Gość: viria
IP: *.elektrosat.pl
30.11.04, 00:26
Mam 23 lata. Cale zycie bylam sama. Nigdy nie mialam chlopaka, nigdy sie
nawet nie calowalam... Nie chodzi o to, ze nie mialam okazji - tych bylo
wiele.Problem tkwi w tym, ze mam tak straszne zahamowania.
Nie potrafie sobie z tym poradzic, nie chce juz dluzej zyc w ten sposob...
Znam mnostwo mezczyzn, wielu po pewnym okresie znajomosci mialo nadzieje, ze
bedzie jakikolwiek dalszy ciag. Tylko ze ja nie potrafie!!!
Mam super uklady z kilkoma facetami - ja zawsze dazylam do tego zeby wszystko
zostalo na stopie kolezenskiej, czesto slysze 'jestes super kumplem'
czy 'taka kobieta jak ty to marzenie' Nie jest tak ze nie podoba mi sie zaden
mezczyzna... wrecz przeciwnie. Gdy jestem sama tworze w glowie przerozne
sytuacje, ale w momencie gdy jestem obok niego paralizuje mnie totalnie i
nawet nie mysle o jakichkolwiek 'akcjach'.
Ktos moze to nazwac oziebloscia? Ok, prosze bardzo, ja nie wiem jak to nazwac
i nie wiem co robic... Prosze Was o pomoc. Jak mam sobie z tym poradzic, jak
sie otworzyc??? Jesli moje zycie ma dalej wygladac w ten sposob, to... Mam
dosc, jest mi strasznie ciezko. Wiem, ze to nie jest normalne...
Tylko, prosze, nie piszcie 'idz do terapeuty' - to raczej odpada. Nie szukam
tez 'ogierow' gotowych pokazac mi piekny nowy swiat...
Prosze o pomoc.