Gość: Dada
IP: 212.160.130.*
09.12.02, 01:50
Boję się emocjonalnego uzależnienia od kobiet, w które zbyt łatwo, moim
zdaniem, popadam na początku znajomości. Jeśli coś nie wychodzi w związku z
kobietą, na której mi zależy, popadam w depresyjny nastrój. Tak się boję
porzucenia, że nie potrafię mądrze stopniować znajomości, szybko się
zakochuję. I boję się, że przegnę, że swym pospiechem zrażę do siebie
partnerkę. Boję się, że ją stracę. Z drugiej strony, nie chcę tracić na
spontaniczności. Wiem, że ten brak cierpliwości jest bardzo niedojrzały. Ale
nie potrafię inaczej. Rosnący bagaż doświadczeń boli coraz bardziej. A ja nie
chcę być dłużej samotny. Może coś poradzicie?