seerena 27.09.05, 11:45 Jak wpływa na psychikę człowieka długotrwały brak podstawowych środków do życia i stabilizacji życiowej? Gdy nie ma pieniędzy na czynsz, na jedzenie, na ubrania.. Czym to grozi? Poza anemią. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
procesor Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 11:51 depresją zachowaniami samobójczymi oraz chęcią "ulżenia rodzinie" - w skrajnych przypadkach zamordowaniem rodziny +samobójstwem.. Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 11:58 A jak się nie ma rodziny to tylko depresją i samobójstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 12:12 no dobra :) ja tak od razu od najgorszych możliwości nie jestem psychologiem, tylko obserwatorką życia ale co J_ar zauwazył - wiele zalezy od osobowości sa osoby co przetrwaja to w niezłej formie są takie które błyskawicznie sie załamią wiele też zależy od kontaktów z ludźmi są osoby które otoczone przyjaznymi ludźmi zmierza sie z tym i wyjdą z trudnej sytuacji inne uciekną - w śmierć, w bezdomność osoba która miała swój obraz bardzo mocno "upiekszony", czuła sie ważna, silna, miała władze, autorytet, trzymała innych na dystans - będzie miała prawdopodobnie większe trudności bo jak to? ja, taki świetny i nagle taka sytuacja?! przy czym poczatkowo może radzic sobie lepiej (wysokie mniemanie o sobie) ale przedłużanie się trudnej sytuacji może ją zechnąć głębiej.. tak sądzę Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 12:34 A kiedy to jest błyskawicznie się załamać? Po roku, dwóch? Bliscy ludzie bardzo ważni, a najważniejszy jeden bliski człowiek, wtedy można przetrwac wszystko, nawet długie okresy bez pracy. Ale jesli ktoś jest sam to niktze znajomych nie będzie go niańczył, choćby najlepszych, zadzwonią, pogadają i tyle. Jest się samemu ze swoim nieszczęściem, swoim pustym żołądkiem i staraniami, które nic nie przynoszą. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 12:59 seerena napisała: > A kiedy to jest błyskawicznie się załamać? Po roku, dwóch? myślę że 3-6 miesięcy nawet wystarczy > Bliscy ludzie bardzo ważni, a najważniejszy jeden bliski człowiek, wtedy można > przetrwac wszystko, nawet długie okresy bez pracy. bywa że nie ma takiej osoby, ale jest grono zaufanych przyjaciół - i jest OK > Ale jesli ktoś jest sam to niktze znajomych nie będzie go niańczył, choćby > najlepszych, zadzwonią, pogadają i tyle. Jest się samemu ze swoim > nieszczęściem, swoim pustym żołądkiem i staraniami, które nic nie przynoszą. to ja dziekuje za takich przyjaciół.. pewnie niańczyc nie, za rączkę non stop trzymać.. ale co to za przyjaciele co głodem pozwolą przymierac?? jedna osoba więcej na obiedzie przy 4-osobowej rodzinie spokojnie się może pożywić a pomoc w znalezieniu pracy? lub choc załatwieniu ulg, rozłożeniu płatności zaległych czynszów itp. możliwości jest wiele zapewniam cię mnie przyjaciele i rodzina pomagali - i ja im tez pomagam :) Odpowiedz Link Zgłoś
lizavieta1 Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 14:01 Myslę, że nie ma granic czasowych. U każdego jest inaczej, dla każdego co innego może być zyciowym priorytetem. są ludzie, którzy po utracie pracy za 40 tys miesiecznie popelniaja samobójstwo, bo utrata statusu jest dla nich upokorzeniem nei do zniesienia. Są ludzie, którzy nie moga przeżyć że nie mają doktoratu, bo otoczenei tego od nich oczekiwało. Dlaczego wrzucam takie rzeczy do 1-ego worka z podstawowymi potrzebami zyciowymi? Ano dlatego, że dla tych ludzi mogłoby to być celem nr 1.Ale czy naprawde chodzi o brak zaspokojenia potrzeb ekonomicznych. Trzeba by zastanowic sie co dla poszczególnych indywidualnie branych pod uwage osób oznacza utrata srodków finansowych. Może pojawiać się np paralizujący strach a może być to wstyd. Każdy ma inne schematy reagowania. Określone emocje i nieumiejętnośc poradzenia sobie z nimi jest przyczyną choroby psychicznej czy samobójstwa. Nie chodzi tu jakie wydarzenie je powoduje, ale jakie emocje i stany patologiczne powstają w jego następstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 15:10 LIzavietta masz rację. Jeśli komuś się nigdy nie przelewało łatwiej zniesie biedę. Chyba trudniej jest znieść upokorzenie. To jest strach przed..no przed śmiercią. Gdzieś o tym słyszałam, tak reaguje psychika na brak środków do życia. Obiektywnie nie jest tak łatwo umrzeć, to nie 3 Świat. Ale tak to się odczuwa. Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 15:06 Ja mam grono przyjaciół ale nie jest OK. Nie wiem, do nikogo sie na obiad nie wpraszam. Czasami mnie znajomi zaprazsają ale przecież nie stołuję się u nich codziennie. Na prośbę o pożyczkę słyszę - Tak ale po wypłacie, teraz nie mamy, itp itd. Jest mi zresztą głupio i nie proszę drugi raz. W znalezieniu pracy próbują ale nikomu się jeszcze nigdy nie udało. Załatwiali mi zlecenia krótkie za np 300 zł. I bardzo im za to dziękuję. Rodzinma pomaga ale nie jest w stanie, za emeryturę 1100 zł nie utrzyma sie 2 domów. Takie są realia. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 15:30 Być może bliscy nie zdają sobie sprawy w jak ciężkiej sytuacji jesteś? Poza tym mam wrażenie, że teraz panuje inny model przyjaźni, taki bardziej... 'asertywny'. Oczywiście nie chciałabym niekogo urazić ani wzbudzać poczucia winy. Nikt nie ma obowiązku utrzymywać w gruncie rzeczy "obcej" (bo nie spokrewnionej) osoby ale... Nie umiesz prosić, wstydzisz się i to też może sprawiać wrażenie, że wszystko jest w miarę w porządku. A moze napisz na forum z jakiej branży jesteś, gdzie mieszkasz, może akurat ktoś będzie mógł coś doradzić... Życze powodzenia i nie trać nadziei :). Napisałś, ze takie kłopoty łatwiej się znosi z kimś najbliższym - wiesz, niekoniedcznie. Często małżeństwa się rozpadają właśnie z biedy, mężczyzna sobie nie umie poradzić, że nie jest w stanie utrzymać rodziny, wpada w depresję, zaczyna pić, odchodzi. To naprawdę zależy od człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:15 Hm, może masz rację, chyba sobie nie zdają. W ogóle wielu ludzi nie jest sobie w stanie wyobrazić jak ciężko może być. Dla nich to, że nie ma się kasy oznacza, że nie ma się na wakacje nad morzem albo na nowy samochód, albo na co miesięczne wydatki na modne ciuchy. I wtedy czują się nieszczęśliwi. A gdy ktoś ma 10 zł w portfelu to jest tragiczne. I myślisz co kupić: 3 bułki i chleb, 2 jogurty i sok, czy może mleko i ziemniaki bo bedzie taniej. No ale sok trzeba pić bo ma witaminy ale drogi jest, rozcieńczam wodą itp. A sa też ludzie, którzy kiedyś byli w podobnej sytuacji i gdy słyszą to przytakują i cieszą się że oni już z tego wyszli. Mam taką pseudokoleżankę. Słucha i na tym się kończy. Mieszkam w Warszawie, jestem handlowcem, mam 3 letnie doświadczenie w pracy przedstawiciela handlowego. Z wykształcenia jestem historykiem sztuki. Szukam pracy w działach sprzedaży, handlowych. Muszę coś znaleźć w przeciągu 2-3 tygodni bo będzie bardzo żle :((( I czy to coś pomoże?? Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 21:50 to chyba jednak sa znajomi a nie przyjaciele.. :/ ja nie musiałam prosic o pomoc - wiedzieli co jak i jest i jak kto mógł pomógł.. ale na to pracowało 20 lat przyjaźni, od piaskownicy.. myslałas o poratowaniu sie wzięciem sublokatorki? zaglądasz na forum Dam pracę Warszawa?? forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=695 będzie dobrze jeszcze odzywaj sie tu, jakby co.. może sie da poratowac.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 22:42 Hmmm, przyjaciele :) JUż mi pomagają, ja dopiero w piątek tą pracę straciłam, nawet nie wszyscy jeszcze wiedzą. Akurat najwięcej robią ci, których znam najkrócej, ciekawe nie?? Mam małe mieszkanko i 1 pokój. I psa. Zero intymności, jedno łóżko się mieści. O, tego forum nie znałam, dzięki! Znajomy też pomógł mi w subskrypcji grup dyskusyjnych o pracy :) Dzięki wszystkim!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 22:47 w piatek stracilas prace i juz nie masz co jesc ? przesada... Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 23:49 Szukam pracy od stycznia i od tego czasu mam poważne problemy finansowe. W międzyczasie pracowałąm w 2 firmach po miesiącu i miałam kilka zleceń. Teraz rozumiesz??? Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: Pytanie do psychologów 28.09.05, 09:27 przesada z zupelnie innego powodu ale rozumiem ok Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 28.09.05, 09:40 Wiesz hsirk, może Ciebie utrzymuja rodzice i w razie utraty pracy masz wszystko w d.. Ja niestety nie mam takiego komfortu. Chcę normalnie żyć. JUz mi zresztą bardzo pomagają przyjaciele :) Będzie dobrze.. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Pytanie do psychologów 28.09.05, 00:12 hsirk napisał: > w piatek stracilas prace i juz nie masz co jesc ? > > przesada... no tak, krish, Ty wiesz lepiej, przecież widziałeś jej lodówkę seereno, bardzo Ci współczuję, i sytuacji i znajomych. To jest święta prawda - "prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie". We dwójke jest rzeczywiście łatwiej ale pod warunkiem że chociaż jedno ma pracę. Bo jak tracą ją oboje to... Akurat pochodze z regionu o wysokim bezrobociu więc nam problem. Nie, ale nie chcę snuć przed Tobą takich posępnych wizji, tu są fajni ludzie w gruncie rzeczy ;) a zkimś raźniej w trudnym czasie. Jestem pewna, że wkrótce Twoja sytuacja się poprawi :). Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 12:00 znam osobe, ktora przez kilka ladnych lat byla w dosc podobnej sytuacji, teraz z tego wychodzi i ma sie dobrze, mysli samobojczych raczej nie miala, nie wiem, ale nie sadze, zbyt duzo radosci zycia w tej osobie bylo. Sadze, ze najwazniejsi sa ludzie, ktorzy sa blisko przy takiej osobie i wspomagaja bez pouczania. Roznie to sie uklada. Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 12:30 Aha. A nie sądzisz, że największą radość życia może zabić brak środkó do owego życia? Jak się nim cieszyć kiedy nie ma co jeść, nie bardzo rozumiem. To trzeba być kamieniem, tym bardziej jeśli wokół jest normalny świat, ludzie pracują, budują domy, kupują samochody, w tv reklamy, w klepach towary. A ktoś przechodzi koło tego i na nic nie może sobie pzowolić. To jakby żyć za ścianą ze szkła i tylko obserwować co się na zewnątrz dzieje. Bliscy ludzie mogą wesprzeć psychicznie, ale mogą nie móc materialnie. Więc na dużo to się nie zda. Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 14:04 to wszystko zalezy jak bliscy ludzie, naprawde bliscy do domu do siebie wezma takiego co nie ma nic, mimo, ze moze nie byc i miejsca i pieniedzy Odpowiedz Link Zgłoś
lora120 Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 16:19 Rózne bywają kryteria tzw.bliskiego człowieka.Czasem bliski jest ktoś kto ma po prostu bardzo wspólczujace serce lub nawet, tak po prostu blisko) mieszka.Widziałęs film Nikifor? Historia autentyczna, tak dla tego czlowieka Nikifor, chory na gruźlice i nie tylko był kimś bliskim. Odpowiedz Link Zgłoś
baba_ta_sama Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 21:02 Masz racje, najwazniejsi sa ci najblizsi.... A tamtej osobie tylko pozazdroscic tych wlasnie nablizszych :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
q02121974 Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 22:45 a jak nie są to "najblizsi" to pogratulować poprzeczki Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:18 seerena napisała: > Jak wpływa na psychikę człowieka długotrwały brak podstawowych środków do > życia i stabilizacji życiowej? Gdy nie ma pieniędzy na czynsz, na jedzenie, na > ubrania.. Czym to grozi? Poza anemią. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx u ciebie? rozedma pochwowa Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:21 Komandos ja ci już kiedyś mówiłam, że Psychiatria jest piętro niżej. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:23 seerena napisała: > Komandos ja ci już kiedyś mówiłam, że Psychiatria jest piętro niżej. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx moze i tak...cipolagu walniety.z tym ze malo czytam takie indywidua jak ty.buzka klaczko Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:30 To po co piszesz tu takie idiotyzmy???? W niejednym poście widziałąm twoje idiotyczne komentarze, ty jestes jakiś podgatunek, zajmij się czyms pożytecznym, obejrzyj dobranockę :D Przeciez twoje działania są bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
foamclene Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:35 regresja u dzieci czesto objawia sie to zafiksowaniem na ktorejs fazie rozwojowej... nawet cofnieciem sie do poprzedniej u nas doroslych... no coz mysle ze brak zaspokojenia potrzeb podstawowych uniemozliwia wystapienie u czlowieka potrzeb wyzszego rzedu... jezeli potrzeby wyzsze uznamy za miare czlowieczenstwa to wynik jest prosty przykro mi Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: Pytanie do psychologów 27.09.05, 18:41 A to ciekawe. Jakie to są potrzeby wyższego rzędu? Mało jem ale czytam, oglądam, piszę pracę mgr, chodzę do kina,(gdy mnie ktos zaprosi) na wystawy w miarę możliwości, spotykam się ze znajomymi, dyskutuję, myślę. Chyba przesadzasz i to grubo. I jeszcze jest Ci przykro :) Czemu? Odpowiedz Link Zgłoś