Dodaj do ulubionych

Do pana Dariusza Kuncewicza

06.09.05, 19:47
Skoro mozna skorzystac, to ja chetnie.
Otoz moim probleme (stosunkowo nowym) jest PANICZNY STRACH PRZED SAMOLOTAMI.
Pisze ze to nowy problem poniewaz zanim nabawilam sie tej fobii latalam
samolotem przez wiele lat i to czesto. W sumie moze lecialam ze czterdzisci
razy. Raczej niemalo. Jeden z ostatnich lotow byl dosc traumatyczny (choc
wiele razy wczesniej mialam nieudane loty, ze trzeslo, stukalo, raz widzialam
dym w toalecie, raz mialam ladowanie na innym lotnisku z powodu "problemu
technicznego", wiele razy mialam wielokrotne podchodzenie do ladowania ze
wzgledu na zle warunki atmosferyczne, kilka lotow w burzy... Roznie bywalo);
Do rzeczy, ostatni (a wlasciwie przedostatni) moj lot byl wyjatkowo
nieprzyjemny, bez wdawania sie w szczegoly, i po nim zablokowalam sie
kompletnie.
Na poczatku myslalam ze to tylko strach, do pokonania, potem stracilam cala
kase za jeden bilet, bo na noc przed lotem stwierdzilam ze na pewno spadnie i
nie polecialam (oczywiscie nie spadl, ale mnie w nim nie bylo), a teraz
doszlo do tego ze jak kogos ODBIERAM na lotnisku to wpadam w swoista
histerie, chce mi sie plakac, trzesa mi sie w sposob przeze mnie
niekontrolowany miesnie nog, rak i reszty ciala, robi mi sie zimno, a na
koniec chce wymiotowac i musze sie ewakuowac. Tak dziala na mnie sama
bliskosc lotniska, nie mowiac oczywiscie nawet o tym ze mialabym leciec.
Jak z tym walczyc?
(dodam jeszcze ze zadne statystyki typu ze w samolocie mniej ludzi ginie niz
np. w samochodach, na mnie kompletnie nie dzialaja)
Obserwuj wątek
    • agnieszka_ka Re: Do pana Dariusza Kuncewicza 06.09.05, 19:58
      EEEEE, to jest platne.... To czemu nic pan nie mowil? :(:(
      Coz, to moge jedynie liczyc tylko na to ze moj przypadek jest tak ciekawy ze
      pan mi odpisze, chocby z nudow. :(
    • witch-witch Re: Sorry,że sie wtrące nie mój biznes... 06.09.05, 20:00

      lecz "byl wyjatkowo
      > nieprzyjemny, bez wdawania sie w szczegoly, i po nim zablokowalam sie
      > kompletnie." jak piszesz o tym ostatnim locie to powinnaś go raczej dokładnie
      opisać bo podczas tego lotu przeżyłaś coś co przypomina PTSS, choć to nawet nie
      to....
      __________
      • agnieszka_ka Re: Sorry,że sie wtrące nie mój biznes... 06.09.05, 20:12
        Hmmm, co to jest PTSS?
        Coz, wiec go opisze, skoro to kogos moze ciekawic:
        generalnie lot byl nieudany ze wzgledu na nieprzyjazne warunki atmosferyczne,
        polaczone z maskami tlenowymi ktore same wypadly i paniki ktora z tego
        powstala, pisk ludzi, ryk dzieci. Przez caly lot ani na chwile nie pozwolono
        nam odpiac pasow, i nikomu pojsc do lazienki. Samolot skakal w powietrzu jak
        pudelko od zapalek, ludzie wymiotowali i nawet nie mogli pojsc do lazienki sie
        odswiezyc. Stewardessy siedzialy naprzeciwko mnie (w airbusach z pierwszych
        rzedow widac siedzace przodem stewardessy) i takich zielonych stewardess to
        nigdy w zyciu nie widzialam. Wstaly tylko dwa razy, jak sie odworzyl luk
        bagazowy i wypadla z niego jakas torba, poszly ja pozbierac, i jak wypadly te
        maski, zeby powiedziec ludziom zeby nie zakladali bo cisnienie jest ok. I tak
        wszyscy zalozyli.
        Jak nas poinformowal przed samym ladowaniem pilot (ktory przez caly lot nawet
        nie powiedzial "witamy na pokladzie", co jest zrozumiale, musial byc bardzo
        zajety), wial w nas przez caly lot bardzo silny boczny wiatr i "bardzo
        przepraszamy za dyskomfort lotu, wyrazamy nadzieje ze poleca panstwo z nami
        ponownie". Nawet ciezko mi o tym mowic, juz jestem spocona i mi zimno. Znaczy
        rece mam spocone.
        I juz sie trzese. :/
        To bylo okolo pol roku temu.
        Nazwy linii nie podaje, bo domyslam sie ze nie wolno.
        • witch-witch Re: Sorry,że sie wtrące nie mój biznes... 06.09.05, 20:31

          PTSS posttraumatiskt stressyndrom. Bardzo silny stres występujący w momencie
          zagrożenia życia. Występuje w róznych okolicznosciach np. podczas wojny, albo
          jesteś świadkiem jakiegoś wydarzenia gdzie ktoś traci życie. W zależnosci od
          struktury psychiki jedni są bardziej wrażliwi inni mniej. Ci bardziej wrażliwi
          łatwiej zapadają na ten syndrom. Wizyta u psychologa wrecz konieczna....Ale są
          testy,ktore ustalają czy to jest syndrom czy tez co innego i jak to jest silne.

          Sama pamietam jak parę lat temu turbulencję miał pewien samolot lecący nocą z
          Los Angeles do Londynu trzęsło cała drogę....I było to naprawdę straszne.Jednak
          ludzie podczas lotu zachowywali się spokojnie.A u ciebie jest ta różnica,ze ty
          podczas tego lotu zaobserwowałaś zachowanie innych, ich przerażenie. W sumie co
          się dzieje poza samolotem nie widziałaś, a te uczucia przerażenia i paniki
          wookół ciebie udzieliły i przeszły również na ciebie.Wpadłaś panikę, a jak wpada
          się w panikę to albo sie ucieka albo krzyczy w niebogłosy...A u ciebie ten
          strach zablokował się w Tobie. Dlatego potrzebna ci wizyta u psychologa, gdzie
          będziesz mogła jeszcze raz przeżyć ten moment strachu i odblokować tę panikę.
          Dobry teraputa wie jak to zrobić....

          • agnieszka_ka Re: Sorry,że sie wtrące nie mój biznes... 06.09.05, 20:37
            Moze sie zdecyduje na psychologa, chociaz opowiadanie o tym nie nalezy do
            niczego przyjemnego.
            W kazdym razie nie rokuje dobrze. Nie sadze zeby ktos z powrotem mnie przekonal
            do latania.
            Koniec. Nie wyobrazam sobie momentu w ktorym jade tym autobusikiem, wchodze po
            schodkach, wsiadam na poklad, mowie "dziendobry" i zatrzaskuja za mna te
            potezne drzwi! Raczej widze ten moment jako: jade autobusikiem, wsiadam po
            schodkach, zatrzaskuja za mna drzwi a ja sie odwracam i dre sie histerycznie w
            nieboglosy ze ja sie rozmyslilam i nie bede leciec. A gdyby w tym momencie nie
            otworzyli mi tych strasznych drzwi, to bym zaczela sie dobijac do okien i bym
            zasiala taki sajgon ze musieliby mnie wypuscic!
            Brrrr, juz mi znowu niedobrze.
    • kuncewiczd Re: Do pana Dariusza Kuncewicza 06.09.05, 21:46
      Dzień dobry
      Można zacząć od:
      1. Poszukania terapeuty poznawczo-behawioralnego - np. w Warszawie jest ten typ
      terapii dobrze rozwinięty. Proszę wpisać w przeglądarkę np. "Centrum CTB".
      Można wówczas próbować z samym objawem, neutralizując jego siłę oddziaływania
      przez min. analizę przekonań, podejmowanie zadań do wykonania.

      Ale może też być i tak, że:
      2.Objaw związany z lotem samolotem w pewien sposób oddaje / przypomina inną
      trudność życiową i wtedy on sam jest początkiem do dalszej właściwej pracy nad
      czymś, o czym chciałaby Pani raczej zapomnieć. Tu - bardziej orientacja
      psychodynamiczna (jakby była potrzeba moge podać namiary w W-wie i Krakowie)

      Co jest bliższe Pani 1. czy 2. ?
      Warto iść za tym, co bliższe

      Pozdrawiam serdecznie
      DK
      • agnieszka_ka Re: Do pana Dariusza Kuncewicza 07.09.05, 01:11
        Hmmm, dosc skomplikowany jest jezyk psychologow jak dla mnie, ale cos tam
        zrozumialam :) To drugie to raczej nie dla mnie, bo nie mam generalnie
        zyciowych problemow. Wszystko w zyciu generalnie uklada sie po mojej mysli (i
        miejmy nadzieje ze tak zostanie).
        Tylko ta fobia na samoloty mnie przesladuje, wisi nade mna jak czarna chmura,
        utrudnia mi zycie (ani do rodziny nie moge pojechac, ani na wakacje...), sni mi
        sie po nocach w postaci koszmarow i wzbudza odraze jakas, fizyczny wstret ze az
        mnie na wymioty bierze. Nawet jak w telewizji widze jakis samolot to mi sie
        moje drgawki zaczynaja. A juz film o samolocie to dla mnie gorsze niz horror
        dla malego dziecka!

        Dziekuje w kazdym razie ze sie pan odezwal i dziekuje za rady.
        Niestety mieszkam zagranica wiec Krakow i Warszawa odpada :(
        Sprobuje jeszcze w wyszukiwarce CTB, jak pan radzil.
        Pozdrawiam!
    • moc_ca Re: Do pana Dariusza Kuncewicza 07.09.05, 23:05
      Ale miałaś nosa agnieszko_ka! Załozyłas wątek i Kuncewicz zaraz Ci odpowiedział

      Jessuuuuuuuuuuuuu, ze tez inni mają takie szczęście... , no mają a ja nie!

      fiu, fiu dobry jesteś Kuncewicz a jaki profesjonalny, fiu, fiu ...:-)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka