szczesliwawa
31.01.05, 19:31
Nowy wątek, bo w poprzednim się zrobił chaos i nie wiadomo, o co chodzi..
Zatem, jak w tytule, dziewczyny, piszecie, że zdrowe myślenie to nie zwalania
wszystkich problemów na własną (nad)wagę. Ale jednocześnie przyznajecie, że
nadal macie napady, że nie radzicie sobie z życiem...
Więc, jak to jest - ja już od dawna nie obwiniam wagi o wszystko, ale miewam
napady, nie radzę sobie z życiem, gubię się i boję. Z której strony jest to
zdrowe? Co z tego, że po napadzie nie zaczynam się "odchudzać", jeśli te
napady nadal są, oprócz tego są poza moją jakąkolwiek kontrolą.
Przestaję cokolwiek rozumieć...
Pozdrawiam,
Sz