Dodaj do ulubionych

czy jest sens wracac teraz do Polski?

05.02.05, 20:44
Witam wszystkich!
juz od paru lat mieszkam za granica, po studiach udalo mi sie znalezc prace i
zyje sobie tutaj calkiem dobrze. Przyjaciele, znajomi, ladne i bezpieczne
miasto, super rozwiniete zycie socjalne i rozrywkowe, fajna baza wypadowa na
krotsze i dluzsze wycieczki...hm...praca niezupelnie moja wymarzona, ale o
taka to raczej wszedzie ciezko (wlasciwie to zaczelam szukac tutaj nowej
roboty:-). Jednak powoli zaczynam sie zastanawiac nad powrotem do kraju...bo
przeciez kasa to jednak nie wszystko, a rodzinka i starzy przejaciele jeszcze
o mnie nie zapomnieli. Szczerze mowiac mieszkanie w Polsce mam, auto tez,
powiedzmy ze na start to chyba nie jest tragiczne polozenie, ale czy
warto...??? Troche sie boje tego come back'u. Jest jeszcze w kraju ktos, kogo
darze "specjalna sympatia" i szczerze mowiac tesknie za nim. Ale jakos
ociagam sie z moimi wyznaniami...bo przeciez moze to tylko wyidealizowana
postac faceta, ktory mieszka daleko i z ktorym mi sie cudownie rozmawia. Tak
wiec siedze i rozmyslam, czy gra jest warta swieczki? Czy jest sens wracac
teraz do Polski? prosze Was o opinie...wiem, decyzja i tak nalezy do mnie,
ale to w sumie Wy tam mieszkacie i realia znacie na pewno lepiej ode mnie.
pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 20:46
      Ja bym Ci radzil spotkac sie z nim fizycznie bez podejmowania na razie
      jednoznacznej decyzji o powrocie. Moze bliskie spotkanie, rozmowa z nim w 4
      oczy cos zweryfikuje.

      Pozdrawiam Hubert
      • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 20:52
        sorry, zapomnialam powiedziec, ze my sie juz widzielismy, cale 3 razy:-)
        nic mu nie brakuje.
        chodzi o to, ze to jednak odrobinke za maly bodziec, zeby do kraju wrocic,
        dlatego szukam tez innych przyczyn, bo chce tam wrocic, ale ta cala polska
        sytuacja cholernie mnie przeraza. tam sie chyba zle dzieje...
        • hubkulik Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 20:57
          Ja tu zyje i mi sie podoba. Chociaz jest ciezko. Jak chcesz zeby tu przyjechac,
          zeby bylo lekko, bezproblemowo i bezbolesnie, to lepiej nie przyjezdzaj. Ale
          podobno trudne rzeczy rozwijaja.

          Pozdrawiam Hubert
          • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:04
            bezproblemowo to jest chyba tylko w Danii:-)
            jestem realistka, ale wiesz jak slucham moich polskich znajomych i ich
            opowiesci z zycia wzietych, to mi oczy rosna w tempie przyspieszonym...
            ja probuje sie zmotywowac, dlatego wiec postanowilam sie zwrocic do
            obiektywniejszego grona...
            super, ze Ci sie podoba, moze mi tez sie uda. "Podobno trudne rzeczy
            rozwijaja"...swieta racja. a w ktorej czesci naszego pieknego kraju Ci sie
            podoba?
            • hubkulik Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:11
              W Gdansku (i w ogole nad morzem) gdzie mieszkam jest super.
              Poza tym uwielbiam wszystkie nasze wszelkie gory, a szczegolnie Bieszczady i
              Tatry. Kaszuby - bajkowa kraina lasow, jezior i pagorkow.
              Krakow, miasto magiczne. I dziesiatki innych miejsc ktorych nie wymienie.
              Zdarzalo mi sie wiele razy jechac przez kraj i choc nie chcialbym mieszkac w
              tych zapyzialych, sfrustrowanych miasteczkach bezrobocia i wioskach zacofania,
              to jednak jest to jak wierze kraj z pozytywnym potencjalem, w ktorym jest duzo
              pozytecznego do zrobienia i konstruktywnego do zbudowania.
              Maja w tym roku w koncu zaczac budowac autostrade A1, ktora polaczy polnoc z
              poludniem.

              Pozdrawiam Hubert
              • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:23
                moja kumpela wrocila jakis rok temu do Polski, jest z Dolnego Slaska ale
                pojechala ze swoim facetem i dzieckiem wlasnie w Twoje okolica (Gdynia).
                wrocila najpierw na Slask, potem jednak wyemigrowala na polnoc i jest na razie
                zadowolona (news z grudnia!)
                Madrze piszesz Hubert, oby sie to sprawdzilo, ten caly potencjal to prawda,
                tylko czy my go dobrze wykorzystamy? A1...jak zaczna budowac w tym roku, to
                moze dozyje do konca budowy:-) tutaj nie bylabym taka optymistka.
                • hubkulik Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:27
                  A1 - czytalem ze calosc maja skonczyc w 2013. Mialbym jednak troche
                  wyrozumialosci dla naszej polskiej zdolnosci do wspolpracy. Pamietaj ze przez
                  dziesieciolecia musielismy pracowac dla innych (dla okupanta, pod okiem
                  wielkiego brata itd.). To sprawia ze stanowienia sami o sobie i
                  odpowiedzialnosci za wlasny kraj i za nasze dzialania, a co za tym idzie
                  sprawnej wspolpracy musimy sie uczyc niemalze od zera.

                  W jakim kraju mieszkasz?

                  Pozdrawiam Hubert
                  • woman4 do Huberta 05.02.05, 22:08
                    mieszkam w Austrii
                    • hubkulik Re: do Huberta 06.02.05, 13:32
                      Ooo. Piekny kraj. Wprawdzie domki sa dla mnie zbyt ladne, wszystko
                      uporzadkowane i szyte na miare, ale te gory! Nawet w poprzednim roku bylem w
                      Austrii, miedzy innymi we Wiedniu.
                      Do Polski daleko nie masz. Rzut beretem.
                      Niektorzy Czesi to nawet mieszkaja u siebie a do pracy jezdza do Linzu.
                      Ah, ten Dunaj.

                      Pozdrawiam Hubert
        • julla Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:01
          Nie wiem do jakiego miasta czy też w jaki rejon Polski chciałabyć wrócić, bo to
          ma znaczenie jeżeli chodzi o dobrą pracę itp. Są całe sektory gdzie kompletnie
          nic ciekawego się dzieje, ewentualnie tylko pogarsza; i albo trzeba mieć jakiś
          naprawdę dobry pomysł na Polskę, żeby zaistnieć, albo przywieżć kasę i być
          rentierem. Generalnie jednak jest dosyć przygnębiająco jeśli chodzi
          o perspektywy, ale żyć się da:)
          • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 21:08
            najchetniej wrocilabym na Slask, ale biorac pod uwage prace, moze jednak bedzie
            lepiej w stolicy? chociaz tam to juz pewnie przeludnienie maksymalne... no i
            ten dziki wyscig szczurow chyba trwa nadal. ale zyc sie da:-)
            • julla Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 22:10
              Ha, ja właśnie parę lat temu wróciłam z epizodycznej emigracji na Śląsk.
              Żyję tak jak lubię najbardziej, mam fajną pracę; ale muszę z ręką na sercu
              powiedzieć że trafiło mi się to wszystko jak ślepej kurze ziarno.
              Gdyby nie kilka szczęśliwych przypadków- pewnie znowu bym wyfruneła w świat.
              Różnie się układa.
              Śląsk to dosyć trudny temat w tym momencie.
              • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 05.02.05, 22:15
                > Śląsk to dosyć trudny temat w tym momencie.
                masz na mysli prace, czy caloksztalt?
                myslisz, ze rozsadne jest pchanie sie do stolicy?
    • rybolog Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:11
      Czy jest sens nie wracac...i czy bedziesz potrafila spedzic reszte zycia na
      obczyznie.
      • woman4 Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:17
        reszty zycia na obczyznie nie bede w stanie spedzic, to wiem na pewno (no
        chyba, ze sie zakocham i odnajde tutaj druga rodzine)...a poza tym jak dobrze
        pojdzie, to jeszcze troche zycia przede mna. Powrot teraz czy pozniej, oto jest
        pytanie. ja chyba zwariuje!
        • hubkulik Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:19
          Chcialabys miec meza Polaka?
          Chcialabys slyszec polski jezyk na codzien na ulicach?
          • woman4 Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:25
            2 razy TAK!
            ale ten jezyk polski to ma rozne odmiany:-)
            • hubkulik Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:28
              Ze Slaska pochodzisz?
              • woman4 Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:37
                tak Hubert, jestem Slazaczka (Katowice), ale nie mowie po Slasku:-)
            • rybolog Re: Lepiej sama sobie zadaj pytanie... 05.02.05, 21:29
              Potrafilabys sie zaasymilowac i byc Dunka? Jednoczesnie byc tez i Polka?
    • dyplomata Sensy tego pytania 05.02.05, 21:21
      woman4 napisała:

      > postac faceta, ktory mieszka daleko i z ktorym mi sie cudownie rozmawia. Tak
      > wiec siedze i rozmyslam, czy gra jest warta swieczki? Czy jest sens wracac
      > teraz do Polski? prosze Was o opinie...wiem, decyzja i tak nalezy do mnie,
      > ale to w sumie Wy tam mieszkacie i realia znacie na pewno lepiej ode mnie.
      > pozdrawiam!

      Pytanie brzmi nieco dziwnie dla kogos z boku z kilku powodow:

      Wracac do Polski? Do calej? To jest miejsce o powierzchni 300 000
      km kwadratowych. Wiec chyba rozsadniej byloby zapytac o jakies konkretne
      miasto w ktorym masz mieszkanie. A w tym konkretnym miescie trzeba by sie
      rozejrzec na przyklad za praca, czy znalazloby sie cos dla ciebie? Do tego
      dochodzi jakie masz oczekiwania co do kasy i warunkow? I wreszcie ow
      tajemniczy facet. Masz jak piszesz znakomite towarzystwo, wiec skad nagle
      ten facet i czy jestes pewna jaki bylby real z nim? Nie ma kogos w realu w
      poblizu?

      Z twojego pytania zdaje sie wyzierac jaki brak racjonalizmu. Przeciez jezeli
      ktos ma ochote sie przeniesc na przyklad z Nowego Yorku do Californii to szuka
      konkretnego miejsca, zapoznaje sie z warunkami i jesli wszystko pasuje to sie
      przenosi a jezeli nie to nie.

      Czy wiec nie lepiej byloby myslec o tym zeby pojechac na jakis czas i zbadac
      sytuacje na miejscu? Po prostu zamiast od razu myslec bez podstaw o wracaniu
      spedzic w tym miejscu urlop i dokladnie obejrzec jak sprawy sie maja oraz
      obwachac sie z facetem.
      • rybolog Re: Sensy tego pytania 05.02.05, 21:27
        To nie jest takie proste. Polki zawsze Polska bedzie przyciagala, o wiele
        bardziej niz Polakow, zeby nie wiem jakie dobre zycie mialy na obczyznie. Sa o
        wiele, wiele bardziej patriotyczne od facetow...
        • dyplomata Dziwne skojarzenia 05.02.05, 21:42
          rybolog napisał:

          > To nie jest takie proste. Polki zawsze Polska bedzie przyciagala, o wiele
          > bardziej niz Polakow, zeby nie wiem jakie dobre zycie mialy na obczyznie. Sa o
          > wiele, wiele bardziej patriotyczne od facetow...

          Skad ci sie cos takiego wyjaralo? Kobiety wychodza za maz za eurobcokrajowcow
          na potege a ty cos ze sa bardziej patriotyczne. Nie sa wiecej ani mniej od
          facetow. W ogole ze stosowaniem slowa patriotyzm trzeba uwazac zeby sie nie
          poplatalo. No bo mozna dojsc do paradoksu ze bezrobotni w kraju narzekajacy
          na rzad za ze nie daje zasilkow sa bardziej patriotyczni od tych co pojechali
          zagranice zeby ciezko pracowac i nie byc obciazeniem.
          • rybolog Re: Dziwne skojarzenia 05.02.05, 21:53
            Troszke pisze ze swojego doswiadczenia. Ponad 25 lat w UK. To prawda co
            napisales ze Polki wychodza nagminnie za maz za obcokrajowcow...tylko co potem?
            Tak po kilku latach. W wiekszosci przypadkow zycie z obcokrajowcem staje sie nie
            do zniesienia. Ciagle wyjazdy zony do kraju, nadmierna gorliwosc w nauczaniu
            dzieci Polskosci...i walka z samym soba. Polskosc, Polskosc i jeszcze raz
            Polskosc tak mysla...a Polak, no coz...powiem Ci ze jak ma sie z kim napic, to
            moze byc kazdy obcokrajowiec...rasa tez po jakims czasie nie ma wiekszego
            znaczenia. I dobrze...
            • dyplomata Polskosc 05.02.05, 22:00
              rybolog napisał:

              > do zniesienia. Ciagle wyjazdy zony do kraju, nadmierna gorliwosc w nauczaniu
              > dzieci Polskosci...i walka z samym soba. Polskosc, Polskosc i jeszcze raz
              > Polskosc tak mysla...a Polak, no coz...powiem Ci ze jak ma sie z kim napic, to
              > moze byc kazdy obcokrajowiec...rasa tez po jakims czasie nie ma wiekszego
              > znaczenia. I dobrze...

              No pewnie ze pobyt zagranica ma cene psychiczna, jest cos za cos (zakladamy
              bardzo dobre warunki materialne). Ale nie mozna doradzac komus przenoszenia sie
              gdzies jesli nie rozwiazal na przyklad problemu pracy. To moze byc nierozsadne
              w kazda strone, zarowno tych co jechali w ciemno z Polski do UK jak i gdyby
              ktos w ciemno w druga strone.
              • woman4 Re: Polskosc 05.02.05, 22:11
                no dobra, a wrocilbys teraz do Polski tylko dla kobiety???
                tak po prostu?
                • dyplomata Re: Polskosc 05.02.05, 22:16
                  woman4 napisała:

                  > no dobra, a wrocilbys teraz do Polski tylko dla kobiety???
                  > tak po prostu?

                  Bez zrodel dochodu jak wiadomo zwiazek z kobieta trwa do az kasa sie skonczy:).
              • rybolog Re: Polskosc 05.02.05, 22:29
                "Bardzo dobre warunki materialne" to jest pojecie wzgledne...Zalezy wszystko kto
                w jakich warunkach sie wychowal i jak do tej pory zyl i co moze na emigracji
                osiagnac...Niestety musze Ci powiedziec, ze proporcje ilosci emigrujacych ludzi
                a tymi, ktorzy odnosza sukcesy tragicznie male na niekorzysc. Zawsze byla fama w
                Polsce ze z chwila jak emigrujesz automatycznie stajesz sie "milionerem". Mam
                nadzieje ze ta fama szybko sie wyjasni...Martwi mnie sluchajac Polakow robiacych
                zakupy w sklepach w UK, ze wszystko przeliczaja na zlotowki...tego nie kupimy bo
                za drogo (to grzeczne stwierdzenie, inne slowea uzywaja)...to co kupuja?
                Odpowiem Ci...totalny syf. A wiesz dlaczego? Bo zarabiaja syf, mieszkaja w
                syfie, wygladaja jak syf no i niestety...zachowuja sie jak syf. A to juz
                niestety potwierdzi Ci kazdy przyszysz ktory byl w Londynie, robil tam zakupy i
                jezdzil autobusami. Taka jest prawda...
          • woman4 Re: Dziwne skojarzenia 05.02.05, 21:53
            faktycznie! popyt na Polki jest, ale ja podziekuje. Kasy mozna szukac na rozne
            sposoby, najlatwiej u boku cudzoziemcow, a pozniej to juz rozne rzeczy sie
            dzieja.
            a patriotyzm...nie chodzi o patriotyzm, chodzi pewnie o jakas nostalgie,
            przywiazanie, tesknote i takie tam inne wartosci.
            • dyplomata WIesz slyszalem 05.02.05, 22:26
              woman4 napisała:

              > faktycznie! popyt na Polki jest, ale ja podziekuje. Kasy mozna szukac na
              rozne
              > sposoby, najlatwiej u boku cudzoziemcow, a pozniej to juz rozne rzeczy sie
              > dzieja.
              > a patriotyzm...nie chodzi o patriotyzm, chodzi pewnie o jakas nostalgie,
              > przywiazanie, tesknote i takie tam inne wartosci.

              Wiesz slyszalem o ludziach co zainstalowali sobie telewizje polska (mieszkaja w
              domku). Mowia ze czuja sie w domu jak w Polsce a wszelka nostalgia i tesknota
              im odeszla. Ale to jest para a nie singiel.
              • woman4 Re: WIesz slyszalem 05.02.05, 22:37
                a wiesz czego ja bym nie chciala: polskiej telewizji w Asutrii, bo wtedy to juz
                na pewno by mnie opuscila tesknota i nostalgia:-)
                te ciagle spekulacje i afery dzialaja na mnie bardzo motywujaco:-)
                takze moze ta parka w takim celu sobie zalozyla polska tv:-)
        • woman4 Re: Sensy tego pytania 05.02.05, 21:46
          Wlasnie Rybolog, to nie jest takie proste.
          Polki bardziej patriotyczne??? hm... no wiesz, jak Ci rano ktos powie Guten
          Morgen zamiast Dzien Dobry to na pewno mysla wtedy o patriotyzmie.
          Faceci maja troche inne priorytety, tak bylo, jest i bedzie... i pozostanie.
          Ja i tak chce wrocic do Polandu, tylko cholera boje sie tego reality show,
          praca to mniejsze zmartwienie, ale jak mi sie nic w zyciu osobistym nie zmieni,
          to wtedy bede dopiero zalowac.
          • rybolog Moge dac Ci rade? n/t 05.02.05, 21:54
            • woman4 Re: Moge dac Ci rade? n/t 05.02.05, 22:03
              jasne, czekam na Twoja rade.
              • rybolog Re: Moge dac Ci rade? n/t 05.02.05, 22:14
                Zabezpiecz sie finansowo, zapros jego (albo innego) i niech sie facet sprawdzi.
                Nie musi z Toba mieszkac. Nie ma nic lepszego jak sprawdzenie sie z daleka od
                domu. Po pewnym czasie bedziesz miala wszystko jak na dloni...

                Ty natomiast uwazaj na swoja kieszen, i jak "ta" milosc nie wypali a czas na
                inne milosci zacznie powoli uciekac, wroc z odpowiednia kasa do Polski i zacznij
                od poczatku...jak niezalezna kobieta.
                • woman4 Re: Moge dac Ci rade? n/t 05.02.05, 22:32
                  rybolog napisał:

                  > Zabezpiecz sie finansowo, zapros jego (albo innego) i niech sie facet
                  sprawdzi.
                  > Nie musi z Toba mieszkac. Nie ma nic lepszego jak sprawdzenie sie z daleka od
                  > domu. Po pewnym czasie bedziesz miala wszystko jak na dloni...
                  >
                  Sorry, ale nie za bardzo rozumie, co masz na mysli?
        • malvvina Re: Sensy tego pytania 08.02.05, 12:34
          hihi bo to w genach ?
      • woman4 Re: Sensy tego pytania 05.02.05, 21:36
        na urlop do Polski nie musze jechac, bo jestem tam srednio raz na miesiac.
        Powrot na Slask (bo tam mam kacik), a facet ktroego sugerujesz mi obwachac to
        kolejny kawal drogi (mazowieckie)! Praca? po ciezkich poszukiwaniach musi sie
        znalezc...mam taka nadzieje. Kasa, to raczej bez komentarza.

        Z twojego pytania zdaje sie wyzierac jaki brak racjonalizmu. Przeciez jezeli
        > ktos ma ochote sie przeniesc na przyklad z Nowego Yorku do Californii to szuka
        > konkretnego miejsca, zapoznaje sie z warunkami i jesli wszystko pasuje to sie
        > przenosi a jezeli nie to nie.
        tutaj to chyba lekka przesada, nie porownuj Slaska/Warszawki i Austrii do NYC i
        Kalifornii. to zasadnicza roznica!
        sytuacje zbadac na miejscu??? a co mam niby badac, kiedy sie blok zapadnie albo
        kiedy mi auto ukradna, czy moze kiedy mi lekarz powie, ze nie ma numerkow???
        • dyplomata Nastawienie mniej optymistyczne 05.02.05, 21:53
          woman4 napisała:

          > na urlop do Polski nie musze jechac, bo jestem tam srednio raz na miesiac.
          > Powrot na Slask (bo tam mam kacik), a facet ktroego sugerujesz mi obwachac to
          > kolejny kawal drogi (mazowieckie)! Praca? po ciezkich poszukiwaniach musi sie
          > znalezc...mam taka nadzieje. Kasa, to raczej bez komentarza.

          No wiec sa dwie niewiadome. Praca - lepiej nie pozostawiac to nadziei i ze jakos
          to bedzie, bo jest ciezko. Facet - to trzeba by bardzo dobrze obadac.

          Dobrze jest pamietac o efekcie idealizacji. Myslac o takich przenosinach
          pompuje sie duzo optymizmu. Potem ludzie narzekaja a bo to praca nie taka jak
          sie marzylo, powietrze nie takie czyste, facet nie ideal i tak dalej.

          > sytuacje zbadac na miejscu??? a co mam niby badac, kiedy sie blok zapadnie
          >albo kiedy mi auto ukradna, czy moze kiedy mi lekarz powie, ze nie ma
          >numerkow???

          Zbadaj dokladnie sprawy pracy, faceta i kasy. I nastaw sie raczej na mniej
          optymistyczny wariant - ze bedzie ciezko i jakies niezbyt przyjemne
          niespodzianki (na przyklad sensownej pracy za skarby nie ma). To jest dobre bo
          najwyzej bedziesz miala mile rozczarowania a jak nie bedzie szlo to nie
          bedziesz rozczarowana.
          • woman4 Re: Nastawienie mniej optymistyczne 05.02.05, 22:02
            kurde, nie wiem co mam napisac. to niby takie proste ale jednak trudne
            ale chyba na razie spasuje z tymi come back'ami.
            popracuje moze najpierw nad tym facetem, jak sie cos wyjasni to popracuje nad
            job'em, a jak sie cholera nic nie wyjasni, to nie wroce do Polski, chociaz
            cholernie tego chce.
            • dyplomata Zdaje sie cos lapiemy 05.02.05, 22:14
              woman4 napisała:

              > kurde, nie wiem co mam napisac. to niby takie proste ale jednak trudne
              > ale chyba na razie spasuje z tymi come back'ami.
              > popracuje moze najpierw nad tym facetem, jak sie cos wyjasni to popracuje nad
              > job'em, a jak sie cholera nic nie wyjasni, to nie wroce do Polski, chociaz
              > cholernie tego chce.

              Zdaje sie ze lapiemy gdzie jest sedno sprawy. Sedno to ze bedac zagranica
              czeka cie samotnosc albo zwiazek z obcokrajowcem w ktorym bedziesz czula sie
              obco. Dobre rozumowanie? Jesli tak to jest rzeczywiscie bardzo powazny problem.
              Ale i w tym przypadku najpierw najlepiej wybadac jaki facet ci sie rysuje i
              byc moze wspolnie z nim zaczac cos planowac? Jezeli wyszedl by staly zwiazek z
              facetem ktory jest co najmniej jako tako ustawiony (no bo chyba nie z
              bazrobotnym) to mialoby duzy sens zamieszkanie razem gdzies w odpowiednim
              miejscu w Polsce. No bo powodem byloby rozsadne ulozenie sobie zycia. A
              wracanie na lapu capu gdy nic nie jest ulozone wyglada raczej bez sensu.
              • woman4 Re: Zdaje sie cos lapiemy 05.02.05, 22:29
                Lapiemy??? chyba kota w worku:-)
                kurde dyplomata, masz swietny nickname, adekwatny do swoich opinii, bardzo
                konkretny i dyplomatyczny:-)
                >Sedno to ze bedac zagranica
                > czeka cie samotnosc albo zwiazek z obcokrajowcem w ktorym bedziesz czula sie
                > obco. Dobre rozumowanie? Jesli tak to jest rzeczywiscie bardzo powazny
                problem.
                Racja! a ze wyobrazenia o zwiazku z Austryjakiem przekraczaja moja wyobrazn,
                wycofuje sie z tego juz na starcie!
                Moj Polak nie jest bezrobotny, ale chyba musze z nim powaznie porozmawiac przy
                najblizszej okazji. Moze na wiosne, wtedy podobno hormony szaleja. Masz racje,
                zrobie na niego nacisk i sprawa sie sama rozwiaze:-) Tak wiec moze nie bedzie
                potrzeby roztrzasania kwestii: come back. I'll stay in Austria. W imie idei na
                razie nie chce mi sie wracac i mam nadzieje, ze samotnosc tez mnie nie dopadnie.
                Po prostu kurde poczekam na lepszy moment.
                Latwo sie pisze...
                • dyplomata A czy to nie 30 nadchodzi? 05.02.05, 22:43
                  woman4 napisała:
                  > Racja!

                  No i czy to nie 30 nadchodzi?

                  a ze wyobrazenia o zwiazku z Austryjakiem przekraczaja moja wyobrazn,
                  > wycofuje sie z tego juz na starcie!

                  No fakt, taki herr z Tyrolu z kapeluszem i spodenkami przekracza granice
                  wyobrazni?

                  > Moj Polak nie jest bezrobotny, ale chyba musze z nim powaznie porozmawiac
                  >przy najblizszej okazji. Moze na wiosne, wtedy podobno hormony szaleja. Masz
                  >racje, zrobie na niego nacisk i sprawa sie sama rozwiaze:-)

                  To wyglada bardzo rozsadnie jesli iskrzy miedzy wami.

                  >Tak wiec moze nie bedzie potrzeby roztrzasania kwestii: come back. I'll stay
                  >in Austria. W imie idei na razie nie chce mi sie wracac i mam nadzieje, ze
                  >samotnosc tez mnie nie dopadnie. Po prostu kurde poczekam na lepszy moment.
                  > Latwo sie pisze...

                  Tak, jesli 30 nadchodzi nie ma duzo czasu na czekanie. Trzeba dzialac
                  zdecydowanie. I tu koncowa uwaga: Jezeli ci Österreicherzy nie wchodza w gre
                  wiec grozilaby samotnosc z duzym prawdopodobienstwem to jest duzy bardzo
                  bodziec zeby sprobowac na gruncie polskim. Jednak zasada jest taka ze lepiej
                  zyc skromniej z kims niz samotnie w luksusie.
                  • woman4 Re: A czy to nie 30 nadchodzi? 05.02.05, 23:15
                    juz sie wylaczalam, a tu Dyplomata:-)
                    Zdecyduj sie dyplomata albo psycholog, a moze kurde z Ciebie jakis
                    Kaszpirowski:-)
                    a co... 30 jest juz w zasiegu:-) ale jeszcze nie ta desperacka, bo tutaj troche
                    pozniej rozpoczyna sie zycie zwane kompromisem.
                    Ci Panowie z Tyrolu sa sympatyczni, tylko tacy troche inni:-) nosza nie tylko
                    fajne kapelusze, ale i swietne podkolanowki:-)

                    > To wyglada bardzo rozsadnie jesli iskrzy miedzy wami.
                    pewnie ze iskrzy, ale warto trzymac kciuki, zebysmy nie sploneli za wczesnie:-)

                    > Tak, jesli 30 nadchodzi nie ma duzo czasu na czekanie. Trzeba dzialac
                    > zdecydowanie. I tu koncowa uwaga: Jezeli ci Österreicherzy nie wchodza w gre
                    > wiec grozilaby samotnosc z duzym prawdopodobienstwem to jest duzy bardzo
                    > bodziec zeby sprobowac na gruncie polskim. Jednak zasada jest taka ze lepiej
                    > zyc skromniej z kims niz samotnie w luksusie.
                    Dyplomata tylko prosze nie rob na mnie "Drucku" (nacisk), bo zaraz wpadne w
                    panike:-) nie cierpie jak ktos robi na mnie Druck, "nie ma duzo czasu na
                    czekanie...trzeba dzialac zdecydowanie" to moje slowa, zawsze tak mowie: szkoda
                    czasu na drobnostki, trzeba dzialac". Sama sie madrze, a potem pekam:-) Jasne
                    ze lepiej zyc skromniej, ale ze wsparciem tego drugiego. Sama sie na tym lapie,
                    ze juz pewne rzeczy nie rajcuja mnie, tak jak pare lat temu (nigdy bym o tym
                    nie pomyslala).
                    a tak jeszcze z innej beczki: konkretny z Ciebie gosciu i podoba mi sie, to co
                    piszesz, za wyjatkiem tego NYC i Kalifornii-)


              • woman4 to ja juz sie pozegnam 05.02.05, 22:43
                dzieki za dyskusje!
                przemysle mojego Warszawiaka, a raczej pogadam, a reszte zalatwie
                pozniej...kiedy??? az nadejdzie odpowiedni moment, i mam nadzieje ze w koncu
                nadejdzie! ze w koncu kurde wroce do tego dziwnego kraju.

                pozdrowionka!
                • hansii jeszcze jedno pytanie. 05.02.05, 23:10
                  jak chcesz to sie zegnaj...
                  ale poniewaz znam dobrze polski rynek pracy (a i austriacki tez) obecny i
                  przyszly, to podaj Twoj zawod, zawod tego Pana z ktorym wiazesz nadzieje
                  i wtedy moze bede Ci w stanie dokladniej odpowiedziec, czy wracac teraz
                  do kraju.
                  • woman4 Re: jeszcze jedno pytanie. 05.02.05, 23:20
                    studiowalam ekonomie jak tysiace z nas "zarzadzanie i marketing", takze zawod
                    to zaden i kazdy, ale mam do czynienia z branza logistyczna. Ten pan to duza
                    firma produkcyjno-handlowa, stanowisko miedzy transportem a kontrolerem,
                    wystarczy?
                    • hansii Re: jeszcze jedno pytanie. 05.02.05, 23:34
                      wystarczy.

                      Jezeli Ci na nim zalezy, to ta branza utrzyma sie w kraju.
                      gorzej, lub lepiej, wazne, jak on sobie z tym radzi...
                      tez jestem ekonomista i wiem...
                      natomiast - jezeli wolisz zyc w Austrii (tez ma to swoje zalety)
                      a ten Pan zna niemiecki, lub chociaz chce sie go uczyc,
                      mozna i o zyciu w Austrii myslec.

                      chociaz to trudniejsza droga.

                      Tak, czy tak, zycze powodzenia.
                      • woman4 Re: jeszcze jedno pytanie. 05.02.05, 23:42
                        ten Pan nie zna niemieckiego i sie go nie uczy, bo tutaj trzeba przyjechac z
                        biegla znajomoscia a nie z paroma zdaniami, a na to juz raczej za pozno.

                        a jaka Twoim zdaniem branza ma nejwieksze perspektywy (w Austrii i w Polsce) i
                        czy Logsityka zalicza sie do nich? wlasnie planuje zrobic tutaj jeden semestr
                        scisle zwiazany z ta branza.
                        • hansii Re: jeszcze jedno pytanie. 05.02.05, 23:58
                          no wybacz, omnibusem, to ja tez nie jestem...
                          jezeli On nie zamierza uczyc sie niemieckiego,
                          to raczej wiaze swoja przyszlosc z krajem...

                          oczwiscie, masz inne mozliwosci, chociazby nawiazanie wspolpracy
                          np. z austriackimi spedytorami...
                          no, ale raczej przekracza to ramy tego watku...
                          podskornie czuje, ze wolalabys zostac w Austrii, co mnie nie dziwi...
                          gdzie bedziesz miala ciekawsze i wygodniejsze zycie,
                          musisz ocenic juz ty sama...

                          dobranoc.
                        • itsmeagain Re: jeszcze jedno pytanie. 06.02.05, 01:32
                          > ten Pan nie zna niemieckiego i sie go nie uczy, bo tutaj trzeba przyjechac z
                          > biegla znajomoscia a nie z paroma zdaniami, a na to juz raczej za pozno.

                          Wydaje mi sie, ze na nauke nigdy nie jest za pozno. Znalam kiedys w Niemczech
                          takie malzenstwo (ale to nie byli Polacy tylko Serbowie), gdzie ona znala
                          niemiecki perfekt a on nic. Ona pracowala i zarabiala, a on sie przez jakis
                          czas uczyl intensywnie niemieckiego. Jesli bedzie wam naprawde na sobie
                          zalezalo, to wspolnie poradzicie sobie wszedzie. A do Polski raczej nie ma co
                          wracac. Jak to ktos fajnie na jednym z forow napisal "spokoj zostawisz za
                          granica".
                        • kaukazek Re: jeszcze jedno pytanie. 06.02.05, 23:50
                          woman4 napisała:

                          > ten Pan nie zna niemieckiego i sie go nie uczy, bo tutaj trzeba przyjechac z
                          > biegla znajomoscia a nie z paroma zdaniami, a na to juz raczej za pozno.

                          a dlaczego za pozno?
                          pan ma po 50 tce?
                          na zachodzie ludzie przeciez czesto zmieniaja zawod w wieku 40 lat i swietnie
                          sobie radza
                          co do jezykow nie bardzo moge pojac...
                          tym bardziej, ze w tej (jego) dziedzinie ma szanse w Austrii napewno przy
                          konkretnej, fachowej???przypuszczam znajomosci jezyka niemieckiego

                          • woman4 nauka jezykow 07.02.05, 20:10
                            masz racje, ze na nauke nigdy nie jest za pozno, tym bardziej jezeli nie ma sie
                            nawet 30. ale............. wyobraz sobie wyjezdzasz z kraju do kraju gdzie:
                            nigdzie sie nie dogadasz, nie mozesz podjac pracy bynajmniej przez.... ????
                            (minimum rok jak nie wiecej), ja nie jestem Austryjaczka, wiec nie bede z nim
                            rozmawiac po niemiecku, bo to nie wypali (znam z autopsji). To tez dla takiej
                            osoby frustrujace, siedzienie w chacie i w szkole, a babka zajedzie sie w tym
                            momencie za dwie osoby, bo w urzedach masa formalnosci a tylko ona rozumie (a
                            to kraj upierdliwy) .... a poza tym kobiety tutaj (tak jak w kazdym kraju)
                            zarabiaja mniej niz faceci, wiec utrzymanie nie bedzie moze graniczyc z cudem ,
                            ale bedzie nie lada wyzwaniem. Na to nie pojdzie normalny facet, takie jest
                            moje zdanie... ale moze sie myle. Trzeba myslec realistycznie.
                            • dyplomata Optymalne rozwiazanie 07.02.05, 20:29
                              woman4 napisała:

                              > masz racje, ze na nauke nigdy nie jest za pozno, tym bardziej jezeli nie ma
                              >sie nawet 30. ale............. wyobraz sobie wyjezdzasz z kraju do kraju
                              > gdzie:
                              > nigdzie sie nie dogadasz, nie mozesz podjac pracy bynajmniej przez.... ????
                              > (minimum rok jak nie wiecej), ja nie jestem Austryjaczka, wiec nie bede z nim
                              > rozmawiac po niemiecku, bo to nie wypali (znam z autopsji). To tez dla takiej
                              > osoby frustrujace, siedzienie w chacie i w szkole, a babka zajedzie sie w tym
                              > momencie za dwie osoby, bo w urzedach masa formalnosci a tylko ona rozumie (a
                              > to kraj upierdliwy) .... a poza tym kobiety tutaj (tak jak w kazdym kraju)
                              > zarabiaja mniej niz faceci, wiec utrzymanie nie bedzie moze graniczyc z
                              > cudem , ale bedzie nie lada wyzwaniem. Na to nie pojdzie normalny facet,
                              > takie jest moje zdanie... ale moze sie myle. Trzeba myslec realistycznie.

                              Tutaj wykazujesz bardzo duzo zdrowego rozsadku. Czesci ludzi zwiazek z
                              obcokrajowcami zupelnie nie pasuje wiec nawet nie ma co o tym myslec. Tak
                              samo trudno wyciagac za granice faceta jezeli sam tego bardzo nie chce i nie
                              jest zdecydowany sie przebijac co moze byc trudne jezeli np. nie zna sie jezyka.

                              W twoich warunkach optymalne rozwiazanie to szybkie dzialanie: zorientowac sie
                              lepiej co do faceta, co do warunkow na miejscu i jezeli znalazlaby sie praca
                              nie calkiem beznadziejna to zaryzykowac. Bo pierwsza zasada to jak wspomniano
                              lepiej sprobowac skromniej z kims niz nawet w luksusie zyc samotnie.

                              Warunkiem jest ze to wszystko powinno byc wybadane i zadecydowane szybko a nie
                              ciagnac sie latami. Jakies pol roku i juz.
                              • woman4 Re: Optymalne rozwiazanie 07.02.05, 20:45
                                Dyplomata dajesz mi az pol roku???
                                Jestes niesamowity:-)
                                To lepiej podpowiedz mi, jak najlepiej sie goscia zapytac, o to czego chce sie
                                dowiedziec, Wy prezciez jestescie cholernie prostolinijni, a jak ja zaczne
                                krecic to on mnie nie zrozumie... no wiesz...kobiety maja inny sposob wyrazania
                                swoich pogladow, uczuc i pytan, tragedia!
                                o wlasnie leci U2 i moj ulubiony song: "City of Blinding lights".....jest super.
                    • kaukazek Re: jeszcze jedno pytanie. 06.02.05, 23:46
                      woman4 napisała:

                      > stanowisko miedzy transportem a kontrolerem,
                      > wystarczy?

                      nie, nie wystarczy
                      tak naprawde niewiele to oznacza
                      moze napisz troche szerzej
                      • woman4 do kaukazka 07.02.05, 20:03
                        ten facet pracuje w koncernie, ktory zajmuje sie produkcja i handlem elementow
                        wyposazenia mieszkan, kontroluje producentow, to tyle jezeli chodzi o
                        branze "miedzy transportem a kontrolerem". Nie jezdzi tirami ani nie kontroluje
                        pasazerow:-)
    • jimjim Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 06.02.05, 23:33
      witaj :>
      heh, jestem chyba w podobnej sytuacji, to znaczy od jakiegos czasu wlocze sie po
      europie. wlasnie dzisiaj kupilem sobie bilet powrotny :> dlugo do tego
      dojrzewalem, ale w koncu dotarlo do mnie, ze moj "dolek energetyczny" jest
      wlasnie w plosce. no ale trzeba sie bylo najpierw wyniesc na jakis czas, zeby
      sie o tym przekonac :> to jest moj stan na dzien dzisiejszy. moj znajomy
      twierdzi, ze wytrzymam w kraju maksymalnie pol roku i znowu mnie gdzies wywieje.
      kto wie?
      heh, pozdrawiam Cie serdecznie

      jim lat trzy i pol
      • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 07.02.05, 20:18
        hej!
        no to sie zdecydowales. Ja jeszcze sie bujam i postanowilam, ze na razie nie
        bede podejmowac tego ryzyka powrotnego. Moj dolek energetyczny tez pewnie jest
        gdzies w Polsce, ale znajomi twierdza, ze tez tam dlugo nie wytrzymam,
        katastrofa! Myslalam juz nawet o innym kraju, ale to chyba bez sensu...czlowiek
        ucieka niewiadomo przed czym i goni niewadomo co. To prawda, ze jak juz raz
        wyjedziesz, bedzie Cie nosic. To tez nie jest moj pierwszy dluzszy pobyt za
        granica, juz podczas studiow wyjechalam na rok, pozniej skonczylam studia i
        wyjechalam ponownie (do innego kraju). To cos takiego, jak niespokojna dusza...
        Ale mam nadzieje, ze kiedys mnie ktos lub cos dopadnie, co zmobilizuje mnie do
        podjecia jednej z najwazniejszych zyciowych decyzji. A Tobie zycze powodzenia i
        gratuluje podjecia decyzji... moze kiedys jeszcze sie odezwiesz.
        pa

        evelin lat cztery i 3 miesiace (tak dlugo tutaj siedze)
        • dyplomata Dopadnie samotnosc 07.02.05, 20:32
          woman4 napisała:

          > Ale mam nadzieje, ze kiedys mnie ktos lub cos dopadnie, co zmobilizuje mnie
          >do podjecia jednej z najwazniejszych zyciowych decyzji.

          Czas jest jednak nieublagany i zwieksza sie prawdopoodbienstwo samotnosci.
          Samotnosc jest nawet i wygodna ale po 40 staje sie stopniowo coraz bardziej
          smutna.
          • woman4 Re: Dopadnie samotnosc 07.02.05, 20:39
            Dyplomata to znowu Ty!
            wyobraz sobie, ze sie usmialam, jak cie ujrzalam:-)
            ja wlasnie probuje co nie co odpowiedziec...ale to forum wciaga.
            samotnosc jest wygodna, ale frustrujaca, nie dla ludzi stworzona.
            Czlowiek to istota "stadna".
            Kiedys na szkoleniu jeden starszy Pan powiedzial:
            W zyciu czlowieka istotne sa 3 plaszczyzny:
            rodzina, praca i hobby.
            Brak jednego z tych elementow powoduje, ze czlowiek nie zrealizuje sie nigdy w
            calosci. I jestem tego samego zdania.
            Samotnosc jest zawsze smutna, przed i po 40.
            I nie rob na mnie "Drucku" Dyplomata.
            A jak z twoja samotnoscia?
            • dyplomata Re: Dopadnie samotnosc 07.02.05, 22:57
              woman4 napisała:

              > Brak jednego z tych elementow powoduje, ze czlowiek nie zrealizuje sie nigdy
              >w calosci. I jestem tego samego zdania.

              No a co robisz zeby sie w to nie wplatac??? Jakis facet niezbyt dobrze
              obwachany na odleglosc i to wszystko?

              > Samotnosc jest zawsze smutna, przed i po 40.
              > I nie rob na mnie "Drucku" Dyplomata.

              Kein Druck Fräulein nur kleine Gespräch, hehe.

              > A jak z twoja samotnoscia?

              Chyba wiesz ze dyplomaci maja kontakty w nadmiarze?
              • woman4 rozwalasz mnie:-) 07.02.05, 23:21
                Dyplomata, ty mnie powoli rozwalasz swoimi tekstami:-)

                > No a co robisz zeby sie w to nie wplatac??? Jakis facet niezbyt dobrze
                > obwachany na odleglosc i to wszystko?

                kurde dyplomata co robie, wlasnie zaczynam nad tym pracowac, a ty nie chcesz mi
                tutaj pomoc ulozyc jakies meskiej gadki w trudnych rozmowach! co z ciebie za
                dyplomata? poza tym dales mi pol roku, to duzo i malo, ale ich gebe Gas:-)
                versprochen!
                a jak sie nie uda, to zloze reklamacje i pieprze, te cala historie...

                "Chyba wiesz ze dyplomaci maja kontakty w nadmiarze?"
                tja...masz racje, plecy i kontakty trzeba miec, szczegolnie w Polandzie:-)
                na razie mowie Guten Nacht panie Dyplomata:-)

                • kaukazek Re: rozwalasz mnie:-) 08.02.05, 01:07
                  woman4 napisała:

                  >
                  > na razie mowie Guten Nacht panie Dyplomata:-)
                  >
                  hahaha
        • jimjim Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 07.02.05, 21:07
          :>

          najwazniejsze jest miec wybor. im wiecej swiata widzisz tym bardziej zdajesz
          sobie sprawe jak malo go widzialas. masz racje, ze jak sie raz zacznie, to potem
          nie mozna przestac :> uzaleznia na amen i przy kazdej wystawie z mapami
          szkolnymi, przy siedzibach lini lotniczych czy lekturze kapuscinskiego czy
          innego wloczykija skrecac sie w brzuchu zaczyna. ale czasem trzeba gdzies
          odpoczac (wiekszosc chyba tak ma :>), a mi sie najlepiej odpoczywa w miejscu
          ktore rozumiem bez slow i ktore mnie bez slow rozumie. i to ze jest tam teraz
          -15, najblizsze morze 500 km na polnoc (i to zimne), a srednia placa brutto nie
          imponuje. no ale to ja tak mam. ktos kiedys probowal znalezc obiektywnie
          najlepsze miejsce do zycia na ziemi (nie pamietam niestety kto i na lamach
          czego) ale wyszlo mu chyba (wg oczywisice wczesniej przyjetych kryteriow), ze to
          okolice gornej czesci cholewy buta wloskiego :> moze i mial racje. ale. heh.
          moze kiedys?
          na szczescie ludzie nie mysla obiektywnie - czego i Tobie serdecznie zycze :>

          pzdr.

          jim lat trzy i pol
          • woman4 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 07.02.05, 21:20
            "a mi sie najlepiej odpoczywa w miejscu ktore rozumiem bez slow i ktore mnie
            bez slow rozumie"
            i to ujales b.trafnie....b.trafnie.
            niezle z nas aparaty, kraza po Europie i szukaja ... szczescia? przygod?
            lepszego bytu a moze spokoju, bezpieczenstwa?
            Wiesz, my pewnie teraz idealizujemy, bo nie mieszkamy w Polsce, ale na razie mi
            nic nie pozostalo jak idealizowanie.
            Jak kiedys wrocilam po roku pobytu za granica, mialam tyle energii w sobie, ze
            moglam gory przenosic. Energie spozytkowalam dobrze, szybko prace znalazlam,
            facet tez sie pojawil sam po prostu, studia tez ukonczylam...minely 3 lata i
            znowu....jak dlugo jeszcze? w miedzyczasie nowy pomysl to Nowa Zelandia, ale
            moja rodzinka skutecznie wyperswdowala mi to z glowy.
            Ty jednak wracasz na pewno? dokad dokladnie?
            • jimjim Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 07.02.05, 22:43
              ;> a mi sie australia od jakiegos czasu sni. nowa zelandia zreszta tez.
              poludniowa ameryka, afryka, blizszy czy dalszy wschod - ech :> "wszedzie dobrze
              gdzie nas nie ma ;>" ponoc ludzie na drugim krancu swiata moga wydawac sie
              blizsi niz sasiedzi zza prawej lub lewej granicy. no ale to wszystko w moim
              wykonaniu to teoria, wiec nie podpisuje sie a tylko cytuje :>
              w pewnym momencie zdaje sie sobie sprawe, ze wlasciwie mozna byc wszedzie, a
              jednoczesnie uswiadamiasz sobie sprawe z tego, ze wcale nie chcesz sie nigdzie
              ruszac. ciekawosc sciera sie z lenistwem, wieczorna euforia dostaje po glowie
              porannym paralizem (albo odwrotnie) i w koncu laduje sie na wypadkowej :>.
              szczerze mowiac czasami zazdroszcze tym, ktorzy potrafia sie wtopic w inna
              kulture bez uszczerbku wewnetrznego kregoslupa swiatopogladowego. mi po prostu
              brakuje chyba wytrwalosci w szukaniu w "srodku" i na "zewnatrz" :>. z drugiej
              strony wieczni tulacze tez maja "ciekawie".
              tak sobie mysle, ze wazne jest to, zeby byc tam, gdzie sie mozna rozwijac, tak
              jak chcesz i tak jak potrafisz to robic. a to, ze niektorzy nie moga sie obejsc
              bez pewnych klimatow? no trudno, kazdy ponoc ma jakies slabe/mocne punkty :> heh.
              a gdzie sie czesciej umiechasz? (tak do siebie ;>)
              • woman4 Australia 07.02.05, 23:11
                ten kraj mi sie marzyl na studiach, bylam nawet w ambasadzie w Warszawce po
                papiery, dostalam, ale studia mnie tak otepily, ze ich nie wypelnilam, a potem
                byla praca, ktora tez mnie otepila:-)
                smieje si eze mnie rodzinka, ze nie Australia wypalila, ale Austria tez na "A":-
                ) Do Ameryki sie wybieram, ale na urlop, posluchac Mariachi na zywo...tam sie
                zyje inaczej, ludzie sa otwarci, mieszkalam z Argentynczykiem i jego szczerosc
                powalala mnie czasem na kolana. On twierdzi, ze to normalna...dostaja babka
                roze w Ekwadorze od faceta za nic, po prostu tylko dlatego, ze mu sie
                podoba...tam troche inaczej. Ale czy Europejczyk by sie szybko tam odnalazl?
                Polak odnajdzie sie wszedzie:-) tylko na jak dlugo?

                > w pewnym momencie zdaje sie sobie sprawe, ze wlasciwie mozna byc wszedzie, a
                > jednoczesnie uswiadamiasz sobie sprawe z tego, ze wcale nie chcesz sie nigdzie
                > ruszac. ciekawosc sciera sie z lenistwem, wieczorna euforia dostaje po glowie
                > porannym paralizem (albo odwrotnie) i w koncu laduje sie na wypadkowej :>.

                Chlopie jak ja cie rozumie!!! i badz tu madry...i podejmuj decyzje.
                Jedno jest pewne, tacy mniejsi lub wieksi tulacze maja na pewno ciekawsze
                zycie, bogatsi beda w inne doswiadczenia, ktore niekoniecznie kazdy zrozumie!
                nigdy w zyciu nie poznalabym takich interesuajych ludzi jak na tych wszystkich
                dzikich wycieczkach, emigracjach i przeprowadzkach...nie nauczylabym sie
                hiszpanskiego, nie zrywalabym bokow ze smiechu z czeskiego i slowackiego, nie
                wiedzialabym ze Austria to taki cholernie policyjny kraj itp,..:-)
                ale........ wedrowki kiedys nadejdzie kres, pytanie tylko kiedy i gdzie sie
                zatrzymamy?
                zyczmy sobie powodzenia,
                ja juz koncze na dzisiaj, jutro musze do roboty, a jeszcze musze poczytac
                troche przewodnika Lonely Planet, bo urlop za pasem.
                usmiecham sie .... do tych co sie do mnie usmiechaja:-) i nie tylko do siebie!
                hasta luego!
                • jimjim Re: Australia 08.02.05, 00:18
                  :>
                  nigdy nie wiadomo co by bylo gdyby :> ponoc byli i tacy, ktorzy znali tylko
                  droge do szkoly i do kosciola, a swietymi zostali :> ale faktem tez jest, ze
                  podroze ksztalca, cokolwiek mialby ten slogan znaczyc, jest on wydaje mi sie
                  mocno trafny :> paradoksalnie perspektywa kilku granic pozwala na zupelnie inne
                  spojrzenie na stare smieci. zaczyna sie doceniac, zauwazac, czy tez krytykowac
                  rzeczy, o ktorych nie mialo sie wczesniej nawet pojecia ze nawet isnieja :>
                  potrafisz juz klac po niemiecku? tak szczerze, spod samej watroby? :>
                  chociaz z drugiej strony jezyk to nie wszystko :>

                  pozno? fakt
                  tak wiec
                  ate logo ;>
                  pzdr.
    • kaukazek Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 06.02.05, 23:42
      niewiem ile masz lat. ale na udany i szczesliwy zwiazek niekoniecznie
      licz..jesli to potem
      najpierw musisz sie usamodzielnic i znalezc prace, a to niewatpliwie bedzie
      trudne
      jesli masz dobry zawod i jestes mloda - patrz 32 lata, to masz szanse jeszce na
      znalezienie pracy...
      pamietaj, ze na tych z zahranicy patrza z byka...
      zapomnij o lepszym systemie socjalnym, swobodzie obyczajowej etc....
      bo nawet jesli takowa (sztucznie ) istnieje to Polska jest krajem , gdzie
      nadal funkcjonuje pojecie starej panny , wiec jesli masz powyzej 35 lat nie
      licz na bujne i ozywione zycie towarzyskie
      a) raz, ze inne kobiety w tym wieku dawno maja meza i dzieci
      b) te , ktore nie maja musza byc jakies "lewe" - patrz nikt ich niechcial
      c)nikt nie uwierzy, ze do tego czasu nie pojawil sie zaden wlasciwy kandydat
      bo przeciez KAZDA ??? normalna Polka chce meza i rodziny

      jesli chodzi o faceta na dwoje babka wrozyla
      oczywiscie sa tez potencjalni inni
      ale...
      nie masz zamiarzu wracac do Polski chyba tylko celem znalezienia partnera
      zyciowego
      takiegoz powinnas znalezc tez tam, gdzie teraz zyjesz
      nie licz na to, ze ktos poda ci recepte na zycie w Polsce
      lub, ze bedziesz miala gwarancje, ze ci sie powiedzie...
      nie ma takiej mozliwosci
      radze ci dobrze rozwazyc wszystkie za i przeciw
      samo rozejrzenie sie na miejscu na zasadzie krotkiego pobytu nic ci nie da
      musialabys pojechac conajmniej na rok, normalnie zyc i pracowac i dopiero po
      tym okresie stwierdzic, czy to rzeczywiscie mialo sens
      jest tez szansa na to, ze po owym roku rowniez moze przyjsc posucha i
      zostaniesz bez pracy, wiec jesli nie masz zaplecza finansowego i rodzinnego
      wsparcia pomysl ryzykowny
      pozdrawiam
      -
      • woman4 do kaukazka 07.02.05, 20:33
        mloda to chyba jeszcze jestem (trafiles prawie w dziesiatke:-),
        na szczesliwy zwiazek nie liczyc? to na co mam liczyc? pogadam z gosciem,
        chociaz szczerze mowiac, nie za bardzo wiem od czego zaczac, bo zadna tam ze
        mnie Pani ekspert. Bede po prostu z nim szczera, bo do stracenia nie mam nic
        (najwyzej zludzenia:-) a z tego co wiem, to on tez zainteresowany, tylko my
        jestesmy dwa glupie barany, ktore nic sobie otwarcie nie powiedza, bo jedno i
        drugie boi sie (tak mi sie wydaje). Jak nic nie wyjdzie, to kto wie, moze
        faktycznie trzeba bedzie szeroko otworzyc oczy w Austrii...hm...
        Stare panny:-)
        tutaj w Austrii to okropnie normalne i nikt ich nie gnebi, wrecz przeciwnie...
        to wlasnie one dostaja dobre posady (bo dzieci nie choruja, bo ona i tak ma
        czas.... dziki zachod!) Nie moje to priorytety, babki te sa naprawde atrakcyjne
        i to one decyduja, czy chca byc z kims czy nie...troche zakrecony ten swiat,
        ale w sumie tutaj to wlasciwie Turczynki rodza dzieci.
        w Polsce to fakt, jest inaczej, ale cholera nie chce sie wiazac z rozsadku, to
        takie malo rozsadne, nie uwazasz? Z rozsadku to ja jutro moge wyjsc za maz, ale
        po co??? po to zeby potem plakac na forum, ze kocham innego i chce mieszkac
        sama... to zenujace.
        a praca?
        mam doswiadczenie w Polsce i za granica, 3 obce jezyki i lubie pracowac; mysle
        ze po wielu probach i bledach w koncu znalazlabym robote...ale kto to wie?
        wlasciwie to nic nie wiem...ale dzieki, za Twoje "stanie na ziemi" .
        • kaukazek Re: do kaukazka 07.02.05, 20:50
          stoje na ziemi, to prawda..
          kilka lat temu moja znajoma wrocila...
          ja sam rozwazalem to rowniez...( nie bylismy para)
          stad wiem, jakie sa realia...
          Ty jednak masz wieksze szanse...doczytalem teraz, ze jestes mlodsza...
          ale pamietaj licz na siebie...facet moze okazac sie niewypalem...
          chyba pisalas tez, ze jeszcze go dobrze nie znasz...
          nie jestem zimnym realista li i jedynie, chociaz tak to moze wygladac...
          raczej chce zebys byla swiadoma pewnych "niespodzianek"
          pozdrawiam

          p.s.jesli chodzi o faceta to w Austrii gdyby chcial tez by sobie poradzil...
          mysle, ze w tej branzy byc moze wystarczylby j.ang, chyba ze facet niezna tez
          tego jezyka...?na poczatek, czesto firma oplaca tez kurs...
          niwiem jak to sie ma w Austrii, ale przypuszczam, ze jakas "fucha" w tragicznej
          sytuacji tez by sie znalazla...rozwiazan jest kilka, ale nie sadze, zeby
          on "utrudnial" sobie zycie...
          jesli wyszlabys za niego za maz -kurs jezykowy, czy tzw. Umschulung tez
          wchodzilo by w rachube...finansowane przez Urzad Pracy


          a co z Polonia? w jakim srodowisku sie obracasz? jakas dzialalnosc kulturalna?
          z Twoich wypowiedzi nie wynika, ze "kochasz na zaboj"...przepraszam moze sie
          myle..
          w kazdym razie zycze szczescia...
          napewno warto sprobowadz..a staropanienstwa w Poldce nie powiennas sie
          bac...chyba w tej dziedzinie cos sie zmienilo w Twojej mentalnosci???
          • woman4 Re: do kaukazka 07.02.05, 21:30
            W Austrii owszem sa dotacje dla emigrantow, tym bardziej z Europy i jakimis tam
            kwalifikacjami, jest i Umschulung i inne kursy, ale to malo! Ale nie jest on
            jakims fachowcem informatykiem, ktoremu angielski tutaj
            wystarczy,niestety...wiem, dla chcacego nic trudnego, ale jezeli mozna latwiej
            (w POlsce) to po co wybierac sie w nieznane... ja bym tam pewnie zaryzykowala,
            ale ja jestem odwazna, a ludzie sa rozni.
            "Zakochana na zaboj" niekoniecznie:-) ale wiele mi do tego nie brakuje, bo
            potencjal mam:-) no i mam wrazenie, ze ktos obok mnie przechodzi, a ja na to
            nie reaguje...to chyba nie jest najlepsza reakcja. Wiesz co, najbardziej mnie
            wkurza, ze ludzie nie mowia otwarcie co im na sercu, albo i obok serca lezy.
            Przeciez to takie proste a jednoczesnie trudne i nie do zrobienia.
          • woman4 Re: do kaukazka 07.02.05, 21:33
            Z Polonia nie jestem w kontakcie, ale kto wie, moze warto...
            a moja branza to przede wszystkim business, zadna tam kultura, szczytne cele,
            to po prostu zarabianie kasy poprzez sprzedaz uslug w logistyce.
            • jinx00 Re: do kaukazka 07.02.05, 22:49
              witam. ja mieszkam za granica od siedmiu lat i nie widze szans na powrot do
              kraju w najblizszym czasie. mysle ze jestem zbyt realistycznie patrzaca osoba.
              w Polsce bez ukladow jest ciezko cos zorganizowac i o tym kazdy wie. nie wiem
              czy jest to lepsza sytuacja, ale w miejscu gdzie mieszkam nie ma takiego
              kolesiostwa i robienia ludzi w zywe oczy.
              poza tym odwiedzajac kraj to ja widze, ze z rodakami to mam coraz mniej
              wspolnego. nic przeciwko nim, ale nasze drogi sie rozeszly. kompletnie inne
              wizje, to tyle.
              jak to ladnie ujal jeden z muzykow w swoim tekscie "pierwsze wolne pokolenie
              skazone PRL'em". niby wolni i swiezi, ale stempel to mamy do konca zycia.
              pozdrawiam i sukcesow w trudnych wyborach
              • dyplomata Jinx tu NIE o to chodzi 07.02.05, 23:06
                jinx00 napisała:

                > witam. ja mieszkam za granica od siedmiu lat i nie widze szans na powrot do
                > kraju w najblizszym czasie. mysle ze jestem zbyt realistycznie patrzaca
                > osoba. w Polsce bez ukladow jest ciezko cos zorganizowac i o tym kazdy wie.

                W tym watku wyszlo tak chodzi ZUPELNIE o co innego. Wszyscy zgadzaja sie ze
                zagranica bardzo czesto ladniej pachnie i mozna robic wiecej kasiory.

                Pytanie co maja zrobic ci ktorzy sa samotni, wykluczaja zwiazek z
                przedstawicielami kraju w ktorym sa, a na horyzoncie szykuje sie zwiazek z
                krajowcem ktoremu niezbyt dobrze pasuje wyjazd z Polski. W tej sytuacji moze
                byc tak ze to jest wybor miedzy samotnoscia i zwiazkiem. Samotnosci raczej nie
                nalezy nikomu polecac i to nawet w miejscach gdzie jest malo kolesiostwa.

                Wiec napisz nie o tym ze jestes 7 lat zagranica tylko jaki masz uklad w zyciu
                prywatnym i wtedy mozna podyskutowac.
                • itsmeagain Re: Jinx tu NIE o to chodzi 07.02.05, 23:23
                  > Pytanie co maja zrobic ci ktorzy sa samotni, wykluczaja zwiazek z
                  > przedstawicielami kraju w ktorym sa

                  rozejrzec sie za jakims innym obcokrajowcem, niekoniecznie rodakiem

                  > a na horyzoncie szykuje sie zwiazek z
                  > krajowcem ktoremu niezbyt dobrze pasuje wyjazd z Polski

                  beda musieli isc na kompromis
                  tylko dlaczego to on ma byc ta odwazniejsza i bardziej ulegla strona?
                  • itsmeagain Sorry mialo byc 07.02.05, 23:30
                    tylko dlaczego to ONA ma byc ta odwazniejsza i bardziej ulegla strona
                    • itsmeagain I jeszcze dodam ze... 08.02.05, 00:25
                      ... jak na razie to jeszcze wcale nie wiadomo czy ten zwiazek sie "szykuje" czy
                      nie. Jak na razie to wszystko jest rozwazane tutaj czysto teoretycznie, a
                      czysto teoretycznie to ONA moze duzo stracic na powrocie do kraju. Zludzenia co
                      do ulozenia sobie zycia osobistego byc moze tez. Dlatego co niektorzy tutaj jej
                      radza, zeby na poczatku blizej poznala tego "krajowca", a dopiero pozniej
                      decydowala o ewentualnym powrocie a nie odwrotnie.
                      • kaukazek Re: I jeszcze dodam ze... 08.02.05, 15:06
                        itsmeagain napisała:

                        > ... jak na razie to jeszcze wcale nie wiadomo czy ten zwiazek sie "szykuje"
                        czy
                        >
                        > nie. Jak na razie to wszystko jest rozwazane tutaj czysto teoretycznie, a
                        > czysto teoretycznie to ONA moze duzo stracic na powrocie do kraju. Zludzenia
                        co
                        >
                        > do ulozenia sobie zycia osobistego byc moze tez. Dlatego co niektorzy tutaj
                        jej
                        >
                        > radza, zeby na poczatku blizej poznala tego "krajowca", a dopiero pozniej
                        > decydowala o ewentualnym powrocie a nie odwrotnie.

                        dokladnie tak
                  • dyplomata To nie jest tak 08.02.05, 07:45
                    itsmeagain napisała:

                    > > Pytanie co maja zrobic ci ktorzy sa samotni, wykluczaja zwiazek z
                    > > przedstawicielami kraju w ktorym sa
                    > rozejrzec sie za jakims innym obcokrajowcem, niekoniecznie rodakiem

                    Uff, tym co nie pasuja obcokrajowcy to pasuja tylko krajowcy. Jest to
                    naturalne bo czesc ludzi na przyklad lubi sie w zwiazku poetycko wygadywac
                    a tego sie nie da zrobic w obcym jezyku jezeli sie nie bylo w nim w szkole
                    od dziecka.

                    > > a na horyzoncie szykuje sie zwiazek z
                    > > krajowcem ktoremu niezbyt dobrze pasuje wyjazd z Polski
                    > beda musieli isc na kompromis
                    > tylko dlaczego to on ma byc ta odwazniejsza i bardziej ulegla strona?

                    Dlatego ze jej mimo wszystko bedzie latwiej dostosowac sie niz jemu.
                    Ona ma nawet zwiekszone szanse jako osoba z doswiadczeniem zagranica
                    a on jako przyjezdny bez jezyka i bardzo praktycznego zawodu bylby ciut
                    wiecej niz zero.

                    W ogole dobrze jest pamietac ze pary ktore wyjezdzaja zagranica maja zwiekszone
                    mozliwosci rozbicia zwiazku. Spowodowane jest to napieciami w adaptacji do
                    pracy i nowego srodowiska.
                    • itsmeagain Re: To nie jest tak 08.02.05, 12:50
                      > Uff, tym co nie pasuja obcokrajowcy to pasuja tylko krajowcy. Jest to
                      > naturalne bo czesc ludzi na przyklad lubi sie w zwiazku poetycko wygadywac

                      To wcale nie jest "naturalne". Serce nie sluga i nie stosuje takich podzialow.
                      A poza tym niby kto w tym kraju rozmawia "poetycko"? No chyba ze miales na
                      mysli np panow spod budki z piwem. Tacy to faktycznie wyslawiaja
                      sie "poetycko" ;)

                      > Dlatego ze jej mimo wszystko bedzie latwiej dostosowac sie niz jemu.
                      > Ona ma nawet zwiekszone szanse jako osoba z doswiadczeniem zagranica
                      > a on jako przyjezdny bez jezyka i bardzo praktycznego zawodu bylby ciut
                      > wiecej niz zero.

                      Bzdura. Zagraniczne doswiadczenie o niczym nie przesadza, a czasami nawet wrecz
                      szkodzi. A "praktyczny zawod" i jezyk mozna sobie samemu wypracowac i na to
                      nigdy nie jest za pozno (wiem to z doswiadczenia). No chyba ze ktos jest
                      leniem ;)

                      > pary ktore wyjezdzaja zagranica maja zwiekszone
                      > mozliwosci rozbicia zwiazku. Spowodowane jest to napieciami w adaptacji do
                      > pracy i nowego srodowiska.

                      Kolejna bzdura. Jak zmieniasz prace w kraju to tez masz roznego rodzaju
                      napiecia. Jesli para ma wspolny cel, umieja ze soba o wszystkim rozmawiac i
                      wspieraja sie wzajemnie, to sobie poradza wszedzie. W kraju zwiazek taki tez
                      moze sie rozbic o brak kasy, nadmiar stresow wynikajacych z przepracowania,
                      ciagly lek o jutro, o prace itd itp.
                      • dyplomata Znowu nie tak 08.02.05, 13:22
                        itsmeagain napisała:

                        > To wcale nie jest "naturalne". Serce nie sluga i nie stosuje takich
                        >podzialow.

                        Zgadza sie ale sa ludzie szczegolnie na to uczuleni. Chyba kapujesz ze
                        jednych bardziej kreci wyglad, innych kasa a jeszcze innych sprawy etniczne?

                        > A poza tym niby kto w tym kraju rozmawia "poetycko"? No chyba ze miales na
                        > mysli np panow spod budki z piwem. Tacy to faktycznie wyslawiaja
                        > sie "poetycko" ;)

                        Chyba masz troche przeturlane jesli oglad tego kraju konczy ci sie na budkach
                        z piwem. Nooo, a pozatym chyba nie sugerujesz ze bohaterka tego wontala zadaje
                        sie z facetem spod budki i gotowa jest dolaczyc pod budke do niego???

                        > > Dlatego ze jej mimo wszystko bedzie latwiej dostosowac sie niz jemu.
                        > > Ona ma nawet zwiekszone szanse jako osoba z doswiadczeniem zagranica

                        > Bzdura. Zagraniczne doswiadczenie o niczym nie przesadza, a czasami nawet
                        > wrecz szkodzi.

                        To sie moze zdarzyc ale w Polsce w wielu miejscach znajomosc jezyka pomaga.

                        > A "praktyczny zawod" i jezyk mozna sobie samemu wypracowac i na to
                        > nigdy nie jest za pozno (wiem to z doswiadczenia). No chyba ze ktos jest
                        > leniem ;)

                        Nie o to chodzi. Jezeli ktos jest np. adwokatem to dlaczego ma sie przestawiac
                        na slusarza???

                        > Kolejna bzdura. Jak zmieniasz prace w kraju to tez masz roznego rodzaju
                        > napiecia. Jesli para ma wspolny cel, umieja ze soba o wszystkim rozmawiac i
                        > wspieraja sie wzajemnie, to sobie poradza wszedzie. W kraju zwiazek taki tez
                        > moze sie rozbic o brak kasy, nadmiar stresow wynikajacych z przepracowania,
                        > ciagly lek o jutro, o prace itd itp.

                        Znowu nie tak. Nikt nie mowi ze zwiazki krajowe sa cacy a zagraniczne be. Ale
                        przeciez jest zjawisko czestszych rozpadow zwiazku emigrantow.
                        • itsmeagain Re: Znowu nie tak 08.02.05, 14:29
                          > Chyba kapujesz ze
                          > jednych bardziej kreci wyglad, innych kasa a jeszcze innych sprawy etniczne?

                          Nie nie kapuje :D

                          > Chyba masz troche przeturlane jesli oglad tego kraju konczy ci sie na budkach
                          > z piwem. Nooo, a pozatym chyba nie sugerujesz ze bohaterka tego wontala
                          zadaje
                          > sie z facetem spod budki i gotowa jest dolaczyc pod budke do niego???

                          Hehe no i wyszlo ze sam masz "przeturlane" skoro tak wlasnie odebrales to co
                          napisalam :DDD

                          > To sie moze zdarzyc ale w Polsce w wielu miejscach znajomosc jezyka pomaga.

                          W tym kraju najbardziej pomagaja znajomosci, ukladziki a nie znajomosc jezyka.

                          > Nie o to chodzi. Jezeli ktos jest np. adwokatem to dlaczego ma sie
                          przestawiac
                          > na slusarza???

                          A kto mu kaze byc slusarzem??? Innych mozliwosci juz nie ma?

                          > przeciez jest zjawisko czestszych rozpadow zwiazku emigrantow.

                          Zdaje sie ze zyjemy na innych planetach. Z moich obserwacji wynika, ze jest
                          wprost przeciwnie.
                          • psychoguru Z innej planety 08.02.05, 19:43
                            itsmeagain napisała:

                            > > Chyba kapujesz ze
                            > > jednych bardziej kreci wyglad, innych kasa a jeszcze innych sprawy etnicz
                            > ne?
                            > Nie nie kapuje :D

                            Wychodzilas za obcokrajowca przez tlumacza?

                            > > przeciez jest zjawisko czestszych rozpadow zwiazku emigrantow.
                            > Zdaje sie ze zyjemy na innych planetach. Z moich obserwacji wynika, ze jest
                            > wprost przeciwnie.

                            No to na pewno ty nie jestes z planety ziemski padol.
                            • itsmeagain Re: Z innej planety 08.02.05, 20:01
                              > Wychodzilas za obcokrajowca przez tlumacza?

                              ???????????????????????????????????
                      • kaukazek Re: To nie jest tak 08.02.05, 15:07
                        zgadzam sie z Toba
            • kaukazek Re: do kaukazka 08.02.05, 00:52
              woman4 napisała:

              > Z Polonia nie jestem w kontakcie, ale kto wie, moze warto...
              > a moja branza to przede wszystkim business, zadna tam kultura, szczytne cele,
              > to po prostu zarabianie kasy poprzez sprzedaz uslug w logistyce.
              jesli chodzi o kwestie kulturalne - mialem na mysli jakies kontakty
              niekoniecznie zwiazane z praca, nie wierze, ze w Austrii - przypuszczalnie
              mieszkasz w wiekszym miescie nie ma ludzi na poziomie z Polski
              trzeba ich tylko znalezc...
              nikt nie mowi o koniecznosci zwiazania sie z tubylcem..jesli chcesz koniecznie
              rodaka
              czym sie zajmujesz po pracy?
              jesli chodzi o wypowiedzi dyplomaty i pare innych dziewczyno!!!jestes jeszcze
              mloda
              32 lata i brak meza?!partnera zyciowego nie przesadza o samotnosci
              pamietaj o tym, ze powrot teraz do Polski i zwiazek z owym gosciem (ktory
              obecnie tez niewiele deklaruje!!!!) o niczym nie przesadza...
              z Austrii jest do Polski niedaleko..moze pospotykaj sie z nim najpierw, zobacz
              na ile on bedzie wychodzil Ci naprzeciw, moze to on odwiedzi Cie w Austrii, w
              koncu facet ze stanowiskiem?? dobrze zrozumialem?, wiec pewnie zarabia tez
              niezle..stac go na podroz od czasu do czasu do Austrii, a nie tylko net? sms-y?
              nie rozumiem dlaczego on oczekuje, ze Ty przyjedziesz i wtedy cos moze sie
              rozwinac???...a dlaczego nie juz teraz?
              a wlasciwie do czego Ci sie spieszy?
              jak czesto i dlugo przebywasz w Polsce? jestem pewien, ze nigdy nie bylas
              powyzej 3 tygodni!? wlasnie po tym okresie chce sie znow wyjechac
              • woman4 do kaukazka:czas wolny,Polska 08.02.05, 12:29
                no wiesz... z czasem wolnym to mam co robic, bo jestem aktywna, spotykam sie ze
                znajomymi, jezdzimy tu i tam, standardowe rozrywki sezonowe (lyzwy i narty),
                wspolne gry strategiczne, nie nudze sie absolutnie! ale.... to ciagle to samo,
                mile grono, wsrod ktorego brakuje "chemii"... takze pewnie trzeba je
                poszerzyc/zmienic (to pierwsza sprawa). tak...to na pewno.
                samotnosc? problem w tym, ze ja nie czuje sie samotna, tylko czuje, ze to co
                teraz wokol mnie sie dzieje, to nie wszystko a czas leci, sekunda po
                sekundzie... ale ale don't panic:-) wypadaloby podjac jakas decyzje, bynajmniej
                do miejsca zamieszkania...przy okazji jest jeszcze dodatkowa motywacja ten
                potencjalny "kolega", z ktorym wlasciwie tez nic pewnego. Ale szczerze mowiac,
                w zyciu nie ma nic pewnego! ani tu ani tam, ani jeszcze gdzie indziej, chodzi
                tylko o jakies decyzje... o podjecie proby, ryzyka itp. Do stracenia jest
                zawsze cos, do zyskania rowniez, trzeba znalezc ten punkt srodkowy. Lista "za i
                przeciw" musi byc kiedys gotowa:-)

                a facet? musze z nim porozmawiac, bo sama tutaj nic nowego nie wymysle (zrobie
                to, jak mi tylko sil starczy) ... ale prawda jest, ze Austria dla niego to na
                pewno wieksze wyzwanie, jak dla mnie kazde wieksze miasto w Polsce np. stolica.

                a co do Polski, to prawda nie bylam tam dluzej niz pare dni, ale tylko dlatego,
                ze nie mam tyle urlopu i wcale nie sadze, ze po kilku dniach nie bede chciala
                uciec. a bywam tem czesto, bo to przeciez zadna wielka odleglosc.
    • sdfsfdsf Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 08.02.05, 08:59
      nie sluchaj glosu serca tylko rozsadku
      • woman4 rozsadek 08.02.05, 12:32
        tego na razie nie chce mi sie tego testowac.
        w tej chwili nie potrafie:-(
    • mica1 Re: czy jest sens wracac teraz do Polski? 08.02.05, 17:01
      Czesc. Piszesz,ze od paru lat mieszkasz za granica i nie wiesz czy
      wracac.Powiem ci, ze im dluzej bedziesz tam , tym trudniej bedzie ci wrocic.Ja
      mieszkam za granica 15-scie lat i gdyby mi przyszlo jeszcze raz wybierac ,
      pewno nigdy bym nie wyjechala z kraju.Po kilku latach od wyjazdu , na sama mysl
      o powrocie robilo mi sie slabo,dopier duzo pozniej ,teraz wlasnie odkrywam,ze
      moje zycie jest niepelne,rozdarte. Gubie swoja tozsamosc.Wiesz,gdzes tam jest
      przeciez moj dom,w ktorym sie wychowalam,ulice,ludzie,drzewa. Wiem,ze jest
      ciezko i balagan,no ale przeciez ludzie tam zyja, a poza tym to juz nie jest
      ten sam kraj, z ktorego wyjechalam, duzo sie zmienilo. Mysle,ze powinnas po
      prostu pojechac i sprawdzic,pomieszkac troche w Polsce i podjac decyzje.
      • woman4 Mowisz Mica "powrot"? Podsumowanie... 08.02.05, 18:43

        15 lat to kawal zycia, mi jeszcze troche brakuje; wiem, ze przeciaganie
        utrudnia decyzje, ale rzucanie sie bez "pomyslow i uzasadnien" do kraju to
        jedna wielka porazka! tozsamosci nie chce zgubic, az tak sie nie zbratalam z
        Austria.

        >Wiem,ze jest ciezko i balagan,no ale przeciez ludzie tam zyja, a poza tym to
        juz nie jest
        > ten sam kraj, z ktorego wyjechalam, duzo sie zmienilo.

        tak tak zmienilo sie, cos na lepsze i nieco na gorsze, zmiany sa wskazane tak
        czy inaczej. osobiscie uwazam, ze przy odrobinie szczescia i ze wsparciem
        drugiej osoby mozna sobie poradzic nawet w Polsce.

        Mysle,ze powinnas po
        > prostu pojechac i sprawdzic,pomieszkac troche w Polsce i podjac decyzje.

        podjac decyzje...wlasnie nad tym pracuje, ale powiem szczerze: efekty sa mierne!
        pojechac, sprawdzic i pomieszkac-nie, jak juz pojade to po to, zeby mieszkac;

        Ale mi sie coraz bardziej rozjasnia...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        nie wroce do tego dzikiego i kochanego kraju bez konkretnego powodu, a tym
        powodem (moim zdaniem) moze byc tylko rodzina albo MILOSC (nie mylic
        z "niepewnym" Panem:-) Milosc w rozumieniu: kochamy sie w obecnej chwili, bo za
        pare lat zycie (shit) moze sie inaczej ulozyc. Zalozmy, ze ten standard (wlasny
        kat i pojazd na czterech kolkach) mamy za soba, a nad reszta mozna pracowac
        RAZEM, podroz przez zycie ze wsparciem w chwilach radosci i upadkow moze byc
        nie lada przygoda. Tak wiec pozostaje mi tylko moj tajemniczy facet i rozmowa z
        nim, a pozniej praca (a moze i co innego:-), nie chce mi sie wiecej testowac,
        sprawdzac i analizowac, jak cos pasuje wiecej niz mniej nalezy sie z tego
        powodu usmiechnac. Sama kasa i dostawne zycie wyglada dobrze tylko w filmach,
        reality show jest odrobine inny! Dlatego na razie nie wracam, moj krotki plan:
        1. rozmowa z moim fajnym Panem (Boze, on nawet sobie chyba sprawy nie zdaje,
        ile od niego zalezy), a jej wyniki przesadza o dalszych rozsadnych i mniej
        rozsadnych pomyslach na dalsze zycie.

        Dzieki za opinie, kazdy z Was ma troche racji i nikomu nie zycze bujania sie w
        swiecie "wyidealizowanej ojczyzny" i " niesamowitych kokosach na zachodzie".
        Wszystko ma swoja cene, milosc i kasa rowniez.
        Ale mam nadzieje, ze BEDZIE DOBRZE!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka