Dodaj do ulubionych

alkoholik?

30.08.05, 20:07
Sprzątałam mieszkanko i w starym nieużwyanym już plecaku znalazłam puszki po
piwach.Jeżeli na dzień wolny to pije 3,4 piwa w całym dniu,chociaż ostatnio
pił przed pracą 1 piwo cytrynowe.Po każdej awanturze(zrobił coś bardzo
brzydkiego po"pijaku") obiecuje że to ostatni raz,jest dobrze kilka
miesięcy(?) a potem piie coraz więcej i znów to samo.Wie że ma problem, na
moje pytanie kiedy pójdzie co psychologa odpowiada - za tydzień.Co ja mam
zrobić?mieszkamy ze sobą 4 lata w planach jest ślub...
Obserwuj wątek
    • alaaa6 Re: alkoholik? 30.08.05, 20:11
      zycie z alkoholikiem to gehenna,beda okresy ze nie bedzie pil.Potem znowu to
      samo.
      Dobrze ze nie jestescie po slubie...
      Odejdz od niego.
      I nie zajmuj sie jego leczeniem,niech to zrobi jego matka.Nie marnuj sobie
      zycia.
    • joszka30 alkoholik 30.08.05, 22:25
      dziękuj Bogu, że watpliwości masz przed slubem, a nie po..
      Co masz zamiar z nimi zrobić?
      • mausi12 Re: alkoholik 30.08.05, 23:52
        Kochanie!-jedna rada...uciekaj jak najdalej,bo z takim czlowiekiem nigdy nie
        ulozysz sobie szczesliwego zycia.Wiem cos o tym,bo mialam juz na swoim oddziale
        takich pacjentow.Alkoholik przede wszystkim uwaza,ze to nie on jest chory.Tak
        naprawde to problem ma rodzina.Idac na terapie idzie nie tylko ktos kto
        pije,ale rowniez rodzina.Kobiety z natury sa takie,ze jak jest problem to
        placza,wygadaja sie przyjaciolce.Mezczyzna jest uczony od malego,ze ma byc
        twardy.Problemy w pracy,w domu i znowu w pracy-bledne kolo!Mialam
        pacjenta,ktory zaczal pic w wieku 15 lat.Nie, nie byla to wodka czy
        wino.On "tylko"pil piwo.Po roku picia piwa...diagnoza -alkoholizm.Taki czlowiek
        zawsze znajdzie pretekst do picia-urodziny,imieniny,chrzciny,pojscie dziecka do
        szkoly...
        Jezeli Ty masz juz przed slubem awantury to pomysl co bedzie potem?Co bedzie
        jak pojawia sie dzieci?...one NAPRAWDE potrzebuja spokojnego domu,a nie
        awantur.Tego chcesz na"dobry poczatek" dla dzieci????Teraz milosc jest wazna
        dla Ciebie,a potem jak pojawia sie dzieci to sama zobaczysz,ze najwazniejsze
        beda one,a napewno nie pijacy maz i ciagle awantury.Wiem,wiem-milosc i takie
        tak rzeczy,ale teraz jest jeszcze czas na ucieczke.Juz tyle razy slyszalam od
        zon pacjentow,ze one myslaly iz on sie zmieni po slubie.Wtedy myslalam,ze mam
        do czynienia z osobami,ktore nie widza i nie slysza.Tylko bardzo maly procent
        wychodzi z alkoholizmu,ale tak naprawde jesli taki pan nie pije -alkoholikiem
        zostaje cale zycie.Pomysl kochana,bo milosc to naprawde nie wszystko.U Ciebie
        ta milosc zamyka Ci oczy,a powinna otworzyc abys miala czas na ucieczke.
    • solaris_38 Re: alkoholik? 30.08.05, 23:52
      to jest jka rónia pochyła

      powoli się zsuwasz i nieuchronnie
      boisz się już wysiąść z tego pędzacego masywu

      ale tak naprawdę wysiądziesz wczesniej czy później
      tu nie ma wyboru
      sądzisz że pójście do psychologa coś zmieni ?

      uwazasz że on ma problem ?

      naprawdę ?

      a ty wybierając taką sytację nei masz problemu ?
      kobieta wybierająca sobie na męża kogoś kto ją bije ma równie wielki problem
      jak jej mąż

      inni by się NIE zgodzili

      inni
      którzy szanują siebie

      a moze masz ochotę sama być .. inna ?



      TO od ciebie akutar zalezy
      • borewicz.porucznik Re: alkoholik? 31.08.05, 01:40
        rownia pochyla, zgadza sie - alii2, juz po Tobie, bejbi
        te dobre rady, zebys zostawila goscia, to niech sobie wsadza gdzies
        co z tego, jesli teraz zostawisz alkoholika, a nastepny bedzie cpunem?
        pozostaje tylko psychoterapia i oczywiscie to Ty masz przez nia przejsc, a nie on
        • outoutout Re: alkoholik? 31.08.05, 10:38
          jak to co z tego, ze zostawi alkoholika?

          uciekaj jak najdalej!
          i wyciagnij wnioski, zeby nie pakowac sie wiecej w zwiazki z popaprancami.

          moi rodzice sa alkoholikami.
          mama podobno slyszala od kolezanek jeszcze przed slubem, ze tata lubi popiwkowac.
          ale nie wierzyla - kariere naukowa w koncu robil.
          pil, ja bylam malutka - i ona tez zaczela pic.
          i w ten sposob mialam piekielko zamiast domu.

          obecnie - co prawda niejako z przymusu - uciekam od zwiazku z cpunem.
          jest ciezko, bo kochalam go calym sercem i caly czas mam naiwne mysli, ze
          nasza/moja milosc by go uleczyla - ale tak by nie bylo!

          ta mysl mi pomaga: jak bym w przyszlosci, gdybym z nim byla, spojrzala mojemu
          dziecku w oczy, gdyby zapytalo, czy wiedzialam od poczatku, ze tata jest
          cpunem/alkoholikiem.

          a dla dziecka to jest naprawde koszmar - rosnac w domu, w ktorym choc jedno z
          rodzicow jest uzaleznione. wiem.

          a uzaleznienie powolutku poglebia sie. latami. nie bedzie jak jest teraz. masz
          100% gwarancji, ze bedzie gorzej (chyba, ze zacznie terapie, ale nie powinnas na
          to czekac - uciekaj tak czy siak).

          jesli z nim zostaniesz, wiesz dobrze co bedzie, wiesz na co sie zgadzasz i to
          dostaniesz - a nie to, co ci sie wydaje, ze dostaniesz, nie to, o czym marzysz.

          wiem jak ci musi byc cholernie ciezko, bo go kochasz.
          ale nie skazuj sie na to.
          nie skazuj na chory dom swojego przyszlego dziecka.
          • j_ar Re: alkoholik? 02.09.05, 15:50
            outoutout napisała:

            > a dla dziecka to jest naprawde koszmar - rosnac w domu, w ktorym choc jedno z
            > rodzicow jest uzaleznione. wiem.

            skoro wiesz, to skad ten zal za cpunem jest
        • alii2 Re: alkoholik? 02.09.05, 15:46
          Sama nie wiem... Teraz jest wszystko w porządku najlepszym także jak to czytam
          to myślę że to ktoś inny napisał,a przecież to moje rączki to wystukały.Ale moje
          nastroje nie są moje.niestety.To jest mój JEDYNY PRZYJACIEL( z wyboru
          oczywiście).Poza tym jest naprawdę fajną osobą ten mój Chłop.Po prostu nie ma
          ludzi idealnych.On mówi że jestem przewrażliwiona,ale ja się boję następnej
          sytuacji bo nie radzę sobie z tym.
    • miszelka1 Re: alkoholik? 31.08.05, 04:30
      Ciezko o szczescie w zwiazku z partnerem alkoholikiem..

      Decyzje musisz podjac sama. Decyzje natychmiastowa! Jezeli bedziesz zwlekala, to juz zadecydowalas...

      Jesli odejdziesz masz szanse zbudowac na nowo swoje zycie, co moze trwac dosyc dlugo (przy zalozeniu, ze cos czujesz do swojego mezczyzny).

      Jezeli zostaniesz, masz szanse pomoc komus w chorobie i przejsc ja razem z nim. Sprawa istotna: ponoc maly procent alkoholikow jest na tyle silnych i zdolnych do rzucenia nalogu. Jednak nalogowcami sa do konca zycia..

      Sprawa jest trudna, nie zwlekaj z decyzja!
    • triss_merigold6 Re: alkoholik? 31.08.05, 09:52
      Kopnij go. Czym są 4 lata razem wobec reszty życia? Pije i pić będzie, z czasem
      uzna, że to Twoja wina.
    • blue_as_can_be chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 11:02
      nie spieszcie sie tak z tymi poradami w stylu "uciekaj jak najdalej"

      alii2 napisała:

      > Jeżeli na dzień wolny to pije 3,4 piwa w całym dniu,chociaż ostatnio
      > pił przed pracą 1 piwo cytrynowe.

      nie znamy szczegolowej sytuacji, ale na podstawie powyzszego cytatu nikt przy
      zdrowych zmyslach nie moze zalozyc, ze facet naprawde ma problem alkoholowy!
      jesli podejrzenia zalozycielki watku opieraja sie tylko na tym, co napisala, to
      raczej ona ma problem, a nie jej facet...
      • triss_merigold6 Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 11:40
        Jeśli kobieta pisze, że jej zdaniem facet za dużo i za często pije to pewnie ma
        rację.
        • blue_as_can_be Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 12:29
          triss_merigold6 napisała:

          > Jeśli kobieta pisze, że jej zdaniem facet za dużo i za często pije to pewnie
          ma rację.

          kobieta zawsze ma racje? ciekawa teoria... ale obawiam sie, ze nieco
          kontrowersyjna
        • j_ar Re: chwilunia, moi drodzy 02.09.05, 15:51
          niezwykly wniosek
      • nabij_faje Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 11:47
        "po pijaku", awantury, obiecanki, ciągi, miganie się - każdy przy zdrowych
        zmysłach poradzi: "uciekaj..."

        "...i to jest słuszna koncepcja"
        • blue_as_can_be Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 12:30
          nabij_faje napisała:

          > "po pijaku", awantury, obiecanki, ciągi, miganie się

          a gdzie Ty sie tego doczytalas w tym watku?
          • nabij_faje Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 12:41
            CZYTAJ Z MOICH UST, Blue :)

            Sprzątałam mieszkanko i w starym nieużwyanym już plecaku znalazłam puszki po
            piwach.Jeżeli na dzień wolny to pije 3,4 piwa w całym dniu,chociaż ostatnio
            PIŁ PRZED PRACĄ 1 piwo cytrynowe.Po każdej AWANTURZE(zrobił coś bardzo
            brzydkiego PO "PIJAKU")OBIECUJE, ŻE TO OSTATNI RAZ,jest dobrze kilka
            miesięcy(?) a POTEM PIJE CORAZ WIĘCEJ I ZNÓW TO SAMO. WIE, ŻE MA PROBLEM, na
            moje pytanie KIEDY pójdzie co psychologa odpowiada - ZA TYDZIEŃ.Co ja mam
            zrobić?mieszkamy ze sobą 4 lata w planach jest ślub...


            • blue_as_can_be Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 12:54
              o ciagach nie ma tu mowy
              co do awantur - z tresci wnioskuje, ze awantury robi mu jego pani, za jego
              zachowania na bance
              miganie sie - hmm, ze nie chce pojsc do psychologa? jeszcze nie wiemy, czy jest
              powod...

              ej, prawie kazdy czlowiek lubi sie napic. prawie kazdy jak sie napije,
              zachowuje sie glupio. niektorzy ludzie reaguja na to calkowita dezaprobata (bo
              np. sami sa abstynentami, maja uraz z dziecinstwa, sa zwyczajnie upierdliwi,
              etc). dla mnie z opisu nie wynika jasno, czy facet przegina z piciem, czy
              kobieta jest przewrazliwiona, ale czuje duze prawdopodobienstwo tej drugiej
              opcji.
              • nabij_faje Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 13:07

                dla mnie Blue sa dwie opcje:
                1.FACET NIE MA PROBLEMU ale ma pannę gdzieś i nawet nie chce mu się wybrać do
                psychologa, aby dziewczynę(przyszłą żonę!) uspokoić.
                2.FACET PIJE PROBLEMOWO - bez komentarza.

                która?



                • blue_as_can_be Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 13:16
                  ja mowie tylko, ze przytoczone argumenty nie sa objawami alkoholizmu. a do
                  psychologa nie chodzi sie po to, zeby uspokoic kogokolwiek ze swojego
                  otoczenia...

                  moze gosc nie umie rozmawiac ze swoja kobieta? moze jest pantoflarzem i nie
                  umie powiedziec: "stuknij sie, babo w glowe"? ja znam takie przypadki z
                  wlasnego otoczenia - histeryczne kobiety wyzywajace skadinad pozadnych mezow od
                  alkoholikow po kazdym wypadzie na piwko i mezowie sluchajacy tego potulnie i z
                  nieuzasadnionym poczuciem winy.
                  • nabij_faje Re: chwilunia, moi drodzy 31.08.05, 13:31
                    BLUE PISZE:
                    ja mowie tylko, ze przytoczone argumenty nie sa objawami alkoholizmu

                    JABYM SIĘ DALEJ SPIERAŁA...

                    > psychologa nie chodzi sie po to, zeby uspokoic kogokolwiek ze swojego
                    > otoczenia...

                    ALE MOŻE WARTO SOBIE POUKŁADAĆ CZASEM PEWNE SPRAWY(WAŻNE PRZECIEŻ- ŻYCIOWE)PRZY
                    POMOCY SPECJALISTY. MYLĘ SIĘ? NO BO SAM PISZESZ:

                    > moze gosc nie umie rozmawiac ze swoja kobieta? moze jest pantoflarzem i nie
                    > umie powiedziec: "stuknij sie, babo w glowe"? ja znam takie przypadki z
                    > wlasnego otoczenia - histeryczne kobiety wyzywajace skadinad pozadnych mezow
                    od
                    >
                    > alkoholikow po kazdym wypadzie na piwko i mezowie sluchajacy tego potulnie i
                    z
                    > nieuzasadnionym poczuciem winy.
                    TO PRZECIEŻ SYT. NIE DO ZNIESIENIA! WIDZISZ INNE WYJŚCIE?

                    • blue_as_can_be o rany no... 31.08.05, 13:42
                      moze i powinien poukladac sobie rozne sprawy przy pomocy specjalisty, ale to
                      juz zupelnie inna para kaloszy i nie o tym byla moja wypowiedz w tym watku...

                      • nabij_faje Re: o rany no... 31.08.05, 13:47
                        ale alkoholizm był jednym z nich(może domniemanym - ty mówisz).

                        a chyba żle, żeby były m. nimi jakieś niedogadane sprawy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka