06.08.05, 22:05
moja kumpela ma wesele... zaprasza mnie wraz z osoba towarzyszącą...
oczywiscie nie mam zkim iśc, a sama też nie chcę... NPARAWDE NIE MAM Z KIM
IŚĆ!! nie mam zadnego kumpla, chłopa... beznadzieja... a już nie mogę się z
tego wyplątać, bo zapraszałamnie pół roku temu i powiedziałam jej, że
pójdę... :-))
Obserwuj wątek
    • baba2005 Re: wesele... 06.08.05, 22:41
      Wez kogos z lapanki...
      ;)
    • moc_ca Re: wesele... 06.08.05, 22:47
      A kolegów też nie masz? Przeciez możesz poprosić znajomego o towarzyszenie
      Ci, faceci lubią imprezy na luzie, bez uwieszonej na ramieniu laski.
      • alpha01 Re: wesele... 13.08.05, 22:29
        moc_ca napisała:

        > A kolegów też nie masz? Przeciez możesz poprosić znajomego o towarzyszenie
        > Ci, faceci lubią imprezy na luzie, bez uwieszonej na ramieniu laski.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        buziaczki falszywy gebelsiku
    • ziemiomorze Re: wesele... 07.08.05, 00:09
      Jesli pojdziesz sama, bedziesz miala wieksze szanse poznac kogos fajnego.
      Skad ten opor?
      • aretha04 Re: wesele... 07.08.05, 00:12
        koniecznie idź:)
        najlepsza zabawa jest bez "ogonów"
    • alfika Re: idź i nie marudź :) 07.08.05, 11:08
      i baw się najlepiej pod słońcem :)

      na diabła miałabyś udowadniac sobie i światu, że bez faceta nie ma życia?
      skoro jest i może być NAPRAWDĘ przyjemne?

      (już miałam napisać, że jakby nie było mężczyzn, to i tak byś poszła i miała
      najlepszy ubaw pod słońcem, ale chyba się rozpędziłam - w sumie bez facetów nie
      było by wesela...
      no, ale może wtedy kobiety wymyśliłyby sobie coś jeszcze fajniejszego niż śluby
      i wesela ;)))))))))))))))
    • vesuvius Re: wesele... 12.08.05, 14:38
      powiedz mi skąd jesteś, bo ja chętnie bym się z tobą wybrał
      Grzesiek
      • e1wira Re: wesele... 12.08.05, 19:59
        dobra propozcja! Idź sama albo z kimś "w ciemno" umów sie przez
        internet,spotkajcie sie wczesniej i już. przecież to niezbowiazujaca jedna
        impreza. Z proszeniem kolegów bywa niezrecznie, wiem.
      • ma.gala1 Re: wesele... 13.08.05, 22:26
        naprawdę??? jestem z Katowic...
    • malajola Re: wesele... 14.08.05, 18:57
      powiem tak, byłam raz na weselu sama i to jest strasznie poniżające, mało kto
      przychodzi dziś sam, chyba że zna tam kogoś
    • xy2 Re: wesele... 14.08.05, 19:02
      zastanawiam sie, kto zabronil mojemu kuzynowi iść ze mną na wesele

      było świetne, dobrze by sie bawił i nikt nie wieszałby mu sie na ramieniu,
      poszłam sama i się nie bawiłam, bo nie było z kim "normalnie" pogadać

    • dolly10 Re: wesele... 28.08.05, 22:51
      Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale mam podobny problem: niedługo idę na wesele
      (mojej siostry!!) ,a chłopak z którym bardzo chciałam iść
      ma wesele rodzinie w ten sam dzień :(( i nie może iść ze mną. A ja nie chce
      iść z kimś innym :( Nie będę umiała się bawić z inną osobą, bo się
      nastawiłam, że pójdę z nim.
      • ma.gala1 Re: wesele... 28.08.05, 23:08
        ja już jestem po tym weselu.... poszłam w końcu sama... i wiecie co??
        faktycznie wybawiłam się i poznałam ddwóch fajnych facetó!! pewnie, ze musiałam
        z uśmiechem odpowiadać na pytania w stylu: a gdzie narzeczony? ale postanowiłam
        to olać!! trudno - jest jak jest i nie będę się na siłę dostosowywać do
        wszechobecnego terroru pójścia z KIMŚ... idź sama - świat się nie zawali,
        musisz tylko odpowiednio się nastawić psychicznie... poza tym jesteś w o niebo
        lepszej sytuacji, bo na co dzień kogś masz i tylko akurat tak wyszło, a ja
        jestem sama....
        • m_zielona Re: wesele... 29.08.05, 12:24
          Byłam w podobnej sytuacji - zupełnie nie miałam z kim pójść! I poszłam sama,
          ale z rodzicami... Usiadłam pomiędzy nimi i czułam się okropnie ! Rodzina
          patrzyła na mnie z politowaniem ;-( Od czasu do czasu któryś z wujków ze mną
          zatańczył i tyle. Rodzice porozchodzili się pogadać z rodziną, a ja sama przy
          stoliku ... Niestety wszyscy byli sparowani ... Ale tak siedząc samotnie i
          lustrując bawiących się ludzi spostrzegłam faceta, który siedział sam, jak sie
          później okazało z ojcem. I wiecie co zrobiłam ? Ja nieśmiała, szara myszka
          podeszłam do tego faceta i poprosiłam go do tańca ! Facet był zszokowany, moja
          cała rodzina też !!! W każdym razie wytańczyłam sie z tym facetem za wszystkie
          czasy, a "plotkującą" rodzinkę miałam gdzieś ! Do tej pory nie mogę uwierzyć,
          że coś takiego zrobiłam ... Najważniejsze, że nie siedziałam cały czas pod
          ścianą !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka