Dodaj do ulubionych

Mam propozycje...

IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 14:49
Mysle, ze rozwiazanie problemow malzenskich jest bardzo proste...

Ludzie skladaja sobie przysiege na cale zycie...uwazam to za fatalny blad...
Najwyzszy czas zmienic prawo...

Prponuje ustanowic prawem powszechnym, ze przyrzekanie milosci, wiernosci
mozna skladac tylko na rok, po roku, musowo, jezeli sie chce, aby slub byl
wazny, nalezy deklaracje odnowic... Mogloby to byc w trakcie placenia
podatkow....na deklaracji podatkowej byloby specjalne miejsce; 'odnowa
kontraktu malzenskiego'...osobno wypelniaja on i ona...jezeli rubryki nie
wypelnione przez obie strony, umowa wygasa...
i nie mowcie mi, ze malzenstwo to swiety sakrament...ludzie sami sobie
ustanawiaja co dla nich swiete...bo jakze swiety skoro nieswiety hihi...

Jest to o tyle wspanialyy pomysl, ze taki maz czy zona beda musieli sie
troche w ciagu roku starac, bo a noz partner nie bedzie chcial przedluzyc
kontraktu.
Jesli chodzi o dzieci...
dzieci potrzebuja milosci i uwagi...nie mylic ze stala obecnoscia w domu
sfrustrowanych, niekochajacych sie rodzicow...
Dwie godziny w tygodniu prawdziwego zainteresowania ojca ma znacznie wieksza
dla dziecka wartosc, niz staly jego pobyt na kanapie w poblizu tv...
Nie ma wiekszej pomylki, obludy i grubianstwa niz 'poswiecanie' sie dla dzieci
Dzieci potrzebuja czulosci nie poswiecen...
Znam dziewczynke, ktora namawiala swoich rodzicow do rozwodu...i dopiela
swego..wszyscy sa zadowoleni i zyja w przyjazni...dziewczynka ma 13 lat...

Tak...nadszedl czas zmienic nieprzystajace od rzeczywistoci prawa...
To nie ludzie sa zli, to prawa sa niedobre...
Obserwuj wątek
    • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 14:51
      To jest tez moja opowiedz dla baby i malgo...
      • Gość: malgo Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 18:16
        Luty,na co to jest odpowiedż?Chyba na ten post ,w ktorym
        napisałam"Chrzanić miłość,najważniejszy jest święty spokój".
        Chcesz mnie podtrzymać w tym przekonaniu?:)
        • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 18:20
          napisals 'chrzanic seks, najwazniejszy jest swiety spokoj'...ale moze cos
          pokrecilem...
          Bolu uniknac sie nie da, a prawo ma ludziom ulatwiac, a nie utrudniac zycie...
          • Gość: małgo Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 19:05
            Małgo napisałam i to i owo,(w różnych wątkach).
            Twoje prawo niczego nie ułatwi,chyba że je
            rozwiniesz i dostosujesz do tego,że ludzie nie
            samą miłością żyją,nie mieszkają na obłoku itd.
            Bo wyobraż sobie taką pszczółkę,co chodzbyś
            jemu/jej zadek nektarem smarował i tak Cię skreśli.
            Tak ma,że skreśla raz na dwa ,trzy lata .Założenie,
            że taka czasowość kontraktu wymusi na stronach
            staranie się o męża/żonę-słuszne.Nie ma jednak
            gwarancji sukcesu.Strona starająca się i tak może
            zostać skreślona.Przy obecnym prawie jest zresztą
            podobnie;ceregieli sądowych więcej trochę.
            Wracajmy do naszych pszczołek, z obloków miłości
            na ziemię. To ze nie odnowię z trutniem kontraktu,
            nie znacza,że się go z ula pozbędę.A jak on jeszcze
            nowy jakiś rój mi sprowadzi ,co go zakontraktował.To
            jest ułatwienie życia?:)
            Chrzanić takie ułatwienia,najważniejszy jest święty
            spokój. :)))

    • Gość: gf Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 14:54
      Prawa nie sa zle tylko pochodza z epoki, kiedy ludzie nie pragneli szczescia,
      lub precyzyjniej: co innego bylo dla nich szczesciem.
      • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 15:01
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > Prawa nie sa zle tylko pochodza z epoki, kiedy ludzie nie pragneli szczescia,
        > lub precyzyjniej: co innego bylo dla nich szczesciem.

        'niedobre prawo' znaczy tyle co 'martwe prawo'...
        • Gość: gf Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 15:04
          One sa tylko w polowie martwe, bo przecietny czlowiek pragnie, zeby
          obowiazywaly tylko jego otoczenie ;)

          A dlaczego, to juz nie wiem...:)
    • magaretta Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:04
      Gość portalu: Luty napisał(a):

      > Prponuje ustanowic prawem powszechnym, ze przyrzekanie milosci, wiernosci
      > mozna skladac tylko na rok, po roku, musowo, jezeli sie chce, aby slub byl
      > wazny, nalezy deklaracje odnowic... Mogloby to byc w trakcie placenia
      > podatkow....na deklaracji podatkowej byloby specjalne miejsce; 'odnowa
      > kontraktu malzenskiego'...osobno wypelniaja on i ona...jezeli rubryki nie
      > wypelnione przez obie strony, umowa wygasa...

      a co jesli tylko jedna ze stron nie przedłuży kontraktu?
      • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 16:34
        >magaretta napisała:

        a co jesli tylko jedna ze stron nie przedłuży kontraktu?

        malzenstwo wygasa...moglabys byc z facetem, ktory nie chce przedluzyc
        kontraktu...?



        • myga Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:38
          > malzenstwo wygasa...moglabys byc z facetem, ktory nie chce przedluzyc
          > kontraktu...?
          __________
          Jestem za. Wspamialy pomysl.
        • magaretta Re: Mam propozycje... 28.11.04, 22:47
          Gość portalu: Luty napisał(a):

          > malzenstwo wygasa...moglabys byc z facetem, ktory nie chce przedluzyc
          > kontraktu...?

          Małzenstwo w ogóle uważam za upokarzający dla obu płci stan.
          Jestem za zniesieniem instytucji małżenstwa.
          Jeżeli ceremonia ślubna jest konieczna li tylko po to, by uwiązać u swego boku
          partnera oraz zapewnić utrzymanie i wychowanie dzieci, to uważam, że poślubia
          się człowieka, którego podejrzewa się, że w pewnych warunkach może on odmówić
          łożenia na utzymanie i wychowania własnych dzieci Czyli de facto poslubia się
          mężczyznę, ktorego z góry podejrzewa się, że jest łajdakiem.
          Brrrr...
    • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:24
      Jestem przeciw.
      Może dzienne kontrakty...?

      > To nie ludzie sa zli, to prawa sa niedobre...

      Nie wszystkie prawa są dobre czy niedobre.
      Są ludzie tacy i owacy.
      Nie sądzę, by prawo stało na przeszkodzie szczęśliwemu pożyciu dwojga ludzi
      płci przeciwnej. Ino wybrać trza starannie. A tego się nie chce, tego się nie
      robi. Twoja propozycja nie poprawia stanu rzeczy. Myślę, że wręcz przeciwnie.
      • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 16:31
        Gość portalu: az napisał(a):

        Nie sądzę, by prawo stało na przeszkodzie szczęśliwemu pożyciu dwojga ludzi
        płci przeciwnej. Ino wybrać trza starannie. A tego się nie chce, tego się nie
        robi.

        Wlasnie!....'moje' prawo nie stoi na przeszkodzie szczesliwemu pozyciu...w
        zadnym wypadku, ludzie szczesliwi podpisuja kontrakt co roku ...:)))))
        • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:45
          > Wlasnie!....'moje' prawo nie stoi na przeszkodzie szczesliwemu pozyciu...w
          > zadnym wypadku, ludzie szczesliwi podpisuja kontrakt co roku ...:)))))

          Baw się dobrze.
          Jak będzie na poważnie, to mnie zawołaj.
          • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 16:48
            Gość portalu: az napisał(a):

            Baw się dobrze.
            Jak będzie na poważnie, to mnie zawołaj.

            wlasnie na Ciebie najbardziej liczylem...

            • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:50
              > wlasnie na Ciebie najbardziej liczylem...

              No i Cię nie zawiodłem.
              A teraz koniec zabawy.
              Idę sobie...
              • myga Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:51
                Nie idz jeszcze. Dyskusja zapowiada sie ciekawa.
                • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:56
                  > Nie idz jeszcze. Dyskusja zapowiada sie ciekawa.

                  Z chęcią później poczytam.
                  Proszę o jedno: wskazujcie wyraźnie - tu dla jaj, tu na poważnie.
                  Pa
                  • myga Re: Mam propozycje... 28.11.04, 17:02
                    Ja mowie powaznie. A to, co postulujesz, niestety w przypadku 50% co najmniej
                    sie nie sprawdza. Tolstoj tez nie mial racji,ze wszystkie szczesliwe malzenstwa
                    sa jednakowe, a nieszczesliwe kazde po swojemu. Uwazam dokladnie odwrotnie.
                    Szczesliwe sa jednakowe, bo jest tam milosc, szacunek i wspolodczuwanie.
                    Niesdzczesliwe natomiast jednakowo bo tego brak. Pomysl Lutego wydaje sie byc
                    takim postrachem na osobnikow, ktorzy sie przed slubem sie maskuja, aby po
                    zdobyciu wspolmalzonka na "wlasnosc" pokazaly swoje prawdziwe obrzydliwe
                    oblicze.
                    • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:12
                      Jeśli przed ślubem nie odkryjesz owego "maskowania się", to Twoja wina, i nie
                      niszcz dobrego prawa ze swojej przyczyny.
                      • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:20
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > Jeśli przed ślubem nie odkryjesz owego "maskowania się", to Twoja wina, i nie
                        > niszcz dobrego prawa ze swojej przyczyny.

                        O jakiej Ty winie mowisz chlopie..?

                        • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:35
                          > O jakiej Ty winie mowisz chlopie..?

                          O winie nierozpoznania.
                          • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:38
                            Gość portalu: az napisał(a):

                            > > O jakiej Ty winie mowisz chlopie..?
                            >
                            > O winie nierozpoznania.

                            Nie ma czegos takiego...
                            • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:49
                              > > O winie nierozpoznania.
                              >
                              > Nie ma czegos takiego...

                              Uważam inaczej.
          • myga Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:48
            Ale przyznasz, az`ie, o ile mniej bylo by zwiazkow opartych na przemocy, gdyby
            prawo Lutego obowiazywalo. O ile mniej osob traktowalo by swego wspolmalzonka
            nie jako wlasnosc w obrzydliwym tego slowa znaczeniu, a jako osobe, o wzgledy i
            szczescie ktorej trzeba zabiegac nieustannie? Chyba o to chodzi w prawdziwym
            malzenstwie?
            • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:54
              myga napisała:

              > Ale przyznasz, az`ie, o ile mniej bylo by zwiazkow opartych na przemocy,
              gdyby
              > prawo Lutego obowiazywalo. O ile mniej osob traktowalo by swego wspolmalzonka
              > nie jako wlasnosc w obrzydliwym tego slowa znaczeniu, a jako osobe, o wzgledy
              i
              >
              > szczescie ktorej trzeba zabiegac nieustannie? Chyba o to chodzi w prawdziwym
              > malzenstwie?

              Nie tędy droga - zmieniać prawo, bo ludziom NIE CHCE SIĘ przestrzegać dobrego
              prawa, ale takiego, które wymaga starań.
              • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:19
                Nie tędy droga - zmieniać prawo, bo ludziom NIE CHCE SIĘ przestrzegać dobrego
                > prawa, ale takiego, które wymaga starań.

                wlasnie moje prawo wymaga staran...wymaga patrzenia na partnera jak na wolnego,
                niezaleznego czlowieka...i starania sie na codzien o tego czlowieka...

                >Nie tędy droga - zmieniać prawo,

                Kto ustanawia prawo, moze to prawo rowniez zmienic...i tedy wlasnie droga
                Azie...
                nie mozemy kurczowo trzymac sie przestarzalych praw...
                • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:34
                  > wlasnie moje prawo wymaga staran...wymaga patrzenia na partnera jak na
                  wolnego,
                  >
                  > niezaleznego czlowieka...i starania sie na codzien o tego czlowieka...

                  Człowiek w związku nie jest całkowicie wolny i niezależny.
                  A obecne prawo nie wymaga tego co proponujesz?

                  > nie mozemy kurczowo trzymac sie przestarzalych praw...

                  Jasne, że nie.
                  Powinniśmy zmieniać je na lepsze.
                  Twoje propozycje są na gorsze.
                  • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:42
                    Jasne, że nie.
                    > Powinniśmy zmieniać je na lepsze.
                    > Twoje propozycje są na gorsze.
                    wg Ciebie
                    po piewsze - uzasadnij
                    po drugie - mamy demokracje...ludzie moga sobie wybrac prawo sami...ja tylko
                    proponuje...
                    Mozemy zrobic glosowanie na forum...
                    Otworzymy nowy watek ... kto za , kto przeciw...tak lub nie...jawnie lub
                    anonimowo....:))))

                    • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:47
                      > wg Ciebie
                      > po piewsze - uzasadnij
                      > po drugie - mamy demokracje...ludzie moga sobie wybrac prawo sami...ja tylko
                      > proponuje...
                      > Mozemy zrobic glosowanie na forum...
                      > Otworzymy nowy watek ... kto za , kto przeciw...tak lub nie...jawnie lub
                      > anonimowo....:))))

                      Róbta co chceta.
                      Poczytam se później.
                • magaretta Re: Mam propozycje... 30.11.04, 14:57
                  Gość portalu: Luty napisał(a):

                  > wlasnie moje prawo wymaga staran...wymaga patrzenia na partnera jak na
                  > wolnego, niezaleznego czlowieka...i starania sie na codzien o tego
                  > czlowieka...

                  Luty, a obojętne byłoby Ci to, czy partnerka troszczy sie o Ciebie i stara z
                  potrzeby serca, czy też tylko pod wpływem strachu o nieprzedłużenie kontraktu z
                  Tobą?
                  • luty10 Re: Mam propozycje... 30.11.04, 18:44
                    magaretta napisała:
                    > Luty, a obojętne byłoby Ci to, czy partnerka troszczy sie o Ciebie i stara z
                    > potrzeby serca, czy też tylko pod wpływem strachu o nieprzedłużenie kontraktu
                    z
                    >
                    > Tobą?

                    gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego jakas,
                    a tak, ani kochania ani starania...:))))))
                    • magaretta Re: Mam propozycje... 01.12.04, 00:24
                      luty10 napisał:

                      > magaretta napisała:
                      > > Luty, a obojętne byłoby Ci to, czy partnerka troszczy sie o Ciebie i star
                      > a z
                      > > potrzeby serca, czy też tylko pod wpływem strachu o nieprzedłużenie kontr
                      > aktu
                      > z
                      > >
                      > > Tobą?
                      >
                      > gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego
                      jakas,
                      > a tak, ani kochania ani starania...:))))))

                      czy staranie się bez kochania ma jakąkolwiek wartość?

                      widać i w Twoim prawie są luki
                      • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:16
                        magaretta napisała:

                        > luty10 napisał:
                        >
                        > > magaretta napisała:
                        > > > Luty, a obojętne byłoby Ci to, czy partnerka troszczy sie o Ciebie
                        > i star
                        > > a z
                        > > > potrzeby serca, czy też tylko pod wpływem strachu o nieprzedłużenie
                        > kontr
                        > > aktu
                        > > z
                        > > >
                        > > > Tobą?
                        > >
                        > > gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego
                        > jakas,
                        > > a tak, ani kochania ani starania...:))))))
                        >
                        > czy staranie się bez kochania ma jakąkolwiek wartość?
                        >

                        jasne, ze ma...kazde staranie ma wartosc...:))
                        > widać i w Twoim prawie są luki
                        w moim prawie nie ma zadnych luk...:)
                        • magaretta Re: Mam propozycje... 01.12.04, 12:13
                          Gość portalu: Luty napisał(a):

                          > jasne, ze ma...kazde staranie ma wartosc...:))

                          czyli: "nie ważne, że oszukujesz, ważne, że sie starasz"...?

                          Czy to nie trąci obłudą? Utrzymywanie partnera w mylnym przekonaniu o ciągłości
                          uczucia, bo tak wygodniej...?

                          I jaki to wzorzec dla dzieci?
                          Farsa i fałsz...:)


                          > > widać i w Twoim prawie są luki
                          > w moim prawie nie ma zadnych luk...:)
                          >
                          • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 23:41
                            magaretta napisała:

                            > Gość portalu: Luty napisał(a):
                            >
                            > > jasne, ze ma...kazde staranie ma wartosc...:))
                            >
                            > czyli: "nie ważne, że oszukujesz, ważne, że sie starasz"...?
                            >
                            > Czy to nie trąci obłudą? Utrzymywanie partnera w mylnym przekonaniu o
                            ciągłości
                            >
                            > uczucia, bo tak wygodniej...?
                            >
                            > I jaki to wzorzec dla dzieci?
                            > Farsa i fałsz...:)
                            >
                            >
                            > > > widać i w Twoim prawie są luki
                            > > w moim prawie nie ma zadnych luk...:)
                            > >
                            >Luty napisal:

                            gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego
                            jakas,
                            > a tak, ani kochania ani starania...:))))))

                            nie czujesz mojego zartu...? no wiem, ze czesto zarty mi nie wychodza, ale
                            myslalem, ze ten jest czytelny...
                            • magaretta Re: Mam propozycje... 02.12.04, 00:23
                              Gość portalu: Luty napisał(a):

                              > >Luty napisal:
                              >
                              > gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego
                              > jakas,
                              > > a tak, ani kochania ani starania...:))))))
                              >
                              > nie czujesz mojego zartu...? no wiem, ze czesto zarty mi nie wychodza, ale
                              > myslalem, ze ten jest czytelny...

                              był...
                              • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 00:59
                                magaretta napisała:

                                > Gość portalu: Luty napisał(a):
                                >
                                > > >Luty napisal:
                                > >
                                > > gdyby starala sie pod wplywem strachu, to chociaz korzysc bylaby z tego
                                > > jakas,
                                > > > a tak, ani kochania ani starania...:))))))
                                > >
                                > > nie czujesz mojego zartu...? no wiem, ze czesto zarty mi nie wychodza, al
                                > e
                                > > myslalem, ze ten jest czytelny...
                                >
                                > był...
                                No mila jestes, ale jak nie byl czytelny, to nie byl...i nie Twoja to przeciez
                                wina...poprawie sie, przerzekam...:))))))
                                • magaretta Re: Mam propozycje... 02.12.04, 07:06
                                  Gość portalu: Luty napisał(a):

                                  > No mila jestes, ale jak nie byl czytelny, to nie byl...i nie Twoja to
                                  przeciez
                                  > wina...poprawie sie, przerzekam...:))))))

                                  nie ma takiej potrzeby
                                  żart był czytelny
                                  chciałam się utrzymać w konwencji
                                  to mi nie wyszło...:)
                                  sorry
            • procesor Re: Mam propozycje... 28.11.04, 23:01
              myga napisała:
              > Ale przyznasz, az`ie, o ile mniej bylo by zwiazkow opartych na przemocy,
              > gdyby prawo Lutego obowiazywalo. O ile mniej osob traktowalo by swego
              > wspolmalzonka nie jako wlasnosc w obrzydliwym tego slowa znaczeniu, a jako
              > osobe, o wzgledy i szczescie ktorej trzeba zabiegac nieustannie? Chyba o to
              > chodzi w prawdziwym malzenstwie?

              Czy to aby nie naiwność? W związkach opartych na premocy czy to fizycznej czy
              psychicznej, ten który teraz terroryzuje - w wymyślonyhc przez Lutego warunkach
              tez potrafiłby "przypilnowac" jedynie słusznego wypełnienia odpowiedniej
              rubryczki..

              Naiwność tych którzy wierza że sama zmiana prawa z obecnego na kontrakty
              automatycznie zbawi świat jest i śmieszna - i straszna!

              Nie prawo a natura ludzka bruździ.
              A ta jak niektórzy mówią - od tysięcy lat niezmienna jest.. Tylko szczególiki i
              dekoracje sie zmieniają..
        • Gość: majka9 Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 19:44
          ludzie szczęśliwi nie muszą podpisywać co roku
          problem pojawia się gdy jedo tylko nie chce
      • hawronia Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:34
        Jestem przeciw.
        > Może dzienne kontrakty...?

        ___________
        Az`ie, moze jednak nocne?:)))))))))
        Co do pomyslu lutego, po co wogole malzenstwo? Chyba ze dla podatkow:)))))))))
        • Gość: Luty Re: Mam propozycje... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 16:39
          Co do pomyslu lutego, po co wogole malzenstwo? Chyba ze dla podatkow:)))))))))

          Chodzi tylko i wylacznie o regulacje prawna...jezeli ktos chce podlagac prawu
          ustanowionemu przez spoleczenstwo...
          Przeciez nie ma przymusu prawnego regulowania zwiazkow...nie w USA...

          • myga Re: Mam propozycje... 28.11.04, 16:41
            Pewnie chodzi o wspolne rozleczenie podatkow, do czego uprawnia malzenstwo.
        • Gość: az Re: Mam propozycje... IP: 62.233.232.* 28.11.04, 16:48
          > Az`ie, moze jednak nocne?:)))))))))

          O, znalazła się szczególarka... ;)

          > Co do pomyslu lutego, po co wogole malzenstwo? Chyba ze dla podatkow:)))))))))

          Jeśli nie wiesz po co, to smutek mój jest znaczny.
          Idę z tej piaskownicy...
          • Gość: malgo Re: Mam propozycje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 17:51
            Nie chce się czepiac,ale zejdzmy trochę na ziemię.
            Załózmy,ze jedna strona wygasi kontrakt,czyli małzenstwo
            przestanie istnieć,co z materialnym dorobkiem,dalej
            trzeba w sądzie sie tarmosić.Od tej strony to nie jest,
            żadne rozwiązanie.
            No i każdy powinien mieć założoną kartotekę ,do wglądu dla
            kandydata na małzonka.W kartotece informacje na temat realizacji
            dotychczasowych kontraktów.To pozwoliłoby wyliczyć ryzyko
            wiązania się z konkurentem,ocenić prawdopodobienstwo,że kontrakt
            będzie trwały.Koniecznie kartoteka,żeby wiedziały gały co brały.:)

            A na poważnie; problem nie w prawach,a w emocjach tego,który chce
            odejść i tego odrzuconego.Zresztą wszyscy to wiemy.
            Może wprowadzić jeszcze jedno prawo:zabrania się odczuwać ból wykreślonym
            z umowy małżeńskiej.I po problemie:)
            ps po piątkowym spotkaniu klasowym,po ..hm,hm..latach utwierdziłam się
            w przekonaniu,że prawo nie jest żadną przeszkodą ,ani też pomocą w
            gmatwaniu sobie życia.Zwykli ludzie po cztery małżenstwa poprzerabiali,
            idąc za głosem serca i w niektórych przypadkach jest pewne,że to nie
            koniec wędrówki.Co na to byli i wszystkie dzieci,nie wiem ,nie przyszli:)

    • Gość: Luty Dialog Aza z zona....przyklad & #35; 1 IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:36
      - Azie, kochanie, to co z naszym kontraktem w tym roku? podpisujemy?
      - A co o tym myslisz...?
      - Mysle, ze troche mnie nudzisz...tak tak, nie patrz tak na mnie, ale chyba
      damy sobie szanse raz jeszcze...?
      - Jasne, ale wiesz...? moglabys czesciej odwiedzac moja matke....
      - Oki, mozemy zaprosic ja na oblewanie kontraktu... Hm, ciekawe czy jurkowie
      przedluza swoj kontrakt...mam nadzieje,ze tak... Jurek ostatnio staral sie
      bardzo, a malgo wydaje sie taka zadowolona...:))))
      • Gość: az Re: Dialog Aza z zona....przyklad & & #35; 35; 1 IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:52
        > - Oki, mozemy zaprosic ja na oblewanie kontraktu... Hm, ciekawe czy jurkowie
        > przedluza swoj kontrakt...mam nadzieje,ze tak... Jurek ostatnio staral sie
        > bardzo, a malgo wydaje sie taka zadowolona...:))))

        Taaak. Jurek przez ostatni tydzień był cacy. Wygląda na to, że malgo puści w
        niepamięć całą resztę roku...
        • Gość: az Re: Dialog Aza z zona....przyklad & & IP: 62.233.232.* 28.11.04, 17:54
          ...tak jak czyni to co rok, głupia.
          • Gość: Luty Re: Dialog Aza z zona....przyklad IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 18:00
            Odpowiadasz na :
            Gość portalu: az napisał(a):

            > ...tak jak czyni to co rok, głupia.

            bo ma wubor...i moze chce byc glupia...

            • komandos57 Ta wypowiedz mnie zadowala 28.11.04, 21:05
              Gość portalu: Luty napisał(a):

              > Odpowiadasz na :
              > Gość portalu: az napisał(a):
              >
              > > ...tak jak czyni to co rok, głupia.
              >
              > bo ma wubor...i moze chce byc glupia...
              >
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              Ziuta......kiedy bieresz mnie na Kostaryke?Chcialem napisac Korsyke......
        • Gość: Luty Re: Dialog Aza z zona....przyklad & & IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 17:58
          Taaak. Jurek przez ostatni tydzień był cacy. Wygląda na to, że malgo puści w
          > niepamięć całą resztę roku...

          Wydaje sie, ze malgo jest inteligetna kobieta i pamiec tez ma niezla, jurek
          natomiast mm klopoty...musi wziac sie w garsc...to jest tylko wybor
          malgo...zostac z jurkim czy nie...
          • Gość: az Re: Dialog Aza z zona....przyklad & & IP: 62.233.232.* 28.11.04, 18:01
            > Wydaje sie, ze malgo jest inteligetna kobieta i pamiec tez ma niezla, jurek
            > natomiast mm klopoty...musi wziac sie w garsc...to jest tylko wybor
            > malgo...zostac z jurkim czy nie...

            Głupiaś...
            Miała wybór - wiązać się z nim czy nie. Wybrała i ma. Jej broszka.
            • marusia_ogoniok Luty, czy zakiłeś już dmuchanego Barbie.... 28.11.04, 18:08
              ....celem podpisania z nim kontraktu?
              Dla AZa proponuję wypożyczyć Maskaiqa i związać ich stułą na tydzień
              Malgo z Mygą bedą wam prać kalesony i.........dmuchać Barbiego.........
              • marusia_ogoniok Re: Luty, czy zakupiłeś już dmuchanego Barbie...nt 28.11.04, 18:10
                marusia_ogoniok napisała:

                > ....celem podpisania z nim kontraktu?
                > Dla AZa proponuję wypożyczyć Maskaiqa i związać ich stułą na tydzień
                > Malgo z Mygą bedą wam prać kalesony i.........dmuchać Barbiego.........
              • Gość: Luty marus moja marus IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 18:12
                marusia_ogoniok napisała:

                > ....celem podpisania z nim kontraktu?
                > Dla AZa proponuję wypożyczyć Maskaiqa i związać ich stułą na tydzień
                > Malgo z Mygą bedą wam prać kalesony i.........dmuchać Barbiego.........

                ...jak zwykle zorganizowalas mi zycie, ale zycie bez Ciebie, to sama przyznasz
                psie zycie..ot co...
            • Gość: malgo Re: Dialog Aza z zona....przyklad inna wersja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 19:22
              Jurek cały rok był doskonały,ale w ostatnim tygodniu
              nie odzywa się..w pracy ma klopoty.A co mnie to obchodzi,
              niech Jurek sam sobie radzi.Skreślam Jurka. Ludwiczek,którego
              miesiąc temu poznałam,zawsze jest pogodny i tak mi w oczy
              zagląda..
              • Gość: Luty Re: Dialog Aza z zona....przyklad inna wersja IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 19:53
                Gość portalu: malgo napisał(a):

                > Jurek cały rok był doskonały,ale w ostatnim tygodniu
                > nie odzywa się..w pracy ma klopoty.A co mnie to obchodzi,
                > niech Jurek sam sobie radzi.Skreślam Jurka. Ludwiczek,którego
                > miesiąc temu poznałam,zawsze jest pogodny i tak mi w oczy
                > zagląda..

                'ale obecne prawo zabrania zajmowac sie Ludwiczkiem, wiec prosze bardzo zajme
                sie swoim mezem... ale gdyby prawo pozwolilo, to hoho Ludwiczek bylby moj...'

                czy to masz na mysli...?
                • Gość: malgo Re: Dialog Aza z zona....przyklad inna wersja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 20:45
                  Obecne prawo nie zabrania mi zajmowac się
                  Ludwiczkiem.Obecne prawo troszkę,podkreślam
                  troszkę,chroni dobrego Jurka przed moimi
                  emocjonalnymi ,(w sensie pochopnymi),decyzjami i
                  dzialaniem w afekcie.
                  Nawet jeśli to nie afekt,dlaczego ja mam mieć
                  ułatwione życie?Co dla Jurka,który kochał i
                  starał się?Jakie wygody dla niego?

                  W sensie uczuciowym dobry Jurek dostał kopa i go
                  boli,nieważne czy pod działaniem obecnego prawa,
                  czy prawa proponowanego.
                  NIe da się nakazać i zakazać kochania,odkochania,
                  prawo nie zadziała.
                  Co do ułatwień proceduralnych:zbyteczne.
                  Ludzie tkwią w nieszczęśliwych związkach nie z
                  powodu paragrafów tylko ze strachu przed zmianą,
                  przed zaczynaniem wszystkiego od nowa,strachu
                  przed tym co pomyślą dzieci.Inni zostają bo tak widzą
                  odpowiedzialność za rodzinę,a jeszcze inni kochają i
                  ciągle się łudzą,że dzięki swoim staraniom odzyskają
                  uczucia męża/żony.

                  • komandos57 Re: Dialog Aza z zona....jeszcze inna wersja 28.11.04, 20:51
                    Gość portalu: malgo napisał(a):

                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Az...zono,dasz mi dupy........czemu zono milczysz........zono.....zono bo
                    powietrze z ciebie wypuszcze i na smietnik wyrzuce!Zono,przemow!
    • Gość: frustro a co myslisz o tytułach naukowych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 18:35
      albo innych kompetencjach,opierających się na zaufaniu społecznym... czy nie
      powinny być również co rok potwierdzane?
      • Gość: Luty Re: a co myslisz o tytułach naukowych? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 18:57
        Gość portalu: frustro napisał(a):

        > albo innych kompetencjach,opierających się na zaufaniu społecznym... czy nie
        > powinny być również co rok potwierdzane?

        mysle, ze powinny...i boleje, ze nie sa...
    • goscgazety1 Masz moje poparcie ;) 28.11.04, 18:40
      Brawo lutku, co do archaicznosci ślubowania w pełni się z Tobą
      zgadzam....Forma , jaką nadalismy małzenstwu jest prymitywna...jest osadzona na
      lęku i tak naprawde mało ma wspolnego z istotą miłosci.
      Co do wychowywania dzieci mam inny pkt widzenia....wychowanie nie polega na
      znalezieniu tylko kilku godzin w tygodniu na to, by byc w pełni z dzieckiem.
      Dziecku sie to nalezy kazdego dnia ...

      • Gość: Luty Re: Masz moje poparcie ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 18:56
        goscgazety1 napisał:

        > Brawo lutku, co do archaicznosci ślubowania w pełni się z Tobą
        > zgadzam....Forma , jaką nadalismy małzenstwu jest prymitywna...jest osadzona
        na
        >
        > lęku i tak naprawde mało ma wspolnego z istotą miłosci.
        > Co do wychowywania dzieci mam inny pkt widzenia....wychowanie nie polega na
        > znalezieniu tylko kilku godzin w tygodniu na to, by byc w pełni z dzieckiem.
        > Dziecku sie to nalezy kazdego dnia ...
        >
        jasne, ale ja mowilem, ze lepszy zainteresowany ojciec, przez dwie godz w
        tygodniu, niz sfrustrowany, obojetny przez caly czas, w domu...
        • Gość: malgo Re: Masz moje poparcie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 19:09
          Jeśli ojciec/matka są obojętni i nie interesują się
          dziećmi w domu,to dlaczego miałoby się to zmienić po
          rozwiązaniu malżeństwa?
          • marusia_ogoniok Luty..... 28.11.04, 19:21
            ..... kiedy wchodzisz do chaty to na kobicie powinny wszystkie pióra latać!
            To jest motto wszystkich uczonych kombajnistów z PGRów. Powinieneś je
            przyswoić.
            STRACH! Strach w populacji Homo erectus pojebalis MO. jest niezbędny. Zastanów
            się nad rolą strachu w życiu pojebów i będziesz wiedział, że bez tego to nch,
            czyli ni ch uja. Niczego nie ulepisz.
            Prawo to strach, sakramenty to strach...., wszystko dla tych mętów..., wszystko
            dla ich dobra..., ale i tak nic nie skutkuje....
            Poznam cię niedługo z Aniołem6, on szykuje już zagładę dla swołoczy.....
            Uahahahahahahahahahahaahahahahahahahaahahahahahaahahahahahahahahahahahahahahaha
            • Gość: Luty Re: Luty..... IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 19:57
              marusia_ogoniok napisała:


              Poznam cię niedługo z Aniołem6

              to poznaj......
          • Gość: Luty Re: Masz moje poparcie ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 28.11.04, 20:04
            Gość portalu: malgo napisał(a):

            > Jeśli ojciec/matka są obojętni i nie interesują się
            > dziećmi w domu,to dlaczego miałoby się to zmienić po
            > rozwiązaniu malżeństwa?

            Nie interesuja sie soba i nie interesuja sie dziecmi...to po cholere sa razem,
            zeby dzieciom charakter wypaczac...?
            • Gość: malgo Re: Masz moje poparcie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 21:08
              To jest inna kwestia.Nie twierdzę ,że dla dobra dzieci
              nalezy fikcję kontynuować.Z obojętnego rodzica nie ma
              pożytku ani w domu,ani po rozwodzie.I tylko to chciałam
              powiedzieć.
              • komandos57 Re: Masz moje poparcie ;) 28.11.04, 21:13
                Gość portalu: malgo napisał(a):

                > To jest inna kwestia.Nie twierdzę ,że dla dobra dzieci
                > nalezy fikcję kontynuować.Z obojętnego rodzica nie ma
                > pożytku ani w domu,ani po rozwodzie.I tylko to chciałam
                > powiedzieć.
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Cale szczescie ze nie wiecej.Dziekuje uprzejmie.Masz zaparcie?
          • goscgazety1 Re: Masz moje poparcie ;) 28.11.04, 20:30
            Gość portalu: malgo napisał(a):

            > Jeśli ojciec/matka są obojętni i nie interesują się
            > dziećmi w domu,to dlaczego miałoby się to zmienić po
            > rozwiązaniu malżeństwa?


            Nalezy zacząc od tego, ze wychowywaniem dzieci nie powinny sie
            zajmowac "starsze dzieci"...Niech związki służą zdobywaniu doswiadczen, uczeniu
            sie, realizowaniu własnych pragnien, prokreacji, ale najważniejsza rzecz, jaką
            jest wychowywanie dziecka pozostawmy w rękach osób bardziej
            kompetetnych...Mysle o ludziach dojrzałych zyciowo, zrealizowanych,
            ustabilizowanych...Trudno, by czł. majac np. 30 lat i w pełni zaangazowany
            zawodowo, spełniał wszystkie te cechy.
            • Gość: az Re: Masz moje poparcie ;) IP: 62.233.232.* 28.11.04, 20:34
              > najważniejsza rzecz, jaką
              >
              > jest wychowywanie dziecka pozostawmy w rękach osób bardziej
              > kompetetnych...Mysle o ludziach dojrzałych zyciowo, zrealizowanych,
              > ustabilizowanych...Trudno, by czł. majac np. 30 lat i w pełni zaangazowany
              > zawodowo, spełniał wszystkie te cechy.

              Ciekawa teoria. Żeby nie powiedzieć - dziwaczna.
              Poproszę o słowo w temacie realizacji.
            • procesor Re: Masz moje poparcie ;) 28.11.04, 22:53
              goscgazety1 napisał:
              > ale najważniejsza rzecz, jaką jest wychowywanie dziecka pozostawmy w rękach
              > osób bardziej kompetetnych...Mysle o ludziach dojrzałych zyciowo,
              > zrealizowanych, ustabilizowanych...Trudno, by czł. majac np. 30 lat i w pełni
              > zaangazowany zawodowo, spełniał wszystkie te cechy.

              Taaaak, gdzies tak koło 60-tki juz będa mogli, nie?
              Bo to juz kariery porobione, wszystko chceili zdobyć zdobyte, wyszaleli się -
              to teraz czas na dzieci!
              O cholera! NIE DA SIE?! DLACZEGO!! No jak to tak? Co, menopauza?? Impotencja?!
              Oj do grobu blisko?? Kurde, gdzie myśmy rozum mieli..
      • Gość: az Sprzeciw IP: 62.233.232.* 28.11.04, 20:29
        > Brawo lutku, co do archaicznosci ślubowania w pełni się z Tobą
        > zgadzam....Forma , jaką nadalismy małzenstwu jest prymitywna...jest osadzona
        na
        >
        > lęku i tak naprawde mało ma wspolnego z istotą miłosci.

        Mam odmienny pogląd.
        Nie chcę rozważać istoty małżeństwa w jej kontekście historycznym, i np. zwać
        obecnej formy prymitywną. Obecna forma jest właściwa. Forma proponowana przez
        Lutego może i jest postępowa, ale to krok ku przepaści.

        > Co do wychowywania dzieci mam inny pkt widzenia....wychowanie nie polega na
        > znalezieniu tylko kilku godzin w tygodniu na to, by byc w pełni z dzieckiem.
        > Dziecku sie to nalezy kazdego dnia ...

        Wychowaniem dzieci powinni zajmować się ich rodzice. Czy będą to robić kilka
        godzin w tygodniu, czy dłużej (krócej), nie nasz interes. Ściślej: interes to
        może i dla nas by się znalazł, ale możliwości wpływu niewielkie, i oby takie
        pozostały.
        Myślę, że lekarstwem powinno być staranie o jakość i trwałość związków.
        Propozycja Lutego i Twoja to mnożenie krótkotrwałych bytów tworzonych przez
        osoby coraz mniej odpowiedzialne.
        • zalozylam_nowe Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:01
          > Myślę, że lekarstwem powinno być staranie o jakość i trwałość związków.
          > Propozycja Lutego i Twoja to mnożenie krótkotrwałych bytów tworzonych przez
          > osoby coraz mniej odpowiedzialne.

          Bredzisz, bo Cie to przestrasza. Ze by Cie rzucono w try miga ;)

          Skoro zwiazek jest najwyzszej jakosci, to nikt z niego nie zrezygnuje. Na czym
          polega natomiast wartosc takiego malzenstwa, w ktorym ludzie juz nie chca byc
          ze soba?
        • goscgazety1 Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:04
          > Mam odmienny pogląd.
          > Nie chcę rozważać istoty małżeństwa w jej kontekście historycznym, i np. zwać
          > obecnej formy prymitywną. Obecna forma jest właściwa. Forma proponowana przez
          > Lutego może i jest postępowa, ale to krok ku przepaści.

          > Wychowaniem dzieci powinni zajmować się ich rodzice. Czy będą to robić kilka
          > godzin w tygodniu, czy dłużej (krócej), nie nasz interes. Ściślej: interes to
          > może i dla nas by się znalazł, ale możliwości wpływu niewielkie, i oby takie
          > pozostały.
          > Myślę, że lekarstwem powinno być staranie o jakość i trwałość związków.
          > Propozycja Lutego i Twoja to mnożenie krótkotrwałych bytów tworzonych przez
          > osoby coraz mniej odpowiedzialne.

          Ale własnie to staranie w ogole nie wychodzi, nie dostrzegasz tego?
          Napisz mi dlaczego?

          Własnie obecny kształ małzenstwa jest paradoksalnie wyrazam braku
          odpowiedzialnosci za dziecko.
          Poza tym, gdyby forma małzenstwa była rzeczywiscie dobra, nie byłoby tego, co
          w tej chwili mamy.
          Uwazam , ze duza czesc zaburzeń osobowosci ma swoje korzenie w wychowywaniu.
          Ale jak mozna dobrze wychowac dziecko, skoro samemu jest sie nieugruntowanym
          emocjonalnie, samu sie dopiero poszukuje, nie mowiac juz o aspiracjach
          zawodowch, czy najzwyklejszych pragnieniach....
          Do tego dochodzi ciagły pospiech, stres, frustracje zawodowe...
          A dziecko potrzebuje tylko dwoch rzeczy: czasu i dojrzałosci rodzica. Uwazam ,
          ze wiekszosc rodzicow nie jest w ogole w stanie tego zapewnic dziecku.
          Dziecko jest jak gabka, wchłania wiele rzeczy w tym równeiz postawy i wzorce
          zachowania opiekunów. Dziecko jest jak walizka, co w nie włozysz, to poźniej
          wyjmiesz.
          Oczywiscie najlepiej jest zwalic odpowiedzialność za wychowywanie dziecka na
          rodzicow biologicznych, ale uwazam ze to wyraz braku zrozumienia wzajemnych
          powiazań, jakie zachodzą w zyciu społecznym. Dziecko tak naprawde nie jest
          własnością rodzicow bilogicznych, jest dobrem całego społeczenstwa i kazdy z
          nas ponosi czastke odpowiedzialnosci za to, ze np. w domu X rodzice swoja
          postawą przyczynili sie do wytworzenia w Jasiu świadomosci złodzieja, mordecy
          itd....
          • Gość: bazylia Re: Sprzeciw IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 28.11.04, 21:28
            goscgazety1 napisał:

            (....)

            bardzo mi lezy ten fragment "Rozmow z Bogiem"

            Pamietam, ze jako dziecko, najbardziej lubilam byc z dziadkami, bo dom moich
            rodzicow to ciagla hustawka emocjonalna, za ktora placilam w moim doroslym
            zyciu.

            Przeciez caly ten kram ze zdradami, rozwodami to bezposrednia pochodna
            niedojrzalosci, ... nie bede powtarzac tego co tu napisaliscie, gosciu i
            Luty...

            Nie wiem jednak czy forma kontraktu jest odpowiednia....
            wyobrazcie sobie te tlumy histerycznych, niedojrzalych malzonkow rozchodzacych
            sie pod byle pretekstem (bo przeciez uraze za brak prezentu na imieniny mozna
            chowac latami) i wracajacych, bo w koncu nic sie takiego nie stalo, a ta
            kasia, z ktora jestem teraz to.... wiec moze wroce do marzenki

            itd...itd...
            nalezaloby popracowac nad propozycja...
            • zalozylam_nowe Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:35
              Moze panstwo powinno wtracac sie do zawarcia malzenstwa w rownym stopniu, jak
              wtraca sie do jego rozwiazania? Jakies certyfikaty poczytalnosci czy cos... ;))
              • myga Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:39
                Wiedzialam, ze zrozumiesz.
                • zalozylam_nowe Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:41
                  myga napisała:

                  > Wiedzialam, ze zrozumiesz.


                  a co? :)

                  jak taka lakoniczna jestes, to ja musze dlugo marszczyc czolo, co grozi utrata
                  urody ;D
                  • myga Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:45
                    Twojej urodzie nic nie zaszkodzi, zes piekna dusza.
                    • Gość: gf Re: Sprzeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 21:57
                      tak mi nie mow, bo mi wstyd ;)
              • bazylia7 Re: Sprzeciw 28.11.04, 21:52
                to by zyt wiele tych malzenstw/kotraktow nie bylo ;)
                trzebaby wiec zadecydowac, ze dzieci z "na kocia lape" tez sa ok , bo jakos
                trzeba przedluzac gatunek, coie
                • Gość: gf Re: Sprzeciw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 21:58
                  eee...gatunek by nie wymarl, co najwyzej by sie przerzedzilo na planecie hihi
          • Gość: az Re: Sprzeciw IP: 62.233.232.* 28.11.04, 21:41
            > Ale własnie to staranie w ogole nie wychodzi, nie dostrzegasz tego?
            > Napisz mi dlaczego?

            M.in. z powodu Twoich działań, poparcia pomysłu Lutego, czy dalszych treści w
            tym poście. Zajmowanie się obcymi ludźmi i ich sprawami (dziećmi) zdejmuje z
            tych ludzi odpowiedzialność za własne starania.

            > Własnie obecny kształ małzenstwa jest paradoksalnie wyrazam braku
            > odpowiedzialnosci za dziecko.

            Że co?!
            Nie rozumiem.

            > Oczywiscie najlepiej jest zwalic odpowiedzialność za wychowywanie dziecka na
            > rodzicow biologicznych, ale uwazam ze to wyraz braku zrozumienia wzajemnych
            >
            > powiazań, jakie zachodzą w zyciu społecznym. Dziecko tak naprawde nie jest
            > własnością rodzicow bilogicznych, jest dobrem całego społeczenstwa i kazdy z
            > nas ponosi czastke odpowiedzialnosci za to, ze np. w domu X rodzice swoja
            > postawą przyczynili sie do wytworzenia w Jasiu świadomosci złodzieja, mordecy
            > itd....

            Zwalić odpowiedzialność?! Rodzice sami ją biorą.

            Dziecko - dobrem społecznym? Hm... Mój komputer też? Nie? Jeszcze nie. Schodzę
            z kompem do piwnicy. Dzieci będę chował do szafy na wypadek wizyty gości.
            Nie życzę sobie interwecji obcych. Chyba, że sam poproszę.
            • goscgazety1 Re: Sprzeciw 28.11.04, 23:40
              > Gość portalu: az napisał(a):
              > M.in. z powodu Twoich działań, poparcia pomysłu Lutego, czy dalszych treści w
              > tym poście. Zajmowanie się obcymi ludźmi i ich sprawami (dziećmi) zdejmuje z
              > tych ludzi odpowiedzialność za własne starania.

              .......................................
              > Zwalić odpowiedzialność?! Rodzice sami ją biorą.
              >
              > Dziecko - dobrem społecznym? Hm... Mój komputer też? Nie? Jeszcze nie.
              > Schodzę
              > z kompem do piwnicy. Dzieci będę chował do szafy na wypadek wizyty gości.
              > Nie życzę sobie interwecji obcych. Chyba, że sam poproszę.




              Bardzo oryginalne stwierdzenie :)).
              Po pierwsze, dziecko nie jest przedmiotem, wiec analogia do komputera jest
              niewłaściwa.
              Traktowanie dziecka , jako dobra ogolnego nie jest wcale uprzedmiotowieniem
              dziecka, lecz wyrazem wiekszej dojrzałosci społeczeństwa. Dziecko jako istota
              bezbronną, zdaną na opiekunow, wymaga pełnego zaangazowania i troski. Poniewaz
              dziecko jest wartością najwyzszą w społeczenstwie stąd zrozumiałą rzeczą jest,
              by opieka nad nim stała sie priorytem najwazniejszym.
              Obciażanie odpowiedizlanościa za wychowywanie dziecka ludzi NIEDOJRZAŁYCH jest
              dla mnie swiadectwem ciasnoty umysłu i wybitnie egocentrycznego podejscia do
              tej kwestii. Oczywiscie, ze ja Ty itd. mozemy sobie pieknie poradzic z
              wychowaiem, ale mnie rowniez interesuje to, co sie dzieje w innych rodzinach.
              Z prostej przyczyny. Jezeli Jasiu bedzie zdesperowanym dzieckiem o zaburzonej
              osobowosci, to predzej, czy pozniej wyładuje swoją frustracje na innym czł. a
              tą drugą osobą moze byc np. Twoje, moje lub inne dziecko....Wole zdecydowanie
              daleko idącą rozwage i madrosc, niz egoncentryczną postawę, ktora moze
              prowadzic do tragedii.

              Nie jestesmy dla siebie ludzmi obcymi, jestesmy swego rodzaju jedną wielką
              rodziną...i tak jak pisałem juz dawniej, poczucie jednosci, braterstwa, czy tez
              solidarnosci jest wielką siłą, zreszta masz tego najlepszy przykład w
              ostatnich wydarzenaich z Ukrainy.
              Na koniec dodam, ze piekna rzeczą jest uczenie odpowiedizalnosci i jak
              najbardziej jestem za tym, ale nie obarcza sie odpowiedzialnoscią ludzi do
              tego nieprzygotowanych, nie potrafiacych sprostac im. Jeszcze raz podkreśle, to
              głupota.
              Do Bazylii
              Co do kontraktu, w ogole nie widze takiej potrzeby, by zawierac je i
              regulować prawnie. Zwiazek powinien byc oparty na prawdziwym uczuciu. Jezeli
              to uczcuie gasnie i nie ma przynajmniej z jednej strony wyrazu pielegnowania
              go, to jest to sygnał do zakonczenia zwiazku. Co do hustawki emocjonalnej
              rodzicow, dokładnie w wielu rodzinach tak to wyglada, dlatego o tym pisze,
              zresztą znam to z własnego doswiadczenia.
              Zastanawiajace jest to, dlaczego dziadkowie zazwyczaj inaczej (bardziej
              tolerancyjnie ) wychowywuja wnuki. Mysle, że nabrali madrosci zyciowej i
              zrozumieli, jakie popełnili błedy wychowawcze jako niedojrzali rodzice. I
              jeszcze jedną bardzo piekną rzecz odkryłem. Kiedy spotyka sie kilku dojrzałych
              staszych ludzi kochajacych dzieci, ilez dobra sa im wowczas wstanie przekazac.
              Zanika poczucie obcosci, tworza sie głebsze wiezi.... To cos fascynujacego.
              Kto wie, byc moze po przez docenienie wielkiej wagi wieku dojrzałego znow
              starsi ludzie beda czuli sie bardziej wartosciowi , bardziej docenieni, a nie
              traktowani jak "rzecz" juz zbyteczna, obciazajaca budzet państwa.
              • Gość: az Re: Sprzeciw IP: 62.233.232.* 29.11.04, 00:13
                > Po pierwsze, dziecko nie jest przedmiotem, wiec analogia do komputera jest
                > niewłaściwa.

                Ja zwał, tak zwał.
                Mam mocne podejrzenie, że zakusy na dzieci przeniosą się też na rzeczy martwe.

                Poniewaz
                > dziecko jest wartością najwyzszą w społeczenstwie stąd zrozumiałą rzeczą jest,
                >
                > by opieka nad nim stała sie priorytem najwazniejszym.

                Dla mnie wartością wyższą jest wolność człowieka.
                Opiekę nad własnym dzieckiem mają sprawować wolni ludzie (rodzice), a nie
                społeczeństwo.

                > Obciażanie odpowiedizlanościa za wychowywanie dziecka ludzi NIEDOJRZAŁYCH
                jest
                > dla mnie swiadectwem ciasnoty umysłu i wybitnie egocentrycznego podejscia do
                > tej kwestii.

                Ty znów o obciążaniu odpowiedzialnością?
                Nikt nie zmusza ludzi robić dzieci na siłę. Jeszcze.

                > Jezeli Jasiu bedzie zdesperowanym dzieckiem o zaburzonej
                > osobowosci, to predzej, czy pozniej wyładuje swoją frustracje na innym czł. a
                > tą drugą osobą moze byc np. Twoje, moje lub inne dziecko....Wole zdecydowanie
                > daleko idącą rozwage i madrosc, niz egoncentryczną postawę, ktora moze
                > prowadzic do tragedii.

                A ja wolałbym zająć się własnymi dziećmi. Wolałbym żebyś Ty zajął się własnymi,
                i wszyscy inni własnymi. Jeśli to uczynimy dobrze, to Jasiu nie znajdzie
                okazji. Poza tym lepiej dobrze wychować własne dzieci, niż z doskoku wychowywać
                pozostałe.

                > Nie jestesmy dla siebie ludzmi obcymi, jestesmy swego rodzaju jedną wielką
                > rodziną...i tak jak pisałem juz dawniej, poczucie jednosci, braterstwa, czy
                tez
                >
                > solidarnosci jest wielką siłą, zreszta masz tego najlepszy przykład w
                > ostatnich wydarzenaich z Ukrainy.

                Wątpię w tę diagnozę.
                Jedność, braterstwo pojawia się w sytuacjach zagrożenia.
                Tamci ludzie walczą o swoją wolność.

                > Na koniec dodam, ze piekna rzeczą jest uczenie odpowiedizalnosci i jak
                > najbardziej jestem za tym, ale nie obarcza sie odpowiedzialnoscią ludzi do
                > tego nieprzygotowanych, nie potrafiacych sprostac im. Jeszcze raz podkreśle,
                to
                >
                > głupota.

                Generalnie masz rację. Np. nie powinno dawać się dziecku z podstawówki worków z
                cementem do dźwigania, zadań z logarytmami, czy zadania opiekowania się swoimi
                rodzicami, utrzymywania ich.
                Jednak tu rozmawiamy o "robieniu" dzieci i ich utrzymaniu i wychowywaniu.
                Nikt tym nie obarcza ludzi. Mylę się?
                • myga AZ`ie, 29.11.04, 08:38
                  > Opiekę nad własnym dzieckiem mają sprawować wolni ludzie (rodzice), a nie
                  > społeczeństwo.
                  ________________
                  O tym wlasnie mowie. Czy uwazasz, ze zwiazek, w ktorym istnieje przemoc jest
                  zwiazkiem ludzi wolnych? Czy dziecko, wychowane w takim zwiazku moze nie miec
                  zaburzen?
                  • Gość: az Re: AZ`ie, IP: 62.233.232.* 29.11.04, 18:49
                    > O tym wlasnie mowie. Czy uwazasz, ze zwiazek, w ktorym istnieje przemoc jest
                    > zwiazkiem ludzi wolnych? Czy dziecko, wychowane w takim zwiazku moze nie miec
                    > zaburzen?

                    Nie wiem co to takiego związek, w którym istnieje przemoc.
                    Wolny człowiek wybierał partnera do związku.
                    Dziecko może mieć zaburzenia z różnych powodów. A to poczyta sobie to forum, a
                    to samolot zbyt nisko przeleci, a to szkoła coś tam wymaga, a to na podwórku
                    coś tam nie tak, a to tv z internetem coś tam nadadzą. Również zły związek
                    rodziców może mieć na to wpływ. Nie musi być nawet przemoc. Wystarczy np. brak
                    czasu i uczuć dla dziecka.

                    O co Ci mygo chodzi?
                    Pisanie, że zło jest be, że jest gorsze od dobra, nie jest odkrywcze.
                    Wolałbym, byś sama Ty napisała co uważasz za słuszne, konieczne do zrobienia.
                    Twoje potakiwanie długim postom gościa ma dla mnie małą wartość poznawczą.
                • goscgazety1 Do Aza 29.11.04, 11:44
                  > Gość portalu: az napisał(a):


                  > Dla mnie wartością wyższą jest wolność człowieka.
                  > Opiekę nad własnym dzieckiem mają sprawować wolni ludzie (rodzice), a nie
                  > społeczeństwo

                  Skoro dla Ciebie wartoscią najwyzszą jest wolność człowieka., to uświadom
                  sobie, ze z powodu niedojrzałoci wielu rodzicow ta wolnosc jest czesto w wielu
                  domach deptana, jak równiez wolnosc kobiet w pseudo zwiazkach. Czy Ciebie to
                  nie obchodzi, czy pojecie wolnosci czł. redukujesz do poczucia spełnienia
                  swojej wolnosci ?
                  Wierzysz w to, ze wiekszosc rodzin zyje w poczuciu wolnosci? A to Ci dobre
                  hihhi.
                  Gdzie Ty zyjesz azie? W jakiejs hermetycznej zbiorowosci wolnych rodzin?
                  Wiekszosc rodzin zmaga sie z lekiem egyztencjalnym: "co zrobic , by przetrwac,
                  jak spłacic zaciagniete długi , czy strace prace , jak poradzic sobie z
                  mobingiem?" itd. .
                  Nudne, ale prawdziwe i niestety takich rodzin jest duzo. Swietnie to
                  wykorzystują co niektórzy politycy ....

                  Czy zdajesz sobie sprawe, jakie postawy i rekacje wzbudzja takie stany?
                  Czy rodzice doswiadczajacy tego mogą wychowac własciwie dziecko?
                  Raczej bede tworzyc tabuny małych , stłumionych frustrantow, którzy predzej,
                  czy pozniej zaczna wyrazac swoja agresje na zewnątrz. I to wasłnie mamy .

                  > Ty znów o obciążaniu odpowiedzialnością?
                  > Nikt nie zmusza ludzi robić dzieci na siłę. Jeszcze.

                  A gdzies to przeczytał? Pisze o odpowiedzialnosci za dziecko, a nie zmuszaniu
                  do prokreacji. Prokreacja i wychowanie to zupełnie oddzielne sprawy.
                  Jak najbardziej rodzice bilogiczni sa obciązeni odpowiedzialanoscią za
                  wychowywanie dzieci. Zaprzeczysz temu?
                  A na marginesie, na razie nikt nie zmusza do prokreacji :), ale kto wie, byc
                  moze przy takim postepie degresji wskaźnika przyrostu naturalnego ktos
                  niebawem wpadnie na taki pomysł. Bo ludzie zaczynają pojmowac, ze wychowanie
                  dziecka w okresie rozwoju zawodowego , kiedy ma sie aspiracje, staja sie
                  najzwyczajniej powazną przeszkodą, z duzymi konsekwencjami dla dziecka. No
                  chyba , ze sie zrezygnuje z aspiracji zawodowych. Tez tak mozna, przeciez nie
                  trzeba sie rozwijac zawodowo, praca jest na kazdym kroku...jednym słowem
                  sielanka i wspaniałe warunki do wychowywania... hihihi.
                  Z drugiej strony brak alternatywy na wychowanie dziecka powoduje taki, a nie
                  inny stan rzeczy.
                  A my nie musimy nic nowego odkrywac, wytarczy, ze wrócimy do pewnych korzeni,
                  do wychowywania dzieci przez starszyzne.
                  Piszac o bardziej kompetetnych osobach nie mam na mysli rozwiazan z systemu
                  komunistycznego - brrrrrr. Zadnego urzednika nie widze w tej roli. Zwracam
                  uwage na to, ze starsi ludzie sa zdecydwanie bardziej przygotowani do tej roli.
                  Niech chociazby tym zajmą sie w wiekszym stopniu dziadkowie i babcie obu stron
                  i to juz bedzie bardziej pozytywny skutek
                  Reasumujac, niech kazdy robi to w czym jest dobry, czyli młodzi ludzie niech
                  sie ciesza byciem razem, realizacja różnych pragnien, moga zawsze miec kontakt
                  z dzieckeim kiedy tego sobie tylko zazyczą, ale na miłosc boską, obowiazek
                  wychowania, niech spocznie na ludziach dojrzałych, madrych, zrealizowanych
                  zawodowo. Chociazby z prostego powodu, by dziecko uradowane na widok rodzica
                  mogło sie w pełni cieszyc jego obecnoscią, a nie odkrywac, ze tatus , albo
                  mamusia mimo obecnosci fizycznej myslami jest zupełnie gdzie indziej.
                  Dlaczego dzieci od ilus lat musza ponosic konsekwencje niedojrzałosci rodzicow
                  i prymitywnego modelu wychowywania?

                  > A ja wolałbym zająć się własnymi dziećmi. Wolałbym żebyś Ty zajął się
                  > własnymi,i wszyscy inni własnymi. Jeśli to uczynimy dobrze, to Jasiu nie
                  > znajdzie okazji. .

                  Tak własnie jest w tej chwili :). Czy to sie sprawdza ? Nie .
                  Wychowanie dziecka dobrze, czyli ukształtowanego, samodzielnego, tworczego,
                  optymistycznego, zdolnego do wspierania innych, empatycznego, szanujacego
                  godnosc drugiego czł. to najwieksze wyzwanie dla człowieka. Wieksze, niz
                  kariera zawodowa, wykraczajace daleko poza mozliwosci przecietnej rodziny.
                  Moze Ty sobie z tym poradzisz, ale gro rodzin nie potrafi tego i tutaj tkwi
                  problem. Nie dostrzeganie tego , obojetnosc, jest wyrazem krotkowzrocznosci,
                  jest niebezpieczne. Dlatego tak "Dziwny jest ten swiat" .
                  Prosze bardzo, uczmy odpowiedzialnosci młodych , ale na innych płaszczyznach,
                  np. zawodowej itd, co zreszta sie dzieje, ale nie czynmy tego w kwestii
                  najbardziej waznej dla wszytskich, majacej daloko idace konsekwencje.
                  Poza tym ten sposób patrzenia na dziecko trąci hermetycznoscią i
                  uprzedmiotowieniem . "Moje" dziecko, moj kłopot - jak z przedmiotem - moj
                  samochod, moj kłopot ;).
                  Zresztą samo juz uzywanie zaimka dzierzawczego odnoszacego sie do osob wskazuje
                  na ukrytą formę uprzedmiotowienia osoby. "Moja" zona, "moje" dziecko :).
                  Oczywiscie mozna powiedziec , ze tak sie tylko mowi , ale czy na pewno "tylko
                  mowi"?
                  Jeszcze raz podkresle, za wychowanie dziecka jestesmy wszyscy odpowiedzialni.
                  Bo dzieci to nie przedmioty, tylko czastki wiekszego oraganizmu jakim jest
                  społeczenstwo, a społeczenstwo to nie abstrakcyjny tylko zywy twor.

                  > Poza tym lepiej dobrze wychowac wlasne dzieci, niz z doskoku wychowywac
                  > pozostale

                  Dzieci nie wychowuje sie z doskoku, własnie tak to wyglada obecnie.
                  Wychowywanie dziecka, to pełna swiadoma dyspozycja, bycie z nim razem,
                  ukazywanie mu swiata, krok po kroku.

                  > Wątpię w tę diagnozę.
                  > Jedność, braterstwo pojawia się w sytuacjach zagrożenia.

                  Oczywiscie, bo w chwilach zagrozenia dochodzi do głosu intuicja, to ona
                  podpowiada, ze w jednosci jest siła. Byłoby cudownie, by taka postawa rozwijała
                  sie z poczucia dojrzałosci , madrosci, a nie tylko wtedu, kiedy czujemy
                  egzystencjalne zagrozenie. To tylko swiadczy, jak prymitywnym jestesmy
                  społeczenstwem .

                  > Tamci ludzie walcza o swoja wolnosc.

                  Czy ich wolnosc jest Ci obojetna, czy zniewolenie ludzi w tym kraju nie jest po
                  czesci zagrozeniem dla nas?

                  • procesor do Gościa 29.11.04, 11:58
                    Gościu - jestes fantastą!

                    Zlituj sie, to co proponujesz jako rewelacyjną metode - jest jak recepta na
                    polepszenie ogólnego stanu - jest NIEREALNE!!!!

                    Poczytaj na tym forum jakie ludzie mają układy ze swoimi rodzicami!
                    Poczytaj na forum emama, edziecko!!
                    Pomyśl realistycznie - często dziadkami sa osoby jak najbardziej pracujace
                    zawodowo!!
                    Często ci dziadkowie byli fatalnymi rodzicami własnych dzieci - skąd pomysł że
                    nagle dla wnuków staną sie fantastycznymi "wychowawcami"?!

                    W normalnych kochających rodzinach dziadkowie i tak bez żadnych niesamowitych
                    pomysłów uczestniczą w wychowaniu swoich wnuków. A czasem i ciotki, wujkowie,
                    stado przyszywanych ciotek, cioteczne rodzeństwo..

                    Nie przecze że ładny obraz namalowałeś. Ale nie jest to recepta dla ogółu.
                    Zlituj sie..
                  • Gość: az Re: Do Aza IP: 62.233.232.* 29.11.04, 19:43
                    > Skoro dla Ciebie wartoscią najwyzszą jest wolność człowieka., to uświadom
                    > sobie, ze z powodu niedojrzałoci wielu rodzicow ta wolnosc jest czesto w wielu
                    >
                    > domach deptana, jak równiez wolnosc kobiet w pseudo zwiazkach. Czy Ciebie to
                    > nie obchodzi, czy pojecie wolnosci czł. redukujesz do poczucia spełnienia
                    > swojej wolnosci ?

                    Jeśli niedojrzałość rodziców depcze wolność dzieci, to koniec nasz jest już
                    bliski.
                    Nie wiem o czym mówisz w przypadku pseudo związków.

                    > Wiekszosc rodzin zmaga sie z lekiem egyztencjalnym: "co zrobic , by przetrwac,
                    >
                    > jak spłacic zaciagniete długi , czy strace prace , jak poradzic sobie z
                    > mobingiem?" itd. .
                    > Nudne, ale prawdziwe i niestety takich rodzin jest duzo. Swietnie to
                    > wykorzystują co niektórzy politycy ....
                    >
                    > Czy zdajesz sobie sprawe, jakie postawy i rekacje wzbudzja takie stany?
                    > Czy rodzice doswiadczajacy tego mogą wychowac własciwie dziecko?
                    > Raczej bede tworzyc tabuny małych , stłumionych frustrantow, którzy predzej,
                    > czy pozniej zaczna wyrazac swoja agresje na zewnątrz. I to wasłnie mamy .

                    Fakt, w wielu przypadkach jest ciężko. Również zgoda, że owa ciężkość może
                    przekładać się na tworzenie tego, co wskazujesz.
                    Tylko co z tego? Jeśli mimo tych warunków, ktoś CHCE mieć dzieci, to co nam do
                    tego?

                    > A gdzies to przeczytał? Pisze o odpowiedzialnosci za dziecko, a nie zmuszaniu
                    > do prokreacji. Prokreacja i wychowanie to zupełnie oddzielne sprawy.
                    > Jak najbardziej rodzice bilogiczni sa obciązeni odpowiedzialanoscią za
                    > wychowywanie dzieci. Zaprzeczysz temu?

                    Dwukrotnie napisałeś, że rodzice SĄ obarczani. Tego się czepiam, bo uważam, że
                    NIE SĄ. Sami sobie wybierają tę odpowiedzialność, a to właśnie z tego powodu,
                    iż prokreacja nie jest (jeszcze) nakazem.

                    > Bo ludzie zaczynają pojmowac, ze wychowanie
                    > dziecka w okresie rozwoju zawodowego , kiedy ma sie aspiracje, staja sie
                    > najzwyczajniej powazną przeszkodą, z duzymi konsekwencjami dla dziecka. No
                    > chyba , ze sie zrezygnuje z aspiracji zawodowych.

                    Nie sposób zaprzeczyć. Też chciałbym mieć to i owo za darmo. A tu zupa... Każą
                    płacić, czasem trzeba ruszyć ręką, czasem głową. A przecież nie mam czasu. Mam
                    inne, ważniejsze dla mnie sprawy na głowie.

                    > A my nie musimy nic nowego odkrywac, wytarczy, ze wrócimy do pewnych korzeni,
                    > do wychowywania dzieci przez starszyzne.

                    No, wreszcie konkret. Starszyzna bierze udział w wychowaniu. Myślę, że powinna
                    brać. Ale powinna też wiedzieć gdzie jej miejsce. Po mojemu, w tle rodziców.

                    > Reasumujac, niech kazdy robi to w czym jest dobry, czyli młodzi ludzie niech
                    > sie ciesza byciem razem, realizacja różnych pragnien, moga zawsze miec
                    kontakt
                    > z dzieckeim kiedy tego sobie tylko zazyczą, ale na miłosc boską, obowiazek
                    > wychowania, niech spocznie na ludziach dojrzałych, madrych, zrealizowanych
                    > zawodowo. Chociazby z prostego powodu, by dziecko uradowane na widok rodzica
                    > mogło sie w pełni cieszyc jego obecnoscią, a nie odkrywac, ze tatus , albo
                    > mamusia mimo obecnosci fizycznej myslami jest zupełnie gdzie indziej.

                    Młodzi ludzie wytwórnią dzieci? Starszyzna wychowawcami?
                    Jestem przeciw.
                    Ściślej: wolna wola. Jak ktoś chce dać dzieci komuś na odchowanie, jego broszka
                    jeśli robi to z własnej woli i kasy. Nie ma takiego zakazu. Wolno propagować
                    taki styl wychowania. Jednak nie godzę się na prawne ubranko dla tego typu
                    działań, na zmuszanie do oddawania dzieci, na sięganie do obcej kieszeni na ten
                    cel.

                    > Moze Ty sobie z tym poradzisz, ale gro rodzin nie potrafi tego i tutaj tkwi
                    > problem. Nie dostrzeganie tego , obojetnosc, jest wyrazem krotkowzrocznosci,
                    > jest niebezpieczne. Dlatego tak "Dziwny jest ten swiat" .

                    Pobudki Twoje są szlachetne, ale zabójcze. Działania, które proponujesz
                    prowadzą do dalszego osłabienia rodzin. Dostrzegam to, o czym piszesz. Ale nie
                    mam zamiaru ingerować w życie innych, wolnych ludzi.

                    > Poza tym ten sposób patrzenia na dziecko trąci hermetycznoscią i
                    > uprzedmiotowieniem . "Moje" dziecko, moj kłopot - jak z przedmiotem - moj
                    > samochod, moj kłopot ;).
                    > Zresztą samo juz uzywanie zaimka dzierzawczego odnoszacego sie do osob
                    wskazuje
                    >
                    > na ukrytą formę uprzedmiotowienia osoby. "Moja" zona, "moje" dziecko :).
                    > Oczywiscie mozna powiedziec , ze tak sie tylko mowi , ale czy na pewno "tylko
                    > mowi"?

                    Moja żona jest MOJA, moje dziecko jest MOJE. Innym nic do nich, jeśli nie
                    stanowią dla nich zagrożenia. Nie rozumiem doszukiwania się tu
                    uprzedmiotowienia.

                    > Jeszcze raz podkresle, za wychowanie dziecka jestesmy wszyscy odpowiedzialni.
                    > Bo dzieci to nie przedmioty, tylko czastki wiekszego oraganizmu jakim jest
                    > społeczenstwo, a społeczenstwo to nie abstrakcyjny tylko zywy twor.

                    > Jeszcze raz podkresle, za wychowanie dziecka jestesmy wszyscy odpowiedzialni.
                    > Bo dzieci to nie przedmioty, tylko czastki wiekszego oraganizmu jakim jest
                    > społeczenstwo, a społeczenstwo to nie abstrakcyjny tylko zywy twor.

                    O, nie. Całkowita niezgoda.
                    Pewnie, że dzieci to nie przedmioty.
                    Wolę w ludziach dostrzegać ludzi, niż cząstki organizmu społecznego. Faktem
                    jest, że pojedyncze jednostki składają się na społeczeństwo. Jednak jakość
                    całego tworu bardziej zależy od tych elementów składowych niż relacji między
                    nimi.
                    Czyli: najpierw wolny człowiek, potem jego relacje z innymi ludźmi. Nie na
                    odwrót: tyle wolności, ile pozostali członkowie są w stanie
                    zaakceptować, "dobrodusznie" ofiarować, ile zostanie po "obsłużeniu"
                    nieodpowiedzialności, niedojrzałości innych.

                    > Czy ich wolnosc jest Ci obojetna, czy zniewolenie ludzi w tym kraju nie jest
                    po
                    >
                    > czesci zagrozeniem dla nas?

                    Może i jest, ale nie wielkim.
                    Ważniejszą sprawą przeciw zniewoleniu jest istnienie tutaj silnych ludzi. Ludzi
                    wolnych w swoich myślach, słowach i uczynkach. I jednocześnie odpowiedzialnych
                    za swoje myśli, słowa i uczynki. Myślę, że Twoje i Lutego propozycje idą wbrew
                    takiemu stanowi rzeczy.
                    • goscgazety1 Re: Do Aza 29.11.04, 21:12
                      Azie skad w Tobie taka obsesja przed biurokracją i system pomocy socjalnej?
                      Czy ja w jakims poscie zahaczałem o te elementy?
                      Nigdzie nie wspominałem o zbiurokratyzowaniu systemu wychowywania dzieci .
                      Czemu ma słuzyc dorabianie takiej ideologii?
                      To byłby koszmar, gdyby podpierajac sie jakims prawem odbierano rodzicom
                      bilogicznym dziecko, by je przekazac innym, bardziej kompetetnym opiekunom.

                      Madrosc przesunieciu tego pkt ciezkosci w kierunku starszyzny widze tylko na
                      drodze ewolucji , a nie poprzez brutalna ingerencje prawa brrrrrr. To ma
                      byc swiadomy, wolny wybor obu stron, tj.rodzicow bilogicznych i np.
                      dziadkow. A Ci, ktorzy pragna sami wychowywac dzieci , czują sie na siłach, by
                      sprostac wyzwaniom zawodowym i jednoczesnie rodzicielskim, prosze bardzo,
                      niech realizują ten ambitny cel, byle by nie odbywało sie to kosztem dzieci.

                      • procesor Re: Do Aza 29.11.04, 21:22
                        goscgazety1 napisał:
                        > Madrosc przesunieciu tego pkt ciezkosci w kierunku starszyzny widze tylko na
                        > drodze ewolucji , a nie poprzez brutalna ingerencje prawa brrrrrr. To ma
                        > byc swiadomy, wolny wybor obu stron, tj.rodzicow bilogicznych i np.
                        > dziadkow. A Ci, ktorzy pragna sami wychowywac dzieci , czują sie na
                        > siłach, sprostac wyzwaniom zawodowym i jednoczesnie rodzicielskim, prosze
                        > bardzo, niech realizują ten ambitny cel, byle by nie odbywało sie to kosztem
                        > dzieci.

                        A czym to sie rózni od obecnych uwarunkowań??
                      • Gość: az Re: Do Aza IP: 62.233.232.* 29.11.04, 21:47
                        > Azie skad w Tobie taka obsesja przed biurokracją i system pomocy socjalnej?

                        Ano stąd, że wielce sobie cenię wolność człowieka.
                        Biurokracja i SPO idą temu w poprzek.

                        > Czy ja w jakims poscie zahaczałem o te elementy?

                        Mało ważne czy zahaczyłeś o nie, czy nie. Niech będzie, że nie.
                        Dużo bardziej istotne jest Twoje roztopienie jednostki ludzkiej w tworze
                        społecznym. Jak ten twór ma istnieć bez biurokracji i SPO?

                        > Madrosc przesunieciu tego pkt ciezkosci w kierunku starszyzny widze tylko na
                        > drodze ewolucji , a nie poprzez brutalna ingerencje prawa brrrrrr. To ma
                        > byc swiadomy, wolny wybor obu stron, tj.rodzicow bilogicznych i np.
                        > dziadkow.

                        Szansę na mądrość mają ludzie już dzisiaj. Nie należy jej ich pozbawiać. Są
                        różne formy radzenia sobie z wychowaniem dzieci i jednoczesnym wykonywaniem
                        innych obowiązków.

                        > A Ci, ktorzy pragna sami wychowywac dzieci , czują sie na siłach, by
                        >
                        > sprostac wyzwaniom zawodowym i jednoczesnie rodzicielskim, prosze bardzo,
                        > niech realizują ten ambitny cel, byle by nie odbywało sie to kosztem dzieci.

                        A kto i w jaki sposób będzie osądzał, czy wychowanie odbywa się kosztem dzieci?
                        Co stanie się, jeśli osąd wypadnie negatywnie dla rodziców?
              • myga Dokladnie tak 29.11.04, 08:39
                Bardzo madre jest to, co napisales.
                Pozdrawiam
                • myga Re: Dokladnie tak 29.11.04, 08:40
                  To bylo do gosciagazety.
              • gap_miejski Gościugazety, 29.11.04, 10:45
                ...myślę, że wysiłek należy skierować na pomoc rodzicom. Tylko tak można
                polepszyć warunki dzieciom. Nie wymyślono niczego, co byłoby lepsze dla dzieci
                niż środowisko rodzinne. Z patologiami trzeba się rozprawić poprzez pomoc
                psychologiczną, materialną albo/i medyczną. Jeżeli piszesz o regulacjach
                prawnych - one już istnieją tylko nie są zbyt pilnie stosowane. Akcje
                uświadamiające, chociaż wyśmiewane i krytykowane, nagłośniają sprawę i stwarzają
                nadzieje na przerwanie łańcucha przemocy.
                • goscgazety1 Re: Gościugazety, 29.11.04, 13:53

                  gap_miejski napisał:

                  > ...myślę, że wysiłek należy skierować na pomoc rodzicom. Tylko tak można
                  > polepszyć warunki dzieciom. Nie wymyślono niczego, co byłoby lepsze dla dzieci
                  > niż środowisko rodzinne. Z patologiami trzeba się rozprawić poprzez pomoc
                  > psychologiczną, materialną albo/i medyczną. Jeżeli piszesz o regulacjach
                  > prawnych - one już istnieją tylko nie są zbyt pilnie stosowane. Akcje
                  > uświadamiające, chociaż wyśmiewane i krytykowane, nagłośniają sprawę i
                  stwarzaj
                  > ą
                  > nadzieje na przerwanie łańcucha przemocy.

                  Masz racje Gapie, srodowisko rodzinne jest wazne, tym bardziej im wieksza jest
                  alienacja w społoczenstwie, niestety :(.
                  Jednak pomoc, o ktorej Ty piszesz ,obawiam sie, ze duzo nie pomoze. Jest to
                  oczywiscie jakies rozwiazanie, ale to tylko delikatne łagodzenie skutkow
                  powaznego problemu.
                  A akcje , o ktorych Ty piszes to zdecydowanie za mało, zdecydowanie ...
                  Wychowanie jest o wiele bardziej złozonym procesem....Uwazam, ze sposrod
                  wszyskich wyzwan przed jakimi staje człowiek w zyciu, jest najbardziej
                  trudnym. By dobrze wychowac dziecko nalezy zrezygnowac z wielu aspiracji.
                  Pytanie, czy tak naprawde powinno byc, by młodzi ludzie pogrązali sie w
                  powinnosciach, ktore je zdecydowanie przerastają? Silne frustracje uaktywniaja
                  w człowieku cechy zwierzece :(.
                  Rzecz w tym, by dzieci były wychowywane madrze, a madrosci młodym
                  najzwyczajniej brakuje.
                  Madrosci nie uczy sie z ksiazek tylko zdobywa po przez własne doswiadczenia,
                  podejmowanie decyzji, popełniane błedy...To proces , ktory trwa latami. Dlatego
                  wsrod róznych form plemiennych, tak szalenie wazną funkcję spełniała starszyzna
                  plemienna. Zreszta od pewnego czasu pojawiły sie trendy w niektorych wiekszych
                  korporacjach, by bardziej szanowac ludzi dojrzałych. Okazuje sie, ze mimo
                  braku dynamizmu, przebojowosci, tacy ludzie maja bardzo cenny kapitał, jakim
                  jest dojrzałosc.
                  To, ze młodzi ludzie nie sa mądrzy wcale im w niczym nie ujmuje. To prawo
                  wieku, trudno by oczekiwac, by wiekszosc uczniow np. szkoły podstawowej
                  posiadała zdolnosc operowania całkami. To wymaga po prostu czasu i praktyki.
                  Reasumujac przede wszystkim chodzi mi o przerzucenie srodka ciezkosci w
                  kierunku ludzi dojrzałych, jak najbradziej powinno odbywac sie to w najblzszej
                  rodzinie, najblizszym otoczeniu i daleki jestem od biurokratyzownia tego
                  zagadnienia- brrrrrrrr. Jednak jesetm w pełni swiadomy , ze takie
                  przesuniecie bedzie rzecza trudną, skomplikowna i na pewno minie wiele
                  lat, moze setek, za nim namacalnie zaczniemy odczuwac pozytywne jej skutki.
                  Ale osobiscie wole głebokie i bezposrednie zejscie do zrodła problemu, niz
                  bawienie sie w gre pzorow i kolejne fikcje, by zachowac istniejace stus quo.

                  Mygo i bazlio , to miłe co piszecie, przynajmniej nie czuje sie w tej kwestii
                  osamotniony :).
                  To nie jest moja oryginalna idea, to jest mysl zaczerpnieta z "Rozmow z
                  bogiem", tak jak pisała to bazylia i nie tylko z tego żródła. Jednak moje
                  osobiste doswiadczenia i obserwacje innych rodzin, po prostu potwierdzaja to
                  tylko.

                  > vielonick napisała:
                  > Nie przecze że ładny obraz namalowałeś. Ale nie jest to recepta dla ogółu.
                  > Zlituj sie..

                  Bo Ty bys chciała szybkiej , zauwazalnej poprawy, a to jest oczywiscie
                  niemozliwe. Tak jak pisałem wyzej, to proces na długie dziasiatki, a byc moze
                  setki lat...Co do dojrzałosci obecnej "starszyzny" jasne, ze jestem w pełni
                  swiadmomy, jaki jest obecnie stan ( chociazby z autopsji), ale zwroc uwage, ze
                  obecne pokolenie dziadkow, to pokolenie wojny i totalitaryzmu wschodniego.
                  Jestem głeboko przekonnay,ze nastepne pokolenia bedą bardziej zrownowazone,
                  dojrzałe. mniej przesiakniete strachem i dulszczyzną. Nie da sie ukryc, ze
                  jednak powoli sie rozwijamy, ewoluujemy...Spojrz, czy 20 lat temu było tyle
                  zamieszania w kwestii wychowywania. O ile nie zdarzymy sie wczeniej zniszczyc,
                  uwazam, ze jest to całkiem realne, tylko zalezy to od nas.
                  A tak w ogole ciesze sie, ze mimo wszystko dostrzegasz w tym jakies pozytywne
                  elementy :)
                  • procesor Re: Gościugazety, 29.11.04, 13:57
                    No gościu, same oglneiki.. :)
                    To dawaj wreszcie konkrety - kiedy wolno urodzic dziecko?
                    Ile dzieci wolno miec?
                    Ile lat trzeba skończyc by wolno sie nim było zajmowac?
                    Od jakiego wieku wolno uprawiac seks?
                    • goscgazety1 Re: Gościugazety, 29.11.04, 14:51
                      procesor napisała:

                      > No gościu, same oglneiki.. :)
                      > To dawaj wreszcie konkrety - kiedy wolno urodzic dziecko?
                      > Ile dzieci wolno miec?
                      > Ile lat trzeba skończyc by wolno sie nim było zajmowac?
                      > Od jakiego wieku wolno uprawiac seks?


                      Ech procesorek, jak wskazuje Twoj nick za bardzo analitycznie do tego
                      podchodziasz, albo... wiesz dobrze w czym rzecz, tylko probujesz to
                      zdyskredytowac i stad te prymitywne pytania ;)
                      Człowiek nie jest maszyną i nie powinien działac wg. jednego raz zadanego
                      algorytmu, np. "zaczynasz uprawiac seks od 18 roku zycia" albo " Stajesz sie
                      madrym w wieku 45 lat " hihihi
                      Chiałoby sie tak uproscic zycie, prawda ?
                      Nie trzeba sie wowczas samemu gimnastykowac, podejmowac decyzji ...
                      I własnie poruszjac kwestie wychowywania stwierdzam, ze tego brakuje rodzicom
                      młodym, tj. zrozumienia, ze nie ma gotowych recept, szablonow, schematów.
                      Zycie jest za bardzo złozone na takie uproszczenia ;).

                • Gość: az Re: Gościugazety, IP: 62.233.232.* 29.11.04, 19:54
                  ...myślę, że wysiłek należy skierować na pomoc rodzicom. Tylko tak można
                  > polepszyć warunki dzieciom. Nie wymyślono niczego, co byłoby lepsze dla dzieci
                  > niż środowisko rodzinne. Z patologiami trzeba się rozprawić poprzez pomoc
                  > psychologiczną, materialną albo/i medyczną. Jeżeli piszesz o regulacjach
                  > prawnych - one już istnieją tylko nie są zbyt pilnie stosowane. Akcje
                  > uświadamiające, chociaż wyśmiewane i krytykowane, nagłośniają sprawę i
                  stwarzaj
                  > ą
                  > nadzieje na przerwanie łańcucha przemocy.

                  Ślicznie.
                  Ile mnie to będzie kosztowało? Dlaczego tyle?
                  Gdzie kres tej drogi? Jakie rozmiary będzie miała owa pomoc za lat kilka,
                  kilkanaście, kilkadziesiąt?
                  Może czas zacząć wymagać od wszystkich?
                  Pomoc, pomoc, pomoc... Komu by się chciało w tych warunkach wysilać?
                  W gruncie rzeczy nie jestem przeciwny pomocy. Jestem przeciwny pomocy
                  globalnej, pomocy bezwarunkowej. Pomoc powinna być konkretna, celowa, na prośbę
                  petentów i z kieszeni chętnych do tej pomocy. Inna pomoc prowadzi do zaniku
                  aktywności, odpowiedzialności, jest źródłem nadużyć i przekrętów.
                  • procesor Re: Gościugazety, 29.11.04, 20:33
                    Mnie te propozycje jakoś z komunizmem sie skojarzyły nawet..

                    Nie, już wiem - to utopia po prostu.
                    W dodatku pod płaszczykiem dbania o dobro człowieka - ubezwłasnowolnić sie go w
                    gruncie rzeczy by dało.
                    Na zasadzie "my wiemy lepiej na co sobie możesz pozwolić i co dl aciebie dobre".
                    Chyba dlatego budzi to we mnie taki prostest.

                    No i kompletny braj pomysłu jakby t miałao w praktyce wyglądać - bo odpowiedz
                    że kazdy jest inny to przyznawanie że tak naprawdę tego pomysłu nie da się i
                    nie warto wprowadzac w zycie.
                    • goscgazety1 Re: Gościugazety, 29.11.04, 21:36
                      Gdzie widzisz ubezwłanowolnienie człowieka?
                      Tak jak w poscie do aza pisałem, to był by powolny preces ewolucyjny. Z
                      pokolenia na pokolenia nasilajaca sie tendenja przekazywania pkt. ciezkosci
                      wychowywania starszyznie. W zupełnie naturalny , nieprzymuszony sposob :).
                      .
                      • procesor Re: Gościugazety, 29.11.04, 21:52
                        goscgazety1 napisał:
                        > Gdzie widzisz ubezwłanowolnienie człowieka?
                        > Tak jak w poscie do aza pisałem, to był by powolny preces ewolucyjny. Z
                        > pokolenia na pokolenia nasilajaca sie tendenja przekazywania pkt. ciezkosci
                        > wychowywania starszyznie. W zupełnie naturalny , nieprzymuszony sposob :)..

                        Przeciez to już było!
                        Ewolucja czy powrót do przeszłości?

                        W dodatku - to NADAL istnieje!

                        Słuchaj powiedz mi wreszcie jak widzisz PRAKTYCZNĄ stronę tej zmiany.
                        Ilu znasz starszych ludzi wychowujących swoje wnuki? Bardzo mnie ciekawi zasób
                        twoich doświdczeń "z zycia" w tej dziedzinie, a nie teoretyczne rozważania. :)
                        • goscgazety1 Re: Gościugazety, 30.11.04, 11:21
                          Azie, po raz pierwszy skusze sie na pewna konkluzje. Czytajac Twoje posty po
                          prosty odnosze wrazenie, ze jestes czł. zastraszonym, współczuje Ci takiego
                          stany umysłu i duszy.
                          O co sie boisz tak naprawde?

                          >Niewiele obchodzi mnie los obcych mi ludzi. Maja prawo do wlasnej sciezki
                          >zyciowej, do swoich wyborów.
                          ................................................................................
                          .................
                          eleó> Ale prosze to czynic wlasnym kosztem
                          >i kosztem innych chetnych do takiego dzialania. Raz jeszcze wspomne o wadach
                          > nadmiernej pomocy: ogranicza wolnosc, zabija aktywnosc i odpowiedzialnosc.

                          Twoje podejscie jest najzwyczajniej egocentryczne, nie dostrzegasz tego jak
                          wielu ludzi zyje w trudnych warunkach.
                          Podstawą radzenie sobie w zyciu jest rozwiniecie swojego wewnetrznego
                          potencjału. Pisanie o samodzielnosci bez uwzglednienia srodkow do tego
                          koniecznych jest wyrazem niedojrzałosci, a byc moze niestety cwaniactwa :(.
                          Jezeli nie rozumiesz tego , to posłuze sie znanana prostą analogią:
                          "Zamiast dawac ryby, lepiej jest dac wetke i nauczyc człowieka łowienia"
                          Bedzie wowczas samodzielny, prawda? Ale w naszym społeczenstwie ten szlachetny
                          cel realizuje sie z pominieciem wetki. I własnie problem w tym , ze wielu
                          ludzi nie ma tej wetki. W takim przypadku pisanie o samodzelnosci to zwykła
                          retoryka i własnie forma cwaniactwa.
                          Przenoszac tą trywialną prawde na grunt naszej rzeczywistosci, by czł. mogł
                          sobie w pełni radzic, potrzebuje rozwiniecia swojego potencjału wewnetrznego.
                          Bez tego pisanie o szlachetnych celach usamodzielniania człowieka, to jak
                          wepchniecie go na głeboką wodę bez umiejetnosci pływania. A potem
                          wolanie, "nie podawaj mu reki, niech sie uczy samodzielnosci, no płyn, no
                          dlaczego nie chesz płynąc?..." podczas gdy on tonie.
                          Jasne , ze zwykłe dawanie jak najbardziej uzaleznia, zniewala człowieka, a z
                          drugiej strony marnuje sie to, co inni sa w stanie dac. Stad takie metody
                          plitykow , a w szczegolnosci celuje w tym lewica.

                          Podstawą radzenia sobie w zyciu jest posiadanie kwalifikacji , zdolnosc ich
                          podnoszenia i zdolnosc w razie koniecznosci , przekwalifikowywania sie. Do
                          tego dochodzi rozwiniecie pewnej dojrzałosci emocjonalnej, poczcuie swojej
                          wartosci, swiadomsc tego ,ze własny los trzyma sie w swoich rekach.
                          No i zdolnosc radzenia sobie z zakusami do manipulowania człowiekiem .
                          I to jest dla mnie odpowiednik tej wetki, nabycie tych cech. Tylko taki
                          człowiek moze byc bardziej wolny i jak najbardziej samodzielnie sobie radzic.
                          Utopia?
                          By zapewnic to, nie widze innej mozliwisci, jak skorygowanie systemy
                          wychowywania dzieci. Tylko w ten sposob mozna rozwinac potencjał u dzieci. Czas
                          i mądrosc zyciowa to gwarant własciwego wychowania dziecka.

                          Nie zgodze sie z tym, ze obecne czasy sa czasami w ktorych nastapił spadek
                          samodzielnosci. To zupełnie nietrafiona diagnoza. Transformacja z poczatku lat
                          90-tych po prostu odsłoniła brak przygotowania pod wzgledem kwalifikacji,
                          niezaradnosc i zniewolenie pewnej czesci społeczenstwa.

                          Na koniec nasuwa mi sie pytanie, czy Ty bez pomocy najblizszych (rodzicow,
                          krewnych, przyjaciół) , byłbys w stanie zapewnic swoje rodzinie taki status
                          materialny i potencjał uczuciowy jaki masz w tej chwili ? Czy to, co zdobyłes,
                          jest wyłacznie dziełem twojej samodzielnosci i "Twojej" zony ?
                          Czy korzytsłas z ulg, ktore de facto wiele innych osob rowneiz musiało w
                          pewnym stopniu dofinasowac :))) ?
                          Nie musisz ustosynkowywac sie do innych tresci tego postu, wystarczy mi
                          tylko, kiedy odpowiesz szczerze na te trzy pytania.
                          Zadaje to pytanie mając na mysli tych wszystkich, ktorzy samotnie musieli i
                          musze sobie radzic w zyciu, bo albo nie maja w ogole juz rodzicow, albo ich
                          rodzice nie sa im wstanie pomoc.

                          Jezeli tego nadal nie rozumiesz, nie gniewaj sie , ale dalsza nasza wymiana
                          mysli nie ma sensu :).
                          Jak w przypadku pasow, dzieli nas duza róznica ;)



                          procesor napisała:

                          > goscgazety1 napisał:
                          > > Gdzie widzisz ubezwłanowolnienie człowieka?
                          > > Tak jak w poscie do aza pisałem, to był by powolny preces ewolucyjny. Z
                          > > pokolenia na pokolenia nasilajaca sie tendenja przekazywania pkt. ciezkos
                          > ci
                          > > wychowywania starszyznie. W zupełnie naturalny , nieprzymuszony sposob :
                          > )..
                          >
                          > Przeciez to już było!
                          > Ewolucja czy powrót do przeszłości?
                          >
                          > W dodatku - to NADAL istnieje!
                          >
                          > Słuchaj powiedz mi wreszcie jak widzisz PRAKTYCZNĄ stronę tej zmiany.
                          > Ilu znasz starszych ludzi wychowujących swoje wnuki? Bardzo mnie ciekawi
                          zasób
                          > twoich doświdczeń "z zycia" w tej dziedzinie, a nie teoretyczne rozważania. :)
                          >


                          Prosesor, najmocniej przepraszam, ale nie widze powodow, by w tej kwestii
                          poswiecac Ci wiecej czasu i przytaczać osobiste i moich bliskich fakty. Z dwoch
                          powodow. Czytajac Twoje posty mam wrazenie, ze jestes osobą zamknietą na ten
                          problem, poza tym mam odczucie, ze za bardzo emocjonalnie podchodzisz do
                          watkow. To jest tylko przestrzen wirtualna :))). Widzac taką, a nie inną
                          postawe z Twojej strony (zerknałem do innego watku, w ktorym sie udzielasz),
                          nasuwa mi sie pewna konkluzja. Jednak z racji tego, ze jest to własnie tylko
                          net, nie bede tego pisał, by nie sprawic Ci przykrosci, tym bardziej ,ze moze
                          to byc zupełnie błedna konkluzja.
                          Pozdrawiam ciepło
                          • Gość: az Re: Gościugazety, IP: 62.233.232.* 30.11.04, 17:56
                            > O co sie boisz tak naprawde?

                            Łoj, to widać? Pewnie tak, bo piszę to expressis verbis.
                            Boję się o swoje prawa, o swoją kasę, o los mojego gatunku.

                            > Twoje podejscie jest najzwyczajniej egocentryczne, nie dostrzegasz tego jak
                            > wielu ludzi zyje w trudnych warunkach.

                            Jak możesz tak pisać?!
                            Dostrzegam to o czym tu mówisz.

                            > Przenoszac tą trywialną prawde na grunt naszej rzeczywistosci, by czł. mogł
                            > sobie w pełni radzic, potrzebuje rozwiniecia swojego potencjału wewnetrznego.
                            > Bez tego pisanie o szlachetnych celach usamodzielniania człowieka, to jak
                            > wepchniecie go na głeboką wodę bez umiejetnosci pływania. A potem
                            > wolanie, "nie podawaj mu reki, niech sie uczy samodzielnosci, no płyn, no
                            > dlaczego nie chesz płynąc?..." podczas gdy on tonie.

                            Swój potencjał ludzie mają prawo rozwijać.
                            Kogo masz na myśli pisząc o wepchnięciu na głęboką wodę? Czyżby mnie?!

                            > By zapewnic to, nie widze innej mozliwisci, jak skorygowanie systemy
                            > wychowywania dzieci. Tylko w ten sposob mozna rozwinac potencjał u dzieci.
                            Czas
                            >
                            > i mądrosc zyciowa to gwarant własciwego wychowania dziecka.

                            Jestem za korektą - oddaniem wychowania dzieci w ręce ich rodziców.

                            > Nie zgodze sie z tym, ze obecne czasy sa czasami w ktorych nastapił spadek
                            > samodzielnosci. To zupełnie nietrafiona diagnoza. Transformacja z poczatku
                            lat
                            > 90-tych po prostu odsłoniła brak przygotowania pod wzgledem kwalifikacji,
                            > niezaradnosc i zniewolenie pewnej czesci społeczenstwa.

                            Grunt polski ma te ujemne cechy, które wymieniasz. Ale wydaje mi się, że
                            sprawa, którą tu poruszamy, dotyczy całego świata.

                            > Na koniec nasuwa mi sie pytanie, czy Ty bez pomocy najblizszych (rodzicow,
                            > krewnych, przyjaciół) , byłbys w stanie zapewnic swoje rodzinie taki status
                            > materialny i potencjał uczuciowy jaki masz w tej chwili ? Czy to, co zdobyłes,
                            >
                            > jest wyłacznie dziełem twojej samodzielnosci i "Twojej" zony ?
                            > Czy korzytsłas z ulg, ktore de facto wiele innych osob rowneiz musiało w
                            > pewnym stopniu dofinasowac :))) ?
                            > Nie musisz ustosynkowywac sie do innych tresci tego postu, wystarczy mi
                            > tylko, kiedy odpowiesz szczerze na te trzy pytania.

                            1. Nie.
                            2. Nie.
                            3. Tak.

                            Jakie masz wnioski?

                            > Zadaje to pytanie mając na mysli tych wszystkich, ktorzy samotnie musieli i
                            > musze sobie radzic w zyciu, bo albo nie maja w ogole juz rodzicow, albo ich
                            > rodzice nie sa im wstanie pomoc.

                            Zdarzaja się takie przypadki. Na szczęście jesteś Ty i inni chętni do pomocy,
                            lub udzielający jej, bo tak według nich trzeba. Kto wie, może i ja coś dałbym
                            od siebie? Ale z pewnością nie na jakiś globalny system pomocowy podobny do
                            obecnego.

                            > Jezeli tego nadal nie rozumiesz, nie gniewaj sie , ale dalsza nasza wymiana
                            > mysli nie ma sensu :).
                            > Jak w przypadku pasow, dzieli nas duza róznica ;)

                            Nawet nie bardzo wiem, co mam rozumieć. Potrzebę pomocy? Przymus łożenia
                            wszystkich na tę pomoc?
                            Różnimy się dość znacznie w sprawach: kim jest człowiek, jak go traktować.
                            Pragnę zauważyć (bo to najczęściej umyka), że mam na myśli wszystkich ludzi,
                            zarówno tych słabszych jak i silniejszych, tych z rodzicami i tych bez.
                            Czy kreując dobro dla jednych, mamy prawo umniejszać dobro innych, bez zgody
                            tych drugich?
                            • Gość: Luty Re: Gościugazety, IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 00:04
                              Gość portalu: az napisał(a):
                              Czy kreując dobro dla jednych, mamy prawo umniejszać dobro innych, bez zgody
                              > tych drugich?


                              Azie, dobro jest nie do wyczerpania...dajac dobro jednym, nie odbierasz go
                              drugim...przeciez mozesz byc dobry dla zony i dla sasiada, dla dziecka i
                              wspolpracownika...z calym dobrem tak jest...:)
                              • Gość: az Re: Gościugazety, IP: 62.233.232.* 01.12.04, 00:43
                                > Azie, dobro jest nie do wyczerpania...dajac dobro jednym, nie odbierasz go
                                > drugim...przeciez mozesz byc dobry dla zony i dla sasiada, dla dziecka i
                                > wspolpracownika...z calym dobrem tak jest...:)

                                Zgoda. Człowiek może być niewyczerpanym źródłem dobra.
                                Ale nie o tym tu mowa.
                                Piszę tu o obdzielaniu dobrem, które nie jest własne, ale cudze.
                            • goscgazety1 Re: Gościugazety, 01.12.04, 11:14
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > > Na koniec nasuwa mi sie pytanie,
                              > > czy Ty bez pomocy najblizszych (rodzicow
                              > >, krewnych, przyjaciół) , byłbys w stanie zapewnic swoje rodzinie taki stat
                              > > us materialny i potencjał uczuciowy jaki masz w tej chwili ?
                              > > Czy to, co zdobyłes, jest wyłacznie dziełem twojej samodzielnosci
                              > > i "Twojej" zony ?
                              > > Czy korzytsłas z ulg, ktore de facto wiele innych osob rowneiz musiało w
                              > > pewnym stopniu dofinasowac :))) ?
                              > > Nie musisz ustosynkowywac sie do innych tresci tego postu, wystarczy mi
                              > > tylko, kiedy odpowiesz szczerze na te trzy pytania.

                              > 1. Nie.
                              > 2. Nie.
                              > 3. Tak.
                              >
                              > Jakie masz wnioski?

                              Spojrz teraz na pewien paradoks. Z jednej strony z niesamowita konsekwencją
                              postulujesz samodzielnosc jednostki i wyrazasz niechec do uszczuplania Twoich
                              dochodow tytułem sciagania podatkow na pomoc. Z drugiej strony , jak sam
                              przyznajesz, nie byłes osobą w pełni samodzielną i co wiecej, sam korzystałes
                              z ulg, ktore pochodzą ze składek innych obywateli.

                              W tym kontekscie twoje pisanie o samodzielnosci ,o poczuciu naruszania Twojej
                              wolnosci ze wzgledu na to, ze jestes zmuszony płacic podatki, jest nie na
                              miejscu . Budzi pewien niesmak, bo wskazuje na bardzo powazny rozdzwiek w
                              Twoim postepowaniu.

                              Nie mniej mi za złe, ale w tej kwestii jestes dla mnie niewiarygodny.

                              Jednak pod innymi wzgledami uwazam , ze jestes miłym człowiekiem. Cenie w
                              Tobie pewien takt , kulture, z jaką sie wypowiadasz i to, ze potrafisz pisac
                              wprost o tym, co uwazasz za niesłuszne , badz słuszne ;)).
                              W pewnych sprawach masz jak najbardziej racje, chociazby w kwestii naruszania
                              wolnosi czł. przez prawo. To jest bezdyskusyjne, z jednej strony prawo słuzy
                              ochronie , az drugiej ogranicza wolnosc jednostki. Niestety wszytsko ma swoja
                              cene. Czasami prawo jest tak skonstruowane, ze chroni silniejszych,
                              spytniejszych, jest niespojne, pozwla na dowolnosc intepretacji ...
                              Jednak zniesienie praw w tak prymitywnym społeczenstwie , jakim jestesmy (
                              mysle tu nie tylko o Polsce), to anarchia. Moze Ty dojrzałes do tego, a co
                              zreszą?
                              I mniej na uwadze jedną rzecz, mimo wszytsko korzystasz z tych praw :)) , to
                              własnie prawo w pewnym stopniu Cie chroni , dzieki prawu ułatwiłes sobie
                              wybudowanie domku, czy tez zakup mieszkania (prawo do ulgi budowlanej) itd
                              itd. .
                              Pozdrawiam ciepło


                              • Gość: az Re: Gościugazety, IP: 62.233.232.* 01.12.04, 13:50
                                > Spojrz teraz na pewien paradoks. Z jednej strony z niesamowita konsekwencją
                                > postulujesz samodzielnosc jednostki i wyrazasz niechec do uszczuplania Twoich
                                > dochodow tytułem sciagania podatkow na pomoc. Z drugiej strony , jak sam
                                > przyznajesz, nie byłes osobą w pełni samodzielną i co wiecej, sam korzystałes
                                > z ulg, ktore pochodzą ze składek innych obywateli.

                                Nie ma paradoksu.
                                Przecież nie mówię, że człowiek ma być odizolowanym atomem. Człowiek powinien
                                być w jak największym stopniu zamodzielny. Ale przeważnie nie jest samodzielny
                                całkowicie. Żyje w jakiś otoczeniu, bliższym, dalszym. Pomoc czasem jest
                                potrzebna. Należy szukać jej właśnie tam, najlepiej w rodzinie, wśród
                                przyjaciół. Jestem przeciwny gwarantowanej pomocy "niczyjej", czyli wszystkich
                                nas.
                                Nie widzę nic złego w tym, że ludzie korzystają z dostępnych form pomocy, ze
                                zniżek, itd. Jest możliwość, to należy z niej skorzystać. Na tej zasadzie
                                korzystam i ja. Przeciwny jestem konstruowaniu tychże form. Jestem za
                                zniesieniem wielu z nich.

                                > W tym kontekscie twoje pisanie o samodzielnosci ,o poczuciu naruszania Twojej
                                > wolnosci ze wzgledu na to, ze jestes zmuszony płacic podatki, jest nie na
                                > miejscu . Budzi pewien niesmak, bo wskazuje na bardzo powazny rozdzwiek w
                                > Twoim postepowaniu.
                                >
                                > Nie mniej mi za złe, ale w tej kwestii jestes dla mnie niewiarygodny.

                                Nadal widzisz rozdźwięk?
                                Jakąś niespójność, niewiarygodność?

                                > Jednak pod innymi wzgledami uwazam , ze jestes miłym człowiekiem. Cenie w
                                > Tobie pewien takt , kulture, z jaką sie wypowiadasz i to, ze potrafisz pisac
                                > wprost o tym, co uwazasz za niesłuszne , badz słuszne ;)).

                                Dziękuję za miłe słowa :)
                                Nie pierwsza to nasza rozmowa. Obym miał takich więcej. Niekoniecznie z Tobą.

                                > Jednak zniesienie praw w tak prymitywnym społeczenstwie , jakim jestesmy (
                                > mysle tu nie tylko o Polsce), to anarchia. Moze Ty dojrzałes do tego, a co
                                > zreszą?

                                Mogę chyba (nieskromnie) założyć, że i bez praw innym ludziom nie stałaby się
                                krzywda z mojej strony. Ale to tylko nieskromne założenie. Za innych ludzi tym
                                bardziej nie sposób się wypowiedzieć. W zasadzie można spodziewać się różnych,
                                w tym złych ich działań. Dlatego prawo musi istnieć, by chronić jednych przed
                                drugimi.

                                > I mniej na uwadze jedną rzecz, mimo wszytsko korzystasz z tych praw :)) , to
                                > własnie prawo w pewnym stopniu Cie chroni , dzieki prawu ułatwiłes sobie
                                > wybudowanie domku, czy tez zakup mieszkania (prawo do ulgi budowlanej) itd
                                > itd. .

                                Jak już napisałem wyżej, nie jestem przeciwny prawom.
                                Kwestia budowy domku jest społeczna - gdzie można sobie dom postawić.
                                Inaczej z ulgą - tu moja akceptacja nie jest tak oczywista. Chyba jestem
                                przeciw. Bo jeśli ktoś płaci mniej niż powinien, to znaczy, że ja dokładam do
                                tego interesu. A czy to jest w moim interesie...?

                                > Pozdrawiam ciepło

                                To niespodzianka.
                                Spodziewałem się raczej oznajmienia końca naszej dyskusji.
                                Choć jedno drugiemu nie stoi na przeszkodzie ;)
                                Trudna jest nasza rozmowa z argumentami z dość odległych pozycji. A nawet z
                                nieporozumieniami po drodze.

                                Dziękuję za pozdrowienia i równie serdecznie je odwzajemniam :)
                    • Gość: az Re: Gościugazety, IP: 62.233.232.* 29.11.04, 22:03
                      > W dodatku pod płaszczykiem dbania o dobro człowieka - ubezwłasnowolnić sie go
                      w
                      >
                      > gruncie rzeczy by dało.
                      > Na zasadzie "my wiemy lepiej na co sobie możesz pozwolić i co dl aciebie
                      dobre"
                      > .
                      > Chyba dlatego budzi to we mnie taki prostest.

                      Boję się czego innego.
                      Niewiele obchodzi mnie los obcych mi ludzi. Mają prawo do własnej ścieżki
                      życiowej, do swoich wyborów.
                      Są jednak ludzie, dla których los innych jest bliski. Nie dziwi mnie to. Dziwi
                      i zatrważa mnie sposób wpływania na życie innych. Po pierwsze - ingeruje się w
                      życie innych bez ich zgody, po drugie - kosztem tej ingerencji obciąża się
                      wszystkich. A ja nie życzę sobie sterowania moim życiem przez innych. Nie życzę
                      sobie przymusowego uszczuplania moich dochodów na rzecz realizacji pomysłów
                      pomocowych. Proszę bardzo, wolno pomagać. Ale proszę to czynić własnym kosztem
                      i kosztem innych chętnych do takiego działania. Raz jeszcze wspomnę o wadach
                      nadmiernej pomocy: ogranicza wolność, zabija aktywność i odpowiedzialność.
                      • procesor Re: Gościugazety, 29.11.04, 22:12
                        Azie, moim zdaniem ty z tym indywidualizme z kolei przeginasz w drugą strone.
                        Chcesz czy nie jestes częscia całego wielkiego systemu.

                        Ale pamietam że już była o tym rozmowa i poza wyjasnieniem swoich postaw nic z
                        tego nie wynikło. :) I tu nie chodzi tylko o forse na pomoc społeczną.
                        Chyba że zostaniesz Robinsonem. :) A i wtedy jakis kretyn atomówką może ci
                        wysepke troche przeistoczyć..
                        Nie jesteś sam na tej planecie i czy chcesz czy nie- jestes zależny od
                        innych. :)
                        • Gość: az Procesorko IP: 62.233.232.* 29.11.04, 22:41
                          > Azie, moim zdaniem ty z tym indywidualizme z kolei przeginasz w drugą strone.
                          > Chcesz czy nie jestes częscia całego wielkiego systemu.
                          >
                          > Ale pamietam że już była o tym rozmowa i poza wyjasnieniem swoich postaw nic
                          z
                          > tego nie wynikło. :) I tu nie chodzi tylko o forse na pomoc społeczną.
                          > Chyba że zostaniesz Robinsonem. :) A i wtedy jakis kretyn atomówką może ci
                          > wysepke troche przeistoczyć..
                          > Nie jesteś sam na tej planecie i czy chcesz czy nie- jestes zależny od
                          > innych. :)

                          Hm...
                          Indywidualizm - owszem. Ale bez przegięcia. Toć udzielam się na publicznym
                          forum, mnożąć (ratując) dobro innych.

                          Była mowa nie raz. I będzie jeszcze.
                          A tymczasem rosnąć będą podatki i tłumy ludzi niezdolnych do życia bez SOS. I
                          pojawiać się będą nowe propozycje sterowania życiem innych ludzi.

                          Kim dla Ciebie jest człowiek? Jak bardzo możesz go (i innych, np. mnie)
                          zniewolić dla wydumanego przez siebie (czy innych) jego dobra?
                          Widzisz we mnie człowieka czy cząstkę społeczeństwa?

                          Jestem ciekaw co tam sobie o mnie nadinterpretujesz, czy nie jestem? Oto jest
                          pytanie.
                          • procesor Re: Procesorko 29.11.04, 22:51
                            Azie co ja tu moge interpretowac? Nie przechowuję w pamięci wszystkich twoich
                            postów, wszytskich opinii. Nie wiem jaki jestes na codzień. Czy narwańcem czy
                            flegmatykiem. :) Forum to tak mały wycienek rzeczywistości..

                            Nie chce byc sterowana, nie cierpię kategorycznych nakazów, dlatego w pracy
                            miewałam problemy. :) Ale jestem świadoma że czy chcę czy nie - jestem
                            sterowana. Bo to czy kupie to czy tamto zalezy od tego co ktos wyprodukuje, że
                            ktoś to akurat w swoim sklepie będzie sprzedawał. Zarabiam tyle - i stać mnie
                            na takie a nie inne produkty. Nie mam wpływu na dziesiątki decyzji innych - co
                            piekarz wrzuc do chleba ktory jutro kupie. A może to zdecyduje czy kiedys będe
                            maiął raka czy nie?
                            Pójde zagłosowac - ale akurat moi wybrańcy będa w mniejszości - i będą życ w
                            kraju rządzonym przez nie-moich przedstawicieli.

                            Itd itp w małej i wielkiej skali.
                            Ale jednak jakąś wolność odczuwam. Moge wybierać. Ale niekoniecznie ustalac
                            granice w których mogę wybierać.


                            Azie ogólnie to myslę że ty porządny człowiek jestes. :)
                            • Gość: az Re: Procesorko IP: 62.233.232.* 29.11.04, 23:18
                              Tratatata.
                              Ale woda...
                              Kupuję do chcę, na co mnie stać, co dają w pobliskich sklepach.
                              Również chleb, bez oglądania w sklepie jego wnętrza.
                              Nie roszczę sobie pretensji do posiadania wpływu na wszystko. To, że podobnie
                              jak Ty, nie mam wpływu na dziesiątki decyzji innych, nie smuci mnie.
                              Od dawna moi wyborczy wybrańcy są w mniejszości. Żyję w kraju rządzonym przez
                              nie-moich przedstawicieli. Mówi się - trudno, i się żyje.

                              Utopią jest swobodne ustalanie granic, w których można wybierać. Ale wolność
                              odczuwam. Tyle, że coraz mniejszą. Widzę coraz mniej zaradnych ludzi. Widzę
                              pomoc, która mnoży tę niezaradność, która godzi w wolność kieszeni wszystkich.
                              Marnie widzę przyszły los człowieka, czyli marnie widzę przyszłość naszego
                              gatunku. Skończą się ludzie. Jakiś czas poegzystujemy jako "twór społeczny".
                              Trudno zgadnąć jak to się potoczy. Nie interesuje mnie to. Zainteresowany
                              jestem ludźmi, wolnymi, aktywnymi, odpowiedzialnymi.

                              > Azie ogólnie to myslę że ty porządny człowiek jestes. :)

                              To wymijające zdanie. (też dobrze o Tobie myślę)
                              Z braku jasnej odpowiedzi zakładam, że gotowa jesteś sporo mnie "udupić", by
                              dać zadość swoim szlachetnym chęciom polepszenia życia innych.
                              • Gość: krish procesorko II IP: *.chello.pl 29.11.04, 23:33
                                nie zawsze zgadzam sie z azem

                                ale tu w wiekszosci go popieram


                                tu chodzi o zasade

                                mozesz nie wierzyc

                                ale to co mowi az

                                jest jedynym logicznym systemem

                                tzn ze wszystkich zlych

                                jest on najmniej zly

                                • procesor Re: procesorko II 30.11.04, 13:53
                                  Pewnie..

                                  Wierz mi był czas że miałąm widok z okna na "klientów" pomocy społecznej. Te
                                  fioletwoe z przepicia twarze i kobiet i mężczyzn.

                                  Ale staruszki która widziałam w zimie w sandałkach na wełnianych skarpetach tam
                                  nie było. Wstydziłaby sie. A ja nie mogę jej zapomnieć. Gryzie mnie że nie
                                  mogłam jej pomóc - przypadkowo spotkanej w autobusie wiozącym mnei do pracy.
                                  Myślę że ona nawet nie przyjęłaby mojej pomocy. A mnie i tak tkwi w pamięci.

                                  Słabi niech giną.
                                  Tak uważacie?

                                  Zasady, przepisy, normy.
                                  A w tym wszystkim człowiek.

                                  Ja tam wolę być w zgodzie z moim sumieniem. I nie chce tracić wrażliwości na
                                  drugiego człowieka by "społeczeństwo rosło silne".

                                  A jak tam z ratowaniem wcześniaków za nasze wspólne (państwowa służba zdrowia)
                                  pieniadze? Kiedyś natura eliminowała osobniki ze słabszymi genami. Teraz
                                  ratujemy tych którzy przychodzą zbyt słąbi na świat.

                                  Gdzie są granice opieki w społeczeństwie?
                                  • Gość: az Re: procesorko II IP: 62.233.232.* 30.11.04, 17:27
                                    > Słabi niech giną.
                                    > Tak uważacie?

                                    Uważam, że każdy ma prawo do życia w wolności.
                                    Jak ktoś jest słaby, niech prosi o pomoc.
                                    Jak ktoś chce pomagać, niech pomaga.
                                    Bez hipokryzji - pomaganie jednym kosztem drugich.

                                    > Ja tam wolę być w zgodzie z moim sumieniem. I nie chce tracić wrażliwości na
                                    > drugiego człowieka by "społeczeństwo rosło silne".

                                    Czekam cierpliwie na moment, aż Twoja wrażliwość i mnie ogarnie.
                                    Póki co, jesteś wybiórcza w swej wrażliwości.

                                    > Gdzie są granice opieki w społeczeństwie?

                                    Spróbuj najpierw odpowiedzieć na moje wcześniejsze pytanie: jak mocno jesteś w
                                    stanie zniewolić jednych, by dać zadość swojej wrażliwości na potrzeby innych?
                              • procesor Re: Procesorko 30.11.04, 13:45
                                Cóż mogę napisac?
                                Wczoraj miałąm sporo czasu na siedzenie na forum i pisanie - od dziś niestety
                                koniec laby, na czas jakis znikne. Ale jeszcze odpowiem w paru watkach.

                                Nie lubię skrajności. Dostrzegam racje po obu stronach.
                                Nie chce by ktos sterował moimi wyborami bardzo osobistymi bo dotyczącymi życia
                                rodzinnego. Nie chce by ktoś decydował za mnie czy jestem dość odpowiedzialna
                                np. wychowywac swoje dziecko.
                                Ale to co Ty preznetujesz tez jest przegięciem w drugą stronę.
                                Jest cos nieludzkiego (choć czy to dobre określenie? wszak ludzie są zdolni do
                                najgorszych okrucieństw?) w twardym obstawaniu przy nieudzielaniu pomocy.
                                Oczywiście nikt nie powinien byc zmuszany - na co ty mi odpowiesz ż ezmuszają
                                cie choc nie chcesz, bo twoje podatki itd.

                                Azie - to nie idea jest zła jeno jej realizacja.

                                A może tylko jeszcze zipie we mnie harcerz? Nie wiem jak ty, ale ja mam
                                wewnętrzną potrzebę pomagania gdy ktos takiej pomocy potrzebuje a ja jej moge
                                udzielić. Taki egoizm, powiedzmy. :)

                                Co masz na myśli piszac: "Z braku jasnej odpowiedzi zakładam, że gotowa jesteś
                                sporo mnie "udupić", by dać zadość swoim szlachetnym chęciom polepszenia życia
                                innych." Czy tylko wymiar finansowy zawsze bierzesz pod uwagę?

                                Przepraszam z góry jeśli Ci nie odpisze, nie wiem czy będę miała czas
                                zajrzeć. :)
                                • Gość: az Re: Procesorko IP: 62.233.232.* 30.11.04, 17:20
                                  > Jest cos nieludzkiego (choć czy to dobre określenie? wszak ludzie są zdolni
                                  do
                                  > najgorszych okrucieństw?) w twardym obstawaniu przy nieudzielaniu pomocy.

                                  Mylisz się - nie obstaję przy nie udzielaniu pomocy.
                                  Poczytaj dokładnie.

                                  > Oczywiście nikt nie powinien byc zmuszany - na co ty mi odpowiesz ż ezmuszają
                                  > cie choc nie chcesz, bo twoje podatki itd.

                                  Tu masz rację. Tak odpowiem. Ale Ty i tak tę moją odpowiedź olejesz,
                                  potraktujesz wzruszeniem ramion lub kółkiem na głowie. I naciśniesz guzik - az
                                  MUSI płacić.

                                  > Azie - to nie idea jest zła jeno jej realizacja.

                                  I idea, i reallizacja mają słabe strony.
                                  OK. Skup się na poprawieniu realizacji.

                                  > A może tylko jeszcze zipie we mnie harcerz? Nie wiem jak ty, ale ja mam
                                  > wewnętrzną potrzebę pomagania gdy ktos takiej pomocy potrzebuje a ja jej moge
                                  > udzielić. Taki egoizm, powiedzmy. :)

                                  A miej sobie co tam chcesz.
                                  Tylko odczep się ode mnie (moich pieniędzy).
                                  Harcerz nie powinien być Janosikiem.

                                  > Co masz na myśli piszac: "Z braku jasnej odpowiedzi zakładam, że gotowa
                                  jesteś
                                  > sporo mnie "udupić", by dać zadość swoim szlachetnym chęciom polepszenia
                                  życia
                                  > innych." Czy tylko wymiar finansowy zawsze bierzesz pod uwagę?

                                  Mam na myśli to, że trujesz tu o swojej dobroci, a moją skromną osobę i moją
                                  kasę masz w niewielkim poważaniu. Jak widzisz, nie idzie mi tylko o wymiar
                                  finansowy.

                                  > Przepraszam z góry jeśli Ci nie odpisze, nie wiem czy będę miała czas
                                  > zajrzeć. :)

                                  Szkoda. Trudno się mówi.
          • procesor Re: Sprzeciw 28.11.04, 22:58
            goscgazety1 napisał:
            > Własnie obecny kształ małzenstwa jest paradoksalnie wyrazam braku
            > odpowiedzialnosci za dziecko.

            Jakies konkrety? W czym sie przejawia ten brak?

            > Poza tym, gdyby forma małzenstwa była rzeczywiscie dobra, nie byłoby tego,
            > co w tej chwili mamy.

            No prosze, a moim zdaniem problem nie w formie związku lecz w osobowościach
            ludzi i w warunkach zewnętrznych. Coraz więcej jest związków nieformalnych,
            dzieci "pozamałżeńskich" (czyt. ze związków niesformalizowanych) i nie ma
            reguły że te są lepsze niż te prawnie pobłogosławione.

            > (...)A dziecko potrzebuje tylko dwoch rzeczy: czasu i dojrzałosci rodzica.
            > Uwazam , ze wiekszosc rodzicow nie jest w ogole w stanie tego zapewnic
            > dziecku. Dziecko jest jak gabka, wchłania wiele rzeczy w tym równeiz postawy
            > i wzorce zachowania opiekunów. Dziecko jest jak walizka, co w nie włozysz, to
            > poźniej wyjmiesz.
            > Oczywiscie najlepiej jest zwalic odpowiedzialność za wychowywanie dziecka na
            > rodzicow biologicznych, ale uwazam ze to wyraz braku zrozumienia wzajemnych
            > powiazań, jakie zachodzą w zyciu społecznym. Dziecko tak naprawde nie jest
            > własnością rodzicow bilogicznych, jest dobrem całego społeczenstwa i kazdy z
            > nas ponosi czastke odpowiedzialnosci za to, ze np. w domu X rodzice swoja
            > postawą przyczynili sie do wytworzenia w Jasiu świadomosci złodzieja,
            > mordecy itd....

            Hmm.... To co - farmy dzieci , z wykwalifikowanym personelem? Dzieci odbierane
            rodzicom bo nie przeszli weryfikacji pomyślnie? Takie superhodowle superistot??
            Wiesz, coś takiego już chyab przerabiano.. Hitler miał podobne pomysły....
            • goscgazety1 Re: Sprzeciw 28.11.04, 23:54
              > procesor napisała:
              > No prosze, a moim zdaniem problem nie w formie związku lecz w osobowościach
              > ludzi i w warunkach zewnętrznych. Coraz więcej jest związków nieformalnych,
              > dzieci "pozamałżeńskich" (czyt. ze związków niesformalizowanych) i nie ma
              > reguły że te są lepsze niż te prawnie pobłogosławione.

              Piszac to oczywiscie miałem na mysli tylko zwiazki, ktore zyją w poczuciu
              przekonia, ze slub, to nierozerwalny sakrament.
              Takich zw. jest jeszcze bardzo duzo. Oosbiscie znam kilka , gdzie sie
              rozgrywały i rozgrywaja tragedie, jednak z wyz. wspomnianych powodow sa nadal
              kontynuowane.

              > Hmm.... To co - farmy dzieci , z wykwalifikowanym personelem? Dzieci
              odbierane
              > rodzicom bo nie przeszli weryfikacji pomyślnie? Takie superhodowle
              superistot??
              > Wiesz, coś takiego już chyab przerabiano.. Hitler miał podobne pomysły....
              >

              Skoro tak to widzisz, to nie widze sensu w ogole ustosunkowywania sie do tych
              słow, moge tylko dodać , ze to własnie tak prymitywne wzorce wychowawcze
              utrwaliły w społeczeństwie niemieckim poczucie "wyzszosci". Hitler był tylko
              tego katalizatorem.
              • marusia_ogoniok A ch. oj z Hitlerem, ale z papierkiem lakmusowym.. 29.11.04, 00:03
                ..... nie ch... oj, o nie!
                Jest pewne, że każdy komu sakramenty doskwierają - to rogacz. No zwyczajnie,
                tak już jest i nie ma dyskusji - to rogacz, taki cacany, milutki rogalek...,
                ale to i bazę mocną ma i nadbudowę do tego ......
                Tak cacani, sakramenty = papierek lakmusowy na rogi........
                Jak mi przykro to nawet nie wiecie....:(:(:(




                Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
                • goscgazety1 Re: A ch. oj z Hitlerem, ale z papierkiem lakmuso 29.11.04, 00:10
                  marusia_ogoniok napisała:

                  > ..... nie ch... oj, o nie!
                  > Jest pewne, że każdy komu sakramenty doskwierają - to rogacz. No zwyczajnie,
                  > tak już jest i nie ma dyskusji - to rogacz, taki cacany, milutki rogalek...,
                  > ale to i bazę mocną ma i nadbudowę do tego ......
                  > Tak cacani, sakramenty = papierek lakmusowy na rogi........
                  > Jak mi przykro to nawet nie wiecie....:(:(:(
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

                  Zdaje sie , ze Cie duzy robak od srodka gryzie :(
                  Spokojnej nocy Ci zycze...
              • Gość: az Re: Sprzeciw IP: 62.233.232.* 29.11.04, 00:25
                > to własnie tak prymitywne wzorce wychowawcze
                > utrwaliły w społeczeństwie niemieckim poczucie "wyzszosci".

                Jakie wzorce?
                Weryfikacje rodziców, superhodowle superistot?

                Co Ty proponujesz?
                Kto i na jakiej podstawie ma decydować, że dani rodzice potrzebują Twojego
                (społecznego) wsparcia (ingerencji)? Co dalej, jeśli weryfikacja wypadła na
                niekorzyść rodziców?
            • bazylia7 Re: Sprzeciw 29.11.04, 09:18
              procesor napisała
              > Hmm.... To co - farmy dzieci , z wykwalifikowanym personelem? Dzieci
              odbierane
              > rodzicom bo nie przeszli weryfikacji pomyślnie? Takie superhodowle
              superistot??
              > Wiesz, coś takiego już chyab przerabiano.. Hitler miał podobne pomysły....

              gsciowi raczej o dziadkow chodzilo, czy inna starszyzne (nie tylko wiekiem, ale
              dojrzaloscia)

              Mysl taka pochodzi z wielce zacnej ksiegi "rozmowy z bogiem' i jest czewscia
              bardzo spojnej koncepcji, ktora wierz mi, z Hitlerem nie ma nic wspolnego

              oto link do fragmentow ksazki:

              members.surfeu.fi/wpk/links/cwg/
              • hawronia Juz setka 29.11.04, 09:35
                A nie mowilam, ze dyskusja bedzie ciekawa?
                Tyle ze od pomyslu Lutego sie troche odeszlo. Chodzilo raczej o kontrakt
                malzenski, dyskusja zbacza jednak w strone wychowania dzieci. Czy ludzie nie
                bedacy w instytucji malzenstwa ale majacy wspolne dziecko nie moga go
                wychowywac dobrze nie bedac fizycznie razem?
                • bazylia7 Re: Juz setka 29.11.04, 10:21
                  hawronia napisała:

                  > A nie mowilam, ze dyskusja bedzie ciekawa?
                  > Tyle ze od pomyslu Lutego sie troche odeszlo. Chodzilo raczej o kontrakt
                  > malzenski, dyskusja zbacza jednak w strone wychowania dzieci. Czy ludzie nie
                  > bedacy w instytucji malzenstwa ale majacy wspolne dziecko nie moga go
                  > wychowywac dobrze nie bedac fizycznie razem?

                  no chyba nie, bo z zalozenia sa niedojrzali, znaczy sie nie sa na tyle dojrzali
                  by wychowywac dzieci..

                  stad zaleca sie nie przyrzekanie milosci do grobowej deski...
                  bo tzw milosc deklarowana przed oltarzem to wynik niedojrzalego zauroczenia,
                  ktore zmianiac sie moze z coroczna czestotliwoscia ;)

                  zreszta troche sie chyba pogubilam, bo w innych watkach mowi sie ze jedynie
                  milosc jest tym czym nalezy kierowac sie dokonujac zyciowych wyborow...

                  a zatem... nie kochasz meza, zakochalas sie w kolesiu z netu, to...
                  nalezy sie rozstac i zwiazac z kochanym - to jedyny dojrzaly wybor..
                  .. i w duchu tak pojetej dojrzalosci...
                  dojdziemy do czestej zmiany partnerow/malzonkow opartej na glebokim
                  uczuciu "nadrzednej milosci" ( fizycznej (eros) + przyjacielskiej (filios) i
                  duchowej (agape))


                  i jak sie mozna domyslic zgodnie z prawem przechodzenia ilisci w jakosc
                  osiagniemy po-trojna, -czworna,- ktoras tam AGAPE - zawsze to lepiej niz
                  pojedyncza...;)

                  no wstyd marusie cytowac ...

                  jak sobie zatem wyobrazasz to wychowywanie dzieci, kiedy nawet nie wiadomo, czy
                  sa dojrzali, ci mlodzi rodzice, czy tez nie...

                  no ja w kazdym razie zgluplam ;)
                  • myga Re: Juz setka 29.11.04, 10:32
                    > bo tzw milosc deklarowana przed oltarzem to wynik niedojrzalego zauroczenia,
                    __________________
                    Bardzo czesto, niestety.
                    Pogubilas sie, rzeczywiscie.
                    Czy zakochanie sie w kolesiu z netu np po owym sakramentalnym "tak" nie
                    swiadczy o niedojrzalosci? Kogo? Tej, co zakochala sie, czy jej partnera (tez
                    tak moze byc), bo po owym jej "tak" zaczal traktowac ja jak wlasnosc?
                    Twierdzace moga byc obie odpowiedzi.
                    I o tym tu mowa. Gdyby wiedzial(a), ze po polroku bedzie weryfikowany ow
                    zwiazek, zapewne ten drugi punkt by odpadl. A pierwszy? Tez dobrze, skoro uklad
                    byl niedojrzaly.
                  • Gość: Luty Re: Juz setka IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 29.11.04, 13:09
                    Pogubic sie mozna, jak sie chce uczucia materializowac i to natychmiast...
                    przeciez w sklepie tez wszystkiego nie kupujesz, tylko to ci Ci potrzebne...
                    nie musisz natychmiast posiadac...
                    A kochac mozna wszystko i wszystkich.
                    • Gość: bazylia Re: Juz setka IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 29.11.04, 21:25
                      mygo, luty,

                      ten moj post, to taki zart przecie....
                      ot lekka ironia podszyty,
                      ale jak widac albo dyskutanci zbyt rozgrzani, albo nad stylem musze
                      popracowac :(
                      • procesor Re: Juz setka 29.11.04, 22:01
                        Twoja wypowiedz pokazała mozliwy absurd takich kontraktów jako wyrazu
                        dojrzałości. :)

                        Napisałam więcej ale.. wyszło zbyt osobiście i wycięłąm. :)
                      • Gość: Luty Re: Juz setka IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:14
                        Gość portalu: bazylia napisał(a):

                        > mygo, luty,
                        >
                        > ten moj post, to taki zart przecie....
                        > ot lekka ironia podszyty,
                        > ale jak widac albo dyskutanci zbyt rozgrzani, albo nad stylem musze
                        > popracowac :(

                        styl jest dobry, tylko mnie pokorcilo prawo zmieniac i sie troche
                        zacietrzewilem...bo lubie dopiac swego...:)))
              • procesor Re: Sprzeciw 29.11.04, 10:21
                bazylia7 napisała:
                > gsciowi raczej o dziadkow chodzilo, czy inna starszyzne (nie tylko wiekiem,
                > ale dojrzaloscia)
                > Mysl taka pochodzi z wielce zacnej ksiegi "rozmowy z bogiem' i jest czewscia
                > bardzo spojnej koncepcji, ktora wierz mi, z Hitlerem nie ma nic wspolnego

                Od książki zaczne - kiedyś przemęczyłam sie przez pierwszy tom - ogólne
                poczucie oszustwa pozostało. Kolejnych chyba nawet nie przeczytałam tylko
                przejrzałam pobieznie. Każdy może napisac taką książkę - i wielu czyni tak,
                ostatecznie kasa to kasa a taka tematyka ładnie podana zawsze sie sprzeda.
                Zwłaszcza gdy książka jest napisana "z włosem a nie od włos". :) Bo jak miło
                przeczytac że nie ma czegoś takiego jak "cudzołóstwo" i Bóg nie ma nic do
                naszych wyczynów seksualnych.. jaka ulga dla niektórych.. ;P


                Co do wychowywania przez dziadków - przeciez nawet teraz nadal w dużej częsci
                to dziadkowie wychowuja dzieci swoich dzieci! Rodzice w pracy całe dnie - a
                dzieci podrzucane na wychowanie dziadkom. I mam dziwne (??) wrażenie że to nie
                jest najlepsze co może być dla dzieci. Nie mówie że najgorsze. Zresztą wcale
                nie jestem pewna co Gośćgazety miał na myśli bo jakos konkretów w jego
                wypowiedzi zabrakło. Może jeszcze coś sprecyzuje?

                I nikt mi nie wmówi że wystarcza "dwie godziny dobrego kontaktu z dzieckiem" bo
                lepszy taki niż "ojciec przed telewizorem". Zaraz, zaraz, czemu takie
                skrajności?? Może by tak normalność propagowac? Dziecku JEST potrzebny kontakt
                z rodzicami na codzień. Dobry kontakt. I to rodziców głowa w tym by tak było. A
                nie rozgrzeszanie się że "lepej dwie dobre godzny niż bylejak na codzień". O,
                nie. Lepszy codzienny dobry kontakt z dzieckiem niż cokolwiek innego..
            • bazylia7 Re: Sprzeciw 29.11.04, 09:33
              jescze raz ja

              ten link lepszy:
              members.surfeu.fi/wpk/links/cwg/3cwg.htm
              problem in question znajduje sie w koncowej czesci tekstu
    • marusia_ogoniok Stanowczo domagam się sterylizacji!!!! 28.11.04, 20:53
      Tylko nie z Lutym, Azem , Gościem i broń Boże Maskaiqiem w komisji....
      W komisji która orzeknie przydatność rozpłodową i możliwość zachowania jajników
      i dżąder. Precz z pseudodemokracją seksualną......uahahahahahahaha

      Dzisiaj prosty czy krzywy,
      Każdy chce być szczęśliwy...
      A to czysta wariacja,
      Ta demokracja..........!

      Siedzi takie dziewczę brzydkie przed kompem, nadąsane, zakompleksione, durne,
      taki erectus pojebalis... z cipą na wierzchu.... i dymać jej się tylko
      chce.....,
      Do roboty mało zdatne bo.........ci..ko warczy, pręży się.... niemo swego
      dopełnienia żebrze.... a żeby tam niemo! Kwili, jęczy, sapie, na czatach
      dyszy, na randkach skomli....
      I co? Znajdzie w końcu adonisa? No pytam znajdzie Aza? Lutego? Może i znajdzie
      wyskrobka jakiego..., a co potem? Co te dzieci? Oszaleją przy kompie...., A
      Komandosa może już nie będzie..., mnie nie będzie.... Kto im będzie cipy
      pasztetową zatykał? Gó.. ich obchodzi, los własnych dzieci z góry
      przesądzony.......... Tylko dymać....., dymać.
      Luty, przestań gadac tylko bierz się za robotę...., którą na pierwszy ogień...,
      znaczy pierwszym frykcyjnym obdarzysz? O dzieci się Gośćgazety
      zatroszczy........
      Uahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah
      • zalozylam_nowe ale skad te dzieci? ;) 28.11.04, 20:57
        czy drukarka i skaner moga miec dziecko? ;)))

        dobry wieczor :)))
      • komandos57 Re: Stanowczo domagam się sterylizacji!!!! 28.11.04, 20:58
        marusia_ogoniok napisała:

        > Tylko nie z Lutym, Azem , Gościem i broń Boże Maskaiqiem w komisji....
        > W komisji która orzeknie przydatność rozpłodową i możliwość zachowania
        jajników
        >
        > i dżąder. Precz z pseudodemokracją seksualną......uahahahahahahaha
        >
        > Dzisiaj prosty czy krzywy,
        > Każdy chce być szczęśliwy...
        > A to czysta wariacja,
        > Ta demokracja..........!
        >
        > Siedzi takie dziewczę brzydkie przed kompem, nadąsane, zakompleksione, durne,
        > taki erectus pojebalis... z cipą na wierzchu.... i dymać jej się tylko
        > chce.....,
        > Do roboty mało zdatne bo.........ci..ko warczy, pręży się.... niemo swego
        > dopełnienia żebrze.... a żeby tam niemo! Kwili, jęczy, sapie, na czatach
        > dyszy, na randkach skomli....
        > I co? Znajdzie w końcu adonisa? No pytam znajdzie Aza? Lutego? Może i
        znajdzie
        > wyskrobka jakiego..., a co potem? Co te dzieci? Oszaleją przy kompie...., A
        > Komandosa może już nie będzie..., mnie nie będzie.... Kto im będzie cipy
        > pasztetową zatykał? Gó.. ich obchodzi, los własnych dzieci z góry
        > przesądzony.......... Tylko dymać....., dymać.
        > Luty, przestań gadac tylko bierz się za robotę...., którą na pierwszy
        ogień...,
        >
        > znaczy pierwszym frykcyjnym obdarzysz? O dzieci się Gośćgazety
        > zatroszczy........
        > Uahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Luty ma Ziute.A Ziuta to jego prawa....reka.W ten sposob cofa bulgara....Tu sie
        spelnia.Tobie Marusia hello+Reszcie.
        • marusia_ogoniok Niech będzie pochwalony..... :) 28.11.04, 21:05
          komandos57 napisał:

          > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          > Luty ma Ziute.A Ziuta to jego prawa....reka.W ten sposob cofa bulgara....Tu
          sie
          >
          > spelnia.Tobie Marusia hello+Reszcie.

          Hello!!! Pozdrówka od las - bandy:):)

          Pochwalony dla wszystkich:).... pochwalam też wszystkie prawa w tym prawą rękę
          Lutego...
      • Gość: Luty Re: Stanowczo domagam się Marusi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 29.11.04, 13:04
        Luty, przestań gadac tylko bierz się za robotę...., którą na pierwszy ogień...,
        >
        > znaczy pierwszym frykcyjnym obdarzysz? O dzieci się Gośćgazety
        > zatroszczy........

        Wiesz, ze tylko Ciebie pragne.., wiec nie zadawaj mi podchwytliwych pytan..:))))
    • zalozylam_nowe ale jest jeden problem ;) 28.11.04, 20:58
      w roznych krajach rok podatkowy kiedy indziej sie zaczyna hihi
    • procesor Re: Mam propozycje... 28.11.04, 23:12
      Wiesz Luty już tu do paru osób napisałam a teraz jeszcze Tobie sie dopisze -
      taka zmiana prawa nic albo nieiwele by zmieniła.
      Bo tak naprawde - kto chce sie starać - stara sie i pzry obecnycm prawie.
      A kto ma to w d... - to i przy kontrakcie żyłby na zasadzie - "a co tam, nie
      przedłuzy to nie, ale do końca roku kontraktowego i tak nic mi nie zrobi!"

      To co wymyśliłes to nic innego jak rozwody tyle że nie orzekane po sprawie
      rozwodowej tylko od razu jako wyroki dane w zawieszeniu.
      Ja nie widze w tym nic odkrywczego. Gorzej, teraz na dobrą sprawe pozew
      rozwodowy może wnieść natychmiast po ślubie, żadne terminy cię nei ograniczają.

      Ciekawa natomiast wydaje sie byc sprawa dzieci.
      Napisąłeś że dzieci wymagają uwagi, czułości, miłości a nie poświęceń.
      Otóż mylisz sie.
      Dzieci wymagają również poświęceń. Bo jak inaczej nazwać różne ograniczenia
      które wiążą matke niemowlęcia? Tak, to są poświęcenia, swojego czasu, snu,
      nerwów, sił. I nie myśl że pochwalam cierpiętnictwo. Ale niestety poświęcenie
      może być dobrowolne i radosne - ale JEST poswięceniem. (Swoją drogą, zauważ
      poświęcenie i świętość - żródłosłów.. :) ).

      Ech, mnóstwo sie tu pcha na myśl, ale jutro tez będzie dzień.
      • luty10 Re: Mam propozycje... 29.11.04, 13:00
        Mialem na mysli poswiecanie sie rodzicow dla 'dobra' dzieci i trwanie
        w chorym zwiazku...pozdrawiam...
      • zalozylam_nowe Re: Mam propozycje... 29.11.04, 13:16
        > Ciekawa natomiast wydaje sie byc sprawa dzieci.
        > Napisąłeś że dzieci wymagają uwagi, czułości, miłości a nie poświęceń.
        > Otóż mylisz sie.
        > Dzieci wymagają również poświęceń. Bo jak inaczej nazwać różne ograniczenia
        > które wiążą matke niemowlęcia? Tak, to są poświęcenia, swojego czasu, snu,
        > nerwów, sił. I nie myśl że pochwalam cierpiętnictwo. Ale niestety
        poświęcenie
        > może być dobrowolne i radosne - ale JEST poswięceniem. (Swoją drogą, zauważ
        > poświęcenie i świętość - żródłosłów.. :) ).

        Ale brednie, ale brednie.

        Poswiecenie ma jednoznaczne konotacje - niewygoda.

        A to o czym piszesz, to chyba sama radosc, co? Bogo-stan, euforia i branie a
        nie dawanie wrecz?
        • procesor Re: Mam propozycje... 29.11.04, 13:53
          Jak ja lubie konstruktywną krytyke. :D
          "Brednie".
          Hihi, specjalistka od niemowląt..

          Poświęcenie TOBIE sie kojarzy z niewygodą. Innym z czyms inny się moze kojarzyć.

          Widzisz ludzie poświęcaja się lub coś gdy starają sie o coś wartościowego.
          POświęcają czas na nauke, na przygotowanie do jakiegoś zadania, na prace.
          POswięcają czas, wysiłek, sporo pieniędzy by stanąć na najwyższym szczycie
          ziemi chociazby. I co? Owszem, wygodne to to nie jest, ryzykują zdrowiem i
          życiem. Ale czy to nie jest dla nich szczęściem? jest, inaczej by sie tam nie
          pchali.
          Tak samo z wychowaniem dzieci. Ci którzy sie na nie świadomie decydują wiedza
          że sporo będą musieli poświęcic - czasu, wysiłku, zdrowia, kasy. Tak,
          rodzicielstwo wymaga poświęcenia. :) I przy tym wszystkim daje niesamowicie
          wiele szczęścia.
          Nie ma to nic wspólnego z cierpietnictwem. Pewnie że niektózy będą szantazowac
          dzieci "a bo ja dla ciebie..". Ale to niektórzy. Oni i tak by sobie znaleźli
          kogoś by mówić "a bo ja dla ciebie..".

          Poświęcenie nie wyklucza radości. Wprost przeciwnie. POświęcasz czas - i
          widzisz efekty - i sprawia ci to niesamowitą satysfakcje. Czy to w pracy która
          wykonujesz za pieniądze - czy wychowując swoje dzieci na dobrych i mądrych
          ludzi.

          A tobie się poświęcenie z wyrzeczeniem wszystkiego pomyliło, girluś. :)
          • zalozylam_nowe Re: Mam propozycje... 29.11.04, 14:18
            To niestety pachnie straszna retoryka katrolicka w rodzaju 'niesc krzyz' ku
            chwale czegotam. Konotacji lingwistycznych sily zmienic nie posiadasz hihi

            Ja sie w robocie nie poswiecam. Robie wylacznie, co mnie kreci i tyle, ile chce.

            Wiec nie robmy jaj i nie nazywajmy altruizmu egoizmem, bo to do szczescia
            ludzkosci nie prowadzi, a wrecz odwrotnie - z pomieszania jezykow zle sie
            smieje :)

            • procesor Re: Mam propozycje... 29.11.04, 14:39
              zalozylam_nowe napisała:
              > Ja sie w robocie nie poswiecam. Robie wylacznie, co mnie kreci i tyle, ile
              > chce.

              Ot, drobna kosmetyka. Ty sie nie poświęcasz. Ale czas i energie na to
              poświęcasz.
              Toc pisałam że tobie sie myli poświęcenie z wyrzeczeniem wszystkiego.
              • zalozylam_nowe Re: Mam propozycje... 29.11.04, 15:02
                procesor napisała:

                > zalozylam_nowe napisała:
                > > Ja sie w robocie nie poswiecam. Robie wylacznie, co mnie kreci i tyle, il
                > e
                > > chce.
                >
                > Ot, drobna kosmetyka. Ty sie nie poświęcasz. Ale czas i energie na to
                > poświęcasz.
                > Toc pisałam że tobie sie myli poświęcenie z wyrzeczeniem wszystkiego.
                >

                procesor, nie mam do Ciebie sily...:))
                czy jak idziesz do sklepu po chleb to sie poswiecasz?
                • procesor Re: Mam propozycje... 29.11.04, 22:07
                  Nie girlus.
                  Ale rodzicelstwo nie jest aktem jednorazowym jak pójście po chle do sklepu. W
                  dodatku moge wybrac głodowanie, kupić nie chleb a bułki, wysłać kogos innego,
                  upiec samej.

                  Dziecku nie powiesz że teraz to ty chcesz spać a ono niech leży w tym zasikanym
                  pampersie do rana. No i że mleko to jest w lodówce.
                  Nie zostawisz niewolęcia samego na dwa dni bo na narty skoczyc checsz bez
                  obciązeń. :)

                  Ale oczywiście całe zycie to ciągłe wybory i rodzicielstwo jest z jednym z nich.

                  Wiesz girl, ty sie chyba boisz niektorych słów i tego co sie za nimi kryje.
                  • zalozylam_nowe Re: Mam propozycje... 29.11.04, 23:27
                    procesor napisała:

                    > Nie girlus.
                    > Ale rodzicelstwo nie jest aktem jednorazowym jak pójście po chle do sklepu. W
                    > dodatku moge wybrac głodowanie, kupić nie chleb a bułki, wysłać kogos innego,
                    > upiec samej.

                    Ja piernicze...Dobra: czy jak chodzisz codziennie do sklepu po chleb, lub po
                    chleb ktos, a Ty mu koszule uprasujesz itd. (tu wstawic dluga liste czynnosci
                    codziennych na czele z myciem zebow) to sie poswiecasz?


                    > Dziecku nie powiesz że teraz to ty chcesz spać a ono niech leży w tym
                    zasikanym
                    >
                    > pampersie do rana. No i że mleko to jest w lodówce.
                    > Nie zostawisz niewolęcia samego na dwa dni bo na narty skoczyc checsz bez
                    > obciązeń. :)

                    Wyobrazam sobie, ze jak sie ma niemowle i je kocha to sie nie skika na narty i
                    skikac ochoty nie ma.

                    Kiedy mezczyzna, ktorego kocham jest chory i zamiast isc potanczyc z
                    przyjaciolmi zostaje z nim, dalibog sie nie poswiecam tylko robie to, co
                    sprawia mi najwieksza satysfakcje. Smiem twierdzic ze na tym milosc prawdziwa
                    polega. Ze robi sie rzeczy, ktore inni uwazaja za poswiecenie (zasikanego
                    pampersa sie dziecku zmienia) bo dla nich to poswieceniem jest, podczas kiedy
                    dla nas to bogo-stan i radosc najwyzsza.

                    Moze niektorzy jednak dzieci miec nie powinni?


                    > Ale oczywiście całe zycie to ciągłe wybory i rodzicielstwo jest z jednym z
                    nich
                    > .
                    >
                    > Wiesz girl, ty sie chyba boisz niektorych słów i tego co sie za nimi kryje.


                    Wiesz procesor, nie znosze kiedy ludzie naduzywaja najwulgarniejszej wersji
                    retoryki katolickiej, Juz tak mam, ze nie znosze.
                    • procesor Re: Mam propozycje... 30.11.04, 14:03
                      zalozylam_nowe napisała:
                      > Wyobrazam sobie, ze jak sie ma niemowle i je kocha to sie nie skika na narty
                      > i skikac ochoty nie ma.

                      Wyobrażasz sobie.:) Tak naprawdę rodzicelstwo to nie obrazek z kiczwatych
                      filmików. I naprawdę dobrzy rodzice nie stają sie odmóżdżonymi maszynkami do
                      wychowywania dziecka, któzry rezygnują ze wszytskiego z radością. :) Owszem
                      radość jest - i świadomość że musze zrezygnowac z czegos co bardzo lubie -
                      równie ważnego jak rodzicelstwo - swoich pasji, bo czasu nie starczy lub nie da
                      się pogodzić z opieką.


                      > Kiedy mezczyzna, ktorego kocham jest chory i zamiast isc potanczyc z
                      > przyjaciolmi zostaje z nim, dalibog sie nie poswiecam tylko robie to, co
                      > sprawia mi najwieksza satysfakcje. Smiem twierdzic ze na tym milosc prawdziwa
                      > polega. Ze robi sie rzeczy, ktore inni uwazaja za poswiecenie (zasikanego
                      > pampersa sie dziecku zmienia) bo dla nich to poswieceniem jest, podczas kiedy
                      > dla nas to bogo-stan i radosc najwyzsza.
                      > Moze niektorzy jednak dzieci miec nie powinni?

                      Yhm. Ty. :)
                      Wyobrażenia girl to niekoniecznie rzeczywistość. Ale co ja ci będe tłumaczyc, i
                      tak nie pojmiesz. Wielowymiarowaośc życia, stanei sie rodzciem nie zaciera
                      reszty osobowści - a ty to prawie tak interpretujesz. :)


                      > Wiesz procesor, nie znosze kiedy ludzie naduzywaja najwulgarniejszej wersji
                      > retoryki katolickiej, Juz tak mam, ze nie znosze.

                      Hehe retoryka katolicka.
                      Lubię ten poziom twoich argumentów. :)

                      Ale ciesz isę - znikam na czas jakis, życie wzywa. :))
                      Tylko się nie obraź jak nie odpowiem z braku czasu. :))
                      • zalozylam_nowe Re: Mam propozycje... 30.11.04, 17:36
                        procesor napisała:

                        > zalozylam_nowe napisała:
                        > > Wyobrazam sobie, ze jak sie ma niemowle i je kocha to sie nie skika na na
                        > rty
                        > > i skikac ochoty nie ma.
                        >
                        > Wyobrażasz sobie.:)

                        Tak, Ty wiesz. Bo masz wszystkie corki swiata i jestes kazda matka ;)


                        Tak naprawdę rodzicelstwo to nie obrazek z kiczwatych
                        > filmików.

                        Milosc to nie kicz.


                        I naprawdę dobrzy rodzice nie stają sie odmóżdżonymi maszynkami do
                        > wychowywania dziecka, któzry rezygnują ze wszytskiego z radością.

                        To, ze sie chce dawac z radoscia, to nie odmozdzenie. Dluga droga jeszcze przed
                        Toba, procesor. Z zyczliwoscia to pisze, wiec zanim sie uniesiesz, zastanow sie
                        sekunde, bo moge miec racje.



                        :) Owszem
                        > radość jest - i świadomość że musze zrezygnowac z czegos co bardzo lubie -
                        > równie ważnego jak rodzicelstwo - swoich pasji, bo czasu nie starczy lub nie
                        da
                        >
                        > się pogodzić z opieką.

                        Procesor, jak ide do lodziarni i mam 1,5 zl, na jedna galke czyli, i wybieram
                        waniliowa, bo najbardziej lubie, to nie uwazam, ze poswiecielam swoje lubienie
                        kawowych lodow, secondbestow, na oltarzu waniliowych i an oklicznosc nie
                        posiadania 3 zl :)


                        > > Kiedy mezczyzna, ktorego kocham jest chory i zamiast isc potanczyc z
                        > > przyjaciolmi zostaje z nim, dalibog sie nie poswiecam tylko robie to, co
                        > > sprawia mi najwieksza satysfakcje. Smiem twierdzic ze na tym milosc prawd
                        > ziwa
                        > > polega. Ze robi sie rzeczy, ktore inni uwazaja za poswiecenie (zasikanego
                        >
                        > > pampersa sie dziecku zmienia) bo dla nich to poswieceniem jest, podczas k
                        > iedy
                        > > dla nas to bogo-stan i radosc najwyzsza.
                        > > Moze niektorzy jednak dzieci miec nie powinni?
                        >
                        > Yhm. Ty. :)

                        Akurat mam przeciwne wrazenie.


                        > Wyobrażenia girl to niekoniecznie rzeczywistość. Ale co ja ci będe tłumaczyc,
                        i
                        >
                        > tak nie pojmiesz. Wielowymiarowaośc życia, stanei sie rodzciem nie zaciera
                        > reszty osobowści - a ty to prawie tak interpretujesz. :)

                        Niestety mylisz sie co do mojej interpretacji. Masz tez w sobie straszna pyche
                        z powodu posiadania dziecka. Sadzisz, ze znasz doswiadczenia innych matek?
                        Wszystkich? Nie sadze...

                        Moja wielomiesieczna lektura Twoich postow kaze mi myslec, ze nie wiesz czym
                        jest prawdziwa bliskosc. Ale naturalnie mozesz sie tajniaczyc i mnie wkrecac ;)

                        > > Wiesz procesor, nie znosze kiedy ludzie naduzywaja najwulgarniejszej wers
                        > ji
                        > > retoryki katolickiej, Juz tak mam, ze nie znosze.
                        >
                        > Hehe retoryka katolicka.
                        > Lubię ten poziom twoich argumentów. :)

                        Niestety nie posiadlas istotnej umiejetnosci - nie lapiesz skrotow i metafor.
                        To mi uniemozliwia dyskusje z Toba, bo musialabym zejsc do poziomu dyskursu
                        ksiaegowych. A to dla mnie nie frajda.



                        >
                        > Ale ciesz isę - znikam na czas jakis, życie wzywa. :))
                        > Tylko się nie obraź jak nie odpowiem z braku czasu. :))


                        Tylko panny sluzace sie obrazaja :)
    • marusia_ogoniok Biedne, rogate po jeby.... 28.11.04, 23:53
      Dzieci do obozu..., a sami je.. się
      Kontrakty, rozwody, gasnące miłości...., a sami je.. się...
      Chu je wam uciąć i piz dy zaszyć..., to nie będą po nocach straszyć...
      Wymyślać tu będą pacany wszystko....., wartości, miłości, motylki.... aby się
      gzić do woli... reformatorzy z rogami....... hahahahaha
      No, czekajcie tylko, ja was urządzę... po najbliższych wyborach....
    • iwosia niepraktyczne 29.11.04, 00:36
      Wg mnie, ludzie już bez takiego prawa, które chciałbyś ustanowić, mogą się
      rozejść wtedy, gdy dochodzą do wniosku, że już im przeszło, że już nie chca być
      razem. Wszak małżeństwo to nie pakt z diabłem, są jeszcze rozwody, wymyślone
      wczesniej niż 'Twoja propozycja'. :-)
      Tylko, że i rozwody i propozycja Twoja, nie zawsze sprawdza się w życiu. Czasem
      ludzie przestają sie kochać ,łączy ich tylko wspólny dach nad głową, wspólny
      dobytek, wspomnienia... Mimo, że są sobie obojętni, przechodzą koło siebie
      każdego dnia, jak koło długo znanej, neutralnej osoby - nie rozwodzą się. Są
      już tak przyzwyczajeni do tego, że żyją w jednym domu, jedzą razem obiad,
      oglądaja każdego dnia swoje twarze, że nawet przez myśl im nie przejdzie, żeby
      się rozwodzić. Podpisywanie takiego dokumentu nic by nie zmieniło!! Ludzie
      raczej nie lubią drastycznych zmian! Ci co mają być ze sobą z przyzwyczajenia i
      z nawyku, i tak będą. Przykre to, ale tacy jesteśmy...
    • vielonick demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 29.11.04, 01:14
      luty, to co proponujesz to nie jest zadne rowiazanie
      moim skromnym zdaniem

      zadne prawo, zadne, nie sprawi, ze ludziom bedzie sie chcialo starac
      to wynika z charakteru i z uczuc wiazacych dwoje ludzi
      na to zadne prawo, kontrakty itp. nie ma wplywu

      a w KK jest cos takiego jak odnowa przysiegi malzenskiej
      szczegolnie przy okraglych rocznicach ale mozna i co roku
      ludzie to wiedza i odnawiaja
      ci co odnawiaja nie rozstaja sie ze soba
      bo ich trzyma milosc
      a nie strach przed 'wykresleniem z kontraktu'

      konkludujac: to, ze sie ludziom nie chce starac nie jest wina obecnego prawa
      bo ono staran nie zabrania
      to zalezy od tego co siedzi w czlowieku
      a na to zadne prawo nie ma wplywu
      • komandos57 Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 29.11.04, 01:27
        vielonick napisała:
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        heja
        • vielonick Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 29.11.04, 01:36
          czesc :)))))))

          jestes na dluzej czy przelotem? :)
      • procesor Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 29.11.04, 10:07
        vielonick napisała:
        > zadne prawo, zadne, nie sprawi, ze ludziom bedzie sie chcialo starac
        > to wynika z charakteru i z uczuc wiazacych dwoje ludzi
        > na to zadne prawo, kontrakty itp. nie ma wplywu
        (...)
        > konkludujac: to, ze sie ludziom nie chce starac nie jest wina obecnego prawa
        > bo ono staran nie zabrania
        > to zalezy od tego co siedzi w czlowieku
        > a na to zadne prawo nie ma wplywu

        Amen.
        Ciesze sie że nie jestem osamotniona w swych przekonaniach. :)
      • zalozylam_nowe Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 29.11.04, 13:22
        vielonick napisała:

        > luty, to co proponujesz to nie jest zadne rowiazanie
        > moim skromnym zdaniem
        >
        > zadne prawo, zadne, nie sprawi, ze ludziom bedzie sie chcialo starac
        > to wynika z charakteru i z uczuc wiazacych dwoje ludzi
        > na to zadne prawo, kontrakty itp. nie ma wplywu

        Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
        Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - rezygnacje z
        niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z zewnatrz, z
        kwita).




        >
        > a w KK jest cos takiego jak odnowa przysiegi malzenskiej
        > szczegolnie przy okraglych rocznicach ale mozna i co roku
        > ludzie to wiedza i odnawiaja

        to wzsruszajacy cyrk ;)
        nie ma to bowiem praktycznego znaczenia...

        > ci co odnawiaja nie rozstaja sie ze soba
        > bo ich trzyma milosc
        > a nie strach przed 'wykresleniem z kontraktu'
        >
        > konkludujac: to, ze sie ludziom nie chce starac nie jest wina obecnego prawa
        > bo ono staran nie zabrania
        > to zalezy od tego co siedzi w czlowieku
        > a na to zadne prawo nie ma wplywu
        >
        >

        mylisz sie
        prawo jest jednym z najwazniejszych systemow normatywnych
        • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:10
          Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
          > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - rezygnacje z
          > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z zewnatrz, z
          > kwita).
          gf, potrzebuje dobrego adwokata...skladam Ci propozycje...:))))))
          • Gość: az O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:40
            O to Ci szło, Luty?
            Nie lepiej dać ludziom wolność i jednocześnie wyraźne wskazanie, że liczyć mogą
            jedynie na siebie? Że jak im się odwidzi wzajemna miłość, to oni i ich
            potomstwo nie mają co liczyć na opiekę obcych?
            Bo to przecież pewność takiego opiekuńczego rozwiązania jest przyczyną związków
            na niby, czy to całożyciowych, czy rocznych. Dzisiaj Mania, jutro Frania, w
            razie czego płaci Luty z gościem, no i az, bo ci dwaj go zmuszą. Zgodnie z
            prawem, oczywista. No i w imię dobra człowieka. Wszak cel uświęca środki. Co
            tam wolność i kasa zwykłych, porządnych ludzi. Lekkoduchom w potrzebie trzeba
            pomagać. Ot co!
            • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:45
              a mnie to jakos nie trapi...
              • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:49
                > a mnie to jakos nie trapi...

                Wcale się nie dziwię.
                Toć wiem, że wolność ludzi i ich kasę lekce sobie ważysz.
                I takich jest większość, niestety.
                • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:59
                  a dlaczego ja sie mam czyjas kasa przejmowac...
                • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 04:01
                  nie pamietam kiedy czulem sie zniewolony...chyba nigdy
                  mysle, ze inni tez tak maja...bo jak mogliby zyc inaczej?
                  • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 04:04
                    > nie pamietam kiedy czulem sie zniewolony...chyba nigdy
                    > mysle, ze inni tez tak maja...bo jak mogliby zyc inaczej?

                    Kto to jest - inni?
                    Zależy co kto zwie życiem.
                    Podobnie, różne są sposoby widzenia człowieka, jego podmiotowości, praw i
                    powinności.
                    • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 04:08
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > > nie pamietam kiedy czulem sie zniewolony...chyba nigdy
                      > > mysle, ze inni tez tak maja...bo jak mogliby zyc inaczej?
                      >
                      > Kto to jest - inni?
                      > Zależy co kto zwie życiem.
                      > Podobnie, różne są sposoby widzenia człowieka, jego podmiotowości, praw i
                      > powinności.

                      nie umiem rozstrzygac takich zawilosci...
                      wiem, ze w zyciu zawsze wybieram siebie...i dlatego nie czuje sie zniewolony,
                      nawet jak place mandat...:))) ostatnio nie zaplacilem...udalo mi sie...:)

                      • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 01.12.04, 00:54
                        > wiem, ze w zyciu zawsze wybieram siebie...i dlatego nie czuje sie zniewolony,
                        > nawet jak place mandat...:))) ostatnio nie zaplacilem...udalo mi sie...:)

                        Co to znaczy - zawsze wybieram siebie?
                        Miej sobie swoje samopoczucie wolności.
                        Czy zauważasz moje troski związane z coraz większym ubezwłasnowolnieniem?
                        Myślisz, że powinienem wbrew ograniczeniom czuć się wolnym? Nawet wtedy kiedy
                        zabierają mi coraz więcej i nakazują coraz więcej? W nosie masz ograniczanie
                        moich (czy innych ludzi) możliwości? Nie zaapelujesz do "pomagaczy", by dali mi
                        święty spokój, i by własnym sumptem realizowali swoje szczytne hasła?
                        • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:23
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > > wiem, ze w zyciu zawsze wybieram siebie...i dlatego nie czuje sie zniewol
                          > ony,
                          > > nawet jak place mandat...:))) ostatnio nie zaplacilem...udalo mi sie...:)
                          >
                          > Co to znaczy - zawsze wybieram siebie?

                          To znaczy, nawiazujac do mandatu, nie wkurza mnie, ze place...bo moje zdrowie i
                          dobre samopoczucie wspolpasazerow jest wazniejsze niz 100$. Nawet ten policjant
                          jest wazniejszy, wiec nie bede mu dnia marnowal swoim kiepskim humorem...

                          > Miej sobie swoje samopoczucie wolności.
                          No to sobie mam...

                          > Czy zauważasz moje troski związane z coraz większym ubezwłasnowolnieniem?
                          > Myślisz, że powinienem wbrew ograniczeniom czuć się wolnym? Nawet wtedy kiedy
                          > zabierają mi coraz więcej i nakazują coraz więcej? W nosie masz ograniczanie
                          > moich (czy innych ludzi) możliwości? Nie zaapelujesz do "pomagaczy", by dali
                          mi
                          >
                          > święty spokój, i by własnym sumptem realizowali swoje szczytne hasła?

                          Czlowiek jest na tyle wolny na ile sobie sam pozwala...Ty sie wiecznie
                          niepokoisz o swoja wolnosc, a ja ja mam w d-pie...no i ktory z nas jet bardziej
                          wolny, Azie...?



                          • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 01.12.04, 01:35
                            > To znaczy, nawiazujac do mandatu, nie wkurza mnie, ze place...bo moje zdrowie
                            i
                            >
                            > dobre samopoczucie wspolpasazerow jest wazniejsze niz 100$. Nawet ten
                            policjant
                            >
                            > jest wazniejszy, wiec nie bede mu dnia marnowal swoim kiepskim humorem...

                            Nie o tym mowa. Mówisz o odpowiedzialności za swoje grzechy. Tu nie ma o czym
                            gadać. Też płacę za siebie, czasem z większym, czasem z mniejszym (nie)humorem.

                            > Czlowiek jest na tyle wolny na ile sobie sam pozwala...

                            Bujda na resorach.
                            Moje pozwalanie sobie jest ograniczane. Często nadmiernie i niepotrzebnie, i o
                            tym tu piszę.
                            Wolność wbrew prawu? Wolność w więzieniu?
                            Nie o to mi idzie.

                            > Ty sie wiecznie
                            > niepokoisz o swoja wolnosc, a ja ja mam w d-pie...no i ktory z nas jet
                            bardziej
                            >
                            > wolny, Azie...?

                            Myślę, że Ty Luty jesteś bardziej wolny, a ja bardziej człowiekiem.
                            • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:50
                              Odpowiadasz na :
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              Myślę, że Ty Luty jesteś bardziej wolny, a ja bardziej

                              Byc moze masz racje, nie mam nic przeciwko temu, zebys tak myslal...

                              Dodam jescze, ze to prawdziwe i najbardziej niebezpieczne zniewolenie dzieje
                              sie w naszych glowach...polityka, pieniadze, prawo, religie...itd
                              • Gość: Luty chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad naprawiam IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:52
                                Gość portalu: Luty napisał(a):

                                > Odpowiadasz na :
                                > Gość portalu: az napisał(a):
                                >
                                > Myślę, że Ty Luty jesteś bardziej wolny, a ja bardziej czlowiekiem
                                >
                                > Byc moze masz racje, nie mam nic przeciwko temu, zebys tak myslal...
                                >
                                > Dodam jescze, ze to prawdziwe i najbardziej niebezpieczne zniewolenie dzieje
                                > sie w naszych glowach...polityka, pieniadze, prawo, religie...itd
                                • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 02:11
                                  Chochlik, powiadasz?
                                  Niech będzie na niego, bo podobno nie ma przypadków.

                                  > > Dodam jescze, ze to prawdziwe i najbardziej niebezpieczne zniewolenie dzi
                                  > eje
                                  > > sie w naszych glowach...polityka, pieniadze, prawo, religie...itd

                                  Eee...
                                  Wciąż obok.
                                  Nie mówię tu o takim zniewoleniu. Nawet nie bardzo wiem o co Ci chodzi.
                                  Mówię o realnym działaniu. Mam 100 zł. Ktoś zabiera mi 20 na realizację swoje
                                  szczytnych celów pomocowych. Rzecz jasna w majestacie prawa. Mam prawo czuć
                                  zniewolonym? Czy to poczucie zniewolenia wynika nie faktu zaboru kasy, a z
                                  rzekomego istnienia zniewolenia w mojej głowie?
                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 02:16
                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                    > Chochlik, powiadasz?
                                    > Niech będzie na niego, bo podobno nie ma przypadków.
                                    >
                                    > > > Dodam jescze, ze to prawdziwe i najbardziej niebezpieczne zniewolen
                                    > ie dzi
                                    > > eje
                                    > > > sie w naszych glowach...polityka, pieniadze, prawo, religie...itd
                                    >
                                    > Eee...
                                    > Wciąż obok.
                                    > Nie mówię tu o takim zniewoleniu. Nawet nie bardzo wiem o co Ci chodzi.
                                    > Mówię o realnym działaniu. Mam 100 zł. Ktoś zabiera mi 20 na realizację swoje
                                    > szczytnych celów pomocowych. Rzecz jasna w majestacie prawa. Mam prawo czuć
                                    > zniewolonym? Czy to poczucie zniewolenia wynika nie faktu zaboru kasy, a z
                                    > rzekomego istnienia zniewolenia w mojej głowie?

                                    tak wlasnie, wszystko zalezy od tego jaki masz stosunek do tych 20 zl....
                                    Ja mam w nosie, zadawalam sie 80zl...
                                    • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 13:54
                                      > tak wlasnie, wszystko zalezy od tego jaki masz stosunek do tych 20 zl....
                                      > Ja mam w nosie, zadawalam sie 80zl...

                                      Podejrzewam, że i te 80 zł gotów jesteś zapomnieć, odpuścić.

                                      Pal licho Twoją kasę. Zadowalaj się czym i jak chcesz.
                                      Dziwię się, że zabór pieniędzy innym ludziom nie traktujesz jako zła. Tak?
                                      • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 15:02
                                        Gość portalu: az napisał(a):

                                        > > tak wlasnie, wszystko zalezy od tego jaki masz stosunek do tych 20 zl....
                                        > > Ja mam w nosie, zadawalam sie 80zl...
                                        >
                                        > Podejrzewam, że i te 80 zł gotów jesteś zapomnieć, odpuścić.

                                        niekoniecznie...

                                        > Pal licho Twoją kasę. Zadowalaj się czym i jak chcesz.

                                        dziekuje...:))))

                                        Dziwię się, że zabór pieniędzy innym ludziom nie traktujesz jako zła. Tak?

                                        Jezeli ktos napadnie na Ciebie w ciemnej ulicy, bede bronil Ciebie i Twojego
                                        portfela, ale nie kaz mi ubolewc nad tym, ze placisz podatki, ktore to
                                        przekazywane sa na cele spoleczne...nie kazdy ma szczescie byc Azem, madrym i
                                        odpowiedzialnym...ludzie potrzebuja pomocy...a wiesz dlaczego potrzebuja?...
                                        powiem Ci , potrzebuja glownie dlatego, zebys Ty ruszyl tylek i im pomogl...tak
                                        Azie, to prawda...Patrzysz na zycie z jednego tylko punktu...to nie zarzut...
                                        przyjdzie czas, ze spojrzysz z innego...
                                        Mam poczucie deja vue...chyba juz to Ci mowilem... :)))))




                                        • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 15:32
                                          > Jezeli ktos napadnie na Ciebie w ciemnej ulicy, bede bronil Ciebie i Twojego
                                          > portfela, ale nie kaz mi ubolewc nad tym, ze placisz podatki, ktore to
                                          > przekazywane sa na cele spoleczne...nie kazdy ma szczescie byc Azem, madrym i
                                          > odpowiedzialnym...ludzie potrzebuja pomocy...a wiesz dlaczego potrzebuja?...
                                          > powiem Ci , potrzebuja glownie dlatego, zebys Ty ruszyl tylek i im pomogl...

                                          Nie każę Ci ubolewać. Nie oczekuję tego. Chcę byś zastopował zabór mojego
                                          mienia, a przynajmniej do tego się przyczynił.
                                          Co to takiego "cele społeczne"?
                                          Nowe samoloty - bardzo proszę, chcę mieć silną armię na straży mojego domu.
                                          Opłacanie edukacji - sprzeciw, niech każdy sam płaci za ten towar.
                                          Co z tego, że nie każdy jest taki jak ja? Nie musi być. Niech będzie sobą.
                                          Jestem przeciwny ingerencji w życie innych ludzi.
                                          O moją pomoc się nie martw. Też się to zdarza. Ale nie z mocy prawa
                                          stanowionego przez większość.

                                          > tak
                                          > Azie, to prawda...Patrzysz na zycie z jednego tylko punktu...to nie zarzut...
                                          > przyjdzie czas, ze spojrzysz z innego...
                                          > Mam poczucie deja vue...chyba juz to Ci mowilem... :)))))

                                          Życie człowieka jest dynamicznym zjawiskiem.
                                          Z jakiego to niby punktu kiedyś spojrzę? Co z tego spojrzenia wyniknie?
                                          Myślisz, że oleję godność człowieka i jego wolność, że znajdę coś ponad to?
                                          • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 16:50
                                            Odpowiadasz na :
                                            Gość portalu: az napisał(a):

                                            Z jakiego to niby punktu kiedyś spojrzę? Co z tego spojrzenia wyniknie?
                                            > Myślisz, że oleję godność człowieka i jego wolność, że znajdę coś ponad to?

                                            Mysle, ze odpuscisz...

                                            • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 17:56
                                              > Mysle, ze odpuscisz...

                                              Bajka?

                                              Może coś więcej zapodasz...
                                              Bo napisać, że myślę, iż Ty kiedyś zmądrzejesz, też potrafię.
                                          • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 16:55
                                            Gość portalu: az napisał(a):

                                            Nowe samoloty - bardzo proszę, chcę mieć silną armię na straży mojego domu.

                                            Ty chcesz silnej armii,
                                            ktos inny edukacji...
                                            a na to potrzebne sa pieniadze...
                                            • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 17:53
                                              > Ty chcesz silnej armii,
                                              > ktos inny edukacji...
                                              > a na to potrzebne sa pieniadze...

                                              I tu mnie masz...
                                              OK. Zgadzam się wspólnie z wszystkimi innymi opłacać edukację 10 uczniów.
                                              Albo nie. Bo potem trza takiemu nogi wiązać, by siedział w kraju.

                                              A na poważnie:
                                              Cenię sobie swoje bezpieczeństwo i swoich bliskich. Ponieważ przeważnie nie mam
                                              czasu na patrolowanie granic mojego podwórka (czy kraju) wynajmuję ludzi do
                                              tego. I płacę im. Chodzi o policję i wojsko. Opłacanie przez wszystkich
                                              wydatków na wspólne bezpieczeństwo uważam za dość oczywiste.
                                              Z edukacją jest inaczej. Nie potrzebuję do życia mądrych głów u wszystkich
                                              ludzi. Więc nie chcę opłacać ich edukacji.
                                              Mądra głowa to cenny nabytek. Własny dom również. Warto postarać się o te
                                              sprawy. Ale własnym sumptem. Nie chcę, z urzędu, nikomu fundować budowy domu
                                              czy finansować edukowanie jego głowy.
                                              • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 18:41


                                                Mądra głowa to cenny nabytek. Własny dom również. Warto postarać się o te
                                                > sprawy. Ale własnym sumptem. Nie chcę, z urzędu, nikomu fundować budowy domu
                                                > czy finansować edukowanie jego głowy.

                                                Dziecko ubogich, ograniczonych czy nieodpowiedzialnych rodzicow nie moze
                                                postarac sie wlasnym sumptem o madra glowe...a warto inwestowac w owo dziecko,
                                                dzieki czemu nie bedziesz musial inwestowac w policje i w armie...
                                                • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:01
                                                  > Dziecko ubogich, ograniczonych czy nieodpowiedzialnych rodzicow nie moze
                                                  > postarac sie wlasnym sumptem o madra glowe...a warto inwestowac w owo
                                                  dziecko,
                                                  > dzieki czemu nie bedziesz musial inwestowac w policje i w armie...

                                                  Może i się opłaci...?
                                                  Podaj adres tego dziecka. Zobaczę co i jak.
                                          • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 18:46
                                            Życie człowieka jest dynamicznym zjawiskiem.
                                            > Z jakiego to niby punktu kiedyś spojrzę? Co z tego spojrzenia wyniknie?
                                            > Myślisz, że oleję godność człowieka i jego wolność, że znajdę coś ponad

                                            Mysle, ze zmieni Ci sie definicja godnosci i wolnosci...
                                            naprawde tak mysle...wszak sam powiedziales, ze zycie czlowieka jest
                                            dynamicznym zjawiskiem, przeciez nie mozesz cale zycie trwac przy tym samym
                                            pogladzie...
                                            • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:05
                                              > Mysle, ze zmieni Ci sie definicja godnosci i wolnosci...
                                              > naprawde tak mysle...wszak sam powiedziales, ze zycie czlowieka jest
                                              > dynamicznym zjawiskiem, przeciez nie mozesz cale zycie trwac przy tym samym
                                              > pogladzie...

                                              Możliwe są rzeczy niemożliwe?
                                              Może. To sprawa na inne forum.

                                              Zanim to nastąpi, domagam się poszanowania mojej godności i wolności. Mogę?
                                              Pozostaję z nadzieją, że i Tobie kiedyś znacząco zmieni się perspektywa.
                                        • Gość: krish Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.chello.pl 01.12.04, 18:02
                                          luty,

                                          z calym szacunkiem ale pomysl, czy nie popadasz w demagogie i styl myslenia
                                          socjalistycznego. polega to na zalozeniu, ze ludzie sa sku..synami i idiotami
                                          i jezeli nie zabrac im w podatkach

                                          i np nie rzucic ochlapu biednym, to ludzie sami z siebie nie daliby biednym

                                          sami nie dbaliby o ksztalcenie, zdrowie etc.

                                          tu chodzi o system - chory w zalozeniu
                                          • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 18:35
                                            Gość portalu: krish napisał(a):

                                            > luty,
                                            >
                                            > z calym szacunkiem ale pomysl, czy nie popadasz w demagogie i styl myslenia
                                            > socjalistycznego. polega to na zalozeniu, ze ludzie sa sku..synami i idiotami
                                            > i jezeli nie zabrac im w podatkach
                                            >
                                            > i np nie rzucic ochlapu biednym, to ludzie sami z siebie nie daliby biednym
                                            >
                                            > sami nie dbaliby o ksztalcenie, zdrowie etc.
                                            >
                                            > tu chodzi o system - chory w zalozeniu

                                            na przykladzie Aza widac, zeby nie dali...hihi
                                            niestety przymus dawania jeszcze potrwa...na raie nie zasonosi sie na
                                            dobrowolnosc w dawaniu...
                                            Bardziej mnie interesuje to, ze glupi czy biedny czy niezaradny dostanie te
                                            20zl, niz to, ze madry i odpowiedzialny Az je straci...
                                            Systemy tworza ludzie, same sie nie tworza...
                                            Acha... jezeli ludzie przedkladaja dobra armie nad dobra edukacje,
                                            to mamy swiat jaki mamy...
                                            i tez z calym szacunkiem Krish...
                                            • Gość: krish Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.chello.pl 01.12.04, 18:48
                                              luty, zauwaz, ze USA rozwinely sie bez przymusu dawania

                                              a ZSRR z przymusem troche gorzej...

                                              nie czytalem dokladnie co az deklarowal, ale powiedzial ze nie dalby? czy tylko
                                              nie chce by my zabierano w podatkach?

                                              silna armia...

                                              dopoki istnieje pojecie panstwa jest nierozerwalnie polaczone z istnieniem armii

                                              a armia w zalozeniu powinna byc silna

                                              inaczej jej istnienie staje pod znakiem zapytania



                                              luty, czy wiesz ze ponoc podatki pod okupacja niemiecka w polsce

                                              byly nizsze niz obecnie?

                                              nie uwazasz ze przesada?
                                              • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 18:53
                                                Odpowiadasz na :
                                                Gość portalu: krish napisał(a):

                                                > luty, zauwaz, ze USA rozwinely sie bez przymusu dawania
                                                >
                                                > a ZSRR z przymusem troche gorzej...
                                                >
                                                > nie czytalem dokladnie co az deklarowal, ale powiedzial ze nie dalby? czy
                                                tylko
                                                >
                                                > nie chce by my zabierano w podatkach?
                                                >
                                                > silna armia...
                                                >
                                                > dopoki istnieje pojecie panstwa jest nierozerwalnie polaczone z istnieniem
                                                armi
                                                > i
                                                >
                                                > a armia w zalozeniu powinna byc silna
                                                >
                                                > inaczej jej istnienie staje pod znakiem zapytania
                                                >
                                                >
                                                >
                                                > luty, czy wiesz ze ponoc podatki pod okupacja niemiecka w polsce
                                                >
                                                > byly nizsze niz obecnie?
                                                >
                                                > nie uwazasz ze przesada?


                                                Nie dyskutuje o podatkach, mowie tylko o celowosci dawania czesci swoich
                                                zarobkow na cele spoleczne...bez poczucia zniewolenia...
                                                • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 18:58
                                                  > Nie dyskutuje o podatkach, mowie tylko o celowosci dawania czesci swoich
                                                  > zarobkow na cele spoleczne...bez poczucia zniewolenia...

                                                  To dawaj. Ile chcesz, i z jakim chcesz poczuciem.
                                                  Pomóż mi zabezpieczyć moją kasę.
                                                  Nalegasz na to, bym i ja dawał?
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 19:14
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > Nie dyskutuje o podatkach, mowie tylko o celowosci dawania czesci swoich
                                                    > > zarobkow na cele spoleczne...bez poczucia zniewolenia...
                                                    >
                                                    > To dawaj. Ile chcesz, i z jakim chcesz poczuciem.
                                                    > Pomóż mi zabezpieczyć moją kasę.
                                                    > Nalegasz na to, bym i ja dawał?

                                                    Nie nalegam, mowie tylko o tym, ze jak juz cos musisz dac, bo nie masz wyjscia,
                                                    to daj to z ochota...dluzej pozyjesz, a podatki ludzie placili juz jakie
                                                    7000 tys lat temu...i beda placic nastepne 70 000, bo inaczej byc nie moze...
                                                    ale przeciez zrobisz co zechcesz...mnie nic do tego...
                                                  • Gość: krish Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.chello.pl 01.12.04, 19:18
                                                    ... pewnie ze placili...

                                                    ale nazywano to niewolnictwem albo feudalizem

                                                    w innych systemach podatki siegajace 70 - 80 % zarobkow

                                                    to wymysl 20 wieku i rosji radzieckiej
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:23
                                                    > Nie nalegam, mowie tylko o tym, ze jak juz cos musisz dac, bo nie masz
                                                    wyjscia,
                                                    >
                                                    > to daj to z ochota...dluzej pozyjesz, a podatki ludzie placili juz jakie
                                                    > 7000 tys lat temu...i beda placic nastepne 70 000, bo inaczej byc nie moze...
                                                    > ale przeciez zrobisz co zechcesz...mnie nic do tego...

                                                    Hm...
                                                    Chyba pomyliłeś adres.
                                                    Nie jestem za zniesieniem podatków.

                                                    Jak się coś musi, to można spróbować nie musieć. Mogę?
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:27
                                                    > > ale przeciez zrobisz co zechcesz...mnie nic do tego...

                                                    Albo się ugnę i oddam część swojej doli, albo nie zapłacę i posiedzę sobie w
                                                    pierdlu.
                                                    Bo zapłać za takie "zrobisz co zechcesz".
                                                  • Gość: Oops... Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:29
                                                    > Albo się ugnę i oddam część swojej doli, albo nie zapłacę i posiedzę sobie w
                                                    > pierdlu.

                                                    Zapomniałem dodać, że z pełnym poczuciem wolności...
                                                  • Gość: az Ajajaj... IP: 62.233.232.* 01.12.04, 19:31
                                                    Pomyłka w temacie i nadawcy.
                                                    (teraz też o mało nie wysłałem jako Ajajaj...)
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 22:00
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > > ale przeciez zrobisz co zechcesz...mnie nic do tego...
                                                    >
                                                    > Albo się ugnę i oddam część swojej doli, albo nie zapłacę i posiedzę sobie w
                                                    > pierdlu.
                                                    > Bo zapłać za takie "zrobisz co zechcesz".

                                                    Mowie o zmianie swiadomosci...zmiana swiadomosci zmienia wszystko...
                                                    Twoja swiadomosc jest Twoim swiatem, ktory mozesz kreowac na wszystkie mozliwe
                                                    sposoby...ale to Twoja sprawa...mnie sie nie chce zajmowac podatkami, bo zycie
                                                    ma mi o wiele wiecej do zaofiarowania...
                                                    Wiesz, mysle, ze zycie bez plonacego czola, bez dreszy, bez zatapinia sie w
                                                    chwili, bez przezywania doglebnego, bez zarliwosci, bez radosci, bez czulosci,
                                                    bez szczodrosci, bez milosci wreszcie do ludzi i swiata, jest zyciem, ze tak
                                                    powiem - skromnym...
                                                  • zalozylam_nowe Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr 01.12.04, 22:15
                                                    > Wiesz, mysle, ze zycie bez plonacego czola, bez dreszy, bez zatapinia sie w
                                                    > chwili, bez przezywania doglebnego, bez zarliwosci, bez radosci, bez
                                                    czulosci,
                                                    > bez szczodrosci, bez milosci wreszcie do ludzi i swiata, jest zyciem, ze tak
                                                    > powiem - skromnym...

                                                    czy ty moze jestes mna...? chyba tak :)))

                                                    tzn. ja jestem prototypem, a ty udoskonalonym modelem ;)
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 22:43
                                                    > Mowie o zmianie swiadomosci...zmiana swiadomosci zmienia wszystko...
                                                    > Twoja swiadomosc jest Twoim swiatem, ktory mozesz kreowac na wszystkie
                                                    mozliwe
                                                    > sposoby...ale to Twoja sprawa...mnie sie nie chce zajmowac podatkami, bo
                                                    zycie
                                                    > ma mi o wiele wiecej do zaofiarowania...

                                                    Piękne są Twe gadki o świadomości, ale ja chcę chronić swoje życie, swoje
                                                    pieniądze. Mnie też nie fascynuje temat podatków. Czy mógłbyś zamiast troski o
                                                    społeczeństwo zatroszczyć się o mnie? Tak choć przez chwilę. W imię miłości do
                                                    mnie. Dlaczego nie chronisz mojego życia? Dlaczego przymykasz oczy na krzywdę
                                                    jaka mi się dzieje? Dlaczego nawołujesz do tego, by czynić mi krzywdę (czyli
                                                    ograniczać moje prawo do wolności i zabierać moją kasę)?
                                                    Zadziwia i smuci mnie Twoja wybiórczość.

                                                    > Wiesz, mysle, ze zycie bez plonacego czola, bez dreszy, bez zatapinia sie w
                                                    > chwili, bez przezywania doglebnego, bez zarliwosci, bez radosci, bez
                                                    czulosci,
                                                    > bez szczodrosci, bez milosci wreszcie do ludzi i swiata, jest zyciem, ze tak
                                                    > powiem - skromnym...

                                                    Wiem o tym od dawna. Myślę, że wiele osób zna i podziela ten pogląd, tak jak Ty
                                                    i ja.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 23:35
                                                    Czy mógłbyś zamiast troski o
                                                    > społeczeństwo zatroszczyć się o mnie? Tak choć przez chwilę. W imię miłości
                                                    do
                                                    > mnie. Dlaczego nie chronisz mojego życia? Dlaczego przymykasz oczy na krzywdę
                                                    > jaka mi się dzieje? Dlaczego nawołujesz do tego, by czynić mi krzywdę (czyli
                                                    > ograniczać moje prawo do wolności i zabierać moją kasę)?

                                                    do niczego nie nawoluje...a gdzieszby mi sie chcialo, a gadam do Ciebie i gadam,
                                                    wlasnie z powodu milosci...nie inaczej...nie lubie patrzec jak sie ludzie
                                                    glupstwami zameczaja, zamiast oddawac sie zyciu...nikt krzywdy Ci nie robi,
                                                    tylko Ty sam...i nie podpuszczaj mnie na drugi raz.....:)))))
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 23:48
                                                    > do niczego nie nawoluje...a gdzieszby mi sie chcialo, a gadam do Ciebie i
                                                    gadam
                                                    > ,
                                                    > wlasnie z powodu milosci...nie inaczej...

                                                    O, dobry pomysł.
                                                    Zanieś ludziom Dobre Słowo. Oszczędź moją kasę.

                                                    > nie lubie patrzec jak sie ludzie
                                                    > glupstwami zameczaja, zamiast oddawac sie zyciu...

                                                    Przestań zajmować się moim życiem. Pilnuj lepiej mojej kasy, bo Cię o to proszę.

                                                    > nikt krzywdy Ci nie robi,
                                                    > tylko Ty sam

                                                    Aha.
                                                    Nie rozumiem.
                                                • Gość: krish Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.chello.pl 01.12.04, 19:15
                                                  Nie dyskutuje o podatkach, mowie tylko o celowosci dawania czesci swoich
                                                  > zarobkow na cele spoleczne...bez poczucia zniewolenia...

                                                  a czy zdajesz sobie sprawe ze w polsce przy zarobkach rzedu 1800 euro
                                                  miesiecznie lapiesz sie na 40 % podatku w koncu roku? jestes bogaczem...

                                                  do tego vat, akcyza...

                                                  wlasnie chodzi o system

                                                  apetyty zabierajacych sa nieograniczone

                                                  a wierz mi troche wiem jak wyglada system opieki spolecznej w polsce

                                                  i jakimi rozporzadza pieniedzmi
                                            • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 01.12.04, 18:52
                                              > niestety przymus dawania jeszcze potrwa...na raie nie zasonosi sie na
                                              > dobrowolnosc w dawaniu...

                                              Uuu...
                                              Dopóki ludzie nie będą filantropami, będziemy im zabierać?

                                              > Bardziej mnie interesuje to, ze glupi czy biedny czy niezaradny dostanie te
                                              > 20zl, niz to, ze madry i odpowiedzialny Az je straci...

                                              Nie mówimy o stracie.
                                              Mówimy o zaborze pieniędzy i praw.

                                              > Acha... jezeli ludzie przedkladaja dobra armie nad dobra edukacje,
                                              > to mamy swiat jaki mamy...

                                              Proszę o wyjaśnienie.
                                              Cóż za ludzie tak przedkładają?
                                              Co to jest "dobra edukacja"? Czyja? Przez kogo finansowana? Dlaczego
                                              finansowana?
                                              Dostrzegasz może jakiś swój wpływ na świat?
                                              A na moje życie?
                                            • Gość: krish Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.chello.pl 02.12.04, 13:01
                                              Bardziej mnie interesuje to, ze glupi czy biedny czy niezaradny dostanie te
                                              20zl, niz to, ze madry i odpowiedzialny Az je straci...

                                              to mu daj! pewnie dales juz. coz Cie powstrzymalo zeby nie oddac 99 % tego co
                                              masz? moze to zrobiles. ale ciagle masz co dac - daj wiec wszyskto, popadnij w
                                              nedze, jezeli uwazasz to za wlasciwe. ale nie kochaj innych za cudze pieniadze.

                                              z calym szacunkiem

                                              krish
                                              • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 19:09
                                                Gość portalu: krish napisał(a):

                                                > Bardziej mnie interesuje to, ze glupi czy biedny czy niezaradny dostanie te
                                                > 20zl, niz to, ze madry i odpowiedzialny Az je straci...
                                                >
                                                > to mu daj! pewnie dales juz. coz Cie powstrzymalo zeby nie oddac 99 % tego co
                                                > masz? moze to zrobiles. ale ciagle masz co dac - daj wiec wszyskto, popadnij
                                                w
                                                > nedze, jezeli uwazasz to za wlasciwe. ale nie kochaj innych za cudze
                                                pieniadze.
                                                >
                                                > z calym szacunkiem
                                                >
                                                > krish
                                                Nikogo nie namawiam do dawania pieniedzy, proponuje tylko Azowi nie martwienie
                                                sie z powodu dawania, skoro i tak musi dac...to wszystko..
                                                • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 02.12.04, 21:45
                                                  > Nikogo nie namawiam do dawania pieniedzy, proponuje tylko Azowi nie
                                                  martwienie
                                                  > sie z powodu dawania, skoro i tak musi dac...to wszystko..

                                                  Namawianie do dawania nie jest ani be ani me.
                                                  Gorzej z tym "musi".
                                                  Ja tak nie uważam. Bronię się przed tym. Szukam wsparcia. Również u Ciebie.
                                                  Jednak Twoja miłość do ludzi jest mitem. Miłość oznacza szacunek i danie
                                                  wolności. U Ciebie brak poszanowania ludzkiej wolności. Boli Cię krzywda ludzka
                                                  (interpretowana wedle Ciebie), chcesz pomagać ludziom, uważasz nawet taką pomoc
                                                  za konieczną. Z tych powodów gotów jesteś ingerować w życie wszystkich ludzi,
                                                  zarówno tych wymagających(?) pomocy, jak i pozostałych. Nie tak wyobrażam sobie
                                                  miłość.
                                                  Wiesz jak działa pomocowy system, jesteś jego współtwórcą, choćby biernym, np.
                                                  poprzez tutejsze posty. Zgadzasz się na zabór mienia innym ludziom. Moje prośby
                                                  o pomoc w ratowaniu mojego poziomu życia i dobytku nie znajdują u Ciebie
                                                  wsparcia. Jedyną Twoją odpowiedzią jest "nie martw się skoro musisz dawać".
                                                  Mówisz, że zawsze można coś tam robić, wszak życie ma tyle do zaoferowania.
                                                  Nawet jak złupią mnie doszczętnie? Eee, w ogóle marne to tłumaczenie swoich
                                                  niecnych działań.
                                                  Bądź człowiekiem i nie ingeruj w moje życie, zabierz swoje ręce z mojej
                                                  kieszeni. Pomóż mi obronić się przed ingerencją i rękami innych.

                                                  Raz jeszcze generalnie:
                                                  Przeciwny jestem uzurpowaniu sobie przez ludzi prawa "poprawiania" Boga, Losu,
                                                  i ingerowaniu w życie innych ludzi. Uważam, że każdy człowiek ma prawo do
                                                  własnego życia, do własnej doli. Ingerowanie bez prośby czy zgody
                                                  zainteresowanych jest pogwałceniem tego prawa.
                                                  Dodatkowy mój sprzeciw budzi to, że z ową ingerencją związane jest ograniczenie
                                                  praw wszystkich (w tym i moich) i zabór mienia (również mojego).
                                                  Warto też wspomnieć, że pomoc gwarantowana źle służy kondycji ludzi.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 03.12.04, 01:46
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    Warto też wspomnieć, że pomoc gwarantowana źle służy kondycji ludzi.

                                                    OK nie gwarantujmy, ale czasem pomozmy...

                                                    Uważam, że każdy człowiek ma prawo do
                                                    > własnego życia, do własnej doli. Ingerowanie bez prośby czy zgody
                                                    > zainteresowanych jest pogwałceniem tego prawa.
                                                    Tez tak uwazam...
                                                    OK pomozmy tylko tym, ktorzy prosza...

                                                    Z tych powodów gotów jesteś ingerować w życie wszystkich ludzi,
                                                    > zarówno tych wymagających(?) pomocy, jak i pozostałych. Nie tak wyobrażam
                                                    sobie
                                                    >
                                                    > miłość.
                                                    Przeciez nie ingeruje w zycie innych ludzi...
                                                    zaingerowlam w Twoje...ale tylko propozycje zlozylem...nie przejmuj sie tak...Z
                                                    tych powodów gotów jesteś ingerować w życie wszystkich ludzi,
                                                    > zarówno tych wymagających(?) pomocy, jak i pozostałych. Nie tak wyobrażam
                                                    sobie
                                                    >
                                                    > miłość.
                                                    Z tych powodów gotów jesteś ingerować w życie wszystkich ludzi,
                                                    > zarówno tych wymagających(?) pomocy, jak i pozostałych. Nie tak wyobrażam
                                                    sobie
                                                    >
                                                    > miłość.
                                                    W niczyje zycie nie zamierzam ingerowac...A jak sobie wyobrazasz milosc do np
                                                    czlowieka, ktory puka do Twoich drzwi i prosi o nocleg...? bo zimno na dworze,
                                                    ciemno i glodno...opowiedz mi...
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 03.12.04, 02:50
                                                    > OK nie gwarantujmy, ale czasem pomozmy...

                                                    W czyim imieniu to mówisz? W moim też?
                                                    Se pomagaj, czasem, czy nie czasem.
                                                    Zostaw mi moje pomagania.

                                                    > OK pomozmy tylko tym, ktorzy prosza...

                                                    Patrz wyżej.

                                                    > Przeciez nie ingeruje w zycie innych ludzi...
                                                    > zaingerowlam w Twoje...ale tylko propozycje zlozylem...nie przejmuj sie tak...

                                                    Nie rozumiem.
                                                    Toć postulujesz tu pomaganie ludziom, ich dzieciom. Do tego nie masz nic
                                                    przeciwko, by zabierano mi na to kasę. Nawet zaznaczasz, że muszę płacić.
                                                    Pozwól mi przejmować się własnym życiem i własną kasą. Dopóki system pomocowy
                                                    będzie istniał w postaci, którą mamy obecnie, będę się mocno przejmował.

                                                    > W niczyje zycie nie zamierzam ingerowac...A jak sobie wyobrazasz milosc do np
                                                    > czlowieka, ktory puka do Twoich drzwi i prosi o nocleg...? bo zimno na
                                                    dworze,
                                                    > ciemno i glodno...opowiedz mi...

                                                    Jakoś sobie wyobrażam.


                                                    PS. Z Twoich postów jasno nie wynika, co i jak proponujesz odnośnie systemu
                                                    pomocowego. Mam prośbę, byś rzekł co nieco w tym temacie.
                                                    Może spróbuj odpowiedzieć na pytania:
                                                    - czy jesteś za system pomocowym,
                                                    - do kogo ma on być skierowany,
                                                    - kto i jak ma rozstrzygać komu i jaką pomoc udzielić,
                                                    - czy udzielenie pomocy poprzedzone być powinno prośbą liczących na pomoc,
                                                    - czy pomoc dzieciom powinna być udzielana bezwarunkowo, nawet wobec sprzeciwu
                                                    ich rodziców,
                                                    - czy wykorzystanie pomocy powinno być sprawdzane,
                                                    - jak określić stopień wykorzystania pomocy,
                                                    - co czynić jeśli pomoc została zmarnowana przez ją biorących,
                                                    - skąd i w jaki sposób brać fundusze na pomoc,
                                                    - czy możliwe jest uzyskiwanie tych funduszy bez ingerowania w życie innych.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ny325.east.verizon.net 05.12.04, 01:04
                                                    Odpowiadasz na :
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    A jak sobie wyobrazasz milosc do

                                                    > > czlowieka, ktory puka do Twoich drzwi i prosi o nocleg...? bo zimno na
                                                    > dworze,
                                                    > > ciemno i glodno...opowiedz mi...
                                                    >
                                                    > Jakoś sobie wyobrażam.

                                                    jak...?
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 05.12.04, 01:32
                                                    > > Jakoś sobie wyobrażam.
                                                    >
                                                    > jak...?

                                                    Myślę, że coś mu załatwię.
                                                    Mam telefon i książkę telefoniczną.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ny325.east.verizon.net 05.12.04, 01:40
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > > Jakoś sobie wyobrażam.
                                                    > >
                                                    > > jak...?
                                                    >
                                                    > Myślę, że coś mu załatwię.
                                                    > Mam telefon i książkę telefoniczną.

                                                    i co dalej...?
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 05.12.04, 01:42
                                                    > i co dalej...?

                                                    Dalej czekam na Twoje odpowiedzi na moje pytania.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ny325.east.verizon.net 05.12.04, 02:07
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > i co dalej...?
                                                    >
                                                    > Dalej czekam na Twoje odpowiedzi na moje pytania.
                                                    Az pije piwo...nie mam glowy do Twoich pytan...sorry...


                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 05.12.04, 02:14
                                                    > Az pije piwo...nie mam glowy do Twoich pytan...sorry...

                                                    Az pije kawę!
                                                    Trudno. Poczekam.
                                                    To nie są łatwe pytania.
                                                    Ale samo mówienie o pomocy, jej konieczności, jest niewiele warte.
                                                  • luty10 Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr 06.12.04, 21:38
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    Ale samo mówienie o pomocy, jej konieczności, jest niewiele warte.

                                                    Masz racje, nie trzeba mowic, trzeba pomagac...:))))




                                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 06.12.04, 23:01
                                                    > Ale samo mówienie o pomocy, jej konieczności, jest niewiele warte.
                                                    >
                                                    > Masz racje, nie trzeba mowic, trzeba pomagac...:))))

                                                    Rozmawiamy o pomocy społecznej (przymusowo [wedle ustanowionego przez większość
                                                    prawa] fundowanej przez wszystkich, w tym i przeze mnie), a nie indywidualnej,
                                                    gdzie mamy możliwość osobistych wyborów.
                                                    Jak widzisz tę pomoc w zakresie społecznym, państwowym?
                                                    Czekam na Twoje odpowiedzi na moje wcześniejsze pytania.
                                                  • Gość: Luty Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 07.12.04, 01:52
                                                    Gość portalu: az napisał(a):
                                                    Jak widzisz tę pomoc w zakresie społecznym, państwowym?

                                                    Daj spokuj, moglbys dostac apopleksji, jakbym opisal Ci jak to widze...:))))
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 07.12.04, 18:07
                                                    > Daj spokuj, moglbys dostac apopleksji, jakbym opisal Ci jak to widze...:))))

                                                    Za ostrzeżenie dziękuję.

                                                    Opisz jak to widzisz.
                                                  • luty10 Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr 08.12.04, 01:57
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > Daj spokuj, moglbys dostac apopleksji, jakbym opisal Ci jak to widze...:)
                                                    > )))
                                                    >
                                                    > Za ostrzeżenie dziękuję.
                                                    >
                                                    > Opisz jak to widzisz.
                                                    poczekasz?, bo strasznie malo czasu mam...:)
                                                  • Gość: az Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr IP: 62.233.232.* 08.12.04, 02:15
                                                    > poczekasz?, bo strasznie malo czasu mam...:)

                                                    Poczekam.
                                                    Myślę, że warto.
                                                  • luty10 Re: chochlik urwal mi to 'czlowiekiem' blad napr 08.12.04, 03:27
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > poczekasz?, bo strasznie malo czasu mam...:)
                                                    >
                                                    > Poczekam.
                                                    > Myślę, że warto.
                                                    podpuchy robisz...hi hi dobrze mi tak...
                                                  • Gość: gf Luty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 01:55
                                                    nie da sie udowodnic, ze az jest czlowiekiem...mozemy sie zalozyc :)
                                                  • luty10 Re: Luty... 06.12.04, 21:41
                                                    Gość portalu: gf napisał(a):

                                                    > nie da sie udowodnic, ze az jest czlowiekiem...mozemy sie zalozyc :)

                                                    mozemy sie zalozyc, ze czlowieczenstwo to cos wiecej, niz lepsze czy gorsze
                                                    zdanie na jakis temat...
                                                  • Gość: gf Re: Luty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:47
                                                    luty10 napisał:

                                                    > Gość portalu: gf napisał(a):
                                                    >
                                                    > > nie da sie udowodnic, ze az jest czlowiekiem...mozemy sie zalozyc :)
                                                    >
                                                    > mozemy sie zalozyc, ze czlowieczenstwo to cos wiecej, niz lepsze czy gorsze
                                                    > zdanie na jakis temat...

                                                    z mojego punktu widzenia facet, ktory p u b l i k u j e tresci plugawe,
                                                    jest podgatunkiem - istnieje bowiem roznica miedzy posiadaniem zdania
                                                    a 'szerzeniem tresci'

                                                    pozdrawiam cie i podziwiam twoje niezmordowanie ;)
                                                  • luty10 Re: Luty... 07.12.04, 16:46
                                                    istnieje bowiem roznica miedzy posiadaniem zdania
                                                    > a 'szerzeniem tresci'

                                                    Az wyraza swoje zdanie, do czego, jak mysle i o co sie moge z toba zalozyc,
                                                    ma prawo...:)))
                                                  • luty10 Re: Luty... 07.12.04, 16:47
                                                    luty10 napisał:

                                                    > istnieje bowiem roznica miedzy posiadaniem zdania
                                                    > > a 'szerzeniem tresci'
                                                    >
                                                    > Az wyraza swoje zdanie, do czego, jak mysle i o co sie moge z toba zalozyc,
                                                    > ma prawo...:)))
                                                    tez pozdrawiam...:)
                                                  • zalozylam_nowe Re: Luty... 07.12.04, 17:00
                                                    luty10 napisał:

                                                    > luty10 napisał:
                                                    >
                                                    > > istnieje bowiem roznica miedzy posiadaniem zdania
                                                    > > > a 'szerzeniem tresci'
                                                    > >
                                                    > > Az wyraza swoje zdanie, do czego, jak mysle i o co sie moge z toba zaloz
                                                    > yc,
                                                    > > ma prawo...:)))
                                                    wyrazac zdanie, to on bedzie jak mu piwo w pubie postawisz ;D
                                                    a tu to on publikuje prosze pana... :))))

                                                    > tez pozdrawiam...:)
                                                    dobrze, ze sobie przypomniales, bo niepozdrowionej byloby mi slabo ;))
                                                  • aretha04 Re: Luty... 07.12.04, 17:17
                                                    Gość portalu: gf napisał(a):

                                                    >
                                                    > pozdrawiam cie i podziwiam twoje niezmordowanie ;)


                                                    hihihi, a może Luty chce przebić (ilością postów) wątek ROMANS:)))
                                                    pozdr.
                                                    A.
                                                  • luty10 Re: Luty... 07.12.04, 17:22
                                                    aretha04 napisała:

                                                    > Gość portalu: gf napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > pozdrawiam cie i podziwiam twoje niezmordowanie ;)
                                                    >
                                                    >
                                                    > hihihi, a może Luty chce przebić (ilością postów) wątek ROMANS:)))
                                                    > pozdr.
                                                    > A.
                                                    Ja chce przebic...?? ale fakt, dlugi ten watek jak stary pyton...:)pozdr.
                                                  • Gość: gf Re: Luty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:31
                                                    luty10 napisał:

                                                    > aretha04 napisała:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: gf napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > >
                                                    > > > pozdrawiam cie i podziwiam twoje niezmordowanie ;)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > hihihi, a może Luty chce przebić (ilością postów) wątek ROMANS:)))
                                                    > > pozdr.
                                                    > > A.
                                                    > Ja chce przebic...?? ale fakt, dlugi ten watek jak stary pyton...:)pozdr.
                                                    ale zwawy jak mlody pyton! ;)))))
                            • Gość: gf do aza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 12:25
                              > Myślę, że Ty Luty jesteś bardziej wolny, a ja bardziej człowiekiem.

                              A ja mysle, ze Luty jest bardziej czlowiek i bardziej wolny, a Ty natomiast
                              masz ze sto razy wieksze ego. Ego Ci sie z czlowieczenstwem myli.
                • zalozylam_nowe Re: O co idzie? 30.11.04, 09:54
                  Gość portalu: az napisał(a):

                  > > a mnie to jakos nie trapi...
                  >
                  > Wcale się nie dziwię.
                  > Toć wiem, że wolność ludzi [...] lekce sobie ważysz.

                  burak jestes az
            • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:46
              zawsze uwazalem, ze dla wszystkich starczy...
              • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:51
                > zawsze uwazalem, ze dla wszystkich starczy...

                Tego nie rozumiem.
                • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:55
                  gdyby jedni drugim nie zabierali, to starczylo by dla wszystkich...
                  • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:59
                    > gdyby jedni drugim nie zabierali, to starczylo by dla wszystkich...

                    Czy Twoja propozycja z pierwszego postu jest zgodna z tą opinią?
                    • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 04:02
                      z ktorego pierwszego...?
                      • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 04:06
                        > z ktorego pierwszego...?

                        Nie cytujesz i mam kłopoty.
                        Dobranoc
                        • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 04:11
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > > z ktorego pierwszego...?
                          >
                          > Nie cytujesz i mam kłopoty.
                          > Dobranoc
                          fakt, przepraszam, dobranoc..


            • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:47
              wiesz swieta ida i trzeba znajomym w Polsce cos podeslac; i tym co dobrze
              wybrali i tym co zle...a tym co zle to troszke wiecej...
              • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:50
                > wiesz swieta ida i trzeba znajomym w Polsce cos podeslac; i tym co dobrze
                > wybrali i tym co zle...a tym co zle to troszke wiecej...

                Ładnie.
                Ile muszę dać?
                • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:53
                  dasz ile chcesz...:)))
                  • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 04:01
                    > dasz ile chcesz...:)))

                    Zgoda. Bywają jeszcze takie sytuacje, kiedy mogę sam zdecydować.
            • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 03:51
              Zawsze balem sie slow; 'znam swoje prawo'...albo 'prawo stoi za mna'

              z reguly byli to jacys pieniacze...mam jakis chyba uraz, dlatego znioslbym
              wszystkie prawa...zostawil tylko jedno...' nie zabieraj nikomu niczego...dla
              wszytkich wtedy starczy'
              • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 30.11.04, 03:56
                > Zawsze balem sie slow; 'znam swoje prawo'...albo 'prawo stoi za mna'
                >
                > z reguly byli to jacys pieniacze...mam jakis chyba uraz, dlatego znioslbym
                > wszystkie prawa...zostawil tylko jedno...' nie zabieraj nikomu niczego...dla
                > wszytkich wtedy starczy'

                Chyba Ci nie wierzę. Jesteś mało wiarygodny w temacie praw.
                Ale cieszy mnie Twoje ostatnie zdanie. Osobiście pozostałbym jedynie przy "nie
                zabieraj nikomu niczego".
                • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 04:16
                  Gość portalu: az napisał(a):

                  Jesteś mało wiarygodny w temacie praw.

                  ciekawe co znaczy to zdanie...?
                  • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 01.12.04, 00:59
                    > > Jesteś mało wiarygodny w temacie praw.
                    >
                    > ciekawe co znaczy to zdanie...?

                    Hm, już nie pamiętam.
                    Zdaje się, że szło mi o to, iż małą wagę przykładasz do praw.
                    • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:28
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > > > Jesteś mało wiarygodny w temacie praw.
                      > >
                      > > ciekawe co znaczy to zdanie...?
                      >
                      > Hm, już nie pamiętam.
                      > Zdaje się, że szło mi o to, iż małą wagę przykładasz do praw.

                      Nie interesuja mnie prwawa, bo interesuje mnie tylko to co istotne...
                      Prawa sa dla niewolnikow, dla ludzi, ktorzy nie daja sobie rady z zyciem w
                      spoleczenstwie i dla tych, ktorzy pod przykrywka prawa chca innych zniewalac...
                      mnie prawo do niczego niepotrzebne...
                      • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 01.12.04, 01:42
                        > Nie interesuja mnie prwawa, bo interesuje mnie tylko to co istotne...
                        > Prawa sa dla niewolnikow, dla ludzi, ktorzy nie daja sobie rady z zyciem w
                        > spoleczenstwie i dla tych, ktorzy pod przykrywka prawa chca innych
                        zniewalac...
                        > mnie prawo do niczego niepotrzebne...

                        A ja myślę, że prawa są po to, a przynajmniej powinny być, by chronić
                        bezpieczeństwo i wolność człowieka.
                        Myślisz, że możliwe jest życie społeczeństwa bez praw?
                        • Gość: Luty Re: O co idzie? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 01:54
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > > Nie interesuja mnie prwawa, bo interesuje mnie tylko to co istotne...
                          > > Prawa sa dla niewolnikow, dla ludzi, ktorzy nie daja sobie rady z zyciem
                          > w
                          > > spoleczenstwie i dla tych, ktorzy pod przykrywka prawa chca innych
                          > zniewalac...
                          > > mnie prawo do niczego niepotrzebne...
                          >
                          > A ja myślę, że prawa są po to, a przynajmniej powinny być, by chronić
                          > bezpieczeństwo i wolność człowieka.
                          > Myślisz, że możliwe jest życie społeczeństwa bez praw?

                          Mysle, ze w spoleczenstwie potrzebne sa prawa, bo nie jest to przeciez
                          spleczenstwo ludzi wolnych...
                          • Gość: az Re: O co idzie? IP: 62.233.232.* 01.12.04, 02:13
                            > Mysle, ze w spoleczenstwie potrzebne sa prawa, bo nie jest to przeciez
                            > spleczenstwo ludzi wolnych...

                            Aha.
                            Nie rozumiem.

                            Muszę już iść.
                            Dobanoc Luty
                            • Gość: Luty dobranoc Azie nt IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 02:19
          • zalozylam_nowe Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 30.11.04, 09:55
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
            > > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - rezygnac
            > je z
            > > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z zewnatr
            > z, z
            > > kwita).
            > gf, potrzebuje dobrego adwokata...skladam Ci propozycje...:))))))

            ale wiesz, ja dosc droga jestem ;)
            • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 30.11.04, 12:15
              zalozylam_nowe napisała:

              > Gość portalu: Luty napisał(a):
              >
              > > Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
              > > > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - re
              > zygnac
              > > je z
              > > > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z z
              > ewnatr
              > > z, z
              > > > kwita).
              > > gf, potrzebuje dobrego adwokata...skladam Ci propozycje...:))))))
              >
              > ale wiesz, ja dosc droga jestem ;)
              wlasnie tego sie spodziewalem....:)
              • zalozylam_nowe Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 30.11.04, 12:29
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > zalozylam_nowe napisała:
                >
                > > Gość portalu: Luty napisał(a):
                > >
                > > > Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
                > > > > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci par
                > y - re
                > > zygnac
                > > > je z
                > > > > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpane
                > go z z
                > > ewnatr
                > > > z, z
                > > > > kwita).
                > > > gf, potrzebuje dobrego adwokata...skladam Ci propozycje...:))))))
                > >
                > > ale wiesz, ja dosc droga jestem ;)
                > wlasnie tego sie spodziewalem....:)

                w gruncie rzeczy jest jeszcze gorzej - daje co chce i kiedy chce hihi
        • vielonick Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 01.12.04, 02:58
          zalozylam_nowe napisała:


          > Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
          > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - rezygnacje z
          > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z zewnatrz, z
          > kwita).

          co lepsze?
          czerpanie niezdrowego poczucia bezpieczenstwa z kwita
          czy strachu?

          nie zrobie tego bo mnie wykresli
          zrobie tamto bo mnie nie wykresli
          - tak ma wygladac "staranie sie"?


          > to wzsruszajacy cyrk ;)
          > nie ma to bowiem praktycznego znaczenia...

          dla ludzi, ktorzy wierza, ma

          > mylisz sie
          > prawo jest jednym z najwazniejszych systemow normatywnych

          przetlumacze co mialam na mysli:
          prawo nie zmieni ludziom umyslu i serca (swiadomosci)
          bo nawet jesli jest prawo ustanowione, zatwierdzone, w kodeksach
          ludzie i tak w wiekszosci beda postepowac wg wlasnego widzimisie
          • Gość: gf Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 12:22
            vielonick napisała:

            > zalozylam_nowe napisała:
            >
            >
            > > Mysle, ze zbyt doslownie traktujesz to, co Luty napisal :)
            > > Mysle, ze Lutemu chodzi raczej o zmaine stanu swiadomosci pary - rezygnac
            > je z
            > > niezdrowego poczucia bezpieczenstwa (niezdrowego, bo czerpanego z zewnatr
            > z, z
            > > kwita).
            >
            > co lepsze?
            > czerpanie niezdrowego poczucia bezpieczenstwa z kwita
            > czy strachu?

            co to jest 'czerpanie ze strachu poczucia bezpieczenstwa'? niczewo nie
            panimaju...



            > nie zrobie tego bo mnie wykresli
            > zrobie tamto bo mnie nie wykresli
            > - tak ma wygladac "staranie sie"?

            Nie. Ma wygladac tak: Kazdy dzien z nim jest darem. Zaden mi sie nie nalezy.

            > > to wzsruszajacy cyrk ;)
            > > nie ma to bowiem praktycznego znaczenia...
            >
            > dla ludzi, ktorzy wierza, ma

            brednie, bo jesli tego nie uczynia nic sie nie zmienia - nadal malzenstwem sa
            bo sie je na wieki zawiera


            >
            > > mylisz sie
            > > prawo jest jednym z najwazniejszych systemow normatywnych
            >
            > przetlumacze co mialam na mysli:
            > prawo nie zmieni ludziom umyslu i serca (swiadomosci)
            > bo nawet jesli jest prawo ustanowione, zatwierdzone, w kodeksach
            > ludzie i tak w wiekszosci beda postepowac wg wlasnego widzimisie

            To nie prawda. I jest to dowiedzione naukowo. Tylko prawa intensywnie sprzeczne
            z sumieniem sa lamane na zasadzie o jakiej mowisz. Z pelna swiadomosci ich
            niemoralnosci. System prawny, podobnie jak wysluchiwanie argumentow w
            tzw.dyskrsach publicznych na temat czegostam ma wplyw na opinie jednostki.
            Prawo jest kodyfikacja wyniku owego dyskursu. Mniej wiecej.
            • vielonick Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 02.12.04, 01:03
              Gość portalu: gf napisał(a):


              > > co lepsze?
              > > czerpanie niezdrowego poczucia bezpieczenstwa z kwita
              > > czy strachu?
              >
              > co to jest 'czerpanie ze strachu poczucia bezpieczenstwa'? niczewo nie
              > panimaju...

              hehehe :)
              czerpanie poczucia bezpieczenstwa z kwita
              czy trwanie pod wplywem strachu przed wykresleniem z kwita?


              > > nie zrobie tego bo mnie wykresli
              > > zrobie tamto bo mnie nie wykresli
              > > - tak ma wygladac "staranie sie"?
              >
              > Nie. Ma wygladac tak: Kazdy dzien z nim jest darem. Zaden mi sie nie nalezy.

              utworz 'kwit' ktory to zagwarantuje
              uszczesliwisz swiat...


              > brednie, bo jesli tego nie uczynia nic sie nie zmienia - nadal malzenstwem sa
              > bo sie je na wieki zawiera

              nie rozumiem za bardzo...
              1. dla nich to nie sa brednie tylko calkiem realna pomoc
              jak inne sakramenty
              2. oni to robia z poczucia bliskosci i to ma sens wtedy

              > Prawo jest kodyfikacja wyniku owego dyskursu. Mniej wiecej.

              brawo! wiedzialam, ze na to wpadniesz :)
              skoro jest dyskurs to najpierw byla swiadomosc tego lub owego
              bo prawo stoi za swiadomoscia nie przed

              wiec to o co postuluje luty
              musi samo wyewoluowac z ludzkich przekonan
              pozniej trafi do prawa
              • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 01:12
                vielonick napisała:


                wiec to o co postuluje luty
                > musi samo wyewoluowac z ludzkich przekonan
                > pozniej trafi do prawa

                No wlasnie ze mnie wyewoluowalo i podalem dalej...:))
                • vielonick Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 02.12.04, 01:48
                  nie podawaj!
                  zyj w ten sposob a zarazisz innych :)
                  • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 04:48
                    vielonick napisała:

                    > nie podawaj!
                    > zyj w ten sposob a zarazisz innych :)
                    czyzbys sugerowala, ze powinienem opuscic to forum?



                  • Gość: gf a ja mam odmienne zyczenie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:23
                    vielonick napisała:

                    > nie podawaj!
                    > zyj w ten sposob a zarazisz innych :)

                    wlasnie niech podaje! :)))
                    bez slow nie ma zycia - chyba ze jestes australopitek ;)

                    a przyznasz, ze slowa niektorych ludzi maja wieksza moc niz innych
                • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 01:50
                  Musisz Luty silniejszy emiter,(czy jakieś inne urządzenie),do
                  szerzenia tej nowej świadomości włączyć.Trudno będzie za naszego
                  żywota te tysiące lat trwania ludzkich przyzwyczajeń ,czy przystosowań
                  zmienić.
                  ps Dlaczego ,niektore zwierzęta są wierne do śmierci?Przecież nie z
                  powodu moralności,dekalogu,sumienia,czy tym bardziej prawa..
                  Dlatego nie prędko..
                  • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 04:58
                    Gość portalu: malgo napisał(a):

                    > Musisz Luty silniejszy emiter,(czy jakieś inne urządzenie),do
                    > szerzenia tej nowej świadomości włączyć.Trudno będzie za naszego
                    > żywota te tysiące lat trwania ludzkich przyzwyczajeń ,czy przystosowań
                    > zmienić.

                    mnie nie zalezy...mnie to do niczego nie jest potrzebne...ale
                    lubie majsterkowac...:)

                    a swoja droga, czy istnienie jakiegos prawa zmusza Cie do korzystania z niego...
                    nie rozumiem tej calej dyskusji...czy skorzystalas z prawa do rozwodu...?
                    przeciez istnieje takie prawo...

                    > ps Dlaczego ,niektore zwierzęta są wierne do śmierci?Przecież nie z
                    > powodu moralności,dekalogu,sumienia,czy tym bardziej prawa.

                    Ciekawy jestem Twojej odpowiedzi...i sobie na nia tutaj poczekam...


                    > Dlatego nie prędko..

                    Bim Bam Bim Bom

                    • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 15:15
                      Kurcze Luty wciągasz mnie i zaraz walonkiem oberwę:)

                      Tak myślałam,że chodziło o majsterkowanie,a może o wkładanie
                      kija w mrowisko?Kij wetknąłeś,nie dziw się teraz dyskusji.
                      Nie nie skorzystałam z prawa do rozwodu,ale nie dlatego,
                      że nie mogę,ja nie chcę.Jednak jestem impulsywna i przy Twoim
                      prawie ,rozwodziłabym się pewnie co roku,zwlaszcza,że wiosną,
                      gdy składa się formularze podatkowe bywam w złym nastroju.:)
                      Starania mojego męża nie ochroniłyby go przed nieprzyjemnymi
                      przeżyciami.Ale to żarty i nie o to chodzi.

                      Twierdzisz,też może żartem ,że rozwiązanie problemów małżenskich
                      leży w zawieszeniu nad glowami grożby;jeśli nie będziesz się
                      starał ,odejdę i formalnie będzie to łatwe do przeprowadzenia.
                      To może zadziałać w przypadku niektórych.
                      Jednak generalnie nie rozwiąże to problemów małżenskich.
                      Nie w papierach rzecz,a w uczuciach.Bo ludzie są ze sobą z powodu
                      uczuć i z ich powodu się rozstają.Żadne starania jednej strony,nie
                      spowodują,że druga będzie ją kochać,będzie wierna i,czy ten kontrakt
                      przedluży.
                      Po za tym takie prawo nie spowoduje,zmiany emocji strony odrzuconej.
                      Gdyby to był automat i prawo niosłoby ze sobą zobojętnienie na
                      zdradę,ból,zazdrość,upokorzenie,strach i wygaszałoby miłość strony
                      odrzuconej.Tak nie będzie ,więc nie będzie też rozwiązania problemów
                      małżeńskich.
                      Moim zdaniem prawo cywilne i moralne wzięło się z potrzeb ludzi.Te
                      potrzeby to coś pierwotnego ,kształtowanego przez tysiące lat:potrzeba
                      miłości,bezpieczenstwa,a jeszcze głębiej pod spodem;głód,pragnienie,
                      instynkt przedłużenie gatunku.
                      I to w nas siedzi jak w tych łabędziach.Widocznie w toku ewolucji
                      ustaliło się,że dla przedłużenia ludzkiego gatunku model łabędzia
                      jest korzystniejszy niż model watahy wilków na przykład,albo rok
                      w rok zmieniających partnerów zajęcy.
                      A reszta prawo ,kultura,dekalog to politura.

                      Zeby nie przedlużać nie rozwijam tematu różnic między strategiami
                      reprodukcyjnymi kobiet i mężczyzn,znaczeniem ewolucyjnym zazdrości i
                      miłości.Bo miłość też czemuś służy...

                      • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 02.12.04, 19:37
                        Gość portalu: malgo napisał(a):

                        > Kurcze Luty wciągasz mnie i zaraz walonkiem oberwę:)
                        Ja Ci mowie Ty sie nie boj ...
                        >
                        > Tak myślałam,że chodziło o majsterkowanie,a może o wkładanie
                        > kija w mrowisko?Kij wetknąłeś,nie dziw się teraz dyskusji.
                        > Nie nie skorzystałam z prawa do rozwodu,ale nie dlatego,
                        > że nie mogę,ja nie chcę.Jednak jestem impulsywna i przy Twoim
                        > prawie ,rozwodziłabym się pewnie co roku,zwlaszcza,że wiosną,
                        > gdy składa się formularze podatkowe bywam w złym nastroju.:)
                        > Starania mojego męża nie ochroniłyby go przed nieprzyjemnymi
                        > przeżyciami.Ale to żarty i nie o to chodzi.

                        I co roku moglibyscie brac slub....o! to jest pomysl...:)))
                        >
                        > Twierdzisz,też może żartem ,że rozwiązanie problemów małżenskich
                        > leży w zawieszeniu nad glowami grożby;jeśli nie będziesz się
                        > starał ,odejdę i formalnie będzie to łatwe do przeprowadzenia.

                        Oczywiscie, ze to zart...::::))))

                        > To może zadziałać w przypadku niektórych.
                        > Jednak generalnie nie rozwiąże to problemów małżenskich.
                        > Nie w papierach rzecz,a w uczuciach.Bo ludzie są ze sobą z powodu
                        > uczuć i z ich powodu się rozstają.

                        I bardzo dobrze, niech beda i nich sie rozstaja...
                        co to komu szkodzi...mam na mysli postronne osoby...natomiast dramat rodzinny,
                        o ile istnieje, powinien, od strony prawnej byc usmierzony, a nie potegowany...


                        Żadne starania jednej strony,nie
                        > spowodują,że druga będzie ją kochać,będzie wierna i,czy ten kontrakt
                        > przedluży.

                        No wlasnie...a teraz mozemy trzymac partnera na lancuchu prawa...:)

                        > Po za tym takie prawo nie spowoduje,zmiany emocji strony odrzuconej.

                        Kazdy ma prawo do swoich emocji...kazdych emicji...nie bedziemy pozbawiac
                        ludzi emocji...

                        > Gdyby to był automat i prawo niosłoby ze sobą zobojętnienie na
                        > zdradę,ból,zazdrość,upokorzenie,strach i wygaszałoby miłość strony
                        > odrzuconej.Tak nie będzie ,więc nie będzie też rozwiązania problemów
                        > małżeńskich.

                        Ja 'rozwiazuje' tutaj problemy malzenskie od strony prawnej...
                        Nikt nie ma wplywu na to, ze ludzie sa istotami czujacymi...
                        i jako takie, musza przezywac caly wachlarz uczuc ...upokorzenie czy strach,
                        jest tak samo czescia ludzkiej egzystenji jak przyjazn, czy radosc...


                        > Moim zdaniem prawo cywilne i moralne wzięło się z potrzeb ludzi

                        Z potrzeb do manipulowania i trzymania 'na sile'...

                        .Te
                        > potrzeby to coś pierwotnego ,kształtowanego przez tysiące lat:potrzeba
                        > miłości,bezpieczenstwa,

                        potrzeby milosci nie zaspakaja sie kosztem drugigo czlowieka...

                        a jeszcze głębiej pod spodem;głód,pragnienie,
                        > instynkt przedłużenie gatunku.
                        > I to w nas siedzi jak w tych łabędziach.Widocznie w toku ewolucji
                        > ustaliło się,że dla przedłużenia ludzkiego gatunku model łabędzia
                        > jest korzystniejszy niż model watahy wilków na przykład,albo rok
                        > w rok zmieniających partnerów zajęcy.
                        > A reszta prawo ,kultura,dekalog to politura.

                        Czlowiek ma gleboko zakorzenina potrzebe wylacznosci...mam na mysli czlowieka
                        plci zenskiej...czalowiek plci meskiej juz troche mniej...ale tez...
                        Jezeli ludzie chca byc razem, to beda, a jezeli ktoras ze stron ma ochote odejsc
                        to niech ma do tego prwo...bez spolecznego pietna zdrajcy...

                        > Zeby nie przedlużać nie rozwijam tematu różnic między strategiami
                        > reprodukcyjnymi kobiet i mężczyzn,znaczeniem ewolucyjnym zazdrości i
                        > miłości.Bo miłość też czemuś służy...

                        Tylko wolna i nieskrepowana milosc. Ta pokurczona, smutna i z koniecznosci
                        niczemu ani nikomu nie sluzy...
                        • Gość: małgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 20:37
                          Odpowiem tylko na kawałek ,bo..
                          Uściśliłeś,że rozwiązujesz problemy małzeńskie jedynie od strony
                          prawnej,więc nie ma sensu spierać się o emocje ,co do tej pory robiłam.

                          A od strony prawnej..Dlaczego uważasz,że w dzisiejszym stanie
                          prawnym ludzie nie mogą się rozstać jeśli nic ich już nie łączy?

                          Wymaga to trochę zachodu ,na pewno więcej niż przy takiej corocznej
                          deklaracji,jest jednak możliwe.W Polsce dosyć tanim kosztem zresztą.
                          Dla chcącego nie ma przecież nic trudnego.Jeśli ktoś ma ochotę to
                          odchodzi.
                          Spoleczne piętno zdrajcy nie wynika z tego,że ktoś odchodzi,a głównie
                          z tego,że nim odszedł związał się z kimś innym,czyli jest zdrajcą.
                          Pewnie,że trudno zaakceptować kogoś opuszczającego partnera ,gdy ten
                          zachorował,lub kogoś kto odchodzi zostawiając żonę w ciąży,to już jednak
                          inne piętna.
                          Czy ludzi rzeczywiście te piętna tak hamują?albo te papierki?wątpię...
                          Hamulec to każdy ma w sobie,skąd i jak mocny to inna historia i ta
                          niedawna rodzinna,i ta odległa jaskiniowa.Nie będę przedlużać.

                          Na koniec ,chyba drugi raz ostatnio napiszę,że miłość jest mitologią i
                          idealizuje się ją,milość wszystko wybaczy,nie zna zdrady,wszystko
                          tłumaczy.
                          Naprawdę to tylko chemia,coś co miało połączyć parę ludzi, na czas potrzebny
                          do odchowania młodych.Bo ludzkie młode potrzebują więcej czasu niż wilczęta,
                          chomiki i co tam jeszcze, by móc samodzielnie żyć.Temu miało służyć coś co
                          teraz nazywamy miłością.

                          Się niestety wszystko pokomplikowało,ludzie żyją za długo,chemia milości
                          nie działa tak dlugo,we łbach ,w których kora się pofałdowała,poprzewracane
                          od tej kultury i literatury,nic tylko kochać chcą.Dramaty..;)

                          Prawdziwym rozwiązaniem problemow małżenskich byłoby sterowanie ,(chemiczne,
                          ew.elektryczne)ludzkimi uczuciami.O to jest myśl!!:)))

                          Więcej na ten temat nie gadam,bo mi walizki za drzwi wystawią za niedostateczną
                          pielęgnację uczuć.Idę odkurzać :))pozdawiam
                          • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 03.12.04, 02:05
                            Gość portalu: małgo napisał(a):

                            > Odpowiem tylko na kawałek ,bo..
                            > Uściśliłeś,że rozwiązujesz problemy małzeńskie jedynie od strony
                            > prawnej,więc nie ma sensu spierać się o emocje ,co do tej pory robiłam.
                            >
                            > A od strony prawnej..Dlaczego uważasz,że w dzisiejszym stanie
                            > prawnym ludzie nie mogą się rozstać jeśli nic ich już nie łączy?

                            moga, ja chcialem to jakos usprawnic...


                            > Wymaga to trochę zachodu ,na pewno więcej niż przy takiej corocznej
                            > deklaracji,jest jednak możliwe.W Polsce dosyć tanim kosztem zresztą.
                            > Dla chcącego nie ma przecież nic trudnego.Jeśli ktoś ma ochotę to
                            > odchodzi.

                            No niezupelnie...mam przyjaciela, ktoru w Polsce rozwodzil sie 8 lat...

                            > Spoleczne piętno zdrajcy nie wynika z tego,że ktoś odchodzi,a głównie
                            > z tego,że nim odszedł związał się z kimś innym,czyli jest zdrajcą.
                            > Pewnie,że trudno zaakceptować kogoś opuszczającego partnera ,gdy ten
                            > zachorował,lub kogoś kto odchodzi zostawiając żonę w ciąży,to już jednak
                            > inne piętna.
                            Nie mnie to osadzac, a Tobie...?

                            > Czy ludzi rzeczywiście te piętna tak hamują?albo te papierki?wątpię...
                            > Hamulec to każdy ma w sobie,skąd i jak mocny to inna historia i ta
                            > niedawna rodzinna,i ta odległa jaskiniowa.Nie będę przedlużać.
                            >
                            > Na koniec ,chyba drugi raz ostatnio napiszę,że miłość jest mitologią i
                            > idealizuje się ją,milość wszystko wybaczy,nie zna zdrady,wszystko
                            > tłumaczy.
                            > Naprawdę to tylko chemia,coś co miało połączyć parę ludzi, na czas potrzebny
                            > do odchowania młodych.Bo ludzkie młode potrzebują więcej czasu niż wilczęta,
                            > chomiki i co tam jeszcze, by móc samodzielnie żyć.Temu miało służyć coś co
                            > teraz nazywamy miłością.

                            Tak jest W Twoim wypadku...?

                            >
                            > Się niestety wszystko pokomplikowało,ludzie żyją za długo,chemia milości
                            > nie działa tak dlugo,we łbach ,w których kora się pofałdowała,poprzewracane
                            > od tej kultury i literatury,nic tylko kochać chcą.Dramaty..;)

                            Dramaty sa owszem, ale dlaczego sa...?
                            >
                            > Prawdziwym rozwiązaniem problemow małżenskich byłoby sterowanie ,(chemiczne,
                            > ew.elektryczne)ludzkimi uczuciami.O to jest myśl!!:)))

                            No mysle, ze tu lezy odpowiadz dlaczego sa te dramaty...nie wpadlas na to, ze
                            skoro chemia wyparowala, to nalezy sie ludziom wolnosc od siebie?
                            Chcesz chemicznie lub elektrycznie podtrzymywac cos, co nieistnieje...ale
                            dlaczego...? Dlaczego myslisz, ze lepiej podtrzymywac sztucznie, niz w cholere
                            to rozwalic...malgo, przez Ciebie strach przemawia...dlatego kurczowo trzymasz
                            sie starego porzadku...
                            > Więcej na ten temat nie gadam,bo mi walizki za drzwi wystawią za
                            niedostateczną
                            > pielęgnację uczuć.Idę odkurzać :))pozdrawiam

                            To u was nazywaja to 'odkurzaniem' hihi dobre...
                            'czy moge cie kochanie odkurzyc?' pyta maz zony...hihi
                            • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 13:38
                              Telegraficznie:
                              zgoda ,możesz próbować usprawnić
                              przyjaciel-skarga do Strasburga
                            • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 14:23
                              Część 2 Telegramu(część 1 za szybko poleciała)

                              osądzam i nawet skazuję; indywidualnie nie grupowo,jeśli wiem tyle by
                              mieć pogląd,(i się zgorszyć).Ty nigdy?
                              w moim przypadku; jak u chomików:)

                              dramaty; z "przeceniania"gorącej miłości i nie doceniania przywiązania i
                              spokojnej przystani.
                              rozwiążywanie problemow; Ty chcesz w prawie ,ja w chemii mózgu majstrować,
                              Ty usprawniasz,ja zapobiegam.Dlaczego nie?
                              strach ; nielogiczne,dlaczego bardziej miałabym się bać Twojego prawa,niż
                              tego ,ktore obowiązuje.Przecież jestem przekonana,że przy obecnym
                              prawie mogę być równie skutecznie" opuszczona"i rownie skutecznie
                              odkurzanie u nas; to o dywany chodziło.To o czym Ty wiesz,a ja się domyślam,
                              (ew.odwrotnie),u nas otrzepywaniem z naftaliny nazywamy:))

                              ps.wieczorem mogę się rozwinąć i w niektórych punktach ukazać" kwiat mojego
                              sekretu"(troszkę),teraz figle mi w głowie.:)))



                              mogę "opuścić".

                              • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.12.04, 00:58
                                Gość portalu: malgo napisał(a):

                                Ty chcesz w prawie ,ja w chemii mózgu majstrować,
                                > Ty usprawniasz,ja zapobiegam.Dlaczego nie?

                                Po co w mozgu majstrowac...?
                                • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 01:58
                                  Po co w chemii mózgu majstrować?Tak sobie..:)

                                  Po co w prawie majstrować..?

                                  Majstrowanie w mózgu gdyby było skuteczne,nie pozwalałoby zaniknąć
                                  miłości.Miłość nie przemija,nie jesteśmy otwarci na nowe zakochania.
                                  Nie ma kłótni,zdrad, rozstań.Nie ma problemów małżeńskich i rozwodów.
                                  Ciekawe czy ludziom odpowiadałoby takie rozwiązanie;jeden partner na
                                  całe życie w szczęściu i miłości.Może wybraliby niepewność ,byle tylko
                                  nie odbierano im szans i chęci na pogonie za króliczkami.
                                  Tak sobie zmyślam...:)

                                  • Gość: gf ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 02:07
                                    ale kto by chcial raz pokochawszy zrezygnowac z perspektywy jeszcze-jednego-
                                    zakochania? czyzby bowiem zdrada, klotnia i rozstanie byly jego koniecznym
                                    efektem? tu nie o kroliczki sie rozchodzi :)
                                    • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 01:29
                                      Zdrada,kłótnia,rozstanie nie są efektem zakochania,lecz końca miłości,a
                                      raczej końca namiętnej miłości do męża,żony,partnera.Namiętność po pewnym
                                      czasie wygasa i jeśli do tego momentu nie wytworzyly się między ludżmi
                                      silne więzi przywiązania,przyjażni,zaangażowania to co zostaje?Pustka uczuciowa
                                      Przed zdradą w takim wypadku tylko brak okazji może powstrzymać.Jeśli ktoś żyje
                                      z partnerem,z którym nic go nie łączy,a zakocha się w kimś innym odejdzie,albo
                                      zdradzi.
                                      Może też oprzeć się pokusie ;zostać i mieć za złe rodzinie,że się poświęcił i
                                      pędzi życie bez miłości.
                                      Zakładam,że są też wyjątki,żyjące zgodnie z tym w co wierzą,nie łamiące swoich
                                      zasad mimo okazji,szczęśliwe mimo życia z obojętną,obcą osobą.To jest chyba
                                      bardzo trudne?
                                      Jeśli jakaś więż uczuciowa parę łączy,nie ma tylko namiętności , trudniej
                                      przewidzieć efekty zakochania się w kimś nowym.

                                      Kto by chciał raz pokochawszy zrezygnować z perspektywy jeszcze jednego
                                      zakochania?
                                      Tak właśnie podejrzewam,że zakochiwanie się od nowa ,jest jak narkotyk dla
                                      narkomana.Czy narkoman łatwo zrezygnuje z nałogu?Zresztą ta chęć zakochiwania
                                      się,bycia na wysokich obrotach związana jest jak się zdaje z typem osobowości i
                                      temperamentem.Są ludzie ,którzy nie potrzebują takiego żaru,wystarczy im
                                      spokojne,łagodne ciepełko.Tacy mogliby chyba, wyrzec się ponownego
                                      zakochiwania .


                                      • Gość: Luty Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 07.12.04, 01:41
                                        Odpowiadasz na :
                                        Gość portalu: malgo napisał(a):

                                        Tak właśnie podejrzewam,że zakochiwanie się od nowa ,jest jak narkotyk dla
                                        > narkomana.Czy narkoman łatwo zrezygnuje z nałogu?Zresztą ta chęć zakochiwania
                                        > się,bycia na wysokich obrotach związana jest jak się zdaje z typem osobowości
                                        Ale czy dwukrotne lub nawet trzykrotne zakochanie mozna nazwac nalogowym
                                        zakochiwaniem sie...?
                                        >
                                        • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 02:29
                                          Samo dwu,trzy,czterokrotne zakochiwanie się nie jest może nałogiem,(swoją
                                          drogą, od której działki można nazwać coś nalogiem).Jednak ta chęć,czekanie,
                                          tęsknota za stanem zakochania,odczuwanie braku to chyba bycie w "szponach"
                                          nałogu.:))
                                          • Gość: Luty Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 07.12.04, 03:27
                                            Gość portalu: malgo napisał(a):

                                            > Samo dwu,trzy,czterokrotne zakochiwanie się nie jest może nałogiem,(swoją
                                            > drogą, od której działki można nazwać coś nalogiem).Jednak ta chęć,czekanie,
                                            > tęsknota za stanem zakochania,odczuwanie braku to chyba bycie w "szponach"
                                            > nałogu.:))

                                            Alez naginasz...eeee... przeciez zakochanie to moze byc jak grom z jasnego
                                            nieba...





                                            --------------------------------------------------------------------------------
                                            • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:26
                                              Zaraz naginasz..generalizuję troszkę.
                                              Zresztą Ty też coś tam naciągasz bo to ,że zakochanie trafia ileś tam osób
                                              jak piorun kulisty,nie wyklucza ,że inni jak nałogowcy wyglądają z
                                              utęsknieniem swojej porcji.:)))
                                      • Gość: gf Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:55
                                        Gość portalu: malgo napisał(a):

                                        > Zdrada,kłótnia,rozstanie nie są efektem zakochania,lecz końca miłości,a
                                        > raczej końca namiętnej miłości do męża,żony,partnera.

                                        Kloca sie raczej owi namietnie powiazani jednak :))

                                        > Namiętność po pewnym
                                        > czasie wygasa

                                        pierwsze slysze ;) tak jak mozesz sterowac iloscia jedzenia, ktore wciagasz,
                                        tak mozesz aplikowac sobie okreslona dawke namietnosci :)

                                        i jeśli do tego momentu nie wytworzyly się między ludżmi
                                        > silne więzi przywiązania,przyjażni,zaangażowania to co zostaje?Pustka
                                        uczuciowa

                                        mam wrazenie, ze to jednak - wbrew potocznej opinii - powstaje rownolegle :)


                                        > Przed zdradą w takim wypadku tylko brak okazji może powstrzymać.Jeśli ktoś
                                        żyje
                                        >
                                        > z partnerem,z którym nic go nie łączy,a zakocha się w kimś innym
                                        odejdzie,albo
                                        > zdradzi.


                                        Rzadko. Najczesciej ludzie maja dzieci.

                                        > Może też oprzeć się pokusie ;zostać i mieć za złe rodzinie,że się poświęcił i
                                        > pędzi życie bez miłości.
                                        > Zakładam,że są też wyjątki,żyjące zgodnie z tym w co wierzą,nie łamiące swoich
                                        > zasad mimo okazji,szczęśliwe mimo życia z obojętną,obcą osobą.To jest chyba
                                        > bardzo trudne?

                                        Nie zanm nikogo takiego. Chetnie bym poznala...

                                        > Jeśli jakaś więż uczuciowa parę łączy,nie ma tylko namiętności , trudniej
                                        > przewidzieć efekty zakochania się w kimś nowym.
                                        >
                                        > Kto by chciał raz pokochawszy zrezygnować z perspektywy jeszcze jednego
                                        > zakochania?
                                        > Tak właśnie podejrzewam,że zakochiwanie się od nowa ,jest jak narkotyk dla
                                        > narkomana.Czy narkoman łatwo zrezygnuje z nałogu?

                                        Czy zakochiwanie sie jest czyms, po co siegasz czy czyms, co siega po Ciebie?
                                        A wiec nie mozna mowic o nalogu :)

                                        > Zresztą ta chęć zakochiwania
                                        > się,bycia na wysokich obrotach związana jest jak się zdaje z typem osobowości
                                        i
                                        >
                                        > temperamentem.Są ludzie ,którzy nie potrzebują takiego żaru,wystarczy im
                                        > spokojne,łagodne ciepełko.Tacy mogliby chyba, wyrzec się ponownego
                                        > zakochiwania .

                                        Z mojego punktu widzenia, trudno nazwac ich ludzmi ;) To sa raczej 'osoby
                                        skromne' hihi. A serio - najczesciej nie 'nie potrzebuja' tylko 'boja sie'. Nie
                                        znam nikogo, kto nie lubilby byc zakochany i kto nie uwazalby owego stanu za
                                        najlepszy okres w zyciu.
                                        • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:16
                                          Powiedzmy,że co innego widzę wokół niż Ty.Choć wolałabym mieć podobny
                                          widok do Twojego.:)Bo to co mam "za oknem"raczej ,(z małymi wyjątkami)
                                          smutne jest.Pecha mam widocznie.
                                          Co widzę:
                                          Ludzie kłócą się bo są namiętnie powiązani ale to nie są na pewno więzy
                                          miłości,prędzej nienawiści.

                                          Ludzie nie potrafią przeżywać namiętności ,(rozumiem przez to: pożądanie,
                                          tęsknotę,potrzebę bycia ciągle razem,stałe myślenie o nim/niej,ogólnie
                                          rodzaj jakiejś gorączki)z tym samym partnerem w nieskończoność.
                                          Nie mogą tym dowolnie sterować,a gdyby mogli ,mogliby też powstrzymywać się
                                          przed żywieniem takich uczuć do tej trzeciej/trzeciego.Wiesz ,że to raczej
                                          niemożliwe .Zresztą nawet sterowanie łaknieniem i ilością tego co jemy bywa
                                          trudne.
                                          Chciałabym poznać takiego/taką,który po 25 latach małzeństwa dostanie gęsiej
                                          skóry na myśl o ciele własnej żony/męża.Pewnie są tacy ale to chyba wyjątki.

                                          Częściej się zdradza niż odchodzi.Ludzie często zostają w martwych związkach
                                          np.ze względu na dzieci,zależność finansową,strach przed zaczynaniem od nowa.
                                          Jeśli zostają nie sądzę ,żeby byli szczęśliwi i dobrzy dla niekochanych
                                          partnerów.Bycie z kimś z kim się nie chce tak naprawdę być ,musi wywoływać
                                          frustrację,a z nią agresję.
                                          Tak jak Ty nie znam nikogo komu wierność zasadom ,poświęcenie dla rodziny
                                          dałoby takie szczęście jak miłość ,z której zrezygnował.Gdzieś tacy muszą
                                          jednak być chyba?

                                          Nałogi ;pisałam już Lutemu,że samo zakochiwanie się nie jest nałogiem,nie
                                          sięga się po nie.Jednak tęsknota za tym szczególnym,ekscytującym stanem,za
                                          tą gorączką,cierpienie z powodu braku namiętności,niedosyt jeśli nie jest
                                          tak namiętnie jak na początku, to jak objawy głodu u nałogowca.Nie sięga się
                                          ale czekanie na miłość gdzieś tam jest i podatność czy gotowość na jej
                                          przyjęcie.
                                          Może z wiekiem mija?
                                          Na marginesie czy alkoholik sięga po alkohol,czy alkohol sięga po niego i
                                          ma w swojej władzy?

                                          Lubienie stanu zakochania-znów widok z mojego okna jest inny.Widzę ,że
                                          owszem ludzie lubią być zakochani i dobrze wspominają swoje zakochania ale
                                          wtedy gdy kochali z wzajemnością,a conajmniej gdy ich miłość nie była
                                          wyniszczająca.Też dobrze wspominam swoje wczesne zakochanie ,mój umiłowany
                                          nie odwzajemnił ale też nie zranil,nie wyśmiał,nie upokorzył.Nie wszyscy
                                          mieli takie szczęście,że dobrze wybrali,(jeśli można mówić o wyborze).
                                          Ci nie wspominają okresu zakochania jako najlepszego w życiu.

                                          Jak tak przeczytałam swój list,to wyszło,że jakaś zgorzkniala baba ,otoczona
                                          przez samych nieszczęśliwców pisze.Nie wiem cholercia dlaczego tak to wygląda?
                                          Rzućcie jakieś pytanie ,na które będę mogla optymistycznie,radośnie i z werwą,
                                          dosyć mam już tego smędzenia swojego.:)))










                                          • aretha04 Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) 07.12.04, 19:10
                                            Gość portalu: malgo napisał(a):


                                            > Chciałabym poznać takiego/taką,który po 25 latach małzeństwa dostanie gęsiej
                                            > skóry na myśl o ciele własnej żony/męża.Pewnie są tacy ale to chyba wyjątki.
                                            >

                                            no..... ja:)))
                                            czy nie można dostać gęsiej skórki, jak raz, dwa razy w roku mąż przypomina
                                            sobie o żonie:)))
                                            a tak poważnie, to masz rację:)
                                            pozdr.
                                            A.
                                          • luty10 Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) 08.12.04, 02:03
                                            Rzućcie jakieś pytanie ,na które będę mogla optymistycznie,radośnie i z werwą,
                                            dosyć mam już tego smędzenia swojego.:)))

                                            malgo, jakie deser najbardziej lubisz, w jakim towarzystwie i jaka do tego
                                            muzyke...? :)))))
                                            • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:33
                                              No dziękuję Luty serdecznie...:)
                                              Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć,a tu druga zachcianka spełniona i
                                              przy okazji dawna obietnica pożartowania wypełniona.:))

                                              ps.Z deserów najbardziej lubię wszystkie desery,jeśli małe porcje ,
                                              wolę sama niż w towarzystwie,a muzyka do tego ...marsze oczywiście.:)

                                              pozdrawiam i oddalam się do cukierni
                                              • Gość: Luty Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 09.12.04, 00:00
                                                Gość portalu: malgo napisał(a):

                                                > No dziękuję Luty serdecznie...:)
                                                > Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć,a tu druga zachcianka spełniona i
                                                > przy okazji dawna obietnica pożartowania wypełniona.:))
                                                >
                                                Wszystkie zachcianki powinny byc natychmias spelniene...tak wyobrazam sobie
                                                szczesliwy swiat szczesliwych ludzi...:))))

                                                > ps.Z deserów najbardziej lubię wszystkie desery,jeśli małe porcje ,
                                                > wolę sama niż w towarzystwie,a muzyka do tego ...marsze oczywiście.:
                                                >
                                                > pozdrawiam i oddalam się do cukierni

                                                A dla mnie napoleonke poprosze...teraz mi sie przypomnialo, ze ja strasznie
                                                lubie napoleonki....jejciu


                                          • Gość: gf Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:51
                                            > Ludzie nie potrafią przeżywać namiętności ,(rozumiem przez to: pożądanie,
                                            > tęsknotę,potrzebę bycia ciągle razem,stałe myślenie o nim/niej,ogólnie
                                            > rodzaj jakiejś gorączki)z tym samym partnerem w nieskończoność.


                                            A po co? :) Skoro milosc jest swiatlem, to i ma nature falowa, conie? ;))
                                            Poza tym, permanentny orgazm bylby smutny. Nie mialabys punktu odniesienia.


                                            > Nie mogą tym dowolnie sterować,a gdyby mogli ,mogliby też powstrzymywać się
                                            > przed żywieniem takich uczuć do tej trzeciej/trzeciego.Wiesz ,że to raczej
                                            > niemożliwe .Zresztą nawet sterowanie łaknieniem i ilością tego co jemy bywa
                                            > trudne.
                                            > Chciałabym poznać takiego/taką,który po 25 latach małzeństwa dostanie gęsiej
                                            > skóry na myśl o ciele własnej żony/męża.Pewnie są tacy ale to chyba wyjątki.

                                            Zdaje sie, ze maja tak ludzie, ktorzy sobie siebie dawkuja w ograniczonych
                                            ilosciach. Np. nie mieszkaja razem, czesto podrozuja itd. Nie mow, ze
                                            namietnoscia nie da sie nieco sterowac. W koncu, podobno, wyjechawszy na
                                            wakacje, wieloletnie pary czesciej sie kochaja ;)


                                            > Częściej się zdradza niż odchodzi.

                                            Myslisz? Sadze, ze odchodzi sie dzis dosc czesto jednak. Wystarczajaco,
                                            powiedzialabym.

                                            > Ludzie często zostają w martwych związkach
                                            > np.ze względu na dzieci,zależność finansową,strach przed zaczynaniem od nowa.
                                            > Jeśli zostają nie sądzę ,żeby byli szczęśliwi i dobrzy dla niekochanych
                                            > partnerów.Bycie z kimś z kim się nie chce tak naprawdę być ,musi wywoływać
                                            > frustrację,a z nią agresję.

                                            Czasem marazm.


                                            > Tak jak Ty nie znam nikogo komu wierność zasadom ,poświęcenie dla rodziny
                                            > dałoby takie szczęście jak miłość ,z której zrezygnował.Gdzieś tacy muszą
                                            > jednak być chyba?

                                            Pojscie za miloscia to dla mnie wlasnie wiernosc zasadom.

                                            > Nałogi ;pisałam już Lutemu,że samo zakochiwanie się nie jest nałogiem,nie
                                            > sięga się po nie.Jednak tęsknota za tym szczególnym,ekscytującym stanem,za
                                            > tą gorączką,cierpienie z powodu braku namiętności,niedosyt jeśli nie jest
                                            > tak namiętnie jak na początku, to jak objawy głodu u nałogowca.

                                            Malgo, nalogowiec zrobi wszystko, zeby druga dostac. Nie przesadzajmy. Teskni
                                            sie za innymi rzeczami tez, w tym mocno. Nie nazwalabym siebie nalogowcem
                                            pieknej muzyki, dobrej literatury, kuchni azjatyckiej oraz egzotycznych
                                            podrozy ;)))


                                            > Nie sięga się
                                            > ale czekanie na miłość gdzieś tam jest i podatność czy gotowość na jej
                                            > przyjęcie.
                                            > Może z wiekiem mija?

                                            A moze kiedy mija milosc do milosci stajesz sie kaleka?

                                            > Na marginesie czy alkoholik sięga po alkohol,czy alkohol sięga po niego i
                                            > ma w swojej władzy?

                                            sam nog nie dostaje raczej... ;)

                                            tu chodzi o prosta sprawe - alkoholik idzie do sklepu i kupuje
                                            byc moze sa ludzie, ktorzy tak traktuja milosc - rozgladaja sie nieustannie na
                                            boki i co chwile zakochuja, ale osobiscie nie znam
                                            nie wydaje mi sie tez, zeby to okreslalo wiekszosc zakochujacych sie i
                                            kochajacych ten stan ludzi


                                            > Lubienie stanu zakochania-znów widok z mojego okna jest inny.Widzę ,że
                                            > owszem ludzie lubią być zakochani i dobrze wspominają swoje zakochania ale
                                            > wtedy gdy kochali z wzajemnością,

                                            bo wiekszosc ludzi nie ma pojecia o zakochaniu :)
                                            potrafia tylko pragnac


                                            a conajmniej gdy ich miłość nie była
                                            > wyniszczająca.Też dobrze wspominam swoje wczesne zakochanie ,mój umiłowany
                                            > nie odwzajemnił ale też nie zranil,nie wyśmiał,nie upokorzył.Nie wszyscy
                                            > mieli takie szczęście,że dobrze wybrali,(jeśli można mówić o wyborze).
                                            > Ci nie wspominają okresu zakochania jako najlepszego w życiu.

                                            wspominaja
                                            znam takich :)


                                            > Jak tak przeczytałam swój list,to wyszło,że jakaś zgorzkniala baba ,otoczona
                                            > przez samych nieszczęśliwców pisze.Nie wiem cholercia dlaczego tak to wygląda?
                                            > Rzućcie jakieś pytanie ,na które będę mogla optymistycznie,radośnie i z werwą,
                                            > dosyć mam już tego smędzenia swojego.:)))

                                            niech Malgo popolemizuje z Malgo ;)

                                            pozdrawiam :))
                                            • Gość: malgo Re: ikskjuzmi ze sie wtrace ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 14:44
                                              >Niech Malgo popolemizuje z Malgo<

                                              Za pare lat niewykluczone nawet głośne polemiki ze sobą.

                                              Teraz nie jestem jeszcze gotowa :)))
                                  • Gość: Luty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.12.04, 02:09
                                    Gość portalu: malgo napisał(a):

                                    > Po co w chemii mózgu majstrować?Tak sobie..:)
                                    >
                                    > Po co w prawie majstrować..?
                                    >
                                    Chyba jest roznica miedzy mozgiem a prawem, do licha...?
                                    • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 02:05
                                      Oczywiście,że grzebanie w prawie jest mniej inwazyjne ,bezpieczniejsze,a ponadto
                                      prostsze niż grzebanie w mózgach.Poza tym próby wpływania na ludzkie uczucia i
                                      zachowania przez ingerowanie w chemię mózgu ,uznane byłyby i słusznie za
                                      niemoralną manipulację.Ludzie nie chcą utracić kontroli nad tym co robią.
                                      Dziwne,że ze strachu przed utratą kontroli bronią się np.przed psychotropami,a
                                      jednocześnie piją alkohol,który także tę kontrolę ogranicza i zmienia
                                      świadomość.
                                      Dlaczego grzebanie w mózgu za zgodą delikwenta ,który chce być na zawsze
                                      zakochany w jednej osobie ,jest nie do zaakceptowania,a podlewanie mózgu
                                      alkoholem owszem tak?
                                      Jeszcze raz napiszę,że chemiczne wplywanie na mózg zapobiegałoby problemom,a
                                      zmiany w prawie pomagałyby(wg.Ciebie)te problemy rozwiązywać.
                                      Mi nakładli do głowy,że lepiej zapobiegać niż leczyć i dlatego tak sobie
                                      fantazjuję przejąwszy się misją rozwiązania problemów małżeńskich.
                                      Pomysły ,wymysły,fantazje,burza mózgów,tak to Luty traktuj.Nie czaję się
                                      za rogiem ze strzykawką pełną afrodyzjaków.:))



                                      • Gość: lLty Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 07.12.04, 03:24
                                        Gość portalu: malgo napisał(a):

                                        Pomysły ,wymysły,fantazje,burza mózgów,tak to Luty traktuj.

                                        No dobrze...niech bedzie...traktuje to tak, jak chcesz:)))
                                        • Gość: malgo Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:32
                                          >No dobrze..niech będzie..traktuję to tak ,jak chcesz<

                                          No dobrze..nareszcie..ktoś uległ mojej zachciance :))))
                                          • luty10 Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 08.12.04, 01:59
                                            Gość portalu: malgo napisał(a):

                                            > >No dobrze..niech będzie..traktuję to tak ,jak chcesz<
                                            >
                                            > No dobrze..nareszcie..ktoś uległ mojej zachciance :))))

                                            chetnie ulegne po raz wtory, tylko powiedz jaka masz zachcianke...:)))

                  • Gość: gf Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:38
                    Gość portalu: malgo napisał(a):

                    > Musisz Luty silniejszy emiter,(czy jakieś inne urządzenie),do
                    > szerzenia tej nowej świadomości włączyć.Trudno będzie za naszego
                    > żywota te tysiące lat trwania ludzkich przyzwyczajeń ,czy przystosowań
                    > zmienić.

                    Napewno nie tysiace. Wystarczylo kilkadzisiat lat by w cywilizacji zachodniej
                    upowszechnilo sie poczucie, ze czlowiek ma pelne prawo do zwiazku z milosci, a
                    nawet ta przyczyna powinna byc priorytetem, oraz - uwaga, uwaga - ze ma prawo
                    sie rozstac z poslubionym/na z 'niepowaznego' powodu braku milosci na przyklad.


                    > ps Dlaczego ,niektore zwierzęta są wierne do śmierci?Przecież nie z
                    > powodu moralności,dekalogu,sumienia,czy tym bardziej prawa..
                    > Dlatego nie prędko..

                    Jak slusznie zauwazylas, niektore ;) Poza tym, mam wrazenie, ze jestesmy czyms
                    wiecej niz labedziami ;))
              • Gość: gf Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:34
                vielonick napisała:

                > Gość portalu: gf napisał(a):
                >
                >
                > > > co lepsze?
                > > > czerpanie niezdrowego poczucia bezpieczenstwa z kwita
                > > > czy strachu?
                > >
                > > co to jest 'czerpanie ze strachu poczucia bezpieczenstwa'? niczewo nie
                > > panimaju...
                >
                > hehehe :)
                > czerpanie poczucia bezpieczenstwa z kwita
                > czy trwanie pod wplywem strachu przed wykresleniem z kwita?

                Sama idea kwita kiwa ludzi. Sprawia ze zaczynaja myslec 'nalezy mi sie,
                zdobylem i mam, poki nic zlego nie zrobie - jest moja'. Rozleniwia i wydobywa z
                ludzi najgorsze rzeczy. Tymczasem sprawy miedzy ludzmi maja sie odwrotnie. Nikt
                nie jest Twoj jesli codziennie nie zasluzysz. Strach nie ma tu nic do rzeczy,
                bo jak tu sie bac utraty, jesli kocha sie naprawde?
                Mam wrazenie, ze nie potrafie Ci tego lepiej wytlumaczyc...



                > > > nie zrobie tego bo mnie wykresli
                > > > zrobie tamto bo mnie nie wykresli
                > > > - tak ma wygladac "staranie sie"?
                > >
                > > Nie. Ma wygladac tak: Kazdy dzien z nim jest darem. Zaden mi sie nie nale
                > zy.
                >
                > utworz 'kwit' ktory to zagwarantuje
                > uszczesliwisz swiat...

                Nie lubie kwitow. Nie umiem tez sprawic, by choc jedna osoba pozbyla sie
                myslenia w tradycyjnym stylu i stala sie szczesliwsza. Sa tu tacy, co potrafia
                uwolnic w ludzich cos takiego.

                > > brednie, bo jesli tego nie uczynia nic sie nie zmienia - nadal malzenstwe
                > m sa
                > > bo sie je na wieki zawiera
                >
                > nie rozumiem za bardzo...
                > 1. dla nich to nie sa brednie tylko calkiem realna pomoc
                > jak inne sakramenty
                > 2. oni to robia z poczucia bliskosci i to ma sens wtedy

                Jesli jestem zona to jest sakrament. Czyli jestesmy razem na wieki itd. Jaki
                sens ma odnawianie tego skoro nie mozna 'nie odnowic'? To jakas karkolomna
                konstrukcja. Przyjrzyj sie :)



                > > Prawo jest kodyfikacja wyniku owego dyskursu. Mniej wiecej.
                >
                > brawo! wiedzialam, ze na to wpadniesz :)
                > skoro jest dyskurs to najpierw byla swiadomosc tego lub owego
                > bo prawo stoi za swiadomoscia nie przed

                Niestaty niezupelnie. Badania dotyczace postrzegalnosci norm w spoleczenstwach
                zachodnich pokazuja, ze fakt legalnosci/nie legalnosci ma wplyw (wsrod innych
                czynnikow) na Twoja ocene sytuacji. Jesli np. zakazuje sie palenia trawy, to
                wzrasta (no, nie o jakies oszalamiajace liczby oczywiscie)odsetek jej
                przeciwnikow.


                > wiec to o co postuluje luty
                > musi samo wyewoluowac z ludzkich przekonan
                > pozniej trafi do prawa

                Luty gdzies namawial do szturmu na parlament? cholera przeoczylam... ;)
                • vielonick Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? 07.12.04, 19:25
                  Gość portalu: gf napisał(a):

                  > Sama idea kwita kiwa ludzi.

                  kiwa
                  i nie wazne czy kwit jest na pol roku czy cale zycie

                  > Nikt
                  > nie jest Twoj jesli codziennie nie zasluzysz. Strach nie ma tu nic do rzeczy,
                  > bo jak tu sie bac utraty, jesli kocha sie naprawde?
                  > Mam wrazenie, ze nie potrafie Ci tego lepiej wytlumaczyc...

                  jesli musze na cos 'zaslugiwac' to i strach jest...
                  bo mozna dbac, chuchac, dmuchac, troszczyc sie a milosci i tak nie ma
                  o wzajemnosc mi chodzi
                  po prostu cos sie emocjonalnie skonczylo (a moze nigdy tego nie bylo?)
                  i dzialania drugiej strony - ida w proznie
                  czlwiekowi, ktoremu nie chce sie pic nie daje sie szklanki wody
                  chociaz woda najprzedniejszego gatunku ;)

                  > Jesli jestem zona to jest sakrament. Czyli jestesmy razem na wieki itd. Jaki
                  > sens ma odnawianie tego skoro nie mozna 'nie odnowic'? To jakas karkolomna
                  > konstrukcja. Przyjrzyj sie :)

                  duchowo sie odnawiaja
                  to jak dmuchanie w ognisko by sie jeszcze lepiej palilo :)


                  > Niestaty niezupelnie. Badania dotyczace postrzegalnosci norm w spoleczenstwach
                  > zachodnich pokazuja, ze fakt legalnosci/nie legalnosci ma wplyw (wsrod innych
                  > czynnikow) na Twoja ocene sytuacji. Jesli np. zakazuje sie palenia trawy, to
                  > wzrasta (no, nie o jakies oszalamiajace liczby oczywiscie)odsetek jej
                  > przeciwnikow.

                  hihihi ;))))
                  zakaz urzedowo malzenstw
                  ciekawe czy wzrosna jego przeciwnicy ;DDD
                  • Gość: gf Re: demonizowanie sformalizowanych zwiazkow? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:36
                    vielonick napisała:

                    > Gość portalu: gf napisał(a):
                    >
                    > > Sama idea kwita kiwa ludzi.
                    >
                    > kiwa
                    > i nie wazne czy kwit jest na pol roku czy cale zycie

                    wazne, wazne! krotszy kwit mniej kiwa! :D

                    >
                    > > Nikt
                    > > nie jest Twoj jesli codziennie nie zasluzysz. Strach nie ma tu nic do rze
                    > czy,
                    > > bo jak tu sie bac utraty, jesli kocha sie naprawde?
                    > > Mam wrazenie, ze nie potrafie Ci tego lepiej wytlumaczyc...
                    >
                    > jesli musze na cos 'zaslugiwac' to i strach jest...
                    > bo mozna dbac, chuchac, dmuchac, troszczyc sie a milosci i tak nie ma
                    > o wzajemnosc mi chodzi

                    oczekiwanie wzajemnosci jest podstawa wszelkich nieszczesc

                    > po prostu cos sie emocjonalnie skonczylo (a moze nigdy tego nie bylo?)
                    > i dzialania drugiej strony - ida w proznie
                    > czlwiekowi, ktoremu nie chce sie pic nie daje sie szklanki wody
                    > chociaz woda najprzedniejszego gatunku ;)

                    ale jakie dzialania? zabieganie o czyjas milosc?

                    > > Jesli jestem zona to jest sakrament. Czyli jestesmy razem na wieki itd. J
                    > aki
                    > > sens ma odnawianie tego skoro nie mozna 'nie odnowic'? To jakas karkolomn
                    > a
                    > > konstrukcja. Przyjrzyj sie :)
                    >
                    > duchowo sie odnawiaja
                    > to jak dmuchanie w ognisko by sie jeszcze lepiej palilo :)

                    no, wiedzialam od razu, ze jakis hokus pokus... (pokus!;))

                    > > Niestaty niezupelnie. Badania dotyczace postrzegalnosci norm w spoleczens
                    > twach
                    > > zachodnich pokazuja, ze fakt legalnosci/nie legalnosci ma wplyw (wsrod in
                    > nych
                    > > czynnikow) na Twoja ocene sytuacji. Jesli np. zakazuje sie palenia trawy,
                    > to
                    > > wzrasta (no, nie o jakies oszalamiajace liczby oczywiscie)odsetek jej
                    > > przeciwnikow.
                    >
                    > hihihi ;))))
                    > zakaz urzedowo malzenstw
                    > ciekawe czy wzrosna jego przeciwnicy ;DDD


                    nie, bo 'nakaz' malzenstw jest zbyt silnie ugruntowany w pustych lbach
                    narodu ;DDD
    • luty10 Re: Mam propozycje...nt 29.11.04, 12:57
    • reni6 Re: Dzieki Ci, o Luty! 01.12.04, 10:47
      Luty, jestes Wielki Luty!
      Ja chce takich corocznych pit'ow z rybryczka odnawialnosci.
      Pozdr, Reni.
      • Gość: etta Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: 195.94.207.* 01.12.04, 11:04
        dobrze się czujesz, kobieto?
        • reni6 Re: Dzieki Ci, o Luty! 01.12.04, 11:13
          Hmmmm....
          Coz moja opinia...
          Masz inna to sie wypowiadaj, a nie krytykuj bez podstaw.
          I nie probuj wplywac na moj uksztaltowany poglad.
          Wyluzuj troszke.
          Pozdr, Reni.
          • Gość: gf Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 12:16
            reni6 napisała:

            > Hmmmm....
            > Coz moja opinia...
            > Masz inna to sie wypowiadaj, a nie krytykuj bez podstaw.
            > I nie probuj wplywac na moj uksztaltowany poglad.
            > Wyluzuj troszke.
            > Pozdr, Reni.

            Boisz sie, ze uslyszysz cos, co zburzy Ci uklepany porzadek? ;)
            fajne hihi
            • reni6 Re: Dzieki Ci, o Luty! 01.12.04, 12:18
              fajnie hihi:)
              porzadek fajna sprawa...
              Ja tam za bardzo bojazliwa nie jestem, hihi...:)
              Pozdr.
              • Gość: gf Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:00
                > porzadek fajna sprawa...

                o nie! porzadek rzecz fatalna hihi
                zabija kreatywnosc! ;)))
                • Gość: reni6 Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:53
                  Ja tam wole kreatywnych ludzi z potrzeba wzglednego porzadku wokol siebie (tacy
                  tez sa-nie popadajmy w skrajnosci) niz smierdzieli kreatywnie taplajacych sie w
                  swoim balaganie. A kazdy balagan z czasem zamienia sie w gnoj ( gnijace
                  odpadki). Wiec powodzenia;)

                  Kazdy ma prawo do swoich upodoban.
          • ettrich Re: do reni 02.12.04, 12:51
            żałuję swoich słów
            masz prawo do dowolnej ekspresji
            nic mi do tego
            rączka?
            ps. mój tata mówi, że mam
            niewyparzony jęzor
            • Gość: reni6 Re: do reni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 15:06
              spoko, ja mojej corce tez to czesto mowie.
              Pozdra, Reni
      • goscgazety1 Re: Dzieki Ci, o Luty! 01.12.04, 11:24
        reni6 napisała:

        > Luty, jestes Wielki Luty!

        Dołaczam sie, bardzo mi sie podobają Twoje teksty, a jezeli zyjesz tym w zyciu
        codziennym, tym bardziej !
        Pozdrawiam
        • Gość: Luty Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 15:07
          goscgazety1 napisał:
          Dołaczam sie, bardzo mi sie podobają Twoje teksty, a jezeli zyjesz tym w zyciu
          > codziennym, tym bardziej !
          > Pozdrawiam

          Dziekuje i tez pozdrawiam...
      • Gość: Luty Re: Dzieki Ci, o Luty! IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 01.12.04, 15:06
        reni6 napisała:

        Ja chce takich corocznych pit'ow z rybryczka odnawialnosci.
        > Pozdr, Reni.
        kto wie, kto wie...:)))
    • goscgazety1 Alez jestescie wytrwali w tym temacie ;) 02.12.04, 22:07
      Azie, króciutko, nie zmienilem swojego spojrzenia w kwestii Twojej spojnoci ;(.
      Luty, swego czasu cos mi obiecałes... i chyba nie dotrzymałes zdania hihi
      Dobrej nocy Wam zycze
      • Gość: az Re: Alez jestescie wytrwali w tym temacie ;) IP: 62.233.232.* 02.12.04, 22:36
        > Azie, króciutko, nie zmienilem swojego spojrzenia w kwestii Twojej spojnoci ;
        (.
        > Luty, swego czasu cos mi obiecałes... i chyba nie dotrzymałes zdania hihi
        > Dobrej nocy Wam zycze

        Jak sobie życzysz gościugazety1.
        Pozdrówka
        • Gość: Luty Re: Alez jestesmy wytrwali w tym temacie ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 13:32

          PS. Z Twoich postów jasno nie wynika, co i jak proponujesz odnośnie systemu
          pomocowego. Mam prośbę, byś rzekł co nieco w tym temacie.
          Może spróbuj odpowiedzieć na pytania:
          - czy jesteś za system pomocowym,

          jestem...

          - do kogo ma on być skierowany,

          do wszystkich, ktorzy tej pomocy potrzebuja...

          - kto i jak ma rozstrzygać komu i jaką pomoc udzielić,

          jaka pomoc?..., zalezy od sytuacji...komu...? temu kto sie po nia zglosi plus
          zaniedbanym dzieciom, ktorych rodzice nie prosza o pomoc, bo sa zbyt zajeci
          swoimi sprawami...staruszkom, ktorzy nie sa w stanie zwrocic o pomoc...

          - czy udzielenie pomocy poprzedzone być powinno prośbą liczących na pomoc,
          jasne...lub jw
          - czy pomoc dzieciom powinna być udzielana bezwarunkowo, nawet wobec sprzeciwu
          ich rodziców,
          nie wyobrazam sobie takiej sytuacji a jezeli juz, to b. sporadycznie ...dobro
          dziecka jest wazniejsze,niz sprzeciw rodzicow, ale takie sytuacje nalezy
          rozstrzygac indywidualnie...
          - czy wykorzystanie pomocy powinno być sprawdzane,

          jakies metody nieinwazyjne powinny istniec...

          - jak określić stopień wykorzystania pomocy,

          na podstawie porownan przed i po...

          - co czynić jeśli pomoc została zmarnowana przez ją biorących,

          zabezpieczyc pomoc w ten sposob, by osoby zainteresowane(dzieci np.) te pomoc
          jednak otrzymaly...

          - skąd i w jaki sposób brać fundusze na pomoc,

          z podatkow...:)

          - czy możliwe jest uzyskiwanie tych funduszy bez ingerowania w życie innych.

          zycie w spoleczenstwie i korzystanie z jego uslug, naklada na nas, pojedyncze
          jednostki obowiazki wobec spoleczenstwa...nie da sie nieingerowania uniknac...
          • Gość: az Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 14:16
            > - kto i jak ma rozstrzygać komu i jaką pomoc udzielić,
            >
            > jaka pomoc?..., zalezy od sytuacji...komu...? temu kto sie po nia zglosi plus
            > zaniedbanym dzieciom, ktorych rodzice nie prosza o pomoc, bo sa zbyt zajeci
            > swoimi sprawami...staruszkom, ktorzy nie sa w stanie zwrocic o pomoc...

            Interesowało mnie tu: kto i jak ma rozstrzygać?

            > - czy udzielenie pomocy poprzedzone być powinno prośbą liczących na pomoc,
            > jasne...lub jw

            No to i ja: jw

            > - czy pomoc dzieciom powinna być udzielana bezwarunkowo, nawet wobec
            sprzeciwu
            > ich rodziców,
            > nie wyobrazam sobie takiej sytuacji a jezeli juz, to b. sporadycznie ...dobro
            > dziecka jest wazniejsze,niz sprzeciw rodzicow, ale takie sytuacje nalezy
            > rozstrzygac indywidualnie...

            Ja uważam, że dobro rodziców jest ważniejsze. Ich jest dziecko, ich jest
            wolność. Naruszasz ich własność i wolność.
            Kim dla Ciebie jest człowiek?
            Dopuszczasz możliwość sterowania życiem obcych Ci ludzi?
            Skąd bierzesz prawo do ingerencji w życie dziecka?
            Dlaczego nie chcesz uszanować Losu człowieka?
            Dodatkowo - dlaczego do realizacji swoich "światłych" pomysłów gotów jesteś
            nałożyć na innych obcych Ci ludzi obowiązek wspierania tych pomysłów ichże kasą?
            Chcesz - pomagaj. Zachęcaj innych. Twórzcie stowarzyszenia i fundacje.
            Nie jest dla mnie spójna Twoja wizja człowieka, jego podmiotowości i wolności,
            Twojej miłości do niego.

            > - co czynić jeśli pomoc została zmarnowana przez ją biorących,
            >
            > zabezpieczyc pomoc w ten sposob, by osoby zainteresowane(dzieci np.) te pomoc
            > jednak otrzymaly...

            Np. zabierając rodzicom ich dzieci?

            > - czy możliwe jest uzyskiwanie tych funduszy bez ingerowania w życie innych.
            >
            > zycie w spoleczenstwie i korzystanie z jego uslug, naklada na nas, pojedyncze
            > jednostki obowiazki wobec spoleczenstwa...nie da sie nieingerowania
            uniknac...

            Daję z siebie co nieco społeczeństwu. Co miesiąc otrzymuję za to wypłatę.
            Jakie mam obowiązki wobec społeczeństwa?
            Jedyny, który dostrzegam, to szanowanie wolności innych.
            Widzisz jeszcze jakieś inne?

            Dziękuję za wypełnienie obietnicy i udzielenie odpowiedzi.
            • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 14:39
              az napisal:
              Daję z siebie co nieco społeczeństwu. Co miesiąc otrzymuję za to wypłatę.
              > Jakie mam obowiązki wobec społeczeństwa?

              Z jakich funduszow ma byc naprawiona dziura w moscie?..:)
              • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 14:58
                > Z jakich funduszow ma byc naprawiona dziura w moscie?..:)

                Właścicieli i użytkowników mostu.
                • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.dialup.mindspring.com 12.12.04, 15:10
                  Gość portalu: az napisał(a):

                  > > Z jakich funduszow ma byc naprawiona dziura w moscie?..:)
                  >
                  > Właścicieli i użytkowników mostu.
                  Czyli... dawaj kase...:))))


                  • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 15:33
                    > > > Z jakich funduszow ma byc naprawiona dziura w moscie?..:)
                    > >
                    > > Właścicieli i użytkowników mostu.
                    > Czyli... dawaj kase...:))))

                    OK.
                    • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 16:02
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > > > > Z jakich funduszow ma byc naprawiona dziura w moscie?..:)
                      > > >
                      > > > Właścicieli i użytkowników mostu.
                      > > Czyli... dawaj kase...:))))
                      >
                      > OK.
                      Trzeba zbudowac nowa oczyszczalnie sciekow...
                      Posadzic 5 milionow drzew...
                      Zabezpieczyc rury kanalizacyne przed mrozem, bo stare zabezpieczenie
                      sparcialo...dawaj kase... dawaj kase...
                      • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 18:41
                        > Trzeba zbudowac nowa oczyszczalnie sciekow...
                        > Posadzic 5 milionow drzew...
                        > Zabezpieczyc rury kanalizacyne przed mrozem, bo stare zabezpieczenie
                        > sparcialo...dawaj kase... dawaj kase...

                        Na oczyszczalnię i drzewa dam, bo są też dla mnie.
                        Za rury płacę w czynszu.
                        • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 20:18
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > > Trzeba zbudowac nowa oczyszczalnie sciekow...
                          > > Posadzic 5 milionow drzew...
                          > > Zabezpieczyc rury kanalizacyne przed mrozem, bo stare zabezpieczenie
                          > > sparcialo...dawaj kase... dawaj kase...
                          >
                          > Na oczyszczalnię i drzewa dam, bo są też dla mnie.
                          > Za rury płacę w czynszu.

                          Azie, chodzi o to, ze placenie podatkow jak widzisz jest konieczne...
                          a rury sa daleko od Twojego domu...bo ze dwa kilometry (hihi), potrzebne sa
                          tez nowe chodniki...i lampy uliczne i o parki nalezy zadbac...itd i na to sa
                          potrzebne pieniadze podatnikow...

                          • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 21:52
                            > Azie, chodzi o to, ze placenie podatkow jak widzisz jest konieczne...

                            Nigdy nie twierdziłem inaczej.
                            Rzecz w celach i skali.
                            • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 15.12.04, 18:50
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > > Azie, chodzi o to, ze placenie podatkow jak widzisz jest konieczne...
                              >
                              > Nigdy nie twierdziłem inaczej.
                              > Rzecz w celach i skali.
                              To prawda, rzecz w celach i skali...


            • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 14:48
              Dopuszczasz możliwość sterowania życiem obcych Ci ludzi?
              > Skąd bierzesz prawo do ingerencji w życie dziecka?
              > Dlaczego nie chcesz uszanować Losu człowieka?

              Zachorowalo na bialaczke dziecko alkoholikow...rodzice nie maja pojecia jak sie
              tym zajac...sasiedzi, we wszystkich sklepach w miasteczku zainstalowali puszki
              na pieniadze...zbieraja na leczenie i opieke...nie wiem po co
              to robia...? Dlaczego nie uszanuja Losu tego dziecka...?
              • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 14:59
                > Zachorowalo na bialaczke dziecko alkoholikow...rodzice nie maja pojecia jak
                sie
                >
                > tym zajac...sasiedzi, we wszystkich sklepach w miasteczku zainstalowali
                puszki
                > na pieniadze...zbieraja na leczenie i opieke...nie wiem po co
                > to robia...? Dlaczego nie uszanuja Losu tego dziecka...?

                Tu nie ma braku poszanowania dla Losu tego dziecka.
                • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.dialup.mindspring.com 12.12.04, 15:11
                  Tu nie ma braku poszanowania dla Losu tego dziecka.
                  A co jest...?
                  • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 15:34
                    > Tu nie ma braku poszanowania dla Losu tego dziecka.
                    > A co jest...?

                    Oferta dobrowolnej pomocy.
                    • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 15:57
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > > Tu nie ma braku poszanowania dla Losu tego dziecka.
                      > > A co jest...?
                      >
                      > Oferta dobrowolnej pomocy.
                      Czy uwazasz, ze to jest w porzadku, aby dziecko to, czekalo na dobrowolna
                      pomoc...?
                      A jezeli nikomu nie bedzie sie chcialo wrzucic do puszki dolara, a moze ktos,
                      kto bedzie robilz zakupy, poczuje, ze jego wolnosc ktos probuje ograniczyc, bo
                      jakim prawem ma patrzec na zdjecie chorego dziecka, nie chce patrzec, nie chce
                      miec nic z tym wspolnego, domaga sie kategorycznie usuniecia zdjecia ze sklepu,
                      to nie jest miejsce na zbieranie pieniedzy, przy kazdej kasie stoi taka
                      puszka...to skandal...z jakiej racji?...
                      No...?
                      • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 18:44
                        > A jezeli nikomu nie bedzie sie chcialo wrzucic do puszki dolara

                        Ja uszanuję taki wybór. A Ty?

                        > a moze ktos,
                        > kto bedzie robilz zakupy, poczuje, ze jego wolnosc ktos probuje ograniczyc,
                        bo
                        > jakim prawem ma patrzec na zdjecie chorego dziecka, nie chce patrzec, nie
                        chce
                        > miec nic z tym wspolnego, domaga sie kategorycznie usuniecia zdjecia ze
                        sklepu,
                        >
                        > to nie jest miejsce na zbieranie pieniedzy, przy kazdej kasie stoi taka
                        > puszka...to skandal...z jakiej racji?...
                        > No...?

                        Bez przesady.
                        Można nie patrzeć.
                        Można zmienić sklep.
                        • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 20:11

                          > Bez przesady.
                          > Można nie patrzeć.
                          > Można zmienić sklep.

                          Nie rozumiesz mnie...ja nie o tym...
                          Odpowiem Ci jednak...w kazdym sklepie sa puszki...jest to mala miescina...i sa
                          tak umieszczone, ze musisz patrzec...

                          • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 12.12.04, 22:01
                            > Nie rozumiesz mnie...ja nie o tym...

                            Spróbuj wyrażać się jaśniej.

                            > Odpowiem Ci jednak...w kazdym sklepie sa puszki...jest to mala miescina...i
                            sa
                            > tak umieszczone, ze musisz patrzec...

                            Można zmienić mieścinę. Daleko do następnej, do innych sklepów?
                            Cóż to za dziwaczna mieścina?
                            Nie ma tam innego sklepu?
                            Wszystkie na jedno kopyto?
                            Mów jaśniej, bo znów będzie na mnie, że nie rozumiem.
                            • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 15.12.04, 18:56
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > > Nie rozumiesz mnie...ja nie o tym...
                              >
                              > Spróbuj wyrażać się jaśniej.
                              >
                              > > Odpowiem Ci jednak...w kazdym sklepie sa puszki...jest to mala miescina..
                              > .i
                              > sa
                              > > tak umieszczone, ze musisz patrzec...
                              >
                              > Można zmienić mieścinę. Daleko do następnej, do innych sklepów?
                              > Cóż to za dziwaczna mieścina?
                              > Nie ma tam innego sklepu?
                              > Wszystkie na jedno kopyto?
                              > Mów jaśniej, bo znów będzie na mnie, że nie rozumiem
                              Wszystko jest na jedno kopyto...
                              ale sprawa tutaj jest to, ze kazdy niemal czlowiek ma inne wyobrazenie
                              osobistej wolnosci...Twoja wolnosc nie jest moja i oddwrotnie...to tyle...
                              • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 15.12.04, 20:35
                                > Wszystko jest na jedno kopyto...

                                Nie rozumiem.
                                Co to jest "wszystko"?

                                > ale sprawa tutaj jest to, ze kazdy niemal czlowiek ma inne wyobrazenie
                                > osobistej wolnosci...Twoja wolnosc nie jest moja i oddwrotnie...to tyle...

                                Bingo!
                                Wyobrażenie osobistej wolności jest pochodną wyobrażenia o człoweieku. O jego
                                podmiotowości, godności, wyjątkowości, czy boskości.
                                Nic mi do tego, jakie kto ma w tym temacie wyobrażenia. Niech sobie ludzie mają
                                wyobrażenia jakie chcą.
                                Martwi mnie naruszanie wolności. Również to przysłonięte słowami o pomocy.
                                • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 16.12.04, 00:14
                                  az napisal:
                                  Można zmienić mieścinę. Daleko do następnej, do innych sklepów?
                                  Cóż to za dziwaczna mieścina?
                                  Nie ma tam innego sklepu?
                                  Wszystkie na jedno kopyto?
                                  Mów jaśniej, bo znów będzie na mnie, że nie rozumiem.

                                  Luty napisal:
                                  Wszystkie na jedno kopyto...

                                  az napisal:
                                  Bingo!
                                  > Wyobrażenie osobistej wolności jest pochodną wyobrażenia o człoweieku. O jego
                                  > podmiotowości, godności, wyjątkowości, czy boskości.
                                  > Nic mi do tego, jakie kto ma w tym temacie wyobrażenia. Niech sobie ludzie
                                  mają
                                  > wyobrażenia jakie chcą.
                                  > Martwi mnie naruszanie wolności. Również to przysłonięte słowami o pomocy.

                                  Wolnosc jest czyms innym dla mnie i dla Ciebie... a ja czuje sie czlowiekiem
                                  wolnym, wiec nie mam poczucia ograniczenia Twojej wonosci...
                                  • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 16.12.04, 01:02
                                    Fajnie, że sporo cytujesz. To ułatwia dyskusję.
                                    Ale teraz poczyniłeś nieścisłość.
                                    Zamiast:
                                    > Luty napisal:
                                    > Wszystkie na jedno kopyto...
                                    powinno być:
                                    Luty napisał:
                                    Wszystko jest na jedno kopyto...

                                    Wzmiankuję to, bo nie wiem co znaczy "wszystko", a choć pytałem, nie wyjaśniłeś
                                    tego.

                                    > Wolnosc jest czyms innym dla mnie i dla Ciebie... a ja czuje sie czlowiekiem
                                    > wolnym, wiec nie mam poczucia ograniczenia Twojej wonosci...

                                    Jest zrozumiałym, że ludzie nie mają identycznych poglądów. Choćby i na wolność
                                    człowieka. Dlatego m.in. prowadzimy tę rozmowę.
                                    Oznaką człowieczeństwa, według mnie, jest nie tylko własne czucie się nim, ale
                                    również stosunek do innych ludzi, do tego o czym pisałem poprzednio: "jego
                                    podmiotowości, godności, wyjątkowości, czy boskości". Z tego punktu widzenia,
                                    nie odczuwanie ograniczeń nakładanych na innych ludzi, nawet wobec ich skarg na
                                    te ograniczenia, uważam za niezrozumiałe. Koliduje to bowiem z jednocześnie
                                    głoszonymi poglądami o miłości do bliźnich i o chęci niesienia im pomocy.
                                    • Gość: Luty Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 16.12.04, 01:47


                                      Wzmiankuję to, bo nie wiem co znaczy "wszystko", a choć pytałem, nie wyjaśniłeś

                                      Zamiast 'wszystkie na jedno kopyto' , co bylo Twoim pytaniem,
                                      odpowiedzialem 'wszystko jest na jedno kopyto, co sensu nie mialo, przepraszam.

                                      Cena bycia czlowiekim cylwilizowanym jest, mniejsze lub wieksze
                                      podporzadkowanie sie cywilizacji. Nie moja to wina i nie moja zasluga.
                                      Podporzadkowujac sie, ogolnie przyjetym normom, czuje sie czlowiekiem wolnym,
                                      bo o mojej wolnosci nikt ani nic nie moze stanowic oprocz mnie...Ty
                                      podporzadkowujesz sie z uczuciem zniewolenia, rzadajac ode mnie walki o Twoja
                                      wolnosc, w imie milosci blizniego...chcac byc czlowiekiem wolnym, sam sobie
                                      swoja wolnosc musisz zapewnic...masz na tyle wiedzy, wyksztalcenia oraz innych
                                      fizycznych srodkow nacisku, ze mozesz spokojnie te walke podjac. Nie czuje sie
                                      w obowiazku prowadzic jakakolwiek walki na rzecz Twojej wolnosci...
                                      Utopia jest zapewnienie kazdemu jego indiwidualnej zewnetrznej wolnosci, bo
                                      uzgodnilismy juz, ze kazdy czlowiek co innego ma na uwadze mowiac o wolnosci...

                                      Z tego punktu widzenia,
                                      > nie odczuwanie ograniczeń nakładanych na innych ludzi, nawet wobec ich skarg
                                      na
                                      >
                                      > te ograniczenia, uważam za niezrozumiałe. Koliduje to bowiem z jednocześnie
                                      > głoszonymi poglądami o miłości do bliźnich i o chęci niesienia im
                                      pomocy.


                                      Ludzie skarza sie na wszystko...zamiast sie skarzyc, niech dzialaja...czyli
                                      nich znosza swoje ograniczenia srodkami najlepiej prawnymi...

                                      • Gość: az Re: Majstrowanie Losem ludzi IP: 62.233.232.* 16.12.04, 02:18
                                        > Podporzadkowujac sie, ogolnie przyjetym normom, czuje sie czlowiekiem wolnym,
                                        > bo o mojej wolnosci nikt ani nic nie moze stanowic oprocz mnie...

                                        Nie rozumiem.
                                        Niezależnie od wyglądu tych norm?
                                        Pewnie, że można czuć się wolnym nawet będąc w kajdanach i będąc okładanym
                                        batem. A ciemiężyciel i kat mogą spać spokojnie - przecież nic złego nie robią,
                                        wszak ten poniewierany przez nich człowiek czuje się wolnym. Nie o tym chcę
                                        mówić.

                                        > Ty
                                        > podporzadkowujesz sie z uczuciem zniewolenia, rzadajac ode mnie walki o Twoja
                                        > wolnosc, w imie milosci blizniego

                                        Niektóre z norm uważam za zbyteczne, a nawet szkodliwe.
                                        Nie żądam, a apeluję do Ciebie o nie nakładanie na mnie ograniczeń wynikających
                                        z Twoich poglądów, oraz o pomoc w obronie przed takim nakładaniem przez innych.

                                        > chcac byc czlowiekiem wolnym, sam sobie
                                        > swoja wolnosc musisz zapewnic...masz na tyle wiedzy, wyksztalcenia oraz innych
                                        > fizycznych srodkow nacisku, ze mozesz spokojnie te walke podjac. Nie czuje
                                        sie
                                        > w obowiazku prowadzic jakakolwiek walki na rzecz Twojej wolnosci...

                                        Hm, a ja myślę, że wolnym to człowiek się rodzi.
                                        Potem dopadają go ograniczenia, w tym nadmierne, takie których jesteś
                                        współtwórcą.
                                        Nie wymagam Twojej walki o moją wolność. Chcę byś przestał moją wolność
                                        ograniczać.

                                        > Utopia jest zapewnienie kazdemu jego indiwidualnej zewnetrznej wolnosci, bo
                                        > uzgodnilismy juz, ze kazdy czlowiek co innego ma na uwadze mowiac o
                                        wolnosci...

                                        Znów niejasne dla mnie pojęcie - "indywidualna zewnętrzna wolność". Co przez to
                                        mam rozumieć?
                                        Już pisałem - niech sobie ludzie mają swoje uważania, ale niech tych
                                        ingerujących w życie innych nie wprowadzają w czyn.

                                        > Ludzie skarza sie na wszystko...zamiast sie skarzyc, niech dzialaja...czyli
                                        > nich znosza swoje ograniczenia srodkami najlepiej prawnymi...

                                        Oczywiście.
                                        A jeszcze lepiej - niech jedni drugim nie tworzą nadmiarowych ograniczeń.
        • Gość: Luty Re: Alez jestescie wytrwali w tym temacie ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 12.12.04, 13:35
          gośc gazety1.napisal

          Luty, swego czasu cos mi obiecałes... i chyba nie dotrzymałes zdania hihi

          Przepraszam i prosze o przypomnienie...co obiecalem...?

      • Gość: Luty Re: Alez jestescie wytrwali w tym temacie ;) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 03.12.04, 01:33
        Luty, swego czasu cos mi obiecałes... i chyba nie dotrzymałes zdania hihi
        > Dobrej nocy Wam zycze
        A mam jeszcze szanse dotrzymac...?
    • Gość: xy2 Re: Mam propozycje... IP: .48.213.* / 80.51.176.* 12.12.04, 13:45
      gdzis to juz widziałam Szefu, chyba Luty przegina, nie uważasz?:)))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka