psychopata.z.borderline
15.05.05, 15:38
Małżeństwo na pozór idealne:
On: biznesmen w poważny amerykańskim koncernie, korzeniami sięgający biznesu
na nowohuckim tomexie, z mieszkaniem i ... oczywiście z perspektywami. Słoma
w butach, ale elegancko ukryta pod spodniami Big Star.
Ona: dosyć ładna, ale to wszystko, pracująca w biurze pewnego portu, żeby nie
zwariowac siedzac bezczynnie.
Stworzyli prawdziwą KATOlicką rodzinę. Ślub w kościółku, wesele na 200 osób,
czyż nie każda kobieta o tym marzy?
Ona przed ślubem: nie wiem, czy wychodzić za mąż, waham się, śni mi się (..),
ale czy on będzie mi w stanie zapewnić "normalne życie"?
On po ślubie: ożeniłem sie z (..) bo jest dobra, skromna, urodzi mi dzieci,
zajmie sie domem.
2 lata po ślubie: ona wchodzi do domu... a w domu jej przyjaciółka (żona
przyjaciela jej męża) uprawia z nim seks.
Płacz, lament, sprawa ucichła
3 lata po ślubie: impreza plenerowa, lato ciepły wieczór, alkohol, narkotyki
(te dla ludzi biznesu oczywiście) i mała orgietka. On z żona jakiegoś
uczestnika imprezy, ona z jej mężem. Dobrze sie bawili.
Miesiąc po imprezie: ona w ciąży, oczywiście starali sie bardzo o potomka.
A ja jestem ciekawa, czy potomek nie będzie miał czasem czarnych włosów i
piwnych oczu:)
ciekawa jestem, czy powiedzą, że pradziadkowie byli z tych śniadych, czy może
to cud?
A ja nie chce tak żyć, nie interesuje mnie taki model rodziny