Dodaj do ulubionych

Ściana...

13.07.05, 15:58

Podjęcie każdej decyzji będzie złem, brak decyzji tak samo...

Macie jakieś przemyślenia na temat ścian w waszym życiu? rozwiązanie samo
nadchodziło czy ryzykowaliście a może okoliczności podejmowały ją za was...
A może trzeba ścianom zapobiegać... Tylko jak?
Obserwuj wątek
    • hsirk Re: Ściana... 13.07.05, 16:00
      jestem ekspertem



      no, ale ja mam aniola stroza...
      • krtysia Re: Ściana... 13.07.05, 20:30
        hsirk napisał:

        > jestem ekspertem
        >
        >
        >
        > no, ale ja mam aniola stroza...

        jakiego Aniola ,podpowiada Ci co jest dobre a co zle?
    • baba2005 Re: Ściana... 13.07.05, 16:01
      Sciana zwykle rosnie niezaleznie od czlowieka. Rosnie i rosnie i rosnie... A
      potem ... a potem bywa bardzo roznie: zwykle ma sie ochote te sciane skruszyc.
      Nie znam metody na zapobieganie powstawaniu scian... :(
      p.s. Witaj JMX :)
      • eremittka Re: Ściana... 14.07.05, 10:39
        baba2005 napisała:

        > Sciana zwykle rosnie niezaleznie od czlowieka. Rosnie i rosnie i rosnie... A
        > potem ... a potem bywa bardzo roznie: zwykle ma sie ochote te sciane skruszyc.
        >
        ale jak sie nie daje, to co wtedy?
    • ivek Re: Ściana... 13.07.05, 16:11

      tak mamy.

      swojego czasu sciana PF (tak mniej wiecej przez pol liceum) to byla
      najwazniejsza plyta dla mnie.

      niech sobie niektorzy gadaja o tym, ze zbyt patetyczna, ze zbyt
      ekshibicjonistyczna, ze zbyt emocjonalna...
      ale wtedy mnie rozwalala na maksa..

      fundamenty trzeba miec, ale sciany trzeba rozwalac ile sil..

      zal, ze sie czegos nie zrobilo jest chyba wiekszy

      aj.
    • zza_krzaka Re: Ściana... 13.07.05, 16:18
      Jeszcze trzy lata temu kłóciłam się
      z siłą wyższą o to, że mi życie planuje
      nie po mojemu. Chciałam swoje plany realizować,
      a siła wyższa ciągle zmuszała mnie do zmian
      i wcale z tego powodu nie byłam szczęśliwa. (po miesiącach lub latach
      okazywało się że ro ona miała rację) Trzy lata temu poddałam się.
      Jak chce to niech decyduje, a co będzie to będzie.
      Jestem wyluzowana i wszystko mi się lepiej układa:)))
    • fleuret Re: Ściana... 13.07.05, 17:31
      gdy układ obrócisz o 90 stopni, to ściana stanie sie podłogą.
      nie próbowałam "bycia" człowiekiem - pajakiem,
      ale może warto?
      • krtysia Re: Ściana... 13.07.05, 20:31
        mamy ..mamy...
    • jmx Re: Ściana... 14.07.05, 01:42

      No toście mi pomogli... jak nie wiem co ;).

      Do sił wyższych to ja pretensji nie mam, obawiam się jednak, że tę ścianę a
      raczej kozi róg, to sama sobie zafundowałam... no, może tylko z czyjąś życzliwą
      pomocą ;). Mój anioł stróż nie próżnuje ale przecież nie może wszystkiego robić
      za mnie ;))).

      Nic to. Będzie dobrze - tak czy siak :).
      • eremittka Re: Ściana... 14.07.05, 10:37
        obawiam się jednak, że tę ścianę a
        > raczej kozi róg, to sama sobie zafundowałam... no, może tylko z czyjąś
        życzliwą
        >
        > pomocą ;).

        witaj w klubie
        • viriana Re: Ściana... 14.07.05, 11:25
          Jest taki powiedzenie "Sprawy pozostawione samym sobie mają tendencję do tego ,
          by stawać się coraz gorsze".
          • renkaforever Re: Ściana... 14.07.05, 16:44
            Dla mnie sciana to miejsce na dzikie wino lub bluszcz.Siadlabym tam na uroczej
            laweczce pod ta sciana i wraz z moim ukochanym sledzilabym spadajace gwiazdy
            lub swietliki znikajace i pojawiajace sie w bluszczu.
            Czasem mialabym ochote cos na niej namalowac lub powiesic, np duze lustro.Mozna
            tez wbic w nia pare hakow i wspinac sie, ale to jest nudne.Moznaby dobudowac do
            niej pare innych scian i potem moze dach? Tyle jest mozliwych rozwiazan. Ale
            zeby burzyc? Po co?
            Przeciez skoro stanela na naszej drodze to chyba w jakims celu?
            Sciany slysza i nawet przemawiaja... i czesto mozna naprawde dowiedziec sie
            wielu bzdur na swoj temat:)
        • jmx Re: Ściana... 15.07.05, 02:22
          eremittka napisała:

          > obawiam się jednak, że tę ścianę a
          > > raczej kozi róg, to sama sobie zafundowałam... no, może tylko z czyjąś
          > życzliwą
          > >
          > > pomocą ;).
          >
          > witaj w klubie

          ojjj.... kuksnij tego życzliwego, niech Ci pomoże rozebrać co nabudowaliście ;)
          • eremittka Re: Ściana... 15.07.05, 11:05
            jmx napisała:

            > eremittka napisała:
            >
            > > obawiam się jednak, że tę ścianę a
            > > > raczej kozi róg, to sama sobie zafundowałam... no, może tylko z czy
            > jąś
            > > życzliwą
            > > >
            > > > pomocą ;).
            > >
            > > witaj w klubie
            >
            > ojjj.... kuksnij tego życzliwego, niech Ci pomoże rozebrać co
            nabudowaliście ;)

            ale ile razy można?
            chyba uwielbia skałki
    • mskaiq Re: Ściana... 14.07.05, 17:08
      Mysle ze rozwiazanie zawsze przychodzi samo, tyle ze przychodzi tych rozwiazan
      wiele. Pozostaje wybor, zawsze kieruje sie tym co przynosi serce, po tej
      stronie jest zawsze bezpiecznie.
      Unikaj rozwiazan gdzie rozwiazanie dyktuje strach, pozwol aby wybrala milosc.
      • jmx Re: Ściana... 15.07.05, 02:19

        Tak. Strach jest złym doradcą. Ale trudno podejmować decyzje jeśli się wie, że
        jej konsekwencje nie dotyczą tylko nas, ale też innych osób. Można zaszkodzić
        sobie, powiedzieć "jakoś to będzie", można to podciągnąć pod nabywanie
        doświadczeń czy wytłumaczyć nową życiową lekcją. Ale nie można innych obarczać
        naszymi błędami. Chociaż nie wszystkich błędów da się uniknąć...
    • luty10 Re: Ściana... 15.07.05, 02:22
      mozna sie na nia wdrapac...
    • mskaiq Re: Ściana... 15.07.05, 08:44
      Mysle ze nie mozesz sie bac ze decyzja ktora podejmujesz moze byc bledna. Nie
      mozna zrobic dla kogos wiecej niz dla siebie. Znasz realia, przemyslalas
      sprawe, nie pozwalaj aby strach o bliskich podwazal to co Ci rozsadek i serce
      podpowiadaja.
      Rowniez nie mozna watpic o decyzji, podjelas ja raz, przeanalizowalas. To
      zwykle strach podwaza ja, moze byc on o bliskich, o siebie czy o okolicznosci.
      Zmieniam decyzje tylko wtedy kiedy moje watpliwosci nie opieraja sie na strachu
      i rozsadek podpowiada inne rozwiazanie.
    • scylla Re: Ściana... 15.07.05, 09:07
      MOim zdaniem z każdej sytuacji jest wyjście,
      mało tego, uważam że często sami sobie stawiamy ściany.
      Dlaczego to robimy?
      Bo nie wierzymy sami w siebie, w swoje zdolności itd.,
      a chęć dołowania samego siebie w ludziach często wzrasta
      do zaskakujących rozmiarów, może chcemy właśnie w taki sposób
      zwracać na siebie uwagę innych? Krzyczymy, tak nam źle, dlaczego nam
      nie pomagacie, dlaczego nie zwracacie na mnie uwagi???
      I tak się nakręcamy, a ściana rośnie...
      Mamy niesamowite zdolności tworzenia sobie problemów.
      Ja uważam że problemy śa po to, aby je rozwiązywać, a nie na ich
      podstawie budować ściany.
    • fleuret Re: Ściana... 15.07.05, 09:31
      wiesz zapewne kim był Salomon, syn Dawida?
      spróbuj wejść w jego skórę
      • scylla Re: Ściana... 15.07.05, 09:35
        Ja wiem, to ten co kazał się znęcać nad dzieckiem.
        W dzisiejszych czasch już by siedział:)
        • fleuret Re: Ściana... 15.07.05, 09:37
          tak, w dzisiejszych czasach
          Salomon by sie nie ostał
    • lavinka przeczekać. 15.07.05, 10:26
      Z reguły kłopoty same sie rozwiązywały. Cierpliwość. Nie ma tego złego...

      lav

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka