Dodaj do ulubionych

zdrowe myślenie

31.01.05, 19:31
Nowy wątek, bo w poprzednim się zrobił chaos i nie wiadomo, o co chodzi..
Zatem, jak w tytule, dziewczyny, piszecie, że zdrowe myślenie to nie zwalania
wszystkich problemów na własną (nad)wagę. Ale jednocześnie przyznajecie, że
nadal macie napady, że nie radzicie sobie z życiem...
Więc, jak to jest - ja już od dawna nie obwiniam wagi o wszystko, ale miewam
napady, nie radzę sobie z życiem, gubię się i boję. Z której strony jest to
zdrowe? Co z tego, że po napadzie nie zaczynam się "odchudzać", jeśli te
napady nadal są, oprócz tego są poza moją jakąkolwiek kontrolą.
Przestaję cokolwiek rozumieć...
Pozdrawiam,
Sz
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: zdrowe myślenie 31.01.05, 21:32
      witaj szczesliwa!gratulacje!u mnie tez na razie sesja do przodu,ale jeszcze
      cztery egzaminy przede mna!
      wiesz co,dzisiaj sie objadlam,po dwoch dniach przerwy,powrotu do normalnosci i
      zastanawialam sie dlaczego tak sie stalo,znalazlo sie kilka powodow,ale mysle
      ze przede wszystkim chodzi o to ze boje sie oderwac od choroby,ktora jest jak
      dziecko w lonie matki polaczone ze mna pepowina,ktorej nie chce odciac,bo
      choroba stala sie czescia mnie i chociaz chce wyzdrowiec,to jednak jest
      strach,lek przed tym co bedzie,gdy choroby zabraknie,lek przed pustka,ktora bed
      wypelnialo,choroba sprawila ze czulam sie lepsza,wiem moze to dziwnie
      zabrzmi,ale w pewien sposob wyjatkowa,mialam swoja tajemnice,swoja traume z
      ktora sie zmagalam,nie wiem moze sie myle,ale czuje ze tak wlasnie jest,ze
      swiadomosc tego ze wyzwalam sie z pod kontroli jedzenia mnie przeraza i trzymam
      sie jej kurczowo jak dziecko matczynej spodnicy,jak ptak,ktory nie chce opuscic
      rodzinnego gniazda,lek przed odpowiedzialnoscia,przed stawieniem czola zyciu i
      problemom,bez uciekania
    • be81 Re: zdrowe myślenie 31.01.05, 21:38
      Szcześliwa może bardziej poza Twoją kontrolą jest pojawianie się tej chęci na
      objedzenie? Bo napad to już wybierasz . Tez mam w tym problem :-0
      No z tym chorowaniem jeszcze:.. hmm multum znajomych się gubi, boi, nie radzi
      z życiem. Oni tez uciekają w: internet, tv, czytanie, Inni mają więcej
      szczęscia i uciekają w poztywne rzeczy: pasje, sporty, rozmowy, żarty. Każdy
      potrzebuję czasem natychmiastowej ulgi. I obawiam się ,że póki nie znajdziemy
      tego w niczym innym poztywnym to nawet przy dogłębnym poznaniu siebie i
      mechanizmów bedziemy wybierać napady. Wiem, wiem, u nas jedzenie zawsze wygrywa
      z pisaniem , basenem, kąpielami. Bo te inne nie budzą w nas az tak silnego
      skojarzenia z chilowym ratunkiem Budowanie takich skojarzen zajmuje duzo
      czasu ,same wiecie ile nam zajeło aby jedzenie utrwaliło się w naszych głowkach
      jako lekarstwo na wszystko.
      Tak w ogóle czasem mam ochotę to wszystko rzucić zostawić za sobą jakby nigdy
      nic , bez analiz, szukania rozwiązań itd :D:D:D boję się ,że tak sie nie da
      jednak.. ha znowu się boję:D:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka