spiral_architect
04.12.05, 17:24
Naiwnością byłoby sądzić, że istnieje odmiana trolla jedna. Gatunek tak stary,
że aż legendarny nie mół przetrwać tylko w jednej - przeczyło by to jednemu z
podstawowych praw natury, jakim jest przecie powszechna, ba ! -
wszechogarniająca i wszechotaczająca nas zmienność.
O naiwności już było, teraz o błędzie. Błędem byłoby więc sądzić, że był tu
tylko jeden troll. Trolle są przebiegłe. Różnymi drogami chodzą ich ścieżki i
nawet tak wytrawny tropiciel jak Malon, który z poświęcniem przenióśł się z
powierzchni tegoż pięknego globu w czeluście tuneli, rynsztoków, nór i
przeróżnych innych podziemnych zakamarków by tam właśnie - znudzony zapewne
ludzkim towarzywstwem - chodzić niczym kot swoimi drogami. Przebiegłość trolli
przejawia się więc tym, że umiejętnie mamią one dających się mamić zakładając
maski sympatycznośći, okazując swoje wsparcie, tworząc mniej lub bardziej
rzewne i soapoperowe wątki Głaskających Się Nawzajem Tam Gdzie Trzeba Lub
Nawet Tam Gdzie Popadnie (komandos określiłby to bardziej dosadnie).
Trolle są nieśmiertelne. Pojawiają się znikąd i znienacka, niczym strzały w
słynnym komiksie Papcia Chmiela. Dużo by jeszcze o nich pisać, ale na razie na
tym koniec.
Była część teoretyczna. Teraz trochę praktyki. Wywołajmy więc jednego z trolli:
Alu, aluuuu, pokaż się, gdzie jesteś ;) ???
Pełna gwarancja, że się zjawi :).