toni6
14.03.05, 11:01
Stalo sie. W naszym malzenstwie byly duze problemy, a on mnie zauroczyl, zupelnie slepo. Spotkalam sie z nim raz, byl spacerek i delikatne buziaki, spotkalam sie drugi raz, niby zeby sie ostatecznie pozegnac i stalo sie, chwila, moment, slepota. Po tym nie moglam juz patrzec na siebie ani na niego, pozegnalam go na zawsze. O dziwo przez ten szok i przerazenie sama soba zrozumialam jak bardzo mylilam milosc z zauroczeniem, jak bardzo kocham meza, teraz powoli zaczyna nam sie ukladac z mezem, on oczywiscie nie wie o niczym i mam nadzieje, ze nigdy sie nie dowie, ale ja czuje sie strasznie, strasznie zaluje i im bardziej czuje milosc do meza, tym bardziej boli. Dodam, ze nie jestem jakas wyzwolona kobieta, raczej osoba z zasadami, taka, ktora nigdy w zyciu nie przypuszczala, ze jej sie to przydarzy. Sama nie moge uwierzyc w swoja glupote, naiwnosc, slepote. Czy ktos czuje cos podobnego i ma jakas recepte jak z tym zyc?