Tak sie dzisiaj zastanowilam, skad bierzecie ksiazki. Ja zawsze
kupowalam ogromne ilosci i pomimo oplacania czlonkostwa w
bibliotece, bardzo rzadko z niej korzystam. Kupuje ksiazki wszedzie.
W ksiegarni, w internecie, na kiermaszach i, tak jak dzisiaj na
przyklad, w supermarkecie.
Ku wyjasnieniu napisze, ze to ostanie miejsce nie jest dla mnie
calkiem logiczne. Holenderskie supermarkety to nie polksie
hipermarkety, gdzie mozna kupic doslownie wszystko. Jak ide do
supermarketu to spodziewam sie wrocic do domu tylko i wylacznie z
zakupami chemiczno-spozywczymi.