Dodaj do ulubionych

Dzisiaj, jak zwykle' Dzien Swistaka'

11.09.02, 19:54
Czy tez tak miewacie?

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Dzisiaj, jak zwykle' Dzien Swistaka' IP: *.unl.edu 11.09.02, 20:00
      maly.ksiaze napisał:

      > Czy tez tak miewacie?
      >
      > Pozdrawiam,
      >
      > mk.

      Skonczcie juz z ta naciagana abstrakcja. Czemu to ma sluzyc ?
      Pozdr, Imagine.
      • fnoll nooo, swista wiatr, swista... 11.09.02, 21:26
        zolte liscie leca z drzew, choc zielono jeszcze jest...
    • maly.ksiaze Dzien Swistaka 11.09.02, 22:19
      Kilka dni temu obejrzalem w telewizji, nie po raz pierwszy zreszta, film 'Dzien
      Swistaka' (oryginalny tytul 'Groundhog Day'). Glowny bohater, zrzadzeniem bozym
      (badz tez innej sily wyzszej), skazany zostal na odgrywanie, raz za razem, tego
      samego dnia. Budzil sie rano (do zawsze tej samej piosenki), jadl sniadanie,
      wychodzil na ulice, spotykal tych samych ludzi, widzial te same sytuacje.. da
      capo al fine. Az dzien bedzie dniem doskonale przezytym.

      Jednego z kolejnych Dni nasz bohater udal sie do baru, gdzie wychylil z
      przygodnymi kompanami kilka kielichow i, jak to po kilku kielichach, wdal sie z
      nimi w powazne rozmowy o zyciu. Sfrustrowany niemoznoscia wyrwania sie z
      zakletej petli czasu powiedzial: "Jak bys sie czul, gdybys codziennie rano
      musial budzic sie w tym samym lozku, robic dokladnie to samo, spotykac tych
      samych ludzi - gdybys ciagle przezywal ten sam dzien?".
      Przysluchujacy sie temu facet w koszuli w czerwona krate mruknal: "Z ust mi to
      wyjales. Moje zycie, czlowieku...".

      Mam wrazenie, ze moje tez.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • fnoll sposob na swistaka 11.09.02, 22:28
        po wyjsciu z domu zawsze skrecaj w przeciwna strone

        efekt natychmiastowy i piorunujacy

        polecam! (warto wyposazyc sie w cos do jedzenia i wygodne buty)

        praktykowac do upadlego
      • Gość: Marta Re: Dzien Swistaka IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 11.09.02, 22:28
        Sugerujesz monotonię, czy tylko mi się wydawało?

        Eee, wydawało mi się pewnie...

        M.
        • maly.ksiaze Re: Dzien Swistaka 11.09.02, 22:34
          Nie wydaje Ci sie Marto, o to mi chodzi. Moze nie wylacznie o to, ale w duzym
          stopniu. Bo mozna, jak Fnoll radzi, skrecic w druga strone. Tylko ze potem i
          tak trzeba bedzie pojsc tam, gdzie trzeba pojsc.

          Z samego pojscia inna droga moze wyniknac troche przyjemnosci. Trzeba jednak na
          takie 'male przyjemnostki' miec smak. A ja go trace.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Marta Re: Dzien Swistaka IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 11.09.02, 22:42
            maly.ksiaze napisał:

            >
            > Z samego pojscia inna droga moze wyniknac troche przyjemnosci.
            > Trzeba jednak na
            > takie 'male przyjemnostki' miec smak. A ja go trace.

            No dobrze, bo już się zmartwiłam. Zwykłe udrzenie poczucia obowiązku. Nie
            szkodzi ;-)
            M
          • Gość: Martyna Re: Dzien Swistaka IP: 204.186.88.* 11.09.02, 23:33
            maly.ksiaze napisał:

            > Nie wydaje Ci sie Marto, o to mi chodzi. Moze nie wylacznie o to, ale w duzym
            > stopniu. Bo mozna, jak Fnoll radzi, skrecic w druga strone. Tylko ze potem i
            > tak trzeba bedzie pojsc tam, gdzie trzeba pojsc.
            >
            > Z samego pojscia inna droga moze wyniknac troche przyjemnosci. Trzeba jednak
            na
            >
            > takie 'male przyjemnostki' miec smak. A ja go trace.
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > mk.


            Naprawde rozumiem to o czym piszesz bo ja tez powoli trace smak a wlasciwie
            moze apetyt na zycie. Ja nie ma jeszcze recepty jak odzyskac ten entuzjazm ale
            wydaje mi sie , ze przyczyna jego braku nie tkwi w monotonii.
            Przyczyna tkwi w nas samych i w sposobie w jaki odczuwamy .
            Kilka tygodni temu poddalam sie biopsji aby zweryfikowac podejrzenia lekarzy.
            Na szczecie wyniki byly pomyslne dla mnie . jEDNAK W CALEJ TEJ HISTORII
            zadziwilam siebie sama . W okresie czekania na wyniki , w okresie kiedy
            dopuszczalam mysl, ze moge byz ciezko chora - inaczej patrzylam na zycie . Z
            entuzjazmem . czulam , ze kocham zycie, ze jest ono wspaniale , ze tyle mam
            jescze do zrobienia do przezycia. Budzilam sie o 6 rano z entuzjazmem na nowy
            dzien.
            Niestety zycie sie nie zmienilo a ja po kilku tygodniach znowu go nie doceniam .
            • Gość: dodo Re: Dzien Swistaka IP: *.sympatico.ca 12.09.02, 02:18
              tak sie ma do 50-tki. potem juz jest fajnie - znow z entuzjazmem witasz kazdy
              dzien :-) zwlaszcza jak sie przez tych pierwszych 50 lat czlowiek za duzo
              napatrzy i naslucha, potem jakos rutyna i cieple papucie zaczynaja cieszyc...
              • maly.ksiaze Rutynowany swistak? 12.09.02, 04:45
                Spojrzałem na to od innej strony. Trochę pod wplywem
                dodo, a trochę Martyny (choć bez biopsji). Zobaczyłem cos
                takiego:

                Idziemy, biegniemy badź człapiemy przez życie, każdy
                swoim tempem. Cały czas niesiemy ze sobą jakieś
                wyobrażenie o sobie, wyobrażenie o tym, kim jesteśmy. Po
                drodze, nawet sobie tego nie uświadamiajac, dokonujemy
                tysięcznych wyborów. W pewnym momencie uświadamiam sobie,
                że ten facet, który tu człapie - to nie ja. To ktoś kim
                się stalem, a nie: kim jestem. Na dodatek ten ktoś łazi w
                kółko. I co teraz? Czekać na kapcie?

                Pozdrawiam,

                mk.

                PS. Pierwszy raz usiłuję wysłać list z polskimi
                znaczkami. Jeśli mi sie udało, wstrzymajcie na chwile
                oddech. W podziwie.
                • Gość: Renka Re: rutyna, czy znudzenie IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 12.09.02, 05:31
                  Czlapanie pod gorke, czlapanie z gorki, jest wciaz tylko czlapaniem. Bieg po
                  zdrowie, bieg z przeszkodami jest tylko biegiem. Nic z tego nie wynika. Co sie
                  wzbija i tak spada.Ale jednak chce sie wzbic jeszcze raz.Moze tym razem bedzie
                  wyzej? Taka juz jest natura, a wiec i czlowiek.
                  Te przemyslenia napadly mnie pare dni temu wieczorem przy tej fontannie pokoju
                  w Windsor. Byl piekny wieczor, facet wspaniale spiewal country i inne fajowe
                  piosenki, a ja sobie patrzylam na ten slup kolorowej wody strzelajacy poteznie
                  w gore..Te strumienie, ktore dostawaly sie najwyzej, robily wokol teczowa
                  mgle.Reszta spadala z hukiem z roznych wysokosci i tez tworzyla mgle..
                • Gość: inka_sama Re: Rutynowany swistak? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.09.02, 10:42
                  Książe - znaczki w porzadku.
                  A co do świstaka... Narobiłeś mi smaczku , znowu bym chętnie obejrzała ten
                  film. Niestety nie nagrałam go sobie, a i wideo szwankuje...

                  Czasem niestety MK życie zamiast rutyny przynosi nam super bombę!... Tyle że
                  nie zawsze jest to dobre...
                  I zaczynamy tęsknic za naszym prywatnym Dniem Świstaka.
                  Ja poproszę. Byle sprzed 9 stycznia tego roku. Może być 30 grudnia. A co mi tam!

                  A swojego świataka MK wyślij do Szwajcrii. I niech on tam zawija
                  w te sreberka....

                  pozdrawiam ciepło
                  i_s
                • Gość: Martyna Re: Rutynowany swistak? IP: *.proxy.aol.com 12.09.02, 20:26
                  W pewnym momencie uświadamiam sobie,
                  > że ten facet, który tu człapie - to nie ja. To ktoś kim
                  > się stalem, a nie: kim jestem. Na dodatek ten ktoś łazi w
                  > kółko. I co teraz? Czekać na kapcie?


                  Ale w kazdej nastepnej chwili mozemy wszystko zmienic i stac sie nowo samym
                  soba. W kazdej nowej chwili sie okreslamy . A poza tym to nie troche nie
                  rozumiem sensu tego co napisales.Moze jakiejs wyjasnienie?

                  Pozdrowionka
                  • maly.ksiaze Re: Rutynowany swistak? 13.09.02, 04:36
                    Gość portalu: Martyna napisał(a):
                    > Ale w kazdej nastepnej chwili mozemy wszystko zmienic
                    i stac sie nowo samym
                    > soba. W kazdej nowej chwili sie okreslamy . A poza tym
                    to nie troche nie
                    > rozumiem sensu tego co napisales.Moze jakiejs wyjasnienie?

                    Kiedy właśnie nie możemy nic zmienić, bo jutro i tak jest
                    Dzień Świstaka.
                    Przypuszczam, że tak naprawdę określa mnie wlaśnie to, co
                    robię na codzień, a nie to, co o sobie myśle. Taka
                    zabawna sprzeczność.

                    Tu przypomniała mi sie powieść która (moim zdaniem) jest
                    właśnie o tym: 'Back, When We Were Grownups'. Może to nie
                    Kundera, ale dobrze się czyta. Polecam.

                    Uwaga na marginesie:
                    Na takie hamletyzowanie nad codziennością wypraną z
                    ewenementów można pozwolić sobie tylko wtedy, kiedy nie
                    ma na horyznocie żadnych prawdziwych problemów. Chyba mam
                    szczęście.

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    PS. Inko, o co chodzi z tymi sreberkami?
                    • Gość: inka_sama swistak i te sreberka IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.09.02, 10:51
                      maly.ksiaze napisał:
                      > PS. Inko, o co chodzi z tymi sreberkami?

                      Hihi!
                      Widzisz Książę, była u nas reklama czekolady Milka... I tam facet
                      który "obserwował" jak ta produkcja wygląda opowiada potem co widział czyli:
                      krówka kopytkiem wylewa porcyjki czekolady w foremki, itd., a na koniec
                      świestak w te sreberka... zawija... Słuchająca kobieta kiwa głową i mówi: tak,
                      tak, oczywiście a na boku robi mine pt. "widzieliście , biedak zwariował!"
                      Powiedzenie stało sie synonimem opowiadania głupot, wprowadzania w błąd, albo
                      po prostu sygnalizuje niedowierzanie.
                      I to by było na tyle!
                      :)
                      i_s
                    • Gość: Martyna Re: do Ksiecia IP: 65.223.159.* 13.09.02, 20:41
                      maly.ksiaze napisał:

                      > Gość portalu: Martyna napisał(a):
                      > > Ale w kazdej nastepnej chwili mozemy wszystko zmienic
                      > i stac sie nowo samym
                      > > soba. W kazdej nowej chwili sie okreslamy . A poza tym
                      > to nie troche nie
                      > > rozumiem sensu tego co napisales.Moze jakiejs wyjasnienie?
                      >
                      > Kiedy właśnie nie możemy nic zmienić, bo jutro i tak jest
                      > Dzień Świstaka.
                      > Przypuszczam, że tak naprawdę określa mnie wlaśnie to, co
                      > robię na codzień, a nie to, co o sobie myśle. Taka
                      > zabawna sprzeczność.

                      Wiesz ksiaze wczoraj po napisaniu postu tak sobie myslalam o monotonii,
                      zyciu itp I zmieniam moje zdanie. Okreslaja nas poza oczywiscie innymi oba te
                      czynniki( boze co za nudne slowo ale nie przychodzi mi na mysl nic bardziej
                      finezyjnego). Okresla nas to co robimy i to co myslimy. Nas stosunek do tego.I
                      chyba tylko w ekstremalnych sytuacjach tak naprawde potrafimy okreslic sie
                      tylko przez nas stosunek do tego co robimy , nastawienie itp
                      Lub tez niektorzy ludzie mistrzowie zycia potrafia zachowac entuzjazm i radosc
                      w niesprzyjajacych okolicznosciach zyciowych jakby niezaleznie od nich.
                      Dla wiekszosci jednak licza sie te dwa czynniki.

                      > Zadziwilo mnie jednak, ze napisales, ze nie mozesz nic zmienic. Zawsze mozna
                      cos zmienic-mam na mysli codziennosc: zawod, sposob , styl zycia, przestac zyc
                      rutynowo.

                      Ja np juz od roku mysle o przeprowadzce i zamieszkaniu na Hawajach lub tez
                      innej wyspie. Na dodatek wczoraj widzialam film o HAWAJACH i poczulam lopotanie
                      serca i zatesknilam za zyciem na Hawajach o ile mozna zatesknic za czyms czego
                      sie nigdy nie mialo. I wiem przenosze, Jeszcze nie teraz bo trzymaja mnie tu
                      pewne sprawy przez jakijs czas. Ale wiem zamieszkam na Hawajach .
                      • maly.ksiaze Martynie 13.09.02, 22:05
                        Gdziekowiek bys nie byla, Twoj Dzien Swistaka pojdzie za Toba. Bo Dzien
                        Swistaka jest swietem ruchomym.

                        Pozdrawiam,

                        mk.

                        PS. Ale wyjechac mimo wszystko warto. Nie wiem, czy na Hawaje, czy gdzie
                        indziej, ale warto.
                    • Gość: inka_sama kto to w ogóle oglądał? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.09.02, 21:27
                      No właśnie - niektórzy nie do końca chyba rozumieja o co chodzi z tym Dniem
                      Świstaka.

                      Książe - no właśnie skleroza mnie dopadła - co on zrobił że ta data sie w końcu
                      zmieniła?
                      Bo to co robił "po drodze" to mniej więcej pamiętam. Oj, chyba musze poszukac i
                      pożyczyć.
                      • maly.ksiaze Re: kto to w ogóle oglądał? 13.09.02, 21:57
                        Pan 'Chmurka' zostaje wyzwolony z Dnia Swistaka wtedy, kiedy przezywa dzien
                        idealnie i staje sie lepszym czlowiekiem. Wyciek lukru z ekranu osiaga w tym
                        momencie sile wodospadu Niagara.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • Gość: inka_sama Re: kto to w ogóle oglądał? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.09.02, 22:18
                          Ale następnym razem znowu obejrzysz?
                          ;)
                          • maly.ksiaze Re: kto to w ogóle oglądał? 13.09.02, 22:30
                            Oczywiscie. Glownie dla sceny w barze. I tej z napadem na bank. I tej z
                            wyzwoleniem swistaka...

                            mk. (pozdrawiam)
                        • Gość: gb Re: kto to w ogóle oglądał? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 14.09.02, 12:16
                          Idealnie według czyich kryteriów.....swoich? Lukier lał się z ekranu.....a
                          więc akceptacja musiała być masowa. A co jemu to dało? Jeszcze jeden altruista?
                • ta_mar_ta Re: Rutynowany swistak? 12.09.02, 21:04
                  Mały :) ,
                  znaczki udały się prześlicznie i post także. Tak jak Tobie człowiekowi się
                  zaczyna mysleć w pewnym wieku, potem podobno mija, na co nadzieje posiadam
                  ogromną ( na to minięcie )

                  W solidarności z Tobą, zatopiona w myślach podobnych
                  Ta_
            • Gość: carduus Re:Kocham Dzien Swistaka!!! IP: 10.30.1.* 13.09.02, 11:38
              A ja uwielbiam zwykłe dni. Podobne do siebie jak dwie krople wody. Chyba
              dlatego, że swego czasu miałam zbyt wiele "wrażeń". Każdego dnia inne. Ale
              każdego dnia tak samo intesywnie przeżywane. Przejadło mi się. Tak skutecznie,
              że teraz kocham monotonię.
              I dziękuję Najwyższemu każdego szarego wieczora zakażdy szary dzień.
    • Gość: kol5 Re: Dzisiaj, jak zwykle' Dzien Swistaka' IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 11:00
      "Synu, w życiu watro jest być tylko ARTYSTĄ" - cytuję ojca Wojciecha Kilara.
      • Gość: Marta Kim warto być IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 13.09.02, 22:06
        Gość portalu: kol5 napisał(a):

        > "Synu, w życiu watro jest być tylko ARTYSTĄ" - cytuję ojca Wojciecha Kilara.
        >
        Ojciec Wojciecha Kilara przynajmniej się nie pomylił. Podobne zdanie miała
        matka Romain Gary'ego.
        Wiele osób realizuje powyższy postulat, oczywiście przy swobodnym jego
        rozumieniu. A rutyna nawet pomaga.

        Marta
    • trzcina Gwałt na rutynie 12.09.02, 21:33

      Jak świstakowy bohater, rutynę łamałam i to ostro tak, by do niej zatęsknić
      całym umordowanym inaczej organizmem. Niestety, jak i jemu, temu nieszczęsnemu
      więźniowi czasu, poddać mi się, może i na całkiem, przyjdzie. Łamanie rutyny,
      uprawiane wystarczająco długo, a często, w nią samą nieodwołalnie się zmnienia.
      A i sił jakby mniej...
      Uwierzę chętnie Dodo, że jeszcze chwila, a mi się odmieni i z lubością kapcie
      wzuję))

      Dnia tego wyglądając z (umiarkowaną) tęsknotą
      Z oddechem po znaczkach odzyskanym
      pozdrawiam
      t.

      • noida Re: Gwałt na rutynie 12.09.02, 22:19
        O tak! Ja tez ciągle dokonuję gwałtu na rutynie, aż w końcu zachciewa mi się
        rutyny. Ale nigdy nie mam wrażenia dnia świstaka. I oby mi tak zostało,
        trzymajcie za mnie kciuki.
        • Gość: inka_sama Re: Gwałt na rutynie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.09.02, 22:32
          Ale on się tam nieźle wygłupiał wiedząc że i tak obudzi się jutro o tej 6
          rano...

          Na co byście się poważyli wiedząc że niezależnie jakich wariactw narobicie
          jutro i tak zaczniecie od nowa - bez odpowiedzialnosci za to co wczoraj????
          • trzcina Re: Gwałt na rutynie 12.09.02, 23:07
            Zaczęłabym rozkosznie niewinnie. Jutro świtkiem, zamiast do pracy, runęłabym w
            Bieszczady. A potem wrażeń eskalacja, pewnie i ponad właściwy mi poziom
            adrenaliny...
            t,rozmarzona
          • maly.ksiaze Re: Gwałt na rutynie 13.09.02, 04:44
            No właśnie, tak poświstaczyć naprawdę byłoby chyba
            słodko. A co bym zrobił? Pewnie to, co zwykle. Aż do
            skutku...

            Pozdrawiam,

            mk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka