19.08.05, 23:35
Ktos mnie potwornie zranil.Minelo juz prawie dwa lata .Wiem ze ten czlowiek
jest nic nie wart,nie ma zadnych zasad moralnych jest podly w tym co
robi....wiec ...dlaczego czasami tesknie? Dlaczego zrzera mnie bol od srodka
jak pomysle ze on jest teraz z nia...dlaczego czasami wydaje mi sie ze go
jeszcze kocham? Dlaczego? Skad sie to bierze?
Obserwuj wątek
    • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:36
      nudzi ci sie
      • hasanet Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:37
        dobre!
      • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:38
        Chyba masz racje ....ale ...bylismy rodzina <prawnie nadal jestesmy> mam dziecko
        ....wiec nie wiem czy to do konca tylko nuda.
        • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:40
          ja też mam dziecko i za jego mamusia nie tesknie

          a tak w ogóle to dziecko mam z lewego łoża
          • moc_ca Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:48
            vlad-srollovnik napisał:

            > ja też mam dziecko i za jego mamusia nie tesknie
            >
            > a tak w ogóle to dziecko mam z lewego łoża

            tak..??? To znaczy łózko stało po lewej stronie sypialni czy Ty leżałeś po
            lewej stronie łózka? :-))))
            • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:49
              nie ważne, uciekła z hydraulikiem;(((
              • moc_ca Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:51
                vlad-srollovnik napisał:

                > nie ważne, uciekła z hydraulikiem;(((

                .. bo to zła kobieta była .... ;-)))
                • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:52
                  i co ja biedny pocznę, mam uraz i boje sie, że wszystkie baby takie same;(
                  • moc_ca Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:58
                    vlad-srollovnik napisał:

                    > i co ja biedny pocznę, mam uraz i boje sie, że wszystkie baby takie same;(

                    Nie bojaj się, one takie same ale Wy nas takie własnie kochacie! ;-)
                    • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:02
                      zwiewa mi z hydraulikiem a ja mam ja za to kochać;)

                      no moc_ca bez przesady
                      • moc_ca Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:03
                        vlad-srollovnik napisał:

                        > zwiewa mi z hydraulikiem a ja mam ja za to kochać;)
                        >
                        > no moc_ca bez przesady

                        eeetam, nie zrozumiałeś mnie! Nie kochaj już jej, pokochaj np. mnie! ;-)))
                        • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:05
                          chyba jaja sobie robisz, nawet nie wiem czy dobrze wyglądasz;)
                          • moc_ca Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:09
                            vlad-srollovnik napisał:

                            > chyba jaja sobie robisz, nawet nie wiem czy dobrze wyglądasz;)

                            Dobrze wyglądam, nie martw się!:)
                            Nikt Ci nie każe kochać od tego momentu i koniecznie mnie. Po prostu, pokochaj
                            inną, jedną z nas. ;-)))
                            • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:12
                              wiesz moc_ca, tu chodzi o pewnosc wyboru;)
                              mam dziecko z lewego łoża, bo nie byłem pewien, czy chce podjac tak powazna
                              decyzje;))
                              • moc_ca Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:16
                                vlad-srollovnik napisał:

                                > wiesz moc_ca, tu chodzi o pewnosc wyboru;)
                                > mam dziecko z lewego łoża, bo nie byłem pewien, czy chce podjac tak powazna
                                > decyzje;))

                                I dobrze. Teraz pokochaj tę z nas co do której tę pewność mieć będdziesz, nie
                                pozwól jednej chwili słabości (w tem lewem łożu) zadecydować o swoim
                                starokawalerstwie, vladzie :-)
                                • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:18
                                  nie ciagnie mnie do urzędu, tym bardziej do koscioła

                                  to musi byc spontaniczne
                                  • moc_ca Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:22
                                    vlad-srollovnik napisał:

                                    > nie ciagnie mnie do urzędu, tym bardziej do koscioła
                                    >
                                    > to musi byc spontaniczne

                                    OK, OK ... czekajmy na ten spontan! Tylko żebys się nie obudził z ręką
                                    w nocniku, wszystkie laski juz obślubione lub z lewem dzieciątkiem przy
                                    pierwsi! ;-)
                                    • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:23
                                      poradze sobie:)
                                      • moc_ca Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:25
                                        vlad-srollovnik napisał:

                                        > poradze sobie:)

                                        OK. Absolutnie Ci wierzę.
                                        A teraz dobranoc, czas na sen.:-)
                                        • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 20.08.05, 00:28
                                          nie chce mi sie spać. miałem dobry humor, ale oczywiście pojawił sie ten
                                          nieszczśliwiec, który nie lubi jak ktos ma dobry humor.

                                          jest nieszczesliwy wiecznie to czemu ktos inny ma sie smiac
                                          • optyma1 Re: Nie daj się! n/t 20.08.05, 00:32
                                    • hasanet Re: Dlaczego? 20.08.05, 12:08
                                      moc_ca napisała:

                                      > OK, OK ... czekajmy na ten spontan! Tylko żebys się nie obudził z ręką
                                      > w nocniku, wszystkie laski juz obślubione lub z lewem dzieciątkiem przy
                                      > pierwsi! ;-)
                                      Może powinnien wrócić do pierwszej, skoro wszystkie takie same?
                                      asa
                                      • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 21.08.05, 15:07
                                        czemu mi tak źle życzysz, co?
                                        • hasanet Re: Dlaczego? 21.08.05, 17:40
                                          Jak to się mówi: solidarność jajników. Zakończylam znakiem zapytania, a więc
                                          daję Ci pod rozwagę. Wziąć nie musisz.
                                          asa
                                  • hasanet Re: Dlaczego? 20.08.05, 12:05
                                    vlad-srollovnik napisał:

                                    > to musi byc spontaniczne
                                    Już było.
                                    asa
                                    • vlad-srollovnik Re: Dlaczego? 21.08.05, 15:08
                                      ?
                                      • hasanet Re: Dlaczego? 21.08.05, 17:50
                                        Pewnie moje spontaniczne wspomnienie z brodą. Nie potrafię dokopać, próbowałam.
                                        asa
                        • komandos57 Oj Mocca! 20.08.05, 00:10
                          moc_ca napisała:
                          > eeetam, nie zrozumiałeś mnie! Nie kochaj już jej, pokochaj np. mnie! ;-)))
                          >

                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                          mnie juz kiedys tak mowilas.yah.z tym ze ciezko pokochac cie.bywasz cholernie
                          obludna.tez manmipulujesz.szukaj jelonka...moze nie zakuma i cie pokocha przez
                          trzy dni z dzisiejszym,dopoki slipow nie roztworzy.buzka
                          • moc_ca Re: Oj Komandos! 20.08.05, 00:13
                            Myślisz stereotypami, ja to nie ja! Ludzie siem zmieniajom, conie? :-)))
                            no to buźka.
                            • komandos57 Re: Oj Komandos! 20.08.05, 00:15
                              moc_ca napisała:

                              > Myślisz stereotypami, ja to nie ja! Ludzie siem zmieniajom, conie? :-)))
                              > no to buźka.

                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                              ja stereotypami? zdecydowanie nie.
                              nie naleze do stetreotypow....jakichkolwiek
                              ale.......niech zostanie jak napisalas
                      • hasanet Re: Dlaczego? 20.08.05, 12:03
                        vlad-srollovnik napisał:

                        > zwiewa mi z hydraulikiem a ja mam ja za to kochać;)
                        Byłeś w trakcie remontu?
                        asa
                  • magdalenav Re: Dlaczego? 21.08.05, 11:42
                    potrzebujesz litości? oj, biedactwo.....
                  • magdalenav Re: vlad 21.08.05, 11:47
                    i co ja biedny pocznę?
                    bierzesz nas na litość?
                    • hasanet Re: vlad 21.08.05, 17:52
                      Jak się zorientowałeś, że to o Was chodzi?
                      asa
        • alaaa6 Re: Dlaczego? 19.08.05, 23:42
          bol zawiedzionych nadziei...

          musialas go kochac....kiedys.

    • ewaczka odp. 19.08.05, 23:42
      Hej, dlatego iż na jego miejsce (kimkolwiek ten ktoś jest) nie pojawił się być
      może nikt inny. Wierz mi że czas na pewno działa, a i w przyszłości powinien
      się ktoś pokazać na horyzoncie, ktoś wartościowy na kogo Ty będziesz miała
      ochotę zwrócić uwagę. Pozdrawiam i powodzenia
      • pomidorowa5 Re: odp. 19.08.05, 23:46
        O to chodzi ze mam blokade.Boje sie pokochac zeby nie zostac znowu skrzywdzona.
        A moze jeszcze nie czas? Tylko ile jeszcze tego czasu musi uplynac?

        ktos napisal musialas go kiedys kochac .Nigdy tak nie kochalam bardzo:(
        • vlad-srollovnik Re: odp. 19.08.05, 23:48
          nudzi ci sie, poważnie
          • pomidorowa5 Re: odp. 19.08.05, 23:51
            Wiesz co vlad oszczedz sobie swoich uwag ok?
            • vlad-srollovnik Re: odp. 19.08.05, 23:53
              poczytaj moje posty do moc_ca i zobaczysz, że też cierpie;(
              • optyma1 Re: odp. 19.08.05, 23:55
                Na co? :-)))))))) (wlaśnie mnie naszło...)
              • pomidorowa5 Re: odp. 19.08.05, 23:59
                vlad to po co mi pszesz w kolko to samo? Ze mi sie nudzi.To nie jest tak ze
                calymi dniami siedze i rozpaczam.najgorsze mam juz za soba.Mam tylko takie
                momenty ktore mnie mecza poprostu a moj problem dotyczyl glownie tego jak mozna
                tesknic za kims kto tak bardzo skrzywdzil zawiodl i jest w podly.
                • vlad-srollovnik Re: odp. 20.08.05, 00:03
                  masz skłonności masochistyczne w takim razie
                  • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 00:11
                    Myslisz ze tak latwo jest wymazac z pamieci kogos kto byl najwazniejsza osoba w
                    twoim zyciu? pomijajac fakt ze zapomniec sie nie da?
                    • komandos57 Re: odp. 20.08.05, 00:13
                      pomidorowa5 napisała:

                      > Myslisz ze tak latwo jest wymazac z pamieci kogos kto byl najwazniejsza
                      osoba
                      > w
                      > twoim zyciu? pomijajac fakt ze zapomniec sie nie da?
                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                      w koncu cos wybzdzilas....calkiem do rzeczy
                    • vlad-srollovnik Re: odp. 20.08.05, 00:15
                      najważniejsza osoba bo co? bo zrobił ci dziecko i poszedł w cholere?

                      olej jego i zajmij sie dzieckiem i soba zamiast nim
                      • komandos57 Re: odp. 20.08.05, 00:18
                        vlad-srollovnik napisał:

                        > najważniejsza osoba bo co? bo zrobił ci dziecko i poszedł w cholere?
                        >
                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                        a Tobie ktos dziecko zmajstrowal?ojej.......dwa samce i obydwa kotne
                        • vlad-srollovnik jesteś podły i powtórze to po raz kolejny 20.08.05, 00:20
                      • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 00:19
                        cyt:"olej jego i zajmij sie dzieckiem i soba zamiast nim"-

                        zajmuje sie dzieckiem i soba na niego szkoda czasu.I widze ze nie masz za grosz
                        pojecia co czuje kobieta jak sie jej rodzina rozpadnie.
                        • vlad-srollovnik Re: odp. 20.08.05, 00:22
                          ".I widze ze nie masz za grosz
                          pojecia co czuje kobieta jak sie jej rodzina rozpadnie"

                          a może mam i uważam, ze czasem jest lepiej jak sie rozpadnie
                          • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 00:25
                            vlad-srollovnik napisał:

                            > ".I widze ze nie masz za grosz
                            > pojecia co czuje kobieta jak sie jej rodzina rozpadnie"
                            >
                            > a może mam i uważam, ze czasem jest lepiej jak sie rozpadnie

                            Co czuje kobieta to napewno nie masz.Czasem jest lepiej jak sie rozpadnie ale
                            zalozenie rodziny i dzieci to duza odpowiedzialnosc ale jak widac nie kazdy
                            facet zdaje sobie z tego sprawe,powiedzialabym ze nawet wiekszosc.
                            • vlad-srollovnik Re: odp. 20.08.05, 00:26
                              co mnie obchodzi wiekszosc?
                              • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 00:30
                                ja tylko stwierdzam fakty
                                • vlad-srollovnik Re: odp. 20.08.05, 00:30
                                  a ja obalam mity
                                  • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 00:52
                                    ja tez:) ok lece spac pozdrawiam:)
                                  • dastromboli duzo lepiej byc skrzywdzonym, niz skrzywdzic 20.08.05, 00:55
                                    przynajmniej dla mnie byl zawsze wygodniejszy zgrabny plaszczyk ofiary od tego,
                                    co nosze obecnie - lateksu sadystki (ewentualne propozycje seksu prosze sobie
                                    darowac - to jest wątek pomidorowej i nie chcialabym rozwijac na nim nowego,
                                    pasozytniczego).

                                    Tyle tytulem proby przekonania Cie, ze i tak nie jest zle;)

                                    vlad pisze, ze Ci sie nudzi. Wedlug mnie, to nie tak. Jest jednak, jak juz
                                    ktos zauwazyl, dlugotrwaly wakat na stanowisku facet. Automatycznie, Twoje
                                    mysli biegna do tego, kto to miejsce zajmowal, przez pewien czas, zdaje sie, z
                                    powodzeniem. Klin klinem. To, czy bedziemy kochac zalezy od tego, czy
                                    potrafimy jeszcze kochac i czy dajemy sobie szanse poznawania ludzi - jesli
                                    tak, to predzej czy pozniej wpadniemy na kogos odpowiedniego. To nie tylko
                                    konkretnego egzemplarza brakuje, boli wakat. Daj sobie szanse. Chocby z
                                    czystej zlosci - czy na Twoje westchnienia zasluguje jakis palant, ktory Cie
                                    skrzywdzil? Powodzenia!
                                    • pomidorowa5 Re: duzo lepiej byc skrzywdzonym, niz skrzywdzic 20.08.05, 01:04
                                      dastromboli ....dzieki :)
                                    • vlad-srollovnik Re: duzo lepiej byc skrzywdzonym, niz skrzywdzic 20.08.05, 01:05
                                      skoro ma czas na to, nudzi jej sie
                                      • pomidorowa5 Re: duzo lepiej byc skrzywdzonym, niz skrzywdzic 20.08.05, 11:25
                                        Taaaa ale mamy dzis piekna pogode :)
                            • hasanet Re: odp. 20.08.05, 12:28
                              pomidorowa5 napisała:

                              > zalozenie rodziny i dzieci to duza odpowiedzialnosc ale jak widac nie kazdy
                              > facet zdaje sobie z tego sprawe,powiedzialabym ze nawet wiekszosc.
                              Większość facetów dusi się grzecznie w rodzinnym sosiku.
                              asa
                    • hasanet Re: odp. 20.08.05, 12:23
                      pomidorowa5 napisała:

                      > zapomniec sie nie da?
                      Dlaczego miałabyś wymazywać z pamięci jakiś fragment życia? Pozwoliłaś facetowi
                      zrobić sobie dziecko, nie był więc wtedy w Twoich oczach skończonym łajdakiem.
                      Zachowaj takie wspomnienie.
                      asa
                      • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 12:46
                        "Dlaczego miałabyś wymazywać z pamięci jakiś fragment życia? " - nie chce
                        wymazywac go z pamieci zawsze bedzie gdzies tam w moich wspomnieniach w3ystarczy
                        ze spojze na nasze dziecko i widze jego.

                        Poznal inna kobiete zdradzil i odszedl do niej baba ma sporo kasy <czego u nas
                        brakowalo> i duze dziecko <wiadomo przy malym i wlasnym jest wiecej obowiazkow>
                        .A zlozyl pozew rozwodowy z mojej winy oczerniajac mnie podle.
                        • alaaa6 Re: odp. 20.08.05, 12:53
                          pomidorowa5 napisała:

                          > "Dlaczego miałabyś wymazywać z pamięci jakiś fragment życia? " - nie chce
                          > wymazywac go z pamieci zawsze bedzie gdzies tam w moich wspomnieniach
                          w3ystarcz
                          > y
                          > ze spojze na nasze dziecko i widze jego.
                          >
                          > Poznal inna kobiete zdradzil i odszedl do niej baba ma sporo kasy <czego u
                          > nas
                          > brakowalo> i duze dziecko <wiadomo przy malym i wlasnym jest wiecej obo
                          > wiazkow>
                          > .A zlozyl pozew rozwodowy z mojej winy oczerniajac mnie podle.

                          rzeczywiscie zagadka jest,,
                          za kim Ty tesknisz...??

                          myslalas o wizycie u psychologa,mysle ze tu potrzeba madrej glowy aby to
                          rozwiklac.

                        • hasanet Re: odp. 20.08.05, 13:51
                          pomidorowa5 napisała:

                          > "Dlaczego miałabyś wymazywać z pamięci jakiś fragment życia? " - nie chce
                          > wymazywac go z pamieci zawsze bedzie gdzies tam w moich wspomnieniach
                          w3ystarcz
                          > y
                          > ze spojze na nasze dziecko i widze jego.
                          To jeszcze jeden powód, żeby o gałganie, zachować minimum ciepłych wspomnień.
                          Nie wiem, co Cię w nim zachwyciło: poczucie humoru, inteligencja, walory
                          ciała..., ale coś takiego musiało przecież być i warto o tym pamiętać.
                          > Poznal inna kobiete zdradzil i odszedl do niej baba ma sporo kasy <czego u
                          > nas
                          > brakowalo> i duze dziecko <wiadomo przy malym i wlasnym jest wiecej obo
                          > wiazkow>
                          > .A zlozyl pozew rozwodowy z mojej winy oczerniajac mnie podle.
                          Świnia też stworzenie Boże. Widziałaś w nim więc coś większego niż świństwo. To
                          coś nie pozwala Ci całkowicie zapomnieć.
                          asa
                • hasanet Re: odp. 20.08.05, 12:18
                  pomidorowa5 napisała:

                  > moj problem dotyczyl glownie tego jak mozna
                  > tesknic za kims kto tak bardzo skrzywdzil zawiodl i jest w podly.
                  Skoro pokochałaś faceta, coś o tym zadecydowało. Do tego właśnie tęsknisz. Nikt
                  nie jest wyłącznie podły.
                  asa
                  • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 12:51
                    Boze jak ja go bardzo kochalam:( Poprostu jest mi trudno sie z tym pogodzic ze
                    odszedl do innej i ulozyl sobie zycie:( Nic innego nie oczekuje jak tylko
                    zrozumienia.Chyba jestem zalezna od niego emocjonalnie:( Kocham nie jego ale
                    wyobrazenie o nim:( pozdrawiam i dziekuje tym ktorzy mnie rozumieja
                    • alaaa6 Re: odp. 20.08.05, 12:56
                      pomidorowa5 napisała:

                      > Boze jak ja go bardzo kochalam:( Poprostu jest mi trudno sie z tym pogodzic ze
                      > odszedl do innej i ulozyl sobie zycie:( Nic innego nie oczekuje jak tylko
                      > zrozumienia.Chyba jestem zalezna od niego emocjonalnie:( Kocham nie jego ale
                      > wyobrazenie o nim:( pozdrawiam i dziekuje tym ktorzy mnie rozumieja

                      masle ze on tymczasowo ma to zycie ulozone...
                      Nie chce krakac ,ale poczekaj jeszcze troche.
                      Raczej zacznij mu wspolczuc.
                      • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 13:13
                        alaaa gdyby bylo inaczej nie zadal by tak kategorycznie rozwodu.Widocznie mu
                        jest z nia dobrze i jest szczesliwy
                        • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 13:17
                          Bylam juz u psychologa.Chodzilam na terapie.Psycholog powiedziala ze to normalne
                          co odczuwam ze mam prawo do bolu i musze go do konca przezyc. Tak jak napisalas
                          to jest zagadka bo jak mozna tesknic za kims takim.Rozpad rodziny...rozwod to
                          traumatyczne przezycie i jest na drugim miejscu zaraz po smierci bliskiej osoby.
                          • hasanet Re: odp. 20.08.05, 14:05
                            pomidorowa5 napisała:

                            > Bylam juz u psychologa.Chodzilam na terapie.Psycholog powiedziala ze to
                            normaln
                            > e
                            > co odczuwam ze mam prawo do bolu i musze go do konca przezyc. Tak jak
                            napisalas
                            > to jest zagadka bo jak mozna tesknic za kims takim.
                            Jakie to dziwne, że potrzeba profesjonalisy, aby uświadomić sobie parę
                            oczywistych rzeczy. Dobrze, że masz otwartą głowę, bo dzięki niej umiałaś
                            skorzystałaś z terapii.
                            asa
                      • hasanet Re: odp. 20.08.05, 13:58
                        alaaa6 napisała:

                        > masle ze on tymczasowo ma to zycie ulozone...
                        > Nie chce krakac ,ale poczekaj jeszcze troche.
                        > Raczej zacznij mu wspolczuc.
                        I okaż wyniosłą pogardę. Tylko po co?
                        asa
                        • alaaa6 Re: odp. 20.08.05, 14:00
                          hasanet napisała:

                          > alaaa6 napisała:
                          >
                          > > masle ze on tymczasowo ma to zycie ulozone...
                          > > Nie chce krakac ,ale poczekaj jeszcze troche.
                          > > Raczej zacznij mu wspolczuc.
                          > I okaż wyniosłą pogardę. Tylko po co?
                          > asa

                          on jest ojcem jej dziecka,okazywanie pogardy dla niego nie wchodzi w gre..
                          • hasanet Re: odp. 20.08.05, 14:07
                            alaaa6 napisała:

                            > on jest ojcem jej dziecka,okazywanie pogardy dla niego nie wchodzi w gre..
                            Popatrz, nie pomyślałam.
                            asa
                            • alaaa6 Re: odp. 20.08.05, 14:10
                              hasanet napisała:

                              > alaaa6 napisała:
                              >
                              > > on jest ojcem jej dziecka,okazywanie pogardy dla niego nie wchodzi w gre.
                              > .
                              > Popatrz, nie pomyślałam.
                              > asa
                              HMMMM!taak...
                              ta pomyslalam....
                              • hasanet Re: odp. 20.08.05, 14:27
                                alaaa6 napisała:

                                > hasanet napisała:

                                > > Popatrz, nie pomyślałam.
                                > > asa
                                > HMMMM!taak...
                                > ta pomyslalam....
                                Pan Bóg nie równo daje...
                    • hasanet Re: odp. 20.08.05, 13:56
                      Sądzę, że rozumie Cię znaczna liczba kobiet.
                      Myślę, że pomogłoby pozbyć się sentymentów oderwanie wyidealizowanego wizerunku
                      od jego nosiciela.
                      asa
                      • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 14:36
                        A ja jestem matka jego dziecka i mna gardzi poniza ....jemu wolno?
                        • hasanet Re: odp. 20.08.05, 15:01
                          Nie wolno.
                          Mialabyś ochotę zdrowo mu gruchnąć za to, co Ci zmalował?
                          asa
                          • pomidorowa5 Re: odp. 20.08.05, 16:56
                            cyt:"Nie wolno.
                            Mialabyś ochotę zdrowo mu gruchnąć za to, co Ci zmalował?
                            asa:-

                            nie ,wlasnie widzisz nie mam takiej ochoty nic by mi to nie dalo obtluc
                            ryja.Chcialabym zeby kiedys zrozumial co zrobil i ze nie potrafi szanowac mnie
                            nawet jako matki swojego dziecka ,chcialabym zeby ubudzil sie kiedys z treka w
                            nocniku i poczul sie podle jak ja.Chcialabym zeby cierpial tak samo jak ja i
                            niestety ale nie zycze mu szczescia w zyciu.jednakmysle ze od zycia kiedys i tak
                            dostanie porzadnego kopa.
                            "Nikt nie zbuduje szczescia na cudzym nieszczesciu"
                            • hasanet Re: odp. 20.08.05, 17:41
                              Zostaw sobie parę fajnych wspomnień i ostatecznie odwróć się do drania plecami.
                              asa
    • witch-witch Re: Dlaczego? 20.08.05, 16:40

      Dwa lata to jeszcze, mało poczekaj spokojnie samo kiedyś przejdzie. Jednak
      fakt,że tak długo cierpisz z powodu takiego drania świadczy,że masz osłabione
      poczucie własnej wartości. I to nie tylko on ci je osłabił lecz, ktoś z
      najbliższego otoczenia wtedy, gdy byłaś bardzo mała. NApewno masz wyuczone i
      zaakceptowałaś podświadomie,że osoba najbliższa zaniedbuje twoje potrzeby
      emocjonalne. To mógł być ojciec albo matka albo jeszcze ktoś inny. Ale
      najczęściej jest to jedno z rodziców. Chcesz się wyleczyć z tej miłosci i być
      naprawdę wolna szukaj korzeni swoich problemów w stosunkach rodzinnych, jakie
      miedzy wami panowały albo panują.

      Jaki on tam nie jest jednak warto być chojnym i wybaczyc aby móc iść dalej w
      swoje życie. To był człowiek Tobie sądzony na krótką drogę, a na tę długą musisz
      to o nim zapomnieć....a wtedy spotkasz kogoś nowego. Nasza podświadomośc
      przyciąga do nas wszystko!Rzeczy, ludzi, wydarzenia, więc nie warto się pogrążać
      w smutku, bo przyciągniesz sobie jedynie smutek...
      • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 20.08.05, 17:02
        I witch trafil w samo sedno sprawy .Nie tylko skrzywdzil mnie on ale chodzi tez
        o traktowanie mnie w rodzinie.od poczatku jestem negowana przez matke.Wszystko
        co robie robie zle bo nie po jej mysli.Ciagle chce rzadzic moim zyciem ciagle
        slysze krytyke.Tutaj chyba jest pies pogrzebany.Dziekuje Ci za ten wpis witch
        masz calkowita racje.
        • witch-witch Re: A ja jeszcze dopiszę..:)) 20.08.05, 17:12

          Powinnaś była "rozsupłać" konflikt ze swoją mamą, dokładnie poznać dlaczego i
          jakie mechanizmy kieruja postępowaniem twojej matki. Matka napewno Cię bardzo
          kocha, lecz życie jest tak pogmatwane,że wychodzi z tego niezła składanka.
          Poznaj prawdę i zadawaj pyanie "dlaczego i dlaczego" aż wszytko będziesz
          wiedziała i rozumiała ... an koniec WYBACZ. Wszystkie jej błędny bo ludzką
          rzeczą jest błądzić.Wybaczając jej uwalniasz się od wzorca, ktory został ci
          narzucony. Wybaczysz matce, sama zauważysz jak uczucie do faceta zacznie blednąc
          jak bardziej staje ci się obojetny. I oto chodzi.Czego ci życzę...
          __________
          • pomidorowa5 Re: A ja jeszcze dopiszę..:)) 20.08.05, 17:28
            Wiesz witch tu nie chodzi o wybaczenie matce.Mieszkam z nia pod jednym dachem i
            zadawanie pytan dlaczego nie ma sensu.juz to przerobilam poprostu jestem zla i
            gorsza w jej oczach bo nie robie tak jak ona by chciala.Matka nie rozumie ze
            jestem dorosla i mam swoje zycie ze chcialabym aby byla dla mnie oparciem a nie
            mnie jeszcze bardziej dolowala.kazdy kochajacy rodzic wspiera swoje dziecko w
            trudnych momentac zycia ja tego wsparcia nie mam.W zlosci mowi takie rzeczy ze
            pozal sie Boze przyznac do winy sie nie potrafi,nie zastanawia sie nad slowami
            ktore padaja z jej ust, czuje sie dreczona psychicznie i wiem ze to sie nie
            zmieni dopoki bede z nia mieszkac pod jednym dachem.kazda sytuacja jest
            inna.Matka nie mieszkala ze mna 6 lat.Wyprowadzila sie do mieszkania kolezanki
            .Teraz wrocila ,zaledwie 2 mies. temu i znow na nowo musze sie uczyc zyc z nia
            pod jednym dachem.takze wiesz.... trudno jest wysnuc jakiekolwiek wnioski.To
            starszy czlowiek i juz swojego sposobu bycia nie zmieni a mnie takie traktowanie
            przez nia wykancza.Matce zawsze wybacze i nawet przeprosze jak cos zle zrobie
            ale od niej slowa przepraszam unioslam sie nie uslysze <to jakas chora duma>.
            Nie dosc ze rozpadla mi sie rodzina nie mam wsparcia od nikogo a tym
            bardziej od matki i moze dlatego tak to wszystko wyglada.
          • hasanet Re: A ja jeszcze dopiszę..:)) 20.08.05, 21:39
            Nienawiść najbardziej rani, kiedy tkwi w nas samych.
            asa
    • g.burzynski Re: Dlaczego? 20.08.05, 20:49
      pomidorowa5 napisała:

      > Ktos mnie potwornie zranil.Minelo juz prawie dwa lata .Wiem ze ten czlowiek
      > jest nic nie wart,nie ma zadnych zasad moralnych jest podly w tym co
      > robi....wiec ...dlaczego czasami tesknie? Dlaczego zrzera mnie bol od srodka
      > jak pomysle ze on jest teraz z nia...dlaczego czasami wydaje mi sie ze go
      > jeszcze kocham? Dlaczego? Skad sie to bierze?

      Sprawa jest bardzo prosta, jestes niewolnikiem uczucia zwanego przywiazaniem
      (nie ma ono nic wspolnego z miloscia).

      Znajdź sobie dobrego psychoterapeute lub nowego faceta, a najlepiej jednego i
      drugiego:-))))))

      Wszystkiego dobrego!!!!!

      Grzenio
      • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 11:20
        "Sprawa jest bardzo prosta, jestes niewolnikiem uczucia zwanego przywiazaniem
        (nie ma ono nic wspolnego z miloscia).

        Znajdź sobie dobrego psychoterapeute lub nowego faceta, a najlepiej jednego i
        drugiego:-))))))"-jak sie uwolnic wiec od tego przywiazania ? I po czym mam
        faktycznie poznac ze to jednak nie milosc ?Cholera ja chyba go juz naprawde nie
        kocham.Nie moge sie pogodzic ze jest z nia,i patrzec na to faktyczne albo
        pozorne jego szczescie.Ktos napisal ze to jego "szczescie" nie potrwa dlugo
        ale.... oni sa juz ze soba poltorej roku wiec jak mam w to uwierzyc?

