Dodaj do ulubionych

podgryzacze... gierki...pa

31.10.02, 22:10
Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Staram
się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.
A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
Podgryzie, doniesie.
To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i dużo
wazeliny.
Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy i tylko skurwiele, cwaniaczki,
kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?
Czy warto się zmienić i stać kimś takim i czy to w ogóle jest możliwe?
Obserwuj wątek
    • Gość: verte Re: podgryzacze... gierki...pa IP: 62.233.163.* 31.10.02, 22:20
      evrgreen napisała:

      > Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
      > Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Staram
      > się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.


      TAK JAK WIĘKSZOŚĆ.


      > A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
      > Podgryzie, doniesie.



      TAK JAK WSZĘDZIE


      > To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
      > Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i dużo
      > wazeliny.


      PEWNIE SĄ TAKIE MIEJSCA.



      > Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy


      MNIE WYSTARCZA


      > i tylko skurwiele, cwaniaczki,
      > kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?
      > Czy warto się zmienić i stać kimś takim i czy to w ogóle jest możliwe?



      Z REGUŁY MAJĄ ŁATWIEJ ZWŁASZCZA W SPRZYJAJACYCH WARUNKACH.ALE CHYBA NIE
      CHCIAŁABYŚ SIĘ Z NIMI ZAMIENIĆ.


      I TO TYLE.NIE LUBIĘ NARZEKANIA.
      • Gość: Imagine Re: podgryzacze... gierki...pa IP: *.unl.edu 31.10.02, 22:32
        Gość portalu: verte napisał(a):

        > evrgreen napisała:
        >
        > > Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
        > > Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Star
        > am
        > > się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.
        >
        >
        > TAK JAK WIĘKSZOŚĆ.
        >
        >
        > > A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
        > > Podgryzie, doniesie.
        >
        >
        >
        > TAK JAK WSZĘDZIE
        >
        >
        > > To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
        > > Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i du
        > żo
        > > wazeliny.
        >
        >
        > PEWNIE SĄ TAKIE MIEJSCA.
        >
        >
        >
        > > Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy
        >
        >
        > MNIE WYSTARCZA
        >
        >
        > > i tylko skurwiele, cwaniaczki,
        > > kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?
        > > Czy warto się zmienić i stać kimś takim i czy to w ogóle jest możliwe?
        >
        >
        >
        > Z REGUŁY MAJĄ ŁATWIEJ ZWŁASZCZA W SPRZYJAJACYCH WARUNKACH.ALE CHYBA NIE
        > CHCIAŁABYŚ SIĘ Z NIMI ZAMIENIĆ.
        >
        >
        > I TO TYLE.NIE LUBIĘ NARZEKANIA.

        A ja lubie. Nie lubie natomiast takich jak ty, co to do geby im pluja a oni
        mowia ze to deszcz. Nie lubie takich co to im zawsze wszystko wychodzi i
        wszystko jest zawsze OK. Nie lubie ludzi mowiacych DUZYMI LITERAMI, takich
        wlasnie jak ty.
        • evrgreen Re: podgryzacze... gierki...pa 31.10.02, 22:43
          Dzięki Imagine!
          Ja też takich nie lubie, bo w końcu po to sobie tu do Was piszę, bo trochę mi
          źle z tym wszystkim.
          Nie chce wiecznie być wycieraczką, ale boje się, że bez wazeliniarstwa, unosząc
          się dumą, zawsze ktoś tak będzie do mnie gadał.
          Przysłowie mówi, że kiedy nie można być lwem, trzeba być lisem!
          Ale to oznacza przestanie bycia sobą, udawanie.
          A łudzę się, że jednak ktoś mnie doceni, kompetencje, wiedzę, doświadczenie.
          A nie tylko wazelinę. Czy tylko się łudzę?
        • Gość: verte Re: podgryzacze... gierki...pa IP: 62.233.163.* 31.10.02, 23:32
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > A ja lubie. Nie lubie natomiast takich jak ty, co to do geby im pluja a oni
          > mowia ze to deszcz. Nie lubie takich co to im zawsze wszystko wychodzi i
          > wszystko jest zawsze OK. Nie lubie ludzi mowiacych DUZYMI LITERAMI, takich
          > wlasnie jak ty.


          Ciekawa wypowiedz.Tylko kompletnie nieadekwatna.Bardzo jestem ciekaw skąd
          wyciągnąłeś takie wnioski ciulu.Imagine jest znanym,chyba największym
          debilem na tym forum.Pisałeś wcześniej pod nickami Andrzej i Budda.
          Nie trzeba było ich zmieniac.Twój styl jest zawsze rozpoznawalny.Przejdz
          się do psychiatry kretynie to może cię jeszcze uratuje.A dużymi literami
          pisałem by odróżniało się od cytowanego tekstu.
      • evrgreen Re: podgryzacze... gierki...pa 31.10.02, 22:37
        OHOHO ALE JESTEM MĄDRY I PEWNY SIEBIE! NIE LUBIE ZAROZUMIAŁOŚCI

        Mało konkretna ta odpowiedź, a ja się zastanawiam jak się odnaleźć w takim
        świecie.
        Widać Tobie się udało! A może sam podgryzasz innych i czujesz się jak we
        Własnej skórze?

        Nie chce narzekać, tylko coś zrozumieć. Wcale nie mówię, że nie przemawia
        przeze mnie idealizm i naiwność.



        Gość portalu: verte napisał(a):

        > evrgreen napisała:
        >
        > > Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
        > > Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Star
        > am
        > > się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.
        >
        >
        > TAK JAK WIĘKSZOŚĆ.
        >
        >
        > > A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
        > > Podgryzie, doniesie.
        >
        >
        >
        > TAK JAK WSZĘDZIE
        >
        >
        > > To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
        > > Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i du
        > żo
        > > wazeliny.
        >
        >
        > PEWNIE SĄ TAKIE MIEJSCA.
        >
        >
        >
        > > Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy
        >
        >
        > MNIE WYSTARCZA
        >
        >
        > > i tylko skurwiele, cwaniaczki,
        > > kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?
        > > Czy warto się zmienić i stać kimś takim i czy to w ogóle jest możliwe?
        >
        >
        >
        > Z REGUŁY MAJĄ ŁATWIEJ ZWŁASZCZA W SPRZYJAJACYCH WARUNKACH.ALE CHYBA NIE
        > CHCIAŁABYŚ SIĘ Z NIMI ZAMIENIĆ.
        >
        >
        > I TO TYLE.NIE LUBIĘ NARZEKANIA.
        • lisette Re: podgryzacze... gierki...pa 01.11.02, 16:29
          To co ci sie przydarza w pracy i poczucie bycia ofiara to tylko projekcja
          twojego niskiego poczucia wlasnej wartosci. Popracuj nad tym a swiat wokol
          ciebie sie zmieni. Nie musisz byc lisem. Ale nie badz ofiara.
          • Gość: Jumpin Animals banały IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.02, 19:03
            czytam sobie te pościki i tak się zastanawiam, kto tu ma niskie poczucie
            własnej wartości? chyba Ci co się tak tu kryją pod zgrabnymi nickami...
          • evrgreen Re: podgryzacze... gierki...pa 01.11.02, 19:20
            Mało tu czytam sensownych wypowiedzi. Zastanawiam, się kim Wy ludzie w ogole
            jestescie? Dla mnie to cos nowego. Albo przepychanki, albo ocenianie.
            Zależało mi na Waszym zdaniu o świecie, w którym żyjecie. Chyba, że wasz swiat
            ogranicza się do monitoru, klawiatury i postów, braku celu i ambicji...

            Tu nie chodzi o niskie poczucie mojej własnej wartości. Bynajmniej nie jestem
            ofiarą i wcale się tak nie czuję. Myśle sobie, że taki znam ten świat. I czuję
            ostatnio rozgoryczenie, bo spotykają mnie rzeczy, jakie dotąd się nie zdarzały.
            Brutalna walka o przetrwanie
            Walka o ogień...
            • laurie Re: podgryzacze... gierki...pa 02.11.02, 20:40
              Jak to nie czujesz sie ofiare? Przeciez narzekasz, ze cie gorzej traktuja,
              podgryzaja itp?? Jak to nie jest podejscie ofiary losu to ja jestem swiety
              turecki.
              Pewnie oczekujesz, ze cie wszyscy pozaluja, poglaszcza po glowce i powiedza :
              moj ty biedny meczenniku w tym okrutnym swiecie". Tylko taki post moze byc
              przez ciebie uznany za "sensowny".
              • Gość: evrgreen Re: podgryzacze... gierki...pa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 19:44
                Wiesz napisałam to, bo to taka moja obserwacja pewnego wycinka świata i
                chciałam się dowiedzieć, co inne osoby tutaj widzą i co czują. (a jakoś się
                dowiedzieć nie mogę)

                Myślę, że nie świadczy o tym, czy jestem ofiarą, czy nie i czy tak się czuję,
                czy nie i wcale nie o to mi chodzi. Nie chodzi mi o to, aby zobaczyć tu analizę
                mojej psychiki, co niektórzy próbują z marnym skutkiem.

                W pewnym sensie wszyscy jesteśmy ofiarami pewnego systemu! Można kiedys
                podyskutować, czy to widzimy lub czy się tak czujemy, czy to akceptujemy, a
                może się w tym dobrze miewamy... Ale to jest dla wielbicieli Matrixa. Nie wiem,
                czy sa tu takowi.


                laurie napisała:

                > Jak to nie czujesz sie ofiare? Przeciez narzekasz, ze cie gorzej traktuja,
                > podgryzaja itp?? Jak to nie jest podejscie ofiary losu to ja jestem swiety
                > turecki.
                > Pewnie oczekujesz, ze cie wszyscy pozaluja, poglaszcza po glowce i powiedza :
                > moj ty biedny meczenniku w tym okrutnym swiecie". Tylko taki post moze byc
                > przez ciebie uznany za "sensowny".
    • Gość: jumpin animals Re: podgryzacze... gierki...pa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 23:50
      Trzeba być lisem,
      szkoda nadstawiać karku!
    • Gość: ida Re: podgryzacze... gierki...pa IP: *.csk.pl / *.csk.pl 01.11.02, 20:49
      evrgreen napisała:

      > Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
      > Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Staram
      > się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.
      > A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
      > Podgryzie, doniesie.
      > To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
      > Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i dużo
      > wazeliny.
      > Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy i tylko skurwiele, cwaniaczki,
      > kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?

      Nie wystarczy do czego? I o jakiej szansie mówisz?

      Ja sie spokojnie obywam i bez Excela, i bez wazeliny. I naprawdę nie sądzę,
      żebym kiedykolwiek dała się wciagnąc w jakieś gierki. Nie mam ochoty zniżać sie
      do takiego poziomu. Nie zniżam się i mam sie całkiem nieźle.

      Natomiast kombinatorstwo i cwaniactwo w pracy bynajmniej nie jest mi obce...;-)

      • Gość: Jumpin Animals mocne plecy, twardy tyłek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.02, 22:43
        a z ciekawości, co porabiasz? bo u mnie jest podobnie jak u e.!
        ale mam do tego stosunek olewczy. robie swoje i mnie nie ma.
        ale lawirowac trzeba. tylko zawsze się znajdzie ktoś, kto ma mocniejsze plecy.
        W tym sensie, to myślę, że bez "mocnych pleców" i "twardego tyłka" się nie
        obędzie, aby zrobić karierę. A kariera, to pozycja, to większa kasa, itp itd.
        Bo chyba o to chodzi?


        Nie wystarczy do czego? I o jakiej szansie mówisz?
        >
        > Ja sie spokojnie obywam i bez Excela, i bez wazeliny. I naprawdę nie sądzę,
        > żebym kiedykolwiek dała się wciagnąc w jakieś gierki. Nie mam ochoty zniżać
        sie
        >
        > do takiego poziomu. Nie zniżam się i mam sie całkiem nieźle.
        >
        > Natomiast kombinatorstwo i cwaniactwo w pracy bynajmniej nie jest mi obce...;-
        )
        >
    • Gość: Wenus it's a hard life........ IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.11.02, 00:34
      evrgreen napisała:

      > Słuchajcie kochani znawcy ludzkiej duszy oto pytanie:
      > Jestem z natury osobą uczciwą i prawą, pracuje ciężko, a nawet tyram! Staram
      > się jak najlepiej, w pracy, w domu, w życiu... Być fair, być w porządku.
      > A i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dopie...
      > Podgryzie, doniesie.
      > To już rozgoryczenie przeze mnie przemawia.
      > Niedawno słyszę taki tekst, że w dzisiejszych czasach wystarczy Excel i dużo
      > wazeliny.
      > Czy prawdziwa dobra praca już nie wystarczy i tylko skurwiele, cwaniaczki,
      > kombinatorzy (za przeproszeniem wszystkich Was) mają szansę?
      > Czy warto się zmienić i stać kimś takim i czy to w ogóle jest możliwe?

      Evergreen w twoim przypadku stanie sie takim kims jest NIEMOZLIWE! Mowie to z
      autopsji. Przyplacisz to jeszcze większą frustracją niż ta którą przeżywasz
      teraz - bo sprzeniewierzysz sie wlasnej duszy! Jestes wrazliwa i masz zasady, a
      takim ludziom dzisiaj zyje sie ciezko! Sama cos na ten temat moge powiedziec,
      bo pod kazdym twym zdaniem moge sie podpisac! Rozumiem Cie doskonale, choc
      niewiele moge poradzic, bo sama wciaz borykam sie z podobnymi problemami.
      Dzisiejszy swiat jest niestety jaki jest - dobrze to ujelas - to walka o
      przetrwanie i choc czesciej zdaje sie wygrywac zlo, ja wciaz mam nadzieje, ze
      bycie czlowiekiem prawym sie OPLACI!
      Nie tak dawno calkiem bezinteresownie kolezanka z pracy podlozyla mi swinie - z
      pracy wylecialam, choc do dzis nie podano mi konkretnego powodu tej decyzji -
      bylo mi przykro jak cholera. Kolezanka jednak dlugo sie nie nacieszyla
      swym "zyciestwem", bo zaraz po mnie prace stracila tez i ona! Niedawno w
      Urzedzie pracy zapisalam sie na wyjazd do Hiszpanii do pakowania pomaranczy - w
      koncu zadna praca nie hanbi, zwlaszcza teraz - mimo iz bylo duzo osob chetnych
      zakwalifikowalam sie na ten wyjazd. Ucieszylam sie ogromnie!!!! I wyobraz
      sobie, ze w dniu kiedy mialam potwierdzic moja decyzje o wyjzdzie do pracy -
      spotykam u kolezanki HISZPANKE! W trakcie rozmowy z nia stanowczo odradzila mi
      wyjazd, bo stwierdzila, ze to naciaganie i oszustwo, ze wlasnie wrocila z
      wakacji z Hiszpanii i zdazyla tam przed przyjazdem do Polski wyczytac o aferze
      z pomaranczami!!!!!!! Nie musze chyba dodawac, ze zrezygnowalam z wyjazdu! Po
      co o tym pisze? Po to, ze warto wierzyc mimo wszsytko w OPATRZNOSC i to ze, kto
      pod kims dolki kopie ten sam w nie wpada - moze nie od razu "splata" karmy
      nastapi, ale ze nastapi to pewne! I badz pewna, ze to co dobre wroci do Ciebie
      z nawiązką. Rozumiem twoj zal i rozgorycznie, ktore przez Ciebie przemawia.
      Pamietaj, ze nie jestes sama, ze takich osob jak Ty jest wiecej! Moze
      faktycznie przydaloby sie wiecej dystansu do tego co nas spotyka, ale jakze
      trudno czasem o ten dystans wlasnie! Jak strasznie przykre to uczucie, kiedy
      czlek z siebie flaki wypruwa, a ktos inny idacy na latwizne spija smietanke lub
      palaszuje lepszy kawalek tortu, podczas gdy dla Ciebie zostaja tylko okruchy
      lub nic! Nie znam sposobu, ktory moglby nas "znieczulic" na tylko negatywne
      bodzce otoczenia. Znieczulenie jakie znam, znieczula doslownie na wszystko, a
      tego bym nie chciala i Ty zapewne tez nie. Pozostaje mi tylko powiedziec: nie
      poddawaj sie, nie jestes sama, takich jak Ty jest wiecej....... przytulam Cie
      serdecznie i pozdrawiam cieplo! Trzymaj sie i pozostan sobą. Wazne, zeby
      kazdego ranka moc sobie ze spokojem i bez wyrzutow sumienia, spojrzec w twarz w
      lustrze!

      Moj post nie pomoze Ci za wiele, bo nie rozwiazuje zasadniczo problemu, ale
      wiem jak wazna jest swiadomosc, ze ktos czuje podobnie. Ulga z tego plynaca
      moze byc tez swego rodzaju lekarstwem czy antidotum na stres i trudnieszje
      chwile jakie przezywamy.

      jeszcze raz pozdrawiam
      • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 10:30
        >
        Dzięki za długi i wyczerpujący list!!! Rzeczywiście dobrze jest wiedzieć, że są
        jeszcze ludzie którzy wierzą w dobro i w sprawiedliwość w tych czasach.

        Evergreen w twoim przypadku stanie sie takim kims jest NIEMOZLIWE! Mowie to z
        > autopsji. Przyplacisz to jeszcze większą frustracją niż ta którą przeżywasz
        > teraz - bo sprzeniewierzysz sie wlasnej duszy! Jestes wrazliwa i masz zasady,

        Właśnie dochodzę do takiego wniosku. Próbowałam być taka jak oni, ale nie
        mogłam sobie ze spokojem spojrzeć rano w twarz.
        Ale jak pogodzić się z myślą, że będzie mi się ciężko żyło?
        Tak jak piszesz ja wierze, że dobro, które teraz bezinteresownie czynię, kiedyś
        do mnie wróci. Ze gdzieś tam w niebie gromadzą się plusiki. Niestety rodzina
        ciągle mnie za to krytykuje.
        Czemu czekam, aż niebo mi wynagrodzi zamiast wziąć sprawy w swoje ręce?

        Niestety spotkało mnie sytuacja, gdy ktoś zażarł mój tort długiej i trudnej
        pracy! A mi nawet okruszek nie został. Pracowałam nad dużym rachunkiem klienta
        przez prawie dwa lata i wystarczyło, że zachorowałam na dwa tygodnie.
        Po powrocie dowiaduję się, że gościa w białych rękawiczkach przechwycił mój
        kolega. Kolega uprzejmie poinformował klienta, że nie jestem żadnym autorytetem
        w tych i innych sprawach, za to On...a gdy chodzi o duże pieniądze to klienci
        całkiem wariują. Argumenty które usłyszałam były powalające, bo jestem kobietą
        i do tego za młodą.
        Pałam teraz pragnieniem zemsty. Najgorsze, że musimy pracować razem z tym
        kolegą a on uważa, że przecież nic się nie stało, po prostu klient wolał jego?
        Straszliwa obłuda. Po prostu zaczynam gościa nienawidzić i nie potrafię tego
        opanować! Napiszcie proszę jak sobie z tym poradzić...
        Dzięki za ciepłe słowa otuchy w ten dżdżysty dzień...już mi cieplej.
        A wiesz co? znieczulam się sportem... dość dobrze działa!



        • Gość: ida Re: it's a hard life........but true IP: *.csk.pl / *.csk.pl 02.11.02, 13:36
          evrgreen napisała:

          > Niestety spotkało mnie sytuacja, gdy ktoś zażarł mój tort długiej i trudnej
          > pracy! A mi nawet okruszek nie został. Pracowałam nad dużym rachunkiem
          klienta
          > przez prawie dwa lata i wystarczyło, że zachorowałam na dwa tygodnie.
          > Po powrocie dowiaduję się, że gościa w białych rękawiczkach przechwycił mój
          > kolega. Kolega uprzejmie poinformował klienta, że nie jestem żadnym
          autorytetem
          >
          > w tych i innych sprawach, za to On...a gdy chodzi o duże pieniądze to klienci
          > całkiem wariują. Argumenty które usłyszałam były powalające, bo jestem
          kobietą
          > i do tego za młodą.


          A jesteś pewna, że jesteś autorytetem w tych i innych sprawach? Sorry, że to
          mówię, ale tak na zimno i z boku to wyglada troche dziwnie, że klient, który
          przez 2 lata był zadowolony ze współpracy z Tobą, nagle w ciągu 2 tygodni
          decyduje się na kogos zupełnie innego, tylko dlatego, że ten ktos cos tam
          powiedział...
          Rozumiem Twoje rozżalenie, ale może
          kolega był w stanie bardziej wczuc sie w potrzeby tego klienta? I może zamiast
          sie zacietrzewiac spróbowałabys przeanalizowac dlaczego tak się stało?
          Eliminując argument, że jestes kobietą i to młodą, a skupiając się stronie
          bardziej merytorycznej? No i oczywiście obserwując jak sie koledze rozwija
          wspólpraca z tym klientem?
          Mysle, ze jest to duuuużo bardziej pozyteczne (bo płynie z tego pewna nauka na
          przyszłość) zajęcie niz pałanie chęcia zemsty...
          • Gość: verte Re: it's a hard life........but true IP: 62.233.163.* 02.11.02, 15:52
            Biedna,niezrozumiana,nieprzystosowana evrgreen.Ona taka dobra,wrażliwa a wokół
            same głupie,złe ludzie robią jej świństwa.O niesprawiedliwości świata!!Buuuuu...


            Przestań pieprzyć te smuty bo robi się niedobrze głupia neurotyczko.


            "Smutek w moim sercu mieszka
            i tak gryzie mnie jak weszka
            gryzie duszę moja biedną
            o co....to już wszystko jedno."

            Boy "Spleen"
            • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 21:16
              Gość portalu: verte napisał(a):

              > Biedna,niezrozumiana,nieprzystosowana evrgreen.Ona taka dobra,wrażliwa a wokół
              > same głupie,złe ludzie robią jej świństwa.O niesprawiedliwości świata!!
              Buuuuu..
              > .
              >
              >
              > Przestań pieprzyć te smuty bo robi się niedobrze głupia neurotyczko.
              >
              >

              Biedaczku, nie zgrywaj twardziela, bo gdybyś nim był naprawdę, to by Cie tu nie
              było na necie! Hahahaha
              takie małe manipulacje "a nuż się ktoś ujmie za biedną evrgreen... a nuż
              wywołam małą prowokację,a albo jeszcze jej dowale"
              musze cie rozczarować, takie malukie gierki od razu przeglądam i chyba nie
              tylko ja! hahaha szczerze sie ubawiłam
              • Gość: verte Re: it's a hard life........but true IP: 62.233.163.* 03.11.02, 00:09
                evrgreen napisała:


                >
                > Biedaczku, nie zgrywaj twardziela, bo gdybyś nim był naprawdę, to by Cie tu
                > nie było na necie! Hahahaha
                > takie małe manipulacje "a nuż się ktoś ujmie za biedną evrgreen... a nuż
                > wywołam małą prowokację,a albo jeszcze jej dowale"
                > musze cie rozczarować, takie malukie gierki od razu przeglądam i chyba nie
                > tylko ja! hahaha szczerze sie ubawiłam



                Hahahahahaha.........ja też.Żałosna jesteś.
              • Gość: verte Re: it's a hard life........but true IP: 62.233.163.* 03.11.02, 00:10
                evrgreen napisała:


                >
                > Biedaczku, nie zgrywaj twardziela, bo gdybyś nim był naprawdę, to by Cie tu
                > nie było na necie! Hahahaha
                > takie małe manipulacje "a nuż się ktoś ujmie za biedną evrgreen... a nuż
                > wywołam małą prowokację,a albo jeszcze jej dowale"
                > musze cie rozczarować, takie malukie gierki od razu przeglądam i chyba nie
                > tylko ja! hahaha szczerze sie ubawiłam



                Hahahahahaha.........ja też.Żałosna jesteś.
            • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 21:17
              Gość portalu: verte napisał(a):

              > Biedna,niezrozumiana,nieprzystosowana evrgreen.Ona taka dobra,wrażliwa a wokół
              > same głupie,złe ludzie robią jej świństwa.O niesprawiedliwości świata!!
              Buuuuu..
              > .
              >
              >
              > Przestań pieprzyć te smuty bo robi się niedobrze głupia neurotyczko.
              >
              >

              Biedaczku, nie zgrywaj twardziela, bo gdybyś nim był naprawdę, to by Cie tu nie
              było na necie! Hahahaha
              takie małe manipulacje "a nuż się ktoś ujmie za biedną evrgreen... a nuż
              wywołam małą prowokację,a albo jeszcze jej dowale"
              musze cie rozczarować, takie malukie gierki od razu przeglądam i chyba nie
              tylko ja! hahaha szczerze sie ubawiłam
          • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 18:57
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > evrgreen napisała:
            >
            > > Niestety spotkało mnie sytuacja, gdy ktoś zażarł mój tort długiej i trudne
            > j
            > > pracy! A mi nawet okruszek nie został. Pracowałam nad dużym rachunkiem
            > klienta
            > > przez prawie dwa lata i wystarczyło, że zachorowałam na dwa tygodnie.
            > > Po powrocie dowiaduję się, że gościa w białych rękawiczkach przechwycił mó
            > j
            > > kolega. Kolega uprzejmie poinformował klienta, że nie jestem żadnym
            > autorytetem
            > >
            > > w tych i innych sprawach, za to On...a gdy chodzi o duże pieniądze to klie
            > nci
            > > całkiem wariują. Argumenty które usłyszałam były powalające, bo jestem
            > kobietą
            > > i do tego za młodą.
            >
            >
            > A jesteś pewna, że jesteś autorytetem w tych i innych sprawach? Sorry, że to
            > mówię, ale tak na zimno i z boku to wyglada troche dziwnie, że klient, który
            > przez 2 lata był zadowolony ze współpracy z Tobą, nagle w ciągu 2 tygodni
            > decyduje się na kogos zupełnie innego, tylko dlatego, że ten ktos cos tam
            > powiedział...
            > Rozumiem Twoje rozżalenie, ale może
            > kolega był w stanie bardziej wczuc sie w potrzeby tego klienta? I może
            zamiast
            >
            > sie zacietrzewiac spróbowałabys przeanalizowac dlaczego tak się stało?
            > Eliminując argument, że jestes kobietą i to młodą, a skupiając się stronie
            > bardziej merytorycznej? No i oczywiście obserwując jak sie koledze rozwija
            > wspólpraca z tym klientem?
            > Mysle, ze jest to duuuużo bardziej pozyteczne (bo płynie z tego pewna nauka
            na
            > przyszłość) zajęcie niz pałanie chęcia zemsty...
          • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 18:59
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > evrgreen napisała:
            >
            > > Niestety spotkało mnie sytuacja, gdy ktoś zażarł mój tort długiej i trudne
            > j
            > > pracy! A mi nawet okruszek nie został. Pracowałam nad dużym rachunkiem
            > klienta
            > > przez prawie dwa lata i wystarczyło, że zachorowałam na dwa tygodnie.
            > > Po powrocie dowiaduję się, że gościa w białych rękawiczkach przechwycił mó
            > j
            > > kolega. Kolega uprzejmie poinformował klienta, że nie jestem żadnym
            > autorytetem
            > >
            > > w tych i innych sprawach, za to On...a gdy chodzi o duże pieniądze to klie
            > nci
            > > całkiem wariują. Argumenty które usłyszałam były powalające, bo jestem
            > kobietą
            > > i do tego za młodą.
            >
            >
            > A jesteś pewna, że jesteś autorytetem w tych i innych sprawach? Sorry, że to
            > mówię, ale tak na zimno i z boku to wyglada troche dziwnie, że klient, który
            > przez 2 lata był zadowolony ze współpracy z Tobą, nagle w ciągu 2 tygodni
            > decyduje się na kogos zupełnie innego, tylko dlatego, że ten ktos cos tam
            > powiedział...
            > Rozumiem Twoje rozżalenie, ale może
            > kolega był w stanie bardziej wczuc sie w potrzeby tego klienta? I może
            zamiast
            >
            > sie zacietrzewiac spróbowałabys przeanalizowac dlaczego tak się stało?
            > Eliminując argument, że jestes kobietą i to młodą, a skupiając się stronie
            > bardziej merytorycznej? No i oczywiście obserwując jak sie koledze rozwija
            > wspólpraca z tym klientem?
            > Mysle, ze jest to duuuużo bardziej pozyteczne (bo płynie z tego pewna nauka
            na
            > przyszłość) zajęcie niz pałanie chęcia zemsty...
          • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 21:07
            Dzięki Ida,wiem, że to wygląda dziwnie, ale lubię szczerość (dlatego też tu coś
            po raz pierwszy napisałam o sobie.) Dla mnie też dziwne jest, bo gdybym była
            niekompetentna, dawno nie było by współpracy.

            Jestem tez większym autorytetem, niż ten kolega, szczerze to on do pięt mi nie
            dorasta wiedzą i doświadczeniem. Ale jest cwaniutki. Nigdy się nie dowiem co
            ten pacan klientowi nagadał. Ale teraz sobie tak na zimno analizuję, że są
            gusta i guściki. Może Klient woli chłopców :-) Może to jest tak, jak wszystko w
            życiu jedno nam pasuje drugie nie?

            Mi nie pasuje ten cymbał V, co tak bluzga poniżej. Widzę, że ja też mu nie
            pasuję, więc po co się w ogóle wypowiada?!
          • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 21:08
            Dzięki Ida,wiem, że to wygląda dziwnie, ale lubię szczerość (dlatego też tu coś
            po raz pierwszy napisałam o sobie.) Dla mnie też dziwne jest, bo gdybym była
            niekompetentna, dawno nie było by współpracy.

            Jestem tez większym autorytetem, niż ten kolega, szczerze to on do pięt mi nie
            dorasta wiedzą i doświadczeniem. Ale jest cwaniutki. Nigdy się nie dowiem co
            ten pacan klientowi nagadał. Ale teraz sobie tak na zimno analizuję, że są
            gusta i guściki. Może Klient woli chłopców :-) Może to jest tak, jak wszystko w
            życiu jedno nam pasuje drugie nie?

            Mi nie pasuje ten cymbał V, co tak bluzga poniżej. Widzę, że ja też mu nie
            pasuję, więc po co się w ogóle wypowiada?!
          • evrgreen Re: it's a hard life........but true 02.11.02, 21:09
            Dzięki Ida,wiem, że to wygląda dziwnie, ale lubię szczerość (dlatego też tu coś
            po raz pierwszy napisałam o sobie.) Dla mnie też dziwne jest, bo gdybym była
            niekompetentna, dawno nie było by współpracy.

            Jestem tez większym autorytetem, niż ten kolega, szczerze to on do pięt mi nie
            dorasta wiedzą i doświadczeniem. Ale jest cwaniutki. Nigdy się nie dowiem co
            ten pacan klientowi nagadał. Ale teraz sobie tak na zimno analizuję, że są
            gusta i guściki. Może Klient woli chłopców :-) Może to jest tak, jak wszystko w
            życiu jedno nam pasuje drugie nie?

            Mi nie pasuje ten cymbał V, co tak bluzga poniżej. Widzę, że ja też mu nie
            pasuję, więc po co się w ogóle wypowiada?!
            • Gość: Psycholog do evrgreen IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 11:55
              Jesteś po prostu beznadziejną, rozlazłą i rozmemłaną psychicznie STARZEJĄCĄ SIĘ
              KROWĄ.
              Czegoś tam oczekujesz od życia, sęk jednak w tym, że ŻYCIE NIC OD CIEBIE JUŻ
              NIE OCZEKUJE!!!
              • olek13 Re: do evrgreen 05.11.02, 13:27
                Ooooo! Jakaś nowa szkoła terapeutyczna? Można prosić o bliższe dane?
                • Gość: evrgreen Re: do evrgreen IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 20:54
                  olek13 napisał:

                  > Ooooo! Jakaś nowa szkoła terapeutyczna? Można prosić o bliższe dane?

                  Też się chętnie dowiem?
                  Nie należy ustawać w drodze do samodoskonalenia. Dziś rozwiązałam test matryc
                  Ravena z 99% trafnością.
    • olek13 Zgodnie z obietnicą... 02.11.02, 22:53
      Droga evrgreen,

      Jeśli mogę sobie pozwolić na swoje refleksje, to niniejszym to czynię.
      Spotkały Cię niemiłe zdarzenia i, jak sama piszesz, pałasz żądzą zemsty. Często takie są reakcje ludzi, których dotkliwie "trafiono". Ja mam inną propozycję. Spróbuj potraktować bolesne przeżycia jako informację, że gdzieś popełniłaś błąd. Ból ma zadanie pokazać Ci, że coś trzeba zmienić i to w sobie.
      Najoczywistszym dla mnie wnioskiem jest to, że zmaterializowały się Twoje wyobrażenia o ludziach. Nie ufasz innym, obawiasz się ich i Twoja nieświadoma kreacja umysłu ma Ci to udowodnić, utwierdzić w tych przekonaniach. Myślę, że pora na zmiany. Zapewniam Cię - warto spróbować zmienić zdanie o bliźnich.
      Najprościej będzie użyć pewnych afirmacji. Poniżej podaję Ci kilka:

      Ja <imię> wybaczam wszystkim ludziom, którzy mnie skrzywdzili. Wybaczam sobie przekonania o zagrożeniach, jakimi są dla mnie współpracownicy. Wybaczam wszystkim współpracownikom ich wady. Pozwalam im być takimi, jakimi są. Uwalniam się od wszelkich żalów i pretensji do innych za to, że nie spełniali moich oczekiwań.
      Dostrzegam, że tak naprawdę zasługuję na to, aby doceniano moje osiągnięcia. Już teraz ja sama w pełni i do końca doceniam siebie i swoje sukcesy. Pozwalam, aby inni również mnie doceniali. Jestem cenna i wartościowa taka, jaka jestem. Uwalniam się od lęku, że ktoś odbierze mi mój sukces. Jestem bezpieczna, zawsze i wszędzie. Z ufnością podchodzę do życia i swojej pracy. Od tej chwili życie niesie mi same przyjemne niespodzianki. Z radością witam każdy nadchodzący dzień.

      Z takimi afirmacjami pracuje się co najmniej 2 razy dziennie (np. rano i wieczorem) w spokojnym, cichym miejscu, siedząc z prostym kręgosłupem, wykonują uprzednio kilka głębokich, spokojnych oddechów. Czytaj je, spróbuj identyfikować się z ich treścią, poczuć je dogłębnie. Uważaj przy tym na swoje odczucia - one Ci podpowiedzą, z czym się nie zgadzasz, co odrzucasz i to będzie informacją, nad czym należy dalej pracować.
      Więcej szczegółów znajdziesz w literaturze, np. w książce Louise Hay "Możesz uzdrowić swoje życie". Polecam.

      Życzę Ci sukcesów i pozdrawiam serdecznie
      • Gość: evrgreen Re: Zgodnie z obietnicą... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 16:46
        Dzięki,
        czytałam kiedyś Hay. Wiem, że takie afirmacje działają, stosowałam je kiedyś,
        jestem po Silvie. MOże dzięki temu tyle udało mi się osiągnąć. Ale czasem
        myślę, czy to nie jest trochę też tak że zaczynamy żyć w zbytnio wyimaginowanym
        świecie. Nagle coś nas rzuca na ziemię i czujemy, że jest ona zimna i twarda...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka