10.10.05, 11:26
Czy to na prawdę cięzko zrozumiec, czy przykro zrozumieć, ze od czasu do
czasu zapala mi się kontrolka z napisem "Wszyscy won". Ona mi sie tak
wewnątrz zapala, a na zewnątrz już czuję jak to zostanie odebrane i nie
potrafie tego normalnie zasygnalizować. Ja mogę pojeździć odkurzaczem i
jeszcze wiele innych, ale chciałem sam.

Dowiedziałem sie, ze z drugiej strony to wygląda tak, ze jak sam to znaczy
źle. Pod wieloma względami. A fakty są takie.

ONA
Zawsze w potrzebie symbiotycznego związku, jeszcze zanim zaczeła na powaznie
z chłopakami miała taką przyjaciółke do wszystkiego. Teraz symbiozę wytwarza
z synem.

ON
Jedynak. Często doswiadczający beztroskiej żulersko - włóczegowskiej
samotności. Kontakty z ludźmi są radośnie widziane, ale nie potrzebuje
mentalnej psycho symbiozy - no nie potrzebuje.

Tu sie chyba zgrzytu nie da ustrzec.

A w ogóle temat to powinien być taki:

Czy jest szansa na to, ze zwolnimy się od przezywania i oceniania naszego
zycia w odniesieniu do jakości związków damsko męskich. I do tego jeszcze te
wszystkie społeczne kryteria. Takie to gó.., ze nie wiem.

Obserwuj wątek
    • beatrix.szkrab Re: można ? 10.10.05, 11:31
      jak ktos ma potrzebe symbiotycznego zwiazku, najwyrazniej do niego nie dorósł.
      a być z kimś z litości nie ma sensu
    • anaiss Re: można ? 10.10.05, 11:51
      Powiedz po prostu, że chcesz byc sam. Do mnie to trafia.
    • sher-man Re: można ? 10.10.05, 12:16
      heh.. to smutne ale ja mam potrzebe takiego symbiotyzmu.
      I ciezko przyjmuje: potrzebuje byc sam.
      Bo jak to? bo ze mna nie chce sie dzielic? bo przeciez zwiazek? bo przeciez ja
      powinnam pomagac?
      Staram sie zrozumiec, ze nie wszyscy sa jak ja.. w stalej potrzebie kontaktu.
      Czasem ciezko. ale od czegos zaczac trzeba
      • beatrix.szkrab Re: można ? 10.10.05, 12:18
        jak sie kogoś kocha, to każda chwila spedzona razem jest szczesciem wielkim.

        nie wolno jednak ograniczać człowieka
        • sher-man Re: można ? 10.10.05, 13:51
          ale to cięzka lekcja.. bo w głębi duszy chcielibyśmy być jak najwygodniejsi i
          egoistyczni.. chcialabym miec go dla siebie i zeby poświecał mi czas.
          A to totalna bzdura.. takie zwiazki rozpadają się bo mezczyzna zwiewa gdzie
          pieprz rosnie a kobieta zaczyna sie nudzic.
          Nie mozna zarzucać jemu kajdanow. ale tego sie ucze.. a nauka nie zawsze mi
          wychodzi..
          • beatrix.szkrab Re: można ? 10.10.05, 13:54
            ja uważam, ze dobrze jak mezczyzna ma "swój świat", zainteresowania
            ważne tylko, zeby był słowny
          • procesor Re: można ? 10.10.05, 21:17
            dobrze by było by oboje czuli potrzebe bycia osobno czasem..

            najlepiej - w tym samymy czasie.. wtedy nie ma problemu

            najgorzej - gdy oboje mają taka potrzebe ale odczuwają ja naprzemiennie..
            wtedy potrzeba bliskości trafia na potrzebe samotności - ..i po związku..
    • jmx można :) 11.10.05, 01:56

      Ja Ci współczuję, bo sama mam podobnie (nie jestem jedynaczką ;). Chwilowa
      samotność, czy lepiej "oddalenie" nie jest "przeciw" komuś, dla siebie nie
      znaczy 'przeciwko'. Moim zdaniem takiej postawy można się nauczyć - właśnie we
      dwójkę. Dużo rozmawiając i tłumacząc swój punkt widzenia, sposób odczuwania. Bo
      przecież nie oszukujmy się - każdy czasem w pewnych specjalnych okolicznościach
      potrzebuje 'symbiozy' i poczucia wspólnoty a nie zawsze w danym momencie można
      to otrzymać (i dać). Moim zdaniem nadchodzi taki etap w związku, kiedy tracenie
      z oczu partnera na parę chwil nie wzbudza negatywnych emocji. Ale jedno musi
      się nauczuć drugiego a do tego potrzeba czasu i dobrej woli oczywiście - nie
      należy przypisywać drugiej stronie złych intencji (jak mawiał klasyk ;).

      Ale - jak zwykle jest jakieś ale - trzeba sobie coś uświadomić. Że zwykle (nie
      zawsze ale najczęściej) za taką nieumiejętnością akceptacji potrzeby 'bycia
      samemu' stoi... brak zaufania. Że się coś stanie, ze odejdzie etc. Więc może
      warto sobie zadać pytanie o przyczynę takiego stanu - moze coś zrobiłeś, może
      nieświadomie co nadszarpnęło zaufanie, moze złe dośwoadczenia z przeszłości
      ONEJ? nie chcę tu snuć katastroficznych wizji ;) sam znasz swoje życie
      najlepiej. Nie wiem jakiego typu kobietą jest ONA ale ON może jej podsunąć
      książkę "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus", coś tam było o męskiej
      jaskini... Jak Twoje słowa nie pomagają, a sam nie masz sobie nic do zarzucenie
      to być mozę ten rodzaj książki ja przekona.

      > Czy jest szansa na to, ze zwolnimy się od przezywania i oceniania naszego
      > zycia w odniesieniu do jakości związków damsko męskich.

      myślę, ze w przypadku kobiet jest to niemożliwe, choć pewnie zdarzają się
      wyjątki. U mężczyzn już prędzej ale też nie do końca.
    • jonaszkowalski Re: można ? 11.10.05, 16:44
      pako , ty walnij te babe czasami , pacnij ją

      do windy wleź przed nią , po chamsku i z siatami niech czeka , a ty
      drzwi otwieraj . potem browar i meczyk .
      za latanie przed tv żółta , druga żółta i czerwona - pac w dynie
      jak nieposkutkuje , to niestety .
      kobita musi odejść
      acha , i pamiętaj o alimentach od niej gdybyś się znalazł w trudnej
      sytuacji materialnej
      tak jest , jak równouprawnienie to równouprawnienie
      prawo , jest po twojej stronie , a razie czego sędzinę też możesz
      pacnąć , jakby co
      boks , jest sportem dla wszystkich
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka