lupuli
25.05.05, 12:10
tu na psychologii...
szanowni czytelnicy, pragne opowiedziec wam historie pewnej kobiety i prosic
was o rade- dla siebie i byc moze dla niej.
jesli byloby mozliwe bardzo prosze unikac oceniania jej zycia oraz wnioskow,
ze cudze zycie nie jest moja sprawa, gdyz historia nie o mnie.
chcialbym prosic o spojrzenie na sytuacje poprzez zapisane slowa, o podejscie
do tematu z delikatnoscia, dosc bylo wyglupow na forum. jesli nie macie nic
do powiedzenia, nie piszcie.
urodzona we wroclawiu w katolickiej praktykujacej rodzinie, jedynaczka.
rodzice pochodza z kresow. stara wielopokoleniowa rodzina z majatkiem, ktory
po II w.s. jak innych wysiedlencom zostal odebrany.
osiedleni na ziemiach uzyskanych. rodzice nauczyciele pragnacy zapewnic corce
staranne wyksztalcenie. byla zawsze najlepsza uczennica, nie chciala sprawiac
zawodu tacie (autorytet intelektualny) mamie (wzor kobiety), byli przeciez z
niej tacy dumni. zawsze ladnie zaplecione warkoczyki, wysoko podciagniete
podkolanowki, czysciutki lakierki. zawsze piatki.
zdana matura, potem studia, oczywiscie przydatne studia, po ktorych zawsze
znajdzie sie praca. obrona pracy magisterkiej (tu mam luki) i wyjazd od
londynu, nie wiem dlaczego. nie sadze jednak, ze z powodow politycznych.
zycie na obczyznie. londyn nie jest jej ostatnim miejscem zamieszkania, kilka
dobrych lat w nowym yorku, bodajze w szwecji. slub i kolejne studia (lub
odwrotnie), nie ma doktoratu. znajomosc jezykow poza ojczystym: angielski,
troche francuski, rosyjski, wloski i komunikacyjny szwedzki, podstawy
niemieckiego. zainteresowania: podroze, milosniczka chin a wlasciciwe tylko
niedawno im przydzielonej czesci, biologia, religia, ogrod, fotografia , inne.
politycznie: centoprawica, duza niechec do niemcow wskutek utraty kogos
bliskiego w czasie wojny, sentyment do rosji, bliski jest jej los polski,
ogromna sympatia do ameryki (oprocz busha), szacunek do sposobu zarabiania
przez nich pieniedzy. maz szwed, wymarzony, swietny przyjaciel, bardzo dobry
czlowiek. ciaza i narodziny dziecka. dostanie dobrej pracy, fajny dom- slowem
kazdemu mozna zyczyc takiego zycia. ale bog lub cokolwiek innego postanawia
ja doswiadczyc. odbiera jej wszystko, co kochala. w cierpieniach umiera jej
maz, potem dziecko. kiedy to pisze jest mi strasznie przykro, nikomu nie
zyczylbym takiego losu. po takich przezyciach nie moze byc juz ta sama osoba
jak kiedys. cierpienie nauczylo ja tak wiele. udziela sie spolecznie, stara
sie pomagac ludziom, zwierzetom, wszystkim i wszystkiemu co wymaga
wyciagniecia dloni. zawsze jest tam gdzie ktos cierpi. wraca do polski, chce
pozwolic zasnac wspomnieniom, choc na zawsze beda z nia. rozpoczyna nowe
zycie i prace w wielkiej "5". pracuje, ma podwladnych, ale jest strasznie
samotna, pisze wiersze (zawsze pisala). nazwano ja druga szymborska, odlozyla
jednak pisanie do szuflady nie dajac sobie szansy , ani potencjalnym
czytelnikom. zmarnowany talent. w swiecie nastepuja fuzje i wkrotce dojdzie
do polaczenia kolejnych firm. zmienia prace, opuszcza wroclaw i przenosi sie
do innej miejscowosci. poznaje lepiej kogos, z kim jej drogi skrzyzowaly sie
2 lata wczesniej. jest zakochana. znowu kocha, czyz to nie piekne? znow moze
czuc, to co zostalo pochowane. jest piekna, energiczna, chce jej sie zyc.
kupuje wieksze mieszkanie, w ktorym jest wiecej miejsca. wystarczy dla dwoch
osob.
zycie znow plata jej figla, by nie spelnic jej marzen. przciez juz tyle
wycierpiala, dlaczego? cierpi, wciaz bardzo cierpi. zamyka sie w sobie,
rezygnuje z pracy (ma dobra rente po mezu i sam tez zarobila na swoja
emryture), z dnia na dzien rezygnuje z zycia. przestaje wychodzic z domu, nie
chodzi do teatru, do kina, nie czyta ksiazek, nie robi wiecej zdjec, porzuca
swoja ukochana biologie i rosliny, ludzie nawet potrzebujacy staja sie dla
niej bezksztaltna masa. jedynym jej przyjacielem staje sie telewizor, esatz
zycia. przestaje gotowac, bo dla samej siebie nie znajduje przyjemnosci. je
byle jak i byle co, ale musi uwazac, jest cukrzykiem. nie uprawia sportow,
moze troche gimnastyki, gdy bola ja plecy od siedzenia przed telewizorem.
niekiedy wychodzi po zakupy, ale nie lubi. przeraza ja tlum rozgadanych i
spieszacych sie niewiadomo dokad osob. jest zle.
tyle wiem o niej (moze myle fakty, nie w tym rzecz), bardzo chcialbym, aby
wrocila do zycia. nie wiem jak jej pomoc, jak odnalezc te dawna Anne, ktora
byla. gdzie jej szukac? jeszcze nie jest za pozno.
prosze was o rady lub o cisze i chwile empatii.
lupuli