_ewa
06.07.02, 12:50
Wkrotce skoncze 31 lat. 31 samotnych lat. Bez nikogo. Nie wiem, co jest ze mna
nie tak. Wiem tylko, ze od blisko roku ten stan wyprowadza mnie z rownowagi.
Jedyne, a i tak niemal sladowe znjomosci z mezyzczynami, jakie udalo mi sie
nawiazac, to znajomosci przez internet. Kilka nieudanych randek, kiedy albo on
mnie, albo ja jemu nie przypadlam do gustu. Jedna znajomosc, ktora miala, jak
mi sie wydawalo, sznase na bycie czyms wiecej niz internetowa znajomoscia.
Uslyszalam komlementy i slowa "zakochuje sie w tobie, a tego nie chce". Ta
znajomosc trwa, ale ma chcarakter kolezenski. Mysle, ze powinnam ja jednak
zerwac, bo po kazdym jego i tak sporadycznym telefonie, ja wszystko przezywam
od nowa. Potem z jego milczeniem jakos sie wyciszam, a potem znow to samo: jego
kurtuazyjny mail i moje emocje znow sa na wierzchu.
Jak wyrwac sie z samotnosci? Nie mam wielu znajomych, wiec nie "bywam", bym
mogla poznawac ludzi. Nie umiem podrywac. Czuje jak zycie przecieka mi przez
palce. Czuje sie coraz bardziej sfrustorwana i zgorzkniala. Nie jestem brzydka,
choc nie jestem tez laska z okladek kobiecych magazynow. Wiem, ze czasem
podobam sie mezczyznom, problem w tym, ze nie tym, ktorym chce sie podobac, a
nie porafie zmusic sie do spotkan z kims, kto nie wzbudza we mnie pozytywych
wrazen.
Jestem zalamana, placze rano, w ciagu dnia. Na widok ludzi, ktorzy sie obejmuja
czy caluja, odwracam glowe. Zazdroszce im. Ludzie zwyczajni jak ja, ale maja
kogos, a ja wcaz jestem w pojedynke. Trace nadzieje w odmiane losu. No bo ten
wiek i moj brak jakiegokolwiek doswiadczenia z mezczyznami.
Jak to zmienic? Moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji i cos zmienila w
swoim zyciu, i to poskutkowalo. Ja juz po prostu tego ne wytrzymuje. Drazni
mnie wszystko, od piosenek w radiu (to zaskakaujace, jak wiele jest o
uczuciach), po filmy i prase.
Jest weekend, kolejny, ktory spedze sama. Potem tydzien pracy, gdy juz na nic
nie starcza mi czasu. Sprawdzam tylko poczte, odpisuje na maile wirtualnych
znajomych i tak uplywa mi zycie. Czuje sie parszywie.