ninetti
12.01.06, 17:17
będąc jakieś nieco ponad pół roku temu w dołku poszedłem do specjalisty.
w trakcie dwóch wizyt nie o wszystkim pogadaliśmy, a to o czym pogadaliśmy
można by pociągnąć dalej - wynikało to zarówno z tego, że nie uważałem za
dobre mówić wszystkiego od razu, jak i stresu związanego z wizytą, który
powodował zwykłe zapomnienie.
po dwóch wizytach doszedłem do wniosku, że chyba niepotrzebnie faszeruje się
lekami, że poradzę sobie bez pomocy lekarza.
teraz zastanawiam się, czy nie rozpocząć wizyt od nowa
i tu pytanie: mówić wszystko od razu, czy budować stopniowo relacje z
lekarzem? nigdy nie przychodziło mi łatwo mówić o swoich problemach i do dziś
tego nie potrafię - zamykam się w sobie, analizuje, jaka mogłaby być reakcja
otoczenia, jakaś taka obawa... i pasuje