Dodaj do ulubionych

chłopak mojej koleżanki...

    • meiji Re: chłopak mojej koleżanki... 21.10.05, 18:35
      dziekuje Wam za slowa otuchy, wsparcie, dobre i to ze wiekszosc z was raczej
      nie rzuca we mnie kamieni. Chyba zrobie to co mi radzicie, znikne z ich zycia
      na jakis czas - chociaz bedzie to bardzo trudne, bo mamy to samo grono
      znajomych, kontakty zawodowe. Gdyby tylko on nie dzwoinl tak czesto...
      • ewelinasss Re: chłopak mojej koleżanki... 21.10.05, 19:56
        Jak go nie będziesz dalej tak kokietować to i dzwonić przestanie.
    • meiji Re: chłopak mojej koleżanki... 25.10.05, 12:13
      wiadomosci z ostatniej chwili: wyprowadzil sie od niej. Czesc wspolnych
      znajomych chyba domysla sie, ze to z mojego powodu, bo robia dziwne aluzje. Ona
      nie odzywa sie do mnie, wiec moze wie...ja nie moge sobie znalezc miejsca
      • mala1975 Re: chłopak mojej koleżanki... 25.10.05, 14:00
        poczekaj na rozwój sytuacji. Chłopak jeżeli jej nie kocha dobrze zrobił ze sie
        wyprowadził. To znaczy że jest szczery w swoich odczuciach i nie klamał mówiąc
        że czuje coś do Ciebie.
        Presja otoczenia jets czasami silna, ze nie potrafimy sie cieszyć szczęściem.
        To przeciez nie było małżeństwo, tylko związek, który niestety nie mógłby być
        dalej szczęsliwy, jeżeli jedna ze stron nie kocha.
        Ma prawo szukać dalej i Ty MASZ PRAWO mu to szczęscie dać, jeżeli czujesz do
        niego to samo.
        I nie przejmuj sie opiniami szablonowych, opasłych w standardy kobiet-
        cierpiętnic.
        Masz prawo do szczęscia i nie bój sie go!!.
        On tez postąpił słusznie, to nie Ty byłaś przyczyną końca tamtego zwiazku,
        tylko brak uczucia z jego strony do tamtej dziewczyny. i nie daj sie złamać
        opinii złośliwych.
        Pozdrawiam
        • modesta.kler Re: chłopak mojej koleżanki... 25.10.05, 15:17
          mala1975 ma rację poczekaj na rozwój wydarzeń on musi sobie to wszystko
          poukładać. Trzymam kciuki za Ciebie. Życzę wytrwałości i spełnienia tej
          miłości. Informuj nas na bieżąco
          • meiji Re: chłopak mojej koleżanki... 25.10.05, 18:10
            modesta wielkie dzieki za duzo cieplych slow...
    • madzia69 Re: chłopak mojej koleżanki... 25.10.05, 18:24
      bosz chron mojego chlopaka przed moimi kolezankami ;)
      • proste_jak_drut Re: chłopak mojej koleżanki... 03.11.05, 16:03
        i jak się masz????????? Jak potoczył Ci się los?
    • meiji Re: chłopak mojej koleżanki... 04.11.05, 07:42
      nadal stan zawieszenia. on sie wyprowadzil, mieszka u kolegi, dzwoni kilka
      razy dziennie. Nie spotykamy sie jeszcze, chociaz coraz mi z tym trudniej. Ona
      jest zrozpaczona i nie wie co sie wlasciwie stalo. Raczej nie wie, ze to z
      mojego powodu, bo kilka razy dzwonila i chciala sie spotkac i wyzalic, ale ja
      wykrecalam sie jak moglam. Boje sie konfrontacji. zastanawiam sie czy jej nie
      powiedziec, ale z drugiej strony nie moge tego robic bez niego. tym bardziej,
      ze moze za kilka dni on zmieni zdanie i wroci do niej skruszony.
    • beatrix.szkrab olej koleżankę 15.11.05, 13:41
      Idź za uczuciem, co się przejmujesz. Twoje szczęście najważniejsze. Pewnie
      jesteś dla niego bardziej atrakcyjna, niż koleżanka
    • motylek_xxxx Re: chłopak mojej koleżanki... 15.11.05, 15:13
      Taka opowiesc znam z własnego doswiadczenia. Ona -moja dobra kolezanka i On-
      jej chłopak. Byli ze soba około 2 lat. Wszyscy mowili ze do siebie pasuja. Niby
      szalenie zakochani. A ja gdzies tam z boku. Tez mialam swoja miłosc. Nigdy nie
      zwracałam na Niego wiekszej uwagi,był tylko chłopakiem mojej kolezanki. Zawsze
      usmiechniety, miły, pomocny i do tego bardzo przystojny. Duzo dziewczyn sie za
      Nim ogladało. Pewnego dnia spotkalismy sie na ulicy, zaczelismy rozmawiac o
      Niej. Tak zwyczajnie, mowił ze sie troche pokłocili, ze ma juz dosyc, ze sie
      dusi. Zaczełam sie smiac ze pewnie przechodza kryzys i wszystko sie ułozy.
      Wieczorem zadzwonił do mnie, chciał sie spotkac, mowil ze chce Jej zrobic
      niepodzianke i przeprosic, chciał zebym pomogła. Wyszłam, spotkalismy sie,
      powiedział ze jest zakochany we ... mnie. Ze ma jej dosyc, ze juz dawno chciał
      to zrobic ale nie miał odwagi. Wysmiałam Go, uciekłam do domu z płaczem. Czulam
      sie jak ostatnia swinia, zdrajca którego nalezy zlinczowac. Nie wiedzialam co
      mam robic.Zapomniec???Powiedziec???
      Na szczescie sam Jej powiedział o Mnie. Od tamtej pory sie odezwała sie do mnie
      ani slowem udaje ze mnie nie widzi na ulicy.
      On podbił moje serce rok po ich rozstatniu, przypadkowo...
      Jestesmy ze soba 5 rok..teraz jestem wdzieczna za to co zrobił.
      Kocham Go bardzo mocno =)
      • komandos57 Re: chłopak mojej koleżanki... 15.11.05, 20:40
        motylek_xxxx napisała:
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a co to sa te ixyyyyyy w twoim niku?czyc to nie wielkosc gumowego ogora.nie
        zakrztus sie sobacznico
    • komandos57 no wlasnie 15.11.05, 20:33
      meiji napisała:

      > Nie zrobie tego, bo nie moglabym spojrzec jej w oczy. Kocham go. Co robic???
      >
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      ty kopciuchu pokochasz kazdego oku..enca.Byle jaki by ci szeptal ze cie
      kocha......bo jak ktos tu mawial.......lepiej zalac ci ci..ko niz zbialkowac
      plot.niedowalona ty mentalko

      Ale.....uwierz mi.....wole zbialkowac plot niz nabialkowac twoja pisssdzioche.w
      nagrode masz.....gumowy ogor i klap z buta w siedzisko!
    • motylek_xxxx Re: chłopak mojej koleżanki... 20.11.05, 01:54
      Komandos ogor to ty jestes. Zal mi ciebie palancie..
    • rybolog Re: chłopak mojej koleżanki... 20.11.05, 02:20
      Kurde, przypadki chodza po ludziach...To przeznaczenie, nie masz wyjscia.
      Pamietam ze ja tez na takie przypadki kiedys dalem sie nabrac:) No, ale nie
      narzekam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka