ziemiomorze
24.04.05, 23:28
Wrog jest latwo definiowalny i zawsze winny i/albo obmierzly, godzien smierci
lub co najmniej pogardy. Inna rasa, inna plec, wiek, status spoleczny albo
finansowy - to sie po prostu widzi. Jesli ktos nalezy do NICH, nie ma szans,
aby mial jakakolwiek ceche, ktora czyni go czlowiekiem. Faszysci nienawidzili
Zydow, komunistow i gejow, komunisci - faszystow i kulakow, bogaci pogardzaja
biednymi, a biedni nienawidza bogatych itd. 'Oni' sa wsrod nas.
Kazde dziecko jest uczone braku akceptacji wobec niektórych swoich zachowan i
cech. Dziewczynkom wpaja sie często niechec do zachowan zuchwalych, chlopcom
zabrania sie byc 'miekkimi' itd. Kiedy w zyciu doroslym pojawiaja sie reakcje
emocjonalne, których nauczono nas nie czuc, latwo je projektujemy na innych.
One przeciez sa, ja ich nie czuje (bo sa 'brzydkie'), wiec ktos musi, a skoro
nie ja, to... Tak wlasnie powstal Szatan, dlatego palono czarownice, a gejem
jest twoj kolega, ktory ci sie tak podoba... yyy... przepraszam: oczywiscie
nie podoba, nie podoba, tak, zdecydowanie i zupelnie.
Jedynym sposobem, aby przestac uciekac przed soba - bo nienawisc jest
sposobem ucieczki przed tym, co w nas 'brzydkie' jest przyjrzec sie
temu 'brzydkiemu'. Zejsc z piedestalu, zrezygnowac ze stanowiska goscia w
bialym kapeluszu i przymierzyc kapelusz czarny, skonfrontowac sie z Cieniem.
Nadto, trzeba przyznac, ze wszystkie ludzkie reakcje nie sa zawieszone w
prozni, sa wynikiem splotu wydarzen, ktory - zanim je osadzimy - musimy
doglebnie poznac, a to oznacza probe spojrzenia na sytuacje ICH oczami. Tylko
w ten sposob pogardzani i nienawidzeni moga stac się ludzmi, ktorzy -
zdarzylo sie - maja cechy, ktorych nie chcemy zauwazyc u samych siebie. Bo o
to wlasnie chodzi: o zobaczenie, ze obiekty nienawisci maja wiecej wymiarow
niż tylko plec czy kolor skory; sa bardziej podobni do nas, niz bysmy sobie
tego kiedykolwiek zyczyli. I jeszcze o jedno - o refleksyjne, otwarte
podejscie do rzeczywistosci.