Dodaj do ulubionych

skąd się bierze...

07.03.05, 21:57
...lęk przed opuszczeniem, osamotnieniem - i co daje?
jakie czerpie się z niego gratyfikacje, skoro pozwalamy mu trwac?
czy jestesmy "lepsi", bardziej "społeczni", czyli "normalni", czyli zdrowi na
umyśle?
czy to ucieczka od samodzielności - nie mylic z samowystarczalnością,
niemożliwą do osiągnięcia - więc wygodnictwo?

kto z tym walczy, a kto się boi kochac bezinteresownie?
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: skąd się bierze... 07.03.05, 22:05
      >skąd się bierze lęk przed opuszczeniem, osamotnieniem

      Wg mnie bierze sie z rozlaki z matka dawno temu (lub z ewentualnie z innymi
      waznymi osobami, np. ojcem).

      >i co daje?

      Pewien etap w budowaniu niezaleznej osobowosci.

      Pozdrawiam Hubert
      • alfika Re: skąd się bierze... 07.03.05, 22:28
        co z nim robisz?
        i dlaczego?

        rozłąka z matką jako przyczyna - to jedna z teorii psychologicznych, możliwe,
        ze całkowicie tłumacząca sprawę
        dzieci z reguły chcą byc z mamą albo z tatą, a jednak, w chwili śmierci, nie
        marzymy o rzekomo pierwotnej potrzebie bliskości matki - co ciekawe, dzieci też
        o tym nie marzą
        - a to wiadomo z badań nad umierającymi
        • hubkulik Re: skąd się bierze... 08.03.05, 09:39
          To nie chodzi o matke jako taka, ale o Doskonalosc, ktora dziecko w niej
          postrzega. Oczywiscie ta Doskonalosc jest nie tylko w matce, moze sie objawiac
          np. w kontaktach z innymi ukochanymi osobami w naszym doroslym zyciu. Matka
          jest jednak pierwszym symbolem Doskonalosci i Zrodla, pierwszym ktory
          pamietamy. A wiec nasze doswiadczenie Doskonalosci, pelnej opieki, milosci,
          calkowitego zaspokojenia potrzeb pochodzi wlasnie z tamtego okresu. Potem, gdy
          dziecko traci te Doskonalosc, bo np. okazuje sie ze matka wcale nie jest taka
          doskonala, zawodzi, albo po prostu przestaje zaspokajac jakies wazne potrzeby,
          pojawia sie wtedy tesknota za utracona Doskonaloscia. Pamietajac o tym, ze
          Doskonalosc manifestowala sie w osobie, teraz tez zaczynamy szukac innej osoby
          w relacji z ktora manifestowalaby sie Doskonalosc i za nia tesknic. A jak ja
          znajdujemy, to mamy poczucie jakbysmy powrocili do Zrodla, do tej blogosci z
          pierwszych lat zycia. Fakt, ze trudno nam to nazwac i wolimy pozostac w
          milczeniu wiaze sie moim zdaniem wlasnie z tym, ze w pierwszych latach nie
          potrafilismy mowic i nazywac swoich uczuc, a jednak doswiadczalismy bardzo
          gleboko.

          Co do tych staruszkow, to chetnie bym sie dowiedzial czegos wiecej na temat
          tych badan.

          Pozdrawiam Hubert
          • alfika Re: skąd się bierze... 08.03.05, 17:41
            a co z dziemi całkowicie pozbawionymi opieki? sierocińce nie dają poczucia
            bliskości, a już na pewno nie ma bliskosci "na zawołanie" - a taka własnie daje
            to pierwsze za życia poczucie zaspokojenia
            czy nie?

            badania - nie tylko staruszków, wręcz bardzo często dzieci - prowadziła
            Elisabeth Kubler-Ross ("Życiodajna śmier" oraz "Rozmowy o życiu i umieraniu"),
            20 000 przebadanych przypadków ludzi, którzy chcieli mówi - a umierający nie
            tylko chcą, ale potrzebują mówic

            no i E. Moody
    • yoosh Re: skąd się bierze... 07.03.05, 22:25
      Cżesto żródlo tego lęku lezy w opiniach uslyszanych w dzieciństwie:
      "Baw się z dziećmi,przecież nie będziesz bawić się SAM"
      "Bądz mily dla innych,bo nikt nie będzie cię lubić i będziesz SAM"
      "Ciocia Halinka rozwiodla się z mężem i zostala SAMA"

      Slowo SAM kojarzy się bardzo negatywnie i upodabnia się do slowa SAMOTNY.
      Pozbawia nas wiary we wlasną moc i utwierdza nas w przekonaniu,że znaczymy coś
      tylko będąc w związkach .
      Dlatego wiele osób dązy wręcz w neurotyczny spośób do bycia z kimś za wszelką
      cenę, a że nie tędy droga przekonujemy się czytając choćby posty na tym forum.

      Dla wyjaśnienia-nie jestem przeciwniczką ani samotności ani związków.
      • alfika Re: skąd się bierze... 07.03.05, 22:39
        a pomijając związki - utrata bliskich, więzi z rodziną, utrata przyjaźni,
        utrata choby sympatii koleżanek w szkole czy pracy?
        • yoosh Re: skąd się bierze... 07.03.05, 22:53
          alfika napisała:

          > a pomijając związki - utrata bliskich,

          **** bardzo smutne,na to nie mamy wplywu,pogodzić się trudno ale z casem się
          udaje

          więzi z rodziną, utrata przyjaźni,
          > utrata choby sympatii koleżanek w szkole czy pracy?
          >
          **** przykre,ale zgodne z fizjologią,rzadko traci się wszystko na
          raz,pojawiają się nowe przyjażnie,koleżanki.Pusta przestrzeń stwarza miejsce
          dla nowego.nie należy się bać,lecz z radością przyjmować wszelkie zmiany.
          Wiem,że dniektórym wali się wtedy świat na glowę,ale dlatego,że mają
          natluknięte takie schematy myślowe.
    • scylla Re: skąd się bierze... 07.03.05, 23:21
      skad sie bierze?
      cholera moze z doswiadczeń zyciowych, moze jest normalną reakcją organizmu na
      mozliwe zagrozenie (moze to byc opuszczenie, smierc itd.), moze pozwala się
      przygotowac do przypuszczalnych zdarzen-do ktorych są przesłanki ze mogą się
      pojawic, a wiec spełnia role ostrzegawcza, ze wpojone nam za mlodu wzorce
      zostana za chwile zagrozone?????
      Wzorce te tez daje nam otoczenie w ktorym zostalismy wychowani(kraj, kontynent,
      rodzina)
      Po co z nim walczyc?
      Jezeli nie dominuje naszego zycia, to jest wspanialym bodzcem ostrzegawczym,
      wystarczy go obserwowac i probowac znalezc przyczyny jego powstawania i je
      rozwiazywac za wczasu, zaczym stana sie powaznym problemem.:))))
      lek w milosci- moze milosc nie jest bezwarunkowa?
      moze nie potrafimy kochac nie spodziewajac sie tego samego?
      MOze nie rozumiemy czym jest naprawde milosc?
      • yoosh Re: skąd się bierze... 07.03.05, 23:29
        atawistyczny instynkt stadny,zapewniający przetrwanie.w grupie
        bezpiecznie.realia się zmieniają a lęki tkwią nadal.
        • scylla Re: skąd się bierze... 07.03.05, 23:44
          nie jestem przekonany czy tak w grupie razniej.
          istnieje duze prawdopodobienstwo ze cios spadnie znikad:)))
          leki trwaja, bo boimy sie z nimi zmierzyc,
          boimy sie rozwiazywac problemy, bo prawda moze okazac sie strasznym bolem.
          a moim zdaniem, bolu boimy sie bardzo.
      • alfika Re: skąd się bierze... 08.03.05, 17:58
        scylla napisał:

        > skad sie bierze?
        > cholera moze z doswiadczeń zyciowych, moze jest normalną reakcją organizmu na
        > mozliwe zagrozenie (moze to byc opuszczenie, smierc itd.), moze pozwala się
        > przygotowac do przypuszczalnych zdarzen-do ktorych są przesłanki ze mogą się
        > pojawic, a wiec spełnia role ostrzegawcza, ze wpojone nam za mlodu wzorce
        > zostana za chwile zagrozone?????
        > Wzorce te tez daje nam otoczenie w ktorym zostalismy wychowani(kraj,
        kontynent,
        >
        > rodzina)
        > Po co z nim walczyc?


        bo wzorce czasem dotyczą chocby nienawiści do Żydów, bo my, proszę pana,
        jesteśmy tolerancyjni, ale niech do nas lepiej nie przyjeżdżają - albo tego, że
        kobieta zamężna jest trochę gorsza od takiej przeczystej dziewicy - albo że
        mężczyzna powinien zarabiac więcej
        - więc wzorce same w sobie są ok tylko dlatego, ze są wzorcami - a przynajmniej
        nie wszystkie, trzeba wybierac świadomie te, które rzeczywiscie chcemy
        przyswoic - a nie dawac sobie wciskac automatycznie wszystkie, jak leci


        > Jezeli nie dominuje naszego zycia, to jest wspanialym bodzcem ostrzegawczym,
        > wystarczy go obserwowac i probowac znalezc przyczyny jego powstawania i je
        > rozwiazywac za wczasu, zaczym stana sie powaznym problemem.:))))


        ok, zgadza się
        ale jeśli lęki są neurotyczne - czyli realnie bezpodstawne?


        > lek w milosci- moze milosc nie jest bezwarunkowa?
        > moze nie potrafimy kochac nie spodziewajac sie tego samego?
        > MOze nie rozumiemy czym jest naprawde milosc?

        otóż to
        ktoś, kto kocha bezwarunkowo nie ma lęków
        • scylla Re: skąd się bierze... 09.03.05, 20:14
          >- albo tego, że
          >
          > kobieta zamężna jest trochę gorsza od takiej przeczystej dziewicy

          o kurka, nie wiedziałem:)

          > ale jeśli lęki są neurotyczne - czyli realnie bezpodstawne?

          to nie wiem, czy to czasem nie sa stany lekowe, a takowe sa szkodliwe,
          potrafia napsuc pelno krwi, obu stronom.
          CZy ktoś potrafi kochac bezwarunkowo?
          • yoosh Re: skąd się bierze... 09.03.05, 20:33
            Jęsli nie potrafisz kochać bezwarunkowo,to wlasnie jest zródlem lęków.
            • scylla Re: skąd się bierze... 09.03.05, 20:36
              zastanawiam się, czy my ludzie potrafimy kochac bezwarunkowo?
              Ty potrafisz?
              • yoosh Re: skąd się bierze... 09.03.05, 20:38
                staram sie,ucze sie tego,nie widze innego wyjscia :)
                • scylla Re: skąd się bierze... 09.03.05, 20:44
                  dobrze,
                  myślsz w takim razie ze jest mozliwa milosc bezwarunkowa?
                  Pytam, bo moze dazysz do czegos czego nie ma?
          • alfika Re: 09.03.05, 21:09
            większosc lęków jest taka właśnie -
            i jedynie ogranicza

            a miłosc bezwarunkowa? czy stawiasz dziecku warunki miłości? bo partnerowi z
            reguły, przywyczajenia i cwaniactwa - żeby na naiwniaka nie wyjsc - stawia się
            warunki, a jakże
            • scylla Re: 09.03.05, 21:53
              > a miłosc bezwarunkowa? czy stawiasz dziecku warunki miłości?

              jeżeli chodzi o dziecko, to w moim mniemaniu nie stawiam,
              ale mogłbym się zastanowic, czy czasem od niej takze nie oczekuje jednak
              milosci, szacunku itd.
              Jednak jezeli od dziecka tego nie dostane, to przeciez sobie zdaje sprawe
              ze nie przestane swojego dziecka kochac, wiec sklaniam sie jednak w kierunku
              milosci bezwarunkowej w stosunku do dziecka.
              • alfika Re: 10.03.05, 18:14
                a co w takim razie Cię powstrzymuje w przypadku miłości do Twojej partnerki?
                a dlaczego nie można obdarza taką miłością wszystkich?
                i z czym taka bezwarunkowa miłośc się kojarzy, ze jest taka straszna i nie do
                przejścia w życiu?...
                • scylla Re: 10.03.05, 21:49
                  NIc mnie nie powstrzymuje.

                  > a dlaczego nie można obdarza taką miłością wszystkich?
                  inna milosc jest miedzy partnerami jak sadze?

                  > i z czym taka bezwarunkowa miłośc się kojarzy, ze jest taka straszna i nie do
                  > przejścia w życiu?...

                  nie sadze abys pozwolila dejsc swojemu partnerowi, ktorego kachasz, z ktorym
                  masz dzieci itd. itd. i sie cieszyla z tego ze wybral swoja droge...
                  pewnie bys to przezyla, ale czy bylaby taka cudowna...
              • yoosh Re: 10.03.05, 18:26
                Może wydaje ci się to nie do przyjęcia,ale potrzeba,oczekiwanie czegoś jest
                wrogiem milośći.Potrzeby zmieniają się-czy zniknie również milośc?
                • scylla Re: 10.03.05, 21:30
                  A wiec pytam po raz kolejny: czy nie oczekujesz niczego od swojego partnera?
                  Kochasz Go takim jakim jest, z jego wadami itd. nic nie probujesz zmienic,
                  naprawde nic?
                  Chciałabys kochac kogos kto Ciebie nie kocha?
    • richard_the_taxidriver Re: skąd się bierze... 07.03.05, 23:22
      > ...lęk przed opuszczeniem, osamotnieniem

      będę strzelał. Bocian przynosi ???
      • posuwajacy_sprawy Re: skąd się bierze... 08.03.05, 09:03
        richard_the_taxidriver napisał:

        > > ...lęk przed opuszczeniem, osamotnieniem
        >
        > będę strzelał. Bocian przynosi ???

        Jaki tam bocian? Bocian donosi, nie zabiera.
        To mi wygląda na odjazd nierzetelnego półkolegi:)))))))))), który wpadł na
        urlop, zrobił co mógł, czyli odwalił fuchę na tyle na ile go było stać, a
        teraz....? Odjechałeś tym pociągiem, tak daleeeeeko.....
        • alfika Re: skąd się bierze... 08.03.05, 17:50
          widzę że łyknąłeś trochę radosnej tfurczości niezapomnianej imc marusi o. :))))
    • fleuret Re: skąd się bierze... 08.03.05, 08:23
      alfika napisała:
      > czy to ucieczka od samodzielności - nie mylic z samowystarczalnością,
      > niemożliwą do osiągnięcia - więc wygodnictwo?

      chyba nie, spójrz na żywot Robinsona na samotnej wyspie

      > kto z tym walczy, a kto się boi kochac bezinteresownie?

      a co do tego ma miłość?

      • alfika Re: skąd się bierze... 08.03.05, 17:49
        Robinson - toż to literatura!
        a poza tym został postawiony przed faktem, nie wybrał pobytu na wyspie
        no i ta tęsknota za Piętaszkiem :)

        miłośc do bezinteresowności ma wszystko
        jak sądzę
        • fleuret Re: skąd się bierze... 08.03.05, 18:07
          alfika napisała:

          > Robinson - toż to literatura!
          > a poza tym został postawiony przed faktem, nie wybrał pobytu na wyspie
          > no i ta tęsknota za Piętaszkiem :)
          >

          to co ,ze literatura ?
          czy to coś gorszego od realu?
          chodzi mi o to,że choć Robinson był samowystarczalny i był na wyspie,
          którą niejeden nazwałby rajem, z dala od zgiełku i cywilizacji,to
          jednak tęsknił za istota podobna do siebie - drugim człowiekim;
          nie odczuwał lęku, ale przytłaczajacą tęsknotę.
          • alfika Re: skąd się bierze... 08.03.05, 21:17
            jak literatura, to nie materiał dowody w sprawach życia i śmierci :)

            ale Robinson tam się nie urodził, znał inne życie i miał najświętsze prawo
            chocby z tego powodu tęsknic do towarzystwa
            pytanie, jak typ osobowości moze wpływac na przeżywanie odosobnienia - bo lęk
            mógł nie byc przedstawiony, Robinson mógł już się przyzwyczaic i nie bac -
            poznane mniej przeraża, itd
            oraz jak często to własnie odosobnienie prowadzi do strachu
            • fleuret Re: skąd się bierze... 09.03.05, 08:17
              Sądzę, Alfiko, że lęk przed opuszczeniem, samotnością
              wynika być może z podświadomej wiedzy, iż to z ludźmi
              BYWAMY, a sami to tylko ISTNIEJEMY
              A większość z nas chce właśnie być
              • alfika Re: skąd się bierze... 09.03.05, 21:03
                Fleuret, masz po ogromnej części rację - ale czy samotni chociażby jogini czy
                zakonnicy, ci, którzy poszukują spokoju - czy oni nie wiodą wartościowego życia?
                no żeby już ich tak od czci i wiary nie odsądzac - stworzą w wyniku tego jeśli
                nie wewnętrzną doskonałosc, to chocby wspaniałe, przemyślane dzieło filozoficzne
                wiodące ludzkosc ku wyżynom :)
                ale że doskonałości się nie osiągnie, jeśli nie będzie się w stanie kierowac
                miłością w kontaktach z ludźmi - i dla większości życie z ludźmi to ta lekcja,
                o którą chodzi -
                chocby w tym wątku
                • psychoguru Problem jest inny 10.03.05, 20:46
                  alfika napisała:

                  > Fleuret, masz po ogromnej części rację - ale czy samotni chociażby jogini czy
                  > zakonnicy, ci, którzy poszukują spokoju - czy oni nie wiodą wartościowego
                  >życia

                  Problem jest inny, chodzi o rodzaj samotnosci. Jest samotnosc wynikajaca z
                  nieprawidlowego nastrojenia systemow osobowosci, wtedy jest cierpieniem. I moze
                  byc samotnosc w ktorej systemy te sa nastrojone prawidlowo chociaz nietypowo
                  i wtedy moze byc naturalna, ale to spotyka sie rzadko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka