malcontenta
21.05.06, 04:09
Wlasnie wrocilam z tancow i nie wiem dlaczego mam dola..i to okropnego!Czesto
mi sie to zdarza.Dlaczego tak jest?niby sie dobrze bawie,tancze,flirtuje ,ale
wewnatrz ,tak gleboko,to tylko pustka..mam wrazenie ze drugie Ja stoi z boku i
przyglada sie temu wszystkiemu z politowaniem,na siebie, tych wszystkich
bawiacych sie,calemu temu zamieszaniu towarzyszy jedno wielkie
Przygnebienie.Pytam sie :po co to?i na co?
Najgorsze ze nic mnie nie cieszy,nie umiem wykrzesac z siebie jakichkolwiek
glebszych uczuc..zycie mnie meczy,czuje sie jak jakas marionetka w tym
zafajdanym swiecie.Jak mowie o tym znajomym nie rozumieja mnie,nie wiedza
czego ja tak w ogole chce?bo przeciez ja nie powinnam narzekac!inni maja duzo
gorzej!
Nie czuje sie szczesliwa, ale nieszczesliwa tez nie jestem..ot i caly
dylemat!Nie rozumiem dlaczego tyle zla w swiecie,ludzi glupich i
nietolerancyjnych?jaki to ma sens wszystko?do czego zmierza?Dlaczego inni
znajduja emocje w blahostkach a ja nie potrafie?Moze to poczatki depresji?z
biegiem czasu,jak zauwazylam,to tylko sie poglebia..zreszta co ja wam tam bede
gledzic!kazdy ma swoje zycie i problemy,,i tak ktos powie ze napilam sie
pewnie i bredze dyrdymaly..a ja po prostu nie widze sensu mego zycia.Ot,co!No
,to ulzylam sobie troszke przynajmniej..