Dodaj do ulubionych

nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść

02.03.05, 12:06
słuchajcie, mam porąbana sytuację. Jestem z facetem od ośmiu miesięcy. Ja
przez ten czas zdążyłam się w nim zakochać, ale on chyba nie. Mówi mi, że
baaaaaaaaaaaaaardzo mnie lubi i zależy mu na mnie, ale miłość rani i nie wie
czy chce się na nią otworzyć. Ja już tracę powoli cierpliwość. Prawdę mówiąc,
nie czuję jego miłości, nie mam jej w słowach ani w czynach.
W czym więc rzecz? Ilekroć próbuję zerwać tę znajomość (a było to dobre kilka
razy) on mi na to nie pozwala. Tak długo chodzi za mną, wydzwania, zabiega,
że w końcu udaje mu się mnie nakłanić do powrotu. Mógłby mieć wiele lasek, a
chce być ze mną. Mówi, że jesteśmy zgrani psychicznie i intelektualnie, ale
ostatnia miłość tak go pokopała, że on sie teraz boi mocniej zaangazować.
Poradźcie mi, co ja mam robić? Ja go kocham i chcę z nim być, ale
jednocześnie ciepię. Ale on nie chce mnie puścić. Czy mozliwe, że on też
kocha, tylko nie chce sie przyznać i nie okazuje tego? Czy mogą być inne
motywy, że nie chce się ze mna rozstać?
Obserwuj wątek
    • hsirk Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 12:32
      przestancie sie dmuchac przez jakie dwa miesiace


      wtedy pogadamy
      • dziwna33 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 12:38
        nie robimy tego od dwóch miesięcy. Choroby, moje niedyspozycje, jego niechęć i
        problemy w pracy. Tak się złozyło, nie mieszkamy razem
    • hsirk Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 12:48
      aaa...nie mieszkacie...
      to nie gadaj ze jestescie razem
      • baba2005 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 12:53
        Czesc, dostalam wczorajsza wiadomosc od Ciebie.
        :)
    • alterna a może..? 02.03.05, 13:37
      Słuchaj, tak hipotetycznie - może on Cię jednak kocha? Różnie ludzie okazują
      miłość, bywają tacy którzy nie potrafią jej okazać wcale...Może on boi się
      odsłonić, zdeklarować, może to strach przed kolejnym odrzuceniem? Bo że mu na
      Tobie zależy - nie ma wątpliwości.
      Spróbuj z nim spokojnei pogadać - o Twoich uczuciach, powiedz mu wszystko tak
      jak nam tutaj powiedziałaś. Wytłumacz że potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa,
      że nei chcesz marnować życia przy kimś kto Cię tylko "lubi". Ja bym próbowała
      tak działać. Powodzenia.
      • dziwna33 Re: a może..? 02.03.05, 13:48
        gadalismy wiele razy, ostatnio bardzo często nawet. On doskonale wie o moich
        obawach. Zawsze, jak chcę odejść, to podaję powód: brak miłości z jego strony.
        I on wtedy milczy. A potem dzwoni jak gdyby nigdy nic, wystaje pod pracą... Ale
        ostatnio wyciął mi numer, bo nakryłam go na łażeniu po randkach i utrzymywaniu
        dość czułych kontaktów smsowo - telefonicznych z jedną panią poznaną w necie,
        zamieszkałą co prawda 600 km stąd, ale... Oczywiście, zerwałam, dowód był
        oczywisty. I co z tego? On teraz bez przerwy do mnie dzwoni, pisze, czeka pod
        pracą i domem. Zaczyna rozmowę jakby nigdy nic. Na moje zarzuty nie odpowiada
        wprost, unika tematu uczuć. Mówi tylko, ze teraz sie boi zaangazować, jeśli ja
        tak ciągle chcę odejść. Ale ja przecież chce odejść, bo on nie kocha. I to nie
        tylko brak słów. Brak mi też czułości, troski w jego zachowaniu.
        A jednak nie chce mnie puścić.
        • alterna Re: a może..? 02.03.05, 14:01
          Ojoj...chyba pohopnie go wybieliłam... Z tego co piszesz wynika, że to po
          prostu niedojrzały gó..arz który najnormalniej w świecie nie wie czego
          chce...Myślałam że cociaż jest lojalny wobec Ciebie. Te smsowo-netowe kontakty
          udowadniają jednak, że on po prostu szuka kogoś na Twoje miejsce... Nie puści
          Cię, póki nie znajdzie "conajmniej tak samo dobrej" jak Ty następczyni.... To
          częste zachowanie facetów którym źle w dotychczasowych związkach. Trzymają
          starą partnerkę kurczowo, mimo braku miłości i zaangażowania tylko po to, żeby
          być z kimś. Jednocześnie szukają kogoś "lepszego" - wybacz określenie, ale
          takimi kategoriami myślą kochani chłopcy. Jestem pewna, że jak tylko trafi mu
          się interesujący kąsek - chętny i gotowy - Ty pojdziesz w odstawkę i skończą
          się zabiegania o Twoje względy.
          Co Ci moge poradzić? Uciekaj od niego, bo tą miłością która w Tobie zalega
          mogłabyś obdarzyć kogoś, kto pięknie odwzajemni się tym samym. Mało to na
          świecie porządnych facetów? Ja wiem że ciężko nie reagować na jego smsy,
          telefony, maile, pukania do drzwi... Bo kochasz. Ale wg mnie jeśłi juz na tym
          etapie chłopak nei jest lijalny i szuka kogoś innego, to nie jest wart Twojego
          uczucia i Twoich łez.
          PS. w jakim jesteście wieku?
          Całuję Cię:*
          • dziwna33 Re: a może..? 02.03.05, 14:12
            ja 33, on 40. Chyba masz rację, był juz wcześniej numer z randkami, wtedy się
            zarzekał, że tylko ogląda te panie, a nie dzwoni i nie pisze. Ja wiem, że to
            nie gra, widujemy sie tylko w weekendy, choć moglibysmy duzo czesciej - ale on
            nie chce.
            Ja tylko nie rozumiem jego uporczywego trzymania sie mnie i przekuwam to na
            nadzieję, że może jednak mnie kocha... Ale ostatnio powiedział cos podobnego,
            jak Ty: że ciężko byłoby mu znaleźć kogoś, kto by mi dorównał. Ale że szuka,
            nie ma wątpliwości.
            Nie potrafie go odstawić. Przed chwila zadzwonił, że jedzie do mnie do pracy i
            wiezie mi własnoręcznie ugotowany obiad. No i zmiękłam :-(((
            • alterna Re: a może..? 02.03.05, 14:22
              Kurcze no.... ciężko będzie Ci pomóc:( Trudno nawet jednoznacznie ocenić tego
              Pana, bo jego zachowania są całkiem sprzeczne ze sobą... Z jednej strony
              ewidentna nielojalnośc, randkowanie na boku (przez niektórych - w tym mnie-
              traktowane juz jako zdrada)a z drugiej strony ciągłe zabieganie o Ciebie i
              gotowanei obiadków ...:/ Mało kto by się w tym połapał, a jeśli w dodatku kocha
              się takiego dwulicowego łobuza, to już rozum nic tu nie wskóra...
              Myślę że go nie zostawisz. Myślę że on zostawi Ciebie, jak tylko znajdzie kogoś
              kto będzie mu odpowiadał. I kogo pokocha. Bo na Tobie mu tylko zależy. Tak
              myślę, ale ja wiem bardzo niewiele, tylko tyle, ile napisałaś powyżej.
              Jeśli masz ochotę, napisz do mnie na priv, jak się dzisiaj potoczyły sprawy.
              Martwię się o Ciebie i Twoje serduszko:(
              Alterna
    • witch-witch Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 20:19
      A co byś chciała takiego typowego Casanowę, który by cię oczarował słowami i
      zapewniał o swojej "dozgonnej" miłości, żeby za chwilę mówic to samo innej.
      Facet może uczucia serio traktuje i kocha cię w inny sposób niż ty jego. Ty
      zapewne nie potrafisz kochać z wielkim rozmachem, tylko jak taka głupia Kaśka
      zza dupia.
      Przestań koncentrować się na szczegółach zwróć uwage na całość.Gdyby facetowi
      na tobie szczerze nie zależało nie stałby pod twoim domem, czy pracą z talerzem
      zupy, zająłby się inną kobietą, która stałaby pod jego domem z flaszką dobrego
      ginu,na mrozie minus 20, oto mężczyznom nie jest trudno.
      • dziwna33 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 20:59
        no nie wiem sama... dziś przyjechał do mnie do pracy, zawiózł do swojego domu,
        a tam już czekała na mnie aromatyczna, gorąca kąpiel, herbata i obiad z trzech
        dań. No i dałam się przeprosić
        • witch-witch Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 21:11
          On w ten sposób mówi do ciebie. A to co "mówi" to już tylko ty powinnaś
          zrozumieć.))))) Ja wiem też co on mówi.To jest jego sposób mówienia i tego jego
          specjalnego języka musisz się nauczyć, inaczej się niedogadacie.
        • hsirk Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 21:20
          dziś przyjechał do mnie do pracy, zawiózł do swojego domu,
          > a tam już czekała na mnie aromatyczna, gorąca kąpiel, herbata i obiad z trzech
          > dań. No i dałam się przeprosić

          a ty natychmiast musialas sie o tym pochwalic przyjasciolkom na forumie...


          jestescie siebie warci
        • anik_2005 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 21:26
          dziwna33 napisała:

          > no nie wiem sama... dziś przyjechał do mnie do pracy, zawiózł do swojego
          domu,
          > a tam już czekała na mnie aromatyczna, gorąca kąpiel, herbata i obiad z
          trzech
          > dań. No i dałam się przeprosić

          Wiesz co Dziwna, wiele kobiet wprost marzy, aby spotkać takiego faceta, a Ty
          się jeszcze zastanawiasz.
          W ogóle Cię nie rozumiem...

    • komandos57 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 22:40
      dziwna33 napisała:

      > słuchajcie, mam porąbana sytuację.

      xxxxxxxxxxxxxxxx
      sama tez jestes porabana,kobylencjo
    • arkas77 Re: nie kocha, ale nie pozwoli mi odejść 02.03.05, 22:43
      A co by było gdyby to był twój mąż?
      to dopiero byłby kłopot,nie?
      Lepiej uciekaj......:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka