Dodaj do ulubionych

jak juz wiem,

04.04.06, 17:07
co zrobic, komu i co powiedziec zeby bylo mi lepiej na duszy, to po chwili
zaczynam watpic i rezygnuje, a moje mysli zaczynaja dryfowac, niejednokrotnie
w kierunku calkowicie nierealnych fantazji. i po jakims czasie, bezpowrotnie
zmarnowanym, wracam do punktu wyjscia
jak pokonac te bariere zwatpienia i wstydu przed otwarciem sie?
Obserwuj wątek
    • dees7 Re: jak juz wiem, 04.04.06, 19:15
      spróbuj może od tego ... www.przyjaciele.org/pomoc/forum.php?tu=0
      • ninetti Re: jak juz wiem, 04.04.06, 23:25
        nie rozumiem, dlaczego tamto forum mialoby byc lepsze od tego?
    • solaris_38 Re: jak juz wiem, 04.04.06, 23:20
      może zrezygnuj z robieniem i mówieniem innym aby ci było lepiej na duszy

      swoją dusza zaopiekuj się sama
      sama poczuj sie dobzre

      wtedy to wyjście do INNYCH nie będzie takim hamującym w swej intensywności
      przezyciem
      • ninetti Re: jak juz wiem, 04.04.06, 23:30
        myslalem, ze uzewnetrznienie moze pozowoli na oczyszcenie
        • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 05.04.06, 10:15
          Napisz dokładnie " o co biega "??
          Czy to co chcesz powiedzieć
          będzie przyjemne czy nie dla tej osoby?
          Czy uzewnętrznienie ma Ci pomóc załagodzić
          konflikt, lub rozwiązać od dawna dręczące
          Cię problemy?
          • ninetti Re: jak juz wiem, 05.04.06, 20:10
            to, co chcialbym powiedziec, nie jest skierowane przeciw komus i mogloby go
            urazic, ale dotyczy mnie i moich problemow. rezygnuje, bo obawiam reakcji:
            zdumienia, smiechu...
            samo uzewnetrznienie moze nie rozwiaze problemu, ale mogloby okazac sie
            wentylem bezpieczenstwa
            ale zawsze pojawia sie ale...
            • solaris_38 własnei .. wentylem 05.04.06, 23:27
              bezpieczeństwa

              ale czy wiesz że wentyl potzrebny TYLKO tam gdzie mogą się pojawiać nadmierne
              ciśnienia

              pytanie wiec z jakiegompwoodu masz te ciśnienia których sie tak panicznie boisz
              • ninetti Re: własnei .. wentylem 06.04.06, 17:50
                tak, wydaje mi sie, ze jest potrzebny. cisnienie wzrasta z kazdym
                nierozwiazanym problemem. jezeli wczesniejsze sa rozwiazane, to mozesz byc
                pewny, ze z kolejnymi tez sobie poradzisz. a tak stajesz i wyrzucasz sobie -
                sie ku.. porobilo, gdybym wczesniej...
                • solaris_38 Re: własnei .. wentylem 06.04.06, 21:55
                  problem zaufania do siebie i poczucia wartości to tu najczestszy ptoblem
                  nie jesteś samotny
                  jesli sadzisz że inni sobie fajnie radzą z problemami to sie mylisz

                  mysle że bardzo dobrą rzecza jest psychoterapia która da ci czas warunki i
                  dopingującą obecnośc uwaznej osoby - żebys spokojnie poukładał swoje życie
                  względem jakich wartości

                  najpierw tzrba włożyć do słoja wielkie kamienie
                  potem sypać żwir piasek i wodę

                  jak bedziesz czuł że podstawowe wartości zachowujesz to z mniejszymi lepiej
                  sobie poradzisz

                  znajdz co najwazniejsze
                  • ninetti Re: własnei .. wentylem 09.04.06, 09:31
                    wiem, ze inni tez maja problemy i niekoniecznie latwo przychodzi im ich
                    rozwiazywanie. tylko, ze kazdy z nas przebywa ze swoimi 24/dobe i to jest
                    meczace.
                    ten sloj, juz przeciez w pewnej czesci napelniony, trzeba jednak opronic i to
                    co zatrzymuje piasek nie pozwalajac mu spoczac na dnie ulozyc tak, zeby tego
                    problemu nie bylo. to juz zadanie psychoterapii
                    pozdr.
                    • solaris_38 kamienie 2 09.04.06, 12:15
                      być moze te kamienie jakoś xle umieszczone a moze nie te skoro taki chaos

                      zrób porządek w wartościach

                      dasz sobie radę z resztą

                      a to praca naprawdę monumentalna
    • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 05.04.06, 10:31
      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę,
      że właśnie przełamałaś tę barierę?
      Więc zrób następny krok, żeby stracić ją
      z oczu!
      • ninetti Re: jak juz wiem, 05.04.06, 20:12
        maly kroczek oko w oko z monitorem
        • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 05.04.06, 22:30
          Na poczatek dobre i to,
          bo nie paraliżuje Cie lek
          przed oceną i odrzuceniem.
          Zawsze możesz poprawić,
          lub skasować to co napisaleś.
          Bezgłosnie uczysz sie nazywać
          swoje uczucia i wątpliwości
          a "spojrzenie z boku" odpowiadających
          pozwala Ci nabrać do swoich lęków
          dystansu i odkrywać takie luki w jego
          podstawach, ze w końcu znika,
          jak mgła.
          • ninetti Re: jak juz wiem, 06.04.06, 17:50
            to tylko wynik anonimowosci
            co do spraw technicznych to mozliwosci skasowania sa ograniczone, a w realu
            zadne
            to nie odkrycie luk, ale chyba zwyczajne tchorzostwo. a pewnie lepiej, by te
            luki, jezeli istnieja i sie k(d)upy nie trzymaja byly obnazone przez osobe
            trzecia, patrzaca z dystansem
            • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 06.04.06, 21:51
              Pamiętam moje pierwsze kroki.
              Jak przerazone zwierzątko wypuszczane z klatki
              na wolność.Wyobraź sobie siebie w takiej roli
              np kota lub jak wolisz Lwa :-)
              Najpierw niedowierzanie i wahanie,
              potem słuchanie i obwąchiwanie otoczenia,
              ale jeszcze w klatce, potem powoli
              wychylasz głowę i ostroznie obserwujesz
              co jest poza klatką a potem powolne ostrozne jej opuszczanie
              i nastepnie wyskakujesz
              na poczatku uciekając a potem ciesząc się biegiem
              zwalniasz go rozkoszując się wolnością.
              Przełamanie leku przed pisaniem było dla mnie
              jak otwarcie klatki.
              To Ty decydujesz co chcesz z siebie wyrzucic,
              kasując w trakcie pisania, poprawiając tak jak ja teraz.
              Bezgłosna nauka nazywania swoich leków,
              o której Ci pisałam - to jeszcze klatka,
              z narastajaca nadzieja.
              Jesli bedziesz gotowy do rozmowy-
              jest gadu-gadu, potem telefon - nauka panowania
              nad głosem ( obserwacja otoczenia i powolne wychodzenie z klatki)
              i wschłuchiwanie sie w głos rozmówcy z mozliwościa decyzji:
              wycofania się lub spotkania na realu.
              Pamietaj, ze Twoje mysli to Twoje dzieło,
              wiec nie katuj sie ocenami w stylu: tchórzostwo.
              Anonimowość jest tym czyms co otwiera klatkę!
              Nie wycofuj się watpiac czy dobrze robisz.

              • ninetti Re: jak juz wiem, 09.04.06, 09:32
                tak, czas najwyzszy wyjsc z klatki i isc spokojnie przez zycie rozkoszujac sie
                wolnoscia. a przy realizacji tego zadania pokonac zwatpienie.
                takie proste, a jednak tak trudno czasmi to realizowac
                dzieki i pozdr.
                • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 09.04.06, 09:38
                  Wiem, ze to nie jest proste,
                  ale za to jakie ciekawe!
                  Jestem w trakcie opuszczania klatki.
                  • ninetti Re: jak juz wiem, 09.04.06, 09:51
                    zatem wszystko przed nami
                    powodzenia
                    • znowuzagubiona Re: jak juz wiem, 09.04.06, 10:00
                      Ja też trzymam za Ciebie kciuki!
                      Jak bedziesz na "ostrym zakręcie"-
                      odezwij się.
                      Wymiana doswiadczeń jest bezcenna.
    • mmax20 Re: jak juz wiem, 06.04.06, 18:02

      może nie mów tak ostro jak z monitorem
      i będzie na początek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka