Dodaj do ulubionych

Przyjaciółka?

27.03.05, 17:14
Otóż poznałam przyjaciółkę 15 lat temu. Kiedyś dobrze sie rozumiałyśmy,
byłśmy jak dwie pokrewne dusze. Jednak od 3 lat dużo się zmieniło - b.się
zawiodłam na niej. Od tamtej pory nie dzwoniłam do niej, wysyłałam kartki na
święta i urodziny (w zasadzie dlatego gdyż chciałam się zrewanżować na jej
życzenia).
Spowodowane było to faktem że nagle zauważyłam, że dla niej liczyły sie tylko
pieniądze, to czy ktoś ma drogie, markowe ubranie, dobre perfumy,
samochody.itp. Potrafiła mówić tylko o sobie, jaka to ona jest wspaniała i
ilu ma przyjaciół, jak barwne życie prowadzi. W tym czasie kupiła sobie
piękne mieszkanie, do którego mnie notorycznie zaprasza do tej pory (ale ja
nigdy do niej nie poszłam i nie pójdę).

W każdym razie ok. 3 lata temu zerwałam z nią kontakt, mówiąc jej oczywiście
że sie na niej zawiodłam (było jeszcze kilka nieprzyjemnych sytuacji).

Ona przez te 3 lata cały czas do mnie wydzwaniała a ja ją zbywałam, byłam dla
niej chłodna. Wszystko po to aby zrozumiała w końcu, że nie może być tak jak
kiedyś. Wczoraj czyli w Wielką Sobotę znowu zadzwoniła i znowu się
przechwalała (np. nawet powiedziała że ona ma najlepsza wibrację
numerologiczną w całym układzie numerologicznym). Nie było widac
zainteresowania moimi sprawami, mówiła tylko o sobie. Wyciągała ode mnie
informacje o moim facecie - bo tak sie składa że sie zakochałam. Ona nie ma
nikogo.


Zaczęłam sie zastanawiać, czy może ja jestem zbyt wymagająca, może zbyt
przewrażliwiona, może ona wcale nie chce zle (ona na każdym kroku powtarza że
chce dla mnie jak najlepiej). Może tacy ludzie są? Jednak mam wrażenie że ona
jest toksyczna, a ja się nie chcę czuć jak ofiara. Jestem z natury osobą dość
szczerą i wrażliwą, która lubi dawać i pomagać innym, nie chcę się dać
wykorzystywać.

Dziwnie się czuję gdy musze podnosić od niej telefon i z nią rozmawiać o
niczym. Nie lubię takich rozmów pustych.

Wolałabym żeby ona nigdy więcej do mnie nie dzwoniła, nie wysyłała kartek,
wogóle zapomniała. Jednak ona b.o mnie walczy. Ostatnio dzwoniła 7 miesięcy
temu aż do wczoraj.

Co mysicie o takiej "przyjaciółce"? Co powinnam zrobić?

Niewiem czy z mojego chaotycznego wątku, coś zrozumieliście-jednak prosze Was
o wszelkie uwagi.

Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 18:10
      Może tacy ludzie są? Jednak mam wrażenie że ona
      jest toksyczna, a ja się nie chcę czuć jak ofiara
      >>>>***<<<<<
      Piszesz bardzo ładnie wcale nie chaotycznie. To co piszesz świadczy,ze nie
      dobrze się z nia czujesz i nie ważne jaka ona jest. Ona może być kim ona chce
      być, ale to nie jest osoba dla ciebie. Może ty szukasz w przyjaźni człowieka,
      który wartościuje podobnie jak ty na poziomie, a nie kogoś kto jest taki
      płytki. Powiedz jej wyraźnie, ze nie oczekujesz od niej telefonów wiecej.
      Powinna zrozumieć.
    • kokillo Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 18:49
      a wg mnie to Ty nie zasługujesz na to ,żeby ona była Twoją porzyjaciółką
    • rozgwiazda1 Re: Przyjaciółka? 27.03.05, 18:55
      Mam dokladnie to samo.Nawet mialam dzis zaczac taki watek na forum.
      Moja BYŁA przyjaciolke poznalam na studiach.Od tamtej pory bylysmy
      nierozlaczne,jak 2 papuzki,rozumialysmy sie bez slow.Mowilysmy sobie,ze sie
      kochamy(jako przyjaciolki rzecz jasna)itp.Wszystko sie zmienilo w momencie, jak
      poszla do pierwszej pracy.Jedynym tematem rozmow z nia byla JEJ praca,JEJ nowi
      znajomi z pracy,JEJ szef z pracy,JEJ pierdulki Z PRACY.Zarabia sporo,wiec
      wpadla w wir kupowania wszystkiego,na co wczesniej nie mogla sobie
      pozwolic.Wiadomo-ciuchy,kosmetyki etc.Nie poznaje jej juz.Dawne wartosci gdzies
      sobie poszly,liczy sie tylko TERAZ i tylko PIENIADZE.Byla bardzo zakompleksiona
      osobka,teraz moze godzinami opowiadac,jak koledzy w pracy robia jej rozne
      aluzje na tle seksualnym(ja bym to nazwala juz molestowaniem,ale jej sie to
      podoba..),jak ja zaczepiaja,sypia komplementami z rekawa i z nogawek..Jakie ma
      nowe PRZYJACIOLKI w pracy,gdzie to ostatnio byli,jak sie dobrze bawili bla bla
      bla.A starzy znajomi i przyjaciele juz sie nie licza,bo przeciez ma nowych,duzo
      fajniejszych i bardziej wyluzowanych.
      Widze sie z nia coraz rzadziej,teraz juz co 2 tygodnie,na uczelni.Probowalam o
      nia walczyc,zeby zrozumiala ze zapomina o tym co bylo,jak bylo cudnie etc. Tak
      samo jak Twoja przyjaciolka walczy nadal o ciebie.Tyle tylko ze w Twoim
      przypadku ona walczy byc moze o to,zeby miala komu trajkotac o SOBIE,a w moim
      ja walcze o to,co bylo kiedys,pare lat temu.
      Radze ci powiedziec jej wprost,ze nie chcesz juz jej przyjazni,o ile to mozna w
      ogole tak nazwac..Wyjasnij o co ci chodzi,ze bardzo sie zmienila itd.Moze
      nazwij to po imieniu-ze jest dla ciebie juz malo wartosciowa osoba,zbyt
      pusta.Niech poszuka sobie innego towarzystwa.
      Ja jestem na "moja"zla i dojrzalam juz do tego,zeby jej powiedziec co o niej
      mysle.Ze nie bede juz tracic czasu na bezowocna walke o nia.
      Mysle ze Ty jednak nie powinnas czekac na moment az dojrzejesz do tego typu
      zachowania,tylko od razu postawic sprawe jasno.
      hmm,teraz ja czuje,ze niezle zamotalam..;-)Pozdrawiam w kazdym badz razie;-)
    • landrynka8 A co ciekawe- ona będzie psychologiem 28.03.05, 14:20
      • rozgwiazda1 Re: A co ciekawe- ona będzie psychologiem 28.03.05, 15:02
        To gratuluje pomyslowosci;-)
      • witch-witch Re: Ale psychologiem moze byc dobrym:))) 28.03.05, 17:08
        I tu mam drobne zastrzeżenie. Człowiek rozwija się przez całe swoje życie i
        zdarzyć się moze, że ona z tego periodu materializmu i zajmowania się sobą
        zwyczajnie wyrośnie. Trzeba człowiekowi dac szansę. Zobaczysz, może w ten
        sposób poprzez pracę, dojrzeje jako jednostka? Zawsze trzeba mieć nadzieję.
        • landrynka8 Re: Ale psychologiem moze byc dobrym:))) 28.03.05, 19:46
          oczywiście że człowiek rozwija się całe życie. Jednak uważam że trzeba mieć
          jakąś dojrzałość życiową aby pomagac innym.

          A pożniej słyszymy o tych wspaniałych psychologch molestujących dzieci
          • witch-witch Re: Ale psychologiem moze byc dobrym:))) 28.03.05, 20:02
            Tak to prawda, potrzebna jest dojrzałość emocjonalna we wszystkim co człowiek
            robi w swoim życiu. Natomiast człowiek destruktywny i toksyczny sam dla siebie
            jest toksyczny także dla innych, co wcześniej czy póxniej odbija sie na pracy.
            • real1234 A propos przyjaciolek 29.03.05, 13:18
              Tak w ogole, to najlepiej nie miec przyjaciolek. Przyjaciolkom jest bardzo
              trudno dogodzic. Cokolwiek nie zrobic, moze byc zle postrzegane.Wiekszosc mowi
              o wyzszych wartosciach, sprawy materialne sie podobno nie licza. Jak stawiasz
              przyjaciolce obiady w dobrej knajpie,pamietasz o imieninach, urodzinach itp.
              to jest zachwycona, jak powiesz ze masz dno w kieszeni i musisz troche
              pooszczedzac, to zazwyczaj traci zainteresowania spotkaniami. Wtedy ma
              sprzatanie, wizyte o cioci, imieniny ojca, wyjazd do rodziny(150 powodow, zeby
              sie nie moc spotkac). Znam takie przyjaciolki, ktore nudza sie jak mopsy, ale
              bedziesz dla nich interesujaca, jesli jestes w stanie zapewnic jej jakies
              atrakcje, jesli nie, to ma cie w nosie.Moja rada!!! Nie byc z nikim za blisko,
              nie byc nadgorliwa w przyjazni (zwykle przychodzi moment, kiedy okaze sie, ze
              to nie mialo najmniejszego znaczenia). Wbrew pozorom, w przyjazni bywa czasami
              jak w milosci, ktos moze sie komus znudzic.
    • j_ar Re: Przyjaciółka? 29.03.05, 13:25
      "Ostatnio dzwoniła 7 miesięcy temu aż do wczoraj."

      no bez przesady, chyba az tak bardzo to ona ciebie nie atakuje i nie walczy o
      twoja przyjazn... cos chyba nie tak interpretujesz... moze..moze powiedz jej,
      ze raz na dwa lata jak zadzwoni to jestes w stanie wytrzymac...pewnie zrozumie



      ---------------
      "przespijmy sie spokojnie to nie praca.."
    • habitus Re: Przyjaciółka? 29.03.05, 14:00
      A czy ty nie jesteś troszkę zazdrosna i zakomleksiona przypadkiem? Może uważasz,
      że przyjaciółka się przechwala - tymczasem ona dzwoni, żeby się podzielić z tobą
      swoją radością. Zaprasza cię, wysyła kartki, telefonuje a ty się gotujesz z
      zazdrości. Nie cieszą cię cudze sukcesy? Wolisz zerwać stosunki niż powiedzieć
      "Jakże się cieszę, że ci się udało"...
    • marybellows Re: Przyjaciółka? 29.03.05, 14:32
      Ha, właśnie chyba wiele tłumaczy to, że ona jest przyszłym psychologiem! Pewnie
      za bardzo przęjeła się socjobiologią i stała sie jej wyznawczynią.
      Ja też utraciłam - a właściwie sama wyeliminowałam - dwie przyjaciółki, z
      powodów takich, o jakich piszesz /jedna po psychologii, a druga też niby
      niezwykle wrazliwa/.
      Stały się rywalizujące, co przejawiało sie w wiecznym przechwalaniu się i
      niemożnosci normalnego porozmawiania, tak, jakby musiały mi ciagle coś
      udowadniać, i nie wiem, co w efekcie osiagnąć? Żebym uznała swoją niższość i
      zaczęła czyscić im buty?.. Żaden temat poza nimi samymi i ich wspaniałością nie
      był wart uwagi.
      Uważam, że to straszne ograniczenie umysłowe, skupić sie tylko na sobie i
      swoich osiągach, a pomijać inne aspekty rzeczywistości. To jakieś dzikie
      kompleksy! No i oczywiście włączał się w to materializm, licytacja miejsc, w
      których się było i osób, które się widziało, potraw, które sie spożyło i wysoko
      postawionych /materialnie/ mężczyzn, z którymi sie spało.. Co za miernota!
      Jedna z nich, ta psycholog, pochodziła z małej wioski i na początku nie miała z
      tym problemu i w ogóle była fajną, naturalną dziewczyną. Po latach pobytu w
      Wawie udawała, że pochodzi z miasta i wytykała mi, że mieszkam w
      proletariackiej dzielnicy Wawy. Chodziła do modnych klubów i po każdym pobycie
      wyliczała mi (sic!) dokładną ilość "ekskluzywnych" drinków, jakie zakupiła i o
      jakiej porze, np: "Wczoraj w Dekadzie - trzy tekile, pierwsza o 21..itd".
      Druga nie skończyła studiów i nigdy nie miała żadnej pracy, ale też nie te
      tematy nas kiedyś zajmowały. Teraz jest na załatwionej rencie /ma 30 lat!/,
      żyje na koszt bogatych rodziców i wszystkich płacących podatki. Stale podkreśla
      swój artyzm /nieodkryty i raczej de facto nie istniejacy/i wyższość nad
      nieświadomym tłumem. Upodobała sobie czepianie sie mojej pracy i wydziwianie,
      jak mogę tam chodzić, gdy nie mam natchnienia i po co studia podyplomowe, po co
      dyplomy, to tylko męczy... Jak można sie na to godzić mając do siebie szacunek?
      Powinno się mieć aspiracje! Robiąc przed swietami zakupy patrzyłam na śliczne,
      inteligentne, młode dziewczyny, które siedza za kasami, i, zmęczone, zarabiaja
      na studia, szkołę... Jelenie?..
      Olałam obie przyjaciółki. Czasem ludzie sie zmieniają i to nie na lepsze. Mam
      zamiar zblizyc sie do innych osób i mieć nowych przyjaciół. Skoro tamte dwie
      wszystko widzą w kategoriach lepszy - gorszy vel bogatszy - uboższy i
      przeliczają na miejsce w jakimś wyimaginowanym wyscigu lub kasę - to niech
      sobie kupia za kasę kogoś, kto bedzie chciał z nimi przebywać i ich
      wysłuchiwać. Ja czuję się przy nich źle, nic mi po takiej przyjaźni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka