Gość: theCat
IP: *.blich.krakow.pl
27.09.02, 12:18
Witam
Postanowilam zapytac Was ozdanie w takiej oto kwestii...
Mieszkam z moim mezczyzna od kilku lat. niekiedy bywa bardzo ciezko - glownie
finansowo. Od paru lat pracuje na umowe o dzielo, zarabiajac bardzo niewielka
kase; dodatkowo moj facetjest na utrzymaniu rodzicow. Jego rodzice [zwlaszcza
ojciec, w jaki sposob to robi, to juz inna sprawa]bardzo wyraznie daja mu do
zrozumienia, ze najwyzszy czas isc do pracy. Zgadzam sie z tym zdaniem w
zupelnosci - bo jak dlugo mozna byc na garnuszku rodzicow, nie studiujac i
nie pracujac??!
mimo mojego wyksztalcenia nie jestem w stanie znalezc pracy w zawodzie [ale
szukam, i mam nadzieje, ze znajde] - jednak nawet wiekszy naklad pracy z
mojej strony nie zmieni faktu, ze rodzice mego faceta nie chca juz go
utrzymywac, i ze z jednej pensji nie utrzymam dwojki osob i mieszkania. I
coz: rozwiazania moga byc tylko takie, ze albo sie rozstajemy i on wraca na
garnuszek do mamusi do miasta oddalonego o ponad 500 km [a ja wracam do
swojej], albo on znajdzie prace. Drugie rozwiazanie byloby najlepsze - jednak
On nie ma chyba zamiaru do niego doprowadzic. usilowalam juz z nim rozmawiac
[wielokrotnie w ciagu tych paru lat]; wykazac, jakie ma mozliwosci i jakie
umiejetnosci i kwestia znalezienia pracy przez niego nie jest tak trudna;
naswietlalam mu sytuacje z kilku stron - i wszytsko na nic. przede mna leza
ogloszenia, na ktore mial dzis odpowiedziec; oczywiscie bez odzewu.
nie wiem,jak to wszystko sie skonczy - niekiedy nachodza mnie mysli, ze moze
bardziej zalezy mu na wygodnym zyciu byle gdzie i z byle kim, niz na zyciu ze
mna, wymagajacym troche odpowiedzialnosci...
czy ktos ma jakis pomysl, jak zmusic [to zle okreslenie, ale inne mi na mysl
teraz nie przychodzi] go do pojscia do pracy? Problem polega natym, ze on
_nawet_ nie probuje...
pozdrawiam