        Do psychologa juz chodzilam.Powiedziala ze potrzeba na wszystko czasu i
        zaproponowala leki.Nie chce brac juz lekow one wszystkiego za mnie nie
        zalatwia.Na nowego faceta nie jestem jeszcze gotowa.Ehhh
        • anna.maria39 Re: Dlaczego? 21.08.05, 11:29
          Musisz nauczyć się identyfikować własne uczucia. To przecież niemożliwe, żebyś
          kochała jeszcze faceta, który Cię oszukał. Twój ból to żal po utracie miłości ,
          a nie konkretnego obiektu.. No i trochę urażonej dumy, ambicji, poczucie
          krzywdy.. Za pieniądze, które wydajesz na wizyty u psychologa kup sobie lepiej
          jakiś ciuch, idź do kosmetyczki, postaraj się być atrakcyjna.. Dobre
          samopoczucie wróci.. A on niech okłamuje kogoś innego. Ty masz to już z głowy..:)))
        • hasanet Re: Dlaczego? 21.08.05, 11:57
          pomidorowa5 napisała:

          > Nie moge sie pogodzic ze jest z nia,i patrzec na to faktyczne albo
          > pozorne jego szczescie.
          Jesteś mściwą zazdrośnicą. Wcześniej już radziłam, abyś przestała się
          interesować jego losem. Z całą pewnością drania kochałaś, może ciągle darzysz
          go tym uczuciem. Powiedz sobie: A niech mu się wiedzie... Tobie też to zrobi
          dobrze.
          > Ktos napisal ze to jego "szczescie" nie potrwa dlugo
          > ale.... oni sa juz ze soba poltorej roku wiec jak mam w to uwierzyc?
          Nie czaj się w kącie w nadziei, że spadnie Ci ochłap. Facet już nigdy nie
          będzie Twój, odpuść SOBIE pragnienie zemsty. Przywołana przez Ciebie myśl nie
          temu służy. Jest przestrogą dla brykających. Jak sądzisz, czemu facet wojuje o
          dziecko przy użyciu podłych metod?
          > Nie chce brac juz lekow one wszystkiego za mnie nie
          > zalatwia.Na nowego faceta nie jestem jeszcze gotowa
          Jasssne!
          asa
          • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 12:10
            "Jak sądzisz, czemu facet wojuje o
            dziecko przy użyciu podłych metod?"- jak sadze ? Sadze ze to tylko wina matek
            ktorego uzywaja dzieci jak narzedzia.ja do takich nie naleze.Sa ojcowie ktorzy
            wojuja jak i tacy co maja dzieci gdzies.
            • hasanet Re: Dlaczego? 21.08.05, 18:02
              Tato nie kocha mumusi, ale wspólne dzieło tak. Nawet jeśli kontakt z dzieckiem
              nie będzie perfidnie ograniczany przez nadobną, to i tak nie zaspokoi
              ojcowskich potrzeb i ambicji. Zaczyna rodzić się pod łysinką pytanie: czy było
              warto? To tylko jeden z przykładów jak to trudno zbudować własne szczęście na
              cudzej krzywdzie.
              asa
        • g.burzynski Re: Dlaczego? 21.08.05, 15:24
          pomidorowa5 napisała:

          > Do psychologa juz chodzilam.Powiedziala ze potrzeba na wszystko czasu i
          > zaproponowala leki.Nie chce brac juz lekow one wszystkiego za mnie nie
          > zalatwia.Na nowego faceta nie jestem jeszcze gotowa.Ehhh

          Ja mowie o prawdziwej psychoterapii, a nie o psychologu zwlaszcza ktory
          proponuje leki.

          Grzenio!!!


    • joa1001 Re: Dlaczego? 21.08.05, 11:27
      Tęsknisz, ale za wspomnieniami o nim, o was i tych dobrych latach. Wasz związek
      podejrzewam rozpadła się nagle, zostałaś sama ze swoimi uczuciami. I dlatego
      jeszcze tęsknisz. Bo gdyby wypalało się miedzy wami powoli nic byś teraz nie
      czuła. Złość, nienawiśc, te wszystkie emocje- ale emocje, a nie pustka. Coś się
      urwało na co nie byłaś przygotowana.
      Druga sprawa, że jest coś takiego jak zazdrość, że temu byłemu lepiej się
      powiodło ( nie ważne jak jest w istocie)- to normalne i ludzkie. Bo Ty sama z
      dzieckiem , a on ma tamta panią i mu się wiedzie. Gdybyś to Ty zaraz po
      rozstaniu poznała kogoś dla Ciebie fantastycznego- nie pamiętałabyś nawet teraz
      o nim , o tym bólu i rozstaniu. No ale takie życie, rzadko tak wychodzi.
      Jesteś sama, nikt nie wypełnił miejsca po nim, stąd takie reakcje. Nie jstem
      psychologiem, piszę to po moich doświadczeniach, nie wiem czy wogóle mam rację.
      Ale pamiętam jak mnie bolało rozstanie nagłe, nieoczekiwane, pełne złych słów i
      emocji. Też odszedł do bogatej panny i zyje wygodnie( nie potępiam, może i tak
      by nasz związek nie przetrwał, nie chcę też myśleć, ze to był jedyny powód
      odejścia)- zostałam sama w rozpaczy strasznej, myślałam że tylko ja tak mogę
      cierpieć. Po miesiącu nagle poznałam męzczyznę, z którym tak zaiskrzyło i było
      cudownie, że o tamtym przestałąm myśleć i nie bolała mnie jego nowakobieta, on
      i cała ta sytuacja. Ale znajomość nowa skonczyła się- i chyba z nadmiaru czasu,
      nudy, frustracji znowu zaczęłam tęsknić z tamtym. Płakałam, tęskniłam, bolało
      że jemu się tak dobrze wiedzie a ja zawsze pod górkę.
      Tesknisz za wyobrażeniam o nim i tymi wspomnieniami. Bo jestem pewna że gdyby
      teraz nagle stanal w Twoich drzwiach i powiedzial: odkręcmy to wszystko ,wracam
      do Ciebie"- nie wiem czy chcialabys znow probowac po tym wszystkimco złego Ci
      zrobił. Pozdrawiam i siły
      • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 12:00
        Dziekuje Ci joa Twoj wpis pomogl mi wiele zrozumiec .Masz calkowita racje w tym
        co napisalas.Wiem ze rozumiesz bo przezylas "to samo".Sa dni kiedy jest lepiej
        kiedy jest moglabym nawet powiedziec ok ale i takie ze az trudno opisac.Rok temu
        bylam na dnie,teraz jest inaczej jednak moze dlatego ze nie zostalo jeszcze
        wszystko zapiete na ostatni guzik <rozwod jest w toku z orzekaniem winy> moze to
        ze on mieszka z ta kobieta kolo mnie i to ze czesto mozna liczyc na wsparcie ze
        swojego bliskiego otoczenia a ja nie moge wplywa na moj stan.Kiedys slyszalam ze
        nie ma lepszego lekarsta na utracona milosc jak nowa milosc i duzo w tym prawdy
        jednak ja boje sie pokochac ,boje sie ze znow mnie ktos oczuka i skrzywdzi
        dlatego mam wewnetrzna blokade i sie nie potrafie zaangazowac emocjonalnie.
        Jak czytam posty typu bylo tak cudownie kochalismy sie nagle po nastu latach
        odszeedl ..... robi mi sie slabo i jeszcze bardziej utwierdza mnie to w
        przekonaniu ze faceci sa nieodpowiedzialni.Co innego kiedy dwoje ludzi dochodzi
        do wniosku ze lepiej bedzie sie rozstac.Wtedy moze zostac miedzy nimi nawet
        przyjazn ...nie ma bolu po rozstaniu.
        Mam ciagle wrazenie ze Ci wspaniali lojalni i odpowiedzialni mezczyzni albo
        wygineli albo sa juz zajeci.

        Jeszcze raz dziekuje za Twoj wpis i rowniez zycze powodzenia trzymaj sie joa.
        • magdalenav Re: Dlaczego? 21.08.05, 12:10
          Dzięki pomidorowa, przeczytałam cały wątek, nawet się trochę powtrącałam, ale
          moje wypowiedzi coś się pozaplątywały. Ale ad rem:
          Grzecho napisał o przywiązaniu, anna-maria o żalu za utraconą miłością, ktoś
          inny o pustce czy też nudzie. To wszystko prawda, to jest jedno kłębowisko
          uczuć, kłębowisko które trzeba jakoś sobie poukładać, rozplątać. Tobie zajęło
          już dwa lata, mnie półtora roku (i to jeszcze nie koniec). Razem z okresem
          związku to ładny kawałek życia, kawałek dla mnie zmarnowany, to też jedno z
          uczuć które mną targa: poczucie zmarnowanego czasu
          • magdalenav Re: Do witch-witch 21.08.05, 12:22
            Jesteś psychologiem?
            Analizując to co mi się wydarzyło, to co się ze mną dzieje postawiłam sobie i
            takie pytanie: "czy ze mną jest coś nie tak?" I doszłam do wniosku, że chyba
            tak, że źródło tkwi w dzieciństwie, tak jak piszesz. Całe życie bałam się ojca.
            Nie wiem co mi zrobił, czym minie tak wystraszył, miałam uczucie, że mnie nie
            kocha. To oczywiście nie było tak, tato mnie kochał, ale coś musiało się
            wydarzyć co spowodowało, że nie potrafię stworzyć właściwych relacji z
            facetami. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły i was zanudzać. Dopiero choroba ojca
            nas zbliżyła, zmarł dwa lata temu i bardzo mi go brakuje. Nie wyjaśniliśmy
            sobie jednak niczego, bo tato zmarł na skutek choroby alzheimera. Jak widzisz
            szukam przyczyn. Ale nie umiem sobie z tym poradzić. Jak mam wzmocnić poczucie
            własnej wartości? Stawać codziennie przed lustrem i powtarzać sobie:"jesteś
            wartościowym człowiekiem, zasługujesz na miłość", trochę żałosne, gdy właśnie
            porzucił cię facet i masz poczucie własnej beznadziejności.Jak nauczyć się
            właściwego postępowania z facetami, umiejętności oceny drugiego człowieka, żeby
            znów się nie pomylić? Nie jestem już osobą młodą i chciałabym nie zmarnować
            następnych kilku lat na jakiegoś kolejnego gnojka.Potrafisz mi coś doradzić?
            • magdalenav Re: mężczyzna szympansem kobiety 21.08.05, 12:30
              Jeszcze tak nie myślę. To tylko tytuł artykułu. Pojawili się w naszej dyskusji
              jacyś faceci, vladi i komandos chyba, i stad moja refleksja.
              To tytuł artykułu, (Wprost nr 1170 z 08.05.05) wart przeczytania. W kilku
              zdaniach tym, ktorzy nie mają ochoty czytać. Ostatnie badania genetyczne
              dowodzą, że mężczyźni i kobiety różnią się od siebie 1% genotypu. To jest
              statystyczna różnica taka, jak między szympansem a człowiekiem. Różnica
              polegająca m. in. na tym, że gdy mężczyzna i kobieta patrzą na tę samą rzecz
              widzą co innego. Różnica powodująca, że jesteśmy niemal dwoma gatunkami, (Wenus
              i Mars).Może to stąd biorą się nasze problemy?
              Na razie tyle, bo was zanudzę, dzięki, że mogę się wygadać, dzięki pomidorowa.
              • pomidorowa5 Re: do magdy 21.08.05, 15:06
                Tak to jest ze roznimy sie od mezczyzn jest nawet taka ksiazka "Mezczyzni sa z
                marsa a kobiety z Wenus" nie pamietam jednak autora<wylecialo mi z pamieci
                sorki> .My zwracamy uwage na szczegoly mezczyni na ogoly.Jednak tak zostalismy
                stworzeni by wiazac sie z plcia odmienna.Kochac i byc z kims nie jest
                latwo.Kochac to znaczy kochac kogos takiego jaki jest razem z wadami.Uczucie
                trzeba pielegnowac jak rosline nic sie samo nie zrobi.
                Polecam Ci ksiazke "Zwiazki i rozwiazki" K.Grocholi i M.Wisniewsiego
                pozwolila mi ona spojzec inaczej na zwiazek,ogromnie duzo zrozumialam.Jest
                napisana w formie dialogu z psychoteraputa Wisniewskim czyta sie ja gladko i
                przyjemnie.Naprawde bardzo polecam.

                I jeszcze taka mysl mi sie nasunela mezczyzni nie rozumieja kobiet i nawet nie
                probuja ,z nami jest troche inaczej:)
                pozdrawiam
              • hasanet Re: mężczyzna szympansem kobiety 21.08.05, 18:22
                magdalenav napisała:

                > że gdy mężczyzna i kobieta patrzą na tę samą rzecz
                > widzą co innego.
                gdy dwoje ludzi...
                asa
                • mausi12 Re: mężczyzna szympansem kobiety 24.08.05, 09:41
                  ...rzuc kaloszem...
                  • katja Re: mężczyzna szympansem kobiety 24.08.05, 10:54
                    Horror to co pisze "Maladziewczynka" trudno mi uwierzyc , ze istnieja takie
                    psychopatyczne kobiety...rzuc i idz dalej! Podejrzewam ze pod nikiem kryje sie
                    mezczyzna lub infantylna kobietka typu wlasnie egocentrycznej malej dziewczynki,
                    ktora naprawde jeszcze nic nie przezyla. Wowczas latwo dawac rady i oceniac.
                    • vlad-srollovnik maladziewczynka ma racje 24.08.05, 10:57
                      • katja Re: maladziewczynka ma racje 24.08.05, 11:56
                        Jesli ktos jest srolownikiem to rozumiem , pasuje tobie wysmienicie o wy oboje
                        do siebie
            • hasanet Re: Do witch-witch 21.08.05, 18:17
              magdalenav napisała:

              > Jak mam wzmocnić poczucie
              > własnej wartości? Stawać codziennie przed lustrem i powtarzać sobie:"jesteś
              > wartościowym człowiekiem, zasługujesz na miłość",
              Wydaje mi się to naiwne.
              > trochę żałosne, gdy właśnie
              > porzucił cię facet i masz poczucie własnej beznadziejności.
              To, że porzucił Cię facet ma się nijak do Twojej wartości. Najmądrzejsze i
              najpiękniejsze kobiety świata też miały takie doświadczenia. Jeśli zrobiłyby
              Cię na szaro psiapsiułki, też zachwiałoby to Twoim poczuciem wartości?
              asa
              • edmurphy Re: Do witch-witch 21.08.05, 21:40
                Naiwne? Pewnie, że tak, ale to jedna z technik pozytywnego myślenia...użyłam
                tego troche przewrotnie, bo mnie to nie pomaga.
                A to, że porzucił mnie facet i z tego powodu czuje się bezwartościowa? No tak
                się czuję, może w tej chwili już trochę mniej, pracuję nad sobą, ale było to
                bardzo mocne uczucie, porażające. Ty tak nie czułaś? No cóż jesteśmy trochę
                inne. A psiapsiółki to nie to samo, kłócimy się, godzimy i jakoś leci. Z nimi
                nie sypiam. Zresztą to on był moim przyjacielem i powiernikiem. Stąd to moje
                gadulstwo na forum, bo tak naprawde nie mam się komu wygadać. Pokręcona jestem?
                No, po ostatnich przeżyciach nawet ja sama siebie nie poznaję.
                • hasanet Re: Do witch-witch 21.08.05, 21:54
                  edmurphy napisała:

                  > A to, że porzucił mnie facet i z tego powodu czuje się bezwartościowa? No tak
                  > się czuję, może w tej chwili już trochę mniej, pracuję nad sobą, ale było to
                  > bardzo mocne uczucie, porażające. Ty tak nie czułaś?
                  Czułam dojmujący BRAK.
                  > Pokręcona jestem?
                  Nie spotkałam prostego.
                  > No, po ostatnich przeżyciach nawet ja sama siebie nie poznaję.
                  Pod zrzuconą skórą narosła nowa. Może nawet ładniejsza...
                  Pozdr
                  asa

          • hasanet Re: Dlaczego? 21.08.05, 18:08
            magdalenav napisała:

            > jedno z
            > uczuć które mną targa: poczucie zmarnowanego czasu
            Nic dobrego nie wyniosłaś ze spotkania z exem?
            asa
        • joa1001 Re: Dlaczego? 21.08.05, 16:04
          Niedobrze jest że mieszkacie niedaleko siebie, no ale nie zawsze ma się wybór.
          Łatwiej bys dochodziła do siebie z dala od nich. Staraj się nie myśleć o nich,
          tylko się nakręcasz, potrzeba Ci sił przed rozwodem. Mam nadzieję, ze madrze to
          rozegrasz, żeby za x lat się nie mściło. Wiem ,że nie jesteś gotowa na
          poznawanie nowych mężczyzn, nie rób nic na siłę.Może pewnego dnia nagle z kimś
          zaiskrzy bez planowania, a wtedy tamci nie będą mieć znaczenia.
          Ja myślę,że on jest po prostu bardzo wygodny, niestety coraz więcej takich
          panów.
          Bedzie coraz lepiej, bo gorzej byc nie może. Dojdziesz do siebie jak i ja
          doszłam. Też mieszkamy niedaleko, minęło prawie półtora roku, łapię czasem doły
          i boję się ich spotkać- co wcale nie jest tak niemożliwe. Są dni prawie dobre i
          radosne, a czasem... szkoda gadać, zwłaszcza jak mam więcej wolnego czasu.
          Życzyłam im źle ( ale to normalne i guzik mnie to obchodzie), czasem wcale o
          nich nie myślę, tak jest coraz częściej.Ale i tak wiem że zaboli jak dowiem się
          że się pobierają. Tak się cieszyłam jak zaiskrzyło z tamtym nowym męzczyzną,
          ale nie wyszło. Teraz też nie szukam nikogo, boję się, przestałam wierzyć w
          siebie jako kobietę.
          Tobie życzę nowej miłości i tego uczucia że były kolo d.. już Ci lata. Bo Ty go
          już nie kochasz po tym wszystkim, cierpi Twoja ambicja. Trzymaj się na
          rozprawach i potem.
          • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 16:16
            "Mam nadzieję, ze madrze to
            >
            > rozegrasz, żeby za x lat się nie mściło."-

            co masz na mysli joa?
            • joa1001 Re: Dlaczego? 21.08.05, 17:33
              Nie wiem jaka faktycznie sytuacja jest między wami. Chodzi mi nie o to byś
              walczyła i robiła na złośc na rozprawie, ale rozegraj to mądrze. Nie idź na
              układy typu orzeczenie bez orzekania o winie. Może będziesz chciała to szybko
              zakończyć i więcej go nie widzieć. Ale to nie jest mądre, unoszenie się honorem
              w takiej sytuacji. Nie wiesz co się zdaży za ileś lat, czy Ty lub Twoje
              (wasze ) dziecko nie będzie w potrzebie. To on odszedł, mieszka jeszcze w
              trakcie waszego małżeństwa z inną ( czyli trwa w pozamałżeńskim związku). Nie
              jestem prawnikiem, ale na mój rozum jest to obciążające niego. Walcz o taki
              rozwód który Tobie zapewni bezpieczeństwo. Niech i on poczuje zobowiązania.
              Ale jak mówię nie wiem jak faktycznie wygląda sytuacja między wami.
              • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 18:03
                Dokladnie tak jak napisalas.Nigdy nie zgodze sie na rozwod bez orzekania
                winy.Sytuacja wyglada tak jak pisalalm w ktoryms wpisie.On zdradzil i odszedl a
                zlozyl pozew ze chce rozwodu z mojej winy oczerniajac mnie.To co napisal w
                pozwie i mowil na sprawie to same pomowienia i oszczerstwa.Przykre to i boli bo
                on nie ma za grosz poczucia winy.Teraz chce isc na ugode ale ja sie nie zgodze
                .Rozwod bedzie tylko i wylacznie z jego winy innej opcji nie widze.Wiem ze trwa
                to dlugo ale ja mam czas i nigdzie mi sie nie spieszy.
                • joa1001 Re: Dlaczego? 21.08.05, 18:14
                  Oczywiście że potrwa to dłużo dłużej, ale masz rację Ty się nie spieszysz, to
                  jemu się spieszy i jemu zależy. Będzie walczył najbardziej podle, pewnie będzie
                  chciał brać Cię jeszcze na jakieś uroki osobiste. Mądra kobietka jesteś.
                  To on odszedł i niech on poniesie tego kosekwencje rowniez te finansowe, bo nic
                  tak go nie zaboli. Emocjonalnie po nim to splynie, odnoszę wrażenie że to jakiś
                  skończony ch..
                  Moja znajoma dla świętego spokoju i tzw dumy zgodziła się na rozwod bez
                  orzekania, a jej były mąż robił ją tak w trąbę w trakcie małżeństwa że pol
                  miasta o tym wiedziało. Po latach poznała faceta, który nie mogł uwierzyć w to
                  co mówiła, no bo rozwód bez winy męża, coś mu nie grało. Jej były mąz pieniędzy
                  ma sporo, rozbija się z coraz to nowymi pannami, a synowi daje tyle, że kot
                  napłakał. Taki kochający tatuś. Nieważne.
                  I nie miej obiekcji że nie życzysz mu dobrze, że im nie życzysz szczęścia.
                  Tęsknota nie raz Cię dopadnie za nim, bo takie są kobitki. Dasz radę i
                  pozdarwiam.
                  • pomidorowa5 Re: Dlaczego? 21.08.05, 19:17
                    joa napisalam do Ciebie na priv
                    • maladziewczynka Re: Dlaczego? 22.08.05, 06:34
                      Ludzie sie rozchodza, bo spotykaja kogos z kim jest im lepiej.Czy majac do
                      wyboru lepszy uklad zostalabys w chorym , beznadziejnym zwiazku?
                      Dziecko wymaga milosci i odpowiedniego wychowania, zajmij sie nim, a nie
                      facetem, ktory mial powody zeby od ciebie odejsc, skoro odszedl. Zaakceptuj to
                      i przestan sie traumatyzowac.
                      Przestan zyczyc im zle, przestan narzekac i wzdychac do faceta, ktory cie nie
                      kocha. To chore.Lepiej zadbaj o siebie i zacznij wygladac lepiej niz jego nowa
                      kobieta.Wez sie za siebie, szkoda czasu.
                      Jak tak sobie popatrzysz w lustro na usmiechnieta, zadbana buzie kazdego dnia,
                      twoje problemy zaczna sie zmniejszac. Cos w tym jest.I koniecznie dbaj o swoje
                      dziecko. Niech bedzie sliczne, madre i czyste i zawsze usmiechniete.Nie przenos
                      swoich upierdliwosci na niewinne dziecko.To samo tyczy sie twoich relacji z
                      mama. Usmiechaj sie do niej i badz nieslychanie wyrozumiala i niebiansko dobra.
                      Nie podnos glosu, staraj sie zawsze mowic spokojnie i cieplo.
                      To wszystko.Zycze ci pozytywnego obrotu spraw :)
                      • ewik25 Re: maladziewczynko!!! 22.08.05, 15:34
                        cyt:"Ludzie sie rozchodza, bo spotykaja kogos z kim jest im lepiej.Czy majac do
                        wyboru lepszy uklad zostalabys w chorym , beznadziejnym zwiazku?"-


                        Zalozenie rodziny,malzenstwo i dziecko to ogromna odpowiedzialnosc a skakac z
                        kwiatka na kwiatek to sobie mozna jak sie jest kawalerem!!!


                        "Dziecko wymaga milosci i odpowiedniego wychowania, zajmij sie nim, a nie
                        facetem, ktory mial powody zeby od ciebie odejsc, skoro odszedl. Zaakceptuj to
                        i przestan sie traumatyzowac." -

                        Dziecko powinno miec pelna rodzine !!! Matke i ojca !!!! A powody??? Prosze bardzo :
                        poznal babe ktora jest nadziana kasa i sie zakochala w nim po uszy .Odszedl
                        tylko i wylacznie dla walsnego wygodnictwa i z braku odpowiedzialnosci za
                        rodzine ktora zalozyl !!!! Rozumiesz??? Przypuszczam ze nie bo jestes jeszcze
                        maladziewczynka


                      • ewik25 Re: maladziewczynko!!! 22.08.05, 15:42
                        I jeszcze jedna sprawa.Zapewniam Cie ze dbam o dziecko nie pouczaj mnie jak mala
                        dziewczynke o odpowiedzialnosci jaka spoczywa na mnie jako na matce.Jest bardzo
                        madra, piekna,usmiechnieta i wesola dziewczynka .Co do mnie to zawsze jestem
                        zadbana i ladnych pare lat mlodsza od tej baby wiec nie mam sie czym martwic .
                        • maladziewczynka Re: maladziewczynko!!! (ewik) 23.08.05, 07:48
                          Zachowalas sie niegrzecznie, wrecz arogancko, zamiast podziekowac mi za
                          rade.Czy ja wykorzystasz, czy nie to twoj problem, nie moj.
                          Rozumiem twojego meza i rozumiem ciebie. On potrzebuje spokojnej kobiety,
                          ktora niesie w sobie milosc. W dodatku ma pieniadze, ktorych tobie brakuje.I to
                          cie gnebi. Wraz z odejsciem meza stracilas pewien dochod.
                          Zyczenie komus zle- to nie moze pochodzic od dobrego czlowieka.Idz sie modlic i
                          modl sie dlugo i poplacz sobie. Zycze ci powodzenia.
                          • pomidorowa5 Re: maladziewczynko!!! (ewik) 23.08.05, 11:36
                            Z twojej rady skoro tak ja nazywasz wywnioskowalam jedno: usprawiedliwiasz
                            faceta ktory porzuca zone i dziecko dla wlasnej wygody.U nas brakowalo kasy my
                            mielismy problemy finansowe a on odszedl do takiej ktora go utrzymuje żigolo i
                            nikt poza tym az mi wstyd ze z takim bylam.
                            Nie zycze mu ani zle ani dobrze zycie samo go kiedys kopnie w dupe i to go
                            zaboli najbardziej.Za malo w zyciu przezylas zeby pewne rzeczy zrozumiec ale
                            wszystko przed Toba.
                            • maladziewczynka Re: usprawiedliwiam faceta, owszem 24.08.05, 02:51
                              "...za malo w zyciu przezylas ,zeby...itd"
                              Nie wiesz nic o mnie, a syczysz na mnie jak zmija. Podobno kochasz meza, mimo,
                              ze odszedl. Nie rozumiem, dlaczego ciagle mu zle zyczysz, do tego choru
                              dolaczylas porcje zla rowniez dla mnie. Idz sie modlic, moze zrozumiesz swoje
                              bledy i przyczyne cierpienia.
                              Ja usprawiedliwiam odejscie twojego meza, bo oszczedzil w ten sposob swojemu
                              dziecku tego piekla, ktorego bylo swiadkiem. Klopoty finansowe w rodzinie i
                              male dziecko to bomba zegarowa.Teraz przynajmniej nie ma klotni, jest spokoj,
                              dziecko moze sie rozwijac.Zamknij ten rozdzial o swoim mezu jak najszybciej.
                              Powodzenia.
                              • pomidorowa5 Re: usprawiedliwiam faceta, owszem 24.08.05, 13:12
                                Nie sycze na ciebie dziewczynko jak ktos ma odmienne zdanie i inne wartosci
                                moralne niz ty to juz syczy??? No prosze! Brak kasy to problem - twoje
                                rozwiazanie to podwinac ogon i uciekac tam gdzie bedzie mi lepiej.Nie mieszkalas
                                z nami pod jednym dachem wiec nie pisz mi o piekle ktorego wcale nie bylo.Poza
                                tym czytasz bardzo nieuwaznie napisalam ze nie zycze mu ani zle ani dobrze.Po
                                twoich wypowiedziach smiem przypuszczac ze jestes wlasnie jedna z tych kobiet
                                ktore przyczynily sie do rozpadu rodziny.A moze kochanka mojego meza to ty???
                                kto wie swiat jest maly wbrew pozorom.
                                Mamy inne wartosci zyciowe i dlatego porozumienia miedzy nami nie bedzie.Ja
                                sie brzydze zdrada dla ciebie to chleb powszedni coz kazdy ma prawo zyc tak jak
                                chce.pozdrawiam
                                • hasanet Re: usprawiedliwiam faceta, owszem 24.08.05, 15:10
                                  pomidorowa5 napisała:

                                  > twoich wypowiedziach smiem przypuszczac ze jestes wlasnie jedna z tych kobiet
                                  > ktore przyczynily sie do rozpadu rodziny.A moze kochanka mojego meza to ty???
                                  > kto wie swiat jest maly wbrew pozorom.
                                  > Mamy inne wartosci zyciowe i dlatego porozumienia miedzy nami nie
                                  bedzie.Ja
                                  > sie brzydze zdrada dla ciebie to chleb powszedni coz kazdy ma prawo zyc tak
                                  jak
                                  > chce.
                                  Ale jej nawtykałaś, ho, ho... .
                                  asa
                                  • pomidorowa5 Re: hasanet 24.08.05, 16:00
                                    Ja jestem tylko szczera:)
                                    pozdrawiam
        • myga Re: Dlaczego? 22.08.05, 08:15
          > nie ma lepszego lekarsta na utracona milosc jak nowa milosc i duzo w tym
          prawdy jednak ja boje sie pokochac ,boje sie ze znow mnie ktos oczuka i
          skrzywdzi
          _____________
          Nie jestes gotowa na nowa milosc. Bo znowu trafisz na nieodpowiednia osobe. Ta
          ksiazka pomoze ci zrozumiec siebie i wyleczyc sie.
          Bardzo polecam, naprawde ci pomoze.
          www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr225
          • pomidorowa5 Re: do mygi 22.08.05, 15:46
            Dzieki myga napewno ja przeczytam
            • renkaforever Re: no, dobrze.. 25.08.05, 06:27
              Zdrada ma zawsze jakas przyczyne. Jezeli twoj maz odszedl z domu, gdzie byl
              kochany i szanowany, to przepraszam. Musi byc psychicznie niezrownowazony, a
              jezeli taki jest,to trzeba mu wybaczyc te niepoczytalnosc uczuciowa.
              W obu przypadkach, twoim i jej.
              • pomidorowa5 Re: no, dobrze.. 25.08.05, 14:10
                Nigdy mnie tak naprawde nie kochal ot to i coz trzeba zyc dalej i nikt nie mowil
                ze bedzie to latwe.
                Teraz juz tylko czekam az bede calkowicie obojetna na tego czlowieka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka