Dodaj do ulubionych

do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie

IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.02, 21:04
wyobrazmy sobie nastepujaca sytuacje:
znajdujecie sie w niewoli (np.poewanie na urlopie) lub pod okupacja innej
nacji i wasza jedyna szansa przezycia jest wyrzeczenie sie waszej religii
i konwercja na inna (islam, judaizm, buddyzm itp. - nie odgrywa zadnej
roli)
Czy zgodzilibyscie sie z tym czy tez zdecydowalibyscie sie byc meczennikami?
Aby utrudnic sytuacje zakladamy, ze z ta nowa religia bedziecie musieli zyc
i ja praktykowac do konca waszych dni..
co wy na to drodzy forumowicze?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: jasna Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 21:12
      Gość portalu: agnostyk napisał(a):
      > z ta nowa religia bedziecie musieli zyc i ja praktykowac do konca waszych dni..

      a co to znaczy praktykowac? i kto to bedzie sprawdzal?
    • pastwa Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 09.06.02, 21:15
      A w której z tych opcji nie jest się męczennikiem, skoro w obu przypadkach mamy
      ograniczoną wolność osobistą ?
      Wsio ryba zatem, jak dla mnie.
    • kwieto Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 09.06.02, 21:19
      Powaznie - nie wiem, nie zalezy zapewne od skutecznosci srodkow przymusu, czyli
      - czy udaloby "im" sie mnie zlamac.
      Teoretycznie - nie lubie jak mnie sie do czegos zmusza, wiec stawialbym opor.
    • Gość: agnostyk Re: uscislenie IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.02, 21:32
      uff.. jeszcze raz ja bo widze ze sie nie rozumiemy..
      Jasne, ze mozna sprawdzic czy sie dana religie praktykuje (5 x dziennie modlitwa
      w kierunku Mekki, codzienne wizyty w kosciele, meczecie itp. przestrzeganie
      pewnych rytualow i norm religijnych itp) wiec prosze nie udziwaczniac, jak
      ktos nie chce sie wypowiadac i podac uzasadnienia to nie musi przeciez tego
      robic, to jest dobrowolne..
      Alternatywa bedzie smierc, albo przyjecie nowej i obcej religii (nawet dla
      ateistow i agnostykow..) bez zmuszania i tortur, ot po prostu kulka w leb.
      Aby nie wydalo sie to wszystko bezpodstawne, podaje, ze takie przypadki byly
      znane przy porwaniach w Jemenie czy na Filipinach i w Indonezji..
      pozdrawiam
      PS. ja bym tam przyjal kazda religie, aby uratowac zycie i zlamal kazda
      przysiege..
      • pastwa Re: uscislenie 09.06.02, 21:42
        Jak tak, to odpowiedź jest banalna, bo uwzględniajac szczerą wiarę w swoją
        religię, wolimy sie jej trzymać do końca i zginąć, gdyż mamy z tego powodu o
        wiele większe zyski, niz z męczeństwa pies wie za co.Życie jest bowiem tylko
        stanem chwilowym dla osiągnięcia celu wyznawanej religii, czyli zycia wiecznego
        itp. żyć.
        Natomiast w sytuacji, gdzie staję sie wierzącym, ale tylko tak dla dobrego
        obyczaju(choć to debilizm), jeszcze sie usmiechnę za wyrozumiałość do mojego
        oprawcy, że jest taki głupi, bo i tą jego religię będę też miał w nosie, choć
        wszystko ładnie grac będę.

        Pastwa
      • Gość: jasna Re: uscislenie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 21:44
        Gość portalu: agnostyk napisał(a):
        > wiec prosze nie udziwaczniac, jak
        > ktos nie chce sie wypowiadac i podac uzasadnienia to nie musi przeciez tego
        > robic, to jest dobrowolne..
        nie udziwacznialam, po prosti pytalam
        np. jest wielu wierzacych katolikow, a ich praktykowanie polega na "odbebnieniu"
        obecnosci na niedzielnej mszy (czasem na zewnatrz kosciola - widzialam)

        > PS. ja bym tam przyjal kazda religie, aby uratowac zycie i zlamal kazda
        > przysiege..
        a ja nie, niech strzelaja - tu akurat nie ma to zwiazku z moja religia
        moglabym zmienic religie, ale praktykowac pod przymusem? nigdy!

        • Gość: Joasia Re: uscislenie IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 17:48
          Co to znaczy męczennik? Jestem katoliczką, bo rodzice ochrzcili mnie. Czy mnie
          ktoś zapytał, czy ja chcę? Absolutnie nie. A kiedy mama brała mnie za rękę i
          ciągnęła do kościoła, to ktoś się mnie pytał jaka jest moja wiara. Owczym pędem
          to szło i tyle. Teraz nikt mnie siłą nie zaciągnie do kościoła. Jeśli chcę to
          pójdę. Zresztą i tak mam w nosie katolicyzm, największy busines na świecie i
          najbardziej nietolerancyjną instytucję! Jestem żoną rozwodnika i dlatego jestem
          gorsza dla kościola katolickiego. W takim wypadku bez żadnych oporów
          zmieniłabym wiarę. A tak w ogóle to podobno Bóg jest jeden, cóż więc za różnica
          jak się go wielbi?....
          Pozdrawiam!!!
      • Gość: Agusja Re: uscislenie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 14.06.02, 19:08
        Gość portalu: agnostyk napisał(a):

        > PS. ja bym tam (...) aby uratowac zycie i zlamal kazda
        > przysiege..

        ja nie

    • milusia_ Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 18:25
      Oczywiście, że tak.
      Nie wahałabym się ani chwili. Jeżeli na szali stanęłoby
      moje życie i obrona mojego wyznania (katolicyzm) -
      myślę, że normalnym odruchem byłoby ratowanie życia.
      Przyjęcie nowego wyznania na siłę nie byłoby bułką z
      masłem, ale przypuszczam też, że nie zrwałabym włosów z
      głowy z tego powodu. Bóg jest wszędzie taki sam bez
      względu na religię. To jaką wiarę wyznajemy nie zależy w
      momencie urodzenia od nas, ale od położenia
      geograficznego i rodziny.
      Śmierć męczeńska? Nie dla mnie! Bezmyślne pchanie się
      pod topór w imię religii jest bezsensem. Bóg kocha nas
      nie za bezmyślność i głupie poświęcanie się, ale za to
      jakimi jesteśmy ludźmi. A najważniejsze to być dobrym
      człowiekiem bez względu na to czy jesteś katolikiem czy
      buddystą :-)
      • pastwa Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 18:36
        To przeciez równie dobrze i bez tych powodów( zagrożenie życia) logicznym
        byłoby zrezygnowac z wiary(katolicyzmu) w obliczu powyższych uzasadnień,
        dlaczego więc tego nie zrobicie, gdzie tu sens ?
        • Gość: Andrzej Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.unl.edu 11.06.02, 18:47
          pastwa napisał(a):

          > To przeciez równie dobrze i bez tych powodów( zagrożenie życia) logicznym
          > byłoby zrezygnowac z wiary(katolicyzmu) w obliczu powyższych uzasadnień,
          > dlaczego więc tego nie zrobicie, gdzie tu sens ?

          Jestem w sytuacji troche lepszej niz wiekszosc wypowiadaczy, gdyz kazda
          religie uwazam za stek bzdur. Co za roznica wiec, gdy jakis pacan oswiecony
          kaze mi klekac 5 razy dziennie, zamiast nie klekania wogole ? Niewielu z nas
          zdaje sobie sprawe, ile czasu dziennie tracimy na wykonywanie rzeczy narzuconych
          nam poprzez panstwo i jego roznorodne srodki przymusu.
          Rada dla tzw. wierzacych: z usmiechem zmieniajcie swe religie i nie stawiajcie
          oporu w stylu kwieta. Kwieto ! to nie ma nic wspolnego z zenem i Yin Yang.
          Mam na mysli twoj opor. Patrz: Dalai Lama.
          Pozdr, Andrzej.
          • Gość: ida Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.csk.pl 11.06.02, 18:56
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Jestem w sytuacji troche lepszej niz wiekszosc wypowiadaczy, gdyz kazda
            > religie uwazam za stek bzdur. Co za roznica wiec, gdy jakis pacan oswiecony
            > kaze mi klekac 5 razy dziennie, zamiast nie klekania wogole ?


            Andrzej, ja też jestem w tej dobrej sytuacji, że każdą religie uważam za stek
            bzdur, ale jakby mi ktoś nakazał do końca moich dni klękać 5 razy dziennie,
            zamiast klekania w ogóle, to bym się bardzo zdenerwowała. I nie jestem pewna, czy
            nie wolałabym jednak zostać męczennikiem...

            • Gość: Andrzej Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.unl.edu 11.06.02, 19:27
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              >
              > > Jestem w sytuacji troche lepszej niz wiekszosc wypowiadaczy, gdyz kazda
              > > religie uwazam za stek bzdur. Co za roznica wiec, gdy jakis pacan oswiecon
              > y
              > > kaze mi klekac 5 razy dziennie, zamiast nie klekania wogole ?
              >
              >
              > Andrzej, ja też jestem w tej dobrej sytuacji, że każdą religie uważam za stek
              > bzdur, ale jakby mi ktoś nakazał do końca moich dni klękać 5 razy dziennie,
              > zamiast klekania w ogóle, to bym się bardzo zdenerwowała. I nie jestem pewna, c
              > zy
              > nie wolałabym jednak zostać męczennikiem...
              >

              Blad. Nigdy nie mozesz byc pewna, czy jutro nie przyjdzie gosc z innej
              parafiny (sorry), parafii i nie zmieni twojego klekania na nieklekanie.
              Troszke nadzieji. Wszystko sie zmienia. Czytaj I-Ching !!!. Meczennikem ?
              Buahahahahahaha!!! Dla kogo, po co, za co ?
              Pozdr, Andrzej.
              • kwieto Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 19:36
                Za wlasne poczucie godnosci i wolnosci?
                • Gość: Andrzej Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.unl.edu 11.06.02, 19:48
                  kwieto napisał(a):

                  > Za wlasne poczucie godnosci i wolnosci?

                  Blad kwieto. Jak zemrzesz, a nie wierzysz przeciez w przyszle zycie, po co
                  ci wiec wolnosc gdy i tak nie zrobisz z niej uzytku, hihihihihi.
                  • kwieto Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 20:13
                    Ale jesli bede zmuszany do czegos, kontrolowany - i tak nie zrobie uzytku z
                    wolnosci. Wiec jesli w obu przypadkach z wolnosci korzystac nie bede - nie
                    bedzie mi sie chcialo meczyc przez nastepnych iles lat...
                    • milusia_ Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 21:29
                      kwieto napisał(a):

                      > Ale jesli bede zmuszany do czegos, kontrolowany - i tak nie zrobie uzytku z
                      > wolnosci. Wiec jesli w obu przypadkach z wolnosci korzystac nie bede - nie
                      > bedzie mi sie chcialo meczyc przez nastepnych iles lat...


                      Strategia, strategia panowie...
                      Po co nagle w głupi sposób tracić życie, gdy można to rozegrac inaczej?
                      Watpię, czy Dobry Bóg wziąłby pod uwagę ową męczeńską śmierć...
                      Chodzi o to by przetrwać. Oczywiście, każdy ma prawo do takiej śmierci
                      jaka mu się podoba. Jednak przyjęcie innej religii nie wydaje mi się
                      powodem dla którego mogłabym przestać oddychać.
                      • kwieto Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 21:33
                        Dobrze, ale tu nie chodzi o sama religie - ale robienie czegos wbrew samemu
                        sobie. A co by bylo, gdyby warunkiem przetrwania byla dieta zlozona z wlasnych
                        odchodow, chodzenie na czworaka i szczekanie? Czy chcialoby Ci sie nadal zyc?
                        Mi raczej nie...
                        • milusia_ Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 21:47
                          kwieto napisał(a):

                          > Dobrze, ale tu nie chodzi o sama religie - ale robienie czegos wbrew samemu
                          > sobie. A co by bylo, gdyby warunkiem przetrwania byla dieta zlozona z wlasnych
                          > odchodow, chodzenie na czworaka i szczekanie? Czy chcialoby Ci sie nadal zyc?
                          > Mi raczej nie...


                          Nie wiem, co zrobiłabym w takiej sytuacji. Jedzenie gów...
                          pewnie i tak wykończyłoby każdy organizm, więc byłaby to
                          powolna śmierć. W takim wypadku pewnie wolałabym szybciej
                          pożegnać się ze światem.
                          Ja widzę codziennie "szczekających" ludzi w pracy. Znam
                          ludzi, którzy potrafią zjeść własne "gówno" by osiągnąć
                          jakiś tam sukces. Moja koleżanka łazi na "czworakach"
                          przed prezesem. Taki świat już istnieje.
                          Trzeba tylko pokombinować jak w nim przetrwać.
                          Pokombinować, co nie zanczy poniżyć się. Tylko być
                          kameleonem.

          • kwieto Andrzeju 11.06.02, 19:34
            Jesli chodzi o religie - nie ma znaczenia, i tak nie wierze. ale nie znioslbym
            narzucania mi czyjejs wiary czy innego autorytatywnie narzuconego rytualu wbrew
            mej woli. rownie dobrze mogloby chodzic na przyklad o chodzenie na basen 3 razy
            dziennie. Jesli za niechodzenie na basen by zabijali, pewnie by mnie zabili :((
            • Gość: Andrzej Re: Andrzeju IP: *.unl.edu 11.06.02, 19:50
              kwieto napisał(a):

              > Jesli chodzi o religie - nie ma znaczenia, i tak nie wierze. ale nie znioslbym
              > narzucania mi czyjejs wiary czy innego autorytatywnie narzuconego rytualu wbrew
              >
              > mej woli. rownie dobrze mogloby chodzic na przyklad o chodzenie na basen 3 razy
              >
              > dziennie. Jesli za niechodzenie na basen by zabijali, pewnie by mnie zabili :((

              Blad. Pokorne ciele dwie matki ssie. Wolnosc to jest cos co czuje sie wewnatrz.
              Mozna byc wolnym w Alcatraz i niewolnikiem na pustyni Gobi.
              Pozdr, Andrzej.
              • kwieto Re: Andrzeju 11.06.02, 20:12
                Zgoda. Ale akurat moje poczucie wolnosci sie temu sprzeciwia. I nie mam zamiaru
                z nim walczyc, za bardzo je lubie :")
            • milusia_ Re: Andrzeju 11.06.02, 21:32
              kwieto napisał(a):

              > Jesli chodzi o religie - nie ma znaczenia, i tak nie wierze. ale nie znioslbym
              > narzucania mi czyjejs wiary czy innego autorytatywnie narzuconego rytualu wbrew
              >
              > mej woli. rownie dobrze mogloby chodzic na przyklad o chodzenie na basen 3 razy
              >
              > dziennie. Jesli za niechodzenie na basen by zabijali, pewnie by mnie zabili :((


              Baranki prowadzone na rzeź, bo nie chcą się podporządkować.
              Jakie to szczęście, że czerwone światło na drodze nie jest
              ograniczeniem wolności, bo rzuciliby się pod koła.
              ;-)
          • Gość: vipera co to jest religia IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 19:35
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Jestem w sytuacji troche lepszej niz wiekszosc wypowiadaczy, gdyz kazda
            > religie uwazam za stek bzdur.

            Andrzeju, religia to nie jest stek bzdur.
            Twoja wypowiedz jest bzdura.
            Religia porzadkuje zycie, odpowiada na
            pytania o sens/cel zycia. Ty rowniez jestes wyznawca jakiejs
            religii, jezeli zadajesz sobie takie pytania i starasz
            sie na nie znalezc odpowiedz, w sobie czy tez
            poza soba.
            Jezeli odpowiedzi na te pytania, ktore
            daje czlowiekowi dana religia - nie satysfakcjonuja go -
            czlowiek szuka innych odpowiedzi w innych religiach.
            Albo tworzy sobie nowa religie.

            Jezeli natomiast czlowiek uporzadkowal swoje zycie
            dzieki jakiejs religii, jezeli wierzy ponadto w zycie po
            smierci - to nie moze jej zmienic, bo
            wtedy jego zycie straci sens.
            Czy kazdy czlowiek potrzebuje odpowiedzi
            na pytanie o sens zycia?
            Prawdopodobnie nie kazdy, moze nawet wiekszosc nie
            interesuje sie niczym innym jak tylko pelna micha.
            Dla nich nie istnieje wiec problem "zmiany religii", a
            jedynie problem udanego aktorstwa. I ewentualnie wysmiewanie
            tych,
            ktorych nie sa w stanie/nie chca zrozumiec.


            • pastwa Re: co to jest religia 11.06.02, 19:44
              Religia porządkuje życie tak samo jak opowiadania z nurtu fantastyki, tzn.
              czysto na wiarę. Dla mnie religie wszelkie, są największą skazą na historii
              człowieka, dały najwięcej cierpienia i zacofania. Prędzej już nauka cokolwiek
              porządkuje niz religia.
              • Gość: Andrzej Re: co to jest religia IP: *.unl.edu 11.06.02, 19:55
                pastwa napisał(a):

                > Religia porządkuje życie tak samo jak opowiadania z nurtu fantastyki, tzn.
                > czysto na wiarę. Dla mnie religie wszelkie, są największą skazą na historii
                > człowieka, dały najwięcej cierpienia i zacofania. Prędzej już nauka cokolwiek
                > porządkuje niz religia.

                Brawo pastwa. Nie zawiodl sie na tobie stary piernik zza Atlantyk ( nie do rymu
                ale co ja na to poradze).
                jendrek.
            • Gość: Andrzej Re: co to jest religia IP: *.unl.edu 11.06.02, 19:53
              Gość portalu: vipera napisał(a):

              > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              >
              > > Jestem w sytuacji troche lepszej niz wiekszosc wypowiadaczy, gdyz kazda
              > > religie uwazam za stek bzdur.
              >
              > Andrzeju, religia to nie jest stek bzdur.
              > Twoja wypowiedz jest bzdura.
              > Religia porzadkuje zycie, odpowiada na
              > pytania o sens/cel zycia. Ty rowniez jestes wyznawca jakiejs
              > religii, jezeli zadajesz sobie takie pytania i starasz
              > sie na nie znalezc odpowiedz, w sobie czy tez
              > poza soba.
              > Jezeli odpowiedzi na te pytania, ktore
              > daje czlowiekowi dana religia - nie satysfakcjonuja go -
              > czlowiek szuka innych odpowiedzi w innych religiach.
              > Albo tworzy sobie nowa religie.
              >
              > Jezeli natomiast czlowiek uporzadkowal swoje zycie
              > dzieki jakiejs religii, jezeli wierzy ponadto w zycie po
              > smierci - to nie moze jej zmienic, bo
              > wtedy jego zycie straci sens.
              > Czy kazdy czlowiek potrzebuje odpowiedzi
              > na pytanie o sens zycia?
              > Prawdopodobnie nie kazdy, moze nawet wiekszosc nie
              > interesuje sie niczym innym jak tylko pelna micha.
              > Dla nich nie istnieje wiec problem "zmiany religii", a
              > jedynie problem udanego aktorstwa. I ewentualnie wysmiewanie
              > tych,
              > ktorych nie sa w stanie/nie chca zrozumiec.
              >
              >

              Blad. Religia nie uklada niczego w zyciu, tylko komplikuje twe rozumienie
              egzystencji. Wiem, co masz na mysli, a mianowicie tzw. duchowosc, tylko ze to jest
              sprawa daleko poza religia i wszelkimi dogmami i raczej blizsza fizyce kwantowej
              niz liturgii.
              Pozdr, Andrzej.
        • milusia_ Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 11.06.02, 21:25
          pastwa napisał(a):

          > To przeciez równie dobrze i bez tych powodów( zagrożenie życia) logicznym
          > byłoby zrezygnowac z wiary(katolicyzmu) w obliczu powyższych uzasadnień,
          > dlaczego więc tego nie zrobicie, gdzie tu sens ?

          Gdzie sens? A dlaczego mam rezygnować z innych powodów? Po prostu
          jestem katoliczką i tyle. Ale nie konserwatystką. Wierzę w jednego Boga,
          ale czczę go wyznając zasady katolicyzmu.
          • pastwa Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 12.06.02, 02:12
            Rozumiem, że zrezygnowałabys z katolicyzmu dla ratowania swego zycia, czyli
            odrzucasz wszystko to, co ta wiara ci "gwarantuje" po Twej śmierci, i co wiecej
            to nie obecne zycie jest w tej wierze przedstawiane jako wartość najwyższa.
            Gdzież tu więc sens bycia katolikiem tylko dlatego, że nikt Cie nie zmusza do
            zmiany wiary poprzez groźbę zabicia. Równie dobrze można przejść na inną wiarę
            ze wzgledu na gołębie robiące często i gęsto kupy w okolicy Twojego koscioła.
            • milusia_ Klapki na oczach 12.06.02, 11:51
              pastwa napisał(a):

              > Rozumiem, że zrezygnowałabys z katolicyzmu dla ratowania swego zycia, czyli
              > odrzucasz wszystko to, co ta wiara ci "gwarantuje" po Twej śmierci, i co wiecej
              >
              > to nie obecne zycie jest w tej wierze przedstawiane jako wartość najwyższa.
              > Gdzież tu więc sens bycia katolikiem tylko dlatego, że nikt Cie nie zmusza do
              > zmiany wiary poprzez groźbę zabicia. Równie dobrze można przejść na inną wiarę
              > ze wzgledu na gołębie robiące często i gęsto kupy w okolicy Twojego koscioła.


              Dziwi mnie twój tok myślenia w stylu: klapki na oczach i
              podążam "jedynie słuszną drogą". Zmiana wiary nie powoduje
              odrzucenia tego, co mi daje Bóg po śmierci. Tak samo jak
              zmiana koloru włosów nie powoduje zmiany mojego
              charakteru. Bóg jest jeden bez względu na religię i równo
              traktuje ludzi bez względu na wyznanie. Nie ocenia
              człowieka po jego przynależności do danego kościoła, bo ta
              przynależność od momentu narodzin nie jest naszym wolnym
              wyborem. Dlatego nie potępiam ludzi, którzy świadomie
              zmieniają swoją decyzję o religii. Nie chodzi o to, kto
              ile klęka i w jaki sposób się spowiada, ale czy nosi Boga
              w szczerym sercu i autentycznie żałuje za grzechy.

              Nie porównuj kocich kupek do groźby śmierci, bo albo nie
              masz wyobraźni, albo życie przedstawia dla ciebie tak
              marną wartość. Nie rozumiem ludzi, którzy giną w głupi
              sposób. I myślę, że Bóg także nie rozumie bierności i
              rezygnacji z walki o życie. Nawet kosztem zmiany religii.
              Ale dla Boga to żaden problem, bo to czy widzi mnie w
              ubranku buddyjskim czy przed katolickim ołtarzem - nie
              przesłania mu prawdziwej istoty wiary i ludzkich dążeń do
              bycia dobrym.

              Nie mam klapek na oczach, bo oceniam ludzi po tym jacy są,
              a nie jaką religię wyznają. I w chwili zagrożenia życia
              zmiana religii nie oznacza wyrzeczenia się Boga.

              Na nasze życie składa się tysiące małych i wielkich chwil,
              które nas doskonalą, uczą i kształtują naszą wiarę. Można
              w ogóle nie wierzyć w Boga, a być bliżej niego niż cały
              kościół w niedzielne południe. Jestem przekonana, że nawet
              ta osoba, która w Boga nie wierzy, ale żyje godnie, nie
              krzywdząc innych i ucząc się - znajdzie u Boga miejsce
              prędzej niż niejeden "katolik" bijący żonę.
              • pastwa Re: Klapki na oczach 12.06.02, 12:34
                milusia_ napisała:

                >Nie rozumiem ludzi, którzy giną w głupi
                >sposób. I myślę, że Bóg także nie rozumie bierności i
                >rezygnacji z walki o życie. Nawet kosztem zmiany religii.

                Czyżbyś nie wiedziała( niby jesteś katoliczką), ze Jezus oddał życie, właśnie z
                powodów, które uważasz za głupie, a przecież mógł żyć i przyjąć postawę
                konformisty byle tylko zachować swe życie.
                W Biblii jest wiele przykładów, gdzie Bóg(!) sprawdza wiarę swoich wiernych
                narażając ich na trudny wybór, np. ojca mającego poświęcic swojego syna w
                dowodzie wiary, to tez jest głupie i niemiłosierne, zgadzam się z tym, ale to nie
                ja wymyśliłem wiarę Katolikom, a wyznawać jej tym bardziej nie kazałem, stąd
                dociekam uzasadnienia tego wyboru.
                Co więcej, jeśli Bogu jest wszystko jedno, jaką religie wyznajesz, bo ostatecznie
                zwraca uwagę tylko na Twoje postępowanie, to tym bardziej nie widzę w tym sensu,
                bo co Ci daję bycie katoliczką, czego nie daje Ci bycie dobrym człowiekiem ?

                Obecne życie nie stanowi dla mnie marnej wartość, ale decydując się na bycie
                katolikiem, większą wartość stanowiłoby dla mnie owo obiecywane "życie po
                śmierci", nie byłbym więc,aż tak pazernym na dobra doczesne( tego chyba tez
                uczą), jeśliby to miało oznaczać rezygnację z mojej wiary, bo gdzież tu jej
                wartość tedy?


                >Na nasze życie składa się tysiące małych i wielkich chwil,
                >które nas doskonalą, uczą i kształtują naszą wiarę. Można
                >w ogóle nie wierzyć w Boga, a być bliżej niego niż cały
                >kościół w niedzielne południe. Jestem przekonana, że nawet
                >ta osoba, która w Boga nie wierzy, ale żyje godnie, nie
                >krzywdząc innych i ucząc się - znajdzie u Boga miejsce
                >prędzej niż niejeden "katolik" bijący żonę.

                Właśnie, więc co daje bycie katolikiem pytam ?

                Pastwa



                • Gość: inka_s do pastwy IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.06.02, 12:57
                  Pastwo kochany!
                  Długo by pisac na poruszone przez ciebie tematy, a mysli biegną tak szybko
                  przez głowę że nie moge wszystkich połapać.
                  Jestem katoliczka. Ale nie jestem ślepa. Błędy popełniaja wszyscy niezależnie
                  od wyznania lub ateizmu. Rozumiem milusię bo wiele rzeczy widzę tak samo.
                  Aha , ona nigdzie nie napisała że Jezus umarł za głupoty! Jego cel był wart
                  śmierci - odkupienie. No ale to dla chrześcijan...
                  A ja rozumiem milusię. Jej chodzi o to że przejście na inna religie -
                  załozylismy że inne wyznanie ale dalej wiara w Boga choć inaczej praktykowana -
                  nie stanowi takiego wyzwania jak zaprzeczenie istnienia Boga jako takiego.

                  Co innego jeśli postawimy pytanie:
                  co zrobicie jesli macie alternatywę zaprzeć sie wiary w Boga w ogóle lub np.
                  zadeklarować oddawanie czci szatanowi - czy wybierzecie śmierć za swe
                  przekonania???

                  A to już może przynieść inne odpowiedzi chyba.
                  • milusia_ do inki 12.06.02, 13:26
                    Gość portalu: inka_s napisał(a):

                    > Co innego jeśli postawimy pytanie:
                    > co zrobicie jesli macie alternatywę zaprzeć sie wiary w Boga w ogóle lub np.
                    > zadeklarować oddawanie czci szatanowi - czy wybierzecie śmierć za swe
                    > przekonania???


                    Cześć inko :-)

                    Nie wyrzeknę się Boga nawet stawiając na szali życie.
                    Wierzę w niego, a zaprzeczenie tym wartościom w imię
                    ratowania skóry - byłoby dla mnie jednoznaczne z uratą
                    wiary.

                    Pozdrawiam.
                    Milusia
                    • Gość: inka_s Re: do inki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.06.02, 13:30
                      no i włąśnie o to mi chodziło!

                      to już zupełnie inna sprawa prawda?

                      mam nadzieje że ja tez bym tak wybrałą - ale mówić tak teoretyzując to zupełnie
                      co innego niz wybrać patrząc w wylot lufy karabinu...

                      tyle sie znamy na ile nas sprawdzono

                      semper fidelis - piękna dewiza na życie
                  • pastwa Re: do Inki_s 12.06.02, 14:42
                    Inko droga, jak inaczej mam traktować następujące słowa milusi( w odpowiedzi na
                    pytanie z postu otwierającego wątek):

                    Oczywiście, że tak.
                    Nie wahałabym się ani chwili. Jeżeli na szali stanęłoby
                    moje życie i obrona mojego wyznania (katolicyzm) -
                    myślę, że normalnym odruchem byłoby ratowanie życia.
                    oraz:
                    Śmierć męczeńska? Nie dla mnie! Bezmyślne pchanie się
                    pod topór w imię religii jest bezsensem.

                    Przecież Jezus poświęcił się za religię, za to wszystko, co w niej czcimy, bo
                    jak można w imię religii( nie mówię o fanatyzmie)robić cos bezmyślnego, tym
                    samym religia tez musiałaby być bezmyślna, a stąd wniosek, że wszystko, co nam
                    ofiarowuje również. Jest więc rzeczywiście głupotą śmierć( Jezusa), w imię
                    religii przy takim podejściu, ale to nie moje słowa jak widzisz.

                    I pytanie dlaczego zatem uważamy, że tylko wiara katolicka jest autoryzowana
                    przez Boga( Jezus/Bóg jasno zachęcał właśnie do jednej religii, nie podawał
                    substytutów, wręcz przeciwnie). Nie wszystkie religie zawieraja obietnice życia
                    pośmiertnego, a i Jezus nie pojawia sie w innych religiach jako osoba która
                    poświeciła swoje zycie za nas, tym samym przyjęcie takiego rozumowania, czyni
                    tą Jego śmierc zbędną.

                    Dla jasnosci, potrafie docenic ludzi, którzy wierzą nawet w rzeczy najbardziej
                    dla mnie nielogiczne i zaskakujące, chciałbym jednak poznac tok ich
                    rozumowania, bo to jest zwyczajnie interesujace.


                • milusia_ Re: Klapki na oczach 12.06.02, 13:23
                  pastwa napisał(a):

                  > milusia_ napisała:
                  >
                  > >Nie rozumiem ludzi, którzy giną w głupi
                  > >sposób. I myślę, że Bóg także nie rozumie bierności i
                  > >rezygnacji z walki o życie. Nawet kosztem zmiany religii.


                  pastwa:

                  > Czyżbyś nie wiedziała( niby jesteś katoliczką), ze Jezus oddał życie, właśnie z
                  >
                  > powodów, które uważasz za głupie, a przecież mógł żyć i przyjąć postawę
                  > konformisty byle tylko zachować swe życie.
                  > W Biblii jest wiele przykładów, gdzie Bóg(!) sprawdza wiarę swoich wiernych
                  > narażając ich na trudny wybór, np. ojca mającego poświęcic swojego syna w
                  > dowodzie wiary, to tez jest głupie i niemiłosierne, zgadzam się z tym, ale to n
                  > ie
                  > ja wymyśliłem wiarę Katolikom, a wyznawać jej tym bardziej nie kazałem, stąd
                  > dociekam uzasadnienia tego wyboru.
                  > Co więcej, jeśli Bogu jest wszystko jedno, jaką religie wyznajesz, bo ostateczn
                  > ie
                  > zwraca uwagę tylko na Twoje postępowanie, to tym bardziej nie widzę w tym sensu
                  > ,
                  > bo co Ci daję bycie katoliczką, czego nie daje Ci bycie dobrym człowiekiem ?
                  >
                  > Obecne życie nie stanowi dla mnie marnej wartość, ale decydując się na bycie
                  > katolikiem, większą wartość stanowiłoby dla mnie owo obiecywane "życie po
                  > śmierci", nie byłbym więc,aż tak pazernym na dobra doczesne( tego chyba tez
                  > uczą), jeśliby to miało oznaczać rezygnację z mojej wiary, bo gdzież tu jej
                  > wartość tedy?
                  >
                  >
                  > >Na nasze życie składa się tysiące małych i wielkich chwil,
                  > >które nas doskonalą, uczą i kształtują naszą wiarę. Można
                  > >w ogóle nie wierzyć w Boga, a być bliżej niego niż cały
                  > >kościół w niedzielne południe. Jestem przekonana, że nawet
                  > >ta osoba, która w Boga nie wierzy, ale żyje godnie, nie
                  > >krzywdząc innych i ucząc się - znajdzie u Boga miejsce
                  > >prędzej niż niejeden "katolik" bijący żonę.
                  >
                  > Właśnie, więc co daje bycie katolikiem pytam ?
                  >
                  > Pastwa


                  Widzę, że masz słabe pojęcie o śmierci Jezusa na krzyżu.
                  Po pierwsze: nie porównuj hipotetcznej sytuacji zmiany
                  wiary za ocalenie życia do Jezusa Chrystusa, który
                  poświęcił życie by zbawić ludzkość i odpokutować za jej
                  grzechy. Jezus nie mógł być konformistą ponieważ był
                  wybrańcem boskim, chociaż i on wątpił czasami w drogę,
                  którą kroczył. W Biblii jest wiele przykładów, gdy Bóg
                  sprawdza człowieka (przykład Hioba, który powoduje u mnie
                  bunt) - ale moją "Biblią" jest dobro i wiara w Boga, który
                  kocha ludzi za ich mądrość i zrozumienia świata.

                  Katoliczką jestem, bo urodziłam się w katolickiej
                  Polsce.Nie jestem nią z wolnego wyboru, ale na razie
                  akceptuję ten fakt. Wiele spraw mi się w kościele nie
                  podoba, tak samo uważam, że Biblia jako wyznacznik wiary w
                  Boga jest dziś anachroniczna. Jednak dopatruję się w niej
                  wartości niezmiennych - boskich. Biblię pisali tylko
                  ludzie, dlatego jestem w stanie zrozumieć jej charakter i
                  cel. Kto wie, być może za kilka lat poszukam nowej drogi
                  do Boga? Może zmienię sposób wyznawania wiary?

                  Wybór życia zamiast śmierci w imię pozostania przy jednej
                  religii nie jest pazernością na dobra doczesne, ale
                  dyecyzją wymagającą odwagi (!). Skoro wiele osób
                  pwoiedziałby wtedy, że zamykam sobie tym samym "dobre
                  życie po śmierci" i narażam się na gniew boży.

                  Rezygnacja z katolicyzmu nie oznaczałaby rezygnacji z
                  mojej wiary. Bo ona jest taka sama bez względu na sposób
                  jej wyznawania.

                  Co daje bycie katolikiem?
                  Katolicyzm to jedna z umownych dróg, którą kroczymy
                  wierząc w Boga. Bycie katolikiem to przynależność do
                  tradycji i kultury głęboko zakorzenionej w świadomości
                  świata. Jest to trzymanie się pewnego porządku i zasad,
                  które wyłaniają z chaosu to co najważniejsze.

                  Nie jestem jednak ślepą katoliczką. Wiem, że kościół
                  tworzą ludzie, a oni są omylini. Daletgo ważne jest to co
                  mamy w sercu, a nie w rubryce: wyznanie.
                  • pastwa Re: Klapki na oczach 12.06.02, 14:36
                    milusia_ napisała:


                    > Katoliczką jestem, bo urodziłam się w katolickiej
                    > Polsce.Nie jestem nią z wolnego wyboru, ale na razie
                    > akceptuję ten fakt. Wiele spraw mi się w kościele nie
                    > podoba, tak samo uważam, że Biblia jako wyznacznik wiary w
                    > Boga jest dziś anachroniczna. Jednak dopatruję się w niej
                    > wartości niezmiennych - boskich. Biblię pisali tylko
                    > ludzie, dlatego jestem w stanie zrozumieć jej charakter i
                    > cel. Kto wie, być może za kilka lat poszukam nowej drogi
                    > do Boga? Może zmienię sposób wyznawania wiary?

                    Widze tu istotna rzecz, mianowicie twoje podejście do Biblii, jako zbioru
                    niepodważalnych wartości chrześcijańskich jest dość wybiórcze. Pytanie zatem, czy
                    sama decydujesz co jest Ci w Biblii bliskie, a co nie, skąd zatem przekonanie, że
                    Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, może jest Ci to bliskie, bo odpowiada
                    Twoim upodobaniom, a niekoniecznie prawdzie.

                    > Wybór życia zamiast śmierci w imię pozostania przy jednej
                    > religii nie jest pazernością na dobra doczesne, ale
                    > dyecyzją wymagającą odwagi (!). Skoro wiele osób
                    > pwoiedziałby wtedy, że zamykam sobie tym samym "dobre
                    > życie po śmierci" i narażam się na gniew boży.

                    To ciekawe, bo skoro Jezus umarł za nasze „zycie po śmierci”, a nie za to obecne
                    które mamy z założenia przyznane, to wynika stąd, ze wartość czynu Jezusa nie
                    jest tu dla Ciebie najwyższą, bo ją odrzucasz dla celów doraźnych.
                    A może też ta rezygnacja z „dobrego życia po śmierci „ nie jest żadną odwagą, a
                    jedynie tchórzostwem i brakiem wiary, że nas coś takiego czeka, stąd lepszy
                    wróbel w garści niż gołąb na dachu, a co do gniewu bożego, któż się go tak
                    naprawdę boi ?
                    • milusia_ Re: Klapki na oczach 12.06.02, 14:41
                      pastwa napisał(a):

                      >
                      > To ciekawe, bo skoro Jezus umarł za nasze ,zycie po śmierci", a nie
                      > za to obecne
                      > które mamy z założenia przyznane, to wynika stąd, ze wartość czynu Jezusa nie
                      > jest tu dla Ciebie najwyższą, bo ją odrzucasz dla celów doraźnych.
                      > A może też ta rezygnacja z ,dobrego życia po śmierci , nie jest żad
                      > ną odwagą, a
                      > jedynie tchórzostwem i brakiem wiary, że nas coś takiego czeka, stąd lepszy
                      > wróbel w garści niż gołąb na dachu, a co do gniewu bożego, któż się go tak
                      > naprawdę boi ?


                      Przeczytaj to co napisałam do inki.
                      • pastwa Oki do milusi :-) 12.06.02, 14:43
                        • milusia_ Ale to wszystko nie takie proste :-) 12.06.02, 15:15


    • Gość: Olka Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.06.02, 19:58
      Dla ratowania zycia???? Zmienilabym. Moznaby tu napisac ze nie, ale mysle, ze
      poki czlowiek zyje to zawsze cos moze sie zmienic, wiec raczej bym to zrobila.
      A co czulabym we wlasnym sercu to juz byloby tylko moje. Czy nie uwazacie
      nawiasem mowiac ze w polskich kosciolach atmosfera jest zbyt sztywna? I
      dlaczego ministrantami , sluzacymi do mszy nie moga byc dziewczynki tak jak to
      jest w innojezycznych kosciolach tego samego wyznania???
      • Gość: frisky2 Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: 62.233.139.* 12.06.02, 12:43
        Gość portalu: Olka napisał(a):

        > Dla ratowania zycia???? Zmienilabym. Moznaby tu napisac ze nie, ale mysle, ze
        > poki czlowiek zyje to zawsze cos moze sie zmienic, wiec raczej bym to zrobila.
        > A co czulabym we wlasnym sercu to juz byloby tylko moje. Czy nie uwazacie
        > nawiasem mowiac ze w polskich kosciolach atmosfera jest zbyt sztywna? I
        > dlaczego ministrantami , sluzacymi do mszy nie moga byc dziewczynki tak jak to
        > jest w innojezycznych kosciolach tego samego wyznania???


        Mylisz sie, moga byc dziewczynki. Tylko ze z trudem sie to przebija przez polski
        kosciol, ale jest juz praktykowane.
        • Gość: Olka Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.06.02, 19:04
          No to mnie pocieszyles, bo ja jeszcze nigdy nie slyszalam ani nie widzialam
          dziewczynek sluzacych do mszy sw. w polskich kosciolach. Dlatego mnie to tak
          pozytywnie zaskoczylo w angielskojezycznym kosciele i sobie pomyslalam ze to
          piekne i naturalne, ze dzieci obojga plci moga to czynic. Pozdrawiam. A co
          myslisz na temat zbyt sztywnej atmosfery w polsko-jezycznych kosciolach ? Ja
          sie czasami boje usmiechnac do meza albo dziecka zeby mnie ktos nie posadzil
          o "zle" zachowanie.
          • Gość: frisky2 Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: 62.233.139.* 12.06.02, 19:23
            Zgadzam sie ze ta atmosfera jest ciezka w wiekszosci kosciolow. Ale sa wyjatki,
            np. ten, do ktorego ja chodze na Woli w Warszawie. Czasami sie zastanawiam czy
            nie jest za luzacko i wesolo. Zartuje, po prostu jest bardzo "rodzinnie" i
            cieplo i to w niedziele, kiedy przychodzi duzo ludzi. Coz, w Polsce trzeba
            szukac kosciola, do ktorego lubi sie chodzic
    • kwieto Swoja droga... 11.06.02, 20:18
      Polecam polski film SF pt. "Wojna swiatow" tam jest wlasnie o systemie
      narzuconym i pytaniu, czy meczyc sie i akceptowac, czy jednak walczyc?
      (no i jest cos o nonkonformizmie/konformizmie, ale to info dla czytajacych
      tamten watek)

      A jeszcze z innej strony, do Andrzeja - skoro bys tak akceptowal narzucony
      porzadek - czemu wyjechales z Polski, zamiast zaakceptowac system ktory
      panowal? Przeciez narzucenie tego systemu to tak jak narzucenie wiary. Skoro
      czules sie wolny, potakiwales temu co sie dzialo - czemu zwiales za granice?
      • Gość: Andrzej Re: Swoja droga... IP: *.unl.edu 11.06.02, 21:22
        kwieto napisał(a):

        > Polecam polski film SF pt. "Wojna swiatow" tam jest wlasnie o systemie
        > narzuconym i pytaniu, czy meczyc sie i akceptowac, czy jednak walczyc?
        > (no i jest cos o nonkonformizmie/konformizmie, ale to info dla czytajacych
        > tamten watek)
        >
        > A jeszcze z innej strony, do Andrzeja - skoro bys tak akceptowal narzucony
        > porzadek - czemu wyjechales z Polski, zamiast zaakceptowac system ktory
        > panowal? Przeciez narzucenie tego systemu to tak jak narzucenie wiary. Skoro
        > czules sie wolny, potakiwales temu co sie dzialo - czemu zwiales za granice?

        Nie zwialem z zadnych powodow, o ktorych moglbys sobie pomyslec. Miedzy innymi
        dlatego musialem siedziec w Austrii 4 lata czekajac na amerykanska wize. Nie dosc
        ze nie mialem powodow by uciekac, to na dodatek jeszcze w ambasadzie USA nie
        klamalem, ze mnie bito, kopano czy cos w tym stylu. Cena za to byly 4 lata rozlaki
        z moja dziewczyna, gdyz ona dostala pozwolenie na emigracje do USA.
        Pozdr, Andrzej.
        • kwieto Re: Swoja droga... 11.06.02, 21:35
          A dlaczego wyjechales? Bo chciales zwiedzic USA?
          • Gość: Andrzej Re: Swoja droga... IP: *.unl.edu 11.06.02, 21:42
            kwieto napisał(a):

            > A dlaczego wyjechales? Bo chciales zwiedzic USA?

            Nie. Nie wiem, tak naprawde dlaczego wyjechalem. Nie zartuje. Moze troche z
            ciekawosci, moze dlatego ze mialem rodzine w Austrii, moze dlatego ze moja babcia
            i dziadek urodzili sie "za franza jozefa" i pewna tradycja tamtych czasow
            byla odgrzewana w naszej rodzinie. Nie wiem. Nie dla pieniedzy, nie jako
            przesladowany. Moze dlatego ze moje drugie malzenstwo tez nie wypalilo i nie
            moglem latwo sie poruszac po Polsce, nie bedac gdzies przez kogos "sciganym".
            Ale rownie dobrze moglbym zostac. Tylko wyjechalem ale z tego ze nie wroce juz
            nigdy, nie zdawalem sobie sprawy wtedy.
            Pozdr, Andrzej.
            • kwieto Re: Swoja droga... 11.06.02, 21:48
              Acha. To pardon, pytanie bylo nietrafione :(

              Ale rozumiesz o co mi chodzilo w pytaniu - o jakie postepowanie?

    • Gość: krzycha Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.math.ohio-state.edu 12.06.02, 16:21
      "Lecz kto sie Mnie zaprze przed ludzmi, tego zapre sie
      przed moim Ojcem, ktory jest w niebie." [Mt 10:33]

      Wybieram kulke w leb.

      • Gość: Olka Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.06.02, 19:12
        To ty jednak jestes mocno wierzaca. Dawno temu stwierdzilam ze gdyby ludzie
        naprawde wierzyli i wierzyli gleboko to nie lamaliby 10 przykazan. Chociaz w
        swietle ostatnich rewelacji, ogloszonych przez papieza, ze nieba to praktycznie
        nie ma ( w kazdym badz razie nie w takim fizycznym ksztalcie jak sobie to do
        tej pory wiekszosc z nas wyobrazala)ciezko byloby mi wybrac alternatywe tej
        kulki. Zrezygnowac z tego co wiadome na rzecz tego co pewne byc nigdy nie moze?
        • Gość: Andrzej buahahahahahahahahaha IP: *.unl.edu 12.06.02, 20:02
          Gość portalu: Olka napisał(a):

          > To ty jednak jestes mocno wierzaca. Dawno temu stwierdzilam ze gdyby ludzie
          > naprawde wierzyli i wierzyli gleboko to nie lamaliby 10 przykazan. Chociaz w
          > swietle ostatnich rewelacji, ogloszonych przez papieza, ze nieba to praktycznie
          >
          > nie ma ( w kazdym badz razie nie w takim fizycznym ksztalcie jak sobie to do
          > tej pory wiekszosc z nas wyobrazala)ciezko byloby mi wybrac alternatywe tej
          > kulki. Zrezygnowac z tego co wiadome na rzecz tego co pewne byc nigdy nie moze?
          >

          Buahahahahahahahahahahahah !!!!!!!!!! Napisz mi cos prosze wiecej o tych
          rewelacjach. Blagam. Zbieram najwieksze flopy w dziejach ludzkosci.
          Pozdr, Andrzej.
          • Gość: Olka Re: buahahahaha??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.06.02, 17:20
            Ale z ciebie prymitywny glupek. Rzeczywiscie papiez wypowiadal sie na ten temat
            relatywnie niedawno, a ze ty nic o tym nie slyszales to twoj problem. Co nerwy
            cie ponosza bo cie ktos tu powyzej skosil i wyszedles na idiote?
    • Gość: amelka Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.mat.com.pl / 131.107.2.* 13.06.02, 09:32
      A co z konsekwecja? Przeciez wyznajac jakas wiare, zalozmy katolicka, zaklada
      sie ze jest w niej zawarta prawda, Bog jest taki, jak przedtawia sie w Biblii a
      nie jak my go sobie wyobrazimy. Daje obietnice ale i stawia warunki, my mozemy
      je przyjac z pelnymi tego konsekwencjami lub odrzucic, rowniez z
      konsekwencjami.W takiej sytuacji zachowywanie zewnetrznych form religijnych
      traci kompletnie sens, robi sie z tego nudne przedstawienie teatralne na
      dodatek powtarzane co tydzien bez zmian. I z takim podejsciem rzeczywiscie nie
      ma znaczenia, do ktorego teatrzyku bedziemy uczeszczac - katolickiego,
      buddyjskiego czy jakiegokolwiek. Wazne staje sie zachowanie zycia tu i teraz.
      Jednak sytuacja diametralnie sie zmienia, jezeli katolicyzm traktuje sie
      powaznie, tzn wierzy sie nie tylko w ze jakis Bog istnieje, ale tez wierzy sie
      konkretnemu Bogu, zaklada sie ze to co On mowi w Biblii jest prawda. Wowczas
      wybor tez jest prosty - wyrzec sie tego, co do tej pory szczerze uznawalo sie
      za prawde gdy jedynym argumentem przeciwnym jest ludzka przemoc? Chyba nie.
      pozdr.
    • Gość: Agusja Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 14.06.02, 19:06
      Gość portalu: agnostyk napisał(a):

      > wyobrazmy sobie nastepujaca sytuacje:
      > znajdujecie sie w niewoli (np.poewanie na urlopie) lub pod okupacja innej
      > nacji i wasza jedyna szansa przezycia jest wyrzeczenie sie waszej religii
      > i konwercja na inna (islam, judaizm, buddyzm itp. - nie odgrywa zadnej
      > roli)

      Bóg i tak jest jeden
      co za roznica jaka religia.Jesli mialabym sie wyrzec zupelnie Boga to inna
      sprawa...

      > Czy zgodzilibyscie sie z tym czy tez zdecydowalibyscie sie byc meczennikami?

      za co?

      > Aby utrudnic sytuacje zakladamy, ze z ta nowa religia bedziecie musieli zyc
      > i ja praktykowac do konca waszych dni..
      > co wy na to drodzy forumowicze?

      religie miedzy soba roznia sie niewiele.Niezauwazyles?
      • pastwa Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie 14.06.02, 20:16
        Gość portalu: Agusja napisała:

        > religie miedzy soba roznia sie niewiele.Niezauwazyles?

        Religie może i nie,za to wyznawcy bardzo. Niezauwazyłaś ?

        Pastwa( autentyczny)
        • Gość: Agusja Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 15.06.02, 13:08
          pastwa napisał(a):

          > Gość portalu: Agusja napisała:
          >
          > > religie miedzy soba roznia sie niewiele.Niezauwazyles?
          >
          > Religie może i nie,za to wyznawcy bardzo. Niezauwazyłaś ?

          zauwazylam , katolicy,chrzescijanie są najbardziej fałszywi z nich wszystkich.
          >


          • procesor a świstak w te papierki... 19.06.02, 13:04
            Gość portalu: Agusja napisał(a):

            > zauwazylam , katolicy,chrzescijanie są najbardziej fałszywi z nich wszystkich.

            Tak, tak, a w sektach sami święci...
            W Polsce jest najwięcej osób PODAJĄCYCH się za katolików. Siłą rzeczy wśród tych
            fałszywych będzie iich najwięcej...
            No ale w takim Izraelu czy Arabii Saudyjskiej to może być trochę inaczej czyż nie?

            Trochę logiki, proszę....
    • Gość: saba Re: do wierzacych-czy zmienilibyscie swoja religie IP: *.elsat.net.pl / 111.12.111.* 19.06.02, 12:43
      Każdy przedewszystkim chce żyć i raczej nikt nie chce umierać. Ale żyć
      wyrzekając się swojego głównego celu - to chyba nie byłoby sensu. Raczej nie
      zmieniłabym. Jak się w coś wierzy to do końca.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka