pracus5
01.05.05, 01:10
nie wiem, czy tu na tym forum są jacys psycholodzy ale wydaje mi się ze
jestem już w takim stanie, że psycholog-amamtor nie wystarczy.
kilka miesięcy temu zostałam zwolniona z pracy m.in. z powodu takiego, że
wyrażałam jakieś podejrzenia wobec ludzi wokół mnie, co było dla szefowej
denerwujące i zdarzało się dosy często
w moim domu rodzinnym tez ciągle mi się wydaje, że ludzie moja siostra,
matka, brat mnie obgadują że siostra knuje w stosuknu do mnie jakiś pisek że
próbuje przeciwk0o mnie nastawia mamę
bardzo boję si.ę krytyki i jakiekolwiek uwagi nie tyle wyprowadzają mnie z
równowagi co po prostu dorpowadzają do tego, że przez najbliższe pare dni nie
potrafię myśle o czymś innymi tylko o tym, co ktoś powiedział dlaczego tak
powiedzial jakie to może miec skutki i dlaczego ten czlowiek nie ma do mnie
szacunku co o mnie mówi/bedzie mówił innym ludziom.
kilka lat temu pracowałam w firmie w której praca polegała na rozmowach tel.
cały czas przeżywałam tam starszny stres spowodowany tym, że podczas rozmowy
wydawało mi się, że wszyscy tylko mnie słuchają i mysla o mnie ze jestem
beznadziejna że nie potrafię rozma3waic itd.
racjonalnie wiem ,że jest wiele powodów dla których powinnam się nad soba
zastanowic a mimo to cały czas wydaje mi się wręfcz niemożliwe uznanie, że
moje myśli i teorie nie mają podstaw, codzinnie znajduje szereg dowodów na
potwqierdzenie moich domysłów.
czy zwariowałam? co mam zrpobi, żeby po raz kolejny nie zepsuc sobie
stosunków w pracy i z rodziną co robi, że nie stracic następnej pracy.
Obecnie nie pracuję (kolejna dziura w moim CV) ale zawsze jak zavczynam
pracowa to cała ta otoczka związana z podejrzeniami i przejmowaniem się
wszytkim co ktoś powiee lub nawet nie poweie urasta do tego stopnia że nie
chwili żebyjm nie myślała o przykrych sprawach z p;racy
proszę, niech mi ktoś pomoże czy to jakaś paranoja gdzie mam szukac pomocy????