kiedyś...

30.07.05, 20:59
Kiedyś była mała, została skrzywdzona w dzieciństwie. Straciła pewność
siebie, wiare we własne siły, wiarę w innych ludzi, wiare w dobro...
Teraz jest już starsza, ale życie nie odbudowało straconego poczucia własnej
wartości. Mimo swojego wieku nie potrafi stawić czoła problemom. Nigdy nie
walczy o swoje, nigdy nie kłóci sie z innymi, zawsze dostosowuje sie do
decyzji innych, zeby tylko im było dobrze. Nigdy nie mówi czego chce. Nie
broni swego zdania. A gdy ktoś jest przeciwko niej, gdy okazuje jej swą
niechęć, gdy nieświadomie ją rani - ona nie przeciwstawia sie, ona wtedy
płacze. Bo łzy same cisną sie jej do oczu, bo głos sie załamuje... Jest jej
ciężko, a tak bardzo chcialaby byc szczesliwa...
    • chelseaa Re: kiedyś... 30.07.05, 21:54
      To jest opis DDA , tak mi się przynajmniej skojarzyło
    • alfika Re: i może to jest... 30.07.05, 22:15
      właśnie argument przeciwko wyżywaniu na innych swojego niezadowolenia?

      będzie szczęśliwa, przecież nic na świecie nie ginie...
    • wiedz-ma Re: kiedyś... 30.07.05, 22:35



      > Kiedyś była mała, została skrzywdzona w dzieciństwie. Straciła pewność
      > siebie, wiare we własne siły, wiarę w innych ludzi, wiare w dobro...
      > Teraz jest już starsza,
      ....wymagało to dużo pracy, ale odzyskała poczucie wlasnej wartości, teraz chce
      i potrafi stawić czoła problemom. Nigdy nie dostosowuje sie do decyzji innych,
      zeby tylko im było dobrze. Zawsze mówi czego chce. Broni swego zdania. A gdy
      ktoś jest przeciwko niej, gdy okazuje jej swą niechęć - to myśli sobie, że jego
      opinia nic o niej nie mówi i dalej idzie swoją drogą. Jest szczesliwa...


      Życzę Ci, by wkrótce ta historia miała takie właśnie zakończenie. Tylko od
      Ciebie zależy, jak ją napiszesz.
      • baron_von_kapusta a tam nie zawracaj du..y i wez sie w kupe 31.07.05, 00:48
        Nie uzalaj sie nad soba, bo jest to irytujace
    • jmx Re: kiedyś... 31.07.05, 01:08

      Polubisz siebie - polubią Cię inni
      bedziesz sama się szanować - uszanują Cie inni...

      Kiedyś była mała i nie była zależna od siebie a teraz jest dorosłą kobietą,
      która bierze odpowiedzialność ża swoje życie. Bo niestety, nie można zwalać na
      innych, że ma się nieudane życie. Życie nie odbuduje poczucia własnej wartości -
      tylko Ty sama jesteś w stanie to zrobić. Przypuszczalnie ludziom z Twojego
      otoczenia jest tak samo trudno jak Tobie samej ze sobą....

      Nie wiem czy jesteś DDA, bardzo być może. Ale proponuję zacząć metodą małych
      kroków - nie od razu Kraków zbudowano :). Np. w sklepie prosić o inny towar,
      jeśli sprzedwaczyni źle wybrała, albo nie opisywac dokładnie czego się chce,
      itd. itp. Nie bać się, mówić wyraźnie swoje zdanie - nawet w restauracji, jeśli
      danie nie smakuje :). I może wybrać się do psychoterapeuty...?

      Życzę powodzenia :) pierwszy krok już zrobiłaś - napisałaś o tym tutaj,
      wyraziłaś własne emocje, nazwałaś problem. A za pierwszym krokiem zawsze
      przychodzą następne :).
    • grazynka18 Re: kiedyś... 31.07.05, 01:31
      a ja mysle ze czlowiek sie rodzi z takim poczuciem. Mozna sobie wmawiac
      (afirmacje) ze sie jest duzo wartym itd, ale to uczucie pozostaje.
      Ja zawsze czulam sie gorsza od dziewczyn ktor byly postrzegane za brzydsze,
      biedniejsze, gorsze uczennice. to jest takie uczucie niczym nieuwarunkowane.
      U mnie w calej rodzinie tak zawsze bylo. siostry dzieci maja bardzo duzo
      milosci, poswieca sie im duzo uwagi ,a to uczucie tez w nich siedzi, sa bardzo
      niesmiale.
    • evenos Re: kiedyś... 31.07.05, 14:28
      > Kiedyś była mała, została skrzywdzona w dzieciństwie. Straciła pewność
      > siebie, wiare we własne siły, wiarę w innych ludzi, wiare w dobro...
      > Teraz jest już starsza,

      ...pelna nieufnosci, zla, zawistna, nieuczciwa,... Gdy ja ktos czyms urazi
      staje sie b. agresywna, okrutna i bezwzgledna. Dziala podstepnie i z ukrycia,
      stwarzajac pozory przyzwoitej dewotki. Bardzo brzydzi sie falszem i zdrada, ale
      z drugiej strony SAMA narusza zasady moralnosci i § kodeksu cywilnego stajac
      sie pospolitym bandyta!!! Opryszkiem.
      MILOSC? Nie wie czym jest bo nigdy jej nie zaznala. Z jednej strony jej
      pragnie - ale z drugiej sie boi i ucieka przed nia do swojej norki raniac po
      drodze innych.
      ...dluga droga przed nia...
      • vlad-srollovnik Re: kiedyś... 31.07.05, 14:45
        pan ddominant poczuł się urażony, jak mi przykro
    • dziewczynka73 Re: kiedyś... 31.07.05, 14:58
      Nie, nie jestem DDA. Mój problem nie ma nic wspólnego z alkoholem.
      Wiedz-ma i JMX, dzięki za dobre słowa. Mam nadzieje,że rzeczywiście kiedyś
      osiągnę równowagę i będe potrafiła stawić czoła przeciwnościom losu. Jeszcze
      nigdy nie korzystałam z pomocy terapeuty, ale może spróbować, może on mi pomoże
      i coś zmieni się na lepsze...
      A jeśli chodzi o agresję, o której pisala jedna z forumowiczek - nie ma we mnie
      agresji. Inni twierdzą nawet ze jestem "za dobra".
      Ale z miłością - to prawda. Pragnę miłości, ale się jej boję; uciekam przed
      nią; nie potrafię zaufać komuś na tyle, aby całkowicie mu sie oddać i zaufać.
      Wolę udawać, że ten ktoś jest mi obojętny, czego póżniej oczywiście żałuję...
    • to_fly Re: kiedyś... 31.07.05, 16:24
      Kiedyś była inna mała dziewczynka, też została skrzywdzona w dzieciństwie (nie
      DDA). Również straciła pewność siebie, wiarę.... Stała sie bezbronną ofiarą, aż
      kiedyś powiedziała: "dość".
      Poszła do biblioteki, przeczytała parę ksiażek z zakresu psychologii (bała sie
      isc do lekarza i mówic o swoim problemie) i zrozumiała, że może być lepiej.
      Zmieniła siebie, spojrzenie na świat, została optymistką... ale bała sie dalej
      ufac ludziom i mówic o swoich potrzebach, zaczęła pisać pamiętnik opisując
      uczucia i pragnienia, i nie wiedząc kiedy zaczęła robić to samo w rozmowie z
      ludźmi (poprzez pisanie nauczyła się wyrazać swoje pragnienia).

      Dzisiaj jest szczęśliwa. Jest inną osobą, potrafi mówić czego chce, walczy o
      swoje, ufa ludziom, ma przyjaciół (kiedyś była zupełnie sama)....

      Ja to pokonałam, Ty tez możesz!
      Ale to nie będzie łatwe i nie przyjdzie tak od razu. Nie czekaj, ze życie cos
      zmieni, wszystko zależy od Ciebie.

      Życzę powodzenia i pozdrawiam :)
      • dziewczynka73 Re: kiedyś... 31.07.05, 17:22
        cieszę się, że Tobie się udało. Ile miałaś wtedy lat? (chociaz pewnie na zmiany
        nigdy nie jest za późno) . Gratuluje, swoim przykładem pokazujesz, że każdy ma
        szansę na zmianę swojego życia na lepsze :)
        • to_fly Re: kiedyś... 04.08.05, 17:18
          Moim zdaniem nie ma znaczenia ile miałam lat. Uważam, że nigdy nie jest za
          późno na zmiany.
Pełna wersja