Dodaj do ulubionych

Boję się

28.05.06, 19:41
Moja żona jest w cięzkim stanie, boję się, że umrze gdy mnie przy niej nie
będzie. Boję się telefonu z informacją o zgonie. Drżę odbierając telefon,
spodziewam się najgorszego. Boję się również jej śmierci w mojej obecności.
Nie wiem jak się zachować. Najgorsza jest bezradność, niemoc, brak
jednoznacznej diagnozy, czekanie, czekanie, czekanie. Na wyzdrowienie, na
śmierć, sam nie wiem.
Obserwuj wątek
    • trolllla Re: Boję się 28.05.06, 19:44
      Co sie dzieje?
      • jan.bytnar Re: Boję się 28.05.06, 19:57
        Żona miała wypadek samochodowy, leży w szpitalu w śpiączce z cięzkimi
        obrażeniami głowy, już drugi tydzień.
        • trolllla Re: Boję się 28.05.06, 20:10
          Jak chcesz porozmawiać moge dać Ci nr GG na poczte
          • jan.bytnar Re: Boję się 28.05.06, 20:18
            ok proszę podaj
          • jan.bytnar Re: Boję się 28.05.06, 20:22
            Jadę do szpitala, dostałem wiadomość, że się odzyskała na chwilę przytomność
        • 7zahir Re: Boję się 28.05.06, 20:23
          Nie wiem czy w to wierzysz tak jak ja,
          ale jestem przekonana, ze Twoja żona
          będac na pograniczu dwóch swiatów,
          potrzebuje teraz Twojego wsparcia
          i ciepłych mysli.
          Podaruj jej wspomnienia
          najwspanialszych chwil, które razem przezyliście.
          Na pewno masz zdjecia, może filmy.
          Spróbuj rozmawiać z nią w myslach,
          Ona wie,ze jestes teraz zagubionyi na
          pewno nie chciałaby, żebys cierpiał.
          Trzymaj się, nie jesteś sam!
    • b-beagle Re: Boję się 28.05.06, 19:48
      Trzymaj się
    • gem69 Re: Boję się 28.05.06, 20:18
      mogę ,,tylko'' myślami być z Wami...nie bój się.
    • luty10 Re: Boję się 28.05.06, 20:36
      badz przy niej, trzymaj za reke, mow do niej czule, opowiadaj, wspominaj...

      NIE UCIEKAJ...znajdz w sobie sile i moc
      jak?

      to jest kwestia decyzji...
      zdecyduj, ze bedziesz silny,
      wybierz siebie silnego, gotowego zmierzyc sie
      z najwiekszym bolem...stan sie potezny, stan sie jak skala...
      Twoja zona potrzebuje Twojej odwagi...

      kiedy wybierzesz siebie silnego,
      splynie na Ciebie moc...
      • jan.bytnar Re: Boję się 28.05.06, 22:42
        Jestem gotów zmierzyć się bólem, przynajmniej tak mi się wydaje. Natomiast nie
        moge poradzic sobie z czekaniem i poczuciem bezsilności. Nie mogę znaleźć w
        sobie nadziei. Jestem zły, że medycyna nie jest w stanie pomóc. Terapia
        sprowadza sie do zapewnienia najlepszych warunków organizmowi aby sam sobie
        poradził. Lekarze jak meandrę powtarzją, że jest młoda i sobie poradzi.
        • zosia381 Re: Boję się 28.05.06, 22:49
          Gdybyś był wierzący znalazłbyś siłę i wiarę w modlitwie.
          Porozmawiaj może z teściami starajcie wspólnie się wspierac,
          może z rodzeństwem żony i z kims kto kocha Twoja żone tak jak Ty.
          • jan.bytnar Re: Boję się 28.05.06, 23:05
            Niestety teściów to ja muszę wspierać. Są kompletnie załamani.
        • yoosh Re: Boję się 28.05.06, 23:07
          Lekarze jak meandrę powtarzją, że jest młoda i sobie poradzi.

          I tak J E S T.
        • luty10 Re: Boję się 31.05.06, 01:38
          jan.bytnar napisał:

          > Jestem gotów zmierzyć się bólem, przynajmniej tak mi się wydaje. Natomiast nie
          > moge poradzic sobie z czekaniem i poczuciem bezsilności. Nie mogę znaleźć w
          > sobie nadziei. Jestem zły, że medycyna nie jest w stanie pomóc. Terapia
          > sprowadza sie do zapewnienia najlepszych warunków organizmowi aby sam sobie
          > poradził. Lekarze jak meandrę powtarzją, że jest młoda i sobie poradzi.

          sluchaj, to nie jest czas na osadzanie medycyny...pomysl, ludzie 500 lat temu
          nie mieli zadnej medycyny...rodzili sie i umierali wg biologicznych uposazen,
          wg biologicznych swoich mozliwosci...

          to co masz zrobic dla swojej zony, to byc dla niej, byc dla niej wszystkim, byc
          dla niej powietrzem, byc dla niej opoka, byc dla niej pokarmem...daj jej
          siebie,daj jej swoje mysli, swoje spojrzenie, daj jej swoj dotyk...skup sie
          tylko na niej, na jej oddechu, na temperaturze skory, na wygodnym ulozeniu
          ciala, przekazuj dotykiem swoja milosc, swoja czulosc, oddanie.....
          mysl o niej bez przerwy i tylko pozytywnie; bedziesz zyla, bedziesz zdrowa,
          kocham cie, nie odchodz...
          • beastie.boy Re: Boję się 31.05.06, 11:10
            > to co masz zrobic dla swojej zony, to byc dla niej, byc dla niej wszystkim, byc
            >
            > dla niej powietrzem, byc dla niej opoka, byc dla niej pokarmem...daj jej
            > siebie,daj jej swoje mysli, swoje spojrzenie, daj jej swoj dotyk...skup sie
            > tylko na niej, na jej oddechu, na temperaturze skory, na wygodnym ulozeniu
            > ciala, przekazuj dotykiem swoja milosc, swoja czulosc, oddanie.....
            > mysl o niej bez przerwy i tylko pozytywnie; bedziesz zyla, bedziesz zdrowa,
            > kocham cie, nie odchodz...

            tylko ,że te wszystkie działania mają jakikolwiek sens jeśli wypływają z serca ,
            jeśli są poparte wewnetrznym spokojem , jesli są pozbawione strachu ...
            wtedy mogą nawet uratować życie ...
            • luty10 Re: Boję się 31.05.06, 11:42
              to oczywiste, dlatego jestem zarliwy w tym co mowe,
              bo chce mu te zarliwosc serca przekazac...

              badz zarliwy janie...
              • baabett Re: Boję się 01.06.06, 02:27
                luty10 napisał:

                > to oczywiste, dlatego jestem zarliwy w tym co mowe,
                > bo chce mu te zarliwosc serca przekazac...
                >
                > badz zarliwy janie...

                pajac

                i tani aktor
    • hsirk Re: Boję się 29.05.06, 09:11
      jezu, nie wkrecaj ich tak paskudnie, rudzielcze...
    • paniena Re: Boję się 29.05.06, 20:11
      sciskam Ciebie i Twoja zone serdecznie.

      Ciesz sie z tego, co bylo miedzy Wami. Wciaz jest szansa na to, ze bedziecie
      razem.
      Nie martw sie, jest ciezko, ale to minie... To po prostu pewien etap.

      Mow do Zony, mysl o niej, dodawaj jej w myslach energii, odwagi, mow, ze na Nia
      czekasz - pozytywne uczucia maja wielka sile. Ty tez jestes ogromnie silny -
      Twojej sily starczy dla Dwojga.
      Miej nadzieje. Czekaj ale nie boj sie, nie lekaj sie. Miej nadzieje i duzo
      milosci. Rowniez dla Siebie.
    • solaris_38 Re: Boję się 31.05.06, 01:03
      twój strach wynika z tego że chcesz być prz zonie i chcesz aby nie umarła a w
      kaazdym razie aby zyła jak nalepiej kiey zu=yje

      a skoro tego chcesz to .. chyba idziesz nie wtym co chcesz kierunku

      miłośc to nie natręctwo
      jak ja kochasz to się CIESZ każda chwilą z nia obecnosci i wierz że nawet
      jeśli by miała umzrec kiedy ciebie nie bedzie to i tak // bedzie z tobą bo
      cię kocha

      a ty teraz święuj z nią POZOSTAłY JEJ ZCAS a NIE MARNUJ NA TOP CO JEJ ANI
      TOBIE NIE PZRYNIESIE RADOSCI ANI BLISKOśCI
      tylką ja meczysz swoją nerwica

      wróc do tego co istotne i KOCHAJ
      ciesz sie
      i okazuj ta radość :) !


      nei zmarnuj juz ani chwili na natręctwa bo szkoda zcasu miłości które nie wróca

      ani jednak chwilka

      ona ci będzie za to wdzięczna
    • ewa_xy Re: Boję się 01.06.06, 19:10
      Janie miej nadzieję na wyzdrowienie żony.
      Lekarze mówią, że jest młoda i sobie poradzi -
      wierz w to.
      Podobny przypadek zdarzył się w moim znajomym.
      Dziewczyna pomimo kilkutygodniowej śpiączki wyszła z tego.
      Po rehabilitacji dość długiej, podjęła po 30-tce zaoczne studia,
      zrobiła prawko, sama kieruje, pomimo że bardzo ucierpiała w wypadku.
      Kiedy widziałam ją w szpitalu, w śpiączce, z nogami na wyciągu,
      chciało się płakać. Myśmy nie tracili nadziei.Zarówno Jej rodzina
      jak i przyjaciele bardzo wierzyli, że Ona napewno wyjdzie z
      tego.
      Nigdy nie zapomnę tego jak mówiłam do niej /będącej w śpiączce/
      zwracałam się po imieniu, pocieszałam /tak prawdziwie z serca/ - a ona patrzyła
      na mnie dużymi oczyma, a z nich płynęły łzy. Byłam bardzo wzruszona.To upewniło
      mnie, że dociera do niej co mówię. Dziś jest zdrową kobietą.
      Bardzo Ci życzę, aby Twój przypadek miał podobne zakńczenie. Nie trać nadziei.
    • jan.bytnar Re: Boję się 01.06.06, 22:07
      Serdeczne dzięki za ciepłe słowa pocieszenia. Dziś rozmawiałem z lekarzem,
      "przejawia umiarkowany optymizm". Cokolwiek by to znaczyło, jest pewna szansa.
      Natomiast nie wiadomo jak długo to będzie trwało (ale raczej bardzo długo). Nie
      wiadomo jakie będą skutki obrażeń, czy powróci do dawnej sprawności psychicznej
      i fizycznej. Oczywiście nadal jest zagrożenie życia, aczkolwiek trochę się
      oddaliło. Przyplątała się infekcja oraz gorączka spowodowana tymi wszystkimi
      rurkami, cewnikami, kroplówkami, pompami. Niezbędny był zabieg tracheotomi ale
      otwiera już oczy i nawiązuje kontakt wzrokowy, na chwilę, ale zawsze, sekundy,
      jekże długo one trwają. Wspaniały jest widok zwężających się źrenic, które
      skupiają się na mnie, gdy błędnie utkwiony wzrok w oddali nagle odzyskuje blask
      życia. Mniej się boję, raczej jest to ćmiący niepokój. Są chwile, że wierzę że
      będzie jak dawniej. Oczywiście często zostaję sprowadzony na ziemię przez nagłe
      pogorszenie się stanu żony lub bezsilnością czekania. Pozdrawiam
      • tom1111 Re: Boję się 01.06.06, 22:22
        :-)
      • vampirrr janie.bytnarze !!! 01.06.06, 22:47
        "coraz wiecej w swiecie ludzi,
        o CZLOWIEKA coraz trudniej"

        - napisal dawno juz niezyjacy przyjaciel. jestes jednym z tych, o ktorych trudno.
        zona do Ciebie wroci. na pewno.

        pozdrawiam
        czch

        Odi profanum vulgus et arceo !
      • kluffka Re: Boję się 01.06.06, 23:52
        jan.bytnar napisał:

        >Są chwile, że wierzę że
        > będzie jak dawniej.

        takie chwile sa wytchnieniem od udreki,
        ale tez, w chwilach takich sfruwaja z gwiazd Anioly,
        by wiare Twoja rozsiewac po krance nieskonczonosci...
        pamietaj, kiedy ufasz, nad glowa Twoja unosi sie Aniol,
        pamietaj o nim i usmiechnij sie do niego...:))
      • hsirk Re: Boję się 02.06.06, 08:34
        cholera, oni naprawde w to wierza???
      • kolejar Rada brutalna a skuteczna 03.06.06, 01:41
        Spróbuj pochować Żonę w myślach. Przeżyj siebie w takiej sytuacji. Zmierz się z
        nieuknionym, bo przecież i tak oboje odejdziecie - to tylko kwestia czasu. Potem
        będziesz miał dość siły, by cieszyć się jak dziecko wraz ze zdrową Małżonką!
        Życzę Ci tego!
        • beastie.boy Re: Rada brutalna a skuteczna 03.06.06, 07:23
          moim zdaniem to nie jest dobry moment na takie doświadczenie ,

          dobrą sytuacją do tego o czym piszesz jest np. chwila po kłótni ,
    • waldek1610 Re: Boję się 02.06.06, 10:03
      jest angielskie powiedzienie; "Hope for the best, but be prepared for the
      worst" Miej nadzieje ze bedzie wszystko OK, ale jednoczensie badz przygotowany
      na najgorsze"...

      Wiem ze jest latwo dawac rady innym, ale z taka postawa zminimalizujesz bol, bo
      bedziesz przygotowany na najgorsze, a jednoczesnie bedziesz mial nadzieje i
      wiare ze wszystko rozwiaze sie po twojej wyslli :)

      Pozdrawiam, Trzymaj sie mocno! Zycze twojej zonie powrotu do zdrowia.
      • luty10 Re: Boję się 02.06.06, 12:46
        waldek1610 napisał:

        > jest angielskie powiedzienie; "Hope for the best, but be prepared for the
        > worst" Miej nadzieje ze bedzie wszystko OK, ale jednoczensie badz
        przygotowany
        > na najgorsze"...
        >
        > Wiem ze jest latwo dawac rady innym, ale z taka postawa zminimalizujesz bol,
        bo
        >
        > bedziesz przygotowany na najgorsze, a jednoczesnie bedziesz mial nadzieje i
        > wiare ze wszystko rozwiaze sie po twojej wyslli :)
        >
        > Pozdrawiam, Trzymaj sie mocno! Zycze twojej zonie powrotu do zdrowia.


        trudno bedzie janowi powiedziec do zony; - wierze, ze wszystko bedzie dobrze,
        jednoczesnie, aby zmniejszyc moj bol, przygotowalem sie na wszelki wypadek na
        najgorsze...
      • beastie.boy Re: Boję się 02.06.06, 12:56
        przygotowanym , otwartym trzeba być na wszystko i najgorsze i najlepsze
        a myśli swe kierować optymistycznie :-)
        • luty10 Re: Boję się 02.06.06, 13:11
          w codzienym zyciu tak, ale nie
          w sytuacji ekstremalnej...
          kiedy wbiegasz do plonacego domu, nie przygotowujesz sie na sploniecie,
          przygotowujesz sie na uratownie czyjegos zycia...

          • waldek1610 Re: Boję się 02.06.06, 13:15
            no tak, ale chyba zaden strazak nie wchodzi do plonacego domu zeby kogos
            uratowac, z zamiarem sploniecia zywcem....co nie zmienia faktu ze na przyklad w
            USA- Chicago albo NY..ginie wiecej strazakow niz policjantow.

            Wiec chyba lepiej byc na to przygotowanym...
            • luty10 Re: Boję się 02.06.06, 13:18
              jestes strazakiem? bo ja nie...

              • waldek1610 Re: Boję się 03.06.06, 08:18
                luty10 napisał:

                > jestes strazakiem? bo ja nie...
                >


                Nie jestem, ale to byl twoj pomysl z tym pozarem....
          • beastie.boy Re: Boję się 02.06.06, 14:06
            > kiedy wbiegasz do plonacego domu, nie przygotowujesz sie na sploniecie,
            > przygotowujesz sie na uratownie czyjegos zycia...

            ale masz swiadomość zagrożenia , podejmujesz decyzje , jesteś gotowy na wszystko
            ... wiesz że możesz zginąć , lecz ryzykujesz
            • luty10 Re: Boję się 02.06.06, 14:49
              beastie.boy napisał:

              > ... wiesz że możesz zginąć , lecz ryzykujesz

              blad...

              wiem, ze wygram...zamieniam sie w supermana...walcze tak, jakby smierc nie
              istniala...
              • beastie.boy Re: Boję się 02.06.06, 15:56
                dzieki
                • luty10 Re: Boję się 03.06.06, 01:01
                  pozdrowka...:)
              • waldek1610 Re: Boję się 03.06.06, 08:22
                luty10 napisał:

                > beastie.boy napisał:
                > > ... wiesz że możesz zginąć , lecz ryzykujesz

                > blad...wiem, ze wygram...zamieniam sie w supermana...walcze tak, jakby
                > smierc nie istniala...


                Taj, a jak mimo wszystko zginiesz w plomieniach, albo sie zaczadzisz (bo 80%
                smierci jest spowodowane od zaczadzenia a nie samego ognia)....to wtedy twoja
                duszyczka bedzie sie blakac po swiecie....bo nie przygotowales na ewentualnosc
                tragicznej smierci....
    • perelka7720 Re: Boję się 02.06.06, 14:32
      Janie,
      Dwa lata temu, wczesnie rano dostałam wiadomosc, ze bliski dla mnie człowiek
      miał wylew. Lekarze twierdzili, ze bedzie rośliną. W spiączce był tydzien.
      Chodziłam tam przed, po i w czasie pracy, na tyle, na ile mi pozwalano (OIOM).
      Mówiłam, jak bardzo go wszyscy kochamy i potrzebujemy, jak bardzo jest wazny,
      opowiadalam, co sie dzieje na zewnatrz, że kwiaty kwitną, że kupiłam dobra
      ksiazke, co robiłam w ciągu dnia... To dziwne uczucie, gdy sie mówi do kogos, a
      ta osoba nie reaguje, czułam sie czasami jak idiotka, ale moje serce mi
      podpowiadalo, ze tak trzeba. I któregos dnia otworzył oczy, to był wzrok bez
      wyrazu. Ale był. I za jakis czas wodził wzrokiem. Były przebłyski świadomosci.
      Teraz, jest bardzo dobrze. Trudno było mu dojsc do siebie, ale determinacja mnie
      i innych sprawila, ze - mimo okrutnych prognoz na poczatku - zyje, nie jest
      roslina, ma sie calkiem dobrze. Przyłączam sie do głosów, abys o nia walczył.
      Dosłownie. Musisz byc teraz silny za Was oboje. Pozdrawiam serdecznie i zycze
      wiecej siły i wiary.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka