Dodaj do ulubionych

Jak wyjsc z samotnosci?

06.07.02, 12:50
Wkrotce skoncze 31 lat. 31 samotnych lat. Bez nikogo. Nie wiem, co jest ze mna
nie tak. Wiem tylko, ze od blisko roku ten stan wyprowadza mnie z rownowagi.
Jedyne, a i tak niemal sladowe znjomosci z mezyzczynami, jakie udalo mi sie
nawiazac, to znajomosci przez internet. Kilka nieudanych randek, kiedy albo on
mnie, albo ja jemu nie przypadlam do gustu. Jedna znajomosc, ktora miala, jak
mi sie wydawalo, sznase na bycie czyms wiecej niz internetowa znajomoscia.
Uslyszalam komlementy i slowa "zakochuje sie w tobie, a tego nie chce". Ta
znajomosc trwa, ale ma chcarakter kolezenski. Mysle, ze powinnam ja jednak
zerwac, bo po kazdym jego i tak sporadycznym telefonie, ja wszystko przezywam
od nowa. Potem z jego milczeniem jakos sie wyciszam, a potem znow to samo: jego
kurtuazyjny mail i moje emocje znow sa na wierzchu.
Jak wyrwac sie z samotnosci? Nie mam wielu znajomych, wiec nie "bywam", bym
mogla poznawac ludzi. Nie umiem podrywac. Czuje jak zycie przecieka mi przez
palce. Czuje sie coraz bardziej sfrustorwana i zgorzkniala. Nie jestem brzydka,
choc nie jestem tez laska z okladek kobiecych magazynow. Wiem, ze czasem
podobam sie mezczyznom, problem w tym, ze nie tym, ktorym chce sie podobac, a
nie porafie zmusic sie do spotkan z kims, kto nie wzbudza we mnie pozytywych
wrazen.
Jestem zalamana, placze rano, w ciagu dnia. Na widok ludzi, ktorzy sie obejmuja
czy caluja, odwracam glowe. Zazdroszce im. Ludzie zwyczajni jak ja, ale maja
kogos, a ja wcaz jestem w pojedynke. Trace nadzieje w odmiane losu. No bo ten
wiek i moj brak jakiegokolwiek doswiadczenia z mezczyznami.
Jak to zmienic? Moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji i cos zmienila w
swoim zyciu, i to poskutkowalo. Ja juz po prostu tego ne wytrzymuje. Drazni
mnie wszystko, od piosenek w radiu (to zaskakaujace, jak wiele jest o
uczuciach), po filmy i prase.
Jest weekend, kolejny, ktory spedze sama. Potem tydzien pracy, gdy juz na nic
nie starcza mi czasu. Sprawdzam tylko poczte, odpisuje na maile wirtualnych
znajomych i tak uplywa mi zycie. Czuje sie parszywie.
Obserwuj wątek
    • Gość: ida Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.csk.pl 06.07.02, 13:10
      a wcześniej? bo piszesz, ze te ta samotność wyprowadza Cię z równowagi dopiero
      od jakiegos roku... Wcześniej było w porządku?
      • wredna2 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 13:21

        Mysle, ze stalo sie to rok temu, gdyz przekroczenie magicznej liczby 30 / lat /
        u niektorych samotnych osob / bardziej kobiet niz mezczyzn / uruchamia dzwonek
        alarmowy i zapala czerwone swiatelko , traktowane jako ostatnie ostrzezenie
        przed samotnoscia do konca zycia, co oczywiscie w jakims sensie tylko jest
        prawdziwe.

        No coz... nasz zegar biologiczny tez nie jest tu bez winy...











        Gość portalu: ida napisał(a):

        > a wcześniej? bo piszesz, ze te ta samotność wyprowadza Cię z równowagi dopiero
        > od jakiegos roku... Wcześniej było w porządku?

        • Gość: mikowhy 30 lat-kwestia umowna IP: *.artkom.lublin.pl / 192.168.1.* 15.10.02, 15:24
          wredna2 napisał(a):

          >
          > Mysle, ze stalo sie to rok temu, gdyz przekroczenie magicznej liczby 30 / lat
          > /
          > u niektorych samotnych osob / bardziej kobiet niz mezczyzn / uruchamia dzwonek
          > alarmowy i zapala czerwone swiatelko , traktowane jako ostatnie ostrzezenie
          > przed samotnoscia do konca zycia, co oczywiscie w jakims sensie tylko jest
          > prawdziwe.
          >
          > No coz... nasz zegar biologiczny tez nie jest tu bez winy...
          > nie zgadzam sie ze dzwonek uruchamia sie czesciej u mezczyzn i po 30ce. u mnie sie uruchomil gdy mialem 24 lata ale krotko dzwonil bo ktos go wylaczyl:)i teraz sa dwa buDZIKI:)
          zreszta zawsze ma sie siebie...
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          >
          > Gość portalu: ida napisał(a):
          >
          > > a wcześniej? bo piszesz, ze te ta samotność wyprowadza Cię z równowagi dop
          > iero
          > > od jakiegos roku... Wcześniej było w porządku?
          >
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 13:30
        Wczesniej to jakos akceptowalam. Po prostu mialam chyba nadzieje, ze jednak
        kogos znajde. Nie wiem, czy to trzydzieste urodziny, raczej dwudzieste
        dziewiate wytraily mnie z tego stanu, e juz wkrotce moze jednak ktos mnie
        pokocha. Ale tak nie jest. Nie potrafie umowic sie po prostu na seks, zbyt
        wiele obaw, dla mnie to ryzyko, nawet przy wszelkic mozliwych zabezpieczeniach.
        Tylko ze ja chce miec kogos, z kim bede mogla pojsc do kina, na kawe, a nie
        ukrywac znajomosc. Wiem, jak to jest byc w meskich ramionach, bo przez krotka
        chwile bylo mi to dane. Ale to bylo jedno jedyne doswiadczenie. Kilka
        pocalunkow, kilka objec. I znow pustka. Za posiadaniem dzieci na razie tak
        bardzo nie tesknie, choc coraz czesciej pojawia sie obawa, ze to tez mnie w
        zyciu ominie i ze kiedys poczuje zal i za tym.
        W tej chwili po prostu brakuje mi ogs, z kim moglabym rozmawiac, spedzac
        wieczory, przytulic sie i czuc ze temu koms na mnie zalezy. Wlasnie na mnie.
        Nie mwoie o wielkiej szalonej milosci. Mowie o przyjazni zabarwionej erotyka.
        • belami1 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:19
          Chyba nie powinnaś tak tego rozdrapywać, jestem samotnym facetem, raczej bez
          szans powodzenia u kobiet.Znacznie młodszym od ciebie i też mi jest czasami
          ciężko, właśnie kiedy przychodzą takie myśli. Ja staram się o tym nie myśleć,
          bo jest mi strasznie ciężko zwłaszcza kiedy dokładają się kłopoty z reala. Po
          prostu tak wyszło, łzy tu nie pomogą. A net to kopalnia niepowodzeń i jak jest
          nas tu tak wielu, to partnera znajdą naprawdę nieliczni.
          • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:32
            belami1 napisał(a):

            > Chyba nie powinnaś tak tego rozdrapywać, jestem samotnym facetem, raczej bez
            > szans powodzenia u kobiet.

            Nie wiem, czem tak to oceniasz, ale pewnie masz ku temu powody.


            > Ja staram się o tym nie myśleć,
            > bo jest mi strasznie ciężko zwłaszcza kiedy dokładają się kłopoty z reala. Po
            > prostu tak wyszło, łzy tu nie pomogą.

            Nie potrafie nie myslec o tym. Po prostu to we mnie siedzi. Potrzebuje byc z
            kims. Jesli mam zyc tak dalej, to po co w ogole zyc. Moi znajomi maja kogos.
            Ostatnio bylam swiadkiem, jak dwoje ludzi w przeciagu niemal dwoch tygodni
            pokochalo sie i ze soba zamieszkalo. Owszem, znali sie od kilku miesiecy, ale
            nawet ze soba nie krecili, byli po prostu para znajomych. Owszem, lzy nie pomoga,
            ale placze z bezsilnosci. Rozmawialam z bliskimi. W czym tkwi przyczyna? Czuje
            sie, jak wyrzucina poza nawias.


            A net to kopalnia niepowodzeń i jak jest
            > nas tu tak wielu, to partnera znajdą naprawdę nieliczni.

            Net daje zapomnienie i sprawia, ze czas leci szybciej. Tylko ze tak naprawde to
            jalowe.
            • Gość: ida Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.csk.pl 06.07.02, 14:46
              _ewa napisał(a):

              > Po prostu to we mnie siedzi. Potrzebuje byc z
              > kims. Jesli mam zyc tak dalej, to po co w ogole zyc. Moi znajomi maja kogos.


              We mnie też siedziało... do chwili, kiedy uświadomiłam sobie, że to dlatego, że
              usilnie chciałam powielić w swoim życiu model według jakiego zyli moi znajomi...
              A taki model w moim przypadku się zwyczajnie nie sprawdza... No i mi przeszło.
              Może zwyczajnie poświęć trochę czasu na takie głębokie zastanowienie się czego
              wlaściwie od życia chcesz? A faceci mają to do siebie, że sami się porafią w
              odpowiednim czasie przyplątać...;-)
              • kwieto Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:56
                No wlasnie... zgadzam sie, zastanow sie, czego chcesz od zycia? I jesli Twoje
                zycie bez mezczyzny jest nieznosne, to co niby on mialby zmienic?

                I czy mozesz uczynic to zycie znosniejszym bez niego?

                Takie pytanie - sama oceniasz swoje zycie jako bezsensowne. Myslisz ze
                znajdziesz mezczyzne, ktory zakocha sie w dziewczynie ktora pedzi bezsensowne
                zycie?? Najpierw trzeba zyciu nadac wlansy sens, potem szukac mezczyzny.
                • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:58
                  kwieto napisał(a):

                  > No wlasnie... zgadzam sie, zastanow sie, czego chcesz od zycia? I jesli Twoje
                  > zycie bez mezczyzny jest nieznosne, to co niby on mialby zmienic?
                  >
                  > I czy mozesz uczynic to zycie znosniejszym bez niego?
                  >
                  > Takie pytanie - sama oceniasz swoje zycie jako bezsensowne. Myslisz ze
                  > znajdziesz mezczyzne, ktory zakocha sie w dziewczynie ktora pedzi bezsensowne
                  > zycie?? Najpierw trzeba zyciu nadac wlansy sens, potem szukac mezczyzny.

                  Bardzo madre. Chyba az za madre dla mnie.
                  • kwieto Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 15:04
                    :")))

                    Wiesz, bo mam wrazenie, ze ludzie ktorzy rozpaczliwie szukaja "kogos do
                    kochania" licza na to, ze ich zycie sie wtedy zmieni. Zabarwi kolorami,
                    zapachnie jak nigdy...

                    A to jest zwykla bzdura!
                    Bo jesli sami nie potrafia sie cieszyc wlasnym zyciem, to ani partner im w tym
                    nie pomoze, ani tego za nich nie zrobi.

                    Owszem, bedzie moment euforii, "och, kocham i jestem kochana/y". Ale ta euforia
                    nie trwa wiecznie, miesiac, dwa, pol roku... I co potem?
                    Dalej jest bez sensu i beznadziejnie, bo wyjsc z wlasnej beznadziejnosci trzeba
                    samodzielnie i zadne podporki w postaci partnera/meza nie pomoga.

                    Najpierw trzeba zrobic sobie samemu remont, zmienic podejscie do swiata,
                    nauczyc cieszyc sie zyciem, a dopiero potem mozna myslec o partnerze.
                    • Gość: Emka Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 217.153.27.* 17.07.02, 08:53

                      > Najpierw trzeba zrobic sobie samemu remont, zmienic podejscie do swiata,
                      > nauczyc cieszyc sie zyciem, a dopiero potem mozna myslec o partnerze.

                      A kiedy już zrobisz sobie remont, masz pewne osiągnięcia, które cię cieszą, a
                      nie ma się tym z kim podzielić to co?
                      Doskonale rozumiem Ewę. Sama przez to przechodziłam. Wiem, ze obecność
                      mężczyzny jest czynnikiem wysoce motywującym do życia:-))) Taki life.
                    • justyna.sz Re: Jak wyjsc z samotnosci? 22.08.02, 16:27
                      Dla mnie brakuje 4 lat do magicznej liczby 30. Też jestem samotna. Zgadzam się
                      z Tobą co do świadomości własnego "ja". Nie szukam kogoś do kochania, mam kogo
                      kochać- nie jest to mężczyzna. Pewnie, że jakby się miłość przyplątała to nie
                      powiem jej nie. Ale radość życia nie musi być być oparta tylko na miłości
                      partnerskiej. Ja bardzo kocham swoją siostrę i ona mnie i to daje nam siłę,
                      siłę daje też świat i wyzwania jakie niesie.Miłość jest w zyciu niezbędna ale
                      przeciez sa różne jej twarze.Myślę, ze jedną z nich jest przyjaźń.

                      Dla Ewy zaś poradzę nie siedzieć w domu przed komputerem ale wyjść do ludzi.
                      Zapisac się do jakijeś organizacji np. jakiś wolontariat.Zaangażować się w
                      działanośc społeczną. Lepiej zrobić coś dobrego dla świata a nie pogrążać się w
                      depresji.
                      justyna.sz
                    • Gość: empatka Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 200.118.87.* 06.02.04, 05:31
                      Wiesz, Ewo - zwykle to jest tak, ze fajni faceci (nie jest ich strasznie duzo,
                      ale paru jednak sie ostalo)sie nami zauraczaja. A to, co ich w nas ujmuje to
                      zwykle nasza oryginalnosc, pogoda ducha, "piekny usmiech", optymizm. Wiem, ze
                      wcale nie jest latwo dysponowac tym wszystkim jednoczesnie, zwlaszcza, gdy
                      glownie jest sie zgorzknialym i lzy same cisna sie do oczu, ale w tym sek - oni
                      to wyczuwaja na odleglosc i uciekaja. Najpierw, niestety, musisz sama ZNOW
                      UWIERZYC, ze wciaz najlepsze lata SA PRZED Toba, wypogodniec, nabrac podejscia,
                      ze "SWIAT NALEZY DO CIEBIE" i wtedy nie tylko zwiekszysz wlasne szanse
                      poznania kogos fajnego, ale przede wszystkim zaczniesz bardziej lubic siebie,
                      otoczenie a zycie nawet takie, jakie jest teraz nabierze kolorkow. Stare madre
                      powiedzonko: "Nie szukaj szczescia, ono samo cie znajdzie". I inne - "nie
                      znajduje szczescia ten, kto zycie poswieca na jego szukaniu". Dla Ciebie
                      szczesciem chyba bedzie ta druga osoba - wierz zatem, ze jednak ja spotkasz, a
                      w miedzyczasie popracuj nad swoja pogoda ducha i optymizmem!Szczescie jest
                      zwykle "efektem ubocznym" naszego zycia. A co ciekawsze - wcale nie zawsze
                      znajdujemy je w tym, za czym gonilismy przez lata, sadzac, ze dopiero jak
                      pojawi sie w naszym zyciu to, to, i to - to wtedy bedziemy szczesliwi. Bo wtedy
                      akurat mozemy byc juz tak wymeczeni to gonitwa, ze nawet go nie zauwazymy...nie
                      mowiac o energii na to, by je docenic i sie nim cieszyc, delektowac...

                      Pozdrawiam!
                      • Gość: adam Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.net.pulawy.pl 14.05.04, 16:14
                        :) jestem po rozwodzie od 4 lat sam też mi strasznie samotność dokucza w tym
                        roku stuknie 30-tka przeżyłem troche i choć nie przeczytałem wszystkich listów
                        bo jest ich naprawde dużo to chciałbym powiedzieć to samo co empatka
                        najbardziej ten list mi sie podobał od początku w listach innych widze mało
                        zrozumienia twojej sytuacji i stanu ducha rozumiem że twoje zycie dotychczas
                        mogło nie być nudne ani ubogie w przeżycia podejrzewam że jesteś z małej
                        miejscowości bo tam najtrudniej o kontakty a najłatwiej o taką sytuacje jak
                        twoja ale śmiało uśmiechaj sie do ludzi to kobieta smutna na codzień odstrasza
                        ważny jest nietylko uśmiech ale też i zachowanie i oczy a radą na smutki może
                        byc dobry przyjaciel czasem bywa też tak że właśnie dobry przyjaciel pokocha
                        cie za to jaka jesteś bo on pozna cie najlepiej a ty moze jego... gdybyś
                        chciała porozmawiac ze mną czasem dpisz tutaj podaj adres email lub sposób
                        kontaktu
                    • Gość: szczesliwa Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 00:49
                      Niewiem czy moglabym sie z tym zgozic...bywa roznie..czesto jest tak ze to
                      wlasnie TA OSOBA sprawai ze nasze zycie nabiera sensu i nawet po jej odjesciu
                      ten stan moze sie utrzymac!

                      Potrzeba tlyko CZEGOS/KOGOS kto nas zmobilizuje,otworzy oczy na
                      piekno,podbuduje wiare w sbie...I(uwaga)to nie musi byc mezcyznza(wersja dla
                      kobiety)lub wogole OSOBA.

                      moje podejscie na TE sprawy zmeinilo sie po 2 odkryciach:
                      1)kiedy spostrzeglam jak PIEKNE JEST KOBIECE CIALO(KAZDE kobiece cialo!)
                      poczulam dume ,,z bycia kobieta''-->moja samoocena wzrosla-->nabralam wiekrzej
                      pewnosci siebie-->skutek:wiekrze powodzenie(u kobiet i u mezcyzzn)

                      2)kiedy uswiadomilam sbie ze POTRAFIE BYC SAMA ZE SOBA-->przetsalam sie martwic
                      iz ,,umre jak wybranek mnie rzuci''.Lubie byc ze soba ,,sam na sam''.Ten stan
                      mozna osiagnac chocby przez medytacje,przez POZNAWANIE siebie.
                      (i znowu moja samoocena wzrosla,ale tez moj strach zmalal-->skutek jest
                      cudowny -zareczam:) ).

                      Pozdrawiam wrzytskie kobiety!naprawde jest byc z czego dumnym!!:)
                    • inteligencja77 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 04.06.04, 17:53
                      Kwieto jesteś moim bohaterem!
                    • Gość: villemo Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.toya.net.pl 21.10.04, 22:44
                      ==> kwieto
                      bardzo madra wypowiedz podpisuje sie pod tym pelna buzia.....
                • grarza Re: Jak wyjsc z samotnosci? 23.01.04, 16:45
                  kwieto, kwieto, czy to ty???
                  grarza
                • Gość: Włodzio Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.acn.waw.pl 22.10.04, 01:09
                  Madrze powiedziane.

                  I moze - to tez wazne - naucz sie czerpac satysfakcje z samego faktu zycia?
                  No i nie porownuj sie zbytnio z innymi! Zawsze znajdziesz ludzi szczesliwych i
                  osoby nieszczesliwe... I naucz sie cieszyc ze szczescia innych - przeciez tak
                  jestesmy skonstruowani, prawda?
                  A wiec nie odwracaj wzroku, jesli ujrzysz kobiete z mezczyzna! No i skad wiesz,
                  co poprzedzilo ich szczescie? Moze obydwoje mieli lata cale zalaman - skad
                  wiesz, ze tak nie bylo?
                  A co to jest szczescie?
                  Jeden madry czlowiek powiedzial mi kiedys, ze szczescie to dazenie.
                  Zastanow sie wiec nad tym czy i do czego dazysz. Ponadto warto tez pamietac o
                  tym, ze samotnosc bardzo czesto sprzyja rozwojowi osobowosci.
                  Tak, bardzo, bardzo wielu ludzi ucieka przed soba w towarzystwo, w grupe
                  towarzyska.
                  Czy jestes pewna, ze wszyscy majacy towarzystwo sa szczesliwi badz zadowoleni z
                  zycia?
                  Kliniczny - i dramatyczny - przyklad (przepraszam, bo tu zahaczamy troche o
                  polityke) niezdolnosci bycia samym: skini. Przytlaczajaca wiekszosc tych ludzi
                  panicznie boi sie zycia w pojedynke. Taki czlowiek czuje sie czesto nawet wrecz
                  nikim. W grupie zas czuja sie silni, czuja sie kims.
                  Ja wiem, ze to na ogol osoby prymitywne. Ale wlasnie osobami prymitywnymi latwo
                  manipulowac, i niektorzy politycy o tym swietnie wiedza. Taki typowy skin nie
                  zadaje sobie zadnych pytan egzystencjalnych. I tylko grupa go 'trzyma', i
                  jego 'misja' jest punktem zaczepienia w zyciu.

                  Ale Ty jestes daleko od takiej natury, konstytucji, czy struktury psychicznej.
                  Wiec jestes w o wiele lepszej sutuacji.
                  A z drugiej (w odniesieniu do skinow) masz przyklad naszego znakomitego poetę,
                  ksiedza Jana Twardowskiego. Jest starym juz czlowiekiem. Samotnym.
                  Samotnym, ale nie osamotnionym.
                  I to on wlasnie, gdy zmienil sie system polityczny, odezwal sie, na plakatach w
                  Warszawie, tytulem jednego ze swych utworow, apelem: 'Spieszmy sie kochac
                  ludzi'.

                  Masz zycie wewnetrzne, duchowe. Znajdz jakies mocne pozytywne punkty w sobie.
                  Moze wlasnie serdecznosc wobec ludzi? Serdecznosc, a wiec milosc?

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: amy Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 62.233.169.* 22.10.04, 14:52
                    > Jeden madry czlowiek powiedzial mi kiedys, ze szczescie to dazenie.

                    Nie tylko. Szczesciem moze byc tez to, ze jestesmy zdrowi, za oknem jest ladna
                    pogoda, mozemy sobie poczytac jakas fajna ksiazke, cos tam juz w zyciu
                    osiagnelismy, mozemy sobie porozmawiac z kims ciekawym itd itp. To cale
                    szczescie tak naprawde jest w nas samych, tylko nie kazdy potrafi je dostrzec.

                    > Ponadto warto tez pamietac o
                    > tym, ze samotnosc bardzo czesto sprzyja rozwojowi osobowosci.

                    No wlasnie. Jak dla mnie niezle to przedstawia karta Eremita w Tarocie. Bardzo
                    ja lubie :)
                • jolie1 DO EWY I TROCHE DO KWIETO 25.10.04, 10:51
                  kwieto napisał(a):

                  > No wlasnie... zgadzam sie, zastanow sie, czego chcesz od zycia? I jesli Twoje
                  > zycie bez mezczyzny jest nieznosne, to co niby on mialby zmienic?
                  >
                  > I czy mozesz uczynic to zycie znosniejszym bez niego?
                  >
                  > Takie pytanie - sama oceniasz swoje zycie jako bezsensowne. Myslisz ze
                  > znajdziesz mezczyzne, ktory zakocha sie w dziewczynie ktora pedzi bezsensowne
                  > zycie?? Najpierw trzeba zyciu nadac wlansy sens, potem szukac mezczyzny.

                  trochę, kwieto ostro potraktowałeś ewę,
                  ale jest sporo racji w tym co piszesz, ja też jestem sama, w wieku prawie takim
                  jak ewa, bycie samym rzeczywiście chwilami bardzo doskwiera, też chciałabym
                  mieć kogoś bliskiego, nie tylko fizycznie (bo o to nietrudno), i nie po to by
                  nie wyróżniać się spoza grona znajomych, czy żyć tak jak oni żyją, ale dlatego
                  że mam taką potrzebę

                  tylko

                  trzeba wziąć, ewo pod uwagę, fakt, że mężczyzna nie spowoduje, że Twoje życie
                  się zmieni, to nie on i nie jego istnienie obok Ciebie, stanowi o wartości
                  Twojego życia, to ty sama tą wartość tworzysz, i to jest moim zdaniem Twój
                  problem, nie można podporządkować się myśli o facecie, tak jak i w razie już
                  istnienia związku nie można demonizować jego roli w swoim życiu - to nie
                  zwiazek z mężczyzną jest życiem, związek jest jego częśćią

                  powodzenia
            • quba Re: Jak wyjsc z samotnosci? 11.12.03, 18:01

              > ale placze z bezsilnosci. Rozmawialam z bliskimi. W czym tkwi przyczyna?
              Czuje
              > sie, jak wyrzucina poza nawias.

              mysle ze przede wszystkim masz fatalne postrzeganie samej siebie - uwazasz ze
              jestes do niczego a z drugiej strony uwazasz ze wszystko ci sie nalezy

              dlaczego mialabys spotkac partnera zyciowego skoro nie wychodzisz z domu?
              czy uwazasz ze przyjdzie do Ciebie facet - jak swiety Mikolaj - kominem?
              jak mozesz poznac milosc swego zycia skoro siedzisz w domu i ryczysz?

              dziewczyno !
              przede wszystkim przestan uwazac, ze inni maja lepiej, bo zeby byc z drugim
              czlowiekiem trzeba sie starac
              o siebie a takze o to, aby drugi czlowiek chcial z nami byc
              po drugie - moze poszukaj sobie zajecia jakliegos? zostan wolontariuszka -
              pomagaj przy chorych w szpitalu albo pomagaj dzieciom w domu dziecka odrabiac
              lekcje
              albo zapisz sie na basen czy silownie?
              rob cos ze swoim zyciem, cos sensownego, nie czekaj az z kompa wyjdzie do
              Ciebie rycerz na bialym koniu, wez sie w garsc,
              rozmowy z bliskimi nic nie dadza
              polub siebie sama a potem pozwol sie polubic innym !
              oblalam Cie troche woda ale nie chcialam Ci dokuczyc,jestem psychologiem
              (namawiam na terapie)uwazam ze czasem dobrze jest kims potrzasnac a potem on
              sobie wszystko przemysli i "ruszy z kopyta"
              pozdrawiam serdecznie
              wierze ze sobie poradzisz
              quba
            • Gość: little_n Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.gdynia.mm.pl 14.05.04, 16:17
              "Jesli mam zyc tak dalej, to po co w ogole zyc". po nic. zabij sie. tak dla
              wsyztskich bedzie najlepiej. Ty nie bedziesz musiala sie zalic wsyztskim na
              okolo, a my tych zalow nie bedziemy musieli sluchac. net jest spoko. poznalam
              kogos. 10miesiac ze soba zyjemy, a ja przekonana jestem ze przezyjemy jeszcze
              przynajmniej ze 100.
              • Gość: Zrozumienie Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 80.51.236.* 14.05.04, 23:15
                Wiesz, powiem tylko jedno: Twój komentarz do powyższej sytuacji ukazuje Twoje
                zawęzone horyznoty myślenia, jak również ukazuje bezduszną istotę, która nie ma
                pojęcia o życiu, a tym bardziej o psychologii, wiec daruj sobie, te jakże
                wyjałowione i pozbawione sesnu wypowiedzi.
                • Gość: Ktoś Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 15:46
                  A moim zdaniem ona ma rację, bo użalanie się nad sobą niczego nie daje, zamiast
                  narzekać na brak faceta, E. niech weźmie się za siebie i zrobi coś pożytecznego
                  dla świata, to deprecha minie jak ręką odjął i poczuje się lepiej.
            • Gość: villemo Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.toya.net.pl 21.10.04, 22:39
              Dlaczego net według Was to kopalnia niepowodzeń?? W moim otoczeniu są dwie
              wspaniałe pary które poznały się przez internet, zresztą ja też tak kogoś
              poznałam. Więc nie zawsze kopalnia niepowodzeń...pozdrowienia dla wszystkich
              samotnych..to tylko stan przejściowy..i w to należy wierzyć
            • bszalacha Re: Jak wyjsc z samotnosci? 25.08.06, 22:36
              A ja Ci radzę,żeby Ci się udało poderwać takiego,którego,jak mówisz,naprawde
              chcesz.Przekonałabys sie na wlasnej skórze,ze WCALE GO JUŻ NIE CHCESZ,bo takie
              marzenia sa strasznie powierzchowne.Faceci "z reklam " sa piękni TYLKO NA
              REKLAMACH.Żyć sie z nimi nie da,łączą się albo z kobietami,które na nich
              pracują,sponsorują ich,klaszczą-albo .../nie powiem/.Jak się przekonasz-
              wygrasz,jak się nie przekonasz,bedziesz tracic zycie na marzenia o księciu.Umów
              sie z tyymi,którym sie TY podobasz.
          • Gość: mikowhy belami glowa do gory IP: *.artkom.lublin.pl / 192.168.1.* 15.10.02, 15:38
            belami1 napisał(a):
            Belami nie zalamuj sie jeszcze wszystko przed toba,nie staraj sie na sile kogos znalesc a milosc sama przyjdzie.tak bylo u mnie tez bylem sam ale wszystko sie zmienilo wiec u ciebie tez tak bedzie najwazniejsze to patrzec z optymizmem zycze szczescia.
            > Chyba nie powinnaś tak tego rozdrapywać, jestem samotnym facetem, raczej bez
            > szans powodzenia u kobiet.Znacznie młodszym od ciebie i też mi jest czasami
            > ciężko, właśnie kiedy przychodzą takie myśli. Ja staram się o tym nie myśleć,
            > bo jest mi strasznie ciężko zwłaszcza kiedy dokładają się kłopoty z reala. Po
            > prostu tak wyszło, łzy tu nie pomogą. A net to kopalnia niepowodzeń i jak jest
            > nas tu tak wielu, to partnera znajdą naprawdę nieliczni.
            • Gość: Ktoś Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 15:42
              Ja mam pytanie z nieco innej beczki - czy wierzycie w przyjaźń lub koleżeństwo
              między mężczyzną i kobietą? Bo moje koleżanki usiłowały mi wmówić, że nie jej
              nie ma, ponieważ prędzej czy później Twój "przyjaciel" zacznie żądać czegoś
              więcej. Wnioskuję z tego, że ich zdaniem z chłopakami nie można normalnie
              rozmawiać i trzeba ich tylko kokietować i uwodzić. Nie jestem facetam, ale
              wydaje mi się, że gdybym nim była i miała styczność z takimi panienkami,
              uznałabym je za słodkie idiotki. A co wy o tym sądzicie? Pozdr.
              • bszalacha Re: Pytanie 25.08.06, 22:40
                Mozna,pod warunkiem,że obie strony tak to widzą a poza tym mają swoje
                miłosci.Czesto jest jednak pozorem i budzi rozczarowanie,gdy któreś nawiazuje
                romans.
        • Gość: Lilly Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.02, 14:23
          Wiem jak to jest, kiedy się myśli, że jeśli coś się nie zdarzyło przez tyle
          czasu, to dlaczego miałoby to się zmienić. A jednak pewnego dnia coś nowego się
          przydarza bez żadnej przyczyny i potem człowiek się zastanawia, jak mogłoby się
          nie przydarzyć! :) Do czego zmierzam - postaraj się nie bać się tak bardzo, że
          zawsze będziesz sama, ten strach paraliżuje i nie pozwala obiektywnie spojrzeć
          na swoje zachowanie (np. w stosunku do mężczyzn). Piszesz, że ktoś był przy
          Tobie przez moment, więc jest bardzo prawdopodobne, że znajdzie się też ktoś,
          kto zostanie przy Tobie na dłużej, albo nawet na całe życie.
          Powodzenia! :))
          • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:44
            Budze sie rano i jedyne o czym marze, to przyjsc do domu, zamknac sie w pokoju
            i poryczec sobie, ale potem sa jakies obowiazki i tak docieram do konca dnia,
            potem tygodnia, i tak w kolko. Wprost wierzyc mi sie nie chce, ze moje zycie
            jest moim zyciem. Powinnam miec wlasnie ten dobry nasroj (dziewczyny pewnie
            wiedza, o czym mowie), a jest dperesja na calej linii. Po rpsotu odechciewa sie
            zyc. Biore do reki ksiazke, a tam kobieta i mezczyzna, a ja tego niemal nie
            znam. Wszystko mnie drazni.
        • hcanberra2 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 14.05.04, 11:04
          Kiedy czytam to wszystko,to jakbym czytała o sobie,tylko że z dodatkiem kilku
          lat więcej, ale niewiele więcej i nie jest to magiczna liczba 30,która działa
          tak na mnie.Nie wiem, Ewo,czemu tak jest,mnie też nigdy nie interesowały
          znajomości na jeden raz,ani przelotne spotkania na jeden numerek.Mam też dość
          pecha,i wszelkiej złośliwości losu.Jestem kobietą dowcipną,pogodną,ale trafiam
          na żonatych(a nie będę rozbijać cudzych związków),albo zwichniętych
          emocjonalnie,albo homo....mam wielu wspaniałych przyjaciół,ale to wszystko na
          odległość.Kochałam krótko, i tylko przez chyba 2-3 razy, w tym facet miał
          kochającą żonę i roczne dziecko, i to ja się wycofałam,oraz kochałam gorąco i
          mocno ale drugi facet był przerażony natłokiem uczuć i nie mógł sobie z nimi
          poradzić,więc zwiał bez słowa.No i trzeci,co to jest bardzo blisko związany
          uczuciowo ale dałam mu czas do namysłu,bo wpadł z dziewczyną i mieli dziecko,a
          potem kolejne jak się pogodzili po 2-3 latach.Czy tu można mówić o jakiejś
          logice? Chyba nie.Nie znam przyczyn tych stanów,nie wiem też,czy uda mi się
          znaleźć kogoś,kto potraktuje moje uczucia serio.Dlatego,Ewo,nie umiem ci
          powiedzieć,czy szybko wyjdziesz z tego impasu.Wiem tylko,że trzeba mieć
          nadzieję,choć ja mam jej coraz mniej,więc doskonale cię rozumiem.
          Musimy się jakoś trzymać. Może ja nie rozumiem psychiki mężczyzn?Może
          my,kobiety,za dużo oczekujemy od nich?Za bardzo wierzymy w emocje a może tu
          chodzi tylko o seks? Nie mam pojęcia,przeszłam już nie jedno ale nadal nie
          wiem,o co w tym chodzi.Nie boję się samotności,boję się upadku w ludziach
          odczuwania wzniosłych uczuć.I nie mylić ich trzeba ze zwykłym pożądaniem.
          Może, któregoś dnia znajdziesz złoty środek, czego ci życzę.

          Samotna wojowniczka.Zawsze na froncie.
          • Gość: Jakiś gość Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 15:50
            Moim zdaniem samotność to złe określenie. Można być samym, a nie czuć się
            samotnym. Samotność jest moim zdaniem gorsza, gdy nie ma się przyjaciół, niż
            gdy nie się partnera/kę.
        • Gość: coz-607@tenbit.pl Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 18:45
          może nie powinnam się wypowiadać, jestem dużo młodsza i chyba nigdy nie
          narzekałam na samotność - bo znałam ją dużo krócej.
          ale i tak skrobnę:
          moja samotność skończyła się, kiedy ktoś, z kim wiązałam duże nadzieje na
          przyszłość zaskoczył mnie bardzo negatywnie, odrzucając mnie.
          desperacja doprowadziła do tego, że odświeżyłam kontakty z korespondencyjnymi
          znajomymi i tak jakoś się potoczyło.

          nie zdążyłam przeczytać wszystkich wypowiedzi, bo niestety zaraz wychodzę do
          pracy, ale zadam pytanie, które może już padło - czy pracujesz - uczysz się -
          czy twoja samotność dotyczy tylko tego, że nie masz tego specjalnego "kogoś",
          czy nie masz też przyjaciela, przyjaciółki?
          czy może w pewnym momencie życia nie poszłaś dróżką pod tytułem kariera?
          nie mówię, że wybierając karierę odrzuciłaś kogoś, ale chodzi mi o to... nie
          bardzo wiem, jak to ująć...
          taką sytuację, kiedy człowiek poświęca się bez reszty czemuś, co kocha robić,
          co jest jego powołaniem, a nie pozostawia takiego skrawka na innych ludzi? czy
          to może przede wszystkim nieśmiałość?

          a szkoda, że nie mówisz o wielkiej szalonej miłości. może to dlatego...3
      • Gość: Norbert Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.04, 22:59
        słuchaj samotność to naprawde cos dziwnego bo sam to przeżywałem. Ale coś Ci
        powiem. kiedy byłem sam chciałem być z kims, kiedy poznałem kogos chciałem być
        sam.
        ja swoja obecną dzierwczyne z która jestem od ponad roku poznałem przez
        internet. jest to moja druga dziewczyna w zyciu. pierwsza miałem jak miałem 15
        lat ale trwało to 6 miesiecy, potem zamknąłem sie w sobie i zyłem sobie własnym
        życiem. teraz mam 27 lat. przez ostatnie 3 lata spotykałem sie z wieloma
        dziewczynami ale to była znajomość z dziewczynami z internetu i w wiekszosci
        były to spotkania jednokrotne. takich spotkan było 5 z dziewczynami z
        internetu. oprócz tego koledzy i kolezanki próbowali mnie swatać itp ale jakoś
        nie wyszło, az w zeszłym roku w marcu na czacie spotkałem Anie, była inna niz
        wszystkie dziewczyny. gdy ją spotkałem wiedziałem ze to jest ONA. czekałem tak
        długo ale było warto. wiec nie trac nadziei tylko próbuj. ale nie rób tak jak
        jedna moja znajoma która po pierwszej randce sie zniechęciła i dopiero po kilku
        miesiacach znowu weszła na randki na czacie itp. trzeba próbować. pa pa
        • komandos57 [...] 14.05.04, 23:10
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Mary Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:57
      • Gość: Mary Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:58
        Droga Ewo! Odezwij się do mnie mój e-mail mary451@wp.pl. Może coś Ci doradze...
    • kwieto Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:27
      A moze warto troszke pozmieniac w swoim zyciu? Ok, twierdzisz ze nie masz szans
      na milosc. Zorganizuj wiec sobie zycie tak, by bez milosci bylo fajne i
      szczesliwe. Myslisz ze sie nie da? A dlaczego nie?
      Czego wlasciwie oczekujesz od tej osoby? Czy nie mozesz sama sobie tego samego
      zapewnic? Mozna siebie samego dopiescic, siebie "ukochac"...

      Walisz glowa w mur, moze trzeba poszukac innycb sposobow na przejscie? bo mur
      jak widac gruby jest. Ale moze da sie przeskoczyc, podkopac, obejsc? A moze
      trzeba sie odwrocic i pojsc w przeciwnym kierunku

      Wiesz mam takie wrazenie, ze ludzie ktorzy nie potrafia byc szczesliwi gdy sa
      tylko ze soba, nie potrafia sobie znalezc rowniez partnera. A nawet jak juz go
      znajda, to bardzo szybko okazuje sie, ze trafili z deszczu pod rynne.

      Moze to jest Twoj problem? moze trzeba przeprowadzic gruntowny remont wlasnej
      osoby?
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:38
        kwieto napisał(a):

        >Mozna siebie samego dopiescic, siebie "ukochac"...

        Jestes wlasnie taka osoba, ktora sie dopiescila i ukochala? Jesli tak, to powiedz
        mi, jak tego dokonales?
        Moze faktycznie wymagam zmian, ale nie wiem, co mam w sobie zmienic? Mam zaczac
        udawac kogos, kim nie jestem?

        > Wiesz mam takie wrazenie, ze ludzie ktorzy nie potrafia byc szczesliwi gdy sa
        > tylko ze soba, nie potrafia sobie znalezc rowniez partnera.

        Wspomnialam na poczatku, ze dlugo bycie singlem nie sprawialo mi takiego bolu,
        jaki odczuwam teraz. Ale nie chce byc juz sama. Juz tego nie potafie zaakceptowac.
        • kwieto Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 14:52
          Moj sposob byl prosty. Po prostu zamiast rozpaczliwie szukac sobie partnerki (a
          byl taki okres, byl) zajalem sie po prostu cieszeniem zyciem. Takie pstryk, i
          odpuscilem sobie liczenie na to ze "kiedys kogos spotkam", ze moze nowo poznana
          dziewczyna sie we mnie zakocha a ja w niej - po prostu zaczalem sobie zyc i nie
          przejmowac sie brakiem partnerki. Flirtowac z kolezankami, chodzic samotnie lub
          z przyjaciolmi do kina. Bardziej interesowac sie przyjaciolmi, czesciej sie
          spotykac, widywac.
          A sprawe poszukiwania "milosci" po prostu sobie odlozylem na bok i odpuscilem.
          I jak do tej pory nie zaluje, a przez okres czasu od momentu kiedy przestalem
          sie przejmowac poznalem sporo naprawde fajnych dziewczyn, ktore moglyby byc
          swietnymi partnerkami.

          I randki sa fajniejsze, bo nie przejmujesz sie "czy to ta/ten?" i nie
          zastanawiasz jak wypadniesz - po prostu siedzicie gdzies sobie, rozmawiacie,
          pijecie winko. Wyjdzie - dobrze, nie wyjdzie - tez dobrze.

          Tak sobie mysle, ze ludzie ktorzy czuja sie samotni, sa tak skoncentrowani na
          sobie samym i na swojej samotnosci, ze takie "prawdziwe zycie" (na wlasne
          zyczenie) przecieka im przez palce. To na prawde o wiele przyjemniejsze,
          zamiast siedziec i plakac nad soba, wyjrzec za okno, popatrzyc na blekitne
          niebo, pojsc do parku na spacer, siasc na lawce i prezac sie w sloncu poczytac
          ksiazke. A te wszystkie smutki po prostu odlozyc na bok, bo skoro z
          zastanawiania sie nad nimi nic dotad nie wyszlo, to raczej i teraz nie wyjdzie.

          Ze to trudne, ze nie masz nastroju? A moze warto sprobowac pomimo braku
          nastroju? wbrew kolaczacej sie w glowie mysli "jestem sama" usmiechnac sie, i
          zastanowic, co by tu dobrego przygotowac sobie na obiad? A moze spacer? A moze
          na basen? A moze wydzwonic wszystkich znajomych i pojsc z nimi na piknik?
          • Gość: andra Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.sbp.de / 62.96.100.* 28.07.04, 13:45
            Hej,

            wiem ze twoj mail jest mega stary... ale mam ochote to napisac
            ja sobie dalam spokoj z facetami i zaczelam sie bawic spedzac swietnie czas bez
            milosci mojego zycia, zwiedzam i jest mi z tym o zgrozo b. dobrze tylko czasem
            b. rzadko wzorce spoleczne budza we mnie niepewnosc, o kurcze chyba powinnam
            kogos miec, ale ja nie umiem byc z kims tak jak jest jest mi dobrze...,
          • asia8325 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 02.02.06, 10:08
            Gorzej jeśli wszyscy znajomi mają swoje plany, swoje problemy, swoje życie a
            przedze wszystkim swoim partnerów i nie bardzo mają chęć na chodzenie na pikniki
            z samotną znajomą z którą najwidoczniej coś jest nie tak, skoro ciagle jest sama:/
      • kwieto Dopisek 06.07.02, 14:39
        Wydaje mi sie, ze mniejszym problemem jest to, ze nie jestes z kims, ale to, ze
        cierpisz bedac sama ze soba. I lekarstwem wcale nie musi byc poznanie
        "mezczyzny zycia". Najczesciej zreszta tak nie jest. Rozejrzyj sie po swojej
        samotnosci, sproboj ja rozjasnic, ocieplic, i dopiero wtedy gdy owa samotnosc
        zrobi sie dosc przytulna, wyruszaj na poszukiwania.

        Zastanawia mnie, dlaczego, jak piszesz, chcesz zerwac znajomosc, ktora sie nie
        przerodzila w uczucie. Przeciez dogadujecie sie ze soba, jest wam dobrze, a ze
        nie jestescie para? Czasem o wiele lepiej jest miec kogos za przyjaciela a nie
        za meza/partnera. Dlaczego ktos, kto jest jak mowisz interesujacy, ale zarazem
        nie jest chetny do milosci ma byc od razu skreslony? To dziwne, ze nie chcesz
        doceniac przyjaciol, przeciez oni sa najcenniejsi. Moze wlasnie z takich
        powodow masz malo znajomych? bo z wszystkimi, ktorzy nie spelniaja pewnych
        oczekiwan zrywasz po prostu kontakt?

        Nie mozna liczyc, ze kazdy poznany mezczyzna musi Cie od razu pokochac. a jesli
        tego nie zrobi, to nie nalezy z nim utrzymywac kontaktu.
        Dlaczego boli Cie tak, ze on nie chce sie zakochac? Przeciez nie ma takiego
        obowiazku, DLACZEGO CIE TO AZ TAK BOLI? Moze warto takie pytanie sobie samej
        postawic i na nie odpowiedziec?

        Wiesz, to widac, kiedy ktos liczy na "cos wiecej". I bardzo czesto to wlasnie
        odstrasza. Nie patrz na kazdego mezczyzne, jak na potencjalnego partnera, takie
        patrzenie to skazywanie sie z gory na porazke i samotnosc.
        • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 14:54
          kwieto napisał(a):

          > Wydaje mi sie, ze mniejszym problemem jest to, ze nie jestes z kims, ale to, ze
          > cierpisz bedac sama ze soba. I lekarstwem wcale nie musi byc poznanie
          > "mezczyzny zycia".

          Nie licze na to, ze poznam od razu mezczyzne mojego zycia.

          > Zastanawia mnie, dlaczego, jak piszesz, chcesz zerwac znajomosc, ktora sie nie
          > przerodzila w uczucie. Przeciez dogadujecie sie ze soba, jest wam dobrze, a ze
          > nie jestescie para?
          > Dlaczego boli Cie tak, ze on nie chce sie zakochac? Przeciez nie ma takiego
          > obowiazku, DLACZEGO CIE TO AZ TAK BOLI? Moze warto takie pytanie sobie samej
          > postawic i na nie odpowiedziec?

          Chce zerwac te znajomosc, poniewaz to On dyktuje warunki naszej znajomosci. To on
          sie albo odzywa, albo i nie. Poznalismy przez net. Spotkalismy sie. Z jego strony
          padaly slowa, ktore pozwolily mi sadzic, ze cos bedzie, choc moze niekoniecznie
          wielka milosc. A poem nagle wszystko sie skonczylo. On nie jest moim
          przyjacielem. Jest dla mnie wazny, jest mi bliski, duzo mi dal, ale tez czuje sie
          przez niego skrzywdzona, troche oszukana. I faktycznie bylo z jego strony kilka
          malych, nazwijmy to, przemilczen. Chce zerwac te znajomosc, poniewaz podtrzymujac
          ja, ja sie oszukuje i ludze, i cierpie. Juz niemal o nim zapominam, az tu nagle
          niespodzianka, jego telefon. Ot tak, chcial zapytac, co u mnie. I to mnie wybija
          z rytmu.

          > Nie mozna liczyc, ze kazdy poznany mezczyzna musi Cie od razu pokochac. a jesli
          > tego nie zrobi, to nie nalezy z nim utrzymywac kontaktu.

          A jesli mowi, ze "kocha" i zaraz potem odchodzi? Po co mowic slowa, ktorych
          zneczenia sie nie rozumie.
          • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 15:00
            Ale dlaczego jego zapytanie "co slychac" wybija Cie z rytmu? A jesli nie
            odpowiada Ci, ze to on dyktuje warunki, to po prostu zerwij, nie rozumiem calej
            tej otoczki cierpienia wokol tego. Codziennie spotykam ludzi, ktorzy chca mi
            dyktowac warunki znajomosci. I po prostu przestaja byc moimi znajomymi, nie
            widze powodu, by przez to rozpaczac. Z jednym sie dogadam, z drugim nie. I nie
            mam zamiaru plakac, ze nie dogaduje sie z tym drugim. Bo wlasciwie dlaczego?
            • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 15:09
              Przed chwila nie rozumiales, dlaczego chce zerwac te znajomsoc, teraz
              podpowiadasz "zerwij". Dlaczego cierpie? Bo najwyrazniej wciaz jeszcze czuje do
              tej osoby cos wiecej niz uczucie sympatii. Posluchaj Kweto, domyslam sie, ze
              moje "lzy" Cie draznia. Ty sobie poradziles z samotnoscia. Ja sobie z nia nie
              radze. Tak sie sklada, ze chciala poplakac sobie tutaj, chocby po to, by w
              realu nie robic z siebie mazgaja, by poryczec przez wekkend i nie rozryczec sie
              ktoregos dnia w pracy. Bo nieraz mam na to ochote. Kiedys tez wydawalo mi sie
              nieprawdopodobne, ze mozna tak zle znosci samotnosc. Kiedys wzruszylabym
              ramionami. A dzis jest inaczej. Jade nad wode. Jada znjomi, parami, no i ja.
              Ide czasem na basen, sama a jakze. Do kina tez sama, albo z zaprzyjazniona
              para. Na kawe sama nie chodze, jakos mi niezrecznie. Ksiazke czytam na
              balkonie, bo jesli mam sie rozsiasc z ksiazka w parku, by liczyc na to, ze ktos
              sie przysiadzie, to po prostu bez sensu. A na spacery tez chodze. Oczywiscie
              sama.
              • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 15:20
                Oj nie chodzi o to, ze Twoje lzy mnie draznia. Chce Ci tylko pokazac ze sama
                sobie robisz krzywde tak na prawde.

                Wiesz, rozumiem, ze ktos sie wydaje interesujacy, ale na Boga, zakochiwanie sie
                "na zaboj" a w kazdym razie tak, by cierpiec z tego powodu, po drugiej czy
                trzeciej randce jest bardzo naiwne! A mniej wiecej po kilku randkach widac, czy
                ktos jest fajny i czy sie (wstepnie) "nadaje" czy nie. Czy warto sobie nim
                glowe zawracac, czy nie, i czy on chce sobie nami glowe zawracac. I jesli sie
                okazuje, ze tak nie jest, to po prostu sie rozstajecie, zostajecie przyjaciolmi
                i juz. Nie widze tu zadnego powodu by cierpiec.
                Chyba ze zwodzil, oszukiwal, najpierw rozpalil uczucie a potem porzucil. Ale z
                tego co piszesz, to ten scenariusz nie wchodzi w gre.

                Zastanawiam sie, skad sie bierze Twoja rozpacz, jakie ma zrodla. samotnosc...
                Mozna byc samotnym wsrod tlumu ludzi, i nie czuc sie samotnym, idac jak palec
                na srodku pustyni. I odpowiedz "bo jestem samotna" to troche zamalo. A czemu
                czujesz sie samotna? Czemu tak bolesnie odczuwasz brak mezczyzny? Czemu nie
                potrafisz sie cieszyc zyciem takim, jakie ono jest w tej chwili?
                Zadawalas sobie takie pytania? probowalas cos z tym zrobic?
                • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 15:36
                  kwieto napisał(a):

                  > Oj nie chodzi o to, ze Twoje lzy mnie draznia. Chce Ci tylko pokazac ze sama
                  > sobie robisz krzywde tak na prawde.
                  >
                  > Wiesz, rozumiem, ze ktos sie wydaje interesujacy, ale na Boga, zakochiwanie sie
                  >
                  > "na zaboj" a w kazdym razie tak, by cierpiec z tego powodu, po drugiej czy
                  > trzeciej randce jest bardzo naiwne! A mniej wiecej po kilku randkach widac, czy
                  >
                  > ktos jest fajny i czy sie (wstepnie) "nadaje" czy nie. Czy warto sobie nim
                  > glowe zawracac, czy nie, i czy on chce sobie nami glowe zawracac. I jesli sie
                  > okazuje, ze tak nie jest, to po prostu sie rozstajecie, zostajecie przyjaciolmi
                  >
                  > i juz. Nie widze tu zadnego powodu by cierpiec.
                  > Chyba ze zwodzil, oszukiwal, najpierw rozpalil uczucie a potem porzucil. Ale z
                  > tego co piszesz, to ten scenariusz nie wchodzi w gre.


                  Juz pisalam, ze ta znajomosc zaczela sie od internetu. Byly maile pisane
                  jezykiem, ktory tez mnie uwiodl, ale najbardziej lechtalo nie to, ze on szukal
                  kontaktu ze mna. Ze pisal, sms'sowal, dzwonil. Na poczatku to on niejako
                  podtrzymywal te znajomosc. Potem znalazl niemalze obiektywne powody, dla ktoryh,
                  mimo uczuc jakie do mnie zywi i zawsze zywic bedzie, okazalo sie, ze jednak nie
                  mozemy byc razem. To co mnie ujelo to jego wrazliwosc. MA wady, ktore nie sa
                  trudne do zauwazenia, a z drugiej strony nie znam innego chlopaka, ktory nie
                  bedac zniewiescialym mialby w sobie takie poklady niemalze kobiecej wrazliwosci.
                  To chyba pierwszy mezczyzna, z ktorym czulam takie porozumienie duchowe ;-) (ale
                  pompatycznie brzmi). Imponuje mi jego wiedza, jego pewnosc siebie. I nie jest
                  tak, ze wygladam jakiegokolwiek meskiego zainteresowania. Moglam z kims byc, byl
                  bowiem ktos, kto proponowal mi randki, ale to nie bylo.
                  A czemu tak bolesnie odczuwam samotnosc? Nie wiem. Ale nawet moje cialo tej
                  samotnosci nie akceptuje. Pragne pieszczot, pocalunkow, objec. Tylko to wiem.
                  >
                  > Zastanawiam sie, skad sie bierze Twoja rozpacz, jakie ma zrodla. samotnosc...
                  > Mozna byc samotnym wsrod tlumu ludzi, i nie czuc sie samotnym, idac jak palec
                  > na srodku pustyni. I odpowiedz "bo jestem samotna" to troche zamalo. A czemu
                  > czujesz sie samotna? Czemu tak bolesnie odczuwasz brak mezczyzny? Czemu nie
                  > potrafisz sie cieszyc zyciem takim, jakie ono jest w tej chwili?
                  > Zadawalas sobie takie pytania? probowalas cos z tym zrobic?

                  • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 15:45
                    A ja mysle, ze z tym "cialem co nie akceptuje samotnosci" to juz troszke
                    przesadzasz. Cialo robi to co umysl mu kaze. I nic wiecej. Znajomosci przez
                    internet maja to do siebie, ze latwo jest o sobie cos mowic, prezentowac sie w
                    jakims swietle, gdy sie siedzi na krzeselku przed komputerem. Obok kawka albo
                    herbatka, ciasteczka, i opowiadamy o swojej wrazliwosci i wnetrzu. Tyle ze mimo
                    wszystko ludzie sa wzrokowcami i moze sie okazac, ze osoba jest zwyczajnie "nie
                    w typie". I co wtedy? A poza tym, moze sie okazac, ze osoba co innego o sobie
                    mysli, a inna jest tak na prawde. lub swiadomie sie upieksza i idealizuje.

                    Natomiast jesli jedyna odpowiedzia na pytanie "czemu bolesnie odczuwasz
                    samotnosc?" bedzie "nie wiem, ale bliskosc drugiej osoby jest mi organicznie
                    potrzebna" to boje sie, ze bedziesz ciagle sie krecic w kolko :(((
                    Bo poki nie zrobisz porzadku z sama soba, raczej nie zmieni sie nic w Twoim
                    zyciu. A porzadke trzeba zaczac od wlasnie takich pytan.
                    • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 15:56
                      kwieto napisał(a):

                      > A ja mysle, ze z tym "cialem co nie akceptuje samotnosci" to juz troszke
                      > przesadzasz. Cialo robi to co umysl mu kaze. I nic wiecej. Znajomosci przez
                      > internet maja to do siebie, ze latwo jest o sobie cos mowic, prezentowac sie w
                      > jakims swietle, gdy sie siedzi na krzeselku przed komputerem. Obok kawka albo
                      > herbatka, ciasteczka, i opowiadamy o swojej wrazliwosci i wnetrzu. Tyle ze mimo
                      >
                      > wszystko ludzie sa wzrokowcami i moze sie okazac, ze osoba jest zwyczajnie "nie
                      >
                      > w typie". I co wtedy? A poza tym, moze sie okazac, ze osoba co innego o sobie
                      > mysli, a inna jest tak na prawde. lub swiadomie sie upieksza i idealizuje.
                      >
                      > Natomiast jesli jedyna odpowiedzia na pytanie "czemu bolesnie odczuwasz
                      > samotnosc?" bedzie "nie wiem, ale bliskosc drugiej osoby jest mi organicznie
                      > potrzebna" to boje sie, ze bedziesz ciagle sie krecic w kolko :(((
                      > Bo poki nie zrobisz porzadku z sama soba, raczej nie zmieni sie nic w Twoim
                      > zyciu. A porzadke trzeba zaczac od wlasnie takich pytan.

                      Dlaczego ja mam znajdowac odpowiedz na takie trudne pytania? Moj brat poznal
                      swoja dziewczne, bo mu sie podobala. To byl jedyny powod, dla ktorego chcial z
                      nia chodzic. Troche sie nachodzil, zeby zostala jego dziewczyna. Mial wtedy chyba
                      20 lat i nie staral sie usilnie odpowiadac na tak trudne pytania.
                      Z tego mozna oczywiscie wyciaganc wniosek, ze jestem wstretna jak noc.
                      W dalszym ciagu nie odpowiem Ci na pytanie, dlaczgo chce z kims byc. Chce i juz.
                      Mowiac o ciele, ktore tez tego pagnie powie tak: mezczyzni mysla o seksie ponoc
                      co dziesiec sekund i nikogo to nie dziwi. Moje cialo tez ma ochote na seks. I tez
                      sa dni, ze mysle o seksie co dziesiec sekund. Moze jestem bezmyslna, skor daje
                      soba powodowac mojemu bezmyslnemu cialu.
                      Powody mojej samotnosci:
                      - niska samoocena, nie czuje sie atrakcyjna nawet jesli slysze, ze jestem ladna,
                      bo... (oczywiscie nie na wszystkich moja uroda robi wrazenie),
                      - wstydze sie inicjowac kontakty, nie wiem, czy to niesmialosc czy cos innego,
                      boje sie osmiesenia, odtracenia, boje sie, ze bede sie narzucac,
                      - nie zaczepie obcego mezczyzny pod tzw. pretekstem, bo czulabym sie idiotyczne,
                      zaczepiam obcych mezczyzn tylko i wylacznie, gdy potrzbuje ich pomocy (jak zmiana
                      kola w rowerze, zdarzylo mi sie, pan pomogl).
                      Moze cos ze na nie tak. Tak, tak wlasnie pewnikiem jest. Innego wytlumaczenia nie
                      znajduje.

                      • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 16:04
                        Tyle ze roznica pomiedzy Twoim bratem a Toba jest taka, ze on ma dziewczyne, a
                        ty nie masz chlopaka. Sluchaj, nie musimy rozmawiac. Ja proponuje Ci zastanowic
                        sie nad sprawami podstawowymi, ktore sa podstawa poczucia samotnosci jakie
                        przezywasz. Tez sie kiedys meczylem z wlasna samotnoscia, i miedzy innymi
                        zadawanie takich pytan mi pomoglo. Bo nagle sie okazalo, ze wcale niekonieczna
                        jest obecnosc ukochanej, by sobie z samotnoscia poradzic. A obecnosc ukochanej
                        wcale tej samotnosci nie zmniejsza.
                        Ale to Twoj wybor, czy chcesz cos zrobic ze swoim zyciem, czy wolisz sie ciagle
                        krecic w kolko. Zreszta, kazdy obiera wlasna sciezke rozwoju, zaleznie od jego
                        predyspozycji. Ofert matrymonialnych niestety dla Ciebie nie znajde.
                        • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 16:08
                          kwieto napisał(a):

                          > Ofert matrymonialnych niestety dla Ciebie nie znajde.

                          Nigdzie nie napisalam, ze marze o dlugim, bialym welonie.
            • Gość: dopisek Re: Dopisek IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 06.07.02, 15:35
              Wiesz, bo mam wrazenie, ze ludzie ktorzy rozpaczliwie szukaja "kogos do
              kochania" licza na to, ze ich zycie sie wtedy zmieni. Zabarwi kolorami,
              zapachnie jak nigdy...

              A to jest zwykla bzdura!
              Bo jesli sami nie potrafia sie cieszyc wlasnym zyciem, to ani partner im w tym
              nie pomoze, ani tego za nich nie zrobi.

              Owszem, bedzie moment euforii, "och, kocham i jestem kochana/y". Ale ta euforia
              nie trwa wiecznie, miesiac, dwa, pol roku... I co potem?
              Dalej jest bez sensu i beznadziejnie, bo wyjsc z wlasnej beznadziejnosci trzeba
              samodzielnie i zadne podporki w postaci partnera/meza nie pomoga.

              Najpierw trzeba zrobic sobie samemu remont, zmienic podejscie do swiata,
              nauczyc cieszyc sie zyciem, a dopiero potem mozna myslec o partnerze.



              -------------moze nie bierz tego doslownie jako remont (ma dosc negatywny
              wydzwiek, kto lubi remonty?), ale jako zmiane intensywnosci trybu zycia.
              poprostu zacznij robic wiecej interesujacych zeczy sama dla siebie. czes w
              ktorym placzesz i rozpamietujesz, ze jestes sama wykorzystaj lepiej. badz
              bardziej samodzielna. bedzac z kims nie mozesz tez wiecznie za nim chodzic i
              zyc jego zyciem. baw sie i ciesz, a to przyciaga facetow. nie przejmuj sie
              nimi, bo nie warto. ignoruj czasem (niektorzy faceci powinni to miec przepisane
              przez lekarza!). nie przyzwyczajaj sie do nikogo, bo to nie ma sensu. zyj tak
              jakby wszystko bylo na chwile.
              nie wymagaj od nich duzo, bo i tak ci tego tym bardziej nie dadza - taka jest
              ironia losu. zdystansuj sie do nich, a najlepiej bierz tylko seks. wielu tylko
              o to chodzi a moze kiedys cos jeszcze wyjdzie.
              poprostu zyj swoim zyciem i bierz z niego jak najwiecej, moze jakies inne
              bedzie chcialo sie obok twojego toczyc.
              pozdr
              dopisek jest kobietą
          • Gość: ida Re: Dopisek IP: *.csk.pl 06.07.02, 15:16
            _ewa napisał(a):

            > Chce zerwac te znajomosc, poniewaz to On dyktuje warunki naszej znajomosci. To
            > on
            > sie albo odzywa, albo i nie.

            Ewa, nie żyjemy w XIX wieku. Ty też możesz sie odzywać albo i nie, a nie tylko
            czekać na ruch z jego strony. Ja to w sumie nie rozumiem dlaczego ludzie nie
            robią tego na co mają akurat ochotę. Jeśli chcesz z nim porozmawiać to dlaczego
            sama nie zadzwonisz/napiszesz do niego? Też na zasadzie "co słychać", a nie że
            dlaczego nie dzwoni, tudzież innych pretensji... Może masz takie problemy bo
            zwyczajnie jesteś za bierna? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?

            • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 15:26
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > _ewa napisał(a):
              >
              > > Chce zerwac te znajomosc, poniewaz to On dyktuje warunki naszej znajomosci
              > . To
              > > on
              > > sie albo odzywa, albo i nie.
              >
              > Ewa, nie żyjemy w XIX wieku. Ty też możesz sie odzywać albo i nie, a nie tylko
              > czekać na ruch z jego strony. Ja to w sumie nie rozumiem dlaczego ludzie nie
              > robią tego na co mają akurat ochotę. Jeśli chcesz z nim porozmawiać to dlaczeg
              > o
              > sama nie zadzwonisz/napiszesz do niego? Też na zasadzie "co słychać", a nie że
              > dlaczego nie dzwoni, tudzież innych pretensji... Może masz takie problemy bo
              > zwyczajnie jesteś za bierna? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?
              >

              Owszem, ja tez sie czasem odzywam jako pierwsza. Nie robie mu wymowek, bo niby na
              jakiej podstawie, przeciez jestesmy juz tylko para znajomych.
              Moze istotnie jestem troche bierna, ale wynika to z tego, ze boje sie odtracenia,
              osmieszenia. Po prostu to znikome doswiadczenie jakie mam, nauczylo mnie, ze
              szczerosc jednak nie poplaca. Bylam z tym chlopakiem szczera w kwestii moich
              oczekiwan w stosunku do niego, myslalm, ze on tez mowi mi to, co naprawe do mnie
              czuje. Ale patrzac na to z perspektywy czasu, dochodze do wniosku, ze pewnych
              slow naduzyl.
              • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 15:50
                _ewa napisał(a):


                > Owszem, ja tez sie czasem odzywam jako pierwsza. Nie robie mu wymowek, bo niby
                > na jakiej podstawie,
                > przeciez jestesmy juz tylko para znajomych.
                ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
                A byliscie kiedykolwiek czyms wiecej? Pocalunki przytulenia - to jeszcze nie
                bycie razem! To dopiero wstep, przygrywka! Byliscie ze soba? jak dlugo?


                > Ale patrzac na to z perspektywy czasu, dochodze do wniosku, ze pewnych
                > slow naduzyl.

                A moze pewne slowa nadinterpretowalas? I dopisywalas znaczenie, ktore bylo
                wylacznie w Twojej wyobrazni?
              • Gość: ida Re: Dopisek IP: *.csk.pl 06.07.02, 15:50
                _ewa napisał(a):

                > Moze istotnie jestem troche bierna, ale wynika to z tego, ze boje sie odtraceni
                > a,
                > osmieszenia.


                A wiesz jaki jest najlepszy sposób na wyleczenie się z tego lęku? Własnie sie
                ośmieszyć, i to najlepiej publicznie, żeby jak najwięcej ludzi widziało... Wcale
                nie żartuję, po czymś takim zacznie Ci zwyczajnie zwisać czy tym co robisz sie
                ośmieszasz czy nie...;-)


                Po prostu to znikome doswiadczenie jakie mam, nauczylo mnie, ze
                > szczerosc jednak nie poplaca. Bylam z tym chlopakiem szczera w kwestii moich
                > oczekiwan w stosunku do niego, myslalm, ze on tez mowi mi to, co naprawe do mni
                > e
                > czuje.

                Hmm, gdyby tak ktoś szczerze wyłożył swoje oczekiwania wobec mnie, to bym pewnie
                z oslupienia mu potaknęła, ale po powrocie do domu czym prędzej powyłączyła
                wszystkie telefony i przestała odpowiadać na maile...
                Nie za poważnie podchodzisz do tego wszystkiego? Brak takiej szczerości wcale nie
                oznacza, że sie kogoś oszukuje...
                • kwieto Re: Dopisek 06.07.02, 15:59
                  Mowisz, ze facet przestraszyl sie, ze nie dorasta do wymagan i zrejterowal?
                  Calkiem mozliwe...

                  Osobiscie na wszelkie wypowiedzi dziewczyny typu "oczekuje zrozumienia i
                  wspierania sie" (nie twierdze, ze _ewa taka jest) reaguje bardzo alergicznie i
                  najczesciej "uciekam z krzykiem". Bo pachnie to zrzucaniem na mnie wszystkich
                  problemow i zazalen, oraz wymaganie wsluchiwania sie w glebokie vivisekcje i
                  przemyslenia...
                  A to jest fajne, ale raz na pol roku, na codzien, w zwiazku, to bardzo meczace.
                  Mam wrazenie, ze takie osoby bardziej potrzebuja psychoanalityka niz
                  partnera...
                  Ja chce sie z dziewczyna cieszyc zyciem, smiac, bawic - ale jak tu sie cieszyc,
                  skoro ona nie potrafi?
                  • _ewa Dzieki za poswiecony czas, ale obowiazki wzywaja 06.07.02, 16:10
                    kwieto napisał(a):

                    > Ja chce sie z dziewczyna cieszyc zyciem, smiac, bawic - ale jak tu sie cieszyc,
                    > skoro ona nie potrafi?

                    Moze faktycznie nie umiem sie cieszyc zyciem. Tylko dlaczego? Mam na to
                    odpowiedz, ale to zupelnie inna historia.
                    • kwieto Re: Dzieki za poswiecony czas, ale obowiazki wzywa 06.07.02, 16:24
                      Opowiedz. Moze gdy ten problem sie rozwiaze, znikna problemy z samotnoscia?
                  • Gość: ida Re: Dopisek IP: *.csk.pl 06.07.02, 16:47
                    kwieto napisał(a):

                    > Mowisz, ze facet przestraszyl sie, ze nie dorasta do wymagan i zrejterowal?

                    no, to wszystko zależy co i jak usłyszał... ale raczej nie zrejterował tak do
                    końca, bo jednak jakis kontakt z Ewą utrzymuje. Tylko jak sie chce z kimś tylko
                    pójść do kina czy na kawę, bez żadnych zobowiązań, a poruszony zostaje temat
                    wzajemnych oczekiwań(nawet w bardzo, bardzo subtelnej formie) to można się
                    nieźle "spłoszyć"... I po takim "falstarcie", kiedy jedna ze stron się zbyt
                    wcześnie zdradziła :-) raczej nie ma szans na "coś więcej"... Bo nie da się juz
                    tego odwołac...

                    Ale przyszła mi do głowy jeszcze taka jedna sugestia dla Ewy- może za bardzo
                    oczekujesz, że wszystko powinno być pięknie od samego początku- pozanją się, w
                    niemal tym samym momencie zakochują w sobie i potem żyją długo i szczęśliwie? I
                    że jak tak nie jest, to to nie ma sensu?
                    Owszem bywa i tak, nie powiem...:-)

                    Ale bywa też, że przed "zyli długo i szczęśliwie" jest seria awantur i wzajemnej
                    niechęci...
                • _ewa Re: Dopisek 06.07.02, 16:06
                  Teraz Wy mnie nie rozumiecie. Nie jest tak, ze ja wszystko wyluszczylam w dwoch
                  zdaniach: "Moje oczekiwania wobec Ciebie sa takie i takie. Co Ty na to?"
                  Przeciez to, co mowie, to jakis skrot. Pewnie ze ja tez popelnilam bledy. Sek w
                  tym, ze trudno bylo ich nie popelnic, skoro to byla moja pierwsza prawdziwa
                  znajomosc z mezczyzna. Dzialalam na oslep. I nadal tak dzialam. Po prostu przed
                  tym nic sie w moim zyciu nie zdazylo. I po tym wlasciwie tez nie. Na dobra
                  sprawe jestem kompletna ignorantka w tych sprawach. 17-latki maja wieksze
                  doswiadczenie niz ja i wieksze znawstwo mezczyzn. Pewnie tez stad sie bierze
                  moje przerazenie stanem mojego zycia. Gdybym miala napisac moje uczuciowe CV,
                  to tylko rubryka pt. "milosci platoniczne" ialaby wiecej wpisow. Masz racje,
                  Kwieto, On i ja dopiero probowalismy sie dopasowac, ale jednego jestem pewna, z
                  jego strony padly slowa, ktorcy nie powinien byl mowic, bo nie czul tego, o
                  czym zbyt pochopnie mowil. Wiele rzeczy moge poddac w watliwosc, ale tego
                  jednego jestem po prostu pewna. ja sie nad pewnymi sprawami zastanawialm, zanim
                  padly z mojej strony pewne deklaracje, on chyba mwil, a pozniej dopiero
                  zrozumial wage (powage) pewnych swoich slow. Szkoda. A ze bylam spragniona
                  takich slow, woec chcialm w nie wierzyc.
              • kamfora Postawione na glowie... 06.07.02, 16:21

                Tak sobie czytam i czytam i mysle, ze kazdy ma jakiestam wyobrazenie
                "idealnego partnera" - (patrz chociazby watek jaka chcialbys miec zone/meza )

                I teraz: kazdy "zdaje sobie sprawe", ze nie ma idealow. No, to co sie dzieje?
                Bierze sie pierwszego lepszego, ktory okazal jakiestam zainteresowanie,
                inwestuje sie w niego/nia caly kapital* uczuc, a potem probuje takiego
                delikwenta "dopasowac" do pierwotnej wersji wymarzonego partnera. I zarzuca
                brak odpowiedzialnosci, naduzywanie slow tudziez inne takietam...;-)

                Nie chce przez to bynajmniej powiedziec, ze nie mozna jakos na siebie
                pozytywnie oddzialywac, zmienic sie na lepsze "dla ukochanego"...
                Ale, na Boga - niech to nie bedzie celem samym w sobie takie ociosywanie
                tego drugiego. Niech nie bedzie, ze "jedyna jego zaleta jest to, ze mowi,
                ze mnie kocha, a reszta to same wady, z ktorymi zaczynam walke od zaraz"

                (*kapital uczuc kazdy ma taki, jaki ma - jeden wiekszy, drugi malutki ;-)
      • Gość: Aśka Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 16:11
        A ja myslę, że czasami nie warto szukać, lepiej nauczyc się byc samemu, bo nie
        musisz ciagle sie rozczarowywać albo cierpiec, bo ktos Cie rani. dajesz komus
        wszystko, a on nagle zmienia sie.... chyab nie ma co tak rozpaczać nad
        samotnością. Trzeba sie nauczyc żyć właśnie tak..
    • Gość: Yz Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dip.t-dialin.net 06.07.02, 16:11
      duzo w tym co kwieto pisze jest prawda, chociaz czasem jego wyrozumialosc mnie
      drazni, bo jakos nie chodzi w parze z realem, ale to inna sprawa.

      zmienic sie nie oznacza udawac kogos innego, zycie jest co prawda czasem
      teatrem ale przed soba nie potrzeba/powinno sie grac jakiejs roli.

      zmienic, znaczy, zmienic proces myslenia, zobacz ten swiat z innego punktu
      widzenia: jestes ladna kobieta, za ktora sie mezczyzni ogladaja, masz
      dobra prace, gdzie mieszkac itd. to ze czasem brakuje kogos do przytulenia,
      no coz, zycie jest jakie jest, kiedys ktos sie pojawi, jesli nie bedzies
      zyc tylko marzeniami.

      jesli ci pomoze, nie jestes sama w twojej samotnosci, bez roznicy plci.
    • momi Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 16:13
      Najpierw prosisz o radę,a gdy dostajesz je twierdzisz,że chciałaś się tylko
      wyżalić.Sama przyznajesz,że siedzisz w domu, płaczesz i użalasz się nad sobą.To
      odstrasza nie tylko mężczyzn:)))Dlaczego nie wychodzisz do ludzi? Nikt nie
      przyjdzie do Ciebie.Masz jakieś zainteresowania? Dlaczego nie próbujesz nadać
      sensu Twojemu życiu. Rozwijaj swoje pasje ,wychodz do ludzi, niewinnie flirtuj
      z mężczyznami, uśmiechaj się i nie oczekuj,że każdy napotkany mężczyzna, który
      jest miły to potencjalny partner.
      • belami1 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 18:31
        Kto powiedział że wszyscy mamy być szczęśliwi i mamy być z kimś kto nas kocha ?
        Miłość nie jest dla każdego, trzeba mieć szczęście jak do wszystkiego. Też
        mógłbym rozdzierać szaty jaki to ja 26 letni nieszczęśliwy jestem, tylko co mi
        to da oprócz garści mądrości od forumowych bywalców, którzy mogą być równie
        samotni jak ja ?
    • Gość: Alla Wlasny przyklad IP: *.a2000.nl 06.07.02, 20:19

      Wszystko co tu pisza powyzej moi przedmowcy jest strasznie madre i czesto
      prawie niewykonalne w sytuacji i stanie ducha Ewy.
      Ewa, mialam zupelnie to samo. To byla rozpacz, depresja i rozumiem o czym
      mowisz. Wyszlam za maz krotko przed 30-tka, bardzo krotko, rodzina i znajomi
      polozyli juz na mnie kreske, ze staropanienstwo mam jak w banku. Nikt juz nie
      wierzyl, ze bedac biedna nauczycielka w bardzo malym miasteczku, przecietnej
      urody, z waskim kregiem znajomych, starszych, zonatych i glownie z pracy, bez
      dostepu do komputera, moge wyjsc za maz, tym bardziej ze nigdy z nikim mnie nie
      widywano i od zawsze bylam samotna. Na filmach o milosci plakalam z zazdrosci i
      nigdy nie rozumialam jak ona mogla go nie chciec, a on mogl ja tak kochac.
      Boze, to niemozliwe. A jednak. Przybyl ksiaze i porwal mnie, wprawdzie nie na
      bialym koniu, tylko pociagiem, ale nie wymagajmy za duzo od zycia.

      Opowiem jak do tego doszlo. Wymaga wiele sily, zeby odbudowac w sobie nadzieje,
      ale coz masz do stracenia?? Pograzajac sie w depresji tracisz wszystko i przede
      wszystkim czas. Dzialajac mozesz tylko zyskac. Zaraz napisze co ja zrobilam i
      pewnie to tez zadziala i w twoim przypadku. Mnie sie udalo. Trzeba wziac sie
      ostro za siebie i przygotowac na to, ze bedzie trudno jak cholera. Ale czy
      teraz jest ci latwiej? tak wiec koniec mazgajstwa i rozpamietywania porazek.

      Stan ducha w jakim sie znajdujesz jest trudny, a depresja poraza. Tak pewnie
      czujesz i ja tez tak czulam. A oto co zrobilam:
      1. ze wszystkich sil staralam sie nie uzalac nad soba i swoja samotnoscia
      (trudne cholernie), ze wszystkich sil staralam sie skoncentrowac na
      przyjemnosciach i tym co mi w zyciu sie udalo, na przekor wszystkiemu
      powtarzalam sobie ze jest dobrze i bedzie jeszcze lepiej (chociaz dusza wyje,
      ze to nieprawda!!!), i przede wszystkim staralam sie NIGDY nie czuc sie
      nieszczesliwa patrzac na innych zakochanych i kochajacych w miejscach
      publicznych i kazda zazdrosna mysl zamieniac na inna ("fajnie ze im sie udalo,
      mnie tez sie uda"). To jest najtrudniejsze, ale nie ma nic za darmo. Pomoca
      byla mi ksiega Koheleta (cytuje z pamieci): "na wszystko jest czas pod sloncem,
      jest czas siewu i czas zbioru, czas pieszczot fizycznych i czas wstrzymywania
      sie od nich")
      2. Na depresje najlepszy jest ruch (sport, w trakcie ruchu wydzielaja sie w
      mozgu rozne substancje, ktore wplywaja pozytywnie na stan ducha i dlatego punkt
      1 jest WYKONALNY). Bez sportu to tylko jakies prochy antydepresyjne zostaja, a
      z tymi lepiej uwazac. SPORT jest konieczny. Zapisz sie na wszystko jedno co,
      cos co lubisz, ale nie po to zeby kogos poznac (rozczarujesz sie tylko, nie
      oczekuj niczego), schudnac, wyladniec, tylko po to zeby wyskoczyc z depresji,
      polubic swoje cialo i siebie.
      3. sprawialam sobie przyjemnosci (kapiel w pianie, przy swiecach, z olejkami
      aromatycznymi, muzyczka, kadzidelko itp), fajny ciuch, fajna podroz (to co ze
      samemu), film typu "Amelia" albo inny pozytywny i optymistyczny itp itd
      4. kupilam sobie psa, wreszcie bylam dla kogos najwazniejsza, a poza tym
      wychodzac z psem mozna poznac fajnych ludzi... Taki czworonog to masa radosci...

      I tak sobie zylam przez jakis czas starajac zapomniec ze jestem samotna,
      cieszyc sie zyciem i majac nadzieje wbrew wszystkim, wszystkiemu i czesto samej
      sobie, ze cos sie zmieni.
      I sie zmienilo!!
      Poznalam tak fantastycznego goscia, przystojnego, eleganckiego i bardzo dobrego
      dla mnie, ze znajomym kolezankom szczeki, a wrednym ciotkom-klotkom kapcie
      opadly. Gosc niesamowity, warto bylo czekac tak dlugo.
      Tego i tobie zycze.




      • _ewa Re: Wlasny przyklad 06.07.02, 20:23
        Dzieki Alla. Myslalam juz o psie, tylko ze ja sie cholernie psow boje ;-) Ale
        dzieki za ten post. Pozdrawiam :-)
        • elenai Re: Wlasny przyklad 07.09.04, 15:32
          to moze kot?
    • Gość: Martyna Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.proxy.aol.com 06.07.02, 21:41


      Droga Ewo!


      Rozumiem o czym piszesz bo samotnosc bywa okrutna . Ja wychowywalam sie w
      takiej zimnej rodzinie wiec praktycznie od 9 roku zycia kiedy zmarl moj tato
      czulam sie samotna. Ale nie chce sie rozwodzic teraz nad moim zyciem bo to nie
      miejsce i czas tylko nad Twoim.

      Nie wiem czy mieszkasz w malym miasteczku czy w duzym miescie ale w obu tych
      miejscach masz szanse na to aby nie byc samotna.

      1.Niestety na tym swiecie ( pomijajac nielicznych szczesciarzy ) to co chcemy
      nie przychodzi do nas samo. Nie czekaj az swiat zapelni sie kochajacymi Cie
      mezczyznami i gromada przyjaciol siegnij po to czego w zyciu pragniesz.

      2. Kwieto ma racje w kilku punktach jeski chcesz byc z mezczyzna musisz miec
      swoj maly swiat jakies zainteresowania tzw wlasne zycie bo inaczej jak poznasz
      mezczyzne to o czym bedziesz z nim rozmawiac , co bedziecie robic razem? czym
      go zainteresujesz

      3. jESLI BEDZIESZ MIEC TZW SWOJ SWIAT, swoich przyjaciol to bedziesz zajeta co
      pozwoli Ci miec wiekszy dystans do siebie i ludzi i nie bedziesz widziala w
      kazdym mezczyznie szansy na wybawienie.

      4. Mozew pracy , ktora wykonujesz jest dziewczyna lub kilka dziewczyn, ktore
      moga stac sie Twoimi przyjaciolkami i sa tez wolne. Zrob liste tych osob i
      staraj sie do nich zblizyc.

      5. Znajdz kilka zainteresowan, hobby, ktore lubisz i staraj sie poswiecic na
      nie kilka godzin w tygodniu - prawdopodobnie po miesiacu, 2 , 3 , 4 poznasz
      nowych przyjaciol a moze i interesujacych mezczyzn.

      6. Nie boj sie odrzucenia bo co sie stanie jesi zaproponujesz komus wspolne
      wyjscie i ten ktos odmowi i tak jestes samotna wiec nie masz nic do stracenia.

      Pozdrowienia

      Atak wogole to napisz na priv slonce5@yahoo.com
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 21:52
        Wiecie, co mnie zabolalo, ze potraktowaliscie mnie, jak glupia gaske, ktora nie
        ma zdnych zainteresowan, wiec to nie dziwota, ze jest w sumie sama. Nie twierdze,
        ze pozjadalam wszystkie rozumy, ale mam swoje zainteresowania, mam o czym z
        ludzmi rozmawiac i nie jestem zapomniana przez wszystkich Ewa. Sek w tym, ze nie
        potrafie przekuwac znajomosci z mezczyznami w cos wiecej niz tylko znajomosci.
        Ten chlopak, zanim odszedl twierdzil, ze bardzo dobrze mu sie ze mna rozmawia,
        ale pewnie klamal skoro ode mnie odszedl. Moja przyjaciolka, bo mam kilkoro
        przyjaciol, tyle, ze to waskie grono, tez dziwi sie, ze jestem sama. Moze zabrzmi
        to zarozumiale, ale znam pare kobiet, ktore nie maja wiele do powiedzenia, a
        jednak sa z kims, sa kochane. Znam tez kilka wspanialych kobiet o szerokich
        zaintresowaniach, sporej wiedzy, a jednak samotnych. Nie wiem, moze jest we mnie
        cos, co odpycha.
        • kamfora Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 21:58
          _ewa napisał(a):

          > Moze zabrzmi
          > to zarozumiale, ale znam pare kobiet, ktore nie maja wiele do powiedzenia, a
          > jednak sa z kims, sa kochane.

          Sie wtrace jeszcze raz.
          Moze to wlasnie to. Patrzysz na innych i sie zastanawiasz: "ona jest DUZO
          GORSZA ode mnie, wiec dlaczego ona jest szczesliwa, a nie ja?"
          Nastepny krok to: "ja bym go bardziej potrafila uszczesliwic, niz jego zona"

          Przepraszam, chyba mnie ponioslo - czasem tak mam.
          • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 22:34
            kamfora napisał(a):

            > _ewa napisał(a):
            >
            > > Moze zabrzmi
            > > to zarozumiale, ale znam pare kobiet, ktore nie maja wiele do powiedzenia,
            > a
            > > jednak sa z kims, sa kochane.
            >
            > Sie wtrace jeszcze raz.
            > Moze to wlasnie to. Patrzysz na innych i sie zastanawiasz: "ona jest DUZO
            > GORSZA ode mnie, wiec dlaczego ona jest szczesliwa, a nie ja?"

            Ok, zgoda, tak czasem mysle, patrzac na pewne osoby.

            > Nastepny krok to: "ja bym go bardziej potrafila uszczesliwic, niz jego zona"

            Ale tak akurat nie. Nie pocigaja mnie mezczyzni innych kobiet. Niedawno zmienilam
            prace. Moja uwage zwrocil bardzo przystojny kolega. Nie powiem, przez pierwsze
            dwa tygodnie bardzo mi sie podobal, az do chwili gdy dwiedzialam sie, ze ma zone.
            Moze to brzmi dziwacznie, ale jak reka odjal. Jest dla mnie po prostu koelga,
            nadal uwazam, ze jest przystojny, ale mnie zupelnie nie pociaga.

            Tak, odczuwam zadrosc, patrzac na tych, ktorzy z kims sa.
            I jeszcze cos o zainteresowaniach, ktore moga byc magnesem dla tej drugiej
            strony. Znam pewnego chlopaka, ma kilka zainteresowan, jest przstojny,
            wyksztalcony, ale jest sam i tez bolsnie to odczuwa. Nie wiem, moze jest cos w
            osobowosci tej osoby, ale w jego przypadku na pewno brak zainteresowan nie jest
            tym, co go dyskwaliikuje.
            Chcialam sie tu po prostu wyzalic, bo jest mi zle. Reakcje sa rozne. Jedne sa
            takie, ktore mnie w jakis sposob podnosza na duchu, inne odbieram jak polajanki.
            Jestem tylko czlowiekiem. Znow sie pewnie naraze, ale nie uwazam sie za pusta,
            bezmysna istote, ktora nie ma kompletnie nic do zaoferowania. Oczywiscie moge sie
            mylic.


            > Przepraszam, chyba mnie ponioslo - czasem tak mam.

        • rozdarta wiara 07.07.02, 00:09
          Sek w tym, ze nie
          > potrafie przekuwac znajomosci z mezczyznami w cos wiecej niz tylko znajomosci.

          jesli to rzeczywiscie sedno sprawy, to proponuje "pociwczyc" podrywanie
          i "przekuwanie" na obiektach starszych wiekiem! oni w wiekszosci uwielbiaja
          mlodsze kobietki. mam znajoma, ktorej dodalo to wiary w siebie i odwagi.

          ewo, wierze, ze spotkasz juz niedlugo wspanialego faceta, ktory zaspokoi twoje
          potrzeby. ty tez musisz w to przede wszystkim WIERZYC. 31 to mlody wiek! moja
          znajoma ma 55 i wierzy, ze spotka swoja milosc.

    • white.falcon Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.07.02, 22:56
      Witam!
      Zapytujesz, jak wyjść z samotności. Mam tyle lat, co Ty, Ewo, tez można mnie
      uznać za osobę samotną, ale spójrz na to dwojako. Po-pierwsze - faktem jest, że
      samemu, bez oparcia jest ciężko, ale jak wrócisz przemęczona z pracy, to
      doceniasz drobiazgi, że n.p. wszystko jest na swoim miejscu, jak zostawiłaś,
      możesz odpocząć, zająć się sobą, no i pilota ci nikt z ręki nie wyrwie;-). Ale
      po-drugie samotność oprócz dysponowania sobą i swoim czasem dowolnie daje, w
      kość pod tytułem - jak cię coś boli, świat dokopał, to nie masz komu
      ponarzekać. Ale cóż - ten mankament można jeśli nie zaakceptować, to z nim się
      pogodzić. Nauczyłam się tego. Uznaję siebie za osobę wbrew samotności -
      szczęśliwą. Inni mają gorzej. Aha, jestem samotna z musu, nie z wyboru.
      Pozdrawiam, nie wpadaj w rozpacz :-))
      • Gość: Renka Re: samotnosc dlugodystansowca IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 07.07.02, 02:29
        Biegniesz przez zycie na jednym oddechu, bez przerwy, bez czasu na odpoczynek,
        na relaks.Po drodze spotykasz ludzi, ktorzy sa jakos zajeci soba, bo juz gdzies
        odpoczeli, zrelaksowali sie, wykorzystali te mala przerwe na zmiane, moze nawet
        ich calego, dotychczasowego zycia i stosunku do innych ludzi.
        Ewo, ja tez jestem osoba samotna, mimo, ze mam szczesliwa(podobno) spora
        rodzine. Moje zycie zawsze bylo na tzw max. Teraz place cene za brak przerwy,
        za brak rozrywki, relaksu. Mimo, ze mam wszystko, co zaplanowalam, brak mi
        jednego: radosci zycia. Nie potrafie nawet doceniac wysilkow tych, ktorzy sa
        wokol mnie, bo tak naprawde chyba nic o nich nie wiem, sa jak czarna kartka
        papieru.
        Prosze cie, zrob sobie przerwe na remanent, jak doradzaja ci inni.Pomysl, co
        trzeba by zmienic natychmiast, a co pozniej, oczywiscie, aby osiagnac swoj cel.
        Zycze ci wszystkiego najlepszego i najfajniejszego faceta pod sloncem :)
    • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.02, 17:24
      Mogę zrozumieć Twój żal,nie potrafie jednak zrozumieć Twojej bezczynności.
      Jesteś kobietą jak piszesz do rzeczy więc zastanów się w czym tkwi problem.
      Są tysiące możliwości aby taki stan zmienić.Wydaje mi się że Ty sama niewiele
      robisz aby życie stało się ciekawsze. Książka choćby najciekawsza nie jest
      przeszkodą aby wyjść z domu poznać nowych ludzi i rozwinąć skrzydła.
      Stworzyłaś sobie kawałek wirtualnego świata z wyimaginowanym facetem i bardzo
      systematycznie rozwijasz pewne wizje z nim związane.Tylko po jaką cholerę.
      Wiec że samotność jest straszna, ale samotność we dwoje jeszcze gorsza.Taką masz
      w tej chwili sytuację.Przestań liczyć na jego emeile tylko zacznij działać.
      Mając 31 lat można zbudować wspaniały związek z drugą osobą i korzystać z życia.
      Wyjedz w interesujące miejsce niech to będzie Krynica,Kudowa,Jarosławiec gdzie
      ludzie spotykają się przy piwku,rozmawiają o duperelach,spontanicznie tańczą i
      rozmawiając ze sobą poznają się wzajemnie.Nastawiłaś się na luksus że ktoś zjawi
      się i dostarczy Ci tę drugą osobę.Tak nie można podchodzić do sprawy.
      Zacznij być odważniejsz, prowokująca,pokaż kobietę w jej pełnym blasku, wtedy
      przekonasz się że polezą za Tobą jak barany. Jeżeli połączysz swój wygląd i
      śmiałość dodasz do tego mądrość i wiedzę sama będziesz zaskoczona. Czy nie jest
      przypadkiem tak że blokujesz do siebie dostęp.Musisz wiedzieć że facet też
      potrzebuje zielonego światła.Nie wszystko od razu musi kończyć się seksem.To
      przychodzi samo i decydujesz o tym właśnie Ty.
      Nikt za Ciebie nie znajdzie cudownej rady na Twój problem { ludzie jaki problem}
      rozwiązanie jest tylko w Twoich rękach.Gdyby ludzie myśleli tak jak Ty to jakieś
      70% byłoby osobami samotnymi ponieważ dopiero od jakiegoś czasu zmienia się
      bezpośredniość polaków. My nadal potrzebujemy kilku spotkań aby mówić sobie na
      ty.Zapominamy że mamy imiona.Patrzymy na wiek,i inne tego rodzaju pierdoły.
      Dodatkowo będąc samotnymi zaczynamy szukać rówieśników no może niewiele
      starszych, nic bardziej mylnego. Doceń facetów którzy mają 40 i trochę więcej.
      To właśnie wśód nich można znaleść ludzi bardzo doświadczonych,poważnych którzy
      przez swoje życie bardzo dużo się nauczyli i potrafią wyciągnąć z tego właściwe
      wnioski. Nie patrz krytycznie na rozwiedzionego bo to może właśnie być ten
      który jest twoją drugą połową, gwarantem Twojgo dalszego spokojnego życia.
      Szczerze powiedziawszy Twoje narzekanie mnie irytuje ponieważ uważam że w ten
      sposób próbujesz znaleść swatkę która szczęśliwie wyda Cię za mąż.
      Imię pełne masz grzechu więc nie będzie Ci znowu tak trudno działać tylko
      wreszcie zdecyduj się na to.
      Bardzo serdecznie życzę Ci otwartośći w realizacji tego co podpowiadają Ci
      wszyscy w tym wątku. Najpierw odwagi potem szczęśćia.

      pozdrawiam
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 18:57
        Dzieki za post, masz slusznosc w kilku sprawach, ale nie we wszystkim moge czy
        chce sie z Toba zgodzic.

        Gość portalu: 007wc napisał(a):

        > Książka choćby najciekawsza nie jest
        > przeszkodą aby wyjść z domu poznać nowych ludzi i rozwinąć skrzydła.

        Jasne, ze moge wyjsc z domu, moge pojsc do kawiarni usiasc przy stoliku i udawac,
        ze na kogos czekam. Czasem wychodze gdzies ze znajomymi, ale nie poznaje zbyt
        wielu nowych ludzi. A wsrod znajomych dominuja pary.

        > Wyjedz w interesujące miejsce niech to będzie Krynica,Kudowa,Jarosławiec gdzie
        > ludzie spotykają się przy piwku,rozmawiają o duperelach,spontanicznie tańczą i
        > rozmawiając ze sobą poznają się wzajemnie.

        W tym rzecz, w gronie znajomych, w gronie kolezanek jestem osoba rozmowna i
        odwazna, natomiast gdy wchodze w nowe srodowisko, zazwyczaj niesamowice sie
        usztywniam. Trace wszelka spntanicznosc, analizuje kazdy swoj ruch. Nie jestem do
        konca soba, jestem strasznie grzeczna, strasznie uprzejma, tak ze mnie samej robi
        sie chwilami niedobrze. Nie wiem, skad sie to u mnie bierze. Nie jest to swiadoma
        gra, ale taka wlasnie jestem. Moze po prostu zalezy mi, zeby mnie polubili. Musi
        uplynac sporo czasu, bym zaczela byc soba. Jasne, moge wyjechac do Krynicy czy
        gdziekolwiek indziej, ale ja nie przylacze sie do grupy, nie wlacze sie w zadne
        towarzyskie zycie, bede stala obok bede sie co rano witac przy sniadaniu,
        wymienie zdawkowe uwagi o pogodzie i na tym koniec. Nie opwoeim sprosnego zartu,
        choc takie tz znam, bo bede odgrywac role grzecznej dziewczynki. Wiem, ze
        popelniam blad, wiem, ze nikt nie bedzie mnie prosil, ale ja sie nie odwaze. Moze
        tu jest pies pogrzebany.

        > Zacznij być odważniejsz, prowokująca,pokaż kobietę w jej pełnym blasku,

        Ha, wlasnie tego nie porafie. Pewna kolezanka pracuje ostatnio nade mna, probuje
        mnie odwazniej ubierac. Wstydze sie swojej cielesnosci, choc mam przynajmniej
        jeden kobiecy atut.

        > Musisz wiedzieć że facet też potrzebuje zielonego światła.

        Nie daje zielonego swiatla mezczyznom, na ktorych mi zalezy, juz o tym
        wspominalam. Nie robie tego w obawie, ze i tak moje sygnaly zostana bez
        odpowiedzi. Boje sie nawet zaryzykowac. Wysylam za to czasem mylne sygnaly. Wobec
        mezczyzn, ktorzy sa mi calkowicie obojetni, potrafie byc swobodna i zalotna.
        Wiem, ze w takich sytuacjacch, choc mi na tym bynajmniej nie zalezy, zwracam
        uwage. Na tym polega przewrotnosc nie wiem czy mojego charakteru, czy sytuacji.

        > Patrzymy na wiek,i inne tego rodzaju pierdoły.
        > Dodatkowo będąc samotnymi zaczynamy szukać rówieśników no może niewiele
        > starszych, nic bardziej mylnego. Doceń facetów którzy mają 40 i trochę więcej.
        > To właśnie wśód nich można znaleść ludzi bardzo doświadczonych,poważnych którzy
        > przez swoje życie bardzo dużo się nauczyli i potrafią wyciągnąć z tego właściwe
        > wnioski.

        Przykro mi, nie chce nikogo urazic, ale mezczyzni po 40-ce nie interesuja mnie.
        Mam kolezanke, ktora zawsze zwracala uwage na mezczyzn dojrzalych. Ja natomiast w
        jej opinii uchodzilam za te, ktora oglada sie za chlopcami. Juz predzej mezczyzna
        mlodszy ode mnie, ale na pewno nie duzo starszy. Wiem, ze zycie bywa przewrotne,
        a upieranie sie przy czyms nie ma sensu, ale nie chce, nie potrafie i prawde
        powiedziawszy nie zwracm generalnie uwagi na mezczyzn po 40-ce. Bywaja bardzo
        madrzy, bo taka znajomosc tez zawarlam droga internetowa, ale spotkanie bylo dla
        mnie przynajmniej rozczarowaniem. Na przeciwko mnie siedzial stary czlowiek. Ta
        kwestia byla kiedys podejmowana na forum "Kobieta" - jak mi sie wydaje. Bardzo
        czesto polski 40-latek jest niestety zaniedbany, a przez to sprawia wrazenie
        starszego niz jest w rzeczywistosci.

        > Nie patrz krytycznie na rozwiedzionego bo to może właśnie być ten
        > który jest twoją drugą połową, gwarantem Twojgo dalszego spokojnego życia.

        Przepraszam, ale niby dlaczego mam byc bezkrytyczna wobec rozwiedzionego? Gdybym
        miala 25 a nie 31 lat, wowczas moglabym sobie pozwolic na pewna doze krytycyzmu?
        Czasem to slysze w rozmowach na czacie "masz 31 lat, nie jestes mlodziutka, co
        sobie wyobrazasz?"

        > Szczerze powiedziawszy Twoje narzekanie mnie irytuje ponieważ uważam że w ten
        > sposób próbujesz znaleść swatkę która szczęśliwie wyda Cię za mąż.

        Juz pisalam, nie boleje nad tym, ze nie wyszalm za maz. Boli mnie, ze nie
        potrafie poderwac, czy nawet sprobowac poderwac mezczyny, ktory mi sie podoba. Ze
        tak bardzo boje sie nawet sprobowac. Bo ja sie boje.

        > Bardzo serdecznie życzę Ci otwartośći w realizacji tego co podpowiadają Ci
        > wszyscy w tym wątku. Najpierw odwagi potem szczęśćia.
        > pozdrawiam

        Dziekuje raz jeszcze za post. Mam nadzieje, ze moje uwagi Cie nie zirytowaly.
        Moze ja nawet wiem, gdzie popelniam bledy, ale jak juz pisalam, boje sie
        przelamac i to zmienic.
        • specjal1 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 19:09
          Nie znam Ciebie, ale jesteś takim paradoksem. Jesteś ładna, masz wykształcenie
          i fajną pracę. Jesteś fajną laską, tylko w głowie masz zaprogramowany obraz
          faceta, który starasz się znaleźć. A życie zmusza do kompromisu i wielu z
          facetów jacy mogliby Ci się spodobać są zajęci albo kończą związki rozwodem.
          Może powinnaś pójść na kompromis skoro tak ciężko znosisz samotność. Może
          wystarczyłoby żeby temu facetowi na Tobie zależało, żeby szanował Ciebie i
          żebyś z czasem do niego przywykła, polubiła kto wie może później przyjdzie
          Twoja miłość do niego.
          To jest lepsze rozwiązanie niż takie szamotanie z samotnością, wykończysz
          siebie i swoich znajomych.
          To ciekawe że wolisz młodszych z reguły kobiety szukają straszego partnera,
          niedawno spotkana przeze mnie dziewczyna w necie starsza o rok napisała mi że
          jestem za młody.

          • Gość: Martyna Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.proxy.aol.com 07.07.02, 19:43


            Jesli naprawde nie mozesz znalezc przyczyny dla , ktorej mezczyzni Cina
            ktorych Ci zalezy omijaja Cie z daleka to moze popros meza kolezanki, brata czy
            meskiego przyjaciela i poprosc zeby tym razem nie byl mily i nie mowil co
            chcesz uslyszec ale zeby powiedzial co w Tobie jest takiego co moze zrazac
            mezczyzn lub tez co powinnac w sobie zmienic aby przyciagac facetow byc moze
            pelne powagi i ostre spojrzenie mimo atrakcyjnych oczu , moze brak usmiechu czy
            jeszcze cos innego.

            Wierze Ci Ewo ja sama mam kilka atrakcyjnych kolezanek, ktore sa wciaz same i
            trudno znalezc przyczyne dlaczego?
            • Gość: Yz Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.02, 19:53
              Gość portalu: Martyna napisał(a):

              > Wierze Ci Ewo ja sama mam kilka atrakcyjnych kolezanek, ktore sa wciaz same i
              > trudno znalezc przyczyne dlaczego?

              czasem sa kobiety, jak boginie z Olympu, niedostepne pod kazdym wzgledem.
              Ewa wydaje mi sie taka niedostepna i przepraszam, troche zarozumiala.

            • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 21:30
              Gość portalu: Martyna napisał(a):

              > moze
              > pelne powagi i ostre spojrzenie mimo atrakcyjnych oczu , moze brak usmiechu czy

              Przyznaje, miewam bazyliszkowate spojrzenie. To odruch obronny.
              • kwieto Odruch obronny 08.07.02, 10:08
                Wiesz, jak sie ciagle bedziesz bronic, to nikomu nie uda sie Ciebie zdobyc...
              • Gość: Mala Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.skb.pl / 192.168.1.* 15.07.02, 21:38
                Kwieto, masz niezłe przemyślenia. Jestem pod wrażeniem. A jak Ty sobie radzisz
                z samotnością?
          • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.02, 19:56
            Kapitalnie zripostowałaś moje słowa i już to samo świadczy że jesteś osobą
            nietuzinkową. Daleki jestem od irytacji z powodów nie przyjmowania przez Ciebie
            pewnej argumentacji wielu zaangażowanych w ten wątek osób.Irytuje mnie Twoje
            stanowisko małej dziewczynki która zawstydz się na widok siusiającego chłopca.
            Chciałabym a boję się wykrzykujesz równocześnie nie bierzesz pod uwagę
            doświadczeń wielu osób które były w podobnej sytuacji.Zupełnie nie rozumiem
            dlaczego deklasujesz mężczyzn starszych od Ciebie. W tym momencie mam ochotę
            zapytać czy interesuje Cie samiec który w pewnym momencie kiedy Ty osiągniesz
            45 on będzie miał kilka lat mnie i diametralnie zmieni zainteresowania kobietami
            Powiesz że małoprawdopodobne bo Ty dasz takiemu wszystko to kompletna bzdura.
            Jako mężczyzna wiem na ten temat o wiele więcej niż Ty. Negujesz propozycję
            wyjazdu z dziwnych dla mnie powodów.Zapewniam Cię że w miejscach takich jak
            napisałem każda "laska"jest dostrzegana i angażowana w życie towarzyskie
            szybciej niż by się tego spodziewała. Nie chcę prowadzić wymiany poglądów tylko
            po to aby gadać, chcę jedynie jak i pozostali wskazać Ci kierunek którego
            przecież poszukujesz.Cwiczenie odwagi w tak prozaicznych sprawach to pikuś.
            Cwiczyć można w różny sposób np podchodząc na ulicy do policjanta tylko po to
            aby powiedzieć mu że jest przystojnym facetem.Wiesz wielokrotnie zdarza mi się
            powiedzieć kobiecie że jest piękną osobą,nawet kiedyś tak zachwycił mnie wygląd
            jakiegoś faceta na plaży że powiedziałem do niego że jest naprawdę super.
            Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się powiedzieć to której z koleżanek to że Ci się
            podoba.Okazji zachwycania się kimś codziennie mamy wiele czy korzystamy z tego
            także po to aby ćwiczyć swoją śmiałość i bezpośredniość. Nie ma takiej
            możliwośći aby Cię przekonać, jeżeli nie spróbujesz zawsze będziesz taką jaką
            jesteś samotność zaś przerodzi się w całe życie.
            Sądzę że w tej swojej nieśmiałośći stworzyłaś sobie "mena" którym jest twój
            komputer. Napisać można wszystko dlatego też trzeba nauczyć się odróżniać tych
            którzy widzą w Tobie kobietę i tych którzy widzą w tobie kolejny materiał do
            obróbki. Podaj mi choć jeden powód dlaczego samotna kobieta w kawiarni wygląda
            głupio lub niepoważnie.Na zachodzie takie widoki to codzienność a ponoć idziemy
            do UE. Myślę że koleżanka która chce Cię zmienić powinna zacząć od zmiany
            Twojej mentalnośći, ubiór do tego powinien być tylko dodatkiem.
            Wiesz powiem Ci szczerze po miesiącu obcowania ze mną byłabyś zszokowana samą
            sobą. Tak kiedyś było z moją partnerką dlatego temat jest mi bardzo dobrze
            znany.Tak na marginesie ona też kiedyś była dokładnie taką Ewą. Pomiędzy nami
            jest prawie siedem lat dla mnie różnicy wieku.
            Jednym słowem "nie płacz Ewka" tylko zabieraj się za siebie i swoją odwagę.

            pozdarwiam
            • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 22:00
              Gość portalu: 007wc napisał(a):

              > Irytuje mnie Twoje
              > stanowisko małej dziewczynki która zawstydz się na widok siusiającego chłopca.

              Bo tak jest, ale wynika to z mojego nieoswojenia z sytuacja. W ukladach mesko-
              damskich, gdy mezczyna mi sie podoba, zachowuje sie - nie przymierzajac - jak
              krolewna z drewna.

              > Zupełnie nie rozumiem
              > dlaczego deklasujesz mężczyzn starszych od Ciebie.

              Nie pociagaja mnie. W ostatnim czasie zdarzylo mi sie spotkac z wyrazami
              zainteresowania ze strony mezczyzn w tym wieku. Przy mezczyznie sporo starszym
              ode mnie czulabym sie niemal jak dziewczynka. Nie czulabym sie partnerka.
              Przyznaje, to brzmi dziecinnie, ale ja nie chce mezczyzny duzo starszego ode mnie.
              Moze zle zadalam pytanie, zakladajac ten watek, bo tym co mnie boli, jest przde
              wszystkim nieumiejetnosc siegania po to, na o mam ochote. W moim srodowisku jest
              mezczyzna, ktory mi sie podoba, ale nie potrafie mu tego okazac. Chcialabym mu
              dac do zrozumiena, ze chetnie poszlabym z nim na kawe, ale wstydze sie. Druga
              rzecz, ze jest ode mnie mlodszy.

              > W tym momencie mam ochotę
              > zapytać czy interesuje Cie samiec który w pewnym momencie kiedy Ty osiągniesz
              > 45 on będzie miał kilka lat mnie i diametralnie zmieni zainteresowania kobietam
              > i
              > Powiesz że małoprawdopodobne bo Ty dasz takiemu wszystko to kompletna bzdura.

              Nie, juz teraz mam swiadomosc, ze moja uroda (jaka by nie byla, a nie jest to
              bynajmniej posagowa uroda) przemija, ze z kazdym dniem jestem coraz starsza.
              Absolutnie nie twierdze, ze bylabym w stanie utrzymac przy sobie mezczyzne? Jak
              moglabym tak twierdzic, skoro ja nawet nie potrafie zdobyc tego, ktorego chce
              zdobyc. Nie jestem az taka fantastka.

              > Jako mężczyzna wiem na ten temat o wiele więcej niż Ty. Negujesz propozycję
              > wyjazdu z dziwnych dla mnie powodów.Zapewniam Cię że w miejscach takich jak
              > napisałem każda "laska"jest dostrzegana i angażowana w życie towarzyskie
              > szybciej niż by się tego spodziewała.

              Ktos mi zrzucil tu zarozumialosc. Ok, nazwijmy to zarozumialoscia. Mowisz, ze w
              takiej Krynicy czy innym kurorcie zostalabym porwana w wir towarzyskiego zycia. A
              ja Ci mowie, ze niekoniecznie. Jesli, i tu przyznaje, ze zabrzmi to zarozumiale,
              uznalabym, ze towarzystwo mi sie nie podoba (a, znow sie przyznam, ze bywam osoba
              dosc szybko wydajaca pewne sady, choc z czsem niektore z nich weryfikuje i
              przyznaje ze bywam pochopna w sadach), to nie dalabym sie w nic wciagnac. Choc
              pod koniec urlopu moglabym zalowac, ze jednak ci ludzie nie byli wcale tacy zli,
              jak mi sie na poczatku wydali. Specjalnie troche przerysowuje, ale istotnie tak
              ze mna bywa.
              Ostatnio pewien mezczyzna zaproponowal mi kawe. Byl ode mnie duzo starszy, wiec
              odmowilam, ale taktownie (wierz mi, bylam taktowna) zgrabnym klamstwem.

              > Cwiczyć można w różny sposób np podchodząc na ulicy do policjanta tylko po to
              > aby powiedzieć mu że jest przystojnym facetem.

              Moja kolezanka tak robi. Bylam raz swiadkiem takiej sytuacji. Mezczyzna byl
              naprawde przystojny. Bylam pod wrazeniem. Ja tak nie potrafie. Poddaje sie.

              > Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się powiedzieć to której z koleżanek to że Ci się
              > podoba.

              A tak. Potrafie powiedziec kolezance, ze ladnie wyglada. Ostatnio zachwycalam sie
              wsrod znajomych pewna rodzina: mama, tatus i kilkuletnia pociecha, wszyscy troje
              jak malowani.

              > Podaj mi choć jeden powód dlaczego samotna kobieta w kawiarni wygląda
              > głupio lub niepoważnie.

              Nie, jesli to jest naturalne. Ale nie pojde do kawiarni z ksiazka, jesli sie z
              nikim tam nie umowilam. Moge przysiasc w kawiarni, gdy jestem na zakupach, a zar
              leje sie z nieba, moge przysiasc na chwile, jesli zlapie mnie burza, ale pojsc
              tam, zeby lapac okazje, tego nie zrobie (przynajmniej na razie;-). Tak ja nie
              wystawie ramiaczka, ze niby samo sie wysunelo spod bluzki. Nie zrzucam paczki
              chusteczek pod kolana przystojnego faceta w nadziei, ze podniesie, zagada i moze
              umowi sie ze mna na kawe. Wrecz zaluje, ze nie umiem sie tak zachowywac. Nie
              kleje sie do mezczyzn, nie siadam im na kolanach, nie czochram wlosow, nie muskam
              dloni. Jestem bardzo zasadnicza. Bo jeszcze by sobie cos pomysleli. Wiem, jak
              idiotyczne to musi brzmiec, ale taka wlasnie jestem. Sztywniara!

              > Wiesz powiem Ci szczerze po miesiącu obcowania ze mną byłabyś zszokowana samą
              > sobą.

              Moze tak, a moze i nie. A jesli Ty dalbys sie przerobic na moja modle? Tez
              moglbys sie po takim miesiacu w moim towarzystwie nie poznac.

              Takze pozdrawiam.
            • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 22:02
              I jeszcze cos: mezczyna, ktory mi sie nie podoba, a okaze mi zainteresowanie,
              ma u mnie po prostu przechlapane. Czuje sie osaczona i unikam jak ognia.
    • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.02, 22:23
      Teraz Moja Droga racz wrócić do początku wątku który załóżyłaś,zebrać to
      wszystko do kupy i już prawie na pewniaka wiedzieć będziesz jaka w
      rzeczywistości jest Ewa i gdzie tkwi problem. Radzę skorzystać z drukarki.
      Jak na talerzu leży przed Tobą istota sprawy jak i tego co powinnaś zrobić
      wyciągając słuszne dla Ciebie wnioski. Jesteś okropną asekurantką.
      Jednak to Ty sama przy naszej pomocy odkrywasz całą Ewę.Chętnie jeszcze pogadam
      może znowu coś razem odkryjemy.Zapewniam Cię miesiąc z Tobą wytrzymuję, spoko.
      Czytając to wszystko raz jeszcze zauważysz że już zmieniłaś część swoich
      poglądów, gratuluję. Brak ciągle jeszcze jednego śmiałości odwagi i odrobiny
      wiary we własne możliwośći.

      pozdrawiam
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 07.07.02, 22:40
        Gość portalu: 007wc napisał(a):

        > Jesteś okropną asekurantką.

        Tak, tak, tak. Masz racje. Na dodatek jestem energetycznym wampirem. Potrzebuje
        wiary innych w moje sily i mozliwosci.

        Pozdrawiam.
        • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.02, 22:47
          DOKŁADNIE TAK. Posłuchaj Myslovitz utworu Acidland.
          Jeżeli masz ochotę proszę mnie zbesztać przez pocztę. 007wc@poczta.gazeta.pl
          Sorry ale naprawdę nie zamierzam Cię obrażać
    • Gość: ewelina Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 217.153.91.* 08.07.02, 12:55
      Bardzo mnie Twoj watek Ewo poruszyl. Jestem duzo mlodsza od ciebie,
      mam 23 lata i bardzo podobna sytuacje. Jestem sama. Jak palec. Etapy
      jakie przechodzilam mozna nazwac horrorem. Urzadzalam dzikie histerie,
      plakalam, krzyczalam... Nie docieralo do mnie ze tak widocznie musi byc.
      Nie rozumialam ze nie jestem Jjedyna samotna postacia na swiecie, ze
      jest wiele samotnych osob...Twierdzialam ze nic mnie nie obchodzi fakt ze
      inni sa samotni. Wazne ze ja nie moge z tym zyc... Znajomi nie mogli ze
      mna wytrzymac, nasze rozmowy polegaly na uzalaniu sie, jaka to ja
      jestem samotna...I stalo sie. Spotkalam kogos bliskiego, kto podal mi
      reke powiedzial ze kocha. I po 2 miesiacach odszedl. Ha, to okropne
      uczucie, kiedy ktos ci cos obiecuje daje nadzieje po czym mowi
      ZEGNAM....Moja rozpacz nie miala konca. Lykalam prochy, marzylam o
      smierci...Krzyczalam JA NIE CHE BYC SAMA!!!!!!!! DLACZEGO JA????
      Pewnego dnia wstalam, spojrzalam w lustro i pozulam ze moge podjac
      dwie decyzje. Albo skoncze swoje zycie, albo zaczne z niego czerpac jak
      najwiecej... Wybralam druga wersje. To bylo jak blysk... W jednej chwili
      pojelam ze byc moze cale zycie bede sama. I ze musze sie z tym
      pogodzic...Tak po prostu pogodzic... I jestem sama. Jednoczesne liczba
      moich przyjaciol jest duza. Nie spedzam weekendow samotnie. Czasami
      nawet smieje sie z wlasnej samotnosci, smiejemy sie wszyscy, przy
      kawie. Ze kupimy sobie domek w Bieszczadach bo chyba nic nie wyjdzie z
      naszych poszukiwan.. I jest dobrze. Mam plany. Plany wyjazdu do USA
      plany skonczenia studiow.. Zycie musi toczyc sie dalej. Ludzi samotnych
      jest bardzo duzo... Ale nikt nie powiedzial ze brak partnera oznacza
      samotnosc wlasnie.... Jesli mam nikogo nie miec, trudno. Spedze czas
      na podrozowaniu, na nauce. A ze czasami boli? Gardlo tez czasem boli,
      pozniej przestaje....Moim zdaniem musisz sie pogodzic z faktem ze BYC
      MOZE bedziesz sama. Do konca zycia. Jesli zaakceptujesz to zycie stanie
      sie o wiele bardziej znosne, po po prostu przestaniesz szukac....Moze
      wtedy ktos sie pojawi??
    • Gość: dalla Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.uzh.uni-freiburg.de 08.07.02, 18:24
      hej Ewo!

      tak sobie czytam Twoj watek od soboty i zgadzam sie z wiekszoscia rzeczy, ktore
      inni przede mna napisali. nie chce sie powtarzac, wiec tylko cos na temat
      "sztywnosci" i braku luzu.

      kiedys bylam podobna do Ciebie, sztywna w towarzystwie, uwazajaca na kazde slowo,
      gest, ale w pewnym momencie dotarlo do mnie, ze raz sie zyje, drugi raz nie bede
      miec tyle lat, co teraz i albo zaczne robic to, na co mam ochote, albo bedzie za
      pozno.
      no i teraz chyba mi troche "odbilo" w druga strone, bo czasami jestem nawet
      bezczelna. tzn. sa jakies granice, nie krzywdze nikogo, ale przestalam sie
      ZUPELNIE przejmowac tym, co mysla inni.
      bylam bardzo niesmiala, niedostepna, cicha i zamknieta w sobie. teraz - dokladnie
      odwrotnie. owszem - liczba wrogow zapewne sie zwiekszyla, ale przyjaciol rowniez.
      a takiego powodzenia, jak ostatnio, to juz dawno nie mialam.

      a tak a'propos szukania tego "potencjalnego": pod koniec lutego zakonczyl mi sie
      bardzo powazny zwiazek - cholernie to przezylam, obiecalam sobie, ze dluuuuuuugo
      nie bedzie nikogo. i rzeczywiscie nie zwracalam uwagi na facetow - zajelam sie
      tysiacem innych rzeczy, tak, ze w domu tylko nocowalam. no i w maju ktos sie
      niespodziewanie pojawil, jest fajnie, zyje sobie z dnia na dzien, jak sie
      skonczy, to pocierpie dzien i dalej sie zajme swoimi sprawami.
      czyli nic na sile, samo przyjdzie, jesli sobie na to pozwolisz. i naprawde
      przestan sie przejmowac tym, jak wypadniesz w jakims towarzystwie. nigdy nie
      bedzie tak, ze beda Cie lubic wszyscy. tymczasem Ty to ciezko przezywasz,
      przejmujesz sie. a najczesciej inni wcale o nas nie mysla, dopoki sie czyms ich
      nie zainteresuje:)))

      mam nadzieje, ze uda Ci sie spotkac tego "wymarzonego", a na razie umawiaj sie na
      randki nawet z tymi, ktorzy Ci sie tak do konca nie podobaja - dla treningu.
      • Gość: Martyna Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 65.223.159.* 08.07.02, 18:42


        Droga Ewo

        Podsumowujac krotko Twoje posty i odpowiedzi na nie powiem Ci jedno .

        Stoisz przed wyborem : albo bedziesz sama , samotna zamknieta na wszystkie nowe
        znajomosci , osadzajaca nie dajaca szans albo sie zaczniesz powoli zmieniac i
        redukowac pewne zachowania, ktore nie pomagaja a wrecz sa gwarancja na samotnosc.
        Wybor nalezy do Ciebie.

        Martyna

    • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 08.07.02, 21:39
      Kiedys, kiedy jeszcze bylam nastolatka, poczulam, ze moge byc sama.
      Przestraszylam sie wtedy, tak wyraznie to poczulam. Jestem sama. Jak juz mowilam,
      nie akceptuje tego stanu rzeczy. A tak a propos zmiany trybu zycia. Chcialam juz
      dzis wprowadzic w moje zycie pewne modyfikacje, ale nie wyszlo. Z pracy wyszlam
      dopiero o w pol do dziewiatej wieczorem. Nie jestem pracoholiczka bynajmniej.
      Mialam isc na gmnastyke, zeby sobie podniesc poziom endorfin, ale ostatnie
      wejscie bylo o dwudziestej. Nie narzekam, tylko naprawde nielatwo mi miec jeszcze
      cos poza praca. No coz, jutro tez jest dzien i jestem juz nawet wstepnie umowiona
      na te gimnastyke;-)
      Mimo wszystko chyba nie przyjmuje do wiadomosci, ze moge byc zawsze sama. Bedzie
      smiesznie, jesli to okaze sie jednak prawda. Ale w tej chwili gdzies w glebi
      ducha wierze, ze uda mi sie kogos znalezc. Gdybym uwierzyla, ze nic sie nie
      zmieni, nie mialabym juz chyba ochoty dalej zyc. No bo po co?
      A te piosenke zespolu "Myslowitz" slyszalam i zwrocilam uwage na slowa.
      • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 08.07.02, 23:06
      • krzychu202 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 14.05.04, 11:43
        poprostu sie nie załamywac ja równiez jestem samotnym tak jak ty ale ja sie nie
        poddaje ale jakbys chciała to bysmy mogli sie poznac bardziej i wogóle ja
        równiez czuje sie samotnym jak ty brakuje mi tego kogos i wogóle pozdrawiam cie
        i czekam na odp pod meilem podaje adress samotny81@o2.pl
    • ro-bot Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.07.02, 04:54
      nie mam czasu, by przeczytac wszystkie dobre rady jakich Ci tu udzielono.
      zauwazylem tylko, ze wiekszosc osob odpowiadajacych na Twoj post to kobiety
      wiec postanowilem dodac pare slow z 'meskiego punktu widzenia':

      A) usmiechaj sie do wszystkich - kolegow w pracy, konduktorow, sprzedawcow,
      kelnerow, itd. nie wyobrazasz sobie ile znaczy ladny usmiech.
      B) staraj sie bywac tam, gdzie mozesz spotkac interesujacych mezczyzn w Twoim
      wieku - zapisz sie na kurs wspinaczki gorskiej, tanca towarzyskiego, itd.
      C) daj sie zpraszac na kawe, lody, piwo, itd. przeciez nie musisz sie zgadzac
      na nic wiecej. wazne jest abys rozpoznala przeciwnika i umiala nawiazac z nim
      kontakt a praktyka czyni mistrzem.
      D) nawiazuj rozmowy z ludzmi w tramwaju, kolejce, itd.
      E) nie trac okazji by zawierac nowe znajomosci.
      F) sprobuj zainteresowac sie czyms ciekawym, o czym moglabys swobodnie mowic,
      gdy znajdziesz sluchacza.
      G) idz na najblizszy koncert do filharmonii.
      H) itd.

      Jestes wciaz mloda i wszystko przed Toba.
      Powodzenia...
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.07.02, 19:28
        Dzieki za rady bez strofowania. Choc czasem, przyznaje, trzeba tez dostac
        szturchanca. Mna, w kadym badz razie, od czasu do czasu trzeba potrzasnac.
        • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.07.02, 21:49

          • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.07.02, 22:02
            Siedze przed komputerem, robie cos "na wczoraj", slucham radia (wlasnie 10
            minut temu chloapki z Myslowic spiewali, na Zetce, piosenka coraz bardziej mi
            sie podoba). Zmiany? Na razie niewielkie. Naprawilam rower, zapisalam sie na
            gimnastyke. Nawet jakis chlopak mnie ostatnio zaczepial (bo u 60-latkow
            niezmiennie mam powodzenie;-), ale na tym sie skonczylo. Niech to bedzie
            zaprawa. Wiele sie tak naprawde nie zmienilo i ne sadze, by wkrotce zaszly w
            moim zyciu jakies rewolucyjne zmiany, ale istotnie czuje sie ostatnio troche
            lepiej. Moze to sloneczna pogoda? Sama nie wiem.
            Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko w jak najlepszym porzadku. Pozdrawiam ;-)

            PS. Chyba faktycznie za malo sie usmiecham.
            • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 16.07.02, 20:53

              • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 16.07.02, 21:13
                007wc napisał:

                >
                >
      • zsazsa1 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 02.12.05, 19:21
        boże, szkoda, że mam chłopaka!!! tak ładnie napisałeś!
        ;)
      • joasol26 Re: Jak wyjsc z samotnosci? 06.02.07, 13:20
        znam taka sosobe-mianowice moj chlopak umie robic takie wrazenie na kobietach
        ze mzoe miec wszystkie. umie tak udawac . zna sie na kobietach ze mu tego
        zazdroszcze. zakochuja sie w nim.ja takiego wrazenia nie umiem robic.moze na
        dyskotekach. kiuedy dobrze wygladam.czuje sie wyluzowana ale na tym sie konczy.
        nikt specjalnie za mna nie szalal. trzeba najpierw pokochac siebie i nie
        rzotkliwic sie nad soba zeby innym sie podobac.czuje sie niepewna siebie
        niesmiala .taka bylam od dziecka. staralam sie z tym walczyc ale to jakos
        gleboko we mnie tkwi. ciagle mi sie wydaje ze bede samotna i ciagle sie tego
        boje. poza tym w ciazy bylam sama bo mnie zostawil po tzryletniej znajomosci.
        teraz jestesmy razem ale ciagle jest tez strach od dziecka ze jestem sama nikt
        mnie nie chce. nie mam tak duzo znajomych. tych co mam lubia mnie. jestem
        kontaktowa ale nie potrafie tak jak inni zjednyuwac sobie liczne grono.
        piszczie samotni. trocjhe was jest asia.sol@poczta.onet.pl
    • Gość: muniek Kogo szukasz? IP: *.com.pl 16.07.02, 14:20
      Ewa!
      Powiedz jakiego faceta szukasz?

      -Juz wiem ze nie starszego, raczej młodszego,
      -Wspominałaś o kilku przystojnych ( np ten zonaty kolega z pracy )
      Napisz cos wiecej?
      muniek
      • _ewa Re: Kogo szukasz? 16.07.02, 21:26
        Jakiego? Gdy spotykam tego, ktory mi po prostu wpada w oko (z roznych
        przyczyn), to wiem, ze chodzi mi wlasnie o niego. I wtedy moze byc niski, z
        brzuszkiem, z przerzedzona czupryna etc. (zdarzylo mi sie w kims takim
        zadurzyc). Jasne, ze gdy patrze na mezczyzn z czasopism, to krece nosem nawet
        na niektorych przystojniakow. Ale to sa tylko ciala. Cialo jest oczywiscie
        wazne i w pierwszym kontakcie to ono decyduje o naszym zainteresowaniu lub jego
        braku druga osoba. Ale samo cialo to za malo, przynajmniej na tzw. "dluzsza
        mete". Z uroczymi brzydalami bywa zazwyczaj tak, ze w pierwszej chwili nie
        zwraca sie na nich zbytniej uwagi, ale poniewaz maja urok, to zwykle emanuja
        tym czyms, co sprawia, ze wkrotce zapomina sie o ich braku fizycznej urody.
        • Gość: muniek Re: Kogo szukasz? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.02, 22:30
          - zaskoczyłas mnie
          spodziewałem sie kilkunastu dokładnie opisanych cech... z detalami włącznie
          wtedy wiedziałbym juz na czym polega problem.
          ...choc o charakterze dalej niewiele wiemy

          pozdr.
          muniek
          • Gość: brum Re: Kogo szukasz? IP: *.ostnet.pl 19.09.05, 11:23
            Moja rada- nie szukaj!!! Nie wolno byc desperatka, zyj dniem dzisiejszym z
            urozmaiceniami...czasem wyjscie do klubu na piwo z kolega moze skonczyc sie
            wyjsciem z klubu z wieloma znajomymi i nie koniecznie od razu to musi byc
            mezczyzna ze snow i marzen -tylko nic na sile...
            BTW problem tu przedstawiony to zaden problem, takie uzalanie sie na soba a
            wokol tyle piekna
            brum
        • junkoh Re: Kogo szukasz? 21.03.05, 14:57
          czesciwo sie podpisuje pod historia, i tez wampirze :)


          _ewa napisała:

          > Jakiego? Gdy spotykam tego, ktory mi po prostu wpada w oko (z roznych
          > przyczyn), to wiem, ze chodzi mi wlasnie o niego. I wtedy moze byc niski, z
          > brzuszkiem, z przerzedzona czupryna etc. (zdarzylo mi sie w kims takim
          > zadurzyc). Jasne, ze gdy patrze na mezczyzn z czasopism, to krece nosem nawet
          > na niektorych przystojniakow. Ale to sa tylko ciala. Cialo jest oczywiscie
          > wazne i w pierwszym kontakcie to ono decyduje o naszym zainteresowaniu lub
          jego
          >
          > braku druga osoba. Ale samo cialo to za malo, przynajmniej na tzw. "dluzsza
          > mete". Z uroczymi brzydalami bywa zazwyczaj tak, ze w pierwszej chwili nie
          > zwraca sie na nich zbytniej uwagi, ale poniewaz maja urok, to zwykle emanuja
          > tym czyms, co sprawia, ze wkrotce zapomina sie o ich braku fizycznej urody.
          • ja-ninka Re: Kogo szukasz? 20.07.06, 22:47
            Ewo czy zaglądasz tu jeszcze?
        • Gość: Aga Re: Kogo szukasz? IP: *.ols.vectranet.pl 19.09.05, 09:39
          Uwazam ze powinnas po prostu umówic sie na seks z kimś , kto ci sie podoba, bo
          tak to do konca zycia mozna marudzic ze jest żle, nie tak jakbys chciala. Na
          pewno tego chcesz tak jak wiekszosc dziewczyn , tylko potrzeba przekonania .
        • Gość: niuncia Re: Kogo szukasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 17:30
          nie moge tego czytac,sorki nie chce tu nikogo urazic ale uzalasz sie nad soba
          jak ostatnia ofiara losu..kazdy moglby napisac cos podobnego ale inni widoczne
          staraja sie cos dzialac zeby bylo lepiej...wez sie kobieto w garsc bo milosc
          sama nie zapuka do ciebie czasami trzeba troszke pomoc losowi:):)A poza tym
          nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej...powodzonka:;)
        • Gość: asia Re: Kogo szukasz? IP: *.polarnet.gliwice.pl / *.polarnet.gliwice.pl 19.09.05, 18:51
          ewa nie przejmuj sie ze nikogo jeszcze nie znalazlas w swoim zyciu twoj wiek
          nie oznacza jeszcze ze nikogo se nie znajdziesz
          musisz jeszcze poprostu poczekac na tego jedynego ale nie oznacza to ze nie
          musisz isc na jakis podryw ja mam dopiero 18 lat w zyciu mialam juz 54
          chlopakow i zaden jeszcze nie byl dla mnie odpowiedni poszukuje ich dalej mam
          duzo kolegow ale to dlatego bo duzo chlopakow podrywam na jakis imprezach i
          czasem zdazaja mi sie jakies zwiazki ty masz prace i nie bardzo napewno masz na
          to czas to jeszcze nie koniec swiata juz niedlugo napewno spotkasz swego
          ksiecia z bajki
        • Gość: wedrowny_bard a kim jestes? IP: *.toya.net.pl 19.09.05, 19:38
          PRzygladam sie tym wszystkim postom i zastanawiam..
          PRzede wszystkim kim jestes tak naprwde.. nie napsialas czym sie wogole
          zajmujesz?
          jaka jestes?
          kim jestes?
          co chcesz robic?
          jak to robic?
          masz pasje masz marzenia?
          bo jesli Twoja pasja wynika z tego ze zrobilas sobie sianko z mozgu ..bo
          naogladalas.. sie filmow z np Meg Ryan....
          to wszystko bzdury czlowiek zawsze byl i bedzie samotny a milosc to tylk
          ostan.. pokochaj wszystkich bo inna droga to droga iluzji..iluzja gdy widzimy
          pary.. milosc.. gdzie ona jest? seks? trzymnie sie za rączke? to wszystko bujdy
          zrobione przez gazetki typu Cosmo .. nawet inne mądrzejsze....
          Twoj glso wewnetrzny.. kiedy ostatnio go sluchalas? przy smierci odchodzi
          wszystko nawet milosc.. i co zostanie? Tylko Ty.. czlowiek rodzi sie i umiera
          sam.. to cos nzaczy.. chyba nie?
          jesli szukasz.. kogos. poszukaj siebie ona tęskni Ewa Teskni za Ewą..


      • Gość: asia Re: Kogo szukasz? IP: *.polarnet.gliwice.pl / *.polarnet.gliwice.pl 19.09.05, 18:51
        czesc muniek czy mozemy sie jakos blizej poznac ? jesli tak to daj odpowiedz:P
    • Gość: wania Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 16.07.02, 20:16
      Chyba jednak warto sie przemóc i "wyjść do ludzi". Nawet jeśli nie ma się na to
      ochoty i robi wbrew sobie. Teatr, kino, spacer lub kawa z koleżanką, ławka w
      parku z książką... Jest wiele możliwości. Nie chcę upraszczać, ale wiem, że
      samo nic sie nie zdarzy. Myslę, że tu nie chodzi nawet o trudność w
      zaakceptowaniu samotności z samą sobą, ale zwykłą, ludzką potrzebę bycia z
      drugą połową. O spędzanie z kimś czasu, rozmowie, bliskości, czułości. KAŻDY
      tego pragnie. Czasem o tym się nie pamieta, bo praca, obowiązki itd., ale
      czasem to jest nie do wytrzymania.
      Ewo, brzmisz bardzo rozsądnie. Jestem przekonana, że masz szansę spotkać
      fajnego faceta, ale to wymaga Twojej inicjatywy.
      Jest taki żydowski dowcip. Mosze z płaczem i błaganiem zwraca się w modlitwie
      do Jahwe: Panie, dlaczego nie wygrałem w totolotka?! Dlaczego?! I tak w kółko.
      Aź w końcu zirytowany Jahwe na to: Mosze, a czy Ty w ogóle w niego zagrałeś?
      Trzymaj się.
      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 16.07.02, 21:02
        Gość portalu: wania napisał(a):

        > Myslę, że tu nie chodzi nawet o trudność w
        > zaakceptowaniu samotności z samą sobą, ale zwykłą, ludzką potrzebę bycia z
        > drugą połową. O spędzanie z kimś czasu, rozmowie, bliskości, czułości. KAŻDY
        > tego pragnie. Czasem o tym się nie pamieta, bo praca, obowiązki itd., ale
        > czasem to jest nie do wytrzymania.

        Kilka osob sugerowalo, ze powinnam zadbac o zainteresowania. Ja mam
        zainteresowania, nie jestem bezmyslna istotka. Ale kiedy czlowiek jest sam, to
        nawet nie ma do kogo ust otworzyc, by powiedziec, ze to czy tamto go
        interesuje, podoba sie lub nie. Kiedy przez chwile bylam blisko z tym
        mezczyzna, z ktorym laczy mnie teraz tylko kolezenstwo, to mialam z kim
        porozmawiac. Czulam jego obecnosc, choc nie mieszkalismy razem. Wiedzalam, ze
        zadzwoni, ze spyta, jak minal dzien. Cieszylam sie, ze jest i za daje mi
        odczuc, ze o mnie pamieta, ze szuka kontaktu. Bo szukal.

        > Ewo, brzmisz bardzo rozsądnie. Jestem przekonana, że masz szansę spotkać
        > fajnego faceta, ale to wymaga Twojej inicjatywy.

        Tak, wiem, ze to wymaga inicjatywy. A ja sie po prostu boje pierwsza zrobic
        krok.
        Wiem juz tez, przynajmniej dzisiaj o tym pamietam, ze musze byc nieco smielsza,
        pogodniejsza i nie tak skoncentrowana na sobie. Musze nabrac dystansu do
        wlasnej osoby.

        > Jest taki żydowski dowcip. Mosze z płaczem i błaganiem zwraca się w modlitwie
        > do Jahwe: Panie, dlaczego nie wygrałem w totolotka?! Dlaczego?! I tak w
        kółko.
        > Aź w końcu zirytowany Jahwe na to: Mosze, a czy Ty w ogóle w niego zagrałeś?

        Cos w tym jest.
        Pozdrawiam.
    • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 16.07.02, 22:15

    • Gość: plumka Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.07.02, 15:35
      ufff...strasznie dużo się naczytałam...
      ale trochę i mnie dało to do myślenia:)
      wiesz, z tym sztywniactwem...sama spotakłam sie z taką opinią na swój temat,
      powiedział mi tak kolega /wówczas tylko kolega/, co w sumie wjechało mi
      leciutko na ambicje i chciałam mu pokazać i przekonać, że to było tylko jego
      pierwsze, mylne wrażenie. no i tak dobrze mi to wyszło przekonywanie go, że
      teraz jesteśmy ze sobą:) nie, to nie jest fałsz z mojej strony, tylko z powodu
      właśnie obaw, kompleksów, i innych takich niechcący sprawiałam takie wrażenie.
      nadmienie tylko, że chwilkę przed jego poznaniem stwierdziłam, iż żadnych na
      razie facetów, bo studia, bo inne rzeczy ciekawsze mam na głowie...
      i teraz mam i ciekawe rzeczy, i świetnego faceta:)
      A to tak już jest, że nigdy nie mamy tego, czego akurat byśmy chcieli... a jak
      już przestajemy tego tak bardzo chcieć, to nam jest dane:)
      pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za tą gimnastyke ;)
      plumka
    • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 19.07.02, 21:30

      • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 19.07.02, 22:09
        007wc napisał:


        > 007wc Ewa gdzie jesteś,co się dzieje fajnego w Twoim życiu napisz proszę.
        >
        > pozdrowionka

        Nie za wiele, ale mialam dzis za to udany dzien w pracy, choc wczoraj bylo
        dokladnie odrowotnie, bo wczoraj w pracy bylo strasznie!
        No wiec chodze na gimnastyke. Powoli dociera do mnie, ze mezczyznom na ulicy (w
        urzedach, w supermarkecie, etc.) musze dawac zielone swiatlo, czyli ze musze
        przeksztalcic bazyliszkowato-wylekniony wzrok w zniewalajace spojrzenie. I to
        chyba by bylo na tyle. Samotnosc troche doskwiera, tym bardziej, ze znajomi
        chodza na randki. Ja wciaz jeszcze nie.
        A co u Ciebie slychac?
        • Gość: Rafał W. - Słupsk Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 01:25
          Hej napisz jak obecnie wygląda twoje życie.
          Pozdrawiam.
          Odpisz na: rafwel@wp.pl, GG: 3285134
    • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.07.02, 23:03
      Witaj,witaj,witaj.

      Cieszę sie że jesteś. Jestem teraz w Wilnie i tak sobie odpoczywam przy
      komputerku po bardzo ciężkim dniu zajęć.Mam jeszcze dzisiaj zaplanowany nocny
      spacer po mieście który zamierzam odbyć choćby niewiem co.Tak sobie od rana
      myślałem o Tobie i proszę jesteś. Miło mi że zaczynasz myśleć inaczej,więcej
      widzisz i więcej czujesz. Gratuluję wytrwałości myślę o gimnastyce.
      Po powrocie też coś wykombinuję bo pobyt tutaj spowodował mój "przyrost" to
      zapewne od gościnności gospodarzy.Znowu muszę połazić po górach i problem z
      głowy a raczej z brzucha. Jeżeli idziesz już spać to miłego dobranoc ja
      wychodzę w miasto upajać sie cudownym widokiem i atmosferą Wilna.

      pozdrawiam
    • Gość: Radke Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.yacq.meritus.pl / 192.168.0.* 20.07.02, 11:43
      Witaj Ewo, witajcie wątkowicze ;)

      Przez caly sobotni ranek wczytuje sie w ten watek
      i musze przyznac, ze mi sie podoba to o czym piszecie.
      Wiele tu dobrych rad. Wiele watkow daje duzo do myslenia.

      Podoba mi sie to co piszesz 007wc ;) pozdrawiam Cie!

      Ja dorzuce swoje 3 grosze ;)
      Chcialem pisac o swoich bojach z kobietami.. ale nie ma
      sensu.. rzeczywisice problem jest w tej naszej smialosci,
      w smialosci przezywania zycia, brania go na goraco!

      Czy zdarza Ci sie patrzec na ludzi, na ich zachowanie i
      wstydzic za nich? Tak, ze nie mozesz zniesc tego jak sie
      zachowuja, ze glupio Ci? Mi sie zdarza i to za czesto..
      a moze raczej zdarzalo sie.. Tak naprawde to bylo, to
      ze ja nie potraie sie tak zachowywac jak oni.. a czest
      to ich zachowanie jest spontaniczne, otwarte, takie
      jakiego im zazdroszcze.

      Byl taki moment, kiedy postanowilem to zmienic. Zaczalem
      rzeczywiscie od usmiechu, od tego, ze sie zaczalem umawiac
      na spotkania z ludzmi z internetu. Na kawe, obiadki, pifka..
      bez zobowiazan.. Przypomnialem sobie o znajomych i wiesz..
      teraz oni sie nie moga ode mnie opedzic;)))

      A samotnosc sie skonczyla kiedy sie zaczalem spotykac z ludzmi.
      Przyznam.. z trudnoscia przychodzi mi patrzec na kobiety i nie
      zadawac sobie pytania czy ona bylaby dla mnie partnerem, ale
      staram sie tego unikac, nie oceniac ale odbierac, sluchac i
      wychodzi mi to musze powiedzec naprawde na dobre, bo w taki
      sposob czlowiek pozbywa sie pewnej bariery, ktora zahamowuje.

      Poprostu jest i zyje w obecnosci ludzi, a dla tych ludzi z
      ktorymi zyje jest o wiele bardziej atrakcyjny/interesujacy jak
      nie ma tego szkielka "oceny" w oku.

      Moj sposob to zmierzyc sie ze wszystkim co sprawia mi problem
      w boju ;)) Czyli rzucic sie w ogien tego co mnie zjada i zdusic
      to! ;) Jestem aktualnie w momencie przelamywania sie do karaoke.
      Jak patrze na tych ludzi, to mi sie usmiech maluje.. nie umiem
      spiewac, ale lubie... dlaczego nie mialbym sobie pospiewac? przed
      publicznoscia? moze mnie nie zlinczuja?

      pozdrawiam Was cieplutko!;)
      Radek
      • olena# Re: Jak wyjsc z samotnosci? 20.07.02, 12:27
        Tez lubie zagladac na ten watek. To co pisaliscie - dalo mi sporo do myslenia.
        pozdrowki dla wszystkich :))
    • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 20.07.02, 17:14
      Mialam isc dzisiaj na spacero-randke z internetowym znajomym, ale na godzine
      przed jednak sie rozmyslil. Chcialam napisac juz po spotkaniu, ze cos sie
      zmienilo, ale nie zmienilo sie jednak nic. Moglabym pojsc na lody do miasta,
      ale tam natkne sie na ludzi dwojkami, albo i trojkami (ona, on i ono). Szlam
      dzis przez miasto i widzialam dwa sluby. Cholera, ludzi z kims jednak sa. Dobry
      nastroj z wczoraj prysl jak przyslowiowa mydlana banka.
      • 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? 01.08.02, 23:07

      • rudziczek Re: Jak wyjsc z samotnosci? 20.09.04, 18:16
        Witjaj droga Ewo
        napisałam tu na forum list zupełnie podobny do Twojego ".. mam dość samotności"
        Przypadkiem trafiłam na Twoją wypowiedz, mam podobne do Twoich odczucia. Mam 33
        lata, za sobą małe piekiełko i duzo porażek, a przed sobą?? hm czasem wydaje mi
        się, że juz nic.
        Mam prośbę, czy mogłybyśmy nawiązać kontakt? Nie zeby sie dołować, ale moze jak
        pogadamy to będzie lżej? moze znajdziemy jakies wspolne rozwiązanie? Nie jestem
        lesbijka, nie obawiaj sie. Brak mi po prostu bardzo drugiego człowieka, nawet
        zeby miec towarzystwo i moc porozmawiac.
        Czekam na odpowiedz, rudziczek
        • ewa_new Re: Jak wyjsc z samotnosci? 21.09.04, 10:09
          Odpisalam na Twoj adres rudziczek@gazeta.pl. Pozdrawiam ;-)
    • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 20.07.02, 17:29
      I jeszcze cos: moge isc na spacer, do kina, na koncert, na basen, na lody, z
      ksiazka do parku, moge napisac maile do znajomych, tylko nie mam do kogo
      otworzyc ust.
      • Gość: Pom Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 18:20
        Ewo, kiedy idę ulicą i widzę to, co Ty, czyli on-ona, czasem -ono, to myśle
        sobie czasem, zupełnie bez czarnowidztwa i nieżyczliwości: czy oni są ze soba
        szczęśliwi, tak naprawdę? Czy się kochają? Czy rzeczywiście moga do siebie
        otworzyć usta wiedząc, że zostaną wysłuchani? Czy tak samo dobrze to wygląda z
        tej strony, której przechodnie nie widzą? Pomyśl tylko, gdybyś poszła ze swoim
        znajomym na spacer, single idące obok miałyby taka samą wizję jak Ty. Że ktoś z
        kims jednak jest. W ten sposób tak na ot patrzę.
        Wczoraj miałam prawie pewność, że ludzie idący naprzeciwko mnie maja o czym
        mówić ze sobą i dobrze im... ona niedbale pchała wózek z niemowlakiem, on
        zrywał jakieś zielska obok ścieżki i ze strzępku rozmowy wywnioskowałam, że
        jest to dyskusja o wyższości pierogów z jagodami nad knedlami ze śliwkami
        (zbliżała się pora kolacji). I w to uwierzyłam.:)
      • kwieto Re: Jak wyjsc z samotnosci? 20.07.02, 20:04
        Znajomych nie masz, czy do nich nie warto otwierac ust?
        • Gość: Kala Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.compower.pl / 192.168.1.* 04.08.02, 11:36
          tak czytam hymmm ze mna jest to samo te same reakcje na facetow blokowanie sie
          na nich i wycie ze w moim zyciu nie ma nikogo boje sie zaryzykowac otworzyc na
          facetow nie daje szansy cały czas zastanawiam sie nad tym jak wypadłam co mysla
          inni co on sobie pomysli czy ok wypadne w jego oczach i wtedy robie sie
          sztuczna zamknieta sztywna niedostepna odstraszam od siebie co ciekawe duzo
          siedze w necie poznalam kilu fajnych facetow kazdy byl mna oczarowany jaka to
          jestem ciepla urocza kazdy chcial sie spotkac nie wiem ten net tak na mnie
          dziala telefon ze 0 spiecia pełna naturalnosc przyciagam facetow z zadnym sie
          nie spotkałam bo na 100 nic by z tego nie było zblokowałabym sie na 1000 i
          porazka znowu bym wyła.Jesli chodzi o moje doswiadczenia cienko bylam z 1
          facetem bardzo dawno temu znalismy sie troche ale bycie razem nie wyszlo
          przetrwało jakis miesiac i pa.Przezyłam to i nigdy wiecej nie chce wyc przez
          nikogo- bede wyz ze nie ma nikogo paranoja
          • Gość: Kala Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.compower.pl / 192.168.1.* 03.09.02, 13:56
            Jakis czas temu żaliłam sie na tym forum jaka to jestem nieszczesliwa bo nie ma
            w moim zyciu faceta.Zawsze wydawało mi sie ze jestem kompletnie
            nieprzystosowana ze odstraszam nie umiem sie na nich otworzyc.Az tu nagle
            pojawił sie on wszystko wydarzyło sie tak szybko. Jestem szczesliwa i
            niesamowicie dobrze mi w jego ramionach on chce spedzic ze mna reszte zycia
            zakochałam sie do szalenstwa. Niesądziłam ze cos takiego mnie spotka
            niewierzyłam ze spotkam miłosc.Ewo life Cie jeszcze zaskoczy :)
      • Gość: minia Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: 195.94.205.* 22.08.02, 14:34
        Ewo
        naprawde wiele osob ma takie problemy jak ty
        wliczajac mnie,
        odpowiedz co u Ciebie, czy cos sie zmienilo?
        Koniecznie! Please
        • ha-jo Re: Jak wyjsc z samotnosci? 22.08.02, 18:34

          wiecej luzu ewka.
          czytam twoje wypowiedzi, i szczerze cie polubilem.jestes inteligentna
          dziewczyna, choc tej samej inteligencji brakuje ci na lini on-ona.stad pewnie
          owa hustawka nastrojow, balansowanie.byle bzdura (specerujaca parka na miescie)
          ma dzisiaj wplyw na twoje nastawienie, humor, nastroj.
          nie badz taka perfekcyjna wobec siebie.i bardzo wazne, przestan sie porownywac.
          zatracilas chyba poczucie swojej wartosci.
          przejmij inicjatywe, i nie czekaj na innych.ci inni moga tak samo czekac jak
          ty.on czeka, ty czekasz, i sie rozmijacie.strata czasu.
          jak cos nie poszlo po twojej mysli, nie wyrzucaj sobie zaraz niczego.nie badz
          taka surowa dla siebie.pokochaj siebie.byl kiedys u nas w miescie taki moj
          znajomy zlodziej.przez pewien czas co noc udawal sie na lupy.i kazdego ranka,
          kiedy sie spotykalismy pytalem, "i co, udalo sie cos zwinac?", na co on kurcze
          zawsze z usmiechem odpowiadal "dzisiaj nie, ale moze jutro".kurde, co za
          nastawienie!!!tylko sie uczyc!!!
          tak wiec odwagi, zagaduj, umawiaj sie, i nigdy nie czuj sie przegrana.tu jest
          tylko jedna mozliwosc.mozesz zawsze cos wygrac, ale nic nie mozesz
          przegrac.wczresniej nie grales, i co?oplacilo sie?graj slonko.kto nie gra ten
          nie wygrywa.

          ha-jo



        • Gość: Desperado Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 18:18
          Ewo łączę się z tobą w bólu cierpienia samotności i zapraszeam na forum na
          stronie www.o2.pl topic nazywa się "dlaczego jesteś sam lub sama"? Może
          znajdziesz tam coś dla siebie
          Pozdrawiam
        • Gość: marta Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.retsat1.com.pl / 10.0.0.* 10.02.03, 10:11
          Witaj Ewo,
          ... ja mialam podobne odczucia i moja sytuacja byla podobna do Twojej,
          wiesz co zrobilam? Plakalam i plakalam nad soba az w koncu calkiem
          zdeterminowana siedzac przykomputerze zamiast pisac kolejny mail do kolezanek
          wyszukalam biura matrymonialne, umowilam sie na kilka randek, ktore mnie
          podlamaly jeszcze bardziej, ale pomyslalam, ze skoro inni moga kogos kochanego
          znalezc to ja tez i to tylko kwestia czasu. ... no i calkiem przypadkiem
          pewnego dnia trafilam na strone jakiegos amerykanskiego biura
          matrymonialnego /przypadkiem strona sie otwarla/ poczytalam anonse i napisalam
          do jednego chlopaka, tak po prostu ...juz bez jakis wielkich nadzieji, po
          prostu zeby napisac...odpisal od razu i spotkalismy sie juz 3 razy, okazalo
          sie ze mieszka w warszawie, czyli niedaleko mnie... i powiem Ci szczerze, ze w
          zyciu nie spodziewalam sie, ze taki wspanialy, madry, przystojny itd itd
          mezczyzna moglby sie mna zainteresowac, a wierz mi, ze jest bardzo
          zainteresowany. On byl samotny i ja tez zanim sie poznalismy. Tylko on byl
          madrzejszy, gdy ja plakalam, ze jestem sama to on robil tyle rzeczy, ze nie
          mial na to czasu. I i tak sie spotkalismy, tylko on nie stracil tego czasu,
          ktory ja tracilam smuac sie. Moja rada, zrob tak jak czlowiek , ktorego
          poznalam: znajdz sobie cos czego sie nauczysz zanim poznasz tego kogos
          jedynego i wtedy jak go juz poznasz to bedziesz mogla sie mu pochwalic co
          robilas czekajac na niego i on to doceni na pewno i bedzie sie cieszyl ze tak
          na niego czekalas, a nie siedz w kacie, bo to byl moj blad.
          trzymaj sie i cierpliwosci
          wykorzystaj czas dopoki go masz, bo potem poswiecisz go komus i dla siebie
          bedziesz miala mniej... i nie remontuj to koszmar!
          A jesli chodzi o osmieszenie to mezczyzni tez sie pilnuje, zeby za duzo nie
          powiedziec... widze po moim, ze tak sie zabiera do mowienia, a tak slowa
          dobiera, zeby w razie czego, gdybym czula co innego moc sie wycofac...
          ale pomysl sobie, ze jesliby jakich mezczyzna , ktory ci sie nie podoba wcale
          zalozmy oswiadczyl sie..to po prostu odmowilabys ale nie wykpila go, prawda?
          wiec spokojnie jesli powiesz, komus o uczuciach to on tez cie nie wykpi,
          najwyzej zostawi, ale to nie koniec swiata, znajdziesz lepszego, ktory doceni
          cie. A gdyby ktos cie wysmial, to jest bezdusznym kretynem i to i lepiej uciec
          od takiego od razu, ale mezczyzni to nie potwory, tez maja serca, tez moga byc
          samotni, tez potrzebuja kogos bliskiego. zadna droga do celu nie jest zla,
          jesli nikogo nie skrzywdzi sie.
          trzymaj sie Ewa
          • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 10.02.03, 19:11
            Marto,
            Bardzo ladny, bardzo cieply post, za ktory dziekuje. Odpisze wkrotce.
            Pozdrawiam
            _ewa
      • Gość: pg Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.obn.olsztyn.pl 15.04.03, 10:37
        czy w Twoim życiu nie ma zadnych pozytywów????!!!!czy "podstawą" Twojego
        samopoczucia musi być stwierdzenie,że nie masz faceta.....wychodząc z takiego
        założenia krzywdzisz siebie samą.ja jestem w podobnej sytuacji(moj
        najdłuższy "związek"(efekt jakiejś niezrozumiałej desperacji, nędzna atrapa
        tegoż)trwał 2 tygodnie,jednak staram się po prostu zbyt często o tym nie
        myśleć/dla własnego komfortu psychicznego/a radość czerpię chociażby z tego
        (może to banalne),że jak się budzę rano słyszę ptaki śpiewające za oknem..,że
        mam przyjaciół, rodzinę,że czasami,nieważne,że na bardzo krótko/nawet jezeli
        trwa to minutę,warto to przeżyć/czuję się szczęśliwa....i czekam na bieg
        wydarzeń,zbytnio się nie niecierpliwiąc.pozdrawiam.głowa do góry:):):)
      • Gość: pg Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.obn.olsztyn.pl 15.04.03, 10:57
        czy w Twoim życiu nie ma zadnych pozytywów????!!!!czy "podstawą" Twojego
        samopoczucia musi być stwierdzenie,że nie masz faceta.....wychodząc z takiego
        założenia krzywdzisz siebie samą.ja jestem w podobnej sytuacji(moj
        najdłuższy "związek"(efekt jakiejś niezrozumiałej desperacji, nędzna atrapa
        tegoż)trwał 2 tygodnie,jednak staram się po prostu zbyt często o tym nie
        myśleć/dla własnego komfortu psychicznego/a radość czerpię chociażby z tego
        (może to banalne),że jak się budzę rano słyszę ptaki śpiewające za oknem..,że
        mam przyjaciół, rodzinę,że czasami,nieważne,że na bardzo krótko/nawet jezeli
        trwa to minutę,warto to przeżyć/czuję się szczęśliwa....i czekam na bieg
        wydarzeń,zbytnio się nie niecierpliwiąc.pozdrawiam.głowa do góry:):):)
        • _ewa Re: Jak wyjsc z samotnosci? 15.04.03, 19:32
          Czesc,
          A ile masz lat? Niestety nie potrafie myslec o tym, jaka jestem szczesliwa, z
          racji tego, ze dane jest mi slyszec swiergot ptakow. Co nie znaczy, ze nie
          cieszy mnie ladna, wiosenna pogoda. Bo cieszy. Nie potrafie Ci wytlumaczyc,
          dlaczego tak mocno przezywam to, ze jestem samotna. Kilka lat temu wysmialbym
          osobe, ktora sugerowalaby mi, ze zyce w pojedynke moze byc bolesne.
          Pozdrawiam
      • Gość: aksa Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dnet.pl / 80.50.19.* 04.11.03, 22:29
        Przeczytałam to i tak mi sie zrobiło smutno ponieważ mogłabym to samo napisać
        ja! Jedyna róznica pojawia sie w wieku, i w tym że częsciej gdzies wychodze od
        Ciebie....a tak to mogę spokojnie pod tym co ty napisałaś sie podpisac! Nie
        wiem dlaczego nie mam nikogo tak jak ty i załamuję sie z dnia na dzień :(
        Pozd.
        • ewa_new Re: Jak wyjsc z samotnosci? 04.11.03, 22:44
          Tak po prostu bywa. Nie kazdy zyje w parze, niektorzy zyja solo.
          Pozdrawiam
          e.
    • kgolebiewska Re: Jak wyjsc z samotnosci? 23.08.02, 13:08
      No chyba nie jestes taka samotna! Znalazlas Forum a na nim dla ciebie blisko
      setka listow. Trzymaj sie!
      • saana Re: Jak wyjsc z samotnosci? 23.08.02, 17:43
        wiesz kiedys tez wyladowalam w takiej sytuacji. Ale wyszukalam soebie zajecia
        na sobote i niedziele , bo rzeczywiscie jak sie jest samemu te dwa dni to
        horror. I te dwa dni jakos przetrzymywalam. Oprocz tego nauczylam sie samotnie
        podrozowac. Rezerwuje sie hotel kupuje bilet i jedzie...na przyklad do stadniny
        koni , na kkurs wspinaczkowy...itd. wymyslalam co moge robic z jakims
        instruktorem gdzie oge pojechac sama zeby nie byc dziwolagiem. Wiesz pojechalam
        tez sama zagranice i zrobilam kurs nurkowy..i bylam wtedy starsza od Ciebie. I
        ie umawiaj sie na randki...sprobuj sie umawiac na wycieczki rowerowe..wogole
        kup sobie rower na rowerze nawet sama mozesz sobie zrobic wycieczke..jet to
        bardziej bezpieczne niz piesze wycieczki. I nie martw sie ja tez mialam moment
        kiedy nie moglam patrzec na pary a sluby przyprawialy mnie o lzy. Minelo. Ale
        czynnie z tego wylazilam. I wiesz spotkalam w tym najtrudniejszym momencie
        kobiete z ktora spedzilam kolejne wakacje w gorach dajac sobie tak w kosc ze
        zapominalysmy o swiecie i problemach. teraz jestem z kims, ale wiem ze z tego
        okresu ze dam sobie rade sama, i samotnosc moze byc budujaca. A z ta kolezanka
        znow sie wybieramy w gory,tylko we dwie, chociaz mam meza itd.
        Slowem chcialam Ci napisac ze biernosc w zyciu nie jest pozytywna sprawa. A ja
        tez sie kiedys umawialam z facetami z internetu. tak dla zabicia czasu.
    • Gość: 007wc Re: Jak wyjsc z samotnosci? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 23.08.02, 22:49
      Ewuniu gdzie jesteś.Doczekałaś się 100 wypowiedzi - gratuluję.Ty zaś
      pozostawiłaś nas bez siebie i z kim mamy polemizować.Koniec wakacji więc proszę
      o informacje co się zmieniło w Twoim życiu.
      Mam nadzieję że zaspokoisz naszą ciekawość i wreszcie się odezwiesz.

      pozdrawiam
      • justyna.sz gdzie jest Ewa????? 24.08.02, 16:57
        No właśnie gdzie jest Ewa? Może już wyszła z samotności i pływa gdzieś w morzu
        bliskości i nie pamieta nawet o tym wątku.

        Ewa wyszłaś już z samotności?

        justyna.sz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka