Dodaj do ulubionych

gorzej być nie może

16.04.05, 15:09
Mam straszną prasję w pracy i płacą mi psie pieniądze. chyba zaczynam łapać
deprechę, bo budzę się w nocy jak słysze jakiś hałas, jestem cała
przestraszona i spocona. Zaczęłam rozglądać się za nową pracą, w której będą
mnie lepiej traktować i mam nadzieję, że się coś zmieni. nie mam zadnych
koleżanek, a rodzina i dom są bardzo daleko. Na dodatek dotarło do mnie, ze
za szybko zaczynam ufać ludziom, mój chłopak mówi, że jestem narwana. Mam
dość siebie. Kiedy wracam z pracy nie mam ochoty na nic kompletnie, czasami
nie mam nawet siły. Straciłam apetyt, nie piję alkoholu a jak ktoś chce się
napić, to wpadam w furię. Moi rodzice nigdy nie byli alkoholikami, ale
strasznie mnie od alkoholu odrzuca.

Poradźcie mi proszę, co mam zrobić, żeby nie wpaść w depresję na dobre.
Oczekuję na poważne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: gorzej być nie może 16.04.05, 15:15
      Moja rada jest taka:
      Dopoki jestes w tej pracy, wez z niej wszystko, co w niej najlepsze (np. staraj
      sie najlepiej robic, to co robisz, a nie odwalaj roboty, co juz samo w sobie
      jest cennym cwiczeniem rozwojowym dla kazdego).
      I zaakceptuj ja. Pracujesz tam przeciez.
      Oprocz tego mozesz caly czas szukac czegos lepszego. Moze pomoc odpowiedz na
      pytanie: co bym chciala robic? jaka prace chcialabym wykonywac? ktora praca
      bylaby dla mnie naprawde satysfakcjonujaca?

      Pozdrawiam Hubert
      • kornelia54 Re: gorzej być nie może 16.04.05, 15:23
        Wiem, jaka byłaby dla mnie satysfakcjonująca, takiej zamierzam szukać. Problem
        w tym, że ja nie nawidzę tej pracy, musiałam ją wziąć, bo nie miałam z czego
        zyć. Ale nie nawidzę tej pracy. To co robię, robię jak najlepiej, staram sie,
        nie olewam jej, ale ostatnio nawet powiedziałam managerowi jak się zapytał czy
        jestem zadowolona z, ja to nazywam "symbolicznej podwyzki", ze nie jestem z
        kasy zadowolona. Nie wiedzial co powiedziec, zwolnic mnie nie moze za to. Ale
        straszna presja jest na mnie. staram sie byc asertywna, jezeli mam za duzo
        roboty to po prostu mowie, ze nie moge dostac nowej, bo ta jest do zrobienia.
        Ja nie oddaje swojej pracy innym, ale to na mnie wiele spada.

        Ten straszny stres powoduje, ze czuje sie tak, jakby ktos mnie "wykorzystywał",
        na nic nie mam siły i ochoty. A zanim znajdę nową, to trochę czasu minie.
        Najgorsze jest to, ze nie mam żadnej koleżanki nawet z którą mogę pogadać. A
        facet to nie to samo, on czasami ma mnie dosć. Ja siebie też mam czasami dosć.

        To jest tak, ze zdaję sobie sprawę ze wszystkich zwoich wad, a na dodatek mam
        h...ą pracę, która mnie przygniata.

        Czasem myślę, ze lepiej byłoby już umrzeć.
        • hubkulik Re: gorzej być nie może 16.04.05, 22:23
          > Ten straszny stres powoduje, ze czuje sie tak, jakby ktos
          mnie "wykorzystywał",

          >na mnie wiele spada.

          >pracę, która mnie przygniata.

          Przygniata. Spada i przygniata. To jest jak cos ciezkiego, co przygniata? Czy
          lepiej jest dla Ciebie zeby to odsunac, to co przygniata, czy lepiej zeby
          przygniatalo? Na czym dokladnie polega problem?
          Pomyslalem sobie, ze jak cos przygniata, to wtedy jest sie unieruchomionym.
          Jaka moze byc korzysc z bycia unieruchomionym?
          Co moze dawac unieruchomienie?
          Co bys chciala robic, gdybys nie byla unieruchomiona, przygnieciona?
          Jak bys chciala zyc?

          Pozdrawiam Hubert
    • aniazpoznania Re: gorzej być nie może 16.04.05, 22:53
      Czesc!
      Rozumiem Cie w pelni,tez kiedys tak pracowalam,
      wracalam do domu,kladlam sie do lozka i ogladalam glupoty w tv
      bo na nic innego nie mialam ochoty.
      Teraz mam prace na nizszym stanowisku,tymczasowo,
      poniewaz jestem za granica i musze podszkolic jezyk,
      ale cieszy mnie ona i kazdego dnia z przyjemnoscia tam ide.
      Jedyne co mozesz zrobic,to jak najszybciej zmienic prace
      a poki co dawac z siebie jak najwiecej.
      A co do przyjaciolek-w pracy nie ma nikogo wartego uwagi,ale poza nia?
      Ja w pewnym momencie tez wpadlam w pulapke praca,maz,dom,i tak w kolko.
      Teraz staram sie cieszyc sie kazdym nowo poznanym czlowiekiem
      i dawac duzo z siebie i o dziwo, coraz wiecej przyjaznych dusz wokolo...
      Jesli chcesz,napisz na moj adres Gazety to pogadamy.
      Pozdrawiam,Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka