Czesc :)

24.01.05, 21:01
Hej moze ktos ma podobne doswiadczenia ?
Kilka lat temu ukonczylam studia i podjelam prace w zawodzie i nie wiem co sie
stalo, ale nie czulam sie z tym dobrze... bylo coraz gorzej, bo uswiadomilam
sobie ze poddalam sie pewnym oczekiwaniom podejmujac okreslone studia, bez
wiekszego namyslu. Dopiero od dwoch lat zadaje sobie pytanie czego chcesz od
zycia i otacza mnie czarna rozpacz bo nie wiem od czego zaczac, bo nie jestem
nawet w stanie okreslic jasno czego pragne. To smieszne ale lapie sie na tym
ze w wieku 30 lat nie wiem po co wogole jestem, chcialam zmian a jedyne co
zrobilam to wycofalam sie z dotychczasowego zycia i nie mam nic w zamian...
Pozdrawiam i z góry dziekuje za zyczliwosc w podjeciu mojego watku...
    • rachela180 Re: Czesc :) 24.01.05, 21:31
      Malinko, a może podejmij studia zaoczne na kierunku który by Cię zainteresował?
      Co lubisz robić?
      • shrink Re: Czesc :) 24.01.05, 22:32
        Czesc Malinko,

        Jakze dobrze cie rozumiem! Jestem w podobnym do twojego wieku i mialam bardzo
        podobne doswiadczenie. Otoz cale zycie odkad bylam mala pragnelam byc naukowcem
        lub lekarzem. W koncu zdecydowalam sie na studiowanie biochemii i spedzilam w
        sumie 7 lat na uniwerystecie wspinajac sie coraz wyzej po szczebelkach stopnii
        naukowych. W pewnym momencie (bylo to 2 lata temu dokladnie) siedzialam kolejna
        noc w laboratorium nad jakims eksperymentem i zdalam sobie sprawe ze serdecznie
        nienawidze tego co robie. Od momentu tej realizacji nie moglam juz normalnie
        funkcjonowac na uczelni. Caly ten swiatek mierzil mnie okropnie, mialam uczucie
        ze zapedzilam sie w kozi rog, nie cierpialam tych ludzi wokol, tej atmosfery i
        eksperymentow ktore byly jedna wielka porazka i strata czasu. I jak sobie
        zdalam sprawe ze bede to robila w takiej czy innej formie przez cale zycie to
        malo co nie dostalam zalamania nerwowego. I pewnego dnia, w wieku 27 lat i
        jakis rok od skonczenia doktoratu podjelam decyzje ze musze zmienic zawod. Nie
        wyobrazacie nawet sobie jaka mialam presje otoczenia zeby dokonczyc to co
        zaczelam. Rodzina mnie przekonywala ze wszystko sie zmieni jak tylko zrobie
        dyplom to pojde do pracy i lepiej sie poczuje. W dodatku prace juz mialam
        zaklepana i to za granica. Jak tlumaczenie nie pomoglo to zaczely sie awantury
        ze co ja sobie mysle, ze oni (rodzice) mnie tyle wspierali finansowo zebym
        zaszla tak daleko i ze oni sa juz starzy i licza na moje finansowe wsparcie. A
        przede wszystkim: jak moge w takim wieku 27 lat, zamiast myslec o stabilizacji,
        pracy i zalozeniu rodziny, myslec o rozpoczynaniu nowych studiow? Reakcje
        znajomych byly podobne. Ale ja bylam tak przekonana o slusznosci mojego wyboru
        ze nie poddalam sie tej presjii otoczenia i wlasnie w wieku 27 lat rozpoczelam
        studia lekarskie. Teraz mam 29 lat i jestem w polowie 2 roku. Wogole sie nie
        przejmuje tym ze jestem na roku uwazana za ta starsza, ze lekarze i wykladowcy
        traktuja mnie jak smarkata, ja po prostu kocham to co teraz robie. Kocham te
        noce spedzone nad ksiazka i te na dyzurach w szpitalu. Po prostu czuje ze zyje
        i jestem szczesliwa. Aha, i czasem jak trzeba sie na dyzurze w nocy obudzic do
        pacjenta, co moze byc brutalne czasem, to stojac nad jego lozkiem zawsze
        pamietam ze gdyby nie moja decyzja to moze wlasnie bym siedziala samotnie w
        nocy w laboratorium nad jakims eksperymentem, ktorego wynik i tak nic nie
        zmieni (zakladajac ze eksperyment wogole sie uda).

        Przepraszam ze sie tak rozpisalam. Zeby zmienic prace musisz przede wszystkim
        wiedziec co bys chciala robic zamiast. Nie przejmuj sie tym ze moze to byc
        zupelnie nowa dziedzina. Musisz tylko byc przekonana ze to jest to. Potem
        musisz ocenic czy twoja sytuacja zyciowa pozwala ci na przeprowadzenie danego
        planu. Czasem niestety trzeba dostosowac plan do zycia: tj studia zaoczne
        raczej niz dzienne, moze uzbieranie srodkow finansowych a potem studia dzienne?
        Sama juz to musisz rozpracowac. Ja w moim przypadku zdecydowalam sie na studia
        dzienne bo nie mam ani meza ani dzieci. Siedze w akademiku z kudzmi mlodszymi o
        jakies 5-10 lat i klepie biede. Czuje tez przez to ze mam przedluzona troche
        mlodosc ;) W kazdym badz razie powodzenia i pisz co postanowilas.
        • szelest.bzu Re: Czesc :) 24.01.05, 22:56
          Shrink podziwiam Cię za odwagę! Sama od jakiegoś czasu miewam myśli, że może
          kierunek, który właśnie kończę, nie był tak naprawdę w 100% moim wyborem...
          Choć jak zdawałam egzaminy wstępne i wcześniej w liceum byłam przekonana, że
          tak to jest to, co chcę robić w życiu... I żeby było śmieszniej, to też myślę o
          medycynie...
        • r.richelieu Re: Czesc :) 25.01.05, 14:38
          hehe
          7 lat w szkole. Jeśli masz 27 to wliczasz w ten pobyt i studia co daje tylko 2
          lata na pozaszkolną działalność. Przez 2 lata nei można obronić st dr, a Ty
          twietdzisz, że byłaś już rok po obronie więc wychodzi na doktorat rok.

          wydało się, wydało się, że łżesz
          hehe
          • shrink Re: Czesc :) 26.01.05, 09:50
            Drogi(a) R, richelieu:

            Robilam studia w Pln. Ameryce: Licencjat z biochemii cztery lata, potem
            rozpoczelam magisterium (trwa zwykle 2 lata), a z powodu dobrych wynikow po
            roku zaproponowano mi transfer na program doktorancki. Program doktorancki trwa
            przecietnie 4 lata, wiec odchodzac po 3 latach bylam dokladnie rok od
            ukonczenia studiow doktoranckich.
            To to tylko tak gwoli wyjasnienia :)
            • m.malone Re: Czesc :) 26.01.05, 09:52
              Tak, w Ameryce Płn.
              • r.richelieu Re: Czesc :) 26.01.05, 15:18
                widzisz MM ;) nabieram nawyków środowiska, znaczy zasuszonych sów i puszczyków,
                hihi
                jak nie z tej to z tamtej, ale dziury w całym poszukać trza
            • shrink Re: Czesc :) 26.01.05, 09:53
              Przeczytalam swoj post jeszcze raz i masz racje: wychodzi na to ze bylam rok po
              skonczeniu doktoratu. A chodzilo mi o to ze brakowalo mi tylko roku zeby go
              ukonczyc. Przepraszam ze nagmatwalam.
    • hubkulik Re: Czesc :) 25.01.05, 09:01
      Moja rada: docen to, co juz masz. A oprocz tego powoli i na spokojnie odkrywaj
      swoje pragnienia i probuj zobaczyc co sie da z tym zrobic.

      Pozdrawiam Hubert
Inne wątki na temat:
Pełna wersja