pietruszka6
11.04.05, 18:31
Moja matka chce założyć mi sprawę o alimenty. Mi ze swojej strony, kiedy wstępowałam w dorosłe życie nie nie dała nawet złotówki, posunęła się nawet do tego, że wymyśliła sprawę rozwodową z moim ojcem, założyła mu sprawę o alimenty na mnie i brata. było to w momencie, kiedy kończyłam liceum- w związku z tym próbowałam dostać się na wymarzony kierunek ( z powodzeniem) Wyjechałam studiować do innego miasta- i tu kontakt sięurwał, mamusia miała przelewane alimenty na swoje konto i nie interesowała się gdzie i jak i czy jej córka ma za co jeść. Ze studiów musiałam zrezygnować ( pieniądze) Gdybym nie była zaradna z pewnością umarłąbym na "obczyźnie " z głodu! Mamusia nie była nawet w stanie podać mojego numeru telefonu czy adresu reszcie rodziny, która jeszcze się o mnie troszkę troszczyła. Zaczęłam pracować, i uczyć się zaocznie, mieszkałąm w wynajmowanym pokoju, schudłam 12 kg. Mamusia dalej, mimo nacisków nie przysłąła ani złotówki. W tym czasie ojciec stracił pracę, nie miał już za co słacać fanaberii mojej matki i alimentów na dzieci ( W TEJ CHWILI MA OGROMNE DŁUGI)
Mamusi to nie obchodzi. W pewnym momencie oprzytomniałam, wysłałam pismo do sądu o przekierowanie przelewu moich alimentów na moje konto bankowe. Cieszyłam się nimi przez 2 miesiące, do momentu, w którym mamusia nie doniosła o tym iż rzucilam studia i podjęłam pracę ( alimenty należą siędziecku do 26 roku życia, o ile studiuje dziennie)! Strraciłam je, ale w tm momencie wyszło na moje, ojciec zadeklarował się mi pomóc ( mimo długów i niestabilności finansowej)
Ojciec, jaki jest, to sprawa dyskusyjna, ale w sprawach najważniejszych ( zdrowie dzieci, edukacja zawsze można było na niego liczyć) W międzyczasie, matka wygrała sprawę o alimenty na siebie płacić miał mój ojciec. Nie mógł więc pozwolić sobie na przesyłanie mi pieniędzy. Wyrzucili mnnie z uczelni. Zostałąm na lodzie, chciałam wrócić do domu, więc tam pojechałam- nie otworzyła mi drzwi! ( Ojciec już z nią nie mieszkał) Pragnę zauważyć, iż moja matka jest postrzegana przez sąsiedztwo jako osoba niemalże święta, zawsze chętna do pomocy, zawsze gotowa służyć dobrą radą! Dla najbliższych okazałą się żmiją!
Przez wiosnę mieszkałam u dziadków, potem udało mi się wyjechać za granicę, po powrocie do kraju podjęłam ponownie studia zaoczne, znalazłam pracę za 700 zł. starczało na wynajem pokoiku i życie ( choć mocno trzeba było zacisnąć pasa)
Jakośmi siężyło, w tym czasie poznałam człowieka z którym zechciałam spędzić życie, wzięłam ślub. Matki nie było.. nie zgodziła się na przyjazd na uroczystość ślubną nawet po obiecaniu jej zwrotu za podróż!! Podczas przysięgi małżeńskiej miałam łzy w oczach. Zostawiła mnie po raz kolejny w chwili kiedy jej najbardziej potrzebowałam.
Z mężem zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu, jestem teraz na 3- cim roku studiów. Ojciec rozpił sięna potęgę, dług mu urósł do astronomicznej kwoty, od dawna nie pracuje, załamał się. 3 miesiące temu dostałam wezwanie sądowe o wszczęcie sprawy o alimenty na rzecz matki, niestety nie mogłam stawić sięna sprawę ( mieszkam 600 km od rodzinnego miasta) nie stać mnie czasowo i finansowo na takie wycieczki! Sprawa toczy się o alimenty rzędu 450 zł, co przy moich zarobkach 800 zł jest kwotą astronomiczną! ( mąż zarabia 1100)
Najśmieszniejsze jest to iż będę pracowała w obecnym miejscu jeszcze przez 3 mies. Szef wymówił mi pracę. po prostu jestem niedyspozycyjna ( studia) mam zajęcia co tydzień w weekend łącząc piątek. Cóż pracę może i znajdę, ale studia przyjdzie mi rzucić ( chryste, nie chcę do końca życia pracować za grosze!)
Popadłam chyba w jakąś depresję, nie chce mi się żyć od dawna, przykro mi, widzę że mó mąż też to przeżywa.
reasumując:
Moja matka zniszczyła życie memu ojcu, niszczy moje i sióstr, niszczy życie brata ( mieszka z matką, ma 16 lat i zle wdzę jego przyszłość. Nie widziałam go 2 lata, matka nie wpuszcza mnie do "domu", twierdzi też, że brata demoralizowałam!
Studia przyjdzie mi przerwać, chyba zrobić podział majątku z mężem aby nie ściągano alimentów z jego zarobków.
Od tej wiedzmy nie idzie sięuwolnić ( cholera, a ja ją tak kochałam! Ciężko żyć z kimś kogo się kochało nad życie, kto wbija ci nóż w plecy!)
Nie wiem jaka bedzie moja przyszłość, żle to widzę.
Przepraszam za chaotyczne pismo, ale musiałam się wyżalić,
Dziękuję i przepraszam.
Podobno zawsze może być gorzej.