hsirk
06.05.05, 20:55
-...sraczek, nie robaczek. Robaczek swietojanski nam swiecil... Robaczki to ci
sie zalegly w tym ptasim mozdzku.
Cmoknal glosno przez zeby i wydlubal paznokciem resztke macdonaldowego
hamburgera. Obejrzal uwaznie i zjadl powtornie ze smakiem.
- Alez Heniek, rzekla zalamujacym sie glosem, - nie pamietasz? Nie pamietasz
dnia naszego slubu, sukni, romantyzmu i robaczka wieczorem ? Przeciez bylo tak...
- Srak - urwal krotko. Po cholere zgodzil sie z ta baba rozmawiac. Na
wspomnienia jej sie zebralo a w lodowce pusto, nawet piwka jednego nie ma.
-Heniu - ciagnelas nie zwracajac uwagi na jego najwyrazniej zly nastroj. Co
sie z nami porobilo? Moze bysmy sprobowali to od nowa? No wiesz, połatac jakos.
-Dobra - odburknal, zakrywajac sie "Faktem". Ale teraz daj mi poczytac.
(...)
Pozna noca dlugo nie mogla zasnac. Nie, zeby przeszkadzalo jej jego chrapanie
przypominajace odglos wciagania lancucha kotwicznego na statku. Nie
przeszkadzal jej nawe zapach niedomytych nog i trzydniowych gaci.
Bila sie z myslami.
[dopisujta jak chceta dalsze fragmenty z zycia malzonkow]