Gość: kamfora
IP: 62.29.248.*
19.09.02, 14:52
Robiąc wczoraj porządek w mojej torebce
(hmmm...problem bałaganu pojawiającego się w niej
to temat na osobny wątek ;-)
znalazłam wyciętą kiedyś przeze mnie
z rubryki "Arka Noego" w GW modlitwę...
Tak sobie pomyślałam - może ktoś przeczyta?
:-))
Ba.
Św. Franciszek Salezy
Modlitwa na starość
Panie, Ty wiesz lepiej ode mnie, że starzeję się z dnia na dzień
i że nadejdzie chwila, kiedy będę stary.
Nie dopuszczaj do mnie myśli, że powinienem zawsze
i wszędzie wypowiadać się na każdy temat.
Chroń mnie przed nieprzepartą chęcią porządkowania
spraw swoich bliźnich.
Naucz mnie być roztropnym i chętnym, by nieść pomoc,
nie usiłując przy tym potępiać i rozkazywać.
Wydaje się, że szkoda nie dzielić się nadmiarem mądrości,
ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zatrzymać przy sobie
kilkoro swoich przyjaciół.
Naucz mnie, bym umiał w milczeniu znosić swoje zmartwienia
i choroby. Coraz to ich przybywa i chęć mówienia o nich
rośnie z roku na rok..
Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar
wysłuchiwania z radością bliźnich, kiedy mówią o swoich
dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez zniecierpliwienia.
Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie
o trochę więcej skromności i mniej pewności siebie,
gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią innych.
Naucz mnie tej zadziwiającej mądrości: umieć się mylić.
Podtrzymuj mnie i wspieraj, abym był - na ile to możliwe
- życzliwy i wyrozumiały. Stary zrzęda to koronne dzieło diabła.
Naucz mnie odkrywać w bliźnich niespodziewane talenty
i ofiaruj mi piękny dar, bym nie wzdragał się o nich mówić.
Mam zmarszczki i siwe włosy. Nie chcę się uskarżać,
ale Tobie, Panie, to wyznam: boję się starości.
Czuję się tak, jakby zbliżał się czas pożegnania,
nie mogę powstrzymać czasu.
Czuję, jak z dnia na dzień opuszczają mnie siły i tracę dawną urodę.
Byłem dumny z tego, że wciąż mogę mierzyć się z młodymi.
Teraz czuję i przyznaję, że nie jestem już do tego zdolny.
Byłbym śmieszny, gdybym podejmował takie próby.
Ale Ty, Panie, powiadasz:
“Kto we mnie wierzy, temu niczym orłu wyrosną skrzydła”
Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.
Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako
odchodzący, ale jako wdzięczny i przygotowany na wszystko,
do czego mnie jeszcze powołasz.
I abym temu sprostał, daj dość siły mojemu sercu.
Amen.