Dodaj do ulubionych

Majtki,żony i kochanki....c.d.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 12:52
Miała trudne dzieciństwo.Ojciec notorycznie zdradzał matkę,albo wcale go nie
było.Wcześnie się dowiedziała,że nie kocha ani jej ani matki,że na faceta nie
ma co liczyć.Ale bardzo tęskniła za ojcem.Widziała płacz matki i powiedziała
sobie,że nigdy nie dopuści do tego,by płakać przez faceta.To ona będzie
tą,przez którą będą płakały inne kobiety.Nigdy nie da się zdominować
mężczyźnie.Musi być niezależna,dbać o siebie.Ale nie pozwoli sobie na
uczucie.Ma być podziwiana,adorowana,ale nie zakocha się,bo miłość boli.Nie
zostanie żoną,bo będzie płakać jak matka.
Skoro ojciec odszedł do innej to ona też będzie taką inną.Woli to,niż być
porzuconą.
Gardzi żoną,którą ma jej kochanek,bo przypomina jej zgnojoną przez ojca matkę.
I co wy na to?-taka według mnie jest geneza kochanki.
Obserwuj wątek
    • Gość: sory Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: 62.121.129.* 06.12.04, 12:56
      > I co wy na to?-taka według mnie jest geneza kochanki.



      Sory,wyjątkowo ograniczona genza.:)
      • 0lka Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 14:13


        > > I co wy na to?-taka według mnie jest geneza kochanki.

        no moze nie kazdej, ale w wielu wypadkach tak własnie jest jak napisałeeś.
    • as_you_wish Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 13:00
      Piekny przyklad myslenia przyczynowo-skutkowego.

      Powinnas, corko, dostac za to wypracowanie piatke na maturze.

      2. Dam Ci teraz moje wytlumaczenie: Nie ma mezczyzn na rynku. Wielu z nich
      nie chce sie zenic, a nawet i miec kochanek (czyli stalych ukladow).
      Wystarczaja im przygody erotyczne.
      Dziewczyna, po pierwszej drugiej, trzeciej nieudanej probie z WOLNYMI
      mezczyznami poznaje oto milego, uroczego zonatego mezczyzne, ktory ja rozumie
      (bo rozumie kobiety) i dziewczyna najzwyczajniej zakochuje sie i wpada.


      Mozna jeszcze podac kilka alternatywnych przykladow.
      I cale szczescie - ze zycie ma bogata palete colorow.
      • quaver Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 13:18
        "i dziewczyna najzwyczajniej zakochuje sie i wpada"
        No to wtedy jest kochanką :-)
        A jeśli zakochuje się w korzyściach z bycia z facetem po "nieudanej probie z
        WOLNYMI" to kochanką już nie jest...
    • Gość: ona Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 13:17
      Nedzna masz wyobraznie, powiem ci!! Ja- kochanka pochodze z bardzo dobrego
      domu. Zawsze byly u nas pieniadze i panowaly dobre maniery. Po ojcu przejelam
      dobrze prosperujaca firme. W dalszym ciagu pieniedzy mi nie brakuje a wrecz
      przeciwnie. Czy moj ojciec mial kochanke, tego nie wiem. A jesli nawet mial, to
      nigdy tego nie odczulam, nie wiedzialam o ty,. To samo z mama. Owszem, mam za
      soba kilka ukladow z wolnymi, ale zawsze po jakims czasie zaczynala sie gadka o
      rodzinie, dzieciach i takich tam. A ja nie chce miec dzieci i nie chce miec
      obowiazkow "rodzinnych". Moja firma wymaga ode mnie bardzo duzo i nie mam
      ochoty uslugiwac komukolwiek. To mnie sie úsluguje. Z racji swojej pozycji,
      przy roznych okazjach, spotykam mezczyzn z tego samego kregu. W wiekszosci
      zonatych, ktorych zony na ogol nie pracuja, zajmuja sie domem i dziecmi. I tak
      wlasnie poznalam mojego kochanka. Swietny mezczyzna, wspanialy kochanek, ma
      gest i nie zaluje mi niczego. Moze dlatego, ze wie, ze sama sobie moge tez to
      kupic? O jego zonie nie powiedzialam zlego slowa. On mnie po prostu nie
      obchodzi. Jej zakres obowiazkow, nigdy nie byl moim marzeniem ( a wrecz
      przeciwnie. Bedac kochanka zonatego mezcyzny mam te pewnosc, ze nie zechce
      zakladac ze mna rodziny, miec dzieci i rozmawiac o pralce, czy poputym
      telewizorze. Nasze rozmowy dotycze czegos innego. Tylko zonaty mezczyzna daje
      mi ten wlasnie luksus. Ot i cala tajemnica.
      • quaver Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 13:30
        Ot, i powód do dumy.
        To tak, jakby ogłosić, że jest się złodziejem i miewa z tym całkiem dobrze, bo
        pracą się gardzi.
        "Zawsze byly u nas pieniadze i panowaly dobre maniery"
        Ale najwidoczniej zabrakło czegoś istotnego, co czyni człowieka czyms więcej,
        niż bezdusznym zjadaczem chleba. To się nazywa sercem, współczuciem,
        współodczuwaniem, jest zaprzeczeniem egoizmu, a nade wszystko refleksją, by
        swoim postępowaniem nikogo nie krzywdzić i nie zadawać cierpienia.
        • Gość: ona Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 13:43
          A komu ja zadaje cierpienie? Mozesz mi powiedziec? przeciez zona o niczym nie
          wie, wiec nie cierpi. Powiem wiecej, ze odkad ja jestem w yzciu jej meza wazna,
          to i jej sie wiedzie lepiej. Dostaje porzedne prezenty od swojego meza, ktore
          ja wybieram, ma spokoj w lozku i maz sie nie wscieka. Czy to jest zle?
          • quaver uczyńmy ze złodziei świętych 06.12.04, 13:54
            Ależ skąd! Prawdziwa matka teresa z ciebie.
            Cudowny, idealny układ, pochwal się żonie faceta od zaspokojania twoich
            potrzeb, może też dostaniesz jakiś fajny prezent?
            • Gość: ona Re: uczyńmy ze złodziei świętych IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 14:15
              Jak juz cos mowisz, to mow z sensem. ja sie moge pochwalic zonie mojego
              kochanka, bo czemu nie? Nie ja jej slubowalam i nie ja jestem zobwiazana do
              wiernosci. Tylko, moja droga, od powiadamiania zony, to jest maz a nie ja. Wiec
              nie pisz tu bzdur. Sprobuj sobie wyobrazic, jak by na mnie to tutejsze
              towarzystwo napadlo, gdybym napisala, ze zawiadomie jego zone. I ja nie
              zawiadomie. raz, bo ona mi w niczym nie przeszkadza a wrecz jest mi pomocna a
              dwa, ze nie moja to zona. Jasne?
            • Gość: ona Re: uczyńmy ze złodziei świętych IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 14:21
              I jeszcze cos, mila Pani. Prosze mi wytlumaczyc, jak mozna ukrasc doroslego
              mezczyzne? Ukrasc mozna przedmiot, rzecz a nie czlowieka. Czlowiek ma wolna
              wole i sam decyduje z kim, lub u kogo chce przebywac. W kazdym innym przypadku
              nazywa sie to uprowadzeniem. i tu musze ryknac smiechem na sama mysl, ze ja
              uprowadzam mojego kochanka. Czasem, szanowna Pani, powinno sie myslec, co sie
              mowi.
              • quaver Re: uczyńmy ze złodziei świętych 06.12.04, 17:31
                Ja nie muszę NIC tłumaczyć, bo mam ten komfort psychiczny, że ta sprawa nie
                jest moim dylematem moralnym. Poza tym nie sądzę, aby argumenty dotyczące
                wartości i elementarnych zasad etycznych dotarły do aroganckiej, niedojrzałej
                paniusi.
                Ukraść dorosłego mężczyzny nie trzeba, aby być złodziejem marzeń i nadziei -
                innej kobiety, dzieci, które chciałyby mieć normalny dom i rodzinę.
                Ale paniusia swoje wie, umie tupnąć nózką i krzyknąć, kiedy trzeba, jednym
                słowem rację ma i nic tu po moich argumentach. :-)
                "i tu musze ryknac smiechem na sama mysl, ze ja
                > uprowadzam mojego kochanka."
                A paniusia się co najwyżej roześmieje osiągnąwszy pułap swoich mentalnych
                możliwości i ja to szanuję, bo paniusia ma do tego prawo, nikt nie jest
                doskonały i jest ok.
          • Gość: roxi Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 06.12.04, 13:54
            Hej ona, wiesz mam dokladnie taka sama sytuacje jak ty tylko w przeciwienstwie
            do Ciebie mam meza i synka. W domu stac mnie na sluzaca - bo szczerze nie mam
            czasu na ta mase domowych obowiazkow. Kochanek - to nie dla mnie, zreszta
            bardzo powaznie traktuje - Nie rob blizniemu co tobie nie mile - A kochanka byc
            moja droga to nawet w dzisiejszych czasach zaden powod do dumy.
            • Gość: hansi Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.arcor-ip.net 06.12.04, 14:04
              roxi napisala:
              >A kochanka byc moja droga to nawet w dzisiejszych czasach zaden powod do dumy<

              powod do dumy nie, ale do wstydu chyba tez nie?

              a poza tym, roxi, fajnie, ze masz sluzaca (a nie sluzacego).
              To maz jest spokojny.

              Moze bys jednak chlapnela cos na temat, a nie obok?

              • Gość: brad Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 14:19
                Hej- ona,czyli z zawodu jesteś po prostu księżniczką?
                • Gość: ona Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 14:25
                  Nie, nie jestem ksiezniczka. Ksiezniczka jest czlonkiem rodziny krolewskiej. A
                  w mojej rodzienie nie bylo ani krola, ani krolowej i tymsamym nie mam prawa do
                  tytulu ksiezniczki.
          • Gość: dolek Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 16:29
            Tak,jak okradasz kogoś,a nikt się nie dowie,to nikogo nie krzywdzisz?Fajne
            maniery były w twoim domu.porządna rodzinka,bo tatuś był bogaty.Do niczego byś
            nie doszła bez tatusia.
            W dodatku chwalisz się,że dostajesz prezenty od cudzego męża.A nie
            pomyslałaś,że w małżeństwie wszystko jest wspólne i de facto czyjaś żona ciebie
            musi sponsorować?Założę się,że ten twój kochaś to jakiś podstarzały
            statusiały "byznesmen".Żaden normalny facet nie musi płacić za sex.Błeee,ale
            się poniżasz.
            • Gość: ona Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 19:27
              Nie wiem, czy ty mowisz do mnie z pozycji damskiej, czy meskiej? Nie, w
              malzenstwie nie jest wszystko wspolne. Malzenstwo jest wspolnota, ukladem,
              teamem, ale w malzenstwie powinien tez byc margines prywatnosci. I nigdy mi na
              mysl nie przyszlo, ze mnie zona mojego kochanka sponsoruje. Ale wiesz co? ta
              mysl jest mi nawet mila. Jesli ona mnie sponsoruje, to znaczy, ze udziela
              niejako swojego blogoslawienstawa dla naszego zwiazku, prawda? A wiec, ciagnac
              dalej te mysl, jest jej to na reke i ona tego chce. Bo przeciez nikt nie polaci
              za cos, co mu nie pasuje, prawda? Wniosek: wszystkie strony ukladu sa
              zadowolone. Bingo!
              • illusionista Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 19:35
                Ależ ty kobieto majaczysz!!!! Przecież ta kobieta nie wie NIC o twoim istnieniu.
                Inaczej kopła by taki małżeński biznes w dupę!

                _____
                to znaczy, ze udziela
                niejako swojego blogoslawienstawa dla naszego zwiazku, prawda? A wiec, ciagnac
                dalej te mysl, jest jej to na reke i ona tego chce. Bo przeciez nikt nie polaci
                za cos, co mu nie pasuje, prawda? Wniosek: wszystkie strony ukladu sa
                zadowolone. Bingo!
                • Gość: ona Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 19:40
                  Majacze? Naprawde? Zona nie wie, bo NIE CHCE wiedziec. Przyklady? Prosze
                  bardzo: maz wraca do domu po tygodniowym urlopie. Opalony, zadowolony i
                  radosny. Zona nawet nie zapyta, czy byl sam. Dlaczego? Bo wie, ze nie byl sam,
                  ale nie chce sie do tego przyznac, bo musialaby wyciagnac konsekwencje.
                  Nastepny? Maz wydaje pieniadze na potrzeby nie domowe. Kwoty sa na rozliczeniu
                  kart kredytowych. Zona sie nawet nie zapyta o te pozycje. Liczy, ze to dla niej
                  prezent? A jesli maz zupelnie nagle i na dlugie lata nie domaga sie sksu, to
                  co? Stal sie imotentem nagle? I wiedziec i chcec wiedziec, to sa dwie rozne
                  rzeczy. Dlatego mam prawo mowie, ze zona mojego kochanka wie o mnie, ale nie
                  chce wiedziec.
      • marta9991 Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 17:29
        Cześć "ona", to znowu Ja.
        Widze, że jesteśmy bardzo podobne.
        U mnie rodzice są ze sobą od prawie 40 lat, zawsze byli fajnym małżeństwem
        (choć jak w każdym były i sprzeczki). Nie wiem czy ojcie lub mama mieli romans,
        ale nawet jesli tak, toja o tym nigdy nie słyszałam.
        Moja mama była swietną dyplomatką i potrafiła wychować sobie ojca, który
        zawszebył dla niej miły, grzeczny i czuły. Ona dla niego również, czego i mnie
        nauczyli.
        Wprawdzie nie mam swojej firmy, ale skonczyłam dwa kierunki studiów, teraz
        robię podyplomowe. Mam fajnąpracę,zajmuję kierownicze stanowisko. Wszyscy
        meżczyźni, których znam sa żonaci. Swojego kochanka poznałam przez przypadek.
        Nie potrzebuję jego pieniędzy, bo mam swoje i pensja około 10 tysiecy spokojnie
        wystarcza mi na życie. Za pieniądze od niego, które odkładałam przez 6 lat
        kupiliśmy w zeszłym roku dom i meble, resztę dołożył mój kochanek. Dom zapisany
        jest na mnie, więc kiedy odszedłby ode mnie zostaje mi "spadek".
        Kiedy sprzedawałam swój stary samochód, to nawet nie pomyslałam jaki chcę kupić
        nowy, a już go miałam (moze nie ten model sama bym wybrała, alew sumie
        jestemzadowolona).
        Zona mojego kochanka nie pracuje. Obie mamy gosposie i chyba obie jesteśmy
        bardzo szczęśliwe. fajnie byłoby poznac kiedyś jego żonę, ale dopiero za kilka
        lat. Moge jej tylko podziękowac,że toleruje wybryki swojego męża i nie pilnuje
        go tak jak ja bym to robiła.
        Jesli dowiem się, ze mój kochanek mnie zdradził, to wtedy odejdę. Seksu z żoną
        nie uznaję za zdradę, to jest rzecz normalna.
      • kaprys_nocy Re: Majtki kochanki....c.d. 06.12.04, 18:12
        Ja- kochanka pochodze z bardzo dobrego
        domu. Zawsze byly u nas pieniadze i panowaly dobre maniery. Po ojcu przejelam
        dobrze prosperujaca firme.
        __________
        hahahahah ale się uśmiałam, z dobrego domu?! Dziecko, ty brniesz przez te
        forum jak córka kulawego szewca. Co tatuś kapcie zelował Zomowcom? Czy cholewki
        pucował?
        • marta9991 Re: Majtki kochanki....c.d. 06.12.04, 18:19
          A nawet jeśli jej tatuś buty pucował, to chyba nie jest to twój problem,
          nieprawdaż?
    • Gość: Malina Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.04, 17:15
      W moim przypadku absolutne pudło!
    • beznadziejna2 Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 17:41
      ojej ale straszne dziecinstwo!!ja mialam matke ktora byla piekna kobieta a ojca ktory byl pijakiem ,bil nas i matke ,mazylam ze mam innego ojca.Wkoncu sie rozwiedli cieszylam sie ,w tym czasie adorowali mame bardzo interesujacy mezczyzni,zyczylam sobe zeby na ktoregos sie zdecydowala,ale ona wrocila do ojca,zrobili sobie dziecko ,ojciec znowu vil ja i pil,ta kobita moja matka odebrala sobie zycie,plenta; nie oceniajmy tych ktorzy ida aby kogos kochac,
      aby byc kochanym ,to strach przed opinia spoleczna ,strach przed nieudanym zwiazkiem powstrzymuje ludzi od takich decyzji odejsc czy zostac,pozdrowienia,
      • marta9991 Re: Majtki,żony i kochanki....c.d. 06.12.04, 17:45
        Brawo,na szczęście ja mam gdzieś opinie społeczną i BARDZO SIĘ CIESZĘ,ŻE JESTEM
        KOCHANA I ŻE SAMA KOCHAM.
        • Gość: ona Czesc Marta IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 18:10
          A ja sie caly czas zastanawiam z kad sie bierze az taka agresja niektorych
          rozmowcow? Dlaczego zyczy mi sie wszystkiego najgorszego i wyzywa od zlodziei?
          Bo potrafie powiedziec glosno, co wiele pan robi po cichu? Tak na dobra sprawe,
          ja nikogo nie oszukuje. Lubie moje zycie, czuje sie w nim dobrze, kocham mojego
          mezczyzne i nie lajdacze sie z bylekim. A ze moj mezczyzna ma zone? Ile z tych
          pyskujacych na mnie zon, rozwala nogi i mowi "bierz, jak juz musisz" do meza?
          Ile z tych zon miewa ciagle migreny? A na najitymniejsze uklady maja ordynarne
          wyrazenia, jak "lizanie loda" na przyklad. Gdzie kultura, gdzie milosc, gdzie
          zwykly pociag do czlowieka i radosc z tego, co sie robi? A moze im po prostu
          zal?
          • marta9991 Do ona 06.12.04, 18:18
            Wiesz co kochana, ja ich dawno już sobie odpuściłam, a przy tym się ubawiłam.

            Zastanawia mnie tylko jedna sprawa i o to musze się zapytac swojego mężczyzny,
            tzn.jak to jest z tym "lizaniem loda" i czy żona mu tez tego nie robi.
            Moim zdaniem robi to każda baba, czy żona, czy kochanka, a jesli jest taka
            która tego nie robi, to chyba jest święta. Aż się śmieję kiedy to piszę.
            Przeciez już chyba Wisłocka o tym pisała, a nie żyjemy w czasach Konopielki.
            Rozumiem, że moze kobiey na wsi lub w małych miasteczkach mogą nie "lizać
            loda", bo a nuż widelec mąż wygada się koledze i wtedy to będzie... Chcociaż
            nawet nie wiemczy sama wierze w 100 % w to co pisze o tych kobietach ze wsi
            (nikogo nie obrażając).
            jesli jednak satakie panie, które tego nie robią, to wcale się nie dziwie, ze
            burdele mają takie powodzenie. Ja to bardzo lubie robic, sprawia mi to ogromna
            przyjemność, a mój kochanek chyba też jest bardzo zadowolony skoro nie
            protestuje. I co w tym strasznego. W koncu ta "miłość francuska" to normalka
            (ta nazwa mi się bardziej podoba).
            • Gość: ona Re: Do ona IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 18:22
              Ty nawet nie wiesz, jak sie mylisz. Czy wyobrazasz sobie, ze sa malzenstwa,
              ktore nigdy nnie byly razem w wannie? Wiesz, szampan, swiece, pachnidla i cala
              reszta. Czy wiesz, ze sa mezczyzni, ktorzy nie widzieli zony nago? Czy wiesz,
              ze sa mezowie, ktorzy seks z zona maja tylko we wlasnym lozku i pod koldra? Czy
              wiesz, ze sa zony, ktore "daja dupy", zamiast kochac sie z mezem? Tak jest
              Marto i dlatego Ty i ja mamy sie dobrze. I jest nas wiecej, tylko nie kazda sie
              do tego przyzna. Bo przeciez powolaniem kobiety ma byc maz, dzieci i kuchnia. I
              poswiecenie, bylabym zapomniala.
              • kaprys_nocy Re: Do ona 06.12.04, 18:32
                Wiecie co kobietki jak was czytam to trudno was nie polubieć, dużo prawdy
                piszecie choć nie we wszystkim się zgadzam, są sprawy gdzie myślę inaczej. Lody
                fajne są, zwłąszcza malinowe..)))
              • marta9991 Re: Do ona 06.12.04, 18:33
                To ja rzeczywiście może jestem naiwna. Chcociaż jeśli miałabym za
                fantastycznego męża pana który wygląda tak: wąsy, dres "adidasa", białe
                skarpetki, czerwona gęba, brud na ciele (bo szkoda wody) i nie wiem co tam
                jeszcze , ale przykładowo może wyglądający jak taki robol z budowy, to chyba
                rzeczywiscie bym tego nie zrobiła. Aż mnie zemdliło, o rany. Z drugiej strony
                baby biorą co popadnie byle tylko mieć męża.

                pamietamtaką historię, spotkałam trzy swoje kolezanki ze szkoły podstawowej i
                rozmawiamy sobie o wszystkim i o niczym. One oczywiscie chwalą sie, że sa
                mężatkami, jamówię,że dalej jestem panna. Troche mnie tylko zaskoczyło to,że
                one wyglądają ode mnie 10 lat starzej i mają o 3-4 zeby za mało.
                Postanowiłyśmy, że spotkamy sie na kawkę. Zaprosiłam je do siebie na najbliższą
                niedzielę, miały być zdziećmi i mężami. Wszystkie przyszły w białych bluzkach.
                A tych mężów, tonawet nie chciałbym za darmo. Mój Boże, tragedia. żeby chociaż
                byli wykształceni, a tu nic,zawodówki pokończone. I teraz jak o tym myślę, to
                może rzeczywiście one laski mężom nie robią, bo chyba by zwymiotowały, a oni
                byliby okaleczeni tym brakiem w uzębieniu. To jest straszne.
                • kaprys_nocy Re: dobra historia)))) 06.12.04, 18:41
                  I teraz jak o tym myślę, to
                  może rzeczywiście one laski mężom nie robią, bo chyba by zwymiotowały, a oni
                  byliby okaleczeni tym brakiem w uzębieniu. To jest straszne
                  ___________
                  Hahahahahaahahah dobra historia, sprzedać do gazety. ))))))
                  • Gość: roxi Re: dobra historia)))) IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 06.12.04, 19:49
                    Moje drogie panie chlopa w domu nie macie ani dzieci zadnych obowiazkow. Moja
                    rada gdyz komputer zdecydowanie zle wplywa na cere i figure - duzo swiezego
                    powietrza. Ja zecydowanie nie mam tak duzo wolnego czasy jak wy -wlasnie
                    wrocilam z silowni. Ale nie odbiegajmy od tematu gdybym ogladala mojego
                    malzonka 2 razy w tygodniu po 2 godziny to z pewnoscia duzo tu moglabym pisac o
                    naszym 'ekstremalnym seksie' i mojej szalonej milosci do niego. hahahaaahahaaaa
                    • Gość: ona Re: dobra historia)))) IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 19:57
                      A ktos ci broni ogladac malzonka 2x w tygodniu? Nie rozumiem. I wiesz, tak sie
                      sklada, ze mnie chorobsko dorwalo i siedze przymusowo w domu. Czy tez powinnam
                      w takim stanie, twoim zdaniem wyjsc do silowni? Pozwolisz, ze jednak zostane w
                      cieolym domu, przed komputerem i na tym forum. Obowiazkow nie mam zadnych.
                      Dzieci mi nie placza, prania nie mam, sprzatac nie musze, maz mi nie brzeczy i
                      nigdzie nie wychodze. I pewnie jestem z tego tytulu nieszczesliwa, tylko nie
                      zdaje sobie z tego sprawy i smiac sie nie mam z czego.
                      • joars Re: dobra historia)))) 06.12.04, 20:52
                        Nie rozumiem waszego podziwu nad swoim jestestwem jako kochanki. To, co
                        robicie, to jest dokladnie to samo, co ja robilam przez pare lat z moim mezem
                        przed slubem. Spotkania 3, 4 x w tygodniu (czyli czesciej niz wy). Mielismy
                        gdzie sie spotykac, wiec brak seksu nie byl problemem (czyli tak jak u was).
                        Bylo nam naprawde bardzo dobrze. Zdecydowalismy sie na slub. I zaczely sie
                        schody. Ale czlowiek, tak jak rozwija sie fizycznie, tak samo rozwija sie
                        mentalnie. Dla wielu slub to tylko papierek z obowiazkiem, ale dziwnie
                        wyjatkowy. A co z wychowywaniem dzieci? Moglibysmy zyc w swiecie, gdzie kobieta
                        sama wychowuje dzieci, a panowie tylko przyczyniaja sie do ich splodzenia, bez
                        zobowiazan wychowawczych. Gdybym miala sama wychowywac dwojke dzieci,
                        prawdopodobnie zrezygnowalabym z macierzynstwa, ale byc moze wtedy grozilaby
                        nam zaglada.

                        Zdecydowalismy sie na dzieci po 5 latach malzenstwa, czyli mielismy na zabawe
                        10 lat. Teraz mamy jej troche mniej, za to duzo wiecej obowiazkow. Ale warto,
                        bo mam rodzine...

                        To wasz wiec wybor, czy macie kogos na stale, czy nie. Blad zon, ze zapominaja,
                        ze byly kiedys kochankami, mezow, ze zapominaja o adorowaniu swoich zon.

                        dla mnie ten swiat jest ogolnie popie...ny i powinien zostac sformatowany
                        ponownie.
                      • Gość: roxi Re: dobra historia)))) IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 06.12.04, 20:54
                        Zadko choruje ale ostatnio jak zlapalam anginke to sama przyjemnosc.Maz pyszny
                        obiadek zrobil, zaparzal mi 'zdrowotne herbatki", masowal stopy i gadalismy jak
                        najeci - a synek 3 - latka podawal mamusi lekarstwa.
                        • Gość: asia Re: dobra historia)))) IP: 194.106.193.* 06.12.04, 21:24
                          bo tak jest troche jak roxi pisze...chodzi o to ,że jesli ktos-ktoras nie miala
                          dziecka, to kojarzy jej sie..macierzynstwo tylko z..pieluchami,
                          obowiazkiem...kurcze..ale..ile przyjemnosci, radosci przynosi dziecko:), mam 7-
                          latka, nie jestem-kwoka-o nie!!faceci sie [jeszcze:)]za mna ogladaja , a mam
                          ich w d..;).Rodzina, kontakt z dzieckem (!!!), relacje z mezem-nie jak
                          przyjdzie sie wyhasac na noc, ale tak na codzien-sa nie do zastapienia,
                          uwierzcie-dziecko jest..nie mozna tego opisac...:))
                        • Gość: ona Re: dobra historia)))) IP: *.proxy.aol.com 06.12.04, 21:33
                          Idylla i wypadaloby ci wlasciwie zyczyc, zebys czesto chorowala, zebys miala te
                          stopki i obiadek. Ale tego sie nie robi, wiec zycze ci, zebys nie potrzebowala
                          chorowac i maz ci stopy pomasowal i obiadek ugotowal. Ja nie potrzebuje byc
                          chora, zeby miec obiad i masaze.
                        • Gość: Malina Re: dobra historia)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.04, 22:46
                          Kobieto, ty to dopiero jestes egoistką! Jak mozna, mając grypę, radować się, ze
                          trzylatek przychodzi do twojego łóżka dawać ci witaminy i zbierał w siebie
                          wszystkie zarazki, które ty wykichujesz, wysmarkujesz i wypacasz w pościel...
                          On jest mały, ale ty masz chyba rozum - ale dla własnej przyjemności bycia
                          adorowaną przez dziecko z premedytacją fundujesz mu chorobę! Wiesz, co? Wolę
                          byc kochanką dorosłego i swiadomego faceta niż matką - wykorzystywaczką małego
                          dziecka!
                      • Gość: Dolek Re: dobra historia)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 21:24
                        "Obowiazkow nie mam zadnych(...),prania nie mam, sprzatac nie musze"
                        To w niezłym chlewie zyjesz,tylko pozazdrościć.
                        • joars Re: dobra historia)))) 06.12.04, 21:25
                          Pewnie jednorazowych majtek uzywa....
                        • Gość: ona Re: dobra historia)))) IP: *.proxy.aol.com 06.12.04, 21:29
                          Czy ty na ksiezycu zyjesz, czy doswiadczenie przez ciebie przemawia? W chlewie?
                          Bo sprzatac nie musze? Pomysl no troche. No czemu ja sprzatac nie musze, no
                          czemu nie?
                          • Gość: Dolek Re: dobra historia)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 21:31
                            Bo lubisz jak ci obca baba majty pierze?
                            • Gość: ona Re: dobra historia)))) IP: *.proxy.aol.com 06.12.04, 21:34
                              Bingo!!! Lubie!! I czy to grzech?
                            • joars Re: dobra historia)))) 06.12.04, 21:37
                              Powiem szczerze, ze gdybym lubila jak ktos mi obcy lazi po domu, to tez bym
                              gosposie sobie zatrudnila. Nie ma jak wracac do czystego mieszkania i nie
                              myslec o pie..ch, tylko zajac sie soba.
          • Gość: an-na Re: Czesc Marta IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 02:22
            Gość portalu: ona napisał(a):

            > A ja sie caly czas zastanawiam z kad sie bierze az taka agresja niektorych
            rozmowcow? Dlaczego zyczy mi sie wszystkiego najgorszego i wyzywa od zlodziei?
            > Bo potrafie powiedziec glosno, co wiele pan robi po cichu? Tak na dobra
            sprawe, ja nikogo nie oszukuje. Lubie moje zycie, czuje sie w nim dobrze, kocham
            mojego mezczyzne i nie lajdacze sie z bylekim.

            Bo w tym, o czym pisała Malina w mailu, który zapoczątkował całą tę burzę, była
            mowa o radości bycia z drugim człowiekiem, o miłości i o wolności i to jest jak
            najbardziej OK.
            W tym, o czym Ty piszesz jest sporo sensownych argumentów, ale brak poszanowania
            dla takich kobiet jak ja - wyszłam za mąż, jestem kurą domową, znajduję w tym
            wiele przyjemnośći, mam pewność, że mąż bardzo mnie kocha, z wzajemnością.
            Jestem szczęśliwa.
            I oczywiście pękłoby mi serce, gdybym dowiedziała się, że mnie zdradza.
            Ale nawet nie stąd ta złość, bardziej z takiego niezrozumienia, co widzisz we
            mnie godnego pogardy.

            • Gość: Maga Re: Czesc Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 11:19
              Ja również jestem szczęśliwa w moim związku, staramy się ostatnio o dziecko i
              niestety mamy pewne kłopoty, ale do rzeczy: Jeżeli w tych układach damsko
              meskich kogoś potępiać to chyba tylko tego kto zdradza żonę czy męża, nie? ONA
              spotkała właściwą osobę, jets jej dobrze, przedkłada własne szczęście nad
              szczęście obcej kobiety - logiczne, prawda? A pretensje, to tak jak
              powiedziałam, do niewiernego męża adresować. Myślę, że gdybym dowiedziała sie,
              że mój partner (nie jesteśmy małżeństwem i nic to nie zmienia) zdradza mnie, to
              miałabym ochotę zamordować jego a nie kobietę której nawet nie znam. Pozdrawiam.
              • Gość: zraniona Re: Czesc Marta IP: 217.173.203.* 07.12.04, 11:59
                A jak ją znasz? Jeśli to była dziewczyna Twojego męża, która zjawiłą się po 12
                latach? Mąż się z nią spotyka po cichu, "obrabia" ci tyłek przed nia, bo zła
                żona z ciebie, zła matka, zła kochanka itd. Tobie mówi że do klienta a on do
                niej. Okłamuje cię, oszukuje, a gdy prawda wychodzi na jaw obwinia o wszystko
                ciebie, to twoja wina, ze się z nią spotykał, to ty do tego doprowadziłas i
                powinnaś się nad tym zastanowić. A to że teraz jesteś zraniona i boli i czujesz
                się upojkorzona to twoje wymysły, bo przecież mówił jej pradwdę o tobie. I nie
                potrafię mu wytłumaczyć, ze to że to ona i ze to jej mówił o mnie w ten sposób
                jest dla mnie upokorzeniem i mysle ze to jest jedną z najgorszych rzeczy jaka
                kobiecie można zrobić. Zdradzić ja z dawną rywalką. Czuję się podle i jako
                zona i jako kobieta. I obie się znamy i to jest ciężkie, wolałabym zeby to była
                jakaś obca kobieta. Co będzie jak ją spotkam na ulicy? Doszło do tego że boję
                się wychodzić z domu zeby się na nią nie natknąć, bo nie wiem co mam zrobić. I
                to ja się boję!!!A ona? Rozmawiałam z nią ona czuje się tak wspaniale jak ona.
                Nic złego nie robi, to co jest między nami to nasze sprawy a ja przesadzam.
                • Gość: ona Zraniona.... IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 13:07
                  .. nie chce cie dolowac, bo masz juz i takl dosc, ale kiedys, przed 12 laty, ty
                  wygralas ten wyscig. Zostalas zona. Tamta byla zdolowana. Teraz los sie
                  odwrocil. I czego ty wlasciwie oczekujesz od takiego mezczyzny? To jest
                  najgorszy z gatunkow mezow jaki moze byc. Pakuj manatki, albo pakuj jego i zycz
                  im tylko tego samego, czego oni tobie zycza. A po miesciue ty mozesz chodzic z
                  podniesiona glowa, jesli to nieprawda, co mowi twoj maz. A jesli prawda? Tja,
                  trzeba bylo o tym wczesniej myslec.
                • Gość: an-na do zranionej IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 23:36
                  przykro mi, Kochanie, żałuję. Tylko nie uwierz, proszę, że jesteś winna, ja
                  wiem, że tak się czasem myśli i - żeby zrozumieć, co się stało - pyta się siebie
                  samej „co zrobiłam źle” ale nie jesteś winna, on tylko tak mówi, bo czuje się
                  podły.
                  Tak mi przykro! Nie umiem powiedzieć, jak bardzo chciałabym, aby Ci tego
                  oszczędzono.
                  pozdrawiam z całego serca
            • Gość: ona Re: Czesc Marta IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 13:55
              Nigdy nie gardzilam zadna zona. Mnie po prostu bycie zona nie odpowiada. Ja
              tego nie lubie i mnie nie interesuje. A moja pogarde kieruje w kierunku tych
              pan, ktore zajadle pluja a nie wiedza same, co maja w domu i czy przypadkiem
              ich maz tez nie woli takie jak ja. Wiem, ze sa zony urocze, kochajace i
              kochane. Wiem, ze sa malzenstwa, ktore sie kochaja do poznej starosci. Ale
              kochac trzeba a nie nianczyc, czy ubezwlasnowolniac. Zycze ci naprawde
              wszystkiego najlepszego. I wierz mi, zakochany mezczyzna jest nie do poderwania
              dla innej. Naprawde!
              • Gość: an-na Re: Czesc Marta IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 23:27
                Ja wiem, że jest nie do poderwania :) I wiem, że pękłoby mi serce :(
                I jeśli pyskujesz WYŁĄCZNIE przeciw pluciu na innych (wszystko jedno, zajadle
                czy od niechcenia) to w gruncie rzeczy jestem w tym z tobą.
                Miłości - tak! (małżeńskiej, pozamałżeńskiej, macierzyńskiej i każdej innej,
                byle dozgonnej i szczęśliwej)
                Pluciu - nie!
                Mojemu mężowi i Mi - tak!
                poczuciu humoru, choćby i krwawemu - tak

                UWAGA: ponieważ ów wątek najwyraźniej doprowadził do tego, że niektórym odbiera
                jasność widzenia, oświadczam, że w ostatnich słowach mojego listu pozwoliłam
                sobie na subtelną aluzję do idiotycznych sloganów komunistycznych, a to wskutek
                radości, jaką sprawiło mi odkrycie, że ona „ona” posiada uczucia jak najbardziej
                ludzkie. Lubię dobro w bliźnich i lubię miłe posty. Kolorowych snów, „ono”
                (forma zaimka osobowego rodzaju żeńskiego w wołaczu) :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka