Dodaj do ulubionych

dlaczego boimy sie śmierci

29.01.05, 00:12
czy dlatego, ze nie mamy pewności jak będzie na tamtym świecie, czy dlatego
ze zostawiamy tych których kochamy. mysląc o śmierci zastanawiamy sie jakby
było, kto pierwszy. i przychodzi mysl- ja pierwsza bo niezniosłabym tego, ze
tej osobie mogloby sie cos stac, nie umialabym chyba zyc.
takie chore przemyslenia
nie to ze chce umierac jeszcze mam czas i zycie jest fajne
Obserwuj wątek
    • scylla Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 00:17
      Może mamy za dużo wolnego czasu na myślenie o bzdurach:))))))
    • xy2 idźmy głębiej 29.01.05, 00:35
      islam = terroryzm w świadomosci amerykanow i znacznej czesci europejczykow.
      wiekszosc muzulmanow ma przeje..e, zyja w skrajnej nedzy. i nagle znajduje sie
      prorok, ktory tak im wypierze mozg, ze w "imie boga czy allaha" zrobia
      wszystko. a dlaczego? bo ich zycie doczesne jest tak naprawde nic nie warte, bo
      nie sa w stanie zaspokoic podstawowych potrzeb. wiec sa w stanie uwierzyc ze
      bedzie im wszedzie lepiej niz na ziemi. a islamm jest przeciez religia z
      zalozenia pokojowa
      stad ten cholerny terroryzm
      co bylo za inkwizycji?- terroryzm na równie szeroka skale ale inne środki

      zacznijmy myslec o zyciu na ziemi zeby tu bylo dobrze a nie ze lepiej z drugiej
      strony.

      podkreslam nic nie bralam:)
      • scylla Re: idźmy głębiej 29.01.05, 00:45
        skąd takie przemyślenia o tej nieludzkiej porze?
      • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 01:47
        xy2 napisała:

        > zacznijmy myslec o zyciu na ziemi zeby tu bylo dobrze a nie ze lepiej z
        drugiej strony.
        >
        > podkreslam nic nie bralam:)
        >
        nie wiem czy bralas czy nie, w kazdym razie masz absolutną rację:) ale idźmy
        jeszcze głębiej. bo aby rzeczywiście "móc zacząc myslec o zyciu na ziemi",
        musimy usunąc główną na tej drodze przeszkodę, a więc zdemistyfikować rolę
        religii jako takiej.

        pamietajmy, że każda religia ma swe historyczne źródło w konkretnych
        konfliktach społecznych i pełniła zawsze funkcje służebną wobec istniejących
        stosunków, wobec interesów grupy dominującej. była i jest swoistą ideologią
        uzasadniającą status quo. religia uczy, że powinnismy zapomnieć o
        sprawiedliwości na tym swiecie, w zamian obecując mgliste wizje
        zadośćuczynienia "tam". to własnie dlatego ucieczki w religii szukają przede
        wszystkim grupy upośledzone. (taka funkcję w społeczeństwach muzułmańskich
        pełni islam, niezależnie czy fundamentalistyczny, taka role zawsze pełniło
        chrzescijaństwo).

        bzdurą jest twierdzenie, ze religia towarzyszyła człowiekowi zawsze, że więc
        odpowiada na jakąś immanentna potrzebę. bo przecież przed rewolucją neolityczną
        był bardzo długi okres, gdy światopogląd ludzi oparty był na mysleniu
        magicznym, a świadomość własnej skończoności i słabości wobec przyrody wcale
        nie popychała ludzi do tworzenia jakiejkolwiek religii. odwrotnie niz religia,
        magia zakładała niebojaźliwy i twórczy, aktywny stosunek do rzeczywistosci
        (przyrody). tak więc religja jest stosunkowo świeżym, co prawda uporczywym,
        złudzeniem.
        • ziemiomorze Re: idźmy głębiej 29.01.05, 01:54


          Trudno odmowic racji temu, ze religia odpowiada na istotne potrzeby i wiele
          ulatwia (tego zreszta dowodza badania: wierzacy - ale nie zaburzeni - zyja
          dluzej, zdrowiej i szczesliwiej). To jednak za malo, aby 'demistyfikowac'.

          Tak wiec stwierdzenie, ze 'religia jest stosunkowo swiezym, co prawda
          uporczywym, zludzeniem' jest wyrazem Twojej wiary,
          • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 02:06
            dobrze by było, gdybyś nie przeinaczała (celowo chyba?) intencji rozmowcy i
            nie sprowadzała jego wypowiedzi do absurdu. byc może - zwłaszcza w jednym
            miejscu - niezręcznie się wyraziłem, ale pisze przecież wyraźnie, jakie istotne
            potrzeby zaspokaja religia (jak najbardziej "z tego świata"), chodzi mi o
            ukazanie jej rzeczywistych, konkretno-historycznych uwarunkowan i obiektywnej
            roli.
            • ziemiomorze Re: idźmy głębiej 29.01.05, 02:23
              sweetnighter napisał:

              > dobrze by było, gdybyś nie przeinaczała (celowo chyba?) intencji rozmowcy i
              > nie sprowadzała jego wypowiedzi do absurdu. byc może - zwłaszcza w jednym
              > miejscu - niezręcznie się wyraziłem, ale pisze przecież wyraźnie, jakie
              istotne
              >
              > potrzeby zaspokaja religia (jak najbardziej "z tego świata"), chodzi mi o
              > ukazanie jej rzeczywistych, konkretno-historycznych uwarunkowan i obiektywnej
              > roli.

              Nie - skoro tak to przepraszam za sprowadzanie jego wypowiedzi do absurdu,
              chociaz trudno obiecac poprawe, poniewaz trudno odgadnac (niespecjalnie sie
              nawet staram, przyznaje) odgadnac intencje. W sytuacji komunikacji na forum
              moge polegac tylko na informacji werbalnej, odwoluje sie wiec do tego, co
              piszesz - zadnych domyslow nt tupniec nozka czy zmarszczenia brwi czy tez
              kierunku, w ktorym mysl chyzo podaza.
              Dbnc,

              • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 02:33
                chodzi o intencję tekstu, proszę ciotki-klotki.
                geneza religi tkwi w jak najbardziej "ziemskich" konfliktach społecznych. nie
                mogac uwolnić się od ziemskich uposledzeń, grupy słabsze szukały ratunku w
                sferze wierzeń religijnych.
                • procesor Re: idźmy głębiej 29.01.05, 19:54
                  sweetnighter napisał:
                  > chodzi o intencję tekstu, proszę ciotki-klotki.
                  > geneza religi tkwi w jak najbardziej "ziemskich" konfliktach społecznych. nie
                  > mogac uwolnić się od ziemskich uposledzeń, grupy słabsze szukały ratunku w
                  > sferze wierzeń religijnych.

                  Czyli jak wynika z twoich wywodów - religia to forma ucieczki dla najsłabszych
                  grup społecznych?

                  Co więc robili królowie/władcy składający ofiary bogom??

                  Tak z ciekawości pytam, bo jakies to niejasne.
                  • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 20:07
                    to całkiem jasne. religia wykształciła sie w zinstytucjonalizowaną,
                    skodyfikowaną ideologię, której uznanie było synomimem lojalności wobec
                    państwa. jej obiektywna rola była usługowa wobec panujących stosunków. ale to
                    wcale nie oznacza, że wyznawały ją jedynie grupy słabsze, wrecz przeciwnie,
                    dostarczala przeciez racjonalizacji dla status quo. nie mylmy funkcji
                    obiektywnej z subiektywną świadomością. potem oczywiście sie to komplikowało, w
                    miare, jak organizacja religijna formalizowała się, wytwarzała własną
                    hierarchie itp.
                    • procesor Re: idźmy głębiej 29.01.05, 20:34
                      Ja tam prosty nieuczony człowiek jestem więc mów do mnie językiem prostym.. Ty
                      tak jak z książki mówisz.
                      :)

                      Religia jako instytucja była jakims formalnym uporządkowaniem istniejących już
                      wcześniej wierzeń. Skąd sie wzięły?

                      Czy to aby na pewno RELIGIA zaspokaja potrzeby? Nie wierzenia?

                      Jak odróżniasz magie od religii?
                      • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 21:22
                        masz racje procesor, przepraszam za forme moich wypowiedzi. tak to niestety
                        bywa, kiedy w kilku zdaniach chce się wyrazić sprawy skomplikowane, wychodzą
                        uproszczenia i skróty myslowe. do tego dochodzi mentorski ton. nie lubie tego u
                        siebie. ta drogą chciałbym też przeprosić ziemiomorze.

                        w skrócie magia to system wierzeń czy działan, za pomoca których człowiek
                        chciał okiełznać przyrodę, wpływac na nią, zmusic ją do posłuszeństwa. religia
                        natomiast to po pierwsze wiara w istnienie sił wyższych od cżłowieka,
                        nadprzyrodzonych, ale po drugie: specyficzny szacunek i strach przed nimi i
                        dążenie do zjednywania sobie ich przychylności za pomoca ofiar czy modlitwy,
                        oraz, co wazne, regulowanie własnego postepowania "bojaźnia bożą" itp. np.
                        znany antropolog brytyjski Frazer pisał o tym, że wyłonienie sie religii
                        poprzedzał długi okres panowania magii. jest znaną obserwacją, że wyobrażenia
                        religijne są pewną kopią, odbiciem zjawisk znanych ludziom z praktyki. (dlatego
                        np. feuerbach moim zdaniem słusznie powiedział o chrześcijaństwie i nie tylko,
                        że to nie człowiek został stworzony na obraz boga, ale - bog na obraz
                        człowieka). istnieje zdumiewająca zbieznośc pomiędzy pojawieniem sie
                        konfliktowych stosunków a wykształceniem sie religii tak rozumianej. zreszta
                        historia chrześcijaństwa jest klasycznym przykładem tego procesu, o którym
                        pisałem wyżej. chodziło mi przde wszystkim o wskazanie na nature religii jako
                        ideologii po prostu, i jej obiektywna role. a że wychodzi ona naprzeciw naszej
                        potrzebie nadawania sensu naszemu zyciu, to wydawało mi sie oczywiste.
                        • procesor Re: idźmy głębiej 29.01.05, 22:07
                          Przepraszac nie musisz. :)

                          Mały wtręt - nie wiem czemu naukowcy, profesorowie albo i doktorzy za punkt
                          honoru stawiają sobie, żeby to co przekazuja innym było wyrażane w sposób jak
                          najbardziej namaszczony, naszpikowany mądrą terminologią i im mniej zrozumiały
                          tym lepiej (wg nich). Otóz moze ma to sens gdy rozmwiają fachowcy na róny
                          poziomie.
                          Ale moim zdaniem tylko osoba która naprawdę ma dużą wiedzę i talent potrafi
                          przekazać swe myśli w sposób jasny, prosty i zrozumiały dla laika. :)
                          Naukowa terminologia i wyszukane słownictwo czasem jedynie pokrywają mętność
                          wywodów delikwenta (choćby z profesorskim tytułem).

                          To nie było o tobie - jeno w razmach skojarzenia. :))
                          (Ech, te wykłady z "Fizyki dla humanistów" na Uniwerku.. Pełna sala była, mimo
                          że na koniec zaliczenie wpisywał profesor każdemu kto z indeksem przyszedł. A
                          ludzie chodzili choć mogli olewać - to po prostu było CIEKAWE :) )



                          Opis magicznych działań jaki przytoczyłeś w praktyce nie różni sie od działań
                          religijnych.. Wtedy przebłagiwało sie siły przyrody by nie zabiły suszą,
                          powodzia, głodem, piorunem - a czy wszak modlitwa "od powietrza, ognia, głodu i
                          wojny" wciąż nie jest tym samym wołaniem?
                          Siły przyrody czy Bóg - obiekt modlitw nie jest najbarzdeij istotny.
                          Zawsze można pwiedzieć że istotę Boga prymitywni ludzie widzieli w przejawach
                          jego mocy - w siłach przyrody.

                          Ponoć juz neandertalczycy grzebali swoich zmarłych dbając by ich miejsce
                          spoczynku było godne.

                          Nie wiem jak to wyrazić.. Jest chyba większy skok pomiędzy przejściem od
                          kompletnej nieswiadomości(?) do "magii" niż od "magii" do religii.


                          Pozatym - czy mi się wydaje czy kompletne w bok od tematu zeszlismy? :)
                          Miało być czemu śmierć tak ludzi przeraza (no, część z nich).
                          A ciebie Sweetnighterze - przeraża?
                          • sweetnighter Re: idźmy głębiej 29.01.05, 23:59
                            procesor napisała:

                            > >
                            > Miało być czemu śmierć tak ludzi przeraza (no, część z nich).
                            > A ciebie Sweetnighterze - przeraża?

                            co do mnie... cóz, świadomość skończoności zycia, świadomość przemijania
                            należy, mówiąc patetycznie, do podstawowych doświadczeń naszej egzystencji.
                            jest źródłem pewnego nieusuwalnego napięcia. ale czy źródłem przerażenia? jest
                            to coś, z czym musimy się pogodzić. nie wierzę w życie nadprzyrodzone i uważam,
                            że sensem życia jest zycie samo. to dla mnie znaczy, że staram sie je przezyc
                            jak najbardziej produktywnie, nie kierujac się żadnym wzglądem (względem?) na
                            nagrodę w jakmś przyszłym życiu. więc jeśli coś mnie przeraża, to to, że ten
                            cel wymyka mi się z rąk.


                            > Opis magicznych działań jaki przytoczyłeś w praktyce nie różni sie od działań
                            > religijnych.. Wtedy przebłagiwało sie siły przyrody by nie zabiły suszą,
                            > powodzia, głodem, piorunem - a czy wszak modlitwa "od powietrza, ognia, głodu
                            i
                            >
                            > wojny" wciąż nie jest tym samym wołaniem?
                            > Siły przyrody czy Bóg - obiekt modlitw nie jest najbarzdeij istotny.

                            ten moment błagalnych modłów, postawy pokory wobec sił nadprzyrodzonych, ktore
                            kierują biegiem przyrody i ludzkiego zycia (obojetne czy to bog osobowy czy
                            nie), jest właśnie charakterystyczny dla religii. magia tak jak pisałem to
                            próba zapanowania nad tymi siłami, narzucenia im własnej woli (dlatego uważa
                            sie ją czasem za prekursorkę nauki). tak więc mówisz o róznych formach religii.

                            > Mały wtręt - nie wiem czemu naukowcy, profesorowie albo i doktorzy za punkt
                            > honoru stawiają sobie, żeby to co przekazuja innym było wyrażane w sposób jak
                            > najbardziej namaszczony, naszpikowany mądrą terminologią i im mniej
                            zrozumiały
                            >
                            > tym lepiej (wg nich). Otóz moze ma to sens gdy rozmwiają fachowcy na róny
                            > poziomie.
                            > Ale moim zdaniem tylko osoba która naprawdę ma dużą wiedzę i talent potrafi
                            > przekazać swe myśli w sposób jasny, prosty i zrozumiały dla laika. :)
                            > Naukowa terminologia i wyszukane słownictwo czasem jedynie pokrywają mętność
                            > wywodów delikwenta (choćby z profesorskim tytułem).

                            z pewnoscia czesto tak sie dzieje. ale jest tez druga strona medalu. bo są
                            pewne zagadnienia, o których prosto, językiem potocznym można mówic wyłącznie
                            za cenę znacznego upraszczania, a więc zafałszowania. (wcześniej pisałem o
                            uproszczeniach wynikajacych ze skrótowości, tutaj chodzi o sam język). kult
                            prostoty jest charakterystyczny dla tradycji anglosaskiej, tam się czesto
                            podkpiwa np. ze stylu autorów francuskich czy niemieckich. wydaje mi sie, ze
                            nie zawsze slusznie. natomiast z pewnoscia to, co powiedziałem, mogłem
                            powiedziec jaśniej. tym bardziej że ze mnie zaledwie skromny mgr i zaden
                            naukowiec...:)





                            >
                            > To nie było o tobie - jeno w razmach skojarzenia. :))
                            > (Ech, te wykłady z "Fizyki dla humanistów" na Uniwerku.. Pełna sala była,
                            mimo
                            > że na koniec zaliczenie wpisywał profesor każdemu kto z indeksem przyszedł. A
                            > ludzie chodzili choć mogli olewać - to po prostu było CIEKAWE :) )
                            >
                            >
                            >

                            > Zawsze można pwiedzieć że istotę Boga prymitywni ludzie widzieli w przejawach
                            > jego mocy - w siłach przyrody.
                            >
                            > Ponoć juz neandertalczycy grzebali swoich zmarłych dbając by ich miejsce
                            > spoczynku było godne.
                            >
                            > Nie wiem jak to wyrazić.. Jest chyba większy skok pomiędzy przejściem od
                            > kompletnej nieswiadomości(?) do "magii" niż od "magii" do religii.
                            >
                            >

        • xy2 przyszłość pewnego złudzenia:)) 29.01.05, 15:44
          a jednak nie był aż tak jebniety:)
    • sdfsfdsf Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 00:59
      wlasnie, dlaczego sie boicie
      • mandragora666 Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 16:16
        Nie potrafimy jej pojac ani ogarnac.Smierc jako koniec wszystkiego- naszej
        swidomosci, naszego poczucia odrebnosci.Wszystko znika i nie wiadomo co
        dalej.Rozne kultury w rozny sposob staraja sie oswoic smierc.Ale czy ja mozna
        oswoic? Z nia mozna sie tylko pogodzic i w tym wzgledzie nie mamy zadnego
        innego wyboru.
        • procesor Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 20:03
          mandragora666 napisała:
          > Nie potrafimy jej pojac ani ogarnac.

          W jakim sensie nie potrafimy?

          > Smierc jako koniec wszystkiego- naszej swidomosci, naszego poczucia
          > odrebnosci.Wszystko znika i nie wiadomo co dalej.

          No, ja bym powiedziała że wprost przeciwnie. Jest mnóstwo wiadomości na temat
          tego "co dalej". :) Problem w tym że bywają wzajemnie sprzeczne..
          Ach! No właśnie! Pamiętaj że dla zdecydowanej większości ludzi na świecie - to
          NIE JEST KONIEC!! Tak sie śmiesznie składa że jest w skali światowej mało
          ludzi, którzy wierzą że nie ma życia po śmierci.

          > Rozne kultury w rozny sposob staraja sie oswoic smierc.Ale czy ja mozna
          > oswoic?

          Oczywiście że tak.

          > Z nia mozna sie tylko pogodzic i w tym wzgledzie nie mamy zadnego
          > innego wyboru.

          Mamy wybór. Może my sie na nią NIE godzic. Umrzemy i tak - ale bez naszej
          zgody....
    • kur-w-mor-pier Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 01:04
      boimy sie smierci, poniewaz nasza niesmiertelna swiadomosc ma problem z
      zaakceptowaniem smierci fizycznego ciala. kiedys bylo inaczej, ludzie nie
      umierali, to dopiero w "naszych" czasach, czasach kultury smierci, pojawil sie
      ten problem. czlowiek jest niesmiertelny, to tylko ramy naszego myslenia w
      jakich zyjemy pozwalaja na smierc.
      Imagine.
    • ziemiomorze Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 01:39
      A boimy sie?
      Ktore 'my' masz na mysli?

      Bo nie lapie,
    • ona.nieproszona Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 04:04
      boję sie tylko wyprzedzającego ją cierpienia...
    • lunar1978 Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 19:38
      Nie powiem żebym bał się śmierci. Dla mnie osobiście, moja śmierć nie jest dla
      mnie czymś przed czym czułbym lęk. Mogę co najwyżej nie chcieć umierać,co ze
      strachem ma niewiele wspólnego.
    • procesor Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 19:52
      Może dlatego że jest to jedyne czego NIKT nie może uniknąć?

      Nie każdy boi sie śmierci.
      • ewa9922 Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 20:57
        boimy się śmierci ,bo boimy się zmiany. Każda inna ,nowa sytuacja wzbudza obawę.
        Ponadto znam osoby,które nie mają lęku przed śmiercią są jej świwdome i wręcz
        czekają na tem moment, bo je wyzwoli z ograniczeń w jakich się obecnie
        znajdują.
        Podkreślam -obecnych- ,a więc są pewni ,że jest przed nimi (i nami wszystkimi)
        przyszłość.
    • yoosh Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 21:09
      Lubimy i jesteśmy tego uczeni,aby planować,wplywać,kombinować,ust alać terminy..
      a tu kicha kompletna,żadnych kumpli z panem Bogiem,nawet swojego numerka w
      kolejce nam nie podadzą ;)
      • lunar1978 Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 21:18
        Przynajmniej jedyna "rzecz" przy której wszyscy są równi i wszyscy tak samo
        nisko muszą się pokłonić przed Panią Śmierć :-)
        • ewa9922 Re: myslę,że się mylisz 29.01.05, 21:27
          Poczytaj jak chociażby Boryna z Chłopów umierał lub jak Górale potrafią godnie
          rozstać się z życiem.
          Poczytaj Księgę śmierci i umierania mnichów buddyjskich, dowiesz się ciekawych
          rzeczy.
          Śmierć bywa różna , wcale nie taka sama dla wszystkich.
    • annddiik Re: dlaczego boimy sie śmierci 29.01.05, 21:25
      Śmierć jest bardzo prozaiczna i jest czymś naturalnym. Musimy jeść, pić i
      musimy kiedyś umrzeć. Boimy się jej instynktownie. Tak zostaliśmy
      skonstruowani. Gdybyśmy się nie bali śmierci wyginelibyśmy już dawno na tej
      planecie. Równie dobrze możemy zastanawiać sie dlaczego odczuwamy potrzebę
      sexu. Może mi ktos zażucić że spłycam problem, oprócz instynktu mamy przecież
      rozum. Ale myślę że nawet największym myślicielom naszych czasów staje czasem
      kuśka na widok pięknej kobiety. Mamy więcej rozumu od zwierząt, ale tak
      naprawde nie różnimy sie od nich aż tak bardzo jak nam sie wydaje. Często
      porównywanie kogoś do zwierzęcia obraża tylko to zwierzę. To taki nasz ludzki
      szowinizm.
      • mija10 Re: dlaczego boimy sie śmierci 30.01.05, 11:18
        Zwierzęta mają instynkt, my rozum, który, jak napisał Bauman "nie może uporać
        się z myśleniem o wlasnym nieistnieniu. Śmierć jest porażką rozumu.
    • mija10 Re: dlaczego boimy sie śmierci 30.01.05, 11:15
      jeśli interesuje Cię ten temat polecam książkę: Antropotanatologia śmierci.Myśl
      francuska. Wydane przez Logos. Sporo mądrych pytań i z natury rzeczy brak
      jednoznacznych odpowiedzi, ale to w niczym nie umniejsza wartości lektury.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka