Dodaj do ulubionych

nienawidzę swojej córki

17.03.06, 23:30
Ma troche ponad 16 lat
Kradnie
Kłamie
Wagaruje
nie uczy się
manipuluje ludzmi
pogardza ludzmi i uwaza się za najmądzrejszą
jest arogancka
potrafi "pochować do grobu" swoje koleżanki kłamiąc, że umarły by zwrócić na
siebie uwagę
nikogo nie lubi
dokucza i szczypie zwierzę domowe, o którym marzyła, ale którego chyba tez
nie znosi
nie ma stałego kregu przyjaciól
wywalą ją ze szkoły.
Myslę, że się stoczy. Mam pewność , że się stoczy. Nie moge juz na nią
patrzeć, nie mam siły, aby znowu próbować.
Mam dość - mogę pozwolić by zniszczyła tylko siebie albo wszystkich wkoło.
Niech zniszczy siebie - skoro musi.
Moja miłość do niej umarła.
podrabia klucze, aby zakraść się do pomieszczeń nie- swoich
Obserwuj wątek
    • nattasza Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:33
      A gdzie ty byłeś?
      • rabarbar19711 Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:42
        Jak to gdzie? Na Hawajach.
        Przeciez to proste,trzeba tylko:
        dziecko kochać
        rozmawiać z dzieckiem
        poświęcać mu wiele czasu
        być w kontakcie ze szkołą
        starać się zrozumiec
        nie gonic za awansami i kasą
        w potrzebie poradzić się psychologa
        I BEDZIE DOBRZE.Nie jest? Nie mozliwe?!!
    • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:37
      trzeba ją zostawić samą sobie,albo wyjdzie z tego sama,albo zginie,jej decyzja.
      dać tylko jeść,miejsce do spania i ubranie,czyli minimum egzystencji,to jedyne
      wyjście.
      • nattasza Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:39
        Gorzej jak poprzestanie na minimum i nawet psychiatrzy nie daja rady
        • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:48
          czy poprzestanie na minimum czy nie to jej wybor,nauczy się odpowiedzialności,
          decydownia o sobie, przypuszczam,że nie jest osobą upośledzoną umusłowo.
          • nattasza Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:49
            Nie trzeba byc upośledzonym, żeby miec w życiu kryzys
            • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:56
              kryzys w 16 rż i to długotrwały, to ciekawa obrona.
              • nattasza Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:58
                Twoje dziecko? Jak ktoś może mieć własne niech sie w takim razie świadomie nie
                wyrzeka
              • dziadek_hania Re: nienawidzę swojej córki 30.03.06, 02:00
                co ty za glupoty wypisujesz!!!ja sie nie dziwie tej dziewczynie!jezeli jej matka
                jest w stanie jej nienawidziec to czy kiedykolwiek byla w stanie ja naprawde
                kochac.dzieci nie staja sie zle bez powodu.ta dziewczyna desperacko chce zwrocic
                na siebie uwage swojej niekochajacej matki i pozostawiajac ja sama sobie jej
                rozpacz i osamotnienie tylko sie spoteguje.
                nie wiem czy jestescie bez serca, czy pozbawieni jakiegokolwiek poczucia empatii
                czy poprostu to rozumowanie jest wynikiem glupoty?to pewnie pozostanie zagadka.
                Babo jak mozna nienawidzic dzieci!na dodatek wyraznie nieszczesliwych.
            • rabarbar19711 Re: nienawidzę swojej córki 17.03.06, 23:59
              Upośledzona z pwenoscią nie jest i inteligencji tez jej nie brakuje.Jaki kryzys
              upowaznia człowieka do tego, żeby np.kraść, poniżać innych lub dręczyć (
              szczypac, bić) zwierzę?
              Nie znajduję usprawiedliwienia.
              Myślę, że powinna sie szybko usamodzielnić.Tak po prostu wziąć odpowiedzialność
              za swoje zycie za błedy i za sukcesy.
              • czarnycharakter Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 00:12
                nienawidzisz sytuacji, ktora Cie momentalnie przerasta i z ktora nie mozesz
                sobie poradzic. na pewno nie nienawidzisz Twojej corki ! :-)))

                czch
                • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 00:30
                  rewelacyjna wolta.
                  • czarnycharakter Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 00:48
                    kpisz, czy o droge pytasz ?

                    czch
                    • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 01:45
                      to była kpina.
                      • czarnycharakter kpina 18.03.06, 08:48
                        bywa czesto zewnetrzna forma bezradnosci i braku zrozumienia. sadze jednak, ze
                        nie warto bawic sie w szczegoly?...

                        czch
                        • maureen2 Re: kpina 18.03.06, 10:29
                          kpina ,podobnie jak śmiech,jest zakończeniem bezprzedmiotowej dyskusji.Nie
                          wszystko jest traktowne powaznie zgodnie z oczekiwniem rozmowcy,wówczas może
                          czuć sie on zlekcewżony i bezradny.I słusznie.
                          • czarnycharakter reagujac kpina 18.03.06, 10:36
                            na czyjas (niekoniecznie moja) "rewelacyjna wolte" pokazujesz nie bezradnosc
                            woltyzera, lecz Twoja wlasna. jesli zas o mnie chodzi - owszem, lekcewaze. nie
                            ludzi jednak, lecz mialkosc intelektualna.

                            czch
                            • maureen2 Re: reagujac kpina 18.03.06, 10:58
                              czy to uczucie bycia lekceważonym,bezradnym jest od dawna i wynika ze świdomoś-
                              ci włsnych ograniczeń intelektulnych i poznwczych i trudności w uczeniu się ?
                              • czarnycharakter bylbym naprawde wdzieczny, 18.03.06, 11:46
                                gdybys zechcial mi to: "czy to uczucie bycia lekceważonym,bezradnym jest od
                                dawna" przetlumaczyc na polski; latwiej byloby mi sie ustosunkowac...

                                czch
              • dziadek_hania Re: nienawidzę swojej córki 30.03.06, 02:11
                rabarbar19711 napisał:

                > Upośledzona z pwenoscią nie jest i inteligencji tez jej nie brakuje.Jaki kryzys
                >
                > upowaznia człowieka do tego, żeby np.kraść, poniżać innych lub dręczyć (
                > szczypac, bić) zwierzę?
                > Nie znajduję usprawiedliwienia.
                > Myślę, że powinna sie szybko usamodzielnić.Tak po prostu wziąć odpowiedzialność
                >
                > za swoje zycie za błedy i za sukcesy.


                dzieci biora przyklad z rodzicow.zastanow sie w jaki sposob ty ja dreczysz,
                istote slabsza, zalezna, dziecko(zwierzatko?).
                jezeli jestes w stanie jej nienawidzic nie wierze, ze ja kiedykolwiek naprawde
                kochalas a dzieci to czuja.brak milosci to pierwszy powod niewlasciwego zachowania.
                moze nie jest za pozno i najwyzszy czas wzac odpowiedzialnosc za twoje zycie i
                bledy.czas na rachunek sumienia i pokute za nienawisc, ktora zaszczepilac temu
                dziecku.(a to ogromny grzech ale moze ciebie tez nikt nigdy dosc mocno
                niekochal).zacznij od skruchy.
                • 4bibi4 Re: nienawidzę swojej córki 06.04.21, 17:54
                  Stek bzdur. Usprawiedliwmy wszystkich zlodzieji i dręczycieli zwierząt. Osądzmy za to ich matki, bo to ich wina. ,,Nie kochaly" ich z pewnością. Lub za mało. Lub coś tam jeszcze źle zrobiły.....prosze lepiej zamilknąć. Nie zrzucajmy wszystkich idiotycznych zachowań wrednych nastolatek na błędy wychowawcze. Człowiek nie rodzi się jako ,,biała kartka". Rodzi się z genami i cechami charakteru. Dzięki takim jak Pan/Pani rośnie nam pokolenie bachorów, które myślą, że im wszystko wolno a każdą wine zrzucają na rodziców. Świetnie ich Pan utrwala i dopinguje w tych przekonaniach. Zaden wiek nie upoważnia do takiego zachowania. Bezstresowe wychowanie. Czy ta Mama nie zasługuje na szacunek? Grzech i skruchę prosze pozostawić na Forum o tematyce religijnej.
                  • mona.blue Re: nienawidzę swojej córki 07.04.21, 01:38
                    Pomijając, że to wątek z 2006 r. to uważam, że to jednak nie tylko geny, a może nie przede wszystkimi geny, tylko w przeważającej mierze jednak wychowanie.
    • braun_f Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 00:14
      do supienia
    • mskaiq Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 03:33
      Mysle ze Twoja Corka potrzebuje wiele milosci, nie ma wokol Niej wiele osob
      ktore moglyby Jej pomoc. Kiedys mialem podobne problemy z moim Synem, nie
      chcial sie uczyc, bral narkotyki, byl pelen krytyki, braku szacunku do ludzi.
      Mial wiele problemow z rozpoznawaniem wartosci.
      Sprawy wygladaly bardzo zle, probowalem Go zmieniac, byl ukochanym Synem ale
      moje proby nie przynosily skutkow. On podwazal wszystko, czesto zastanawialem
      sie czy nie lepiej gdyby odszedl z domu, spraszal kolegow, brali narkotyki.
      Nie moglem sie Go pozbyc, oznaczaloby to Jego bezdomnosc, zagubienie sie w
      swiecie bez wyjscia.
      Zdecydowalem sie ze zostanie w domu, jesli ma zginac to lepiej niech zginie w
      domu, pomiedzy ludzmi ktorzy Go kochaja, ktorzy dbaja o Niego.
      Dzisiaj nie bierze juz narkotykow, jest radosnym czlowiekiem, z wieloma planami
      dla ktorego zycie znaczy bardzo wiele.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • milla7 Re: nienawidzę swojej córki 29.04.06, 00:55
        mskaiq! wysłałam Ci maila z prośbą o radę na priv
        pozdr. Mila
    • jpsi Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 07:46
      niezle ziolko. Ciekawe od czego sie zaczelo.

      Jak na razie... to masz pewnie niewielki wplyw na to co bedzie robic. Ona ma
      juz 16 lat... troche za duzo zeby sluchac kogos bez logicznego powodu.

      Mozesz jeszcze sprobowac: sugeruje ci [cos co sugerujesz], bo [dlaczego to jest
      najlepsze rozwiazanie, co sie zdarzylo innym, oczywiscie moze uwazac inaczej,
      ale niech widzi twoje argumenty], ale zrobi jak uwaza, to jej zycie.

      I pojdz do psychologa, nie po porade, ale zeby sie uspokoic. Jak jej sie nie da
      uratowac, to przynajmniej z toba bedzie w porzadku. Jedna szczesliwa osoba to
      lepiej niz dwie nieszczesliwe.
      • dziadek_hania Re: nienawidzę swojej córki 30.03.06, 02:26
        jezeli nie masz nic LOGICZNEGO do napisania, nie pisz.to tylko sugestia, oczywiscie.
    • di.terlizzi Re: Nie jestes z problemem sama... 18.03.06, 10:28
      Porozmawiaj z innymi rodzicami wasnie córek, jaki to trudny okres w ich życiu
      zwałszcza rodziców takich panienek. Gorsze rzeczy takie dziewuchy mogą
      wyprawiać. Dlatego tyle ich błąka się po ulicach, gdzie padaja ofiarami
      wszelkiej zgnilizny moralnej.Wydaje się im,że są silne, a staczają się w
      błyskawicznym tępie. Jako rodzic szukaj jakiejś poradni rodzinnej, porozmawiaj
      ze szkołą, może tam jest pomoc.
      • maureen2 Re: Nie jestes z problemem sama... 18.03.06, 10:35
        widziałem tłumy,miliony 16 latek co roku błąkających się po ulicach,kradanących
        oszukujących i wgarujących.Wszyscy na świecie przechodzą tę chorobę w 16 rż.
        • di.terlizzi Re: Problem jak tę chorobę bachora 18.03.06, 10:39
          przezyje matka? A ile z tych 'chorych' zostaje w tym wieku na zawsze?
          • maureen2 Re: Problem jak tę chorobę bachora 18.03.06, 11:00
            w 16 rż czas najwyższy na naukę odpowiedzialności,decydowania o sobie.Albo nau-
            czy się albo zgninie,jej wybór.
          • croyance Re: Problem jak tę chorobę bachora 31.03.06, 15:00
            Jak ja bylam 16-17 latka, zachowywalam sie jeszcze gorzej. Moi rodzice powinni
            zostac kanonizowani.
            A teraz prosze, skonczylam studia, pisze artykuly, pracuje w wielkiej firmie w
            Anglii i mam kochajacego partnera :-)))) Rodzice szczesliwi i dumni, ale
            przezyli pieklo (poniekad oni takze zawinili, oczywiscie, ale dalam im tak
            popalic, ze ho ho ho).
        • dziadek_hania Re: Nie jestes z problemem sama... 30.03.06, 02:36
          maureen2 napisała:

          > widziałem tłumy,miliony 16 latek co roku błąkających się po ulicach,kradanącyc
          > h
          > oszukujących i wgarujących.Wszyscy na świecie przechodzą tę chorobę w 16 rż.

          hej a gdzie ty widziales te miliony kradnacych na ulicach????????jaka chorobe?
          miliony nastolatek w 16 urodziny wylegaja na ulice ,zeby troche pokrasc i sie
          poblakac!?gdzie ty zyjesz?ja tez mialam 16 lat i jedyna choroba ktora dotyka
          takie dzieci w tym wieku to brak milosci i akceptacji.
          • kacha66 Re: czarny charakter, tylko Ty trafnie odniosłes 31.03.06, 16:39
            ..sie do sytuacji, podpisuje sie rekami i nogami... bylam, jescze chyba jestem
            w sytuacji podobnej do "rarbarbar" i amm tego naprawde dosc ale kocham swoje
            dziecko napewno, sytauacji nie rozumiem, nienawidze, nie chce...
      • dziadek_hania Re: Nie jestes z problemem sama... 30.03.06, 02:30
        di.terlizzi napisała:

        >takich panienek. Gorsze rzeczy takie dziewuchy mogą
        > wyprawiać. Dlatego tyle ich błąka się po ulicach, gdzie padaja ofiarami
        > wszelkiej zgnilizny moralnej.Wydaje się im,że są silne, a staczają się w
        > błyskawicznym tępie.

        a ty co z radia maryja czy jak.nienawisc i potepienie gora?!
    • hellaa Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 11:24
      Czasami urodzimy sie wśród "obcych", czasem "obcy" nam sie rodzi.. i zawsze
      jest to tragedia, okropnie smutna sprawa!
      Tak samo, jak jest mnóstwo dzieci z uzasadnioną niechęcią do własnych rodziców,
      bo nie są ci rodzice dobrzy i bliscy, tak samo pewnie są rodzice skazani na
      wychowywanie kogoś, kto nie jest ani dobry ani bliski, choć przecież się
      starali...
      Dzisiaj daje się prawo dzieciom do mówienia szczerze o rozczarowaniu rodzicami,
      do przyznawania się do braku miłości do ludzi, którzy nieraz zamiast ich kochać
      i chronić - źle traktują i krzywdzą. Nie uchodzi jednak rodzicom otwarcie
      przyznać się, że dziecko, które im się urodziło, odpycha miłość, źle ich
      traktuje i krzywdzi.
      To, że rodzina wcale nie jest, jak chciałoby się mniemać, zbiorem życzliwych
      sobie pokrewnych dusz, tylko często samotnością ludzi odmiennych od siebie albo
      polem bitwy wrogów - to temat tabu!
      Uważam, że czasem jakieś dziwne zrządzenia wiążą nas nicią bliskiego
      pokrewieństwa z kimś, do kogo nie możemy żywić sympatii.
      W takich sytuacjach uważam, że lepiej zachować najogólniej rozumianą
      poprawność /tu np. dać córce podstwy do samodzielności: mieszkanie osobne i
      minimum socjalne aby mogła się uczyć/ a nie ma sensu męczyć się pod jednym
      dachem i skazywać na przykre obu stronom towarzystwo.
      Niech każdy idzie swoją drogą i dochodzi tam, gdzie sam zdecyduje.
      • di.terlizzi Re: Brawo hellaa......... 18.03.06, 11:33
        Też tak myślę,że nie ma co się w imię genów męczyć. Jednak zycie to nie tylko
        przyjemność. Znam matkę chłopaka 26 letniego, który przedawkował narkotyki i
        zmarł. Dziś żałuje ona,że nie powalczyła o niego.
        • maureen2 Re: Brawo hellaa......... 18.03.06, 11:46
          a co ma mowić,chcociaż niektorych stać na szczerość.
      • dziadek_hania Re: nienawidzę swojej córki 30.03.06, 02:46
        zgnilizna moralna, niepokrewnwe dusze...ja zwarjuje.co za bzdury.dzieci sa
        czysta karta, to od rodzicow, otoczenia zalezy jak zostana uksztaltowane.a
        proces ten zaczyna sie od pierwszych dni zycia dziecka a moze i wczesniej.nie
        daleko pada jablko od jabloni choc czasem je trudo znalezdz.
        • wwoj72 Re: nienawidzę swojej córki 31.03.06, 11:27
          Ty chyba jesteś dziadek -teoretyk jesli uwazasz, ze dziecko jest czystą karta.
          Mam kilkoro dzieci i zapewniam Cię ze każde z nich od samego urodzenia
          pokazywalo swój "charakterek". Jest to kombinacja genów, i czasem myślę ze tzw.
          wychowywanie na nic sie zda. I tak kazdy rozwija sie i żyje własną indywidualną
          scieżka. Podziwiam zalożyciela/lkę postu, za odwagę spojrzenia na prawdę, a nie
          zamydlanie sytuacji frazesami. Z ciekawoscią zaczęlam czytac ten watek , ale
          jestem rozczarowana miałkosicia wypowiedzi.
          I jeszcze jedno, mysle że tylko ktos kto kochał potrafi nienawidziec.
        • 4bibi4 Re: nienawidzę swojej córki 06.04.21, 18:02
          Prosze sie doszkolic i nie osmieszac z ,,czystą kartką".
          Genetyka. Dzwoni gdzies?
      • ereshkigal Brawo 02.04.06, 15:51
        Brawo za zdrowe podejscie. Malo ludzi potrafi spojrzec na cos z perspektywy obu
        stron ....
        pod wrazeniem jestem dojrzalosci myslenia :)
    • illiterate Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 11:39
      Ale co - od zawsze byla szatanem? Urodzila sie i zaczela szczypac innych?
      Czy stala sie zla od jakiego momentu? Cos sie stalo?
    • ball_bina Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 12:05
      Owszem mamuśko, wierzę,że jest ci trudno. I że wiele osób powie ci wywal z
      domu tego bachora, a jednak powiem ci ŻLE ROBISZ! Wywalasz wszystkie jej
      wady...a czy ona nie ma już żadnych zalet? Widac dziecko przeżywa jakiś
      problem. Przecież taka na świat nie przyszła. Widzisz w niej tylko jej słabosci
      ale słabosci są rezultatem bardzo długiego procesu. Są rezultatem zaburzeń
      psychicznych, wynikających ze stresu. Poza tym, jest naukowo udowodnione,ze
      dzieci w tym wieku, wszystkie przeżywają problemy wieku dorastania.To jest
      jakiś problem z tobą SAMĄ MATKA....Bo inaczej nie powstałaby taka reakcja na
      twoje zachowanie. Musisz sama zacząć od siebie, czy w twoim zachowaniu nie czai
      się klucz do jej problemów? Pewnie tak. Jednego jej nie ucz, że miłosc jest na
      warunkach, które ona musi spełnić. Bo inaczej miłosci nie bedzie i bedzie
      nienawiść. Szukaj klucza do problemu w sobie. Czy za wiele od niej nie żądasz?
      Czy masz cierpliwość....masę innych pytań. Pewnie nie widzisz swojego
      zachowania, więc poproś kogoś o szczerą odpowiedź, jaka jesteś ty, jako osoba i
      co jest twoją wielką wadą. Ja ci mogę już z twojego postu podpowiedzieć:
      -zamiłowanie do perfekcjonizmu,brak indywidualizmu
      - cynizm i zarozumialstwo, brak tolerancji,
      - BRAK POKORY!
      dalej wyciągnij sobie sama wnioski, z czego twoje dziecko czerpało 'pokarm' aby
      się stać takie, a nie inne....
      • hellaa Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 13:32
        Zawsze sie bardzo dziwię, kiedy czytam wypowiedzi ziejące agresją i
        nienawiścią, których rzekomym celem jest... skłonienie kogoś tak "glanowanego"
        do pokory i miłości... Co za koncertowy popis hipokryzji! :)))
        Święta Inkwizycja Pokory i Miłości!!!
        • maureen2 Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 13:36
          ktoś nie wie co to jest miłość. Myli pojęcia,ktore zna tylko z teorii.
        • dziadek_hania Re: Miłość na warunkach! 30.03.06, 02:54
          ej zglos sie na nowa swiecka madzie.jestes swietna,wszystko przekrecasz i gadasz
          swoje.
      • rabarbar19711 Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 14:14
        Kotku, może miłość nie powinna stawiać warunków, ale rodzic ma obowiązek kochać
        i wychowywać (!) wychowanie to kwształtowanie cech dobrych poprzez wskazywanie
        tego co dobre i złe,to równiez stawianie wymagań i okreslanie granic.
        Te granice musze stawiać, chocby po to aby jej podobni nie przyszli do Twojego
        domu okraść Cię albo zarżnąć.
        Jesli tak śmiało wyrokujesz o cechach mojej osobowości na podstawie postu-
        gratuluję odwagi.
        Może podac numer buta i kolor włosów?

        • mathias_sammer Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 14:28
          rabarbar19711 napisał:

          > Kotku, może miłość nie powinna stawiać warunków, ale rodzic ma obowiązek
          kochać
          >
          > i wychowywać (!) wychowanie to kwształtowanie cech dobrych poprzez
          wskazywanie
          > tego co dobre i złe,to równiez stawianie wymagań i okreslanie granic.
          > Te granice musze stawiać, chocby po to aby jej podobni nie przyszli do
          Twojego
          > domu okraść Cię albo zarżnąć.
          > Jesli tak śmiało wyrokujesz o cechach mojej osobowości na podstawie postu-
          > gratuluję odwagi.
          > Może podac numer buta i kolor włosów?
          >
          Rabarbar w dwoch nastepujacych po sobie postach przeczysz wlasnym slowom: w
          jednym niczego wiecej nie oczekujesz tylko wyprowadzki 16-letniej corki (kilka
          osob juz poczulo tradycyjnie empatie z sytuacja, hahah. hmmm powaznieje). W
          drugim natomiast z duza pewnoscia siebie jako rodzic okreslasz koniecznosc
          wytyczenia i przestrzegania granic.

          Pozwol sobie doradzic- a doradzam naprawde z troska. Kimkolwiek Twoja corka
          jest Ty badz konsekwentna w swoim zachowaniu. Jakakolwiek podjemiesz decyzje
          trzymaj sie jej. Nie mam nic gorszego jak Twoje rozchwianie emocjonalne,
          uleganie slabosciom, brak konsekwencji we wprowdzaniu decyzji w zycie.
          Pomalutku ale skutecznie.

          I jeszcze jedno- gdybys nt chciala porozmawiac w zawezonym gronie, bo nie
          wszystkie opinie moga sie podobac to PRZENIES SIE DO KORESPONDENCJI PRYWATNEJ.
          Przypominam tu jest forum publiczne, a na nim 38 mln wpisow i na pewno co
          najmniej z 20 osob pisujacych.

          Powodzenia!

          M.S.
        • ball_bina Re:Słuchaj rabarbar..... 18.03.06, 20:34
          rabarbar19711 napisał:

          > Kotku, może miłość nie powinna stawiać warunków, ale rodzic ma obowiązek
          kochać
          >
          > i wychowywać (!) wychowanie to kwształtowanie cech dobrych poprzez
          wskazywanie
          > tego co dobre i złe,to równiez stawianie wymagań i okreslanie granic.
          > Te granice musze stawiać, chocby po to aby jej podobni nie przyszli do
          Twojego
          > domu okraść Cię albo zarżnąć.
          > Jesli tak śmiało wyrokujesz o cechach mojej osobowości na podstawie postu-
          > gratuluję odwagi.
          > Może podac numer buta i kolor włosów?
          >
          ........................
          Nie nazywaj mnie tak ciepławo i mdławo "kotkiem" bo tracisz na
          wiarygodności...Bo myślę sobie, że mnie nazywając kotkiem, a jak nazywasz swoją
          córkę, gdybyś ją tak ładnie nazywała kotkiem,wtedy gdy w środku aż się
          gotujesz, to czy dziwisz się, że masz takie problemy jakie masz?
          Zaprzeczasz sama sobie w całym tekście, ktory napisałaś.Przeczytaj sobie go
          jeszcze raz. Czy na tym polega miłosc aby zostawić to dziecko, wtedy gdy nie
          spełnia warunków i marzeń mamusi? Czy zostawiłabyś ją gdyby była kaleką, chorą,
          w biedzie? Nikt nie nauczył cię miłosci? Przeraza twoja agresja wobec tego
          dziecka i twoje infantylne zachowanie, przecież twoja emocjonalna ucieczka, to
          agresja wobec niej. Nie mozesz ją widać UKARAĆ więc 'karzesz' poprzez
          emocjonalne oddalenie się od niej.JAKI EGOIZM!!!!Jaka ty 'perfekcyjna' mamuśka,
          co to 'wychowuje', co daje przykład, stawia granice.... i co pomyliłam się w
          moich insynuacjach na twój temat? Sama widzisz że nie!
          A kto do licha mówił ci kobieto, że bycie matką to sama słodycz! Idź po rozum
          do głowy...porozmawiaj z innymi ludźmi.Zobacz ile ludzi ma podobne problemy? I
          jak starają się je rozwiązać.
          To że twoje dziecko funkcjonuje tak jak funkcjonuje jest wynikiem szergu
          ważnych wydarzeń w jej życiu, gdzie ty jako matka odgrywasz ogromnie ważną rolę.
          Zgubiłaś kontakt ze swoim dzieckiem...naczytałaś się pedagogicznej literatury,
          ktora w realich się nie sprawdza. Twoje nieszczęsne dziecko zaszło bardzo
          daleko i długa będzie droga powrotna, dlatego ubierz się w cierpliwość. I
          pomyśl sobie jakim zwierciadłem byłas dla swojej córki...czy nie widzisz w
          sobie jeszcze nic? Ja widzę tylko egoistyczną, próżną i naiwną, słabą kobietę,
          ktorej pomyliły się realia zycia ze sztucznością typu"
          > i wychowywać (!) wychowanie to kwształtowanie cech dobrych poprzez
          wskazywanie
          > "
          .....i z tym obrazem matki w sobie zmaga się twoje dziecko, moze w jej
          zachowaniu jest WALKA o te prawdziwe uczucia i szukanie akceptacji i prawdziwej
          dorosłej ludzkiej miłosci....
          • maureen2 Re:Słuchaj rabarbar..... 18.03.06, 20:48
            to jest niestety jakiś absurd,ten wywód straszny
            • dziadek_hania Re:Słuchaj rabarbar..... 30.03.06, 03:08
              maureen2 napisała:

              > to jest niestety jakiś absurd,ten wywód straszny

              -----------
              ej radio maryja, ja moge powiedziec to o twoim a nie mowie choc mnie korci.
          • zonaniezona1 Re:Słuchaj rabarbar..... 18.03.06, 21:16
            ball_bina + Mąde słowa. Oprócz jenego. Autorka tekstu niczego się nie
            naczytała. Nawet podstaw psychologii nie łyknęła. Pseudo psychologiczne
            poradniki.....Najważniejsze w wychowaniu jest miłośc i wsparcie. Wszystkie inne
            rzeczy w tym wyznaczanie tzw. granic są pochodne. Często u kobiet rozwija sie
            agresja do własnych dzieci (np. syndrom postaborcyjny). ... Ten post to taki
            wyraz agresji wobec własnego dziecka. Często emocjonalne stany matek wpływają
            na zachowanie dzieci...
            Tak naprawdę to autorce postu tez jest potrzebna pomoc ... I bardzo mi szkoda
            jej dziecka....
            • ball_bina Re:dlatego właśnie psycholog... 18.03.06, 21:43
              gdzie można się wygadać moze dużo pomóc. Załagodzić frustracje.Jest jeszcze
              jedna sprawa często rodzice popełniają ten błąd,ze identyfikują sie
              z "perfekcyjnym rodzicem" dziecko i tak wyczuje ten fałsz i brak konsekwencji
              w zachowaniu. I szuka autentyzmu czyli "prawdy" o sobie, o rodzicach....o
              całym świecie. Staje się takie na przekór rodzicom..dlatego własnie ze było
              kochane miłością na warunkach,za coś....a nie za to kim jest niezależnie od
              tego jakie będzie...
              • maureen2 Re:dlatego właśnie psycholog... 18.03.06, 22:22
                każdy ma swoją prawdę
                • dziadek_hania Re:dlatego właśnie psycholog... 30.03.06, 03:11
                  maureen2 napisała:

                  > każdy ma swoją prawdę
                  --------------------
                  elo,ale twoja jest ta najprawdziwsza,nie?
        • dziadek_hania Re: Miłość na warunkach! 30.03.06, 03:00
          rabarbar19711 napisał:

          > Kotku, może miłość nie powinna stawiać warunków, ale rodzic ma obowiązek kochać
          >
          > i wychowywać (!) wychowanie to kwształtowanie cech dobrych poprzez wskazywanie
          > tego co dobre i złe,to równiez stawianie wymagań i okreslanie granic.
          > Te granice musze stawiać, chocby po to aby jej podobni nie przyszli do Twojego
          > domu okraść Cię albo zarżnąć.
          > Jesli tak śmiało wyrokujesz o cechach mojej osobowości na podstawie postu-
          > gratuluję odwagi.
          > Może podac numer buta i kolor włosów?
          >

          -------------
          co boli??a widzisz.i dlaczego kotku?czyz bys w dodatku byla typem slodkiej
          zmijki??biedne to dziecko.mysle , ze masz duzy problem ze soba.nie chce byc
          zlosliwa ale nie ma co zadreczac siebie i innych, prosze zglos sie do
          specjalisty poki jeszcze nie ma tragedii.
          i jeszcze jedno czy nie czujesz zazdrosci wzgledem corki?
      • karina385 Re: Miłość na warunkach! 18.03.06, 22:55
        a ja sie pod wypowiedzią balbiny podpisuję
        sama tego doświadczam i zaczęłam od siebie a efekty pozytywne powoli bardzo
        powoli ale widzę jednak
        powodzenia i pozdrowienia
    • bulterier Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 13:55
      konieczny psychoanalityk.

      b.
    • rabarbar19711 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 14:05
      W kwestii wychowania pojawiają sie rózne poglady w zalezności od tego kto je
      wyraża:
      młodzziez- to zwolennicy spiskowej teorii "rodzice sa przeciwko nam i nas nie
      rozumieją'
      młodziez 1- jest zwyczajna ani super niezwykła ani bardzo niedobra, bez wzgledu
      na okolicznosci daje sie socjalizować i jakoś układa sobie stosunki z rodzina
      iswiatem.
      rodzic 1- ja nie jestem niczemu winien , złe jest dziecko
      rodzic 2- jestem złym rodzicem, dziecko jest ok.
      rodzic 3 - sa nie wiem, może oboje nie jestesmy doskonali.Nie twierdzę , że
      jestem doskonałym rodzicem, nie jestem nadczłowiekiem , cyborgiem ani aniołem.
      Gwoli wyjasnienia- moja córka miała opieke psychologiczna w 3 szkołach,potem
      prywtne spotkania z panią psycholog ( ją jak i poprzedników młoda szpetnie
      oszukiwała, az byli w szoku.No prosze napisać, że ta pani , to zła kobieta
      była i trzeba było szukać 5-go psychologa.
      Trudności w nauce też próbowalismy rozwiazywać - korepetycje i pomoc z mojej
      strony (wbrew wyobrażeniom niektórych mam czas dla córki,rodziny, przyjaciół,
      po 16.tej jestem w domu).Tabuny nauczycieli róznego rodzaju próbowały jej
      pomóc, ale każdy miał feler- a tojego oddech śmierdział kawą, a to skarzył na
      nadeta minę i burkliwy ton w czasie korepetycji lub tez nieodrobione zadania.
      Rodzinnie uprawiamy sport, lubimy wspólne kino , operę i w sprawach przyjemnych
      młoda chetnie współuczestniczy, bo jednym warunkiem- żeby poza tymi przyjemnymi
      zajeciami nie chcieć od niej niczego.
      Kiedy sie taka stała? Pierwsze niepokojące objawy - kłamstwa i brak stałych
      przyjaciół - to kl.4, pierwsza kradzież - kl.6 ( skłamała, że okradły nas jej
      koleżanki z marginesu).Chcielismy wierzyć, pomóc, twierdziła, że jest przez nie
      zastraszana i sie ich boi- uwierzylismy pomoglismy.
      Na krótko - potem wydalono ją z kolonii letniej za złe zachowanie i
      przywieziono do domu pod opieka wychowawcy i tak dalej i tak dalej.Nie możemy
      normalnie życ - nosimy przy sobie portfele, zamykamy pieniądze i cenne
      przedmioty, ostrzegamy dziadków przed kradzieżami itd.
      Nieustajaco towarzyszy mi uczucie napiecia i leku jakby zaraz coś w łeb czekał.
      Myslałam ojakiejś grupie wsparcia dla rodziców takich dzieci, znajomi sa
      wspierani przez podobna grupę z dobrym skutkiem.
      Szukam tez rozwiązań dla córki, aby mogła nie bacząc na geny i więzi powoli
      układac sie do zycia na własny rachunek.Nie zycze jej zle, nie szulam rewanzu,
      nie chce juz nic, tylko chcę aby odeszła z domu.
      No , ponoć najlepiej, aby staczała sie pod skrzydłami rodziny, ale to nie tak-
      niszczy nie tylko siebie i mnie , ale całą naszą rodzinę.
      Naprawde wypaliło sie cos we mnie i umarło.Posty w rodzaju jestes .... i tu
      inwektywy albo nieudolne próby naszkicowania mojego portretu psychologicznego
      sa dla mnie po prostu bez znaczenia.
      • mathias_sammer Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 14:22
        Dlaczego Ty nie wyprowadzisz sie i nie zostawisz corce mieszkania?

        Pytam, bo doczytalem do konca i widze, jak bardzo cierpisz:)

        M.S.
      • illiterate Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 14:32
        A probowaliscie terapii systemowej?
    • 11anna11 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 15:07
      Jak dobrze rozumiem co czujesz, przechodziliśmy przez to samo, no może mniej
      skrajnie. Nasza córka też miała przyjaciół prawie meneli, kradła (no ale
      drobiazgi), wagarowała. I powiem Ci, co robilismy. Najpierw, próbowalismy "po
      dobroci". Tłumaczyłam, prosiłam, zapewniałam o miłości. Nie pomogło. Powoli nie
      starczało tez miłości żeby to chamstwo, butę i agresję znosić. Tak samo
      marzylismy żeby się jej po prostu pozbyć z domu. Szukałam szkół z internatem
      ale były z tym kłopoty. Szukałam stacji ale jak ktoś usłyszał, że 16-latka a my
      mieszkamy w tym samym mieście, ludzie sie bali, no bo to nie jest normalne, a
      dziewczyna może im dom okradnie, spali... I w końcu w człowieku, poza
      instynktem macierzyńskim, odzywa sie po prostu instynkt samozachowawczy. I coś
      we mnie pękło! Nie miałam juz hamulców. Po prostu u kresu wytrzymałości
      dochodzisz już tylko do stanu, w którym jest ci wszystko jedno. Kto tego nie
      przechodził, nie zrozumie... Jak ona mi mówiła, ze mnie nienawidzi, ja mówiłam
      że nienawidzę, krzyczałam, byłam wredna, podła tak jak ona. Jak nie wracała do
      domu przed 23-tą, zamykalismy drzwi i nie wpuszczaliśmy do domu. Odchodziła w
      ciemną noc po półgodzinnym pukaniu a my umieralismy ze strachu. Byliśmy
      konsekwentni i bezwzględni. To było jak walka.
      Dziś nasza córka ma 22 lata, studiuje i juz ma doskonałą pracę, ale tamte lata
      wciąż gdzieś we mnie tkwią. Cieszę się, że odnosi sukcesy ale nie rozumiem
      dlaczego musieliśmy przez to wszystko przechodzić... no cóż widać taka karma.
      Podobno człowiek dostaje od losu tyle, ile jest w stanie unieść. Wiem, że to
      kiepskie pocieszenie.
      Rozumiem, co czujesz ... kiedyś to sie skończy ale walcz, bo jak skończy się
      źle, to dopiero wtedy poznasz co to cierpienie.
      • rabarbar19711 Re:11anna11 i tato, który pisał o swoim synu 19.03.06, 12:59
        Dziekuję za podzielenie sie swoimi doswiadczeniami i pokazanie optymistycznego
        zakończenia.Tak naprawde najcenniejsze sa dla mnie rady osób, króre mają
        osobiste doswiadczenia.Za rady życzliwe wszystkim b. dziekuję.Resztę , która
        nic nie wnosi(poza ocenami mojego charakteru, przeczytanej literatury,
        znajomosci psychologii it. ) pomijam , bo nie jest istotna.
        Anno, dziekuję za zwrócenie uwagi, na fakt, że w takich sytuacjach cała rodzina
        jest poturbowana a slady zostają.
        Nie będę juz pisać na ten temat.Poznałam Wasze opinie teraz wracam do realu.
    • ag_a1 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 15:10
      Mnie sie wydaje,że takie złe zachowanie to postawa obronna przed jakąś
      niesprawiedliwością jakiej człowiek doznaje, zwłaszcza młody człowiek, który
      szuka swojego miejsca w świecie, nie jest pewien swojej wartości, boryka się ze
      zmianami jakie zachodzą w jego organiźmie. Zadaj sobie pytanie czy Twoja córka
      dostała od Was rodziców wystarczające wsparcie i akceptację jeszcze wcześniej
      kiedy była mała i bezbronna.

      • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 15:22
        można jeszcze poszukać kim była w poprzednim wcieleniu.
        • ag_a1 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 16:21
          A po cholerę.
        • dziadek_hania Re: nienawidzę swojej córki 30.03.06, 03:22
          maureen2 napisała:

          > można jeszcze poszukać kim była w poprzednim wcieleniu.
          --------------
          elo,zapewne diablica albo czrownica szkoda,ze dzis juz sie takich nie pali.
    • bea2006 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 16:03
      Dobrze,że nie mam dzieci.....
      Wspólczuje kazdemu rodzicowi, który ma takie problemy. Na pewno to jest trudna
      sytuacja dla obu stron. Nawet trudno mi jest wyobrazic sobie siebie w takiej
      sytuacji. Mysle, że pomoc psychologa jest nieunikniona zarówno dla dziecka i
      jego rodziców.Pozdrawiam i trzymam kciuki- bedzie dobrze.
    • gadula Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 17:21
      Zeby znalezc przczyny jej zachowania najlepiej jest zaczac analizowac siebie i
      swoj zwiazek. Siebie i sowjego meza dobrze znasz stad prawdopodobienstwa
      popelnienia bledu w analizie jest najmniejsze. Dalej nalezaloby wyciagnac od
      ciebie troche wiecej informacji na temat sposobow jakie stotosowalas i reakcji
      towjej corki na te proby. Po tym pozostaje ostatnia faza analizy calego
      problemu czyli srodowisko, koledzy, szkola, itd.
      Stad zeby cos zrobic w tym kierunku musialabys nam napisac cos o swoim zwiazku,
      jak wam sie uklada, o twoich zasada, co jest dla ciebie wazne no i jak wyglada
      udzial twojej corki w tym zyciu.
      Jezeli po tych jakze potwornych i odstraszajacych postach bedziesz jeszcze
      miala odwage cos o sobie napisac to moze cos z tego wyjdzie...
      • maureen2 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 17:45
        czy ktoś poczuł się potwornie odstraszony ? raczej nikt.
        • gadula Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 17:47
          maureen2 napisała:

          > czy ktoś poczuł się potwornie odstraszony ? raczej nikt.

          dlaczego piszesz w formie bezosobowej?
          • gadula Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 17:53
            przyczyn moze byc wiele; brak wlasnego zdania, lek, nieszczerosc.
    • zonaniezona1 Matka... 18.03.06, 18:28
      Opis dziecka mnie sparalizowal.
      A gdzie milosc, wsparcie, analiza swojego zachowania. Twój opis dziecka
      świadczy raczej o zupełnym niezroumieniu małej. Ona ma wszak dopiero 16 lat.
      Jakie są przyczyny jej zachowania. Gdzie Ty byłaś i jesteś ustawiona w jej
      życiu?
      Współczuję nie Tobie- ale Twojej córce- braku wsparcia matki. opis dziecka
      świadczy raczej o zupełnym niezroumieniu małej. Ona ma wszak dopiero 16 lat.
      Jakie są przyczyny jej zachowania. Gdzie Ty byłaś i jesteś ustawiona w jej
      życiu?
      Współczuję nie Tobie- ale Twojej córce- braku wsparcia matki. Skąd u tego
      dziecka taka agresja?? Wszak marzyła o zwierzątku..A teraz go męczy? Czemu? Co
      ta dziewczyna w ten sposób odreagowuje? Najpierw myślisz, że się stoczy - a
      potem już jesteś pewna ,ze się stoczy....Ty nie masz siły... A kto ma miec
      siłę? Ma zniszczyć siebie... byle nie dotknąc Ciebie....
      Powinnaś sama iśc do dobrego psychologa i zanalizować swoje zachowanie względem
      córki.

      I czemu to dziecko tak dramatycznie stara się zwrócić na siebie uwagę ???
    • lisavera Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:12
      znienawidzieć własne dziecko? czy to możliwe? czy ty masz więcej dzieci? czy
      zyjesz z ojcem dziewczynki, czy z jakimś innym męzczyzną? z tego co piszesz
      wygląda mi to na dom rozbity, a w którym to dziecko czuje się obco. Dlatego
      jej zachowanie ma gdzieś swoje grunty.
      • zonaniezona1 Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:19
        Znam sporo tzw rodzin rozbitych , gdzie dzieci funkconują zupełnie prawidłowo.
        Znam sporo tzw normalnych rodzin- gdzie dzieci są ofiarami nad ambitnych matek.
        Nie dowiemy się wielu rzeczy... Autorce postu potrzebny jest mądry psycholog.
        • lisavera Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:22
          Szkoda i dziecka i matki.
          • maureen2 Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:26
            forum pogrążone w bólu po stracie dziecka ???
            • zonaniezona1 Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:28
              Cynizm jest formą agresji??
              Masz rację ...zróbmy fieste z okazji dramatu tych ludzi....
              • nattasza Re: Intryguje mnie i zastanawia, jak matka może 18.03.06, 21:31
                Gdyby nie zainteresowanie rodziców w wieku dorastania, nie wiem czy byłabym
                dziś złodziejką, kurwą czy nie wiem kim
        • dziki.macho Za późno 18.03.06, 21:27
    • solaris_38 Re: nienawidzę swojej córki 18.03.06, 22:29
      no niezła z niej lisica
      kto wie dlaczego takie problemy
      taka układanka genów? takie trudne dzieciństwo?
      taki początek lepszej pzryszłosci ?
      kto wie
      jakas wina i twoja w tym jest ale jednak ona sama jest pzryczyną własnych nieszczesc
      ma cechy psychopatyczne
      nie będzie jej z tym dobrze
      ani nikomu

      to tak jakby miec upośedzone dziecko i nie wchodzmy skąd jej upośledzenie

      ty widzisz gdzie idzie i wiesz
      a jednak
      zachowaj dla niej miłośc kóra obawi sie gotowością pzryjęcia jej jesli
      postanowi zmienić swoje życie
      a zcasem pzry dnie to sie zdarza


    • martika19873 Re: nienawidzę swojej córki 19.03.06, 14:23
      Nie powinnas jej AZ TAK surowo oceniac. Przeciez pomimo tego wszystkiego nadal
      jest twoja corka! I nie ma czlowieka, ktory rodzi sie zly. Czesc jej problemow
      wynika z tego iz przechodzi okres dojrzewania,to fakt. Sama jeszcze niedawno
      bylam podobna do niej: zadawalam sie z typami spod ciemnej gwiazdy, jezdzilam
      na imprezy za miasto(w wieku 15 lat) gdzie spijalam sie do
      nieprzytomnosci.Zawalalam szkole. Kontakty z rodzicami mialam bardzo zle. Nie
      sluchalam ich wcale,mialam szczerze mowiac gdzies ich uczucia. Liczyla sie
      tylko moja przyjemnosc. Od jakiegos czasu jest juz lepiej. W sumie dopiero od
      niedawna jestem dorosla ale widze ze sytuacja jest o wiele lepsza. Zrozumialam
      pare rzeczy i popatrzylam na rodzicow jak na ludzi.Tylko ze Oni nigdy nie
      mowili ani nie mysleli o mnie z taka nienawiscia,jaka ty o swoim dziecku...wiec
      moze dlatego bylo mi latwiej. Pozdrawiam
      • patoga Re: nienawidzę swojej córki 31.03.06, 10:45
        Moi rodzice mają podobny problem z moim młodszym bratem. Ma 19 lat, ledwo
        wyszedł z wojska. Skończył tylko gimazjum bo z jednej szkoły go wywalili,
        poszedł do zawodówki i też nie ukończył pierwszego roku.
        Rodzice starali się bardzo, mimo że kradł, uciekał z domu nie wiadomo gdzie, czy
        to zima czy deszcz. Wracał do domu najeść się, przespać i dalej heja.
        Ani krzykiem ani dobrocią.
        Wiem że miał kontakt z narkotykami. Twierdzi że już z tym skończył, że był
        głupi, ale czy mówi prawde?
        Miałam z nim kiedyś dobry kontakt ale od kiedy wyjechałam do innego miasta jest
        gorzej. O niczym nie chce rozmawiać. Ja nigdy go nie atakowałam i nie
        krytykowałam a i tak ma tajemnice, mnie też okłamuje.
        Narobił sobie teraz ogromnych problemów. Rodzice teraz już nie płacą za niego
        kar i nie biorą odpowiedzialności za jego czyny.
        Przychodzi do domu tylko jeść i spać.
        Właśnie tacie zginęła karta kredytowa a jego nie ma już 4-ry dni.
        I co tu robić?
    • justyna41 Re: nienawidzę swojej córki 31.03.06, 11:09
      Myślę, że musisz zacząc od Niej wymagać, ale w tym wieku to może być bardzo
      (ekstremalnie :)) trudno. Są różne sankcje i konswekwencje, które możesz
      zastosować - obcięcie przywilejów taskich jak tygodniówka, wyjście gdzieś,
      extra kasa. Lepiej jednak skutkują nagrody - kupno np. jakiejś gry komputerowej
      lub extra kasa, wspólne wyjście do kina na film, który wybierze.

      To się teraz nie nazywa przekupstwo, tylko metody behawioralne :)

      Ale w końcu my też pracujemy dla kasy :)
      • drzejms-buond Re: nienawidzę swojej córki 31.03.06, 14:51
        nic nie dzieje się bez przyczyny...
    • krysia95 Re: Zdaj sobie sama pytanie 01.04.06, 00:47
      kiedy 1- szy raz ją przezwałaś, przeklinałaś na nią, bo napewno ona tego
      pierwsza nie zrobiła, np gdy miała6 lub 8 lat. Ty się boisz sama siebie?. Boisz
      się przyznać, że nie jesteś też w porządku, ale o tym nie piszesz tylko o
      własnej nienawiści.Różaniec do ręki i patrz co się będzie działo nie tylko z
      nią ale z Tobą. Chyba , że boisz się zmiany na lepsze bo łatwiej ci nienawidzić
      niż przebaczać i wyciągnąć rękę.
    • helga0 Re: nienawidzę swojej córki 02.04.06, 11:54
      Tak naprawdę ona taka jest, bo Ty taka jesteś. Ona jest Twoim odbiciem i
      dlatego jej tak nienawidzisz. Idź na psychoterapię najpeirw ze sobą, a potem z
      nią. Pozdrawiam
    • jumbojet1663 Re: nienawidzę swojej córki 02.04.06, 11:59
      Biedna dziewczyna, ma ojca psychopate, współczuje jej serdecznie
      • horpyna4 Re: nienawidzę swojej córki 02.04.06, 16:30
        Rabarbar, nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo może zrujnować już we wczesnym
        dzieciństwie psychikę dziecka jedna niefortunna wypowiedź albo zachowanie matki.
        Problem w tym, że matka przez swój brak wyobraźni nie widzi, co zrobiła. I za
        skutki obwinia dziecko. Czasem zresztą sama natychmiast zapomina o swoim
        postępowaniu, albo nie przywiązuje do niego żadnej wagi. Wybacz, że tak piszę,
        ale znam kilka takich przypadków. A małe dziecko kocha matkę i w takim momencie
        czuje się okropnie. Zdajesz sobie sprawę, że naprawdę zranić może tylko osoba,
        którą się bardzo kocha? Jedyna metoda, to porzucenie przeświadczenia o własnej
        nieomylności i monopolu na rację. Niestety, mało kto to potrafi.
    • depresyjka4 Re: nienawidzę swojej córki 29.04.06, 16:07
      ty jesteś najprawdopodobniej temu winna, tak ją wychowałaś.
      musisz zastanowic się jakie popełniłaś błędy i przyznać się do nich, a z córką
      trzeba odnaleźć wspólny język, mówic jej że ją kochasz, często rozmawiac,
      starać się zrozumiec pomagać.
      Miłość lekiem na całe zło, bedzie dobrze, tylko musisz okazać jej dużo
      czułości, korona ci z głowy nie spadnie, pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka