Dodaj do ulubionych

Nie lubie siebie

18.09.02, 20:59
ze zebrze wciaz o akceptacje i milosc (np. gdy moj facet mnie odrzuca),
za to ze nie umiem mowic nie,
ze jestem przewrazliwiona,
ze nie dotrzymuje danych sobie obietnic,
ze czasem mowie nieprawde,
ze nie chce mi sie zyc...

Co mam zrobic zeby odzyskac szacunek do siebie i checi do zycia?
Obserwuj wątek
    • opty13 Re: Nie lubie siebie 18.09.02, 21:15
      A ja ... nie wiem czy sie lubie czy nie;)))
      Po prostu zyje ze soba, bo trudno byloby mi sie jakos rozstac.

      Masz wady? Kazdy je ma. Nawet Ci najbardziej optymistyczni i przemadrzali.
      Te, ktore wymieniasz wielu poczytaloby za zalety.

      Gdybys byla mezczyzna, powiedzialbym: 40 pompek (dla wytrwalych troche wiecej),
      zimny prysznic, i za dziub to zycie (moze i tego chlopaka;)))))))))

      Coz, zerknij na dol:

      Pozdrawiam i glowa do gory
    • ich Re: Nie lubie siebie 18.09.02, 22:09
      aniato napisała:

      > ze zebrze wciaz o akceptacje i milosc (np. gdy moj facet mnie odrzuca),
      KOBIETA POTRZEBUJE SŁÓW A NIE TYLKO GESTÓW, W PRZECIWIEŃSTWIE DO MĘŻCZYZN

      > za to ze nie umiem mowic nie,
      CZSAMI LEPIEJ JEST POWIEDZIEĆ NIE NIŻ ZABIERAĆ SIĘ ZA SPRAWĘ O KTÓREJ NIE MAMY
      ZIELONEGO POJĘCIA, NIE TRACIMY W TEN SPOSÓB U INNYCH A WRĘCZ ZYSKUJEMY

      > ze jestem przewrazliwiona,
      MUSISZ UWIEŻYĆ W SIEBIE. INNI KOCHAJĄ CIĘ ZA TO JAKA JESTEŚ A NIE ZA TO JAK
      MOGŁABYŚ BYĆ

      > ze nie dotrzymuje danych sobie obietnic,
      SIEBIE JEST NAJŁATWIEJ OSZUKAĆ, WSZYSCY TAK MAMY

      > ze czasem mowie nieprawde,
      JEŚLI JEST TO DLA WYZSZEGO DOBRA TO NIE MA SPRAWY, JEŚLI Z WYGODY TO TRZEBA TO
      NAPRAWIĆ

      > ze nie chce mi sie zyc...
      ODKRYJ SWOJĄ PASJĘ,SPEŁNIJ SWOJE MARZENIA Z DZIECIŃSTWA, ODKRYJ NA NOWO SIEBIE

      > Co mam zrobic zeby odzyskac szacunek do siebie i checi do zycia?
      NIE PODDAWAJ SIĘ I WALCZ O SWOJE ŻYCIE, ONO NALEŻY DO CIEBIE!
    • fnoll po tym jak siebie przedstawilas... 19.09.02, 01:09
      musze przyznac, ze we mnie tez nie budzisz sympatii - takze nie dziwie sie, ze
      siebie nie lubisz

      no bo wyobraz sobie, ze z druga taka osoba jak ty przyszlo zamieszkac ci w tym
      samym pokoju - jakby ci sie z nia zylo?

      chyba nieznosnie... to zebranie o akcpetacje, bedace tak naprawde narzucaniem
      sie innym w sposob dla nich niezrozumialy (przeciez nie sa twoimi rodzicami),
      ta nieumiejetnosc mowienia nie, ktora ma innych udobruchac i daje ci prawo do
      dasania sie na nich - brzydki sposob terroryzowania otoczenia, to
      epatowanie "przewrazliwieniem" i jednoczesna tarufa ulgowa dla siebie
      (niedotrzymywanie obietnic)... ech...

      no gdybys mial trzy lata - wykazalbym sie wobec ciebie anielska cierpliwoscia
      wiedzac, ze nauczysz sie bardziej dojrzale radzic sobie ze swiatem

      ale w wieku "internetowym"?

      takie opoznienia?

      faktycznie - rece opadaja...

      wez sie za nauke kurde bo czas leci!

      powodzenia

      fnoll
      • aniato Re: po tym jak siebie przedstawilas... 19.09.02, 06:46
        Dzieki fnoll bardzo mi pomogles:-(((

        fnoll napisał:

        > musze przyznac, ze we mnie tez nie budzisz sympatii - takze nie dziwie sie,
        ze
        > siebie nie lubisz
        >
        > no bo wyobraz sobie, ze z druga taka osoba jak ty przyszlo zamieszkac ci w
        tym
        > samym pokoju - jakby ci sie z nia zylo?
        >
        > chyba nieznosnie... to zebranie o akcpetacje, bedace tak naprawde narzucaniem
        > sie innym w sposob dla nich niezrozumialy (przeciez nie sa twoimi rodzicami),
        > ta nieumiejetnosc mowienia nie, ktora ma innych udobruchac i daje ci prawo do
        > dasania sie na nich - brzydki sposob terroryzowania otoczenia, to
        > epatowanie "przewrazliwieniem" i jednoczesna tarufa ulgowa dla siebie
        > (niedotrzymywanie obietnic)... ech...
        >
        > no gdybys mial trzy lata - wykazalbym sie wobec ciebie anielska cierpliwoscia
        > wiedzac, ze nauczysz sie bardziej dojrzale radzic sobie ze swiatem
        >
        > ale w wieku "internetowym"?
        >
        > takie opoznienia?
        >
        > faktycznie - rece opadaja...
        >
        > wez sie za nauke kurde bo czas leci!
        >
        > powodzenia
        >
        > fnoll
        • fnoll Re: po tym jak siebie przedstawilas... 19.09.02, 08:48
          aniato napisała:

          > Dzieki fnoll bardzo mi pomogles:-(((
          >

          strasznie mi przykro :))))


          (fajnie sie tak rozmawia, hmm?)
      • laurie Re: po tym jak siebie przedstawilas... 20.09.02, 14:23
        fnoll, jak na podstawie paru slow mozesz komus mowic takie nieprzyjemne
        rzeczy???
        Czemu domalowujesz czarny scenariusz, sam w niego wierzysz i wmawiasz
        dziewczynie, ze jest jeszcze gorsza niz to wynika z jej listu.

        Czy ktos ci juz powiedzial ze jestes wkurwiajacym dupkiem?? No to ja ci mowie,
        bo tak wynika z twojego listu.
        • fnoll lepsze pocieszanie od pisania prawdy? 20.09.02, 15:40
          laurie, palac swietym oburzeniem jest latwo, a przeciez:

          nic dziewczynie nie wmawiam - wrecz przeciwnie, powtorzylem tylko to, co sama
          o sobie napisala, czyli ze "ze zebrze wciaz o akceptacje i milosc, ze nie umie
          mowic nie, ze jest przewrazliwiona, ze nie dotrzymuje danych sobie
          obietnic..." i w kontekscie takiego wyznania (zakladam, ze prawdziwego - w
          koncu zna sama siebie) musze przyznac, ze calkowicie rozumiem, ze siebie samej
          nie lubi - ja tez bym siebie nie lubil majac tak nieprzyjemne nawyki

          oklamywalbym ja piszac, ze chcialbym z nia mieszkac pod jednym dachem

          i skoro ona wie, ze ma "ciezka" osobowosc - to chyba lepiej dolozyc jej
          irytacji niz przyglaskac, jak bedzie miala naprawde siebie dosc, to zacznie
          sie zmieniac :)


          czego ci zycze aniato! [jesli jeszcze czytujesz moje posty ;) ]

          pzdr

          fnoll
          • aniato Re: lepsze pocieszanie od pisania prawdy? 22.09.02, 19:32
            Ja wiem ze mam nieprzyjemne nawyki, ze to one stanowia moj problem ale nic z
            tej wiedzy dla mnie nie wynika. Postepuje w swoim zyciu zle, czesto z pelna
            swiadomoscia ze bede tego, czy owego zalowac.

            > i skoro ona wie, ze ma "ciezka" osobowosc - to chyba lepiej dolozyc jej
            > irytacji niz przyglaskac, jak bedzie miala naprawde siebie dosc, to zacznie
            > sie zmieniac :)

            Ja juz mam siebie dosc. Po prostu nie wiem co robic by zaczac sie zmieniac.

            ania
    • Gość: rybkaa Re: Nie lubie siebie IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.09.02, 13:31
      Aniato, ja myslę tak: rozne aspekty naszej osobowosci ujawniają się dzięki albo
      poprzez innych ludzi.Są ludzie którzy działają na nas destrukcyjnie, albo
      przynajmniej przygnebiająco, a są tacy przy których roną ci skrzydła. Jesli
      jestes zgaszona, niedowartosciowana i w ogóle jest ci żle to dlatego że
      przebywasz w niesprzyjającym srodowsku. W tym samym czasie, przy innych
      ludziach ( mam na mysli chlopaka :) możesz nagle poczuc się zupelnie inną
      osobą, zadowoloną, spelnioną i pewną siebie.
      • kwieto Re: Nie lubie siebie 20.09.02, 07:04
        no tak, to jacy jestesmy i kim jestesmy to nie nasza wina czy sprawa, tylko
        niesprzyjajacych okolicznosci i zlych ludzi dokola. A my bidulki nic na to nie
        mozemy poradzic, o my biedni...

        Do autorki:
        Akceptacje trzeba znalezc w sobie samym. Innego oparcia niz na sobie nie
        ma co szukac, bo bedzie zawsze mniej lub bardziej konczyc sie zebraniem
        o akceptacje i przewrazliwieniem. Jesli nauczysz sie radzic sobie sama i byc
        szczesliwa ze soba - Twoje problemy zapewne same znikna
        • Gość: rybkaa Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.09.02, 11:01
          OTóz Kwieto zle interpretujesz moje słowa.To z kim przebywam ma rowniez wpływ
          na to jak się czuję,jaka jestem. Pomysl o kobietach, które rozkwitają jak kwiat
          kiedy ktos je kocha i o nie dba? Pomyśl o artystach, ilu z nich zawdzięcza
          swoje natchnienie, swoją ekspresję Muzom! :)
          • Gość: ida Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.csk.pl / *.csk.pl 20.09.02, 17:45
            Gość portalu: rybkaa napisał(a):

            >Pomysl o kobietach, które rozkwitają jak kwiat
            > kiedy ktos je kocha i o nie dba?

            A pomyśl co się dzieje z tymi samymi kobietami jak ten ktos przestaje je
            kochać i dbać o nie...
            • Gość: rybkaa Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 15:12
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > Gość portalu: rybkaa napisał(a):
              >
              > >Pomysl o kobietach, które rozkwitają jak kwiat
              > > kiedy ktos je kocha i o nie dba?
              >
              > A pomyśl co się dzieje z tymi samymi kobietami jak ten ktos przestaje je
              > kochać i dbać o nie...

              ........No dokładnie ida! własnie o to mi chodzi!
              • kwieto Re: Nie lubie siebie?do kwieto 21.09.02, 15:45
                Jak znam Ide (ale moge sie mylic) to chodzi jej o zpelnie cos innego niz
                myslisz :")))

                A co do rozkwitania przy milosci - taka milosc jest nieco wampiryczna, nie
                sadzisz? Zawsze mi sie wydawalo, ze milosc to rownowaga pomiedzy
                dawaniem a braniem, natomiast to co opisujesz jest wyraznie nastawione
                na BRANIE... czy jest to milosc? nie wydaje mi sie.

                Zeby potrafic kogos kochac, trzeba zapewnic sobie minimum
                niezaleznosci. Jesli od tego czy jest ktos przy mnie ma zalezec caly moj
                swiat, to gdzie jest niezaleznosc? A co jesli ukochany sie ulotni, zginie w
                wypadku, bedzie mial zawal serca? Dolek i depresja az do momentu gdy
                wpadne w ramiona nastepnej osoby? Pfe.
                Poza tym - milosc ktora nie zebrze to zupelnie inna jakosc, zupelnie inna
                plaszczyzna porozumienia. Osmiele sie stwierdzic, ze dopiero gdy
                potrafimy sie bez ukochanej/go swietnie obejsc a jednak z nia/nim
                jestesmy (nie z przyzwyczajenia, a dlatego ze chcemy), dopiero wtedy
                mozemy powiedziec, ze ta osobe kochamy.

                A artysci? Bylo rownie wielu, ktorzy radzili sobie swietnie bez muz, a jednak
                stworzyli rzeczy wielkie. Motorem dzialania nie musi byc milosc.
                • Gość: ida Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.csk.pl / *.csk.pl 21.09.02, 17:11
                  kwieto napisał:

                  > Jak znam Ide (ale moge sie mylic) to chodzi jej o zpelnie cos innego niz
                  > myslisz :")))


                  :-)))))
                  Nie mylisz się, jakby wszystkie kobiety potrafiły "kwitnąć" zawsze i wszędzie,
                  niezaleznie od stopnia zainteresowania nimi mężczyzn, forum "psychologia"
                  należałoby zamknąc z braku wątków do dyskusji...
                  • kwieto Re: Nie lubie siebie?do kwieto 21.09.02, 17:21
                    To jeszcze przydaj to samo mezczyznom, i bedziemy zyli w raju :"))))
                • Gość: rybkaa Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 00:12
                  Jaki wampiryzm?!!!To że się częsciej usmiecham kiedy jestem zakochana i
                  dopieszczona nazywasz wampiryzmem? Przecież im bardziej jestem zadowolona tym
                  więcej daję z siebie. Zależnosc wprost proporcjonalna.
                  • kwieto Re: Nie lubie siebie?do kwieto 22.09.02, 00:20
                    No ale z tego co piszesz wynikaloby, ze bez milosci "wiedniesz" i w ogole
                    sie nie usmiechasz. Jesli do poczucia bycia szczesliwym trzeba koniecznie
                    kogos kochac, bo inaczej byc szczesliwym sie nie potrafi - to nie ma to
                    czegos wspolnego wlasnie z wampiryzmem?
                    • Gość: Trishna Re: Nie lubie siebie?do kwieto IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 20:37
                      dziwnie pojmujesz miłośc Kwieto, albo słabo znasz kobiety.
                      • kwieto Re: Nie lubie siebie?do kwieto 22.09.02, 20:45
                        No i na jednym watku wychodzi, ze ja nie jestem mezczyzna (bo nie
                        zachowuje sie jak "kazdy mezczyzna")
                        a tu wychodzi, ze moja dziewczyna nie jest kobieta

                        Buuuu...
        • aniato Re: Nie lubie siebie 22.09.02, 19:45
          > Akceptacje trzeba znalezc w sobie samym. Innego oparcia niz na sobie nie
          > ma co szukac, bo bedzie zawsze mniej lub bardziej konczyc sie zebraniem
          > o akceptacje i przewrazliwieniem. Jesli nauczysz sie radzic sobie sama i byc
          > szczesliwa ze soba - Twoje problemy zapewne same znikna

          Fajnie to wszystko brzmi Kwieto tyle ze sa to pobozne, teoretyczne zyczenia:-((
          Tak naprawde tesknie za miloscia, nie moge zniesc bolu gdy ktos mnie odrzuca,
          jestem wtedy niespokojna i dzialam pod wplywem impulsu np. zebrzac o
          akceptacje, przepraszajac pomimo ze to ktos inny powinien mnie przeprosic. Jak
          odnalezc w sobie spokoj? Jak porzucic to falszywe przekonanie ktore kaze mi
          wierzyc ze ucieczka od samotnosci przyniesie mi trwale szczescie?
    • Gość: cytrynowa Re: Nie lubie siebie IP: *.net.pulawy.pl / 10.3.9.* 20.09.02, 01:17
      wiesz, nie martw sie. kiedys czulam sie podobnie, az zamieszkalam w jednym
      pokoju z osoba przewrazliwiona, robiaca z siebie ofiare, ktora wiecznie cos
      bolalo i kazde slowo ranilo. I nagle odkrylam w sobie podklady optymizmu i
      zyciowej energi, tak jakby na zlosc jej:) Gdy tylko slysze lub widze ze komus
      jest zle czuje sie nagle silna, mam ochote go pocieszac i zarazic czyms
      pozytywniejszym. nie z przyczyn alrtuistycznych, tylko jak mowie, na zlosc temu
      smutkowi:) znajdz sobie osobe smutniejsza od siebie i zaraz ja entuzjazmem. co
      z tego ze bedziesz na poczatku udawac, na koniec oszukasz sama siebie i
      bedziesz szczesliwsza. wiesz moja wspolokatorka powiedziala mi ze chcialaby byc
      tak optymistyczna i niczym sie nie przejmowac jak ja. a ja przeciez jestem
      smutas i mam depresje za depresja. ale przy niej wkladam maske... i jest mi
      lepiej:))) czuje sie silna. to takie fajne cwiczenie. pozdrawiam:)
      • alias Re: Nie lubie siebie 20.09.02, 07:29
        A ja jak czytam coś takiego to mam ochotę wylać kubeł zimnej wody na głowę. Tak
        na obudzenie. Ale nie zawsze to pomaga. Ale pomóc sobie możesz tylko ty sama.
        To jedyna prawda.
    • laurie Re: Nie lubie siebie 20.09.02, 14:34
      Radze zglosic sie do psychologa. Tu na forum cie dobija tylko "zlotymi" radami,
      wmowia ci wiecej wad niz masz, wszystko to tylko twoja wina itp itd. Frustraci
      cie pognebia, zadowoleni z siebie wskaza jak bardzo ty jestes jeszcze glupia i
      dziecinna, jak w ogole mozesz obwiniac o cokolwiek srodowisko bla bla bla..
      Odpowiedzi na forum swiadcza tylko i wylacznie o postrzeganiu swiata przez
      osobe ktora to pisze a nie maja z Toba nic wspolnego.
      I co lepiej teraz?
      Zaloze sie, ze nie.
      Problem ktorym piszesz wymaga pracy nad soba pod kontrola doswiadczonego
      psychologa. Moze wtedy troche "pusci" i zaczniesz normalnie zyc. Tego zycze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka