Dodaj do ulubionych

Problem - proze pomozcie mi....

13.10.05, 20:04
Witam,
Mam duży problem. Jednak na początku chciałabym powiedzieć ze ten post nie
jest żadna prowokacja. Długo myślałam nad tym czy umieścić go w ogóle na
forum, jednak nie mam już żadnej nadziei. A wiec umieszczam go tu i na
forum ‘psychologia’ bo każda odpowiedz jest dla mnie bardzo cenna.
Mam 25 lat.
A wiec mój problem polega na tym ze nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół.
Nie mam z kim wyskoczyć do kina lub na zakupy itp. Jak np. chodzę po centrum
handlowym i widzę dziewczyny chodzące razem po sklepach to zawsze mi się robi
przykro... I to nie dlatego nie mam znajomych ze jestem jakaś niemiła czy
negatywnie nastawiona do ludzi. Wyglądem też się nie odróżniam od
przeciętnych dziewczyn. To wcale nie to. Wydaje mi się ze jednym z powodów
może być szkoła do której chodziłam. Do mojego liceum chodzili ludzie z całej
Polski. To była szkoła z internatem, ale ze ja mieszkałam w tym samym
mieście, w którym mieściła się szkoła wiec codziennie do niej dojeżdżałam. Po
ukończeniu IV klasy wszyscy moi koledzy rozjechali się do swoich miejscowości
i zostałam sama. Podstawówka była na podobnej zasadzie. Będąc na studiach
jakoś nie potrafiłam nawiązać bliższych znajomości. Nie wiem dlaczego. Ja po
prostu nie lubię się nikomu narzucać. Jeżeli ktoś z grupy ogólnie proponował
np. wypad do pubu to ja nigdy nie szlam, bo miałam taka myśl ze to nie było
do mnie, ze oni organizują cos we własnym gronie a ja im będę tylko
przeszkadzać. Ze oni mnie nie chcą i tylko przez grzeczność proponują to
wszystkim. Dwa razy byłam na imprezie z bratem u jego znajomych i siedziałam
jak na tureckim kazaniu. Nie potrafiłam się wyluzować i dobrze bawić. Tym
bardziej ze oni znają się już ładnych parę lat i maja własne tematy, o
których ja nie mam pojęcia.
Bardzo często mam z tego powodu depresje i różne doły. Czasami nawet płacze w
nocy itp.
Czy wiecie ze ja NIGDY w życiu nie byłam w dyskotece czy w klubie?
Naprawdę nie wiem co robić. Jak poznać nowych ludzi? Jak znaleźć przyjaciół?
Może napisałam to wszystko zbyt chaotycznie ale nie wiem jak mam to opisać,
wytłumaczyć.
Może Wy macie jakiś pomysł jak mogę sobie z tym poradzić.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik To jest problem? 13.10.05, 20:16
      Po co sobie z tym jakoś radzić? Po co sobie przeczyć? Nie każdy musi mieć setkę znajomych i nie każdy musi chodzić na dyskoteki.
      Być sobą to podstawa. Ponieważ zaś 99% populacji ludzkiej to idioci więc nie mając z nimi kontaktu niewiele tracisz (w zasadzie nic).
      Sam nie jestem specjalnie towarzyski i nie szlajam się po knajpach. Nie lubię chodzić na imprezy ani do kina. I nie czuję się z tego powodu gorszy.
      Niestety dzisiaj panuje kult imprezowania. Wszystkim się wmawia, że jak nie masz 1000 przyjaciół i 100 razy w miesiącu nie jesteś na imprezie to jesteś nikim.
      Bzdura.
      • promien_slonca Re: To jest problem? 13.10.05, 21:59
        Alez ja nie chce miec 100 przyjaciol! I nie chodzi mi o imprezowanie bo ja tez
        czuje sie lepiej w malutkim gronie niz w wielkim. Chodzi mi bardziej o to ze
        chcialabym miec chociaz 2 - 3 osoby abym mogla wyskoczyc z nimi do kina,
        knajpki itp. a nie wiecznie sama siedziec w domu i rozmyslac. Samotnosc to jest
        potworna rzecz.
        • lamia26 Re: To jest problem? 14.10.05, 15:48
          CÓż napisać...Sama mam podobny problem chociaż jeszcze pół roku temu było
          inaczej.Nie o tym jednak chcę pisać.Miałam kiedyś 100 "przyjeciół"radziłabym
          ich wszystkich nazywać sezonowymi znajomymi.Przychodzą i odchodzą a tak
          naprawdę to na nikogo z nich nie można liczyć.Z całej 100 dziś została
          garstka ,która w natłoku pracy i obowiązków nie ma na siebie i wspólne
          przyjemności czasu.
          Szkoda,że nie przechodziłaś okresu "wyszumienia" się.W życiu młodego człowieka
          to ważne.Zastanów się jednak jaki masz temperament.Jeśli jesteś spokojna osóbką
          to takie nocne wypady nie bedą niczym miłym.
          Radziłabym zmienić nastawienie do samej siebie i nie szukać na siłę:))))
      • kaczuszka2 Re: To jest problem? 17.10.05, 16:59
        Pewnie, ze to problem. Mozna sie naprawde zle czuc bedac zdanym tylko na
        siebie. To jest mile wyjsc z ludzmi i do ludzi. Pewnie, ze jesli nie szlajasz
        sie po knajpach, to nie jest powod, zeby czuc sie gorszym. Ale jesli sie chce
        wyjsc wcale nie dlatego, ze wszyscy chodza i panuje kult imprezowania, tylko z
        wlasnej potrzeby? \i nie ma sie z kim? I jesli tak bardzo chcialoby sie
        porozmawiac z druga osoba? Jesli sie bardzo lubi tanczyc? to co, ktos ma
        zrezygnowac, mowiac sobie, ze przeciez nie musze chodzic na dyskoteki? to jest
        wlasnei problem
        • promien_slonca Re: To jest problem? 17.10.05, 20:01
          Dokladnie tak :-)
    • czekoladka_84 Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 20:58
      Ja tam wole sama chodzić na zakupy ciuszkowe, bo do szału mnie doprowadza gdy
      musze czekać aż kumpela coś sobie przymierzy. Czym sie dołujesz? Prawda jest
      taka, że ciezko znaleźć prawdziwego przyjaciela. Sama mam kumpele, ale tak
      naprawde to wiem, że jakby mogły to utopiłyby mnie w łyżce wody. Pewnie cały
      czas zastanawiasz się co ludzie o tobie myślą i starasz się non stop
      kontrolować? Wyluzuj :)))
      • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 22:12
        Dokladnie tak jest jak piszesz i nie wiem jak to zmienic.
    • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 22:14
      Dzieki, nie jestem zainteresowana.
    • promien_slonca Re: nastepna zjeba polujaca na czatach 13.10.05, 22:33
      Najpierw naucz sie pisac z sensem a pozniej pogadamy.
    • jackulus Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 22:37
      Hmmm... Nie wiem z której strony Cię podejść... Bo sposobów jest co najmniej
      kilka, ale zastanawiam się, który w Twojej sytuacji będzie najlepszy...

      :-)))

      Przede wszystkim się nie zamartwiaj, bo tak jak mogłaś przeczytać w poprzednim
      poście, życie oparte o relacje towarzyskie, to generalnie nie jest najwyższy
      poziom tego co człowiek w swoim rozwoju może osiągnąć... :-).

      Wydaje mi się, że powinnaś po prostu wyjść do ludzi. Bez żadnego przymusu, że
      musisz kogoś poznać i coś w swoim życiu zmienić. Bo przymus bardzo przeszkadza.

      Dobrym sposobem jest zaokrętowanie na jakieś zajęcia, gdzie przychodzą
      nieznajomi ludzie, często samotni dokładnie tak jak Ty i bardzo często zdarza
      się, że jeśli nadają na podobnych falach, to samoczynnie, w bardzo naturalny
      sposób zawiązują się znajomości, a później przyjaźnie. Wspólne zajęcia, to
      najlepszy temat do rozpoczęcia takich kontaktów.

      Dziedzin jest mnóstwo - możesz uczyć się języków, chodzić na przeróżne zajęcia
      sportowe - albo coś pośredniego, związanego i ze sportem i z innym rozwojem
      (np. tai chi, joga), na taniec (są przeróżne formy i style) i wszelakiego typu
      warsztaty, fotografia, etc. Oczywiście nie z myślą przewodnią, żeby koniecznie
      kogoś spotkać, ale żeby robić to co Cię interesuje. A wtedy inne rzeczy, m.in.
      znajomości, dzieją się zupełnie samoistnie...

      Wiesz, jest takie prawo - jeśli tylko jesteś dobrze, życzliwie nastawiona do
      innych, jeśli jesteś ciekawa/interesująca (a jesteś lub będziesz robiąc i
      znając ciekawe/interesujące rzeczy), to inni ludzie sami do Ciebie trafią. Bo
      interesujący ludzie przyciągają do siebie. Są jak światło... :-)

      Zatem nie martw się więcej i... do roboty :-))).

      POWODZENIA :-)))

      PS
      I nie zniechęcaj mi się przypadkiem, kiedy coś nie wyjdzie. Tak naprawdę,
      próbując różnych nowych rzeczy bardzo się rozwijasz i cały czas zyskujesz na
      wartości. Przede wszystkim TY, ale pochodną jest zainteresowanie Tobą innych
      ludzi...
      • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 23:05
        Wychodzic do ludzi jrobowalam i probuje nadal. Chodzilam na kursy jezykowe. Mam
        doslownie jedna kolezanke z poprzednich studiow z ktora laczy mnie bardzo luzna
        znajomosc. Spotykamy sie moze raz na rok.
        • jackulus Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 23:20
          promien_slonca napisała:

          > Wychodzic do ludzi jrobowalam i probuje nadal. Chodzilam na kursy jezykowe.
          Mam
          >
          > doslownie jedna kolezanke z poprzednich studiow z ktora laczy mnie bardzo
          luzna
          >
          > znajomosc. Spotykamy sie moze raz na rok.

          To stanowczo za mało ;-). Musimy coś innego wymyśleć...
          Jeśli chodzi o dyscyplinę, bo sposobu chyba lepszego nie zdobędziemy...

          Super okazją do lepszego zapoznania się, są imprezy/zajęcia kilkudniowe - to
          daje jeszcze lepsze możliwości, niż typowe, jedno lub dwugodzinne spotkania.

          Ale podstawa, to dziedzina, w której możesz się realizować - czy próbowałaś juz
          różnych rzeczy ? Bo nie zawsze się od razu udaje, ale im więcej próbujesz, tym
          większą masz szansę na sukces...

          Jeśli chcesz, to daj znać na maila - mogę podsunąć Ci jeszcze jeden konkretny
          pomysł...

          I głowa wysoko do góry !!! :-)
          • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 13.10.05, 23:53
            Wiadomosc w skrzynce :-)
            Pozdrawiam
    • solaris_38 skoro juz jestem ... ;) 14.10.05, 00:48
      Ludzie sa intersowni i nie potępiam takiej strategii bo jest w tym pewna
      madrość
      Jeśli chesz miec przyjaciół powinnaś zatem mieć coś czego im potrzeba
      i nie mam na myśli pieniędzy
      Moje doświadczenie mówi mi że ludziom brakuje np. widzenia i słyszenia ich

      NIe możesz ich jednak zobaczyć kiedy sama przychodzisz po prośbie
      Nic nie zobaczysz przez samotność która cię boli
      nic
      i nic im nie dasz

      ale sytuacja jest dośc częsta i do przezwyciężenia
      ja jak zwykle doradzam terapie u dobrego psychologa/psychiatry
      i wakacyjne kursy rozwojowe

      Zanim wyjdziesz do ludzi musisz sama w sobie poukładac wszystko co w tobie
      dobre i piekne
      Musisz odnaleść kontakt z przestrzenią bo TY CZUJESZ ZE TU NIE MA DLA
      CIEBIE MIEJSCA

      Jesli cie zapraszają z innymi to nie idziesz bo nie ma tak dla ciebie miejsca
      A jednak iini w tej samej sytuacji idą
      próbują to miejsce zdobyc zaczarować albo odnieść porażkę i .. doświadczenia z
      niej płynące !
      bo na tym polega zycie

      Nie na siedzeniu w domu - sama to czujesz że to nie jest zycie

      Nie obawiaj sie zainwestowac w terapię bo moziwe że to co sie z tobą potem
      stanie będzie tym na co czekasz
      ale to będzei długo może męczące nie mniej niż euforycne

      Zdana kosmetyczka , ubranie, nowy mebel, wkacje nad morzem - być może nie sa
      ci tak potrzebne jak zastanowienie sie nad sobą

      cisza gabinetu i osoba która spokojnie cię słucha to sa najlepsze warunki
      sama świadomosć że w siebie inwestujesz tez dobrze działą
      • promien_slonca Re: skoro juz jestem ... ;) 14.10.05, 01:36
        A znasz moge zogos dobrego ktoby mnie wlasnie wysluchal? Boje sie natrafic na
        kogos malo kompetentnego i wcale niezbyt zainteresowanego tym co mam do
        powiedzenia.
        • solaris_38 i sie trzymaj 14.10.05, 01:42
          nie wiem skad jesteś
          w krakowie znam jednego gościa do ktorego sama chodziłam w swoim czasie za co
          mu jestem bardzo wdzięczna
          ale spytaj (najlepiej w tytule postu ) innych i poparoś o informację
          niektórzy z innych miast wiedzą
          :)

          • promien_slonca Re: i sie trzymaj 14.10.05, 18:45
            No niestety ja do Krakowa mam spory kawalek. Jestem z Warszawy.
            • solaris_38 Re: i sie trzymaj 17.10.05, 23:04
              warszawa to raj dla znaleznienia kogoś dobrego

              ale tez jest w czym wybierac i to moze stanowić trudność

              powodzenia
      • cham.no.po.prostu.cham Re: skoro juz jestem ... ;) 14.10.05, 11:44
        ty lala jestes najbardziej bezinteresowna, nie bluznij
      • teamwork Re: hallo i uwaga 17.10.05, 13:14
        To znaczy poleca Ci guru i sekty. No ten Ci nie pomoze wyjsc ze zwatpienia.:-
        ((((((
        • teamwork Re: to powyzej do uwag solaris 17.10.05, 13:17
          Pewnie zaraz bedzie adres albo nazwisko.
    • paco_lopez Re: Problem - proze pomozcie mi.... 14.10.05, 11:37
      Skoro nie masz z kim to idź sama na te dyskotekę. Tańcz, tyłkiem zawijaj, jak
      jesteś niczego sobie to sie ktos trafi. To jest takie samo przyciąganie jak
      ziemskie. Tylko nie trzeba sie zapierać.
      • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 14.10.05, 18:49
        Hmmm... sama raczej bym nie poszla niestety.
        A co do tego wywijania :-) to nie zalezy mi aby mi sie ktos tam trafil bo moze
        jestem niczego sobie a moze nie. Nie zalezy mi na kims co bedzie patrzyl tylko
        na powierzchownosc.
    • croyance Re: Problem - proze pomozcie mi.... 14.10.05, 18:58
      "Jeżeli ktoś z grupy ogólnie proponował
      > np. wypad do pubu to ja nigdy nie szlam, bo miałam taka myśl ze to nie było
      > do mnie, ze oni organizują cos we własnym gronie a ja im będę tylko
      > przeszkadzać"

      Mialam podobny problem w liceum. Potem sie okazalo, ze wszystkim sie wydawalo,
      ze jestem wyniosla i arogancka i mam takie super towarzystwo poza szkola, ze
      nie ma co sie osmieszac proponujac mi cokolwiek ...
      • promien_slonca Re: Problem - proze pomozcie mi.... 14.10.05, 19:20
        I jak to zmienilas, jesli zmienilas.
        • croyance Re: Problem - proze pomozcie mi.... 16.10.05, 15:01
          Zmienilo sie samo ... nie wiem. Po prostu jakos przeszlo. Ale pamietam ten
          szok, kiedy znajomy mi powiedzial to, o czym pisze wczesniej. Do tej pory widze
          ten moment. Bo ja udawalam, ze jestem taka pewna siebie, co to nie ja etc. A
          ludzie nie zastanawiaja sie godzinami, nabrali sie na to ...mysle, co mnie
          pomoglo, to jak rezygnuje z egocentryzmu (a straszna egocentryczka jestem) i
          zaczybam sie kims interesowac; ludzie lubia opowiadac o sobie. Wtedy zamiast
          sie zastanawiac, co mysla o mnie, maja okazje sie wygadac i sa zadowoleni :-)
          Trudne pytanie zadalas. Sama nie wiem, jak to sie stalo, ale jakos wszystko sie
          odmienilo.
    • kleopatryx Re: Problem - proze pomozcie mi.... 16.10.05, 21:53
      Ty musisz wychodzić z inicjatywą.
      Ja nauczyłam się, kiedy miałąm mniej więcej tyle lat co ty, że jeśli sama
      czegoś nie zorganizuję, to wszystko mnie ominie. Też miałam okropną sytuację:
      żadnych przyjaciół z podstawówki bo przeprowadziłam się, żednych przyjaciól z
      LO bo dojeżdżałam z malutkiego miasteczka i nasze związki były luźne. Na
      studiach poznałam chłopaka, całe moje życie było oparte o jego osobę. Nagle
      mnie porucił i zostałam sama. Potem powrócił, że przez tych kilka miesięcy
      nauczyłam się, jak nawiązywać głębsze znajomości. I nauczyłam się, że sama
      muszę dzwonić do ludzi i pytać ich o wyjścia do klubów, że sama muszę
      proponować spotkania, kawki i takie tam. Po jakimś cazsie okazało się, że oni
      mnie zapraszają i do mnie dzwonią. Zadzwoń do koleżanki, z którą widujesz się
      raz na rok, i nawet jeśli za nią nie przepadasz postaraj się jak najwięcej
      wyciągnąć z tej znajomości. Ona pewnie zna innych ludzi, którzy znają innych.
      Jak troche popracujesz to poznasz całą sięć ludzi. Ty mów im, że fajnie wam się
      rozmawiało, że masz ochotę jeszcze kiedyś wyskoczyć na piwo czy coś zrobić.
      Bądź nachalna - to tylko tobie bedzie się wydawało, że taka jesteś. Dla innych
      będziesz fajna i otwarta. Ty jesteś najważniejsza w swoijm życiu i jak czegoś
      sama nie zrobisz to nic się nie zmieni.
      Te najważniejsze moje przyjaźnie są z różnych miejsc pracy. I to ja zawsze
      jestem inicjatorem spotkań, imprez, wyjazdów.
    • mmax20 Re: Problem - proze pomozcie mi.... 17.10.05, 14:15
      jest taki sposób wyjścia z samotności polegający na tym, że człowiek rezygnuje
      z tego, czego bardzo pragnie i żyje chwilą (postaraj się znaleźć zadowolenie w
      twoich mocnych stronach, zwróć na nie uwagę i rozwijaj)
      • sioorka Re: Problem - proze pomozcie mi.... 17.10.05, 15:48
        Szkoda mi cie ale nie martw sie zawsze jest jakies wyjsce moze najpierw zacznij
        z kims korespondowac np emeil bez zobowiazan jesli chcesz to mozesz ze mna nie
        mam nic przeciwko nawet mysle ze bylo by to bardzo mile ...czekam na odpowiedz
        buzka sloneczko cos zaradzimy na twoj problem
    • material_girl Re: Problem - proze pomozcie mi.... 19.10.05, 11:55
      Hmmm... tak się składa, że dobrze cie rozumiem. Nigdy nie byłam jakos bardzo
      towarzyską osobą, nie wiem czy to z powodu kompleksów, braku pewnosci siebie
      czy co. Na studiach trochę się "ruszyło" w moim życiu towarzyskim, ale nie na
      długo. Od dłuższego czasu NIC sie nie dzieje, totalny marazm. Z jednej str.
      lgnę do ludzi, chętnie gdzieś bym wyszła itp. ale z drugiej najchętniej bym
      siedziała w domu. Problem mam podobny - nie mam towarzystwa do jakichkolwiek
      wyjsc. Nie mam faceta więc ten wariant odpada. Mam kilka (2,3) koleżanki. Fajne
      babki, ale dla odmiany one mają facetów. Są nimi tak zajęte, że nie ma mowy aby
      wyskoczyc chocby na głupią kawe. Dół ... czy wszystkim dziewuchom odbiera rozum
      jak mają faceta, czy wszystkie zapominają wtedy o bożym świecie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka