28.05.06, 14:27
We wrześniu slub... Ale nie wiem, czy do niego dojdzie. Mój mężczyzna za
każdym razem jak wraca z konferencji, znajduje tam sobie kogoś, do kogo
wzdycha przez następne parę tygodni. Od dwóch lat był spokój... Teraz wrócił
znowu. Znalazłam w jego komórce SMS'a z jej odpowiedzią na jego SMS: "..ja też
za Tobą tęsknie, mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy...". Kocham go bardzo.
Rozmawialiśmy na temat tej dziewczyny, przyznałam się, że przeczytałam SMS'a.
On twierdzi, że to dla niego nic nie znaczy, że to ja jestem kobietą jego
życia i takie tam inne frazesy. Co mam zrobić? To nie jest pierwszy raz.
Jesteśmy razem 7 lat, od dwóch lat mieszkamy razem. Poza tym on wcale nie chce
rezygnować ze ślubu. Zastanawiam się, czy wyjść za niego. A jak to się będzie
dalej powtarzać? POMOCY....
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re:Tak to są frazesy! 28.05.06, 14:32
      Uciekać daleko, od takiego. On teraz zdradza, a co bedzie dzialo sie po slubie?
      Zostawi cię samą z dzieckiem dla takiej innej przygody, bo mu się znudzi. Obudź
      się kobieto, bo żyjesz w fatalnym związku....
      • pelasia744 Re:Tak to są frazesy! 28.05.06, 14:39
        No właśnie tego się obawiam. Ale dlaczego w takim razie nie rezygnuje ze ślubu?
        Przecież miałby wolną rękę i nie musiałby się przede mną tłumaczyć... Wolałabym,
        żeby mi powiedział: "Słuchaj, chcę się jeszcze wyszumieć (ma 29 lat, ja jestem
        starsza - 32) i pomysł ze ślubem nie jest najlepszy. Nie chcę Cię ranić,
        rozstańmy się". Gdybym to usłyszała, byłoby mi trudno przez jakiś czas, ale w
        końcu bym się z tym pogodziła. A w tej sytuacji??????
        • beata_1969r Re:Tak to są frazesy! 28.05.06, 14:41
          Bo ma do kogo wracać, do żonci, która poda mu kapcie i zupcię. To stare triki
          takich niewyżytych samców. mają przystań, z której raz na jakiś czas wypływają,
          ale muszą wrócić, zregenerować się i w drogę... Okropne
        • witch-witch Re:On ci tego nigdy nie powie! 28.05.06, 14:50
          ma przy tobie poczucie bezpieczeństwa. Wie,ze ty od niego nie odejdziesz i go
          nie zdradzisz, nie zostawisz. Dlatego manipuluje Tobą do oporu. To taki
          emocjonalny wampir! Przecież dla ciebie to co zobaczyłaś w jego sms, musiało
          być okropnym przeżyciem. On ciebie wykończy psychicznie i zostawi, bo znajdzie
          inną, której zrobi dokładnie to samo. To taki typ, który musi mieć gdzies
          bezpieczne zaplecze do działania. Wtedy czuje się bezpieczy w swoich zdradach.
          A ty wierzysz we wszystko co on ci powie, bo nie chcesz z nim konczyć. Boisz
          się samotności i rozstania. Bo cięzko jest, to prawda. Ale musisz się poważnie
          zastanowić nad swoim związkiem, aby nie kosztował cię zmarnowanym życiem. Czy
          ten facet jest tego wart? Życie jest takie piękne.....:)))Nie spiesz się ale
          wiedz,ze większosć kobiet wystawiło by mu już dawno walizki za drzwi. A niech
          idzie w czorty.....
    • kolejar Re: Zdrada 28.05.06, 14:37
      Zastanawiam się, co Ty widzisz w takim bałwanie? Zaprawdę, niepojęta jest
      kobieca psychika...
    • beata_1969r Re: Zdrada 28.05.06, 14:39
      Dziewczyno, jeśli on teraz lepi się do każdej kobiety to na co ty liczysz
      później? Przecież to jakiś maniak seksualny, który nawet nie potrafi uszanować
      swojej najbliższej kobiety.

      A czy on by spokojnie siedział gdybyś też wzdychała ciągle do facetów??? I
      wmawiała mu łgarstwa, że przecież nic nie znaczą... Jak chcesz mogę ci wysłać
      podobny sms niby od twojego chłoptasia, ciekawe co powie, samiec jeden...

      Wybranka powinna być jedyna i wymarzona, facet nie powinien podrywać innych, a
      tym bardziej wdawać się w romanse.

      Teraz może cię bardziej oszukiwać, kasować smsy bo wie, że je czytasz. Będziesz
      ciągle żyła z tą świadomością, że kogoś ma jak wyjeżdża. Rutyna małżeńska
      przyczyni się do wzmożenia jego zachowań... A on będzie coraz pewniejszy, bo
      już będziesz żoną, będą dzieci itp a on fruuu....

      To moje zdanie, lepiej odejść teraz niż męczyć się później długie lata.
    • shahin Re: Zdrada 28.05.06, 14:40
      odpowiedz sobie na pytanie czy będziesz umiała żyć z nim i akceptowac jego
      sposób postępowania przez resztę waszego życia. ludzie się zmieniaja, to fakt,
      ale co jeśli on się nie zmieni, jesli z tym nie skończy? będziesz mogła być z
      tym człowiekiem szczęśliwa w pełni? zastanów się nad tym jeszcze przed ślubem i
      nie licz, że twój facet po ślubie bedzie innym, lepszym człowiekiem. niestety
      nikt ci nie da jasnej odpowiedzi co powinnaś zrobić, bo to twoje życie i twoje
      uczucie...
      • pelasia744 Re: Zdrada 28.05.06, 14:43
        Najgorsze jest właśnie to, że sama muszę podjąć decyzję... A odejść jest
        trudniej niż myślałam. Dziwię się sobie nawet, że przez takie sytuacje nie
        kocham go mniej... A chciałabym, o Boże, chciałabym...
        • shahin Re: Zdrada 28.05.06, 15:12
          wiem bardzo dobrze, ze taka decyzje jest bardzo trudno podjąc, ale musisz
          myśleć o sobie...i o waszej przyszłej rodzinie. jaki przykład on da waszym
          dzieciom?
    • pelasia744 Re: Zdrada 28.05.06, 14:48
      Dziękuję wszystkim za zainteresowanie. To dla mnie bardzo ważne :)
      Szczerze powiedziawszy w głębi serca spodziewałam się, że choć jeden post będzie
      w stylu: "...być może te znajomości rzeczywiście dla niego nic nie znaczą...". O
      naiwności kobieca! Jestem po prostu matoł bity w ciemię. I żyję pobożnymi
      życzeniami. A rzeczywistość jest inna...
    • rlena Re: Zdrada 28.05.06, 14:53
      Bo to maly chlopiec, ktory chce zjesc cukierka i miec cukierka.
      • sudione wybory 28.05.06, 17:41
        "pelasia744 napisał(a):
        "Najgorsze jest właśnie to, że sama muszę podjąć decyzję..."
        Najgorsze jest to, że na 99,9% nie odejdziesz i zmarnujesz sobie nie tylko kawał czasu, ale być może nawet życie. Jeżeli facet jest wyśmienitym graczem stoisz na straconej pozycji. Albo jesteś silną kobietą, albo ..... Wybieraj.
    • szara1982 Re: Zdrada 28.05.06, 20:05
      nie warto być z takim człowiekiem.
    • gem69 Re: Zdrada 28.05.06, 20:30
      Uciekaj! mówi to ktoś kto kiedyś zdradzał (nie ważne z jakiego powodu) i sam
      był zdradzany. Tam gdzie jest zdrada tam kończy się miłość. Wiem że łatwo nam
      tutaj pisać, a trudno to zrobić, ale oszukiwanie siebie nie ma sensu. To
      wypłynie wcześniej czy później. Tego się nie zapomina. Nie twierdzę że on nie
      może się zmienić, ale z tego co piszesz jego zachowanie to rzeczywiście
      manipulacja i chęć zbudowania bezpiecznej mety. Trzymaj się.
      • korbak11 Re: Zdrada 29.05.06, 00:41
        uciekaj, szybko......
    • koala_jazz Re: Zdrada 29.05.06, 01:36
      Mam identyczne zdanie, co moi przedmowcy - uciekaj poki nie bedzie za pozno! A
      tak na marginesie: co tak bardzo Cie przy nim trzyma? Tylko pozornie sie to
      mzoe wydawac glupim pytaniem. Co sprawia, ze chcesz z nim byc? Jaki on jest, ze
      tak bardzo go kochasz? Co Ci oferuje w zwiazku (oprocz wspomnanych romansow,
      ale to oczywiscie jest na minus)?
      • pelasia744 Re: Zdrada 29.05.06, 11:43
        Trzyma mnie miłość do niego i.... niestety chyba strach przed samotnością. Mam
        32 lata i nikłe szanse na kolejny związek...
    • espiritu_del_vino Re: Zdrada 29.05.06, 01:47
      Znam osobiscie taki przypadek. On - zonaty, dwojka dzieci, zona bardzo fajna.
      Facet ma specyficzny zawod ktory niestety sprzyja romansom no i korzysta z tego
      dowoli caly czas twierdzac, ze zone kocha - obluda na maxa. Ona sie chyba
      domysla wszystkiego i jakies tam rozmowy byly na ten temat miedzy nimi. On
      oczywiscie caly czas romansuje na prawo i lewo, z nia sie nie rozwiedzie, bo
      tak jak tu ktos na poczatku watku zaznaczyl - ma przystan emocjonalna. I tak
      sie to kreci - jak dlugo jeszcze? Nie mam pojecia - wiejm jedno - on nie ma
      zamairu sie zmienic, po prostu prowadzi podwojne zycie i tyle. Strasznie
      wspolczuje jego zonie. Znam obydwoje i widze co sie dzieje. Zgroza!
    • witch-witch Re: Najgorsze jest to, pelasiu.... 29.05.06, 12:14
      Że ty przy nim zostaniesz. Pomimo tego co my Tobie piszemy. Będziesz się
      karmiła nadzieją,że go zmienisz, że pod wpływem twojego uczucia on będzie inny.
      Później będzie dziecko, będziesz tłumaczyła że to ze wzgledu na dziecko itd.
      itd. Tak moze trwać wieki. Musisz sobie uświadomić,że on ma inną definicję
      miłości i prawdopodbnie inaczej mysli o sprawach związkowych. bardziej poprzez
      pryzmat swojego kalectwa emocjonalnego i egoizmu. Mozesz sobie pomóc poprzez
      zimną analizę swojego charakteru i jego chcrakteru. Co was trzyma do kupy
      razem. Tylko zimna psychoanaliza pozwoli ci sobie uświadomić i zdecydowanie
      odciąć się od tego związku nabrać dystansu. To bardzo ważne, abyś nie wpadla w
      kłopoty psychiczne.
      • pelasia744 Re: Oj tak... 29.05.06, 13:01
        Siedze teraz sobie w pracy i zamiast skupić się na robocie, mam 1000 myśli na
        minutę... Zdaję sobie sprawę z tego, że on się nie zmieni, nie liczę na to, że
        moje uczucie spowoduje jakąkolwiek zmianę na lepsze. Wręcz przeciwnie - dopóki
        wybaczam, on będzie to robił dalej. Ale nie wiem co jest gorsze - samotność bez
        niego, czy bycie z nim i cierpienie... Rzeczywiście, zimna psychoanaliza byłaby
        najlepszym wyjściem, ale sama nie dam sobie z tym rady... Chyba najwyższy czas
        udać się do specjalisty. Przy poprzednim takim numerze jaki wyciął mi mój
        wybraniec, zdecydowałam się na wizytę u psychiatry, bo było ze mną bardzo źle.
        niestety oprócz przepisania psychotropów nie uzyskałam żadnej fachowej pomocy.
        Psychotropy zostały w aptece, bo stwierdziłam, że nie jest to wyjście z
        sytuacji. Teraz jestem silniejsza, ale wciąż boli...
        • witch-witch Re: A może jakiś dobry psycholog? 29.05.06, 13:24
          Nie wiem tak wiele o psychotropach. Wiem jedynie,że są takie, po których jest
          lżej przeżyć rozłąke, a najlepiej i lekarstwo oraz rozmowa z psychologiem.
          Rozstanie jest bardzo trudne. Ale zastanów się co jest DOBRE DLA CIEBIE?

          Miałam o tym już nigdy nie wspominać, ale kiedyś miałam znajomą,
          która 'przyczepiła' się do takiego faceta, który zdradzał swoją żonę. Nie dość
          że miała z nim romans, podróże, wyjazdy itp. to jeszcze zrobiła z nim dziecko.
          W dlaszym ciągu pomimo wielu lat chce, aby on odszedł od swojej zony i swoich
          dzieci z nią i został z nią kochanką i ich wspólną córeczką.Jego żona ani
          dzieci nic o tym nie wiedzą,że mają siostrę i jeszcze jedno dziecko. Taki jest
          epilog tych wszystkich zdrad.Że facet trafia na kobietę, która idzie po trupach
          do celu. A rachunek zostaje wystawiony zonie do zapłacenia. Pomyśl, zastanów
          się, czy chcesz powiększać grono kobiet nieszczęśliwych w małżeństwie? Inna
          strona,ze człowiekowi wydaje się, ze jest słaby do momentu gdy nie zmierzy się
          ze swoją słabością...wtedy najczęsciej okazuje się,że jest silny. Moze musisz
          się tego nauczyć o sobie?
          • pelasia744 Re: A może jakiś dobry psycholog? 29.05.06, 13:29
            "Człowiekowi wydaje się, ze jest słaby do momentu gdy nie zmierzy się
            ze swoją słabością...wtedy najczęsciej okazuje się,że jest silny".

            To jest bardzo mądre, co napisałaś. Powinnam to wcielić w życie. Ktoś kiedyś
            powiedział, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. I ja to wszystko w teorii
            znam... tylko z praktyką gorzej.
            • witch-witch Re: Wszyscy mamy podobnie... 29.05.06, 13:39
              Jeżeli myślisz,ze jesteś z tym sama to się mylisz. Ja też cierpię w momencie
              zostania sama, porzucenia, rozłąki. To wielkei uczucie, które dogłebnie
              przygniata.Ale nauczyłam się poprzez doświadczenie, odrózniać seks od miłosci.
              W seksie można 'zamienic' partnera na następnego partnera, po jednym może być
              drugi, ale w miłosci tej prawdziwej trudno o takie zamiany.W jakims momencie
              seks przechodzi w miłosc, ale są związki kiedy to nigdy nie następuje.....
              Jeżeli nie ma miłosci, to co jest do stracenia?
              • pelasia744 Re: Wszyscy mamy podobnie... 29.05.06, 19:11
                A jak jest miłość? Nie potrafię się przestawić - każdy facet startujący do mnie
                jest na przegranej pozycji. Nie ma u mnie zatem podziału seks/miłość. Jeszcze
                nie... bo kocham...
                • paniena Re: Wszyscy mamy podobnie... 29.05.06, 19:59
                  i bedziesz Go kochala jeszcze dlugo po rozstaniu. Potem pojawi sie sentymet i
                  poczucie, ze podjelas najlepsza dla siebie decyzje.

                  To Twoje zycie - nikt nie ma prawa decydowac o Twoim szczesciu, tylko Ty sama.
                  Czy chcesz martwic sie wciaz, czy nie jestes zdradzana podczas kolejnej
                  delegacji? Czy chcesz uslyszec po slubie, po odkryciu kolejnego smsa, ze
                  przeciez juz wczesniej (tzn. przed slubem) 'wiedzialas, ze jest taki, ze lubi
                  damskie towarzystwo itp"?
                  moze nie mieszkajcie razem przez jakis czas, spotykajcie sie nieco na innych
                  zasadach - powiedzmy kilka miesiecy, zdystansuj sie - jesli macie byc razem i
                  kochacie sie, to nie zaszkodzi to Waszemu zwiazkowi.

                  Bylam zdradzana, zawsze dowiadywalam sie ostatnia, ZAWSZE tlumaczylam sobie, ze
                  mi sie to wydaje i ze to niemozliwe; w planach byl slub, mieszkalismy ze soba
                  (ja rocznik 76, on 72); podjelam decyzje o rozstaniu - jedna z lepszych decyzji
                  mojego zycia. Wciaz utrzymujemy kontakt - ale juz nie daje soba manipulowac.

                  Dodaje Ci odwagi i sily!
                  Podejmij decyzje i badz konsekwentna ! Jestes warta tego, zeby byc szczesliwa.
                • elle666 Re: Wszyscy mamy podobnie... 29.05.06, 23:14
                  32 lata i nikłe szanse na związek? kobieto, w jakim ty świecie zyjesz? przestan
                  wierzyc w jakies durne stereotypy, ktore narzuca ci ciemne społeczenstwo
                  uwazające, iż kazda niezamęzna kobieta po przekroczeniu 23 lat jest juz stara
                  panną, a macierzyństwo po 25 obowiązkowo konczy sie urodzeniem downa.
                  uważasz, że w małżenstwie nie można być samemu? chyba jestes na najlepszej
                  drodze, zeby przekonac sie, że mozna
                  • haga4 Re: Wszyscy mamy podobnie... 30.05.06, 09:15
                    TO PRAWDA !!! Dziewczyno , nie masz szans na związek ???? Teraz to dopiero
                    będziesz miała szansę , weź się w garść.Idzie lato , rzuć tego bawidamka ,
                    pojedź sobie gdzieś , wrócisz opalona i szczęsliwa , że masz nowe ,otwarte ,
                    życie. I NIE WIERZ MU !!!! Zawsze już będzie Cię okłamywał.
        • azuryt81 psychotropy 30.05.06, 10:10
          Ty potrzebowalas pomocy psychologa a nie psychiatry- wybralas zlego
          specjaliste. Psychiatra zawsze daj e tylko tabletki
    • solaris_38 brykanko 29.05.06, 23:31
      zycie to ryzykowna impreza
      faceci czuli na kobiece wdzięki mają duże wzięcie i do ofiarowania skarby wielce
      cenione

      ale .. własnie

      pamiętaj że jesli wierzysz podsiwadomie że facet mówiąż kocham TOBIE jest
      parwdziwy - TO SAMO mówi innej i tez prawdziwie
      i nawet jesli masz pewną przewage bo wydaje sie że oprócz . przygód chce mieć
      kogos na stałe

      to jednak na jak długo potrwa twoja przewaga

      wiele kobiet aby zatrzymac przy sobie kochliwego faceta pozwalało na
      romanse z każdym rokiem utwalajac swoją przerwagę
      a jednak
      własnie

      czy między tymi ludzmi istnieje miłośc i wzajemną więź
      przepływ informacji i uczuć i emocji czy tez zatajaja pzred soba to czym tak
      naparwdę żyja czyli ona zazdrość a on słodkie przygody
      a moze istnieje tylko swoista wygooda

      jednak (kolejne jednak :) ) nie wystepuję przeciw wygodzie
      i nie mam jej w pogardzie ani nic z podobnych radykalizmów

      po prostu zawsze podejmuje sie ryzyko i zawsze czyni się kompromis

      ale na ile chcesz sie w tym posunąc to już tylko ty wiesz

      ja bym nie chciała tak kochliwego faceta
      chciałabym faceta który szuka tego samego co ja czyli stałosci i wierności
      poniewaz one umożliwiają głębię
      i nawet jesli dzieje sie to kosztem siły pierwszych uniesień to nadaje
      całości życia wymiar o znacznie większej głębi i spokoju

      ale to sa MOJE pryncypia
      znam małżeństwa chyba szczesliwe ? gdzie pan lub pani brykają ostro

      :)


      • pelasia744 Re: brykanko 30.05.06, 09:32
        Tak, masz rację. Życie to ryzykowna impreza... Cały czas się zastanawiam, jak
        może wyglądać moje życie gdy przy NIM zostanę. Ja też bym nie chciała kochliwego
        faceta i chciałabym faceta, który szuka tego samego co ja czyli stałosci i
        wierności.
        Żeby nie być z tym wszystkim sama porozmawiałam z JEGO ojcem. Wiem, że mnie
        lubi, a ja mogę mu zaufać. Poryczeliśmy się razem.
        Wczoraj JEGO ojciec rozmawiał z NIM. Mój wybraniec wrócił z tej rozmowy jak
        zbity pies i stwierdził, że zrozumiał, że mnie krzywdzi i czuje do siebie
        pogardę. Czy jego uczucia są szere? Czy rzeczywiście rozmowa z ojcem mogła mu
        otworzyć oczy?
        • sarka_farka Re: brykanko 30.05.06, 09:47
          Poczekaj na CZYNY z jego strony, slow uzywal do tej pory tak wiele, ze stracily
          na wartosci.... powodzenia.
        • azuryt81 Re: brykanko 30.05.06, 10:17
          kto to wie.. czasem potrzebny jest jakis fakt, ktory zmienia czlowieka na
          lepsze..zycze ci tego..ale osobiscie podchodze do tego z dystansem
        • solaris_38 piękno jest moze wszędzie ? 31.05.06, 00:35
          nic co przypływa w falach emocji nie jest trwalsze niż sama emocja
          a ta
          odchodzi
          nie zostaje długo

          a jak ktos czuje do siebie pogardę to juz .. przerażajace
          możliwe że on jest w ostrym nałogu

          ale nałogowca nie wybiera osoba zdrowa
          ta nei daje sie nabrać na gierki nałogowca

          sądze że sama jesteś od niego uzalezniona i wolisz miotac sie z nim na
          wiecznej huśtawce zmian i popraw

          ale to tez jest zycie

          i tez ma swój zawiły intensywny krajobraz kóremu nie odmaówie piękna







      • aroden Solaris, gdybym Cie nie lubil ... 21.06.06, 14:08
        solaris_38 napisała:
        > chciałabym faceta, który szuka tego samego co ja, czyli stałosci i wierności
        > poniewaz one umożliwiają głębię

        tobym Cie wykpil :)

        Otoz nie.
        Wiernosc i siegniecie do glebii - to dwie zuzpelnie rozne kwalifikacje.

        Mozna byc niewiernym i umiec glebii dosiasc (dosiegnac) :)
    • i.bardzo.dobrze [...] 30.05.06, 10:16
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pelasia744 Re: Zdrada 30.05.06, 11:26
        Jesteś niesprawiedliwy/a. Czy to z kobietami jest coś nie w porządku, czy może
        jednak z facetami, że tak robią? Nie zganiajmy wszystkiego na "głupie baby". A
        na białej sukience mi nie zależy. Zależy mi na dobrym związku, a ślub nie jest
        tu do niczego potrzebny...
        • haga4 Re: Zdrada 30.05.06, 12:04
          Czy Ty NAPRAWDĘ wierzysz , że on się zmieni??? Odpowiedź brzmi : nigdy. Znam
          takich facetów , mam takich kolegów i ŻADEN się nie zmienił. To tylko kwestia
          czasu, kiedy "znowu" jakaś będzie mu pisała smsy ( wierz mi , to nie na smsach
          się kończy)
          • elle666 Re: Zdrada 30.05.06, 12:12
            ja tez znam takich facetów, wszyscy mowią to samo - jest mi wstyd, czuje do
            siebie odraze itd. itp. potem oczywiscie robia to samo. ciekawe tylko dlaczego
            kobiety zamiast korzystac z doswiadczen innych wciaz musza przekonywac sie o
            tym na wlasnej skorze
      • elle666 Re: Zdrada 30.05.06, 12:17
        BRAWO! Swietnie to ujales!!!!! rzeczywiscie jest to jakis psychologiczny
        fenomen. widzialam kiedys moja kolezanke, ktora z amokiem w oczach kupowala
        biala suknie i to juz na 8 miesiecy przed wyznaczona data slubu ( chyba zeby
        jej narzeczony nie uciekl). w tym wszystkim nie zauwazyla chyba, ze narzeczony
        traktuje ja delikatnie mowiac bez szacunku, a żeni sie raczej z jej segmentem
        niż z nią. Takie obłąkania chyba nigdy nie widziałam,dziewczyna za możliwosc
        wystapienia w białej sukni zmarnowala sobie zycie
        • i.bardzo.dobrze Re: Zdrada 30.05.06, 12:34
          Niestety w naszym kraju pokutuje presja malzenstwa, bo juz czas, bo wypada, bo
          co powie rodzina, sąsiedzi, znajomi. Sam fakt zamążpójścia, nawet
          nieszczęsliwego rekompensuje wszelkie negatywne konsekwencje z nim zwiazane.
          • elle666 Re: Zdrada 30.05.06, 16:37
            moja znajoma opowiadała mi kiedys, ze jak skonczyła 25 lat szef w pracy
            powiedział jej "pani czas już minął, teraz pani wartość bedą wyznaczac tylko
            osiągnięcia zawodowe". na szczęście nie uwierzyła, ale starch pomyślec ilu
            ludzi marnuje sobie życie przez uleganie podobnym bzdurnym osądom
    • haga4 Re: Zdrada 30.05.06, 12:19
      To , że wrócił od ojca jak zbity pies , to jeszcze nic. ciekawa jestem jaki
      wróci z nastepnej delegacji ?????????
      • nelly_27 Re: Zdrada 30.05.06, 12:54
        Wiesz... czytajac twój post, jakbym miała przed oczami swoje jeszcze do
        niedawna tak wyglądajace życie:-(.
        Nie chciałabym cie martwić, bo wiem jaki to ból kiedY kochasz kogoś a ten ktoś
        cie rani w ten właśnie sposób. Ja wytrzymałam z moim "dręczycielem" (celowo
        używam tego słowa) przez 5 lat... wiedziałam, że ciągle dostaje sms-y od
        kobiet , zdarzyło mi się kiedyś przeczytać kilka.. mimo to jakoś sobie to
        tłumaczyłam. Przecież on mnie kocha (często powtarzał, że jestem jedyną
        prawdziwą i go grobowej deski miłością itp.. wierzyłam, wybaczałam...
        cierpiałam przy tym nieznośnie, bo podświadomie czułam, że on nigdy się nie
        zmieni. Mimo to byłam z nim, ciągle tłumaczyłam sobie, ze na pewno "one" nic
        dla niego nie znaczą, bo przecież ciągle jest ze mną... bo go cholernie
        kochałam i nie wyobrażałam sobie bez niego życia. Oświadczył mi sie....
        straszny dylemat...walka a samą sobą... przecież z jednej strony wiem, że on
        się nie zmieni- z drugiej strony bardzo go kocham.. jak dalej bez niego żyć???
        jak funkcjonować- rozpacz! i ten okropny strach przed samotnością...
        Psycholog; kilka wizyt kończących się strasznym moim rykiem i wołaniem o pomoc-
        tak tak do samej siebie, do swojego JA- które on już zdążył zniszczyć przez te
        kilka lat. W końcu dochodze do wniosku, że aby "zachować siebie"... żeby nie
        zwariować musze sie z nim rozstać, bo zdałam sobie sprawe, że za jakis czas
        będe wrakiem człowieka... Było ciężko, bardzo cieżko- ale uwierz warto było!.
        Zaczęłam żyć na nowo. Teraz już moge o tym pisać ponieważ mam dystans do tego
        co mnie spotkało- minął ponad rok od rozstania i wiesz co... wiem, że to była
        słuszna decyzja. Wiem, że to będzie bardzo trudna dla ciebie decyzja- ale
        uwierz mi ...on sie nie zmieni! po ślubie będzie jeszzce gorzej- wychodząc za
        niego dasz mu ciche przyzwolenie na to co robi- a co cie tak wykańcza!. ONI SIĘ
        NIE ZMIENIAJĄ- JA JUŻ TO WIEM NA PEWNO.
        • haga4 Re: Zdrada 30.05.06, 13:03
          Święta racja. Ja też to przeżyłam , ale teraz z perspektywy czasu wiem , że
          zrobiłam słusznie. Cierpiałam , nie powiem , ale zachowałam swoją godność.
          • nelly_27 Re: Zdrada 30.05.06, 13:59
            no właśnie... bo o to moje drogie chodzi.. nie dajmy deptać własnej godności i
            poczucia własnej wartości! NIE WARTO!
        • pelasia744 Re: Zdrada 30.05.06, 14:00
          Przeczytałam Twój post i zamarłam... Przecież to jest dokładnie to, co ja
          przeżywam... Jezu...
        • pelasia744 Re: Zdrada 30.05.06, 14:02
          nelly_27 - napisz mi jeszcze proszę jak sobie poradziłaś z rozstaniem? Co
          sprawiło, że stałaś się silna?
          • nelly_27 Re: Zdrada 30.05.06, 14:35
            Masz może gg?
            to dłuższa historia.. nie jest mi tutaj łatwo pisać o wszystkim. Możemy
            porozmawiać : mój nr gg: 5487657. Opowiem ci prywatnie!
            • pelasia744 Re: Zdrada 30.05.06, 16:32
              Nelly - wysłałam Ci kontrolnie wiadomość na gg.
    • lakrimoza Re: Zdrada 30.05.06, 15:08
      No raczej będzie sie powtarzać. Uciekaj póki jeszcze możesz...
    • laura2001 Re: Zdrada 30.05.06, 20:17
      jestem mężatką od 7 lat mam 5cio letnią córeczkę mój mąż był taki sam znamy się
      12 lat i ja to toleruje a właściwie tolerowałam bo właśnie podjęłam decyzje o
      rozwodzie .... przemyśl to dobrze w małżeństwie prawie zawsze budzą się taki
      instynkty a jeśli już one są ja je zbagatalizowałam NIGDY WIĘCEJ mam 31 lat
      super córeczkę i niestety masę problemów z małolatami które widzą przystojniaka
      w volvo i mają mokro a uwierz mi niewiele mi brakuje... no ale cóż życie....
      pomyśl mocno ....
      • elle666 Re: Zdrada 30.05.06, 21:59
        problem to ty masz chyba ze swoim mężem a nie z małolatami, co mają mokro,
        gdyby twój mąż nie dawał im sygnałów nie byłoby sprawy
    • joanna10010 Re: Zdrada 31.05.06, 09:29

      Jeśli przed ślubem takie rzeczy, to co będzie po..
      Bardzo wątpliwe, aby się zmienił na lepsze.
      Widać ten typ tak ma.- Ja bym go pogoniła!
      Ty zrobisz jak zechcesz. To Twoje życie, ale skoro
      to już Ci nie odpowiada, to nie wydaje mi się,
      byś to z czasem zaakceptowała. Szkoda czasu.
      Dla mnie to facet niedowartościowany, potrzebujący
      co raz to nowych doznań, niestety..
      • i.bardzo.dobrze Re: Zdrada 31.05.06, 09:31
        Szuka gosposi, a bedzie robił, co dotychczas. Po co takiemu żona
        • fortuna2068 Re: Zdrada 31.05.06, 22:37
          Czesc! Moim zdaniem to co Ty Pelasia744 nazywasz miłością, to w rzeczywistości
          jest uzależnienie od faceta. Prawdopodobnie w przeszłości nie dostałaś
          dostatecznie dużo uczucia i dlatego pozwalasz tak się ranić, tak traktować.
          Uważam, iż najlepszą pomoc uzyskasz w ośrodku terapeutycznym dla osób
          uzależnionych i ich rodzin. Jeśli chcesz o tym pogadać, napisz do mnie na gg
          5488312, mam ciekawe przemyślenia na ten temat ;). Pozdrawiam :-)
          • andzia353 Re: Zdrada 21.06.06, 13:08
            minęło trochę czasu: Pelasiu jaka decyzja???
    • chevrolett Re: Zdrada 21.06.06, 15:00
      i jeszcze go nie rzuciłaś??
      • mw233 Re: Zdrada 22.06.06, 15:14
        Zastanów się kobieto 100 razy zanim zrobisz ten krok. Potem moze byc juz za
        pozno niestety...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka