meiji
15.10.05, 21:36
Znamy sie od roku. POlubilismy sie i czesto spedzalismy razem czas. Ja
samotna, oni zawsze razem. swatali mnie nawet ze swoim znajomym, ale nie
wyszlo. Od zawsze z NIM rozumialam sie troche lepiej niz z nia, ale nie
podrywalam go i nie zastawialam sidel, bo to byl chlopak mojej bliskiej
kolezanki. Wygladali na rewelacyjna pare.
nagle zaczelismy na siebnie przypadkowo wpadac, wysylał mi sms-y - do ktorych
wlasciwie trudno sie przyczepic, telefonowal. POdobalo mi sie to, ale
traktowalam to jako przyjazn i niewinny flirt. POtem dzwonil wieczorami,
kiedy ona wyjezdzala na weekend do rodzicow. Rozmawialismy cale noce,
urywalismy sie wczesniej z pracy, zeby isc wspolnie na kawe. Niby wszystko
jasne, ale jednoczesnie niedopowiedziane.
Wczoraj powiedzial, ze mnie kocha i ze wystarczy jedno slowo, zeby od niej
odszedl.
Nie zrobie tego, bo nie moglabym spojrzec jej w oczy. Kocham go. Co robic???