Gość: zaniepokojona
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
11.01.05, 16:51
jak pomóc młodemu mężczyźnie, który przechodzi kryzys i to nie od taki sobie,
z którego można wyciągnąć Go kinem i wspólnym wieczorem. Mój kolega - co tu
dużo mówić, w którym się chyba zakochałam - przechodzi straszny kryzys
psychiczny. Facet ma dopiero niecałe 25 lat, a ma podejście do życia jak 70-
latek, którego już nic dobrego spotkać nie może. Kiedy pytam Go o plany na
przyszłość, o życie... zawsze słyszę, że to co najlepsze to już przeżył i
teraz powoli się stacza, że tak naprawdę to życie polega na tym, że robi to
co musi, a nie to co się chce, bo na tym to polega - przecież to jakaś
paranoja. Gdyby mógł to zamknąłby się w domu z ksiażkami i chodził tylko do
pracy i na zajęcia do prokuratury - jest aplikantem. Przez pewien czas się
spotykaliśmy, podziękował mi, twierdząc, że nie ma to sensu... nie odzywał
się przez 2 miesiące - no jakieś sporadyczne telefony. Spędziliśmy ostatnio
trochę więcej czasu, znowu było jak wtedy gdy się spotykaliśmy, ale On nie
chce słyszeć o zbliżeniu się do siebie, uważa, że Jego chore ambicje wykończą
drugiego człowieka. Robi wszystko, żeby mnie odstraszyć. Twierdzi, że Mu się
podobam, ale nie wie co będzie robił za pół roku i nie chce wchodzić w
związek itd. Może i się wykręca, ale ja na prawdę chciałabym Mu pomóc i nie
żądam w zamian związku, a świadomości, że odzyskał chęć do życia, bo teraz to
strzęp człowieka. Co najgorsze On sobie zdaje z tego sprawę i nawet nie
próbuje się podnieść:( Co robić?
Pozdrawiam