Dodaj do ulubionych

zazdrosc (bezpodstawna)

30.08.05, 08:19
Bardzo prosze o pomoc bo juz sama nie wiem co mam robic, jesli jeszcze wogole
mozna cos zrobic... Mam 31, moj partner 32, bardzo go kocham, jestem w stanie
zrobic dla niego wszystko ale juz nie moge. Dzisiaj cos mi sie "rozjechalo" i
boje sie ze nie mam juz dluzej sily. Chodzi o zazdrosc, zwiazalam sie z
chorobliwie zazdrosnym czlowiekiem i nie wiem co dalej robic. Osoby ktore
przeszly lub przechodza cos podobnego beda wiedzialy o czym pisze i jak sie
czuje i wlasnie je prosze o rade. Czy udalo wam sie przez to przejsc? Czy
jest szansa na wspolne zycie? Czy chorobliwa zazdrosc mozna jakos leczyc?
Dodam ze probowalam zmienic siebie, jestem z reguly spokojna osoba, nie w
glowie mi zadne romanse, zdrada i tym podobne. Poczatkowo dalam sobie wmowic
ze zachowuje sie zle, odcielam sie zupelnie od znajomych, przyjaciol, z nikim
nie utrzymuje kontaktow, zrobilam sie nerwowa, nigdy nie wiem kiedy bedzie
awantura i o co. A powodow jest tysiace. Najgorsze jest to zycie w
niepewnosci, nerwach. Nie bede tu pisac o tym wszystkim co robie aby zdobyc
jego zaufanie. Boje sie ze jak to napisze i przeczytam to poczuje sie jeszcze
bardziej upokorzona. Upokorzenie... to uczucie ktore czuje najczesciej.
Ale mimo tego wszystkiego bardzo kocham, gdy sie nie klocimy to jest
wspaniale i nie chce konczyc tego zwiazku, tylko co dalej robic? Bardzo
prosze aby odpowiedzialy mi tylko i wylacznie osoby ktore zyja badz zyly w
podobnym zwiazku. Wiem ze to forum dyskusyjne i kazdy moze wyrazic swoja
opinie ale ja sama czytajac taki post 3 lata temu napisalabym cos z czym
dzisiaj nie jestem w stanie sie zgodzic (po prostu wiem dzisiaj ze kto tego
nie przezyl nie jest w stanie radzic). Wiec poniewaz prosze w tej chwili o
pomoc (a nie zapraszam do dyskusji) prosze aby udzielily mi tej pomocy osoby
bedace w podobnej sytuacji jak ja.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: zazdrosc (bezpodstawna) 30.08.05, 09:16
      Nie mam dobrych wieści.Z tego co piszesz ten typ tak ma i nigdy się nie zmieni
      a twoje życie zamieni w piekło. Odkochaj się. Będzie bolało ale w sumie wyjdzie
      ci na dobre. Z chorobliwą zazdrościa nic nie da sie zrobić. To nie angina,
      która można wyleczyć.
      • stary_babsztyl Re: zazdrosc (bezpodstawna) 30.08.05, 11:27
        to element dominacji i szantazu emocjalnego
        za X-czasu, jak mu się związek znudzi(upraszczając sprawę oczywiście) i
        przestanie być zazdrosny, wtedy da ci spokoj i bedzie chcial tego samego od
        ciebie - nazwie to wtedy koniecznym dla każdego poczuciem swobody i
        niezaleznosci
        w obydwu odcinkach masz przesrane a on jest górą
    • one_slip Re: zazdrosc (bezpodstawna) 30.08.05, 13:14
      Najpierw powiem, ze nigdy tego, co Ty nie przezylam, ale mimo to pisze.
      Wszystko, co moglam zrobic to spytalam sie mojej mamy, psychoterapeuty, co
      mozna zrobic.
      Otoz moja mama powiedziala, ze sa dwie drogi. Jesli Twoj partner w jakis sposob
      widzi swoja zazdrosc, przeszkadza mu, to moze sie zgodzi isc do terapeuty. To
      mu powinno pomoc (wiem z obserwacji - moja mama prowadzila podobne sprawy).
      Jesli za nic w swiecie nie da sie wyslac na terapie to przed Toba duzo pracy.
      Bo jesli nie chcesz go zostawic (a to najlepsze, co mozesz zrobic dla siebie),
      to sama musisz byc dla niego terapeuta. Sprobuj sie lagodnie dowiadywac, co
      powoduje zazdrosc, duzo o tym z nim rozmawiaj, jak najspokojniej. Powolutku
      moze bedziesz w ten sposob obnizac zle emocje. postaraj sie zrobic tak, zeby
      sie nad tym zastanowil.
      • anuczkaf Pytanie do one_slip 30.08.05, 14:02
        Czy mogłabys spytać Twojej mamy co zrobić z facetem, który ogólnie rzecz biorąc
        jest kochany , ale czasem mu "odbija" i gdy dochodzi do kłotni to go po prostu
        nie poznaję, robi się b. agresywny i nawet zaczyna mnie poniżać swoimi słowami.
        Ja w takiej sytuacji nie wiem co robić, po prostu nie mówię nic, najczęściej
        płaczę, nie umiem się kłócić, czekam aż się skończy.
        Następnego dnia jest tak jakby nic się nie stało.
        Nie wiem co robić
        Anuczka
        • aaniaal Re: Pytanie do one_slip 04.09.05, 15:41
          co zrobić z facetem, który ogólnie rzecz biorąc
          >
          > jest kochany , ale czasem mu "odbija" i gdy dochodzi do kłotni to go po
          prostu
          > nie poznaję, robi się b. agresywny i nawet zaczyna mnie poniżać swoimi
          słowami.
          > Ja w takiej sytuacji nie wiem co robić, po prostu nie mówię nic, najczęściej
          > płaczę, nie umiem się kłócić, czekam aż się skończy.
          > Następnego dnia jest tak jakby nic się nie stało.
          > Nie wiem co robić

          Zostawic, zanim zacznie Cie bic.
    • abcdf12344 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 01.09.05, 00:45
      Proponuje zapoznac sie z watkiem (zeby miec troche szersze pojecie):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=28303290&v=2&s=0
    • solaris_38 Re: terapia lub piekło 01.09.05, 00:52
      ta studnia jest bez dna

      cokolwiek wrzucisz tam pochłonie wszystko

      nie ma innego wyjścia

      terapia lub piekło
      (terapia dla CIEBIE i JEDGO a nie tylko ciebie ani tylko jego )
      • maya2006 czekanie az sie skonczy 01.09.05, 09:06
        czekanie az sie skonczy jest dla jego wybuchow pozywka. bedzie coraz bardziej
        agresywny...
    • corinne77 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 01.09.05, 13:10
      bylam w takim zwiazku, ktory zaczal mnie wyniszczac psychicznie. Bylam z
      chlopakiem 5 lat, tez wspaniale myslalam ze to bedzie partner na cale zycie.
      Zazdrosc byla od poczatku z czasem sie tylko nasilila po tych paru latach
      przerodzila sie wrecz w paranoje, sprawdznie telefonow, szperanie w komputerze,
      sledzenie. Wykonczylo i wypalilo to mnie zupelnie, w "miedzy czasie" bylo super
      ale ciagle byla niepewnosc co wywola jego wscieklosc i oskarzenia.Zostawilam go
      (kiedy zorientowalam sie ze go sie normalnie boje). To bylo bardzo trudne
      jeszcze do tej pory zaslaniam okna obracam sie za siebie, sledzil mnie plakal
      grozil. Mam nadzieje ze skonczy sie to... Nie wiem co ci poradzic ale w moim
      przypadku obawiam sie ze dalszy zwiazek skonczylby sie tragicznie, nie chcialam
      tak zyc, bac sie, plakac z powodu niesprawiedliwych oskarzen choc uwolnienie
      bylo bardzo ciezkie to mam nadzieje ze jeszcze bede w szczesliwym zwiazku bez
      chorej zazdrosci ;)
    • corinne77 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 01.09.05, 13:18
      ps. rozmowy wedlug mnie to bez sensu nic nie zmieni. On oczywiscie sie zgodzi
      przyzna racje i za chwile znowu w nim wybuchnie zazdrosc. To jest jak choroba
      chyba rzeczywiscie tylko do leczenia, z tym ze ta osoba sama musi chciec.W moim
      przypadku zazdrosc wywolywaly calkiem irracjonalne powody- wylaczony telefon,
      nie odebrany telefon, znajomi, nowa bizuteria lub perfumy (napewno od
      kochanka), pelno bez sensownych rzeczy. Rozumiem abcd12344 decyzja o rozstaniu
      jest bardzo trudna jeszcze gorsze same rozstanie, ale nie wahaj sie jesli
      zacznie sie to nasilac i poczujesz sie osaczona.Nie warto tak zyc...
      • abcd12344 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 04.09.05, 07:58
        Dziekuje wszystkim za odpowiedz. Niestety obawialam sie ze bedziecie mi radzili
        rozstanie. Ale ja tego nie chce, kocham i chce z nim byc. Ale coraz bardziej
        zdaje sobie sprawe z tego ze to jakis rodzaj choroby. A przeciez gdy kogos
        kochamy nie zostawiamy go w chorobie. Tylko ile mozna wytrzymac? Corinne77 -
        przerazila mnie twoja odpowiedz - wiele rzeczy o ktorych wspomnialas jest w
        naszym zwiazku. "wylaczony telefon, nie odebrany telefon..." - to tylko
        nieliczne przyklady. Przez jakis czas mialam nerwice na punkcie wlasnego
        telefonu komorkowego, a gdy zdarzylo mi sie nie odebrac rozmowy i
        zobaczylam "nieodebrane polaczenie" wpadalam w panike. Teraz jestem juz
        tak "wycwiczona" ze zawsze odbiore telefon nawet na srodku skrzyzowania, w
        najgorszym razie oddzwonie za chwile. I takich przykladow mozna by wiele
        mnozyc, celowo o nich nie pisalam bo wiedzialam ze takie osoby jak ja to
        zrozumieja. A ten przyklad z telefonem rzeklabym jest dosc delikatny...
        I najgorsze jest to ze boje sie ze tej milosci mi nie wystarczy zeby to znosic
        dluzej - trwa to juz prawie 3 lata - na poczatku nie bylo tak zle, ale ostatnio
        jest coraz gorzej. czuje ze sie "wypalam", czasami robie sie obojetna. a
        czasami... proboje sie zachowywac tak jak on, pokazywac mu jak to jest, czepiac
        sie wszytkiego, tylko ze to nie dziala, klocimy sie tylko niepotrzebnie.

        Terapia? ... Probowalam, poszedl raz (!!!) - uslyszalam ze psycholog to nie
        lekarz, ze sie nie zna itd. Fakt moze to byl blad, moze powinnismy isc tam
        oboje, ale ja chyba nie bylam na to gotowa jeszcze, nie wiem czy teraz jestem.

        Jeszcze raz dzieki za odpowiedzi, wyglada na to ze terapia to jedyne wyjscie,
        tylko moze jeszcze ktos napisze ze to zadzialalo w jakims przypadku i komus
        udalo sie przez to przejsc i stworzyc dobry zwiazek?
    • dions Re: zazdrosc (bezpodstawna) 04.09.05, 10:49
      ee, nie wierz sobie. Jak to; bardzo go kochasz? Co to w ogóle jest zakochanie
      się w drugiej osobie/- człowieku? Przecież nie ma czegos takiego. Chcesz zrobić
      dla niego, dla tej osoby którą kochasz ponad życie wszytsko, tylko skąd wiesz,
      że kochanie ponad życie to nie jest to co dotyczy wszystkiego? Wobec tego po co
      robić coś więcej?
      Miłość jako taka nudna jest. W ogóle, wtapiając sie w ton Twojej wypowiedzi
      lecz nie przedramato(ponieważ rzadko używam tego słowa, słowo uwięzło w tym
      miejscu), takie uczucie istnieje??
    • corinne77 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 08.09.05, 15:05
      abcd12344 życze ci powodzenia mam nadzieje, że uda sie wam ten zwiazek, ale to
      jest tak podobne do tego co ja przeżywałam ( i w sumie dalej zdarza mi sie
      przeżywać) że aż ciężko mi uwierzyć. Ja się poczułam wypalona też po paru
      latach związku a rozstanie było męczarnią i ciągłym śledztwem z powodu jakiego
      meżczyzny chce od niego odejść. Przy czym ciagle mam świadomość że to naprawde
      dobry kochany facet takiego jak poznałam na studiach, inteligentny i wrażliwy.
      Tylko że ja nie chcialam i juz nie umialam uratowac tego związku, nie umiałam
      nabrać do niego zaufania i przywołać tego zakochania z poczatków naszej
      znajomości, które pozwalało nie widziec ignorować i wybaczać jego napady
      zazdrości. Bałam sie, że założymy rodzine a on bedzie sprawdzał czy dziecko
      jest napewno jego etc. Troche jestem rozgoryczona, ale mam nadzieje że sobie
      poradzicie że da sie to jeszcze wszystko ułożyć jeśli tak bardzo tego chcesz.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • kocurek1979 Re: zazdrosc (bezpodstawna) 08.09.05, 17:46
      Cholera,jak to przeczytałm to aż mnie zmroziło.Zachowuję sie podobnie jak twój
      mężczyzna:))))Jestem chorobliwie zazdrosna i nie bardzo wiem co robić...Ja mimo
      tego,ze wiem i czuje miłosc mojego mezczyzny nie potrafie Mu zaufac.Czuje sie
      bardzo zle gdy w jego otoczeniu kręcą sie kobiety,gdy je komplementuje,gdy
      poprostu jest mily.Teraz wyjechal na kolejna konferencje i to z kolezanka,ktora
      Mu sie podoba a ja nie moge znalezc sobie miejsca.Wiesz,ta zazdrosc jest jak
      taki bermudzki trójkąt...
    • vlad-srollovnik Re: zazdrosc (bezpodstawna) 08.09.05, 17:56
      jest niedobry i pewnie Cie próbuje zakompleksić, umniejsza Ci przy każdej okazji

      ja nie umiałbym kochać aż tak mocno..
    • mskaiq Re: zazdrosc (bezpodstawna) 09.09.05, 08:31
      Zazdrosc bierze sie ze strachu, ten strach jest dominujacy u Niego. Czy mozesz
      Mu pomoc? Mysle ze tak ale to wymaga bardzo wiele milosci do Niego.
      Musisz pokonac wlasne uopokorzenie, to bardzo trudne. Musisz nauczyc sie nie
      reagowac na Jego zazdrosc, nie wolno poddawac sie emocjom i zalowi nad Soba.
      To On ma problemi i ten problem nie moze miec on wplywu na Ciebie.
      Musisz Mu tlumaczyc, On musi pokonac ten strach, ale te rozmowy moga odbywac
      sue tylko na spokojnie. Kiedy pojawia sie emocje, przerywaj. To tez jest bardzo
      trudne.
      Twoja radosc w obcowaniu z ludzmi i otwartosc to wielka zaleta. Musisz go
      przekonac ze mozna byc milym dla innych i kochac Jego. On musi zrozumiec ze
      milosc to jedna sprawa a kontakty otwartosc na ludzi to inna.

    • kominek Re: zazdrosc (bezpodstawna) 09.09.05, 09:13
      Odejdz od niego.
      On ci na to nie pozwoli.
      On jest zwykla meska cipka, wiec bedzie calymi dniami wydzwanial do ciebie.
      Po jakims czasie zgodzisz sie na powrot do niego na warunkach, ktore sama ustalisz.

      Swoja droga - wspolczuje kobietom, ktore wybieraja sobie slabych psychicznie
      facetow. To swiadczy tylko o tym, ze jestescie jeszcze slabsze.
      • yariska Re: zazdrosc (bezpodstawna) 09.09.05, 11:48
        ...a ja współczuje facetom, którzy generalizują... Wiele jest przykładów na to,
        że to właśnie kobieta jest bardziej odporna na "ciosy"...
        • kominek Re: zazdrosc (bezpodstawna) 09.09.05, 13:00
          yariska napisała:

          > ...a ja współczuje facetom, którzy generalizują... Wiele jest przykładów na to,
          >
          > że to właśnie kobieta jest bardziej odporna na "ciosy"...

          Wspolczuje tobie, ze nie potrafisz czytac ze zrozumieniem:)
          • yariska Re: zazdrosc (bezpodstawna) 09.09.05, 13:21
            Fantastycznie! ale..Jesteś w błędzie. Zrozumiałam doskonale co napisałeś, jeśli
            chcesz się przekonać - bo ja Ciebie nie bedę na siłe przekonywać - to zapraszam
            na priv.. gdyż autorka tego postu nie życzyła sobie dyskusji, a pomocy, której
            ja Jej nie udziele..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka