Dodaj do ulubionych

strasznie zaluje zdrady!

14.03.05, 11:01
Stalo sie. W naszym malzenstwie byly duze problemy, a on mnie zauroczyl, zupelnie slepo. Spotkalam sie z nim raz, byl spacerek i delikatne buziaki, spotkalam sie drugi raz, niby zeby sie ostatecznie pozegnac i stalo sie, chwila, moment, slepota. Po tym nie moglam juz patrzec na siebie ani na niego, pozegnalam go na zawsze. O dziwo przez ten szok i przerazenie sama soba zrozumialam jak bardzo mylilam milosc z zauroczeniem, jak bardzo kocham meza, teraz powoli zaczyna nam sie ukladac z mezem, on oczywiscie nie wie o niczym i mam nadzieje, ze nigdy sie nie dowie, ale ja czuje sie strasznie, strasznie zaluje i im bardziej czuje milosc do meza, tym bardziej boli. Dodam, ze nie jestem jakas wyzwolona kobieta, raczej osoba z zasadami, taka, ktora nigdy w zyciu nie przypuszczala, ze jej sie to przydarzy. Sama nie moge uwierzyc w swoja glupote, naiwnosc, slepote. Czy ktos czuje cos podobnego i ma jakas recepte jak z tym zyc?
Obserwuj wątek
    • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 12:21
      Tylko przypadkiem nie wpadnij na pomysł, by wyspowiadać się mężowi!!! Wbij
      sobie do głowy, że coś takiego to szczyt egoizmu: sama się uwalniasz, a jemu
      zrzucasz ciężar na głowę! sama męcz się ze swoim sumieniem (ale bez
      przesady...).
      No i co takiego strasznego się stało? Przynajmniej doceniasz teraz męża. Macie
      szczęście, bo czasem kobieta z kimś "obcym" odkrywa dopiero urok seksu i to
      jest twardy orzech do zgryzienia!
      • rwerp Re: stado kłamców 15.03.05, 00:37
        Zdumiony jestem, że tylu ludzi doradza tej kobiecie "siedź cicho". Pewnie.
        Najlepiej, żeby się dowiedział od "życzliwych". To takie przyjemne, kiedy
        wszyscy wokół wiedzą, tylko nie ty...
        • alter50 Re: stado kłamców 15.03.05, 07:42
          Absolutnie pod żadnym pozorem nie możesz powiedzieć mężowi,to byłaby zbrodnia
          na żywym organiźmie.Specjalnie się nie zadręczaj,bo statystycznie jest
          przynajmniej 1:1.Czasami lepiej żałować ,że się zrobiło ,niż żałować,że sie nie
          zrobiło.
          • niebieskozielony Re: stado kłamców 17.03.05, 04:18
            jasne, bywa, ze prawda burzy, a klamstwo buduje

            "prawda jest zawsze lepsza" - alez trzeba byc naiwniakiem, by tak myslec i czuc
    • seksuolog Bardzo dobra okazja 14.03.05, 12:39
      toni6 napisała:


      > slepota. Po tym nie moglam juz patrzec na siebie ani na niego, pozegnalam go
      na
      > zawsze. O dziwo przez ten szok i przerazenie sama soba zrozumialam jak
      bardzo
      > mylilam milosc z zauroczeniem, jak bardzo kocham meza, teraz powoli zaczyna
      nam
      > sie ukladac z mezem, on oczywiscie nie wie o niczym i mam nadzieje, ze nigdy
      s
      > ie nie dowie, ale ja czuje sie strasznie, strasznie zaluje i im bardziej
      czuje
      > milosc do meza, tym bardziej boli. Dodam, ze nie jestem jakas wyzwolona
      kobieta
      > , raczej osoba z zasadami, taka, ktora nigdy w zyciu nie przypuszczala, ze
      jej
      > sie to przydarzy. Sama nie moge uwierzyc w swoja glupote, naiwnosc, slepote.
      Cz
      > y ktos czuje cos podobnego i ma jakas recepte jak z tym zyc?

      Twoja reakcja swiadczy ze ten przypadek jest niezwykle dobra okazja do budowy
      szczeslíwego zwiazku z mezem. Chodzi tylko o to zebys potraktowala to jako
      doswiadczenie zyciowe z ktorego mozna wyciagnac wnioski i wcielic je w zycie.

      Silne poczucie winy bedzie zmniejszalo sie tym bardziej im bardzej bedziesz
      aktywna w budowaniu zwiazku z mezem. Na przyklad byc blisko niego, okazujac mu
      uczucia, dbajac o jak najlepsze wspolzycie.

      Mowienie o tym przypadku mezowi byloby bardzo destrukcyjne, natomiast twoja
      postawa swiadczy ze mozesz bardzo duzo zrobic dla dobra zwiazku.

      Ta sytuacje mozna jakby porownac do sytuacji kogos kto mial wypadek samochodowy
      i to z wlasnej winy. Niezbyt grozny w gruncie rzeczy ale wstrzas psychiczny
      byl. Oczywiscie zamiast histerycznej reakcji: "nigdy juz nie wsiade do auta" o
      wiele bardziej konstruktywne jest wyciagniecie wnioskow tak by jezdzic dalej
      ale bardziej rozwaznie. A nawet poduczyc sie by jezdzic lepiej.
    • hawronia Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 12:45
      Wybacz sobie. I wiecej tego nie rob. Potraktuj to jako nauke, nie karz sie za
      to. Idz do spowiedzi, jezeli to ci pomoze. Pokochaj siebie.
    • triss_merigold6 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 13:15
      Przypadkiem o tym nie opowiadaj w ramach ekspiacji. Zapomnij i żyj dalej.
    • hubkulik Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 15:03
      Jak powiesz mezowi to powinno Ci odpuscic.

      Pozdrawiam Hubert
      • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 15:12
        hubkulik napisał:

        > "Jak powiesz mezowi to powinno Ci odpuscic."

        No, no, tylko bez takich rad! Czy mąż zasłużył sobie na to, by dźwigać ten
        krzyż?! Sama piwa nawarzyła, to niech sączy powoli! Czy o to chodzi, by zrzucić
        z siebie ciężar? Czyż to nie egoizm?
        • hubkulik Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 15:27
          Moze sobie dzwigac ciezary ile chce, chocby do konca zycia! Co mi do tego? Ale
          jesli chce sobie przebaczyc, uzdrowic swoje relacje z mezem i prowadzic dalej
          normalne zycie, to niech wie ze rozwiazanie jest blisko.

          > No, no, tylko bez takich rad! Czy mąż zasłużył sobie na to, by dźwigać ten
          > krzyż?!

          Maz zasluzyl, by miec zdrowe, szczere i otwarte relacje z wlasna zona.

          >Sama piwa nawarzyła, to niech sączy powoli! Czy o to chodzi, by zrzucić
          >
          > z siebie ciężar? Czyż to nie egoizm?

          Sama sobie piwa nawarzyla, wiec moze tez sama odkrecic sprawe. W jaki inny
          sposob ma to zrobic jak nie poprzez szczera rozmowe z mezem? Masz jakis pomysl?
          Poprzez pokutowanie do konca zycia? Czy to nie egoizm tak uciekac bez konca
          przed szczeroscia i otwartoscia we wlasnym zwiazku?
          Wiem, ze to moze byc trudne, ale tak jak mowisz: "sama sobie nawarzyla".

          Pozdrawiam Hubert
          • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 17:12
            hubkulik napisał:

            "Czy to nie egoizm tak uciekac bez konca przed szczeroscia i otwartoscia we
            wlasnym zwiazku?"

            A jednak... szczerość ma granice. Sporo w życiu widziałam, przeżyłam i jestem
            przekonana, że należy mieć swój świat, nawet tajemnice. To jednak temat na
            długą dyskusję.
            • isabar Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 17:44
              Pokusa by powiedzieć na pewno bedzie, osobiście nie polecam.
              Nie ma to nic wspólnego ze zrozumieniem i szczeroscią.
              Tylko ty sama możesz się zrozumieć.
              Nawet jak będziesz b. chciała nie jesteś w stanie przekazując te wiadomośc
              mężowi spowodowac by zrozumiał tę sytuację w taki sposób jak Ty.
              Możesz natomiast sprawić, że dodatkowo bedzie cierpiał, to się już stało.
              Dosadnie to ujmując, to gó.. które narobiłaś może stac się kompostem, który
              spowoduje użyźnienie i wzrost, nie musisz go rozgrzebywać i obrzucać nim innych.
              Nawet gó.. czasem może sie do czegos przydać.
              Sorry za dosadność, pozdr.
              • hubkulik Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:25
                Moim zdaniem to zalezy od faceta. Jesli kocha i zalezy mu na niej i na tym
                zwiazku, to zrozumie albo bedzie sie staral zrozumiec. Jesli ja potepi, to co
                to za facet i co to za zwiazek? Moim zdaniem szczera rozmowa miedzy malzonkami
                na ten temat moze wzbogacic i wzmocnic zwiazek. Ale moze tez spowodowac jego
                rozpad. Tak czy inaczej rozjasni jakis ciemny, ale zywy obszar w tej relacji.
                Dobre rozwiazanie dla ludzi, ktorzy powaznie traktuja siebie nawzajem i zwiazek
                jaki tworza. Dobre rozwiazanie dla ludzi, dla ktorych wspolne bycie jest okazja
                do rozwoju, a nie tylko odklepywaniem gotowych schematow w oczekiwaniu na
                smierc.

                Pozdrawiam Hubert
                • j_ar Re: strasznie zaluje zdrady! 16.03.05, 12:10
                  hubkulik napisał:

                  >Jesli ja potepi, to co
                  > to za facet i co to za zwiazek?

                  wiesz hubkulik, kiedy mi nie zalezalo na dziewczynkach to tez tak myslalem, jak
                  mi zalezy, to to nie jest juz takie oczywiste, a co to za zwiazek? a kto niby
                  dal dupy w tym zwiazku? kto pokazal, ze nie mozna ufac?

                  >Moim zdaniem szczera rozmowa miedzy malzonkami
                  > na ten temat moze wzbogacic i wzmocnic zwiazek. Ale moze tez spowodowac jego
                  > rozpad. Tak czy inaczej rozjasni jakis ciemny, ale zywy obszar w tej relacji.
                  > Dobre rozwiazanie dla ludzi, ktorzy powaznie traktuja siebie nawzajem i
                  zwiazek jaki tworza. Dobre rozwiazanie dla ludzi, dla ktorych wspolne bycie
                  jest okazja do rozwoju, a nie tylko odklepywaniem gotowych schematow w
                  oczekiwaniu na smierc.

                  no wlasnie tu jest chyba problem, ze ktos tutaj nie potraktowal zbyt powaznie
                  swojego zwiazku
                  • hubkulik Re: strasznie zaluje zdrady! 16.03.05, 16:43
                    Jezeli chodzi o druga strone, to tez nie wiem na ile jej zalezy. Deklarowala,
                    ze po incydencie poczula ze jej na nim jednak zalezy. W jakim jednak stopniu,
                    tego nie wiemy.

                    Pozdrawiam Hubert
            • hubkulik Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:18
              Oczywiscie sie zgadzam z tym, ze mozna i w porzadku miec swoje tajemnice. Ze sa
              rzeczy, o ktorych mozna ale nie trzeba mowic. A czy to co przezyla autorka
              postu jest wlasnie taka rzecza, ktora zostanie jej tajemnica przed mezem, czy
              tez podzieli sie tym z nim zalezy od niej, od jej decyzji.
              Ciekawy jestem z czym jej byloby lepiej i lzej.

              Pozdrawiam Hubert
          • kamelia1 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:09
            Odradzam szczere rozmowy z mezem. Nigdy tego nie zrozumie i bedziesz miala
            pieklo w zwiazku i stale poczucie winy. Tak naprawde nic sie nie
            stalo,przekonalas sie, ze Twoim mezem jest ten wlasciwy facet.
          • lew_konia hubkulik a czy wiesz jak to wyglada od drugiej... 14.03.05, 20:57
            ...strony? Ja nie zyczylam sobie byc informowana o 1,5 rocznym "zauroczeniu"
            mojego meza. Nie zycze sobie tego i dzisiaj. To mnie nachodza bezsensowne
            porownania. To ja mam gonitwe mysli. Co za cholerny egoizm? Uwazam, ze jesli
            ktos mial odwage zdradzic musi miec odwage z tym zyc i pod zadnym pozorem NIE
            WOLNO OBCIAZAC SWOJA ZDRADA WSPOLMALZONKA!!!
            • hubkulik Re: hubkulik a czy wiesz jak to wyglada od drugie 14.03.05, 21:31
              >pod zadnym pozorem NIE
              > WOLNO OBCIAZAC SWOJA ZDRADA WSPOLMALZONKA!!!

              Kto jak woli.
              Zdaje sobie sprawe ze zludzenie szczesliwego, wiernego sobie malzenstwa tez
              moze byc dla niektorych atrakcyjne. Nawet za cene braku bliskosci w zwiazku.
              Mnie to sie kojarzy z powolnym umieraniem coraz bardziej obcych sobie ludzi,
              ktorzy na zewnatrz wygladaja na poprawne malzenstwo.
              Czasami to co trudne rozwija.

              Pozdrawiam Hubert
    • aga_agawa Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 17:54
      tak, tak...
      powiedzieć CI NIE WOLNO!!! MASZ ZAKAZ!!! :)
      a dlaczego?
      Odpoweidz sobie tylko na jedno pytanie "co to da?"
      Nie zbudujesz na tym nic dobrego. Facet się załamie, straci zaufanie, nawet jak
      się pozbiera, to po latach będzie się dopatrywał czegoś czego nie ma. Bez
      sensu, nie sądzisz... Wiem, że nagle jak zaczyna być lepiej chcesz szczerze
      wszystko wyznać, dobrze ale lepiej księdzu... Męża to zniszczy...
      Ja sama w czasie długiego kryzysu miałam takie okazję do "spotkania z innym". W
      sumie jakoś do tego nei doszło ostatecznie. Nie wiem, co by było gdyby... ale
      teraz dzięuję Bogu, że splotem różnych przypadków nie dopuścił tego złego do
      mnie.
      Wiem jedno, gdybym była na twoim miejscu i powiedziała mężowi, to siedziało by
      w nim do 80 urodzin... nie wybaczyłby tak do końca. Nawet jeśli, to odbiłoby
      się czkawką po wielu latach w najmniej spodziewanym momencie. Ta informacja
      zabiła by nasz związek, ktróy teraz udaje się ratować. Mamy szansę... ty też
      masz... i jej nie zmarnuj głupio.
      Poprzednicy dobrze radzili - musisz nauczyć się wyciągać wnioski a nie tylko
      żałować. Nie żałuj tego co się stało, bo bez tej lekcji nie byłabyś w tymi
      miejscu, w kórym jesteś...
      Powodzenia :)
      • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:12
        jaaaaaasne, najlepiej ksiedzu, on jest specjalista do spraw rodzinnych,
        gratulacje
        • armia5 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:19
          Za mało widze tolerancji
          • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:20
            ja jestem bardzo tolerancyjna, ale rozmowy z ksiedzem nie polecam
      • hermoso do aga_agawa miałam takie okazje......... 14.03.05, 20:05
        oj żałuj kobieto,żałuj.....to se ne wrati.
    • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:07
      A tak z nieco innej beczki...
      Faktem jest, że "obcemu" facetowi z reguły chce się porozmawiać, pozabiegać o
      względy, pożartować, a swój często "przechodzi do rzeczy" zaraz po rozmowie o
      problemach finansowych i nawet, gdyby się bardzo chciało, to się
      odechciewa... :)))) Nie wypada przecież zalecać się do żony, prawda?
    • pedro_ny Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:41
      Jestem zonaty 9 lat. Mam 30 na karku i w malzenstwie OK.
      a) Jeslibym sie dowiedzial o zdradzie moze i moglbym z tym zyc(chociaz watpie)
      ale zycie mojej malzonki byloby koszmarem, wiec znajac jej twardy charakter
      wolalaby zostawic mnie("dla dobra naszego") niz byc upokarzana .Tak czy o wak
      wszystko by sie rozwalilo w ciagu paru miesiecy.
      b) ...ale jeslibym sie dowiedzial o zradzie od trzecich osob to bymbym
      cholernie upokorzony, agresywny, nie potrafie odpowiedziec jak strasznie
      moglbym zaaregowac. Poza tym wstydzilbym sie pokazac sasiadom, znajomym i
      rodzinie.
      . jesli wiesz, ze maz sie nigdy o tym nie dowie i kochasz Go, zapominij,
      zachowaj ta tajemnice sabie. Jesli chszesz siebie ukarac i pokazac co naprwde
      jest w twoim sercu to zrob niespodzianke mezowi. Wszystkie pieniadze ktore
      wydalabys na szmatki, wydaj na to co on lubi(np. bilet na mistrzostwa swiata w
      pilce noznej)
      • jazycie Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:51
        przestan dziewczyno! jesli chcesz miec jeszcze małzenstwo to nic nie mow!
        facet tego nie zrozumie zreszta kto zrozumie zdrada?!?!?!no kto!!
        zwiazek wtedy umiera!!
      • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 20:28
        pedro_ny napisał:

        ) "Jeslibym sie dowiedzial o zdradzie moze i moglbym z tym zyc(chociaz watpie)
        > ale zycie mojej malzonki byloby koszmarem, wiec znajac jej twardy charakter
        > wolalaby zostawic mnie("dla dobra naszego") niz byc upokarzana .Tak czy o wak
        > wszystko by sie rozwalilo w ciagu paru miesiecy."

        Coś Ci się pokręciło! Miłość to nie jest poczucie własności, lecz pragnienie,
        by kochana osoba była szczęśliwa. Tobie tymczasem chodziłoby o to, że własność
        ośmieliła się "podskoczyć". Nawet nie przyszłoby Ci do głowy, że może jednak
        cos zawaliłeś, że może czegoś jej tak bardzo brakowało w związku, że nie
        wytrzymała. Nawet pies pragnie, żeby go pogłaskano, a nie tylko pozwolono
        uprawiać seks...
    • meraviglioso Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 18:59
      Powiedz mu tym.To tylko przygoda,ale nie zdziw się,że za to możesz dostać po
      swojej głupiej łepetynie.
    • darmal1 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:23
      Chciałbym aby moja żona mogła tak powiedzieć a puściłbym wszystko w
      niepamięć.Pozdrawiam.
    • gregsmile01 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:23
      'skok w bok' nikomu jeszcze nie zaszkodził. nie pochwalam tego, szczególnie w
      stałym związku, ale ... :)
      • kulag Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 00:41
        to nie jest żaden stały związek, to małżeństwo, na początku którego obydwoje,
        przed sobą a w przypadku ludzi wierzących, przed Bogiem, w obecności innych
        ludzi przyrzekło sobie wierność - czy znasz gregsmile01 takie pojęcie?
    • wroclawianka106 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:28
      Też tak się kiedyś czułam.
      Nie mam męża, ale na samo wspomnienie "sytuacji" ogarniało mnie obrzydzenie i
      rozpacz. Przyszedł czas, kiedy chciałam zasłużyć na czyjąś miłość i zaufanie i
      wtedy dręczyły mnie wyrzuty sumienia.
      Zapytałam więc kogo mogłam : rodzinę, przyjaciółki, bliskie koleżanki - Czy
      zrobiły w życiu coś, czego się tak strasznie wstydzą? Same kobiety.
      Wszystkie powiedziały, że Oczywiście! Zapytałam więc, czy ja wiem o Tej rzeczy?
      Wszystkie powiedziały, że nie wiem.
      Zdziwiłam się, bo myślałam, że jestem z nimi naprawdę blisko :)
      Droga Toni...oto moje wnioski z tych rozmów :
      1. Chyba każdy zrobił w życiu coś, czego się wstydzi i o czym wolałby sam nie
      pamiętać.

      2. Wcale nie trzeba o tym mówić najbliższym, żeby sobie to wybaczyć, z czasem.

      3. Kiedy dowiedziałam się już o tym, że mają tajemnicę - strraaasznie chciałam
      ją poznać. Molestowałam je tak, aż kilka z nich oględnie mi ją wyznało.

      4. Każdy ma inną tajemnicę.

      Zaakceptowałam więc swoją.
    • aska82 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:36
      jesli nie wiesz czy maz powinien wiedziec o tej calej sytuacj, zadaj sobie
      podstawowe pytanie. Czy ty na jego miejscu chcialabys wiedziec o jego zdradzie?
      I wtedy zadecyduj!
    • helena.kudla Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:37
      trudno stało się!!ale nie ma co rozpaczac,nie ty pierwsz i nie ostatnia!!mąż
      niech żyje w niewiedzy,mniej wie lepiej spi!!a ty nic sobie nie zarzucaj,nie
      dręcz się!!!kochasz męża!to kochaj go dalej!!i żyj tak jak byś zdobyła nowe
      doświadczenie,to moja rada.
    • otawszczyk Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 19:49
      Jesli zalujesz to nie byla zdrada, tylko wypadek.
      A teraz nie popelnij drugiego bledu: przyznania sie mezowi.
      • alex63 Re: strasznie zaluje zdrady! 20.03.05, 00:42
        To jest umieranie partnera który się dowie,a gdy się dowie, to musi zadać sobie
        najtragiczniejsze pytanie świata:co dalej?Jak zdradę można nazwać
        wypadkiem,przecież to ma znamiona premedytacji.Że załujesz to dobra
        oznaka,tylko co z tego?.Mój mąż też żałuje,ale to ja umarłam i ja stoję przed
        odpowiedzią na pytanie co dalej i nie wiem czy warto wogóle na nie
        odpowiadać.To jest taka osobista apokalipsa dla tego który się dowiaduje.Nie
        róbmy tego sobie.
    • mycha70 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 20:02
      No i tutaj mamy pprzykład, jak może zareagować mężczyzna. Lepiej, żeby nic nie
      wiedział.
      • meraviglioso do mycha70..... 14.03.05, 20:24
        mycha! Ty nie fikaj!jak masz coś na sumieniu to powiedz swojemu facetowi bo jak
        się dowie będzie z Tobą krucho!
    • dijka Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 20:58
      Myślę że nie stało się to bez przyczyny. Jestem męzatką od prawie 10 lat. Było
      pięknie... Teraz jest gorzej. Tęsknię za ciepłem , bezpieczeństwem, harmonią.
      W takiej sytuacji łatwo można ulec złudzeniom. Popełnić błąd. Nie obwiniaj się.
      Nie mów o tym mężowi. To może tylko pogorszyć sytuację. Zapomnij o tym i nie
      ulegaj więcej chwili.
    • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:07
      A ja myślę by jednak nie mówić. No cóż stało się ... nic już tego
      nie zmieni. Zresztą to nie była moim zdaniem zdrada tylko niewierność.
      Zdrada to coś więcej niż to co przytrafiło się Tobie. Zdrada to wg mnie
      kiedy oddaje się komuś także duszę.

      A Ty dobrze wiesz jak smakuje taka niewierność i jak Ci z tym źle. Zachowaj
      to dla siebie bo dla Twojego męża może się zawalić jego świat, być może
      odbierzesz mu jego mażenia. Ja bym wolał chyba jednak nie wiedzieć.
      Myślę że bym zrozumiał, ale kto wie jaką zadrę by to pozostawiło.
      Nie ryzykuj, nie warto.
      • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:13
        moze masz racje, ale autorka będzie zyła w wiecznym strachu ze sie wyda i tez
        nei bedzie dobrze.

        • isabar Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:21
          Ciekawe co się stało z autorką tego postu, że się nie odzywa?
          Czyżby nie posłuchała większości i powiedziała?
          Czyżby męża zalała adrenalina i popełnił czyn karalny?
          • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:36
            czyn karalny, co masz na myśli? Napad na stację benzynową :-)))
            Ale ja nie pojętny jestem :-))
        • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:34
          i tak źle i tak nie dobrze. Ale jeśli mu powie co może zyskać?
          Zyska czyste sumienie, ale kosztem spokoju jej męża. Może jej
          wybaczy może nie ... bilans może być bardzo, bardzo niekorzystny.
          Może to doceni i wybaczy, ale kto wie ... może po latach kiedyś
          jej to wypomni ... ech nie ma czego zazdrościć. Czasami może lepiej
          wogóle nie mieć sumienia.
          • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:37
            "Czasami może lepiej
            wogóle nie mieć sumienia."

            chyba nie tędy droga


            • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:41
              pewnie że nie tędy droga, ale czasami naprawdę lepiej go nie mieć
              • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:48
                pewnie ze lepiej, ale tak sie nie da. ja przynajmniej nie umiem
                • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:49
                  ja też nie. Dlatego tak trudno być wrażliwcem.
                  • xy2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:52
                    wiem, to jest przerąbane:)
                    • lunar1978 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:55
                      no to konkretnie się "narąbaliśmy" :-)))
                      • xy2 no:) 14.03.05, 21:56
    • firenziano Ja tez strasznie zaluje nie-zdrady! 14.03.05, 21:24
      Tez mialem w zyciu takie dwie sytuacje. Piekna i (prawie) kobieta byla tuz, tuz.
      Czekala tylko na tych kilka przelomowych slow z mojej strony...


      A tymczasem reka zawisla mi w powietrzu, jezyk stanal mi deba i...
      do niczego nie doszlo...

      Do dzis nie moge sobie poradzic psychicznie z tym problemem.

      • elviento jeszcze ja!.. jeszcze ja chciałem coś powiedzieć 14.03.05, 21:39
        Ja na miejscu Twojego męża nie chciałbym się dowiedzieć. To paradoks ale
        szczerość nie zawsze idzie w parze z miłościa. A ten kto w to nie wierzy
        okłamuje samego siebie.

        Jak go na prawdę kochasz to zrób to dla niego i mu nie mów. A jeśli go nie
        kochasz do to powiedz wszystko.
        Polecam też film Closer (Bliżej) dla lepszego zobrazowania różnych konsekwencji
        takich wyborów.


    • dobry11 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 21:44
      Dyskusja jest b.abstrakcyjna, a podstawowe pytanie to czy zawodniczka ma dzieci.
      Jezeli tak, to trzeba je wziac pod uwage i prawdopodobnie siedziec cicho i
      chwalic Boga, ze nie jest gorzej. A jezeli nie, to mozna sobie pozwolic na
      jakies cuda w rodzaju rozmowy i innych takich. Wyglada mi na to, ze zawodniczka
      nie ma dzieci bo ma duzo czasu na wyrzuty sumienia itp.
      • ptaszyna2 Re: strasznie zaluje zdrady! 14.03.05, 22:16
        dobry11 napisał:

        > Dyskusja jest b.abstrakcyjna, a podstawowe pytanie to czy zawodniczka ma
        dzieci
        > .
        > Jezeli tak, to trzeba je wziac pod uwage i prawdopodobnie siedziec cicho i
        > chwalic Boga, ze nie jest gorzej. A jezeli nie, to mozna sobie pozwolic na
        > jakies cuda w rodzaju rozmowy i innych takich. Wyglada mi na to, ze
        zawodniczka
        > nie ma dzieci bo ma duzo czasu na wyrzuty sumienia itp.
    • dlaczego4 Re: powiedz mężowi... 14.03.05, 22:31
      Powiedz mężowi prawdę. Na ślubie przysięgałaś mu wierność aż po grób.
      Małżeństwo to również przymierze, kontrakt (ang. covenant). Druga strona ma
      prawo (i powinna) wiedzieć, że zerwałaś przynajmniej jeden z warunków tego
      przymierza. Jeśli mąż Ci wybaczy, twoje życie będzie znacznie lepsze. Nie
      będziesz musiała ukrywać zdrady do końca swoich dni. Jeśli mąż rozwiedzie sie z
      Tobą (a ma do tego prawo wg. ew. Mateusza 5:32) to będziesz musiala zyc z taka
      konsekwencją swoich czynów. Tak czy owak życzę powodzenia!
      • mlocarnia a co myslec o tym, z ktorym zdradzilas ??? 14.03.05, 23:53
        Jestem w tak "dziwnej" sytuacji, ze mloda kobieta zdradza (?)swojego
        narzeczonego wlasnie z mna. Nie jest to jednak zdrada "cielesna"
        (NIC powaznego miedzy nami nie bylo, a znamy sie juz troche czasu),
        ale bardzo powazna zdrada duchowa. Te dlugie rozmowy, to obopolne
        zauroczenie...

        Kim ja wlasciwie jestem ? Na pewno sie z nia nie chce przespac,
        nie chce jej "zbrukac", ale wszedlem mimo wszystko w jej
        glowe i zycie ... Cos a la "American Beauty". Czy taki zwiazek moze tej
        kobiecie cos dac ? Czy ja raczej niszczy ?

        BD



        • rwerp Re: a co myslec o tym, z ktorym zdradzilas ??? 15.03.05, 00:35
          Jak naprawdę nie chcesz rozwalać związku, to zerwij z nią kontakt. Jak chcesz
          sobie dogodzić a przy okazji uśpić sumienie, hamletyzuj dalej.
          • mlocarnia Re: a co myslec o tym, z ktorym zdradzilas ??? 15.03.05, 07:00
            >Jak naprawdę nie chcesz rozwalać związku, to zerwij z nią kontakt. Jak chcesz
            >sobie dogodzić a przy okazji uśpić sumienie, hamletyzuj dalej.

            Mysle o zerwaniu juz od drugiego spotkania... Nie wiem czy slowo "dogodzic
            sobie" oddaje cokolwiek. Na pewno takze nie jest tym slowem "dowartosciowac
            sie". A z tym hamletyzowaniem, to chyba masz racje. Hamlet zadal sobie dziwne
            pytanie, a jakie ja mam sobie zadac ?


            Nie napisalem jednak najwazniejszego, ze zdrada odbwa sie przede wszystkim "na
            odleglosc" przez telefon. Nie moge wiec nawet napisac klasycznego bezsensu
            kochankow "jak mi jest z nia dobrze", bowiem, fizycznie (w sensie obecnosci)
            prawie z nia nie jestem...

            BD
            • rwerp Re: a co myslec o tym, z ktorym zdradzilas ??? 15.03.05, 08:50
              Czyli nie chcesz, i tylko udajesz skrupuły. Nie pisz tylko potem postów "Co
              robić! Rozbiłem związek!"
        • josarna do mlocarni 15.03.05, 10:30
          mlocarnia napisał:

          > Jestem w tak "dziwnej" sytuacji, ze mloda kobieta zdradza (?)swojego
          > narzeczonego wlasnie z mna. Nie jest to jednak zdrada "cielesna"
          > (NIC powaznego miedzy nami nie bylo, a znamy sie juz troche czasu),
          > ale bardzo powazna zdrada duchowa. Te dlugie rozmowy, to obopolne
          > zauroczenie...

          Lepiej byłoby teraz zastanowić się, czy nie zerwać zaręczyn! Potem, jak będą
          małżeństwem, przyjdą na świat dzieci i nie będą umieli ze sobą rozmawiać to
          czeka ich koszmar do końca życia.
      • zagadka1985 Re: powiedz mężowi... 15.03.05, 07:05
        Nie ma prawa się rozwieść, jeżeli mieszać w to prawa kościelne. Ale nie będę się
        kłócić, bo zaraz zasypią mnie cytatami, na które odpowiedzi znam. Ale
        najzwyczajniej... nie chce mie sie wnikać. Nie ma prawa i już. A co zrobiłby??
        To już jego wybór i tylko jego.... Pozdrawiam.
      • josarna Re: powiedz mężowi... 15.03.05, 08:53
        dlaczego4 napisał:

        > "Powiedz mężowi prawdę. Na ślubie przysięgałaś mu wierność aż po grób.
        > Małżeństwo to również przymierze, kontrakt (ang. covenant). Druga strona ma
        > prawo (i powinna) wiedzieć, że zerwałaś przynajmniej jeden z warunków tego
        > przymierza. Jeśli mąż Ci wybaczy, twoje życie będzie znacznie lepsze. Nie
        > będziesz musiała ukrywać zdrady do końca swoich dni. Jeśli mąż rozwiedzie sie
        z Tobą (a ma do tego prawo wg. ew. Mateusza 5:32) to będziesz musiala zyc z
        taka konsekwencją swoich czynów. Tak czy owak życzę powodzenia!"

        Ufff! Na szczęście zdecydowana większość odpisujących ma więcej rozsądku! Nie
        ma to jak w imię jakichś zasad zniszczyć dwoje ludzi, prawda? To dopiero
        satysfakcja! Niech będzie jak najmniej szczęśliwych ludzi!
      • josarna Re: powiedz mężowi... 15.03.05, 10:32
        do dlaczego4
        Wierność to nie tylko "pilnowanie narządów płciowych". Przeczytaj moje posty
        niżej.
    • nick3 Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 01:20
      A właściwie dlaczego ludzie są zazdrośni i czują się skrzywdzeni tzw. "zdradą"
      (co za feudalny język!)? Tak są wychowani. Uczy się ich, że to krzywdzi (no i
      kiedy ludzie przyjmą tę interpretację, to rzeczywiście krzywdzą). Oraz że
      miłość jest wyłączna (ciekawe, skąd to wiadomo?). Tak wychowani słabo ufają
      sobie nawzajem, skoro "zdrada" czyni kochaną niedawno osobę kimś tak obcym
      (małżeństwo jest w dużym stopniu odgrywaniem ról, poza którymi czai się
      nieufność wyrażająca się w potrzebie wyłącznego posiadania. Tyle że w
      rutynie "miłości" nie uświadamiamy sobie tego na co dzień.) Aby ludzie byli
      sobie bliscy, muszą, moim zdaniem, wyjść poza role "monogamicznej
      miłości", "męża", "żony" i zaakceptować się nawzajem w swojej konkretnej
      indywidualności ze swoimi rzeczywistymi pragnieniami (co nie znaczy, że nie
      będzie potrzeby rezygnować z wielu z nich przez wzgląd na wrażliwość drugiego).
      Inaczej jest to "kontrakt", w którym wartościujemy człowieka przez pryzmat
      umówionej roli, a nie przez to, co jest w nim naprawdę osobiste. Nawiedzony;-)
      • josarna Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 10:20
        nick3 napisał:

        > "A właściwie dlaczego ludzie są zazdrośni i czują się skrzywdzeni
        tzw. "zdradą"?"

        Drogi nawiedzony! Jesteś mądrym człowiekiem.
        Wszystkim nam bardzo brakuje mądrego, a nie "kościelnego" zdefiniowania
        małżeństwa. Słowem "miłość" rzuca się na lewo i prawo zupełnie nie rozumiejąc
        jego znaczenia! Ja już bardzo dawno zrozumiałam, że nie ma takiej możliwości,
        by dwoje ludzi w pełni sobie odpowiadało. Swoim synom kładłam do głowy, żeby
        szukali dziewczyn, z którymi łączy ich jak najwięcej spraw, a nie tylko
        zauroczenie. Udało się.
        Mój mąż jest bardzo trudnym (furiat!), ale dobrym człowiekiem. Codzienne życie
        z nim nie jest łatwe. Wiem, co znaczy niewyobrażalna tęsknota za żartem,
        rozmową w łóżku. Zdradziłam, on wie i... rozumie, bo sam nie potrafił dać mi
        tego, o czym marzyłam. Nie żałuję. Chodziło naprawdę o ciepło, akceptację,
        rozmowę. Tamten człowiek kocha mnie "od zawsze". Ja trwałam przy mężu, gdy
        zbankrutował, pomogłam mu odbić się od dna, pracowałam, zrywałam się o świcie
        zlana potem ze strachu, że wyrzucą nas z mieszkania, wyrwałam go z alkoholizmu
        (!!). Dzisiaj, po tylu przejściach jesteśmy jakby jednym człowiekiem, przede
        wszystkim we wspólnej pracy i celach, ale jego wybuchy o byle co nadal bywają
        uciążliwe.
        To upokarzające dla wszystkich, że wierność sprowadza się wyłącznie do „okolic
        narządów płciowych”. A gdzie trwanie na dobre i złe? Gdzie prawdziwa przyjaźń?
        Znam zgorzkniałe, nienawidzące się, stare małżeństwa, ale za to religijne i
        fizycznie wierne. Znam wiele oddanych, wiernych byłych żon, które mąż po 40
        wymienił na nowszy, ciekawszy model. Zagrożenie, że żona/mąż może „zdradzić”
        lub odejść jest bardzo dobrym dopingiem do starań o swój wygląd i charakter.
        Człowiek jest ułomny i jeśli wie, że druga osoba będzie zawsze trwać, nawet,
        gdy ja będę złośliwa i odrażająca to nie chce się pielęgnować związku.
    • christina1000 Ja też żałuję - a ON wszystko wie:( 15.03.05, 08:44
      Sytuacja niemal identyczna z tą, jaka opisywała Toni, z tym, że nie mąż, a
      stały partner. Kłopoty, konflikty narastające między nami, głównie z powodu
      wspólnej pracy. Mój wyjazd służbowy i... właśnie taka chwila, której potem
      wstydziłam się i chciałam tylko wyrzucić z pamięci. To było ponad 4 lata temu.
      Wróciłam i zaczęłam wszystko naprawiać. Mój związek trwał nadal, w końcu
      przestalismy razem pracować i uwierzyłam, że może już byc tylko lepiej. Ok. 8 m-
      cy temu "życzliwy" były współpracownik (za jaja bym go powiesiła;) informuje
      mojego partnera o tej nieszczęsnej przygodzie - równiez był na tym wyjeździe i
      jak widać, pamięć squr... dopisuje. Od tej pory - próby uzdrowienia,
      odbudowania naszego życia przemieszane z iście piekielnymi scenami. Może ta
      wiedza trochę bardziej pozwoliła mu mnie zrozumieć - teraz nasze kłótnie
      prowadzą do raczej konstruktywnych wniosków. Ale też widzę, jak on cierpi, jak
      czasem wygaduje z zazdrości najbardziej absurdalne rzeczy i co jakis czas
      posądza mnie o utajonych kochasiów. To boli, bo tego "wyczynu" już więcej nie
      powtarzałam. Te awantury niszczą moje poczucie wartosci, czuję się jak szmata.
      A co jest najgorsze? Że chyba już nigdy nie będzie między nami pełnego
      zaufania. W tej chwili jest dobrze, ale za tydzień, dwa znowu mu sie przypomni.
      Łatwo jest niektórym uczestnikom forum udzielać dobrych rad typu "powiedz - nie
      powiedz". Ale konsekwencje pewnych spraw rozumie sie dopiero odczuwając je na
      własnej skórze.
      Toni, pozostaw tę sprawę własnemu sumieniu. Pomyśl, dlaczego tak się stało, bo
      był to na pewno sygnał, że coś nie gra, że coś trzeba przewartościować.
      Pozdrawiam serdecznie:)))
      • waldas1 Re: Ja też żałuję - a ON wszystko wie:( 15.03.05, 09:05
        ja też przeżyłem(przeżywam) coś takiego. Moja partnerka(6 lat razem) zaczełą
        spotykac sie z mężem kuzynki - podobno na rozmowy przy kawie.nie wiedziałem o
        niczym, wszyscy wiedzieli tylko ja nie, źle sie z tym czuje.teraz żałuje tylko
        nie chce ze mną rozmawić, nie wiem czy to możliwe żeby być jeszcze razem.Wiem,
        że bez szczerej rozmowy nic sie nie da zrobić ale czy po szczerej rozmowie dam
        rade z tym zyć?
        Nie wiem jak ją naklonić do takiej rozmowy.Trudno sie z tym żyje, bardzo
        trudno.
      • ola-34 Re: Ja też żałuję - a ON wszystko wie:( 15.03.05, 09:47
        Christina1000 !
        A czy ten zyczliwy kolega był waszym prześcieradłem?
        Czy widział jak sie kochacie ?
        Bo po co sie przyznawać jesli ktos Cie nie złapał za "rękę"?
        pozdrawiam
        • christina1000 do: oli-34 15.03.05, 10:16
          Nie, nie widział wszystkiego, no bo jak ;). Ale mozna zaobserwować czyjeś
          zachowania "niewerbalne", przypadkowy pocałunek na korytarzu itp. Nie umiem
          kłamać. Kiedy mój przyjaciel zapytał mnie, co sie naprawde zdarzyło, to w końcu
          się przyznałam. Nie chciałam do jednego kłamstwa i oszustwa dodawać drugiego.
          Z jednej strony czuję ulgę, a z drugiej baaaardzo mi źle.
          A co do tych "życzliwych", o których ktoś już wspominał w poprzednich postach -
          ludzie, pomyślcie, co robicie, plotkując. Bo naprawdę możecie zrujnować czyjeś
          życie :(
      • ag72 Re: Ja też żałuję - a ON wszystko wie:( 17.03.05, 00:02
        Witaj w klubie. U mnie też on wie, że też zdradziłam. A upokorzeniom po kilku
        miesiacach nie ma końca. Czasami myślę ze już nie istnieję. A zdradziłam z
        głodu. Miłosci. Tylko czy uda się ten koszmar przetrwać? Pojutrze psycholog.
        Pozdrawiam i rozumiem. Moze jak nikt na tym świecie.AG
        • josarna Re: Ja też żałuję - a ON wszystko wie:( 17.03.05, 07:06
          Witaj! Przeczytaj moją wypowiedź wyżej! Na pewno Ci pomoże. Dlaczego kulisz się
          w sobie zamiast wygarnąć chłopu, że był beznadziejny i dlatego to zrobiłaś?!!
          Doskonale Cię rozumiem, bo mój bardzo długo nie potrafił okazać odrobiny
          ciepła. Uważam, że bardzo dobrze zrobiłam, bo nigdy nie chciałoby mu się
          wysilić! Cenię go za to, że umiał się zachować i dlatego trwam z coraz większą
          radością (dłuugo!).
      • facio60 Re: Do christina 1000 17.03.05, 13:24
        Wiesz, wcale Cię nie żałuję.Nie wierzę w takie przypadkowe chwile w delegacji
        itp.Trzeba mieć poczucie własnej wartości i wzgląd na partnera.Trzeba najpierw
        o tym pomyśleć a nie hormonami.
        W związku małżeńskim są różne chwile.Nie tylko chodzi się do kina, do knajpy
        czy w inny sposób spędza się wolny czas.Są problemy dnia codziennego, które
        trzeba wspólnie rozwiązywać.Czasem brak kasy, potrzeba zaoszczędenia na większy
        wydatek (a tu akurat taka kiecka w ofercie!), oddać samochód do reperacji,
        itp.itd.Jednym słowem nie tylko przyjemności.I to się załatwia, czasem mąż
        dzwoni do żony w takich sprawach lub jej mówi, a ona akurat nie w formie.I
        konflikt gotowy, ona myśli o mężu co to za typ, nic romantyczności.
        A tymczasem znajdzie się jakiś facet, który prawi komplementy, mówi jaka jesteś
        ładna i mądra.Chce Cię zdobyć.A TY? Zmęczona życiem, nudnym mężem, poddajesz
        się temu.Ty i tamten zostawiacie problemy swoim współmałżonkom, a sobie dajecie
        tylko chwile radości.I fajnie, do pierwszego kryzysu między Wami.Dostrzegasz
        wady kochanka i chcesz się wycofać do nudnego mężą ale stanowiącego oparcie.
        Czy teraz dziwisz się reakcji swojego męża jak się o tym romansie dowiedział?
        A co miał powiedzieć? Że czuje się doceniony i teraz rozumie jaki był dla
        Ciebie niedobry i stąd Ty go zdradziłaś?
        Mówisz, że czujesz się jak szmata po wypominkach męża. A czy potrafisz się
        wczuć co może on odczuwać? Zraniona męska duma, podważenie jego roli jako
        męża.Jemu wydaje się, że świat się zawalił, bo jeszcze Cię kocha.
        Porównuje się teraz do innych facetów i myśli, że coś z nim nie tak.Ma zaniżone
        poczucie wartości.Powiem Ci więcej.Jak Twój mąż się otrząsnie, a mogą to
        sprawić jego kolesie albo koleżanki- bo napewno się im wyżalił, to uważaj, bo
        ruszy w tango aby sprawdzić co jest wart.A czy wtedy wasz związek przetrwa, to
        okaże się. Jeszcze jedno.Jemu nie przejdzie tak szybko.U mnie trwa to już
        niemal 2 lata, jak dowiedziałem się o zdradzie.I powiem Ci, że nie żałuje żony
        jak po tych awanturach potrafi płakać.W końcu latała sobie z obcym facetem, dla
        niego mnie zostawiłą, a ja byłem wtedy sam.
        Tamten facet był tak"wspaniały", że od razu obrzucił ja błotem, jak się wydało.
        • josarna Re: do facio60 17.03.05, 15:13
          Rozumiem Twój żal, jednak każda prawda ma dwie strony.
          Znam bardzo wiele małżeństw i par w różnym wieku i dużo mogę opowiedzieć.
          Zadziwia mnie często fakt, że nawet bardzo młodzi ludzie, gdy już zostaną
          oficjalną parą, od razu zaczynają się zachowywać jak "stare małżeństwo" w
          najgorszym tego słowa znaczeniu. Dziewczyna/kobieta staje się "zrzędna",
          wiecznie niezadowolona, bez przerwy wytyka partnerowi wady nie dostrzegając
          zalet, nie widzi powodu, by ładnie wyglądać dla męża/partnera.
          Mężczyzna/chłopak natomiast uważa, że adorowanie partnerki uwłaczałoby jego
          godności. Tzw. dobry mąż przynosi pieniądze, a w zamian chce mieć święty
          spokój. Jakiż głód widzi się często w oczach młodych mężatek, gdy ich mąż jest
          czarujący dla sąsiadki, ekspedientki, urzędniczki! Ich oczy wołają: "żeby choć
          czasem był taki dla mnie!" A seks? Pogada się w łóżku o kłopotach, a potem w
          milczeniu przechodzi "do rzeczy". Czytał coś o grze wstępnej, więc kilka
          zdawkowych pieszczot i do dzieła! Potem na drugi bok i spać, bo rano do pracy.
          Bywa, że kobieta czuje się jak.... toaleta, w której zaspokaja się potrzeby
          fizjologiczne... Przepraszam za przerysowanie. Po latach głód bywa nie do
          zniesienia. "Czy już nigdy nie poczuję się upragnioną kobietą? Czy naprawdę
          jestem taka beznadziejna i brzydka? Przecież on wyraźnie sypia ze mną tylko
          dlatego, że akurat jestem pod ręką!"
          Często powtarzam, że Kościół jest w dużym stopniu winien za to, co się
          dzieje, bo nie dopuścił do wprowadzenia wychowania do życia w rodzinie do
          szkół. Wiem, że szkoła cudów nie uczyni, ale może przynajmniej wskazać różnice
          w psychice kobiet i mężczyzn, uczyć negocjacji i rozwiązywania konfliktów,
          wskazać lektury. Za kilka lat, gdy ludzie założą rodziny i pojawią się
          problemy, będą przynajmniej wiedzieć od czego zacząć i jak szukać pomocy.
          • facio60 Re: do josarna 17.03.05, 15:51
            Na pewno jest w tym wiele racji, co mowisz.Moja tez mi zerzucila, ze bylem
            nieczuly,nie patrzylem jej w oczy jak rozmawialismy,nigdy nie zdarzylo mi sie
            zapytac czy zrobic jej herbaty, jak sam sobie robilem, a ona nawet jak robila
            zakupy to myslala co bedzie mi smakowac.Fakt.Ale z drugiej strony ja nigdy nie
            chodzilem na boki, zawsze po pracy, czy po treningu prosto do domu, nawet na
            zadne tam piwo.Pieniadze do domu, zadnych wyskokow.Dzieki temu dorobilismy
            sie.Bylem wiec za nudny i zbyt przewidywalny.I wtedy wlasnie zaczely sie jej
            wyskoki.Najpierw tylko z kolezankami, a potem sie przyplatal jakis kelner.Sam
            nie bardzo lubilem towarzystwo, cedzace glodne kawalki, wole sport w naturze,
            wycieczki, itp.Rozumiem , ze ona moze byc inna.Dlatego nawet ucieszylem sie,
            jak sobie organizowala czas.Potem bylo to tak nagminne, ze zaczalem sie
            wewnetrznie buntowac az wreszcie eksplodowalem, nie podejrzewajac zreszta
            najgorszego.
            Bylo, minelo, ale pozostalo uczucie podejrzliwosci i zalu.A ona po przeriw
            rocznej w jakimkolwiek wychodzeniu, znowu organizuje sobie czas w jakichs
            towarzystwach.Nic nie pomaga, nawet jak mowie, ze mozemy sie gdzies rozerwac,
            to slysze, eeee nigdy tego nie robiles to nie sil sie teraz na sile.Mam swoje
            kolezanki to raz na jakis czas z nimi wyskocze.Sek w tym, ze tamte sa od niej
            mlodsze i nie mezatki.Ja uwazam, ze po prostu zadna mezatka tak sie nie powinna
            zachowywac.Co z tego, ze teraz sie zmienilem i jestem zupelnie innym
            czlowiekiem jak twierdzi zona.Pozostal bol i zal.Ona moze, wg Twojej teorii
            miala prawo zbladzic, ale czy wyobrazasz sobie sytuacje, ze ja zamieniam sie w
            nia i tez zaczynam eskapady. Ona do swojego towarzystwa, zalozmy 2 razy w
            tgodniu i ja do swojego tez dwa razy i w inne dni.Myslisz, ze to sprzyja
            malzenstwu?
            • josarna Re: do josarna 17.03.05, 17:53
              Naprawdę trudny orzech do zgryzienia... Domyślam się, że nie macie dzieci, czy
              tak? A może nadszedł czas? To terapia szkowa dla kobiety.
              Pech, że nie bardzo dobraliście się. Rozumiem Cię, bo ja też wolę wycieczki.
              Imprezy mam niemal co tydzień, gdyż prowadzę pensjonat-leśniczówkę, ale
              naprawdę szczęśliwa jestem w lesie z aparatem fotograficznym w dłoni.
    • armia5 Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 08:59
      A Toni nie ma , miejmy nadzieje , ze sama bez czytania rad podejmie słuszna dla
      nich decyzje .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka