basiia
06.09.02, 12:11
Jestem uzalezniona od swojego partnera. Od jego aprobaty, od jego dobrego
humoru, od tego zeby miedzy nami bylo zawsze dobrze, wrecz idealnie. Czasem
wyolbrzymiam pojawiajace sie pomiedzy nami roznice zdania, czasem przesadzam
w reakcjach (wydaje mi sie ze to juz rozwod) i zawsze pierwsza podaje reke na
zgode bo nie moge wytrzymac napiecia jakie "wisi" w powietrzu.
Narasta przez to we mnie zlosc, niechec do samej siebie, do niego. Nie mam
szacunku do siebie. A najgorsze jest to, ze zaluje ze zwiazalam sie z kims
takim nieodpowiedzialnym, zlosliwym, wybuchowym. Mam wrazenie ze go nie
kocham. Wiem ze jestem okropna. Sama nie wiem na czym mi zalezy. Dlaczego tak
sie zachowuje? Wiem ze jest to paradoksalne ale nie potrafie siebie zrozumiec
i zmienic. Powoli trace ochote do zycia. Pomozcie mi.
basia