PROSZĘ o radę!

05.01.06, 11:16
Jak Wam się układa w małżeństwie, bo u mnie zaczyna się kryzys (4 miesiące
temu był ślub), że już sama nie wiem jak to będzie. Mój mąż zmienił się o
wszystko trzeba się
go wręcz prosić i to wielokrotnie on nadal nie może przestawić się na życie
małżeńskie czasem wydaje mi się, że czuje się jeszcze kawalerem. Próbuję z
nim porozmawiać ale to nie da rady. Bo on ciągle nie rozumie, że robi źle.
Zostawia mnie samą w domu z teściami i wychodzi niby na 15 min do sklepu a
przepada na 2 godz, raz mu sie zdażyło na 5 godz, a nawet 10 godz. - a przez
ten czas nie wiedziałam co się z nim dzieje. Najgorsze jest to, że on nie
wiedzidzi w tym co robi nic złego. Zrobił się strasznym bałaganiarzem, że
wracając z pracy muszę po nim sprzątać (on również pracuje) zaścielać łóżko
itp. Jak jest zły to lepiej nie wchodzić mu w drogę ostatnio w nerwach
roztrzaskał tel. komórkowy. Nie możemy dojść do porozumienia o wszystko mnie
obwinia a ja tylko chcę mieć normalną szcześliwą rodzinę. Pracuję zajmuję się
domem można powiedzieć że jestem domatorką. Moja siostra radzi mi abym na
jakis czas wróciła do rodzinnego domu i tym samym dała mu i sobie czas na
przemyślenie tego co dakej i aby może w ten sposób uzmysłowić mu jego błędy.
No ale cóż ciężko mi odejść bo bardzo go kocham jesteśmy z sobą 7 lat a w
małżeństwie nie całe 4 miesiące. Na dodatek teściowa zagroziła, że jak odejdę
od niego to go wyrzuci z domu i z pracy (bo mąż pracuje w jej zakładzie).
Dodam tylko że mój mąż nie miał łatwego życia z rodzicami.
    • mathias_sammer Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:03
      Mnie uklada sie dobrze.
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 13:50
        jego moje łzy już nie wzruszają ostatnio często słyszę, że płacząc zachowuje
        się jak jakaś męczennica.
    • troijnis Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:04
      ja myśle że sie DOTRZECIE. Ale ja się nie znam, sama jestem panną. Mieszkam
      wprawdzie z moim ale my te problemy mamy już za sobą bo mieszkamy razem trzy
      lata.
    • mysza91 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:15
      4 miesiące po ślubie to niemowlęctwo-musicie oboje nauczyć się żyć w nowej dla
      was sytuacji-i co najważniejsze rozmawiac o tym-wytłumaczyć c dla każdego z was
      jest ważne-i osiągac kompromis-nie będzie łątwo-ale jeżeli zależy wam na sobie -
      to sobie dacie radę-wyprowadzka do rodziców to ucieczka od problemu-niczego nie
      zalatwi-tylko odsunie w czasie problem i tak wróci-ja jeste 15 lat po ślubie-i
      cały czas pracujemy.
      • zeussss Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:17
        Mieszkanie z tesciami to tez glupota
        • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 13:52
          no niestety ale nie stać nas na oddzielne mieszkanie. Ale to jest nasze
          marzenie mieć oddzielne mieszkanie ale na to potrzeba czasu i pieniążków
    • rybolog Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:19
      Musisz sie spojrzec na to wszystko z meskiego punktu widzenia. On sie czuje
      oszukany, osaczony itd. Juz wie ze prawdopodobnie popelnil blad. Malzenstwo to
      nie wiezienie. On ci zrobil wielka przysluge zeniac sie z toba po 7 latach
      bujania sie. A ty jak mu za to dziekujesz? Nic dziwnego ze facet musi wyjsc zeby
      sie dotlenic. Docen jego poswiecenie i uszanuj to. I postaraj sie zrozumiec ze
      to wlasnie dzieki niemu juz nie bedziesz stara panna i dzieci beda z legalnego
      zwiazku. No chyba ze chcesz nie wiadomo co, to posluchaj dobrej rady swojej
      siostry i wyprowadz sie. I nie martw sie, mamuska go nie wyrzuci...najwyzej
      pobiadoli troche, posprzata balagan i bedzie dobrze. A Ty zastanow sie nad swoja
      pazernoscia. Koledzy to tez rodzina...czasami nawet lepsza niz zona.
      • zeussss Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 12:21
        ty tez zastanow sie nad swoja pazernoscia bo straszyc bedziesz co najwyzej na
        zamku
        • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:04
          nie jestem pazerna ja rozumię że on też potrzebuję swobody i wogóle, ale bez
          przesady nie można jej aż tak nadużywać. Zwłaszcza że przed ślubem ustaliliśmy
          pewne kwestie i ja się ich trzymam a on nie. Ja jestem z charakteru spokojną i
          opanowaną osobą. A on ostatnio mnie zadziwił bo z nerów o byle co roztrzaskał
          tel. komórkowy o szawkę. I bez przesady ja na pewno nie jestem pazerna.
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:00
        jaki oszukany? sam zaproponował małżeństwo a ja się zgodziłam. Ja go nie
        więzie. No ale wybacz jeżeli mąz mówi że wychodzi na moment i wraca po 10 godz.
        to już przesada zwłaszcza że ja o niczym nie wiedziałam, gdzie jest z kim i co
        się z nim wogóle dzieje, a miał z sobą tel. to nawet nie zadzwonił i nie
        odbierał moich połączeń. I to zdażyło się już parę razy z tym że nie już 10
        godz. tylko po 4 i 2 godziny. A po powrocie ma jeszcze do mnie jakieś ale i ze
        z dziwioną miną zarzuca mi że nie ma o czym gadać bo nic się nie stało. Oj!
        stało się bo ja mało nie wyszłam z siebie bo nie wiedziałamco się z nim dzieje -
        różne rzeczy ludziom się przytrafiają. A propo tych kolegów to nie towarzystwo
        dla niego mają po 23 lata i są na garnuszku rodziców tylko patrzą aby kasę
        skołować na alkohol.
        • rybolog Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:45
          No pisalem, facet jest w wiezieniu. Praca w domu z mamuska, potem w domu z
          zona...kurde, on nawet nie ma szansy gazety kupic. I ty sie dziwisz ze zajmuje
          mu kilka godzin zeby do domu wrocic? Kazdy by sie zgubil. Ale zauwaz, jest juz
          lepiej...z dziesieciu godzin zeszlo na dwie:)
          • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:59
            <rybolog> no spoko tylko że ja go nie więzie każdego dnia proponuje mu abyśmy
            wspólnie gdziesz wyszli. Bo jak się kładziemy spać jednego dnia ok. 23ej to
            widzimy się dobiero ok. 16ej następnego dnia (ja również pracuję jak wychodzę
            do pracy to on jeszcze spi). Tak więc ja mu proponuję różnego rodzaju wypady a
            on zwykle mówić mi że nie ma siły nogi go bolą i takie tam. A sam to by z
            chęcia wyszedł nawet o 23ej. Tak więc jak sobie tak sam wychodzi niby na 15 min
            a w gruncie rzeczy na o wiele dłużej to ja w tym czasie zostaję sama w domu z
            jego upierdliwymi rodzicami. I mi się dostaje o niego zwłaszcza od teścia robi
            mi wymówki. Unikam takich zdażeń wychodząc z domu ale on i tak mnie "dorwie" bo
            wkońcu muszę kiedyś wrócic do domu.
    • drak62 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 13:12
      POczątki są zawsze trudne. Wygląda na to że nie rozumie nowej sytuacji.
      Zastanawiam się czy przedstawiłaś mu swoje oczekiwania - nie chodzi o pretensje
      tylko spokojną rozmowę dotyczącą tego co oczekujesz od niego. jakie powinny być
      jego obowiązku i jakie powinny być zasady waszego współzycia. Bardzo ważną
      rzeczą jest wspólne realizowanie celów. To moga być jakieś prozaiczne
      krótkotrwałe działania ale również długofalowe. Dążenie wsplne do celu i
      motywacja bardzo cementuje związek. jezeli żyjecie sobie tylko tak z dnia na
      dzień , bez planowania i dążenia do realizacji jakiś konkretnych marzeń
      (realnych marzeń) wówczas każdy ma tendencje do życia własnym torem. Oczywiści
      w małżeństwie też jest czas na wlasne przyjemnosci ale powienin być rozsądny
      balans pomiędzy "ja" i "my".
      • horpyna4 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 13:19
        A czy przez te siedem lat przed ślubem nigdy ze sobą nie rozmawialiście? Nie
        opowiadaliście sobie nawzajem o waszych oczekiwaniach? Naprawdę nie mieliście
        okazji się lepiej poznać? Wybacz, ja dużo jestem w stanie zrozumieć, ale tego
        chyba nie.
        • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:14

          jak już wyżej pisałam, rozmawialiśmy i to wielokrotnie na tematy typu jak
          będzie wyglądało nasze małżęńskie życie i jakie będą moje obowiązki a jakie
          jego. Tak jak już wyżej pisałam mieszkaliśmy razem z sobą przez rok i ja i on
          stosowaliśmy się do tych ustaleń. A teraz po ślubie ... zachowuje się inaczej.
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:10
        dzięki za radę. Próbowałam z nim wielokrotnie rozmawiać nic mu nie wypominając
        ale to też nie przynosi większych rezultatów. Czasem poprawi się na parę dni i
        ponownie znów wszystko wraca. A ostatnio stwierdził że to jest mój problem i
        mam się zamknąc bo go to nie interesuje. A co do obowiązków to stwierdził że
        jego jedynym obowiązkiem jest pracować i dawać na jedzenie i tyle. Pozostała
        reszta należy do mnie. Ja również pracuję i moim obowiązkiem (wedłóg niego)
        jest zaścielanie łóżka po powrocie z pracy a zaznaczam że ja wstaję wcześniej
        bo wcześniej niż on zaczynam pracę. Wracam na 16tą i muszę zaścielić po mężu
        łóżko i porozwalane rzeczy, papierki po pokoju. A co najdziwniejsze jest to że
        jego praca mieści się w naszym domu więc nie ma problemu z zaścieleniem łóżka
        no ale cóż widocznie to dla niego jakiś problem, bo woli wolny czas od pracy
        spędzić przy kompie. Ja wiem że to są dla kogoś śmieszne, błache powody np.
        zaścielanie łóżka no ale uwierzcie, że z tego robi on wielkie halo!
        • drak62 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:50
          Wydaje mi się ze wyręczanie go przynosi odwrotny skutek. Z tego co piszesz on
          przestaje cię szanować. Może zamiast biegać za nim , sprzątać i napominać
          zajmij się sobą. ZAcznij robić dokładnie to co on - pewnie masz jakieś grono
          znajomych. Niewykluczone że mu rura zmieknie jak przestaniesz mu niańczyć.
          • drak62 Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 14:59
            Poza tym jesteście na etapie wypracowywania kompromisu który bedzie działał
            (lub nie działał) przez długie lata. W tym okresie jeżeli zbytnio ulegniesz
            jego presji ( on być może nieświadomie zdobywa przewagę nad tobą). Stara sie
            w jakiś sposób podporządkować sobie ciebie jako partnera. Zdobywa dominującą
            pozycję w waszym małżeństwie. jeżeli będziesz tylko ulegać i cofać się, twoja
            rola sprowadzi sie do kucharki i sprzątaczki we własnym domu.
            Nie mozesz ulegac jego presji, kompromis polega na wzajemnych ustępstwach . Ale
            aby wyegzekwować jego ustępstwo musisz nie tylko się bronić ale również
            atakować. Męzczyźni doceniają tylko siłę (chodzi oczywiscie o siłe psychiczną).
            Nie obawiaj sie konfrontacji- wtedy kiedy uznasz że przekroczył pewne granice.
            Broń swojego "ja" i walcz o partnerska pozycję w waszym związku. Życie niestety
            bywa brutalne - " Live is brutal and full of zasadzkas- and some times kopas w
            dupas"
            • agniecha606 drak62 05.01.06, 15:02
              dzięki za radę
          • agniecha606 drak62 05.01.06, 16:56
            raz nie wróciłam prosto z pracy tylko spotkałam się na mieście z koleżanką ale
            to na chwilę raptem 30 min. a po powrocie do domu zrobił mi wielkie halo! o te
            pół godzinki. Mówił, że jemu nie wolno wyjść bez powiadomienia mnie a mi wolno -
            ale to jest o tyle śmieszne że mnie nie było tylko 30 min. a jego nie było o
            wiele dłużej bo jak już wcześniej pisałam nawet 10 godz. To to już jest
            przesada. Po prostu o byle co sięczepia próbuje szukać na mnie haka, szuka coś
            co ja robię źle aby w ten sposób usprawiedliwić siebie i dowieść że ja nie
            jestem lepsza od niego. Ostatnio uczepił się że mu głupiej kanapki nie zrobiłam.
            A ja po prostu nie miałam czasu bo w porównaniu do niego mam więcej obowiązków a
            on w tym czasie siedział przy kompie i grał w swoją ulubionągrę.
            • drak62 Re: drak62 06.01.06, 10:30
              agniecha606 napisała:

              > raz nie wróciłam prosto z pracy tylko spotkałam się na mieście z koleżanką ale
              > to na chwilę raptem 30 min. a po powrocie do domu zrobił mi wielkie halo! o te
              > pół godzinki. Mówił, że jemu nie wolno wyjść bez powiadomienia mnie a mi
              wolno
              > -
              > ale to jest o tyle śmieszne że mnie nie było tylko 30 min. a jego nie było o
              > wiele dłużej bo jak już wcześniej pisałam nawet 10 godz. To to już jest
              > przesada. Po prostu o byle co sięczepia próbuje szukać na mnie haka, szuka coś
              > co ja robię źle aby w ten sposób usprawiedliwić siebie i dowieść że ja nie
              > jestem lepsza od niego. Ostatnio uczepił się że mu głupiej kanapki nie
              zrobiłam
              > .
              > A ja po prostu nie miałam czasu bo w porównaniu do niego mam więcej
              obowiązków
              > a
              > on w tym czasie siedział przy kompie i grał w swoją ulubionągrę.

              Wszystko co miałem do napisania juz napisałem. Jezeli zależy ci na utrzymaniu
              małżeństwa to walcz przede wszystkim owłasną pozycje i własne prawa. Jeżeli
              masz wątpliwości czy takie życie ma sens - to lepiej odejdź dopóki nie macie
              dzieci.
        • second_time Re: PROSZĘ o radę! 05.01.06, 15:25
          > A ostatnio stwierdził że to jest mój problem i
          > mam się zamknąc bo go to nie interesuje. A co do obowiązków to stwierdził że
          > jego jedynym obowiązkiem jest pracować i dawać na jedzenie i tyle. Pozostała
          > reszta należy do mnie.

          ale z niego chamidlo
          "zamknac" to sie moga za nim drzwi i to z hukiem ale nie ty!
          nie pozwalaj mu na takie traktowanie siebie
          takie teksty to on sobie moze wstawiac do swojej mamuski ktora jak widac
          niezbyt dobrze go wychowala ale nie do ciebie
          jesli teraz nie zareagujesz na to pomiatanie twoja osoba to pozniej juz nie
          bedziesz miala okazji
          kurcze jak ja nie znosze takich zakichanych mucho-macho!!!!!
          • agniecha606 second_time 05.01.06, 16:50
            dzięki second_time
            staram się jak mogę i próbuję się nie dawać. Jeśli on mi się stawia to ja jemu
            też, lecz ja jestm od niego słabsza psychicznie i dobrze wie jak mi na nim
            bardzo zależy. Ale wiesz takie stawianie się nie pomaga wręcz przeciwnie
            pogarsza a znowu jak ulegnę to też nie dobrze.
            • mortimerr Re: second_time 05.01.06, 16:56
              brak szacunku i tyle. ktos wczesniej radzil Ci abys wrocila do domu. ja tez tak
              uwazam. im szybciej zakonczysz ten zwiazek tym lepiej dla ciebie. potem dojda
              dzieci i bedziesz na niego skazana. jestem 15 lat w malzenstwie i wiem, ze im
              dalej tym trudniej. to zwykle na poczatku jest milo i romantycznie a potem to
              juz tylko zycie. a u was nawet ten poczatek jest kiepski. ratuj sie,
              dziewczyno, poki mozesz.
              • agniecha606 mortimerr 05.01.06, 17:02
                robię co mogę aby jakoś się z nim dogadać. Bo po 1 kocham go, 2 szkoda mi tych 7
                lat a po 3 jeśli mi się nie uda z nim to przynajmniej chcę mieć z tego
                swatysfakcję że próbowałam wszystkiego aby uratować to małżeństwo. Ale to nie
                jest tak że każdego dnia jest taki bo są dni kiedy jest super miły i wogóle a są
                takie dni że mi ręce opadają.
                • mortimerr Re: mortimerr 05.01.06, 17:07
                  powiem tak, ratowanie malzenstwa po 15 latach troche inaczej wyglada niz po 4
                  miesiacach, nie uwazasz?
                  a co bylo przez te 7 lat? mieszkaliscie razem? mieliscie wspolne finanse?
                  jak to bylo, bo jakos nie chce mi sie wierzyc, ze raptem slub go tak skolowal.
                  • agniecha606 Re: mortimerr 05.01.06, 17:23
                    sama nie mogę w to uwierzyć. Przez ten rok jak razem mieszkaliśmy było oki zero
                    poważnych kłótni tylko drobne sprzeczki ( a to normalka w każdym związku).
                    Finanse były oddzielnie. Mieszkaliśmy z dala od moich rodziców i jego rodziców i
                    przedewszystkich z dala od jego kolegów. A teraz mieszkamy z jego rodzicami (z
                    którymi nawet mi cięzko się dogadać) a koło domu tylko spacerują jego koledzy.
                    Może to go jakoś złości że oni spacerują sobie wolni - kawalerowie nie mający
                    nawet dziewczyny. A on już żonaty itd. Mieszkamy z jego rodzicami bo jka na
                    razie nie stać nas na mieszkanie.
            • drak62 Re: second_time 05.01.06, 17:02
              agniecha606 napisała:

              > dzięki second_time
              > staram się jak mogę i próbuję się nie dawać. Jeśli on mi się stawia to ja jemu
              > też, lecz ja jestm od niego słabsza psychicznie i dobrze wie jak mi na nim
              > bardzo zależy. Ale wiesz takie stawianie się nie pomaga wręcz przeciwnie
              > pogarsza a znowu jak ulegnę to też nie dobrze.

              małżeñstwo to poważna sprawa. A pierwsze miesiące, pierwsze lata są bardzo
              ważne. Nie chcę cię martwić ale jeżeli już po pierwszych 4 miesiącach poddajesz
              się to raczej niewesoły czeka cię los. Jeżeli podporządkujesz sie swojemu meżowi
              jego arogancja, poczucie wyższosci bedzie wzrastać. Jeżeli czujesz się słaba
              psychicznie , byc moze powinnaś zwrócić się o pomoc i wsparcie do psychologa.
              Nie będziesz szczęsliwa w przyszłosci jeżeli już teraz odczuwasz duży
              dyskompfort w swoim małzeństwie. Wyobraś sobie że bedziecie mieć dzieci i
              bedziesz zapierniczac jak mała motorynka - praca, dom, dziecko mąż i tak w
              kółko.
              A twój pan bedzie cie opierniczał za jego niepościelone łóżko. Nie jesteś w
              stanie kompletnie zmienić jego osobowosci ale możesz zbudować swoją partnerską
              pozycję.
              • mortimerr Re: second_time 05.01.06, 17:08
                zgadzam sie w zupelnosci.
                • mortimerr Re: second_time 05.01.06, 17:12
                  potrzebujesz pomocy i to szybko, zebys nie zapedzila sie w kozi rog. milosc
                  czasami jest slepa i warto posluchac obcych ludzi. postaraj sie pogadac z kims
                  kto zna Wasza sytuacje od poczatku znajomosci: przyjaciolka, siostra, mama. ale
                  nie zostawiaj tak tego, bo bedziesz kolejna nieszczesliwa kobieta ktorej nikt w
                  pore nie ostrzegl.
                  • agniecha606 mortimerr 05.01.06, 17:36
                    próbowałam rozmawiać z teściową bo wiem że stoi po mojej stronie. Ostatnio
                    nazwała swojego syna (a mojego męża) bezczelnycm chamem bez skrupułów. I
                    powiedziałam jej żeby się nie zdziwiła jak się od nich wyprowadzę i wrócę do
                    własnego domu, to ona stwierdziła że jeśli tak zrobię to wywali go z domu i z
                    pracy. Tak wię c wtedy mój mąż straciłby nie tylko żonęale i dach nad głową i
                    pracę.
                    Rozmawiałm również z tatą, który radził mi abym przemilczała męża zachowanie i
                    nic mu nie wypominała i nie krzyczała na niego. On jest za mną i wie że to mój
                    mąż zachowuje się nie fer ale tacie też zależy na opini ludzi co oni powiedzą.
                    Boi sięże ludzie będą go wytykać palcem i po kątach mówić że małżeństwo jego
                    córki rozpadło się po tak krótkim czasie. Ostatnio powiedział że jak wrócę do
                    domu to mnie sąsiedzi wykukaj i już bedą mieli temat na tzw "bojki". Tato uważa
                    że wtedy wyjdzie na dupka. A znowu moja siostra (starsza - szczęśliwa mężatka i
                    matka) powiedział mi abym wracała do domu czym prędzej i zostawiła tego "debila"
                    bo mnie nie szanuje.
                    • mortimerr Re: mortimerr 06.01.06, 10:32
                      witaj! z tego co piszesz wszyscy sa po twojej stronie, wszyscy widza ze to ty
                      sie marnujesz. zaufaj swojej siostrze, ona ma juz dzieci, dom, meza i mam
                      nadzieje ze jest szczesliwa. ale nawet w najszczesliwszych zwiazkach pojawiaja
                      sie problemy. jak juz pisalam wczesniej jestem juz 15 lat po slubie, dwoje
                      dzieci i w sumie dobrego meza, bo w porownaniu z zachowaniem twojego to jest
                      aniolem. a jednak tez mamy problemy, ktore trudno nam rozwiazac. ja tez mysle,
                      ze to moja wina, bo kobiety zawsze biora na siebie, ale pewnie wina lezy po
                      srodku. cos sie nawarstwilo, cos zostalo niedopowiedziane i tak sie ciagnie.
                      pomysl, jak ty bedziesz miala, kiedy juz zalozysz rodzine (a, uwierz mi, wtedy
                      dopiero nie jest latwo podjac decyzje). mozna liczyc na to, ze sie zmieni, ale
                      jakim kosztem. nie chce cie namiawiac do odejscia, to powinna byc tylko twoja
                      decyzja i nikt nie przezyje twojego zycia za ciebie. ale przeanalizuj swoje
                      problemy, wszystkie za i przeciw wybiegajac myslami w przyszlosc. i nie
                      przejmuj sie innymi ludzmi.
                    • drak62 Re: mortimerr 06.01.06, 10:33
                      agniecha606 napisała:

                      > próbowałam rozmawiać z teściową bo wiem że stoi po mojej stronie. Ostatnio
                      > nazwała swojego syna (a mojego męża) bezczelnycm chamem bez skrupułów. I
                      > powiedziałam jej żeby się nie zdziwiła jak się od nich wyprowadzę i wrócę do
                      > własnego domu, to ona stwierdziła że jeśli tak zrobię to wywali go z domu i z
                      > pracy. Tak wię c wtedy mój mąż straciłby nie tylko żonęale i dach nad głową i
                      > pracę.
                      > Rozmawiałm również z tatą, który radził mi abym przemilczała męża zachowanie i
                      > nic mu nie wypominała i nie krzyczała na niego. On jest za mną i wie że to mój
                      > mąż zachowuje się nie fer ale tacie też zależy na opini ludzi co oni powiedzą.
                      > Boi sięże ludzie będą go wytykać palcem i po kątach mówić że małżeństwo jego
                      > córki rozpadło się po tak krótkim czasie. Ostatnio powiedział że jak wrócę do
                      > domu to mnie sąsiedzi wykukaj i już bedą mieli temat na tzw "bojki". Tato
                      uważa
                      > że wtedy wyjdzie na dupka. A znowu moja siostra (starsza - szczęśliwa mężatka
                      i
                      > matka) powiedział mi abym wracała do domu czym prędzej i zostawiła
                      tego "debila
                      > "
                      > bo mnie nie szanuje.

                      Niestety twój ojciec nie ma racji. To co powiedzą ludzie jest kompletnie
                      nieistotne. Zdecydowaną rację ma twoja siostra. Wogóle sądzę że to nie jest
                      dobra sytuacja że mieszkacie z tesciami , małżeństwo (o ile to możliwe)
                      powinno mieszkac oddzielnie - nawet kosztem pogorszenia warunków mieszkalnych.
                      Kolejnym niesprzyjającym elementem jest to że twój mąż mieszka i przebywa w
                      środowisku w którym się wychował i wpływ jego kolegów też jest istotny.
                      • wwladyslaww [...] 06.01.06, 10:35
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • agniecha606 Re: mortimerr 06.01.06, 11:33
                        oj tak! koledzy mają na niego pewnien wpływ. Nie szczędzą mu głupich gadaninek
                        typu "szkoda że się ożeniłeś, brakuje nam Ciebie a tak wesoło z Tobą było a
                        teraz masz żone" itp. Nawet takie słowa mówią mu w mojej obecności. Jednemu to
                        ąz pokazałam gdzie raki zimują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja