chce pomóc...

06.11.05, 17:30
Cd do mojego poprzedniego wątku, którego pewnie nie chce Wam się czytać...
Jak pomóc komuś kto boi się uczuć, boi się potencjalnych ran, woli tkwic w
samotności niż związac się z kimś i zaufać... Nie wiem jak dotrzeć do takiego
człowieka...i nie wiem jak sama mu pomóc bo tu chyba potrzeba fachowców
(szczegóły w wątku o poczatku HELP)
    • krzywopysk [...] 06.11.05, 17:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • maureen2 Re: chce pomóc... 06.11.05, 17:42
      juz raz pisalem,aby zaopiekować sie psami w schronisku,wtedy tez można poczuc
      się potrzebnym,a jak się nie wie jak,to nie trzeba sie do tego zabierać.
      • zoska-79 Re: chce pomóc... 06.11.05, 17:44
        To co??? Zostawić człowieka na pastwę losu:(??? Nie wiem ale jakos tak nie
        potrafię... trzeba chyba nie mieć serca - no ale to moja opinia
        • blue_a ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 17:51
          że on Twoje pomocy może zwyczajnie NIE CHCIEĆ...
          przykre, wiem

          wbrew pozorom, on pewnie nie jest taki słaby jak tu o nim piszesz
          • zoska-79 Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 17:54
            blue_a to może chciaż się tego dowiem co??? Kurde jak sie rozstawaliśmy to miał
            łezkę w oku jak opowiadał o swojej samotności...i jakoś mam to cały czas w
            głowie...Myślałam, że jak będe go uświadamiać jaki jest wspaniały i jak bardzo
            za nim tęsknie to odbuduje w nim poczucie wartości ale to chyba tylko
            rozdrapywało rany... Ta łezka stoi mi przed oczami i kurcze nie daje spokoju...
            Ale pewnie krzywo cos tam ma na to odpowiednią fotkę:PPPPPP
            • blue_a Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:06
              olej tego krzywo :) wysyłam go wirtualną miotłą do kosza :)

              Napisz list, nawet jeśli nie odpisze, przeczyta. Możesz się zdać na czas, może
              się odezwie. Gdy będzie tęsknił.

              Mocno narozrabiałaś?
              • zoska-79 Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:10
                List już napisałam, zrobiłam śliczny prezencik z naszych wspólnych zdjęć...
                Hmmm nie narozrabiałam...mam charakterek kurcze i małe doświadczenie i chyba
                byłam za bardzo fochowata i obrażalska... Nio i na końcu nagadałam mu takich
                rzeczy, że mógł wnioskować że nie planuje z nim przyszłości echhhh głupia byłam
                ot co:((((((((((
                Ale w liście wszystko wtłumaczyłam... Tylko zdaje mi sie ze jest już za poźno
                • blue_a Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:12
                  zdjęcia bym sobie darowała - chcesz rozmiękczyć, prawda? nie wiem, czy to
                  zadziała

                  ale powodzenia :)
                  trzymam kciuki
                  • zoska-79 Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:15
                    Za poźno... bo ja to już wysłałam na jego imieninki:) Kurcze i z rozpędu mi
                    siewczoraj do niego zadzwoniło ( z przyzwyczjenia wykręcam numer) i odebrał
                    takim smutnym głosikiem... nie umialam sie odezwać... Boje sie że to kolejna
                    rana była kurde... Dlatego obstawialabym szybkie spotkanie po takim szoku... Bo
                    juz miesiąc sie tak bujamy:(
                    • blue_a Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:20

                      chcesz konfrontacji? idź :) też pewnie bym poszła
                      trzymaj się mocno
                      (i napisz o efektach :)
                      • krzywopysk [...] 06.11.05, 18:22
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • zoska-79 Re: ale możesz zaakceptować fakt, 06.11.05, 18:28
                        taaaa ale trzeba go jeszcze zmolestować na te rozmowe... nie uśmiecha mi sie
                        czaować pod jego domem bo zimno;) a on nawet wymyślił sobie, że się z kimś
                        spotyka żebym tylko uniosła się dumą i odczepiła... okazał słabość i teraz się
                        bedzie tego wstydził... wiesz jak to jest facet w dzisiajszych czasach chce być
                        silny a nie słaby taka presja otoczenia...A dla mnie to było piękne:) ze
                        podzielił sie swoimi uczuciami... A mówił też że kiedys też miał takie chwile,
                        że wydawało mu sie wszystko beznadziejne i teraz tez tak ma...dlatego węsze
                        grubszy problem a z psychologią u mnie kiepsko...jestem księgową:)
    • babushka Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:04
      Zosiu, pamiętaj o jednym - ze strachem trzeba delikatnie i ostrożnie. Jesli trn
      Ktos powiedział Ci o swoim strachu, to znaczy, że jest na dobrej drodze do tego,
      by zaufać. To znaczy, ze jest gotow do przyjęcia pomocy. Jednak bądx
      przygotowana na cięzka pracę, na dwa kroki do przodu, trzy w tyl...
      Masz cierpliwosc? Działaj, ale pamiętaj - to będzie bolało Ciebie też.
      zycze sily i wytrwałości
      :)
      • zoska-79 Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:07
        babushka chce nad tym popracować ale już mi pomysłów brak...Ja już nie wiem jak
        go zapewniać o swoim uczuciu... Ech!!! Nie boje sie ciężkiej pracy i
        cierpienia... tylko boję się, że jednak nie umiem dotrzec do niego w środku
        gdzieś... stąd mój pomysł żeby na to forum wejść... a tu jakies krzywe mnie
        pornografią atakują i zamiast myśleć wyzwala to we mnie agresję
        • blue_a Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:09
          babushka, ślicznie napisałaś!!!
          :)

          dokladnie tak
          i dużo cierpliwości

          zapewnianie o uczuciu? to nic nie da
          uczucie to nie słowa ;)

          ale niech wie, że jesteś
          • zoska-79 Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:13
            Nio ślicznie śłicznie... miodzik na moje serduszko... A ja jednak chce do niego
            zadzwonić, spotkac się oko w oko... Bo może ja dorabiam ideologię i on mnie nie
            chcę...ale jak w końcu to powie to chyba nam wszystkim ulży... Mi, że jednak
            nikogo nie skrzywdziłam tylko uczucie wygasło no i jemu jak przestanę go
            molestować...
            Ale wiecie to trudne będzie jak cholercia bo to uparciuch, introwertyk i męska
            duma ech
        • babushka Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:20
          nie dawaj sie podpuszczac, a pomysly - mysle, ze serce podpowie Ci najlepiej,
          uspokoj sie, wycisz, to naprawde pomaga,
          wyciszenie sprawia, że zaczynasz słyszeć to, co wczesniej chaos zagluszal
          :)
          • zoska-79 Re: chce pomóc... 06.11.05, 18:30
            nio i własnie mi to podpowiedziało, że czas na konfrontację... i sobie myśle ak
            to rozwiązać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